Catherine Winter: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Mimetka (dyskusja | edycje)
Zmiana statusu karty na nieaktywną.
 
(Nie pokazano 35 wersji utworzonych przez 2 użytkowników)
Linia 1: Linia 1:
{{Postać
{{Postać
|portret=.png
|portret=Catherine.jpg
|imie=Catherine Winter
|imie=Catherine Winter
|rasa=Człowiek
|rasa=Człowiek
Linia 7: Linia 7:
|wiek=21
|wiek=21
|tytul=brak
|tytul=brak
|rola=Rekrut
|rola=Toważysz
|organizacje=Nie należy
|organizacje=Nie należy
|filar=Wolność
|filar=Więzi
|rodzina=brak
|rodzina=brak
|status=Główna
|status=Główna
Linia 21: Linia 21:


== Ubiór ==
== Ubiór ==
Zawsze nosi na sobie długi niebieski szal podkreślający kolor jej oczu. Biała luźną tunikę i ciemnozielone spodnie z bawełny zakrywa czerwony płaszcz z kapturem.
Zawsze nosi na sobie długi niebieski szal podkreślający kolor jej oczu. Na szyi ma zawieszony medalion, prezent od Genso.


= Charakter =
= Charakter =
Dla nieznajomych jest nieśmiała i zachowuje rezerwę. Milcząca, z obojętnym wyrazem twarzy. Jednakże jeśli ktoś wspomni o jej ulubionym temacie, może nawet z obcym rozmawiać przez wiele długich godzin. Pomimo niezgodności poglądów stara się być wyrozumiała. Ma anielską cierpliwość, lecz kiedy się skończy biada temu kto tego dokonał. Dla przyjaciół wierna aż po śmierć. Stara się być uczciwa i prostolinijna, lecz jej pokrętne myślenie powoduje pewną porywczość, która może ukazać się od czasu do czasu. Skromna. Swoją uczuciowość skrywa głęboko w sobie.  
Dla nieznajomych jest nieśmiała i zachowuje rezerwę. Milcząca, z obojętnym wyrazem twarzy. Jednakże jeśli ktoś wspomni o jej ulubionym temacie, może nawet z obcym rozmawiać przez wiele długich godzin. Pomimo niezgodności poglądów stara się być wyrozumiała. Ma anielską cierpliwość, lecz kiedy się skończy biada temu kto tego dokonał. Dla przyjaciół wierna aż po śmierć. Stara się być uczciwa i prostolinijna, lecz jej pokrętne myślenie powoduje pewną porywczość, która może ukazać się od czasu do czasu. Skromna. Swoją prawdziwe uczucia skrywa głęboko w sobie.  




Linia 33: Linia 33:


== Zdolności magiczne ==
== Zdolności magiczne ==
Potrafi posługiwać się magią powietrza, jednakże nie korzystna z niej przy innych. Stara się być normalnym obywatelem znanym raczej z leczenia niż rujnowania. Magi uczyli ją rodzice do czternastego roku życia. Po ich śmierci korzystała z ksiąg, które udało się jej uratować. Wiele innych odnalazła w antykwariatach w innych państwach.
Potrafi posługiwać się magią powietrza, jednakże nie korzystna z niej przy innych. Stara się być normalnym obywatelem znanym raczej z leczenia niż rujnowania. Magi uczyli ją rodzice do czternastego roku życia. Po ich śmierci korzystała z ksiąg, które udało się jej uratować. Wiele innych odnalazła w antykwariatach.


podmuch wiatru - oddala przeciwnika na kilka metrów
podmuch wiatru - oddala przeciwnika na kilka metrów
atak błyskawic - atakuje przeciwnika błyskawicą
atak błyskawic - atakuje przeciwnika błyskawicą
elektryczna bariera - tworzy ochronna bariera wokół mnie
 
elektryczna bariera - tworzy silną ochronną bariera wokół siebie
 
wietrzna bariera - tworzy barierę ochronną wokół siebie
 
tornado - tworzy tornado, które pochłania przeciwników wyrzucając ich z wysokości w różne kierunki
 
ostrze wiatru - pod wpływem siły wiatru przecina przestrzeń
 
kula iskier - wysłana w stronę przeciwnika paraliżuje go
 
teleportacja - zamienia się w iskierkę, by teleportować się w pobliskie miejsce. Niestety traci przy tym dużo energii.
 
Umie również zamrażać delikatnie wodę oraz używać jej do leczenia. Jednak nadal ma dużo do nauczenia.
 
== Walka wręcz ==
 
Wie jak przywalić z prawego, bądź lewego sierpowego. Jest oburęczna.
 
Uczy się walki kijem.


= Ekwipunek =
= Ekwipunek =
Zawsze nosi przy sobie torbę wypełnioną fiolkami, pudełeczkami, książką, papierem i czymś do pisania.  
Zawsze nosi przy sobie torbę wypełnioną fiolkami, pudełeczkami, bandażem, książką, papierem i czymś do pisania,a także składany staff.
 
= Historia =
Poranek jak każdy inny. Wedle obietnicy danej mym rodzicom wybrałam się na zajęcia Jestem pilną uczennicą, wykonującą każde polecenie nauczyciela. Większość osób mnie lubi, nie mam problemów w nawiązywaniu kontaktów. Lekcje historii są bardzo ciekawe więc dość szybko mija mi czas. Kiedy nadeszła przerwa na drugie śniadanie dzwony zabiły w całym miasteczku. Krzyki było słychać ze wszystkich stron. Nauczyciele kazali nam siedzieć w budynku, aby się tam schronić. Byłam jednak zbyt przerażona by słuchać. Interesowało mnie tylko to, by dotrzeć do rodziców. Martwiłam się o nich. Drogę powrotną do domu zagrodził mi ogień. Pomimo niebezpieczeństwa brnęłam dalej aż dotarłam do upragnionego celu. Weszłam do środka wołając rodziców. To co me oczy zobaczyły był najgorszą rzeczą jaka mnie spotkała. Matka przebita kilka razy strzałami leżała martwa na stole. Ogień pochłaniał ją cal po calu delektując się zdobyczą. Ojciec nie miał lewej ręki, a głowa leżała metr od ciała. Ogień również go nie oszczędził.
 
Do dziś widzę w co nocnych koszmarach zwłoki rodziców i ich martwy wzrok utkwiony we mnie. Budzę się w środku nocy i płacze aż do odrętwienia. Wtedy nie czuję już nic prócz pustki ogarniającej całe moje ciało. Straciłam to co kochałam. Zostałam sama. Mam zaledwie czternaście lat. Co mnie czeka?
 
Staruszka, znajoma rodziców, postanowiła się mną zaopiekować. Odnalazła mnie w lesie, w miejscu, gdzie wraz z matką ćwiczyłam magię powietrza. Już nigdy nie będzie mi dane nauczyć się magii wody od ojca. Smutek ogarnia mnie na samo wspomnienie najdroższych mi osób. Staruszka jest wymagająca. Karze mi wstawać o wschodzie słońca by przez pół dnia ciężko pracować w ogródku. Zajmuje się ziołolecznictwem i stara się przekazać mi całą swą wiedzę. Uczy mnie z ksiąg zapisanych dziwnymi znakami. To szyfr, który znam od dziecka. Kiedy zapytałam ją skąd ma te księgi, tylko się wściekła i rzuciła w moją stronę, że dobrze, iż rodzice umarli, niż przekazali tajemną wiedzę mordercom. Nie pozwala mi również spotykać się z mieszkańcami wioski. Mieszkamy na uboczu i jest mi dane widzieć innych, gdy przychodzą po radę. Nie rozumiem jej. Mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Wszyscy patrzą na mnie z odrazą lub z dziwnym uśmieszkiem czającym się na twarzy. Boje się do czego to może doprowadzić. Bawię się sama, wygłupiając magią powietrza. To też się jej nie podoba. Zabroniła mi używać mocy przy kimkolwiek. Doprowadzi Cię to zguby – powtarza. Zauważyłam, że nie zachowuje się jak nasi klienci. Garbie się, jestem brudna, nie umiem być tak grzeczna jak kiedyś. Jestem bardziej dziecinna niż wcześniej. Mój młody wygląd tylko pogłębia ułudę. Nie lubię jak ktoś mnie dotyka. Boje się, że zrobi mi ktoś krzywdę. Najgorsze jest jednak to, że od kiedy uciekłam przed mordercami mam ataki paniki. Przychodzą one niespodziewanie. Ich też się boję.
 
Staruszka umarła. Spędziłam u niej parę lat. Teraz już jestem dorosła. Wykopałam głęboki dół i pochowałam ją. Na mogiłę położyłam stos kamieni. Odmówiłam modlitwę i zabrałam się za pakowanie. Parę dni zajęło mi przenoszenie różnych rzeczy do banku. Te najcenniejsze jednak nosiłam ze sobą. Stary podróżny płaszcz, zniszczone buty, zepsuta torba. Tyle mi pozostało. Postawiam wyruszyć w świat by odnaleźć swoje miejsce.
 
Najczęściej śpię pod mostem, w jakimś zaułku, albo w sadzie. Jem robaki na śniadanie, czasem ukradnę jabłko lub inną żywność. Próbuję zarabiać na ziołolecznictwie, ale większość woli magów. To nie te same czasy co kiedyś. Napady paniki mnie nie opuszczają. Nawet w zwykły dzień widok paleniska doprowadza mnie do szoku. Tracę oddech, krztuszę się powietrzem, by potem stracić przytomność. Czasami również wymiotuję. Nie mogę potem wstać i się schować przed wstydem. Leżę na ziemi śmierdząc i czekając na swój los.
 
Po wielu miesiącach tułaczki dowiedziałam się o istnieniu Ligii. Natychmiast ruszyłam do Harati z nadzieją na lepsze jutro. Spotykam tam Jamesa, który przyjmuje mnie ciepło. Otrzymują dach nad głową, o który ostatnio było mi naprawdę ciężko. Nie narzekam na warunki. Korzystam z dobroci Ligii najbardziej  jak potrafię. Jestem im wdzięczna za okazaną dobroć.
 
Poznałam wiele intrygujących osobników. Większość pytam czy posiadają ogonki. Ich reakcja jest prześmieszna! Dwóch nornów było zaprawdę kreatywnych w tworzeniu własnych. Najlepiej dogaduje się z Lockiem, asurą o rozczochranej czuprynie. Poznałam również Larfa, który zgodził się nauczyć mnie samoobrony. Tak, to przydatna umiejętność dla samotnej kobiety.
 
Udało mi się porozmawiać ze wszystkimi opiekunami filarów. W końcu nadszedł dzień, w którym podejmę decyzję, do którego filaru chcę należeć. Byłam bardzo zestresowana, ale myślę, że dobrze wybrałam. Więź jest tym czego poszukiwałam w Lidze. Pragnę mieć miejsce, do którego mogłabym wracać i przyjaciół, którzy będą o mnie dbać. Tak, zdecydowanie dobry wybór.
 
Największym zaskoczeniem jest Zina. Więź jaka nas połączyła jest niezwykła. To moja siostra i przyjaciółka zarazem. Wiem, że mogę powiedzieć jej wszystko. Dała mi dom i miłość, o które zamierzam dbać najlepiej jak potrafię. Podarowała mi również kotka o rudo białym ogonku. Przy niej nie zachowuje się dziecinnie. Przebywając z nią czuje się normalnie. Dzięki niej mogę dłużej spać, chociaż koszmary nadal powracają. Jednak jestem jej za wszystko wdzięczna, tak bardzo, iż wiem, że nigdy jej nie zostawię. Przenigdy.
 
Niedawno poznałam Emhyra. To dobry chłopak. Potrafi wiele sztuczek z cieniem. Nie boje się ich. Niestety w wyniku ostatnich wydarzeń nie mogę mieszkać nadal z Ziną a Emhyr musiał patrzeć na moje ataki paniki. Tak mi wstyd. Jest dla mnie taki dobry. Nie potrafię nad nimi zapanować. Jestem wtedy jak kukła. Na nowo dręczą mnie koszmary. Nie mogę spać. Leżę i płaczę. Może wkrótce to się zmieni? Może zamieszkam z nim, Januara i Foxem?
 
Zamieszkałam u Janki. Niestety nie trwał zbyt długo mój błogi sen. Zaatakowali Januarę, chcieli również zabrać Zine. Nie pozwoliłam im na to. Przeniosłyśmy się do lecznicy. Nie podoba mi się tam. Nie lubię przebywać w tych miejscach. Zbyt często tam trafiałam. W końcu Zina kupiła domek i otworzyła aptekę. Pozwoliła mi w niej pracować i sprzedawać swoje ziółka. To naprawdę wspaniałomyślne z jej strony. Jest kochaną siostrą. W między czasie poznałam Genso. Miał mnie nauczyć walki rapierem. Całkiem dobrze mi idzie. Może nie jestem idealnym uczniem, ale jakoś daje radę. Tylko, że...on jest inny. Inni niż pozostali mężczyźni jakich znam. Polubiłam go i to bardzo. Wręcz się w nim zakochuje od pierwszego spotkania. To głupie, ale...co ja poradzę? Serce mi wali jak oszalałe, nie mogę złapać tchu, a wzrok mam utkwiony w jego oczach. To miłość. Najpiękniejsze jest to, że również czuje podobnie. Pierwszy raz czuje się tak wspaniale, tak lekko, tak...kobieco.
 
Ach, zapomniałabym wspomnieć. Zamieszkaliśmy razem!
 
Rihad stał się moim przyrodnim bratem. Naprawdę go lubię i ufam jego słowom. Jestem szczęściarą. Pomimo wyjazdu Ziny i zniknięcia Genso, mam kogoś komu na mnie zależy. Przez te ponure dni wiele myślałam nad sobą oraz sytuacji, w jakiej się znalazłam. Postanowiłam coś z tym zrobić. Koniec całodziennego płaczu. Teraz będę ciężko trenować, aby gdy wrócą moi bliscy wiedzieli, że stałam się silniejsza i potrafię o siebie zadbać. Chociaż nadal wplątuje się w kłopoty o wiele lepie jz nich wychodzę. Nie dam się tak łatwo. Będę walczyć o swoje.
 
Stało się! Przy pomocy Kari dostroiłam się do ognia. Okropne przeżycie. A najgorsze, że będę nadal próbować, aby umieć to robić samemu. Niestety kończę na trzęsieniu się całego ciała, a żołądek wywołuje rewolucje. Niestety nadal boje się ognia. Ale będę walczyć dalej...
 
Od pewnego czasu unika Ligii i jej członków. Zraniona przez Genso i Rihada nie ma ochoty spędzać z nikim czasu. Zamyka się w pracowni, bądź spaceruje po świecie zbierając zioła. Przerwała nawet treningi z Kari. Nikt jej nie widział przez ostatnie kilkadziesiąt dni.


= Plotki/Ciekawostki =
= Plotki/Ciekawostki =
Linia 51: Linia 102:
- Książki są napisane w języku tylko jej znanym;
- Książki są napisane w języku tylko jej znanym;


- Jest sierotą, nie ma rodzeństwa.
- Jest sierotą, nie ma rodzeństwa;
 
- Jej dziadkowie pochodzili z Kintaju;
 
- Uważa, że każdy powinien posiadać ogonek;
 
- Uczyła się samoobrony i walki wręcz;
 
- Lubi pić mleczko;
 
- Ma  siostrę Zinę;
 
- Ma malutkiego kotka w prążki o imieniu Rudy;


- Jej rodzice pochodzili z Kintaju
- Uznawana za zaginioną.
[[Kategoria:Nieaktywne]]

Aktualna wersja na dzień 05:26, 17 kwi 2016

Catherine Winter
Rasa

Człowiek

Płeć

Kobieta

Wiek

21

Klasa

Mag

Przydomek

brak

Rola w Lidze

Toważysz

Filar

Więzi

Powiązane organizacje

Nie należy

Bliscy

brak

Status postaci

Główna

Gracz

-


Wygląd

Zewnętrzny

Pomimo niskiego wzrostu ma zręczną, kobiecą figurę. Regularne, lecz drobne rysy twarzy nadają buzi uroczy wygląd. Policzki uwypuklają się przy słodkim uśmiechu. Ma drobny nos i usta oraz delikatne brwi. W jej niebieskich oczach iskrzy się wola życia. Białe jak śnieg włosy równie opadają jej za ramiona. Cera olśniewająco jasna. Dłonie małe, a palce szczupłe. Natomiast nogi choć krótkie są wyjątkowo zręczne.

Ubiór

Zawsze nosi na sobie długi niebieski szal podkreślający kolor jej oczu. Na szyi ma zawieszony medalion, prezent od Genso.

Charakter

Dla nieznajomych jest nieśmiała i zachowuje rezerwę. Milcząca, z obojętnym wyrazem twarzy. Jednakże jeśli ktoś wspomni o jej ulubionym temacie, może nawet z obcym rozmawiać przez wiele długich godzin. Pomimo niezgodności poglądów stara się być wyrozumiała. Ma anielską cierpliwość, lecz kiedy się skończy biada temu kto tego dokonał. Dla przyjaciół wierna aż po śmierć. Stara się być uczciwa i prostolinijna, lecz jej pokrętne myślenie powoduje pewną porywczość, która może ukazać się od czasu do czasu. Skromna. Swoją prawdziwe uczucia skrywa głęboko w sobie.


Umiejętności

Ziołolecznictwo

Nauczyła się tej umiejętności od staruszki mieszkającej kiedyś w dalekim Kintaju. Po stracie rodziny wyruszyła w nieznane i pozostała z kobietą do jej dziewiętnastych urodzin. Przez okres pięciu lat wiernie pomagała staruszce i uczyła się rodzajów i gatunków ziół oraz sposób ich przyrządzania. Dzięki temu jest w stanie wyleczyć maścią lub wywarem z nie jednej choroby. Po śmierci starszej towarzyszki wyrusza w nieznane.

Zdolności magiczne

Potrafi posługiwać się magią powietrza, jednakże nie korzystna z niej przy innych. Stara się być normalnym obywatelem znanym raczej z leczenia niż rujnowania. Magi uczyli ją rodzice do czternastego roku życia. Po ich śmierci korzystała z ksiąg, które udało się jej uratować. Wiele innych odnalazła w antykwariatach.

podmuch wiatru - oddala przeciwnika na kilka metrów

atak błyskawic - atakuje przeciwnika błyskawicą

elektryczna bariera - tworzy silną ochronną bariera wokół siebie

wietrzna bariera - tworzy barierę ochronną wokół siebie

tornado - tworzy tornado, które pochłania przeciwników wyrzucając ich z wysokości w różne kierunki

ostrze wiatru - pod wpływem siły wiatru przecina przestrzeń

kula iskier - wysłana w stronę przeciwnika paraliżuje go

teleportacja - zamienia się w iskierkę, by teleportować się w pobliskie miejsce. Niestety traci przy tym dużo energii.

Umie również zamrażać delikatnie wodę oraz używać jej do leczenia. Jednak nadal ma dużo do nauczenia.

Walka wręcz

Wie jak przywalić z prawego, bądź lewego sierpowego. Jest oburęczna.

Uczy się walki kijem.

Ekwipunek

Zawsze nosi przy sobie torbę wypełnioną fiolkami, pudełeczkami, bandażem, książką, papierem i czymś do pisania,a także składany staff.

Historia

Poranek jak każdy inny. Wedle obietnicy danej mym rodzicom wybrałam się na zajęcia Jestem pilną uczennicą, wykonującą każde polecenie nauczyciela. Większość osób mnie lubi, nie mam problemów w nawiązywaniu kontaktów. Lekcje historii są bardzo ciekawe więc dość szybko mija mi czas. Kiedy nadeszła przerwa na drugie śniadanie dzwony zabiły w całym miasteczku. Krzyki było słychać ze wszystkich stron. Nauczyciele kazali nam siedzieć w budynku, aby się tam schronić. Byłam jednak zbyt przerażona by słuchać. Interesowało mnie tylko to, by dotrzeć do rodziców. Martwiłam się o nich. Drogę powrotną do domu zagrodził mi ogień. Pomimo niebezpieczeństwa brnęłam dalej aż dotarłam do upragnionego celu. Weszłam do środka wołając rodziców. To co me oczy zobaczyły był najgorszą rzeczą jaka mnie spotkała. Matka przebita kilka razy strzałami leżała martwa na stole. Ogień pochłaniał ją cal po calu delektując się zdobyczą. Ojciec nie miał lewej ręki, a głowa leżała metr od ciała. Ogień również go nie oszczędził.

Do dziś widzę w co nocnych koszmarach zwłoki rodziców i ich martwy wzrok utkwiony we mnie. Budzę się w środku nocy i płacze aż do odrętwienia. Wtedy nie czuję już nic prócz pustki ogarniającej całe moje ciało. Straciłam to co kochałam. Zostałam sama. Mam zaledwie czternaście lat. Co mnie czeka?

Staruszka, znajoma rodziców, postanowiła się mną zaopiekować. Odnalazła mnie w lesie, w miejscu, gdzie wraz z matką ćwiczyłam magię powietrza. Już nigdy nie będzie mi dane nauczyć się magii wody od ojca. Smutek ogarnia mnie na samo wspomnienie najdroższych mi osób. Staruszka jest wymagająca. Karze mi wstawać o wschodzie słońca by przez pół dnia ciężko pracować w ogródku. Zajmuje się ziołolecznictwem i stara się przekazać mi całą swą wiedzę. Uczy mnie z ksiąg zapisanych dziwnymi znakami. To szyfr, który znam od dziecka. Kiedy zapytałam ją skąd ma te księgi, tylko się wściekła i rzuciła w moją stronę, że dobrze, iż rodzice umarli, niż przekazali tajemną wiedzę mordercom. Nie pozwala mi również spotykać się z mieszkańcami wioski. Mieszkamy na uboczu i jest mi dane widzieć innych, gdy przychodzą po radę. Nie rozumiem jej. Mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Wszyscy patrzą na mnie z odrazą lub z dziwnym uśmieszkiem czającym się na twarzy. Boje się do czego to może doprowadzić. Bawię się sama, wygłupiając magią powietrza. To też się jej nie podoba. Zabroniła mi używać mocy przy kimkolwiek. Doprowadzi Cię to zguby – powtarza. Zauważyłam, że nie zachowuje się jak nasi klienci. Garbie się, jestem brudna, nie umiem być tak grzeczna jak kiedyś. Jestem bardziej dziecinna niż wcześniej. Mój młody wygląd tylko pogłębia ułudę. Nie lubię jak ktoś mnie dotyka. Boje się, że zrobi mi ktoś krzywdę. Najgorsze jest jednak to, że od kiedy uciekłam przed mordercami mam ataki paniki. Przychodzą one niespodziewanie. Ich też się boję.

Staruszka umarła. Spędziłam u niej parę lat. Teraz już jestem dorosła. Wykopałam głęboki dół i pochowałam ją. Na mogiłę położyłam stos kamieni. Odmówiłam modlitwę i zabrałam się za pakowanie. Parę dni zajęło mi przenoszenie różnych rzeczy do banku. Te najcenniejsze jednak nosiłam ze sobą. Stary podróżny płaszcz, zniszczone buty, zepsuta torba. Tyle mi pozostało. Postawiam wyruszyć w świat by odnaleźć swoje miejsce.

Najczęściej śpię pod mostem, w jakimś zaułku, albo w sadzie. Jem robaki na śniadanie, czasem ukradnę jabłko lub inną żywność. Próbuję zarabiać na ziołolecznictwie, ale większość woli magów. To nie te same czasy co kiedyś. Napady paniki mnie nie opuszczają. Nawet w zwykły dzień widok paleniska doprowadza mnie do szoku. Tracę oddech, krztuszę się powietrzem, by potem stracić przytomność. Czasami również wymiotuję. Nie mogę potem wstać i się schować przed wstydem. Leżę na ziemi śmierdząc i czekając na swój los.

Po wielu miesiącach tułaczki dowiedziałam się o istnieniu Ligii. Natychmiast ruszyłam do Harati z nadzieją na lepsze jutro. Spotykam tam Jamesa, który przyjmuje mnie ciepło. Otrzymują dach nad głową, o który ostatnio było mi naprawdę ciężko. Nie narzekam na warunki. Korzystam z dobroci Ligii najbardziej jak potrafię. Jestem im wdzięczna za okazaną dobroć.

Poznałam wiele intrygujących osobników. Większość pytam czy posiadają ogonki. Ich reakcja jest prześmieszna! Dwóch nornów było zaprawdę kreatywnych w tworzeniu własnych. Najlepiej dogaduje się z Lockiem, asurą o rozczochranej czuprynie. Poznałam również Larfa, który zgodził się nauczyć mnie samoobrony. Tak, to przydatna umiejętność dla samotnej kobiety.

Udało mi się porozmawiać ze wszystkimi opiekunami filarów. W końcu nadszedł dzień, w którym podejmę decyzję, do którego filaru chcę należeć. Byłam bardzo zestresowana, ale myślę, że dobrze wybrałam. Więź jest tym czego poszukiwałam w Lidze. Pragnę mieć miejsce, do którego mogłabym wracać i przyjaciół, którzy będą o mnie dbać. Tak, zdecydowanie dobry wybór.

Największym zaskoczeniem jest Zina. Więź jaka nas połączyła jest niezwykła. To moja siostra i przyjaciółka zarazem. Wiem, że mogę powiedzieć jej wszystko. Dała mi dom i miłość, o które zamierzam dbać najlepiej jak potrafię. Podarowała mi również kotka o rudo białym ogonku. Przy niej nie zachowuje się dziecinnie. Przebywając z nią czuje się normalnie. Dzięki niej mogę dłużej spać, chociaż koszmary nadal powracają. Jednak jestem jej za wszystko wdzięczna, tak bardzo, iż wiem, że nigdy jej nie zostawię. Przenigdy.

Niedawno poznałam Emhyra. To dobry chłopak. Potrafi wiele sztuczek z cieniem. Nie boje się ich. Niestety w wyniku ostatnich wydarzeń nie mogę mieszkać nadal z Ziną a Emhyr musiał patrzeć na moje ataki paniki. Tak mi wstyd. Jest dla mnie taki dobry. Nie potrafię nad nimi zapanować. Jestem wtedy jak kukła. Na nowo dręczą mnie koszmary. Nie mogę spać. Leżę i płaczę. Może wkrótce to się zmieni? Może zamieszkam z nim, Januara i Foxem?

Zamieszkałam u Janki. Niestety nie trwał zbyt długo mój błogi sen. Zaatakowali Januarę, chcieli również zabrać Zine. Nie pozwoliłam im na to. Przeniosłyśmy się do lecznicy. Nie podoba mi się tam. Nie lubię przebywać w tych miejscach. Zbyt często tam trafiałam. W końcu Zina kupiła domek i otworzyła aptekę. Pozwoliła mi w niej pracować i sprzedawać swoje ziółka. To naprawdę wspaniałomyślne z jej strony. Jest kochaną siostrą. W między czasie poznałam Genso. Miał mnie nauczyć walki rapierem. Całkiem dobrze mi idzie. Może nie jestem idealnym uczniem, ale jakoś daje radę. Tylko, że...on jest inny. Inni niż pozostali mężczyźni jakich znam. Polubiłam go i to bardzo. Wręcz się w nim zakochuje od pierwszego spotkania. To głupie, ale...co ja poradzę? Serce mi wali jak oszalałe, nie mogę złapać tchu, a wzrok mam utkwiony w jego oczach. To miłość. Najpiękniejsze jest to, że również czuje podobnie. Pierwszy raz czuje się tak wspaniale, tak lekko, tak...kobieco.

Ach, zapomniałabym wspomnieć. Zamieszkaliśmy razem!

Rihad stał się moim przyrodnim bratem. Naprawdę go lubię i ufam jego słowom. Jestem szczęściarą. Pomimo wyjazdu Ziny i zniknięcia Genso, mam kogoś komu na mnie zależy. Przez te ponure dni wiele myślałam nad sobą oraz sytuacji, w jakiej się znalazłam. Postanowiłam coś z tym zrobić. Koniec całodziennego płaczu. Teraz będę ciężko trenować, aby gdy wrócą moi bliscy wiedzieli, że stałam się silniejsza i potrafię o siebie zadbać. Chociaż nadal wplątuje się w kłopoty o wiele lepie jz nich wychodzę. Nie dam się tak łatwo. Będę walczyć o swoje.

Stało się! Przy pomocy Kari dostroiłam się do ognia. Okropne przeżycie. A najgorsze, że będę nadal próbować, aby umieć to robić samemu. Niestety kończę na trzęsieniu się całego ciała, a żołądek wywołuje rewolucje. Niestety nadal boje się ognia. Ale będę walczyć dalej...

Od pewnego czasu unika Ligii i jej członków. Zraniona przez Genso i Rihada nie ma ochoty spędzać z nikim czasu. Zamyka się w pracowni, bądź spaceruje po świecie zbierając zioła. Przerwała nawet treningi z Kari. Nikt jej nie widział przez ostatnie kilkadziesiąt dni.

Plotki/Ciekawostki

- Powiadają, że gdziekolwiek się zjawi trzyma w ręku tajemnicze książki;

- Niektórzy plotkują, że zna się na czarnej magii i ostrzegają przed jej gniewem;

- Nie lubi jak ktoś nazywa ją malutką lub porównuje do dziecka;

- Książki są napisane w języku tylko jej znanym;

- Jest sierotą, nie ma rodzeństwa;

- Jej dziadkowie pochodzili z Kintaju;

- Uważa, że każdy powinien posiadać ogonek;

- Uczyła się samoobrony i walki wręcz;

- Lubi pić mleczko;

- Ma siostrę Zinę;

- Ma malutkiego kotka w prążki o imieniu Rudy;

- Uznawana za zaginioną.