Zbrojownia Vasburgów: Różnice pomiędzy wersjami
Utworzono nową stronę "{|cellpadding="2" cellspacing="4" align="right" style="font-size:11px; margin-left:10px; padding:0px; border: 5px solid LightSeaGreen; width: 310px;" |- ! style= "font-size:15px; padding:8px; background-color: MediumAquamarine" colspan="2" | Zbrojownia Vasburgów |- ! style="background:white;" colspan="2" | |- ! style="padding-left:7px; background-color: MediumAquamarine" align="left" | Położenie | style="padding-left:5px;" | Środek Echovald, ciężkie do okre…" |
|||
| (Nie pokazano 5 pośrednich wersji utworzonych przez tę samą użytkowniczkę) | |||
| Linia 28: | Linia 28: | ||
Wszystko zaczęło się od jednego z duchów, który wrócił do Tyrii podczas Kryzysu Duchowego i nawiedzał kocią kapliczkę w Seitung. Klasztor wysłał Johannę von Nachtberg by zajęła się problemem, a Johanna poprosiła o pomoc gildię. Na miejscu okazało się, że duch kapliczki po prostu musiał odzyskać wspomnienia - walka i opowieści rozjaśniły jego umysł, a ostatecznie okazało się, że jest on pra-(pra?)-pradziadkiem Johanny, Tobiasem Vasburgiem, który ruszył do Seitung szukać miejsca do ewakuacji dla tych rodów, które były nieco mniej bojowe niż jego własny, niemniej zginął dość tragicznie w pojedynku, nim powrócił do swoich. Miał ostatnie życzenie - by jego oręż odnieść do Zbrojowi Vasburgów, by mógł zaznać spokoju. Sęk w tym, że lokalizacja tego miejsca przepadła na wieki. | Wszystko zaczęło się od jednego z duchów, który wrócił do Tyrii podczas Kryzysu Duchowego i nawiedzał kocią kapliczkę w Seitung. Klasztor wysłał Johannę von Nachtberg by zajęła się problemem, a Johanna poprosiła o pomoc gildię. Na miejscu okazało się, że duch kapliczki po prostu musiał odzyskać wspomnienia - walka i opowieści rozjaśniły jego umysł, a ostatecznie okazało się, że jest on pra-(pra?)-pradziadkiem Johanny, Tobiasem Vasburgiem, który ruszył do Seitung szukać miejsca do ewakuacji dla tych rodów, które były nieco mniej bojowe niż jego własny, niemniej zginął dość tragicznie w pojedynku, nim powrócił do swoich. Miał ostatnie życzenie - by jego oręż odnieść do Zbrojowi Vasburgów, by mógł zaznać spokoju. Sęk w tym, że lokalizacja tego miejsca przepadła na wieki. | ||
Na szczęście dzięki historycznej wiedzy Johanny, zapiskom oraz pomocy Tobiasa, Johanna wymyśliła plan. Gdy była gotowa, ponownie zaprosiła gildię do pomocy. Odniesienie broni Tobiasa Vasburga | Na szczęście dzięki historycznej wiedzy Johanny, zapiskom oraz pomocy Tobiasa, Johanna wymyśliła plan. Gdy była gotowa, ponownie zaprosiła gildię do pomocy. Odniesienie broni Tobiasa Vasburga okazało się drugorzędnym celem - Johanna przede wszystkim chciała zabezpieczyć Zbrojownię i ocalić z niej co się da, a do tego ją oczyścić z wszelkiego zła, które przez lata tam rezydowało, zanim zrobi to ktoś inny, mniej umiejętnie. Na jej ogłoszenie odpowiedziało kilka osób. Każdy chętny musiał przejść próbę, która polegała na kilkuminutowej (albo i sekundowej) walce z jednym z duchów związanych z Vasburgami, które ugrzęzły w Tyrii podobnie jak Tobias. Nie wszyscy przeszli próby i zyskali szacunek przodków Johanny. | ||
W końcu udało się zebrać drużynę, która wyruszyła | W końcu udało się zebrać drużynę, która wyruszyła pewnego dnia późnym popołudniem do Echovald. Kolejnych kilka godzin dla grupy było dość intensywne. Najpierw w wiosce Teleri wszyscy zebrali się, by ruszyć do groty w której ukryto portal do Zbrojowni. Tuż przed nią duch Manfred złączył duchy przeprowadzające próby Ligowiczom wraz z broniami Ligowiczy tak, by duchy mogły swobodnie udzielać im wsparcia podczas wyzwań jakie przed nimi postawiła Zbrojownia. | ||
Na miejscu okazało się, że w Zbrojowni lokum urządziły sobie 2 silne demony - posługująca się dwoma mieczami Katana, manifestująca swoją magię za pomocą krwawych i wybuchających ostrzy oraz materialnych cięć oraz Beru, kozowata demonica, wyjątkowo skoczna, atakująca swoje cele kinetycznymi falami i tąpnięciami. Demonice od lat żywiły się duchami, które kręciły się w okolicy Zbrojowni, często były to duchy luksonów, cesarskich bądź mniej umiejętnych poszukiwaczy przygód. Demony nie zjadały dusz w pełni - skubały je, kawałek po kawałku by przetrwać. Z takimi niekompletnymi duchami grupa musiała się zmierzyć w Korytarzu. | Na miejscu okazało się, że w Zbrojowni lokum urządziły sobie 2 silne demony - posługująca się dwoma mieczami Katana, manifestująca swoją magię za pomocą krwawych i wybuchających ostrzy oraz materialnych cięć oraz Beru, kozowata demonica, wyjątkowo skoczna, atakująca swoje cele kinetycznymi falami i tąpnięciami. Demonice od lat żywiły się duchami, które kręciły się w okolicy Zbrojowni, często były to duchy luksonów, cesarskich bądź mniej umiejętnych poszukiwaczy przygód. Demony nie zjadały dusz w pełni - skubały je, kawałek po kawałku by przetrwać. Z takimi niekompletnymi duchami grupa musiała się zmierzyć w Korytarzu. | ||
Celem grupy było odnalezienie płytek-kluczy do Skarbca oraz teleporterów pod niego, zatem musieli zbadać dwie Komnaty, najeżone pułapkami, ale dość prostymi do rozgryzienia, jak się miało umiejętnych przewodników i żyłkę poszukiwacza przygód. Najgorszą przeszkodą dla obu grup okazały się być demonice, które za pomocą szczelin w formie smolastych cieni przemieszczały się po kompleksie i akurat trafiły do miejsc, w których znajdowały się portale pod Skarbiec. Obie grupy wpadły na podobny pomysł - by zwabić demonice do pomieszczeń z płytami naciskowymi, na które natknęli się podczas eksploracji Komnat i zatrzasnąć je tam. W ten sposób kupili sobie nieco czasu. | Celem grupy było odnalezienie płytek-kluczy do Skarbca oraz teleporterów pod niego, zatem musieli zbadać dwie Komnaty, najeżone pułapkami, ale dość prostymi do rozgryzienia, jak się miało umiejętnych przewodników i żyłkę poszukiwacza przygód. Najgorszą przeszkodą dla obu grup okazały się być demonice, które za pomocą szczelin w formie smolastych cieni przemieszczały się po kompleksie i akurat trafiły do miejsc, w których znajdowały się portale pod Skarbiec. Obie grupy wpadły na podobny pomysł - by zwabić demonice do pomieszczeń z płytami naciskowymi, na które natknęli się podczas eksploracji Komnat i zatrzasnąć je tam. W ten sposób kupili sobie nieco czasu. | ||
| Linia 36: | Linia 36: | ||
Obie grupy spotkały się w ten sposób w komplecie pod Skarbcem. Po umieszczeniu dysków-kluczy w odpowiednich miejscach na drzwiach, wrota do Skarbca stanęły otworem. I tak, drużyna mogła się w spokoju rozejrzeć po pomieszczeniu. Celem grupy było odzyskanie dwóch sprowadzonych przed laty sygnetów Niosącego Światło, mieli się posłużyć, by oczyścić Zbrojownie ze splugawionych demonów raz i na zawsze. Zaczęło się przeszukiwanie regałów, kufrów i innych zakamarków nowego miejsca w poszukiwaniu błyskotek. Część grupy została na czatach - i dobrze, powiem akurat gdy udało się znaleźć jeden sygnet i poznać lokację drugiego z sygnetów, przez szczeliny w suficie zaczęły się przedostawać rozwścieczone demonice. Grupa ewakuowała się do Skarbca i zamknęła drzwi, ale nieco za późno - jedna z demonic wpadła do środka. Niemniej, unieruchomiono ją, podpalono i przetestowano na niej moce pierścienia - dzieła na osłabionej wszystkim demonicy dokonała dekapitacja, jak przykazano. Wpuszczenie do Skarbca drugiej demonicy i uczynienie tego samego było tylko kwestią czasu. | Obie grupy spotkały się w ten sposób w komplecie pod Skarbcem. Po umieszczeniu dysków-kluczy w odpowiednich miejscach na drzwiach, wrota do Skarbca stanęły otworem. I tak, drużyna mogła się w spokoju rozejrzeć po pomieszczeniu. Celem grupy było odzyskanie dwóch sprowadzonych przed laty sygnetów Niosącego Światło, mieli się posłużyć, by oczyścić Zbrojownie ze splugawionych demonów raz i na zawsze. Zaczęło się przeszukiwanie regałów, kufrów i innych zakamarków nowego miejsca w poszukiwaniu błyskotek. Część grupy została na czatach - i dobrze, powiem akurat gdy udało się znaleźć jeden sygnet i poznać lokację drugiego z sygnetów, przez szczeliny w suficie zaczęły się przedostawać rozwścieczone demonice. Grupa ewakuowała się do Skarbca i zamknęła drzwi, ale nieco za późno - jedna z demonic wpadła do środka. Niemniej, unieruchomiono ją, podpalono i przetestowano na niej moce pierścienia - dzieła na osłabionej wszystkim demonicy dokonała dekapitacja, jak przykazano. Wpuszczenie do Skarbca drugiej demonicy i uczynienie tego samego było tylko kwestią czasu. | ||
Zbrojownia została oczyszczona z demonów, Manfred uwolnił duchy z oręży Ligowiczy, a kto chciał mógł z nią i duchami jeszcze zostać na miejscu i pomóc w obchodzie i oczyszczeniu tego miejsca z pozostałości duchów, które jeszcze się gdzieś ostały. Inni - mogli zwyczajnie ruszyć portalem ze Skarbca prosto na zewnątrz i do siebie. Był środek nocy - ok. 2-3 nad ranem. Można było przeczekać w wiosce Teleri bądź ruszyć na wypożyczonych raptorach do Kaineng, a stamtąd - do siebie. | Zbrojownia została oczyszczona z demonów, Manfred uwolnił duchy z oręży Ligowiczy, a kto chciał mógł z nią i duchami jeszcze zostać na miejscu i pomóc w obchodzie i oczyszczeniu tego miejsca z pozostałości duchów, które jeszcze się gdzieś ostały. Inni - mogli zwyczajnie ruszyć portalem ze Skarbca prosto na zewnątrz i do siebie. Był już środek nocy - ok. 2-3 nad ranem. Można było przeczekać w wiosce Teleri bądź ruszyć na wypożyczonych raptorach do Kaineng, a stamtąd - do siebie. | ||
Johanna pod koniec wyprawy zmieniła zdanie. Pozwoliła każdemu zabrać jeden fant ze Zbrojowni, widząc w jak dobrym stanie są te przedmioty i ile ich jest - niemniej prosiła o zgłaszanie tego co kto bierze, z jednym wyjątkiem - przedmioty takie jak Sygnet Niosącego Światło lub części mechanizmów nie mogły być wyniesione. Jeśli ktoś miał ochotę zostać w tym miejscu i studiować kulturę kurzicków bądź ich sposób wytwarzania ozdób bądź pancerzy, Johanna prosiła o kontakt osobno, przez klasztor by załatwić to oficjalnie. | Johanna pod koniec wyprawy zmieniła zdanie. Pozwoliła każdemu zabrać jeden fant ze Zbrojowni, widząc w jak dobrym stanie są te przedmioty i ile ich jest - niemniej prosiła o zgłaszanie tego co kto bierze, z jednym wyjątkiem - przedmioty takie jak Sygnet Niosącego Światło lub części mechanizmów nie mogły być wyniesione. Jeśli ktoś miał ochotę zostać w tym miejscu i studiować kulturę kurzicków bądź ich sposób wytwarzania ozdób bądź pancerzy, Johanna prosiła o kontakt osobno, przez klasztor by załatwić to oficjalnie. | ||
| Linia 47: | Linia 47: | ||
! style="padding-left:7px; background-color: MediumAquamarine" align="left" | Opis | ! style="padding-left:7px; background-color: MediumAquamarine" align="left" | Opis | ||
|- | |- | ||
| [[Plik: | | [[Plik:DuchAntoniaVasburg.PNG|150px|center]] | ||
| | | '''Antonia Vasburg''' | ||
Elementalistka lodu i ognia - była najpierw czeladniczką kowalskiego fachu, a potem samym fachowcem. Lecz, gdy nadszedł dzień, w którym wszyscy musieli stanąć do boju, dołączyła do swoich, stawiając opór wraz z nimi. Potrafi zakląć broń efektem podpalenia bądź zmrożenia, a do tego "zbierać" ogień na sobie by uwolnić go w większym i bardziej niszczycielskim zaklęciu. Potrafi unieruchamiać - rozognionymi łańcuchami bądź bryłą lodu. Co do umiejętności Antonii niezwiązanych z walką - powinna być w stanie identyfikować przedmioty i mechanizmy, ma dobre oko do materiałów, ich szlachetności czy autentyczności. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchDianaVasburg.PNG|150px|center]] | |||
| '''Diana Vasburg''' | |||
Zwiadowczyni, łuczniczka, nekromantka, której towarzyszy cienisty chowaniec - kruk o imieniu Ermenrich. Erm reaguje na proste komendy i niektóre gesty, najważniejsze by wiedział co i gdzie - Diana praktycznie nigdzie się bez niego nie ruszała. Wracając do nekromantki - Diana specjalizuje się w rozsiewaniu za pomocą cienistych strzał klątw, których efekt potrafi pogłębić, wkraczając w swój ptasi całun. Potrafi również zdejmować niektóre przypadłości. Podczas pojedynku nie miała okazji tego zaprezentować, ale posiada umiejętność formowania mroku w konkretne kształty, zazwyczaj w jakiś sposób związane z ptasimi atrybutami. Prywatnie żona Tobiasa Vasburga i pra-(pra?)-prababcia Johanny. Zginęła w zamieci śnieżnej w Seitung, gdy wyruszyła na poszukiwania swojego męża przed laty/dokończyć jego misję, gdyby okazało się że poległ. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchIngeVasburg.PNG|150px|center]] | |||
| '''Inge Vasburg''' | |||
Mniszka, przyboczna samego Mirka Vasburga, gdy poległ, popełniła samobójstwo. Niemniej za życia cechował ją cięty język i ostry dowcip. To twarda babka i dość wymagająca. Posługiwała się w walce jedynie puklerzem, a jej zdolności są bardzo zbieżne z umiejętnościami dzisiejszych Strażników. Inge wyspecjalizowała się w teleportacjach, barierach i kontroli duchowego oręża - miecza, którym potrafi tak zarządzać, że oręż ten zachowuje się, jakby miał własny rozum. Inge zna zaklęcie aury tymczasowego przyspieszenia albo stabilności i... Potrafi sprawnie manipulować światłem rozświetlając nim ciemności. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchLeeGyeong.PNG|150px|center]] | |||
| '''Lee Gyeong''' | |||
Duch przyjaciela kurzicków, kintajczyka który zaskarbił sobie ich szacunek. Tresował niektóre ich wallowy, a jego własny wallow pochodził z miotu Sheeny, wallowa od samej Daniki zu Heltzer. Zmarł w starciu z demonem Oni, chroniąc Ninę. Do jego umiejętności można zaliczyć przywołanie zarodników, formowanie pnączy - głównie do unieruchomień, choć mają również inne zastosowania poza walką. Co więcej, Lee potrafi to, co wyróżnia dzisiejszych Untamedów od zwykłych łowców - potrafi żonglować przekazywaniem dodatkowych sił między sobą a Niną zależności od potrzeb. Jeśli on dzierży benefity z mocy Untamedów, będzie silny za dwóch, a jego "rany" będą się regenerowały same z siebie szybciej. Jeśli Nina - będzie odporna na efekty trucizn, a jej zmysły się wyostrzą. Regeneracja jej ran również będzie szybsza. Wallow wzmocniony zaklęciem jest również szybszy i silniejszy. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchNina.jpg|150px|center]] | |||
| '''Nina''' | |||
Wallow z miotu Sheeny, wallowa od samej Daniki zu Heltzer. Była zwierzęcą towarzyszką Lee Gyeonga i po śmierci również go nie odstąpiła. Do jej umiejętności można zaliczyć rozpylanie trucizny, klątwę chłodu, osłabienie ciała i pancerza i wysysanie sił witalnych oraz energii. Dodatkowo do puli dochodzą umiejętności walki swoim ciałem. Nina wyczuwa zbliżające się zagrożenia i potrafi ostrzegać przed nim. Współpracuje z Lee - jw., Lee potrafi to, co wyróżnia dzisiejszych Untamedów od zwykłych łowców - potrafi żonglować przekazywaniem dodatkowych sił między sobą a Niną zależności od potrzeb. Jeśli on dzierży benefity z mocy Untamedów, będzie silny za dwóch, a jego "rany" będą się regenerowały same z siebie szybciej. Jeśli Nina - będzie odporna na efekty trucizn, a jej zmysły się wyostrzą. Regeneracja jej ran również będzie szybsza. Wallow wzmocniony zaklęciem jest również szybszy i silniejszy. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchXinYi.PNG|150px|center]] | |||
| '''Xin Yi''' | |||
To sprytna i gadatliwa mesmerka-szpieg. To właśnie ona w porę ostrzegła Vasburgów przed planami Cesarskich i Ministerstwa Czystości. Nikomu nie zdradziła szczegółów swojej śmierci. Na jej umiejętności składają się iluzje, nakładanie efektu osłabienia i spowolnienia, przyspieszanie swoich ruchów, walka wręcz oparta o uderzenia w słabe punkty, które mogą wyłączać tymczasowo różne partie mięśni. Xin Yi ma świetne oko do forteli lub pułapek - zna większość mechanizmów z dawnych lat. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchTobiasVasburg.PNG|150px|center]] | |||
| '''Tobias Vasburg''' | |||
Był elementalistą wszystkich żywiołów. Pojedynkowicz, podróżnik, prywatnie mąż Diany Vasburg i pra-(pra?)-pradziadek Johanny. Powrócił do Tyrii wyrwany z Mgieł podczas Kryzysu Duchowego i to przez niego rozpoczęta została cała wyprawa do Zbrojowni, bowiem zażyczył sobie odniesienia swojej broni do Zbrojowni przez Johannę. Mimo tego nie powrócił do Mgieł, wraz z resztą duchów przyjmując inną nową misję. Podobno zginął w jednym z pojedynków ze sprytniejszym od siebie przeciwnikiem. Żył według kredo, które zdarzało mu się recytować w czasie walki zamiast zaklęć. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchSeihoGi.PNG|150px|center]] | |||
| '''Seiho Gi''' | |||
Zaprzyjaźniony z Vasburgami instruktor, wojownik i elementalista wiatru. Dożył sędziwego wieku, podobno zmarł dopiero na zawał mając ponad 90 lat w jednej z tawern kintajskich. Z Vasburgami zaprzyjaźnił się, przynosząc im wieści z "wielkiego" świata i szkoląc ich szczególnie w kwestii pojedynków. Na jego umiejętności składają się podmuchy wichru, 3 postawy - defensywna, lekkiego uniku i ofensywna, a także błyskawice i wyładowania. Wichry Seiho nie służą jedynie do uników - wykorzystywał je by usprawnić swoją i innych nawigację po różnych miejscach. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchRochVasburg.PNG|150px|center]] | |||
| '''Roch Vasburg''' | |||
Nekromanta-zabójca z mroczną przeszłością, odludek który pokutował całe życie i nigdy nie dbał o rozgłos. Był bardzo głęboko wierzący. Zabijał po cichu, skutecznie i głównie Luksonów. Im większa liczba ofiar, tym jego wiara była gorliwsza. Zginął walcząc z Afflictedami - kazał się zdekapitować jednemu ze swoich kompanów, gdy okazało się, że mógł zostać zarażony. W walce używał dwóch sztyletów. Na jego umiejętności składa się cienista zasłona, dotyk klątwy skurczu mięśni, klątwa lodowatych dreszczy oraz nekromancki całun, w którym może oplatać swych przeciwników mrokiem. Dodatkowo Roch potrafi zapieczętowywać miejsca swoimi znakami, blokującymi przejście - potrafi utrzymać do dwóch takich pieczęci. | |||
|- | |||
| [[Plik:DuchManfredVasburg.PNG|150px|center]] | |||
| '''Manfred Vasburg''' | |||
Rytualista. Energetyczny i żywiołowy, nie lubił walczyć na wojnie, a ćwiczył swoje umiejętności do pojedynków z innymi z rodu. Jest okropnie ciekawy wszelkich nowości i bardzo pozytywnie nastawiony do świata. Nie trenował się z magii pętania zanadto. Zmarł w walce, gdy Afflictedzi najechali na wieczny gaj. Na jego umiejętności składa się umiejętność zaklinania broni, tak by uderzenia nimi uprzykrzały życie przeciwnikom (spowolnienie, kradzież energii/życia), leczenia, wpływania na inne duchy w okolicy, błyskawice duchowe. Dodatkowo Manfred potrafi wyczuć zbliżające się istoty eteryczne i ocenić ich siłę i położenie. | |||
|} | |} | ||
[[Kategoria:Lokacje]][[Kategoria:Nowy Wspaniały Świat]] | [[Kategoria:Lokacje]][[Kategoria:Nowy Wspaniały Świat]] | ||
Aktualna wersja na dzień 00:57, 6 mar 2023
| Zbrojownia Vasburgów | |
|---|---|
| Położenie |
Środek Echovald, ciężkie do określenia |
|
Joo-Dah | |
| Status lokacji |
Zamknięta |
Opis ogólny miejsca
Miejsce ukryte w lesie Echovald, do którego można się dostać jedynie portalem. Grupa najemników w ramach współpracy z Klasztorem Shing Jea (dla wtajemniczonych w zadanie - Liga) oczyściła te miejsce i przygotowała je na przybycie badaczy i naukowców. Po zakończeniu prac, zebraniu najcenniejszych eksponatów Zbrojownię ponownie zabezpieczono, a dodatkowo usunięto jedyny sposób, którym można się było dostać do środka - kamienny portal.
Jaskinia, w której niegdyś znajdował się portal do tego miejsca od tego czasu stała się znacznie chłodniejsza. Okoliczni mieszkańcy powiadają, że jest ona nawiedzona, choć Mówcy, których by tam zaprowadziły pogłoski mogliby zaprzeczyć.
Kronika kampanii związanej z miejscem
Wszystko zaczęło się od jednego z duchów, który wrócił do Tyrii podczas Kryzysu Duchowego i nawiedzał kocią kapliczkę w Seitung. Klasztor wysłał Johannę von Nachtberg by zajęła się problemem, a Johanna poprosiła o pomoc gildię. Na miejscu okazało się, że duch kapliczki po prostu musiał odzyskać wspomnienia - walka i opowieści rozjaśniły jego umysł, a ostatecznie okazało się, że jest on pra-(pra?)-pradziadkiem Johanny, Tobiasem Vasburgiem, który ruszył do Seitung szukać miejsca do ewakuacji dla tych rodów, które były nieco mniej bojowe niż jego własny, niemniej zginął dość tragicznie w pojedynku, nim powrócił do swoich. Miał ostatnie życzenie - by jego oręż odnieść do Zbrojowi Vasburgów, by mógł zaznać spokoju. Sęk w tym, że lokalizacja tego miejsca przepadła na wieki.
Na szczęście dzięki historycznej wiedzy Johanny, zapiskom oraz pomocy Tobiasa, Johanna wymyśliła plan. Gdy była gotowa, ponownie zaprosiła gildię do pomocy. Odniesienie broni Tobiasa Vasburga okazało się drugorzędnym celem - Johanna przede wszystkim chciała zabezpieczyć Zbrojownię i ocalić z niej co się da, a do tego ją oczyścić z wszelkiego zła, które przez lata tam rezydowało, zanim zrobi to ktoś inny, mniej umiejętnie. Na jej ogłoszenie odpowiedziało kilka osób. Każdy chętny musiał przejść próbę, która polegała na kilkuminutowej (albo i sekundowej) walce z jednym z duchów związanych z Vasburgami, które ugrzęzły w Tyrii podobnie jak Tobias. Nie wszyscy przeszli próby i zyskali szacunek przodków Johanny.
W końcu udało się zebrać drużynę, która wyruszyła pewnego dnia późnym popołudniem do Echovald. Kolejnych kilka godzin dla grupy było dość intensywne. Najpierw w wiosce Teleri wszyscy zebrali się, by ruszyć do groty w której ukryto portal do Zbrojowni. Tuż przed nią duch Manfred złączył duchy przeprowadzające próby Ligowiczom wraz z broniami Ligowiczy tak, by duchy mogły swobodnie udzielać im wsparcia podczas wyzwań jakie przed nimi postawiła Zbrojownia. Na miejscu okazało się, że w Zbrojowni lokum urządziły sobie 2 silne demony - posługująca się dwoma mieczami Katana, manifestująca swoją magię za pomocą krwawych i wybuchających ostrzy oraz materialnych cięć oraz Beru, kozowata demonica, wyjątkowo skoczna, atakująca swoje cele kinetycznymi falami i tąpnięciami. Demonice od lat żywiły się duchami, które kręciły się w okolicy Zbrojowni, często były to duchy luksonów, cesarskich bądź mniej umiejętnych poszukiwaczy przygód. Demony nie zjadały dusz w pełni - skubały je, kawałek po kawałku by przetrwać. Z takimi niekompletnymi duchami grupa musiała się zmierzyć w Korytarzu. Celem grupy było odnalezienie płytek-kluczy do Skarbca oraz teleporterów pod niego, zatem musieli zbadać dwie Komnaty, najeżone pułapkami, ale dość prostymi do rozgryzienia, jak się miało umiejętnych przewodników i żyłkę poszukiwacza przygód. Najgorszą przeszkodą dla obu grup okazały się być demonice, które za pomocą szczelin w formie smolastych cieni przemieszczały się po kompleksie i akurat trafiły do miejsc, w których znajdowały się portale pod Skarbiec. Obie grupy wpadły na podobny pomysł - by zwabić demonice do pomieszczeń z płytami naciskowymi, na które natknęli się podczas eksploracji Komnat i zatrzasnąć je tam. W ten sposób kupili sobie nieco czasu.
Obie grupy spotkały się w ten sposób w komplecie pod Skarbcem. Po umieszczeniu dysków-kluczy w odpowiednich miejscach na drzwiach, wrota do Skarbca stanęły otworem. I tak, drużyna mogła się w spokoju rozejrzeć po pomieszczeniu. Celem grupy było odzyskanie dwóch sprowadzonych przed laty sygnetów Niosącego Światło, mieli się posłużyć, by oczyścić Zbrojownie ze splugawionych demonów raz i na zawsze. Zaczęło się przeszukiwanie regałów, kufrów i innych zakamarków nowego miejsca w poszukiwaniu błyskotek. Część grupy została na czatach - i dobrze, powiem akurat gdy udało się znaleźć jeden sygnet i poznać lokację drugiego z sygnetów, przez szczeliny w suficie zaczęły się przedostawać rozwścieczone demonice. Grupa ewakuowała się do Skarbca i zamknęła drzwi, ale nieco za późno - jedna z demonic wpadła do środka. Niemniej, unieruchomiono ją, podpalono i przetestowano na niej moce pierścienia - dzieła na osłabionej wszystkim demonicy dokonała dekapitacja, jak przykazano. Wpuszczenie do Skarbca drugiej demonicy i uczynienie tego samego było tylko kwestią czasu.
Zbrojownia została oczyszczona z demonów, Manfred uwolnił duchy z oręży Ligowiczy, a kto chciał mógł z nią i duchami jeszcze zostać na miejscu i pomóc w obchodzie i oczyszczeniu tego miejsca z pozostałości duchów, które jeszcze się gdzieś ostały. Inni - mogli zwyczajnie ruszyć portalem ze Skarbca prosto na zewnątrz i do siebie. Był już środek nocy - ok. 2-3 nad ranem. Można było przeczekać w wiosce Teleri bądź ruszyć na wypożyczonych raptorach do Kaineng, a stamtąd - do siebie.
Johanna pod koniec wyprawy zmieniła zdanie. Pozwoliła każdemu zabrać jeden fant ze Zbrojowni, widząc w jak dobrym stanie są te przedmioty i ile ich jest - niemniej prosiła o zgłaszanie tego co kto bierze, z jednym wyjątkiem - przedmioty takie jak Sygnet Niosącego Światło lub części mechanizmów nie mogły być wyniesione. Jeśli ktoś miał ochotę zostać w tym miejscu i studiować kulturę kurzicków bądź ich sposób wytwarzania ozdób bądź pancerzy, Johanna prosiła o kontakt osobno, przez klasztor by załatwić to oficjalnie.
NPC związani z kampanią
W celu nawiązania kontaktu z którymkolwiek z NPCów należy sie skontaktować najpierw z MG - Nish.
