Nisheera: Różnice pomiędzy wersjami
Nie podano opisu zmian |
|||
| Linia 189: | Linia 189: | ||
====Mikstura rozpuszczająca napiętnowane kryształy==== | ====Mikstura rozpuszczająca napiętnowane kryształy==== | ||
Dziwny dar przekazany jej przez dziwną osobę w szpitalu polowym w Steeleye Span, kiedy jej najlepszy przyjaciel był zagrożony napiętnowaniem. Próbki przekazała Cytadeli, jednak dla siebie zachowała sporo zawartości fiolki do testów. (Krew i Kryształ) | Dziwny dar przekazany jej przez dziwną osobę w szpitalu polowym w Steeleye Span, kiedy jej najlepszy przyjaciel był zagrożony napiętnowaniem. Próbki przekazała Cytadeli, jednak dla siebie zachowała sporo zawartości fiolki do testów. (Krew i Kryształ) | ||
====Odbitki planów Falknera==== | |||
Są tak przechowywane, że nikt poza nią nie jest w stanie ich znaleźć ani do nich dotrzeć, a właściwie to poza popielcem i nią nikt o nich nie wie. Zostały jej podarowane przez niego na przechowanie i na wykorzystanie, gdyż oddelegowano go do transportu surowców w Mgłach, a jak wiadomo Krańce Mgieł nie są najbezpieczniejszym miejscem. | |||
---- | ---- | ||
== Notatnik postaci == | == Notatnik postaci == | ||
Wersja z 01:41, 17 wrz 2015
Nisheera z cyklu świtu – obecny opiekun Domu Rozwoju Ligi Sześciu Filarów. W przeszłości brała udział w Wielkim Konkursie Technologicznym jako członek załogi mechaników i pilot sondy zwycięskiej drużyny Cienia Stalowego Orła. Choć ma tylko 3 lata sporo podróżowała, a jak wiadomo - podróże kształcą. Z ostatniej z nich Nish wróciła zdecydowanie dojrzalsza - pracowała w szpitalach polowych po sporych bitwach, które rozegrały się w obrębie Askalonu, a także zwiedziła ziemie nornów, by osiąść na pewien okres czasu wśrod Kodan.
Wygląd
Bladolistna szczuplutka sylvari należy do najniższych przedstawicielek swojej rasy. Niektóre z listków otulających jej przedramiona, plecy i uda są nakrapiane niebieskawym kolorem, a jej całe ciało późną porą żarzy się mlecznym blaskiem. Nish posiada kobiece krągłości, które są przez nią eksponowane w mniejszym lub większym stopniu tylko w momencie, gdy sylvari przebywa w miejscu, gdzie jest względnie bezpieczne i może pozbyć się pancerza, pod którym zazwyczaj znajduje się jej starannie wypielęgnowane roślinne ubranie.
W wyhodowanych przez siebie ubraniach z liści Sheera czuje się trochę swobodniej, niż w swoim cięższym pancerzu, w ogóle nieprzypominającym szat magów, lecz zapewniającym większe bezpieczeństwo. Solidne rękawice, grubo opancerzona góra i asymetryczna wzmacniana metalem spódnica mimo wszystko swoje ważą. Nishka prawie nigdy nie rozstaje się ze swoim szalem w kolorze purpury. Nosi go albo na szyi, albo w plecaku ponieważ przedmiot ma dla niej duże znaczenie sentymentalne.
Sheera ma piękny uśmiech, a w nocy jej twarz, oświetlona bladym blaskiem jej liści wygląda naprawdę zjawiskowo. Ma dość duże oczy barwy przydymionego błękitu. Jej pnączaste włosy, zwinięte w intrygujący kok tuż nad jej lewym ramieniem są bardzo zadbane i dobrze nawodnione. W dotyku są dość gładkie i sztywne, a ich końcówki lśnią podobnym do jej ciała blaskiem.
Charakter
Nisheera jest bardzo ciepłą i otwartą osobą. Uwielbia poznawać nowych ludzi i lgnie do towarzystwa, jednak bywają momenty, kiedy musi pobyć sama i pomyśleć w ciszy nad jakimś nowym projektem technologicznym, recepturą leku albo po prostu nad swoim życiem. Choć sporo przeżyła, wciąż nie zatraciła w pełni swojej ufności względem innych, jednak przygody które miała w poprzednim Bractwie oraz jej samotna wędrówka po kawałku Tyrii wzbudziły w niej pewien instynkt samozachowawczy. Sylvari jest bardzo empatyczna. Uważa, że nie należy nikogo nie można skreślać i tak naprawdę każdego można polubić, choć ten świat ma zdecydowanie więcej cieni niż blasków, a często biały i czarny to tylko jaśniejszy lub ciemniejszy szary, jednak są pewne rzeczy, których Nish nie wybacza. Do tych rzeczy należy między innymi torturowanie innych, albo celowe krzywdzenie jej przyjaciół. Spokojna liściasta w takich momentach nie panuje do końca nad sobą i często bardzo szybko wyczerpuje swoją moc magiczną na niszczenie, czego później żałuje. Ogromną awersję żywi szczególnie do Koszmarytów przez pewne wydarzenia z przeszłości. Plotki mówią, że jej mentor próbował wciągnąć ją w Koszmar, a jej obecny partner był przez pewien okres czasu więziony w Dworze.
Obecnie jej priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim najbliższym i niesienie pomocy każdemu, kto jej potrzebuje. Chętnie i szczerze odpowiada na każde pytanie, choć nigdy nie krzywdzi nikogo ani słowem, ani gestem świadomie, dlatego zdarza jej się ubierać niektóre rzeczy w łagodniejsze słowa. Uwielbia mówić o swoich podróżach, a przy tym jest bardzo skromna. Uznała zasadę Rozwoju za tą najważniejszą, ponieważ to chęć doskonalenia siebie uczyniła ją taką osobą, jaką jest teraz.
Umiejętności magiczne
Liściasta opanowała tylko i wyłącznie podstawy tego, co powinien opanować każdy szanujący się elementalista. Jej żywiołem jest woda, a po wielu medytacjach wśród kodan jej wachlarz umiejętności w tej dziedzinie znacząco się rozszerzył. Jeżeli chodzi o ogień – Nish potrafi wzniecić płomienie tylko, gdy coś podgrzeje, choć częściej kończy się to stopieniem danej substancji. Z magii powietrza „elementalistka” opanowała jedynie kierowanie przepływem niezbyt silnego wiatru, ponadto potrafi ona w krytycznych sytuacjach przywoływać ładunki elektryczne, jednak nie na tyle silne aby kogoś ogłuszyć, a raczej oślepić. Magii ziemi Nish w ogóle nie pojmuje. Broń nie jest jej niezbędna, by używać magii. Wystarczają jej określone ruchy dłoni oraz skupienie, by kierować przepływem powietrza oraz zmieniać temperaturę substancji, a także otaczać się barierą arkaniczną. Wszystko to opanowała przy swoim poprzednim wymagającym mentorze, Felvindzie. Obecnie kostur stanowi dla niej przedłużenie ręki oraz pomaga jej ukierunkować magię i wykonywać znacznie precyzyjniejsze działania, a także używać bardziej zaawansowanej magii - dzięki niemu Nish potrafi przywoływać wodę oraz lód.

Lodowa ofensywa
Sylvari potrafi z wody z otoczeniu tworzyć lodowe albo wodne pociski, które ciska dzięki wsparciu magii wiatru. Magazynuje ponadto wodę w postaci lodu w swoim kosturze, otrzymanym u Kodan. Siła jej pocisków zależy od ilości energii włożonej w ich wykreowanie oraz od zawartości wody w otoczeniu - gdy jest jej za mało takie pociski są tak słabe, że aż wręcz bezużyteczne. W wilgotnym środowisku potrafi kształtować lód w różne kształty, a ostatnio upodobała sobie tworzenie z niego scian. Wie, jak utkać lodowy łuk z magii oraz wody w otoczeniu, kiedy ma dostęp do swojego kostura, poza tym potrafi z niego strzelać magicznymi lodowymi bądź wodnymi pociskami. W ten sposób jest jej łatwo ukierunkować swoją magię i zwiększa się jej precyzja, kosztem większego zużycia mocy. Łuk ulega zniszczeniu w momencie, gdy Nish nie ma już siły dłużej go utrzymywać, albo gdy łuk po prostu się przełamie - magia spajająca go również wtedy zostanie zerwana. W przypadku użycia silnego czaru takiego jak grad lodowych strzał łuk niszczy się sam. Podczas eventów in game przywołanie łuku trwa jedną turę. Nish jest zdolna do utrzymywania i korzystania z niego przez 3 lub 4 tury, o ile wcześniej nie użyje gradu lodowych strzał
Sprawne poruszanie się oraz walka w wodnym środowisku
Drobna istotka w wodzie jest istnym predatorem. Potrafi tworzyć podwodne prądy przyśpieszające, wyskakiwać z wody na wysokość 3 metrów, kierować wodę na przeciwnika w postaci fali, manipulować temperaturą i otulać głowę ochronną warstwą powietrza by nie udusić się. W wodzie nie ma żadnych problemów z kształtowaniem jej w lód i tworzeniem lodowych barier.
Manipulacja temperaturą
Nish ma dość nietypowe podejście do magii żywiołów, gdyż na podstawie wiedzy z książek uznała, że wszystko rozgrzewa się, ponieważ ruchy cząstek stają się szybsze, a oziębia, gdy te cząsteczki zwalniają. Jej magia opiera się głównie na kontroli ruchu cząsteczek w najbliższej okolicy poprzez podgrzewanie ich lub ochładzanie, Nish koncentruje się na przepływie mas powietrza lub wody pod dowolną postacią. Potrafi ona parzyć przeciwników powietrzem, zamrażać wodę znajdującą się w ich organizmach, atakować ich odłamkami lodu, formować lód w różne kształty. Jej możliwości zależą od warunków środowiska i stopnia wyczerpania jej zasobów magii – Nish szybko się męczy.
Pochłanianie energii cieplnej
Nisheera potrafi zregenerować niewielką część energii pobierając energię z otoczenia przez pewien okres czasu - energia cieplna jest przekształcana na jej własną. Gdy Nish gromadzi energię wokół niej jest przeraźliwie zimno, poza tym nie potrafi się ona skupić na czymkolwiek innym. Co najważniejsze - sylvari potrafi magazynować tę "obcą" energię tylko przez kwadrans i ani minuty więcej - "obca" energia jest odrzucana przez jej ciało
Tworzenie bariery
Sylvari potrafi przejąć energię kinetyczną pocisków, lecz nie wychodzi jej to zbyt dobrze – bariera w rzeczywistości jest tarczą, która pochłania częściowo energię kinetyczną, ale jest na tyle niedoskonała, że Nisheera często czuje przez nią ból tak samo jak przez własną skórę, ponadto każde uderzenie wbarierę mocno ją osłabia i zabiera jej mnóstwo energii. Jest to umiejętność używana tylko w ostateczności.
Leczenie
Nish rzadko kiedy leczy magią. Potrafi jedynie rozluźnić mięśnie poprzez oddziaływanie temperaturą, zwęzić naczynia krwionośne, aby zatamować krwotok, ewentualnie uleczyć czyjeś powierzchowne rany wodą. Woli jednak medycynę tradycyjną, ponieważ w tej dziedzinie czuje się znacznie pewniej. Kiedy odnalazła wewnętrzną równowagę po pobycie u kodan opanowała umiejętność przywoływania leczącego deszczu.
Inne umiejętności oraz zdolności
- Nish jest majsterkowiczem i konstruktorem. Potrafi matematykę i uwielbia tworzyć plany nowych urządzeń lub przedmiotów Podróżowała z Falknerem Długorogim przez ponad rok poznając technologię popielców, a starszy inżynier chętnie jej pomagał i odegrał sporą rolę w jej rozwoju. Początkowo jej wiedza z zakresu asuriańskiej technologii była na żałosnym poziomie, jednak Nish nawiązała współpracę z pewną asurka już na początku swojej przygody z Bractwem, jednak przerwała u niej naukę z powodu Turnieju. Podczas Wielkiego Turnieju Technologicznego poszerzyła znacząco swoją wiedzę z zakresu asuriańskiej technologii. Niedawno sylvari zrozumiała w końcu jak się programuje golemy, dzięki swojemu przyjacielowi Meiwweinowi, którego poznała podczas pracy pod Steeleye Span.
- Podczas podróży i pracy w szpitalach polowych oraz po ziemiach nornów, a także przez czytanie książek o tematyce medycznej Nish poznała dogłębnie anatomię każdej rasy. Potrafi udzielić pomocy, a także wykonywać zabiegi medyczne.
- Tworzy leki ze składników naturalnego pochodzenia. Ma szeroką wiedzę z zakresu zielarstwa. Potrafi tworzyć leki pomagające na rany sylvari.
- Potrafi rzucać granatami. Wprawdzie niezbyt celnie, ale jednak - przynajmniej dotychczas żaden granat nie wybuchł jej w ręce ani nie poraniła nikogo używając tej broni. Obecnie Nish nie używa granatów, ale rozpoznaje wszystkie ich rodzaje.
- Pięknie rysuje. Potrafi ślicznie ukazać rzeczywistość, zachowując pełen realizm. Jej profesjonalizm widać szczególnie w jej schematach.
Ekwipunek i przedmioty

- Plecak Nish
- Miejsca mocowania "Lotki" - pod cholewą zwykłych butów i przy specjalnych obręczach pod bandażami na rękach.
- Ciężkie buciory
- Asymetryczna wzmacniania metalem spódnica
- Gogle ochronne
- Kostur Kodan
- Purpurowy Szal
- "Ciężkie" rękawice
- Napierśnik z kołnierzem
- Mocowania na torby przy pasie
- Ukryty sztylet, wszyty w materiał
- Wytrych w podeszwie buciora
Ciężkie buciory
Niewiele rzeczy jest się w stanie przez nie przebić. Solidny szkielet z metalu osadzony na często zmienianym grubo pozwijanym materiale wcale nie jest tak ciężki, na jaki wygląda, choć może to kwestia tego, że Nish jest bardzo przyzwyczajona do tych butów. Są odporne na działanie kwasu, wody, zimna, do pewnego stopnia też gorąca. Dobrze chronią stopy, łydki i kolana, a także usztywniają kostkę. Ich mocno pofałdowana podeszwa zapewnia odpowiednią przyczepność na nieprzystępnym terenie. W podeszwie jednego z butów Nish przygotowała schowek na wytrychy.
Asymetryczna wzmacniana metalem spódnica
Metal, którego użyto do jej stworzenia jest taki sam, jak ten użyty do wykonania kostura Nish. Jest lekki, ale zbite ze sobą ruchome płytki dobrze chronią prawą i lewą stronę ud sylvari. Poruszanie się nie sprawia problemu sylvari, jednak z uwagi na płytki uniemożliwia cichy ruch. Pas na biodrach jest wzmocniony jeszcze bardziej niż reszta dołu sylvari. Do pasa z łatwością można doczepić torby. Podobno pod wzmocnieniem tuż przy lewej ręce znajduje się ukryta skrytka na igłę nasączoną silnym środkiem nasennym.
"Ciężkie" rękawice
Rękawice, choć wyglądają na naprawdę ciężkie, wcale takie nie są, ponieważ są puste w środku. Bardzo łatwo i tanio można w razie uszkodzenia dorobić do nich części zamienne. Wolna przestrzeń w prawej rękawicy jest wypełniona wodą (450ml), która może zostać użyta przez nią aby kogoś uleczyć lub przekształcona szybko w niewielką lodową tarczę. W lewej - przestrzeń tą wykorzystano na zrobienie skrytki dla sześciu fiolek, przytwierdzonych do wewnętrznej części skrytki wokół przedramienia na najzwyklejszej rozciągliwej gumce. Zazwyczaj w środku znajduje się jedna fiolka z środkiem usypiającym, jedna z solami trzeźwiącymi, trzy przeciwbólowe i dwie odtrutki na najpopularniejsze trucizny. Obydwie rękawice mogą służyć sylvari do obrony, ze względu na ostrza osadzone po zewnętrznej stronie przedramion.
Napierśnik z kołnierzem
Pierwsza rzecz, którą stworzyła po dołączeniu do Bractwa. Mocny, ale nie za ciężki i wbrew pozorom trudny w obróbce metal był dokładnie przez nią zbadany, nim wykonała z niego pancerz. Górna część ciała Nish jest dobrze chroniona właśnie dzięki niemu. W skład pancerza wchodzi specjalny metalowy kołnierz, w którym trzymana jest zazwyczaj materiałowa maska, którą Nish może sobie lub komuś osłonić drogi oddechowe przed pyłem bez konieczności używania swojej magii, a czasem... Aparat do oddychania pod wodą, jednak sylvari musi wiedzieć wcześniej, że będzie działała pod powierzchnią. Pancerz był już kilka razy "klepany". Wbrew pozorom pancerz nie nagrzewa się szybko - słabo przewodzi ciepło. Żadna część ciała nie styka się bezpośrednio z pancerzem z uwagi na gruby i solidny materiał "koszuli", na którym został on osadzony.
Gogle ochronne
Ciemne szkło z jakiego zostały wykonane chroni Nish od oślepienia promieniami słonecznymi lub magią. Dobrze dopasowane przylegają do twarzy sylvari, dzięki czemu minimalizują podrażnienia oczu spowodowane wiatrem, duszącym dymem a nawet chronią przed obrażeniami mechanicznymi. Pod wodą widoczność również jest w porządku, a woda nie przedostaje się przez gogle do oczu.
Kostur Kodan
Miejscami ażurowy kostur wykonany jest z dobrego metalu. Jego wnętrze zazwyczaj wypełnione jest lodem, który na czubku formowany jest w szpikulec jak u dzidy albo przyjmuje kształt halabardy. Nisheera jest w stanie wpływać na jego kształt i używać lodu w nim zgromadzonego do swoich czarów. Kostur, jako przekaźnik magii umożliwia jej używanie większości lodowych ofensywnych umiejętności, a także pozwala efektywniej leczyć sojuszników magią. Nish została obdarowana kosturem przez Kodan, wśród których pokonała niechęć do magii i nauczyła się lepiej kontrolować swoje emocje i nie dawać się ponieść strachowi.
Wynalazki Nish
Lotka

"Lotka" w sumie składa się z:
இ Półprzeźroczystego materiału, przyciętego w odpowiedni kształt, przypominający połowę klepsydry
இ Mocowań na całej szerokości rąk i nóg
இ Uprzęży ze spadochronem
இ Kostek antygrawitacyjnych
இ Kryształów energetycznych w pasku jako źródła zasilania kostek
Elastyczny półprzeźroczysty materiał do złudzenia przypominający ten, z którego często korzystają hylecy jest odpowiednio zabezpieczony przed pękaniem i przed każdym lotem dodatkowo natłuszczany. Materiał "Lotki" rozciąga się na tyle, by umożliwić Nish bezproblemowe podniesienie rąk podczas stania na ziemi. Mocowany jest on do pleców oraz obręczy przy nadgarstkach oraz przy kostkach sylvari. Ponadto sylvari przywiązuje porządnym sznurkiem materiał jeszcze na całej szerokości nóg i rąk. Jej ciało przed otarciami w tych miejscach jest zabezpieczone kilkoma warstwami bandażów, a w przypadku nóg - dodatkowo jeszcze grubszą skórką przy cholewie buta i ochraniaczem pod spodniami. Do stworzenia "Lotki" Nisheerę zainspirowała budowa ciała polatuchów - "latających" gryzoni. Lotka służy Nish do łagodnego opadania na ziemię, po uprzednim dłuższym lub krótszym szybowaniu. Istnieje spory problem, jeżeli chodzi o sterowanie podczas lotu, jednak to kwestia odpowiedniego wiatru, ustawienia się oraz użycia podstaw magii wiatru. Lądowanie też na początku było problematyczne, ale Nish wymyśliła jeszcze spadochron, schowany w liściastej sakiewce na specjalnym pasku, który jest częścią uprzęży, która dobrze przytrzyma ciało sylvari, gdy ta uwolni spadochron. Poza spadochronem do budowy "Lotki" Nish wykorzystała dwie zdolne do uniesienie ciężaru niewiele mniejszego niż ciężar jej ciała kostki antygrawitacyjne, mieszczące się w dłoni, zasilane prostymi kryształami energetycznymi umieszczonymi w jej pasku i połączonymi z kostkami przewodami. Nish potrafi je ładować.
P.I-G.U.Ł.A

Piguła to golem-pielęgniarz - prototyp zaprezentowany przez Nisheerę w Soren Draa. Sylvari nie znalazła sponsorów, mimo początkowego zainteresowania, więc prototyp jest pierwszym i jedynym egzemplarzem Piguły.
Krążą pogłoski, ze Nish zamierza pokazać golema jeszcze innym kręgom, nim przekaże go Lidze. Golem został stworzony, by pomóc w rehabilitacji córki przyjaciela Sylvari, jednak po przeprogramowaniu go golem może spełniać kilka funkcji. Zainstalowano w jego prawej łapie czujnik temperatury. Golem potrafi między innymi:
- podawać leki o ustalonych godzinach
- przynosić jeden z przedmiotow w bazie danych pacjentowi, który wyda słowną komendę
- odnaleźć lekarza na drugim końcu szpitala polowego
- podnosić, przenosić i pomagać przy asekuracji pacjentów.
Zawartość toreb i plecaków
Plecak
- łącznie 5 metrów bandaża
- 3 chusty trójkątne do unieruchamiania kończyn górnych
- często zastępowane sztyletem nożyczki
- dwa proste patyki o średnicy ~3 cm i długości 0,4m– unieruchamianie złamanych kończyn
- jedna para szczelnych skórzanych rękawic
- zwinięta lina o długości 7m – czasem, gdy Nish nie ma przy sobie plecaka lina jest owinięta wokół jej bioder.
- manierka z mocnym popielczym alkoholem
- pudełeczko wypełnione 250g soli trzeźwiących
- strzykawka z adrenaliną
- trzy tubki (3 x 60g) maści odkażająco-znieczulającej
- 6 fiolek mikstury wzmacniającej – mieszanki ziół o działaniu pobudzającym oraz witamin
- 3 fiolki płynu usypiającego – sam zapach powoduje halucynacje i zawroty głowy, a płyn podany doustnie zwala z nóg.
- 3 fiolki płynu zwiotczającego mięśnie – działa tylko podany doustnie lub na ranę – zioła w nim zawarte mają właściwości silnie znieczulające oraz paraliżujące.
- 10 rozmaitych fiolek, które mogą być podawane tylko sylvari; przyspieszają regeneracje zniszczonych tkanek, znieczulają, oczyszczają, odkażają, hamują upływ żywicy z rany zasklepiając ją.
Średnia torba przypięta do pasa z lewej strony
- kilka przygotowanych kawałków jałowej tkaniny
- 1 fiolka płynu zwiotczającego mięśnie
- 1 fiolka płynu usypiającego
- rolka bandażu – 1,2m x 0,15m
- buteleczka z mocnym popielczym alkoholem (200ml)
Mała torba przypięta do pasa z prawej strony
- bukłak z wodą (330ml)
- 4 fiolki stężonej mikstury o działaniu przeciwbólowym
- tubka maści odkażającej i przyspieszającej gojenie się ran
Nagrody i cenne przedmioty
Pudełko z próbkami ziół i notatnikiem
Notatnik jest wypełniony alchemicznymi recepturami, gromadzonymi przez całą młodość przez asurkę uwięzioną między Mgłami, a normalnym światem na własne życzenie w wyniku nieudanego eksperymentu. Wśród ziół, poza tymi najpopularniejszymi znajdowały się te najrzadsze. Pudełko ma ogromną wartość dla Nish, bo po pierwsze to prezent - asurka przed śmiercią obdarowała członków Bractwa, którzy dzielnie przychodzili na jej próby i rozwiązywali jej zagadki, a do grona tych osób należała Nisheera, a po drugie - jego zawartość jest dla Nish bezcenna, bo to głównie z tego notatnika nauczyła się ona zielarstwa i medycyny tradycyjnej.
Zasłona niewidzialności
Urządzenie pochodzące prawdopodobnie... od Niebieskich Lwów, albo Trzech Mędrców Rozwagi. Trudno stwierdzić. W każdym razie, energii Czystego Lodu w środku wystarcza na tyle, by 3 razy w ciągu doby rzucić na siebie i sojuszników zasłonę niewidzialności, na max 10 minut. (Skrzydła Alchemii)
Naszyjnik Zefirytów
Ten mały kryształek znaleziono w jednym z wraków w Dry Top. Potrafi świecić niczym złoty promień słońca, powiać przyjemnym wietrzykiem, bądź porazić lekko malutką błyskawicą.(Skrzydła Alchemii)
Kamień z okolic Ley Line
Fragment oderwanej skałki, które zawiera w sobie pełno idealnie okrągłych dziurek. Wystarczy użyć na nim trochę magii, by kamień zaczął zbierać magię z otoczenia. Po 10 minutach potrafi uzbieraną magią naładować wyczerpanego czarownika. Potrafi to jednak zrobić tylko raz na 12 godzin. (Skrzydła Alchemii)
Mikstura rozpuszczająca napiętnowane kryształy
Dziwny dar przekazany jej przez dziwną osobę w szpitalu polowym w Steeleye Span, kiedy jej najlepszy przyjaciel był zagrożony napiętnowaniem. Próbki przekazała Cytadeli, jednak dla siebie zachowała sporo zawartości fiolki do testów. (Krew i Kryształ)
Odbitki planów Falknera
Są tak przechowywane, że nikt poza nią nie jest w stanie ich znaleźć ani do nich dotrzeć, a właściwie to poza popielcem i nią nikt o nich nie wie. Zostały jej podarowane przez niego na przechowanie i na wykorzystanie, gdyż oddelegowano go do transportu surowców w Mgłach, a jak wiadomo Krańce Mgieł nie są najbezpieczniejszym miejscem.
Notatnik postaci
Życiorys
- 56 dzień sezonu latorośli 1325 AE – Przebudzenie.

caption - 2 dzień sezonu kolosa 1325 AE – 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – Pobyt w Gaju i trening z Felvindem
- 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE - Pobyt w Lwich wrotach
- 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – Pobyt w Czarnej Cytadeli, nauka wśród Żelaznego legionu
- 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – 43 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Popielców
- 44 dzień sezonu feniksa 1327 AE – 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Nornów
- 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Dołączenie do bractwa
- Wygrana w Turnieju Technologicznym
- Wintersday 1327 AE - Niesamowity konkurs obrazów na niebie i skandal
- Pobyt wśród popielców z Posterunku Ostrza Śmierci
- 44 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 51 dzień sezonu feniksa 1328 AE - Służba w szpitalu polowym w Ebonhawke
- 53 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 60 dzień sezonu Feniksa 1328 AE - Organizacja szpitala polowego pod Steeleye Span podczas potyczki z Shaterrerem.
- 61 dzień sezonu feniksa 1328 AE - wyprawa na Ziemie Nornów
- Podróż na pustynię
- 18 dzień sezonu latorośli 1328- Odejście z Bractwa
- 21 dzień sezonu latorośli 1328 - Stworzenie Ligi wraz z tymi, którzy odeszli i objęcie funkcji Opiekunki filaru Rozwoju

Nim się zbudzimy, kształtuje nas Sen
Twarz Śniącego rozjaśniona niepewnym uśmiechem. Błękitna cera, która zdaje się połyskiwać zielonkawo i wesołe oczy barwy płatków stokrotek. Sylvari puszcza moją dłoń i biegnie w ciemność, by zniknąć tam na zawsze.
Niepewność i lęk. Rząd plujących pociskami, obsługiwanych przez różne istoty trójnogów ostrzeliwuje mknącą naprzód ciemność. Kilkadziesiąt przepięknych i lśniących w słońcu kształtów porusza się ku walczącym po dywanie nieruchomej ciemności, po plątaninie odrażających kształtów, która upada pod naciskiem ich kół. Niebo zdominowane przez ogromne latające zasilane silnikami owale plujące pociskami w ruchome skrzydlate szkarady... My i nasze maszyny, a wokół wojna i jej żniwo. Przestaję się bać, tak musi być. Jestem… Spokojna, lecz ów spokój to jedynie dziwny stan między euforią, a obrzydzeniem. Już nie słyszę krzyków, nie słyszę pocisków, tylko bicie serca mego wynalazku i w końcu... Cichutkie kliknięcie – wreszcie nadszedł ten moment. Celuję starannie i naciskam spust. Ciemność ustępuje światłu.
Poczułam, że spadam w dół.
Coś pochłania mnie na moment w całości, lecz zarazem koi moje nerwy. Cudownie chłodna woda otula czule moje ciało, powoli wypychając mnie na powierzchnię. To, co zobaczyłam przed chwilą
wydaje mi się być jedynie złym snem, więc powolutku dochodzę do siebie. Czuję, że żyję! Czuję ten piękny, słodki zapach powietrza w Gaju!
Chwilę po tym widzę ręce, które gwałtownie wyciągają mnie na brzeg. Już jestem spokojna. Wiem, że będzie dobrze, że nic mi nie grozi.
Będziemy wzrastać, dopóki Koszmar pochłania świat
Przebudziłam się wiele dni temu, a ja czuję, że nie byłam gotowa na to co mnie spotkało. Na początku poznałam Serimona, który wyciągnął mnie z wody i przekazał mi odzienie. Bardzo chciał mi pomóc i pokazać, gdzie co się znajduje, lecz ja nie mogłam skorzystać z jego propozycji - zobaczyłam w oddali ów twarz z mojego Snu. Nieznajomy stał i patrzył wprost na mnie. Nie mogłam pozwolić, by coś o czym śniłam, po prostu mi umknęło! Zakrzyknęłam gromko: – Hej, znam Twoją twarz z mojego Snu! W odpowiedzi uśmiechnął się zupełnie tak samo jak w moim Śnie i odrzekł, że również mnie widział, wiedział, że kiedyś się spotkamy. Podróżowaliśmy po lesie Caledon – ja i on. On walczył z zagrożeniami, jak doświadczony wojownik, a ja stałam zupełnie bezużyteczna z tyłu. Z każdym kolejnym dniem silniej wyczuwałam jego stan – wiedziałam kiedy jest głodny, kiedy zmęczony, kiedy coś go boli. W końcu zaczęłam odczuwać jego emocje, a może… były to także moje emocje? Czułam się zagubiona, nie wiedziałam co się dzieje i co powinnam zrobić. Chciałam… chcieliśmy siebie wzajemnie, a jednocześnie baliśmy się bliskości.
Kiedyś dopadła nas mała grupka świeżych członków Rady Koszmaru i mój towarzysz ruszył do walki. Mimo, że uszliśmy z życiem, chcę o tym zapomnieć, bowiem nigdy wcześniej nie widziałam jak ginie sylvari - choćby i ‘zły’, wciąż pozostaje jednym z nas… Nie przeżyłam tego dobrze.
Po tym wydarzeniu oddaliliśmy się od siebie. Potrzebowałam czasu, musiałam wrócić do Gaju. Wciąż czułam zew mojego Łowu, a mój towarzysz – swojego. Jeden raz, właśnie przy pożegnaniu nasze dłonie się zetknęły. Wtedy poczułam, jak emocje we mnie eksplodują. On prędko spuścił wzrok i puścił moją dłoń. Oddalił się, nie chcąc tego momentu przedłużać. Tak trafiłam do Gaju. Gdy otworzyłam się przed mentorami, pomogli mi zrozumieć mój Dziki Łów i udzielili mi wsparcia. Doradzono mi nawet założenie właśnie tego pamiętnika, gdyż przeszłość potrafi nam dać dobrą lekcję, a dogłębna jej analiza - jeszcze większą. Ponadto pierwszy raz usłyszałam o Pakcie i poczułam, że bardzo chciałabym się stać jego częścią, choćbym miała umrzeć już na pierwszej z bitew. Czterdziestego dnia od mojego przebudzenia zostałam uczennicą elementalisty - jestem pewna, że woda to mój żywioł i chciałabym lepiej pojąć jej istotę.
Och, gdybym ja wiedziała, jak wielki błąd popełniam... Cieszę się, że ten koszmar się skończył. Nie chcę do tego wracać, bo to już naprawdę koniec. Wyrwałam się z dna, odbiłam, bolało. Nie zamierzam do tego wracać. Mam zdecydowanie ważniejsze rzeczy do zrobienia w swoim życiu niż patrzenie wstecz. Było, minęło, rany się zagoją... Chcę odkrywać i poznawać świat... A także wypełnić mój Łów. Naprawdę się cieszę, że mogę i że mniej więcej wiem, jak to zrobić.
Niech Twój Dziki Łów zakończy się sukcesem, a Twa odwaga rozświetli ciemność nocy
Czarna Cytadela. Tu poczułam się jakbym była w domu, takim z prawdziwego zdarzenia. Wprawdzie wcześniej zwiedziłam Lwie Wrota, tak piękne... Ale to nie moja bajka. Popielcy przyjęli mnie bardzo ciepło. Spodziewałam się że będę musiała podglądać ich z ukrycia, lecz na szczęście myliłam się. Gdy tylko dowiedzieli się, co robię i dlaczego chcę to robić, pomogli mi. Niektóre starsze samice nawet traktowały mnie jak własne kocię, ze względu na to, że wydawałam im się drobna i wychudzona – dzięki ich staraniom baaaardzo zasmakowała mi kuchnia popielców. Z roli turysty awansowałam do roli maskotki. Pomagałam inżynierom majsterkując z nimi i włażąc tam gdzie oni nie mogli się zmieścić. Nie mogli pojąć jak jestem w stanie unieść klucz który jest dłuższy niż moja ręka, dlatego byłam też przedmiotem zakładów – popielcy zakładali się między innymi o to, kiedy się poślizgnę albo kiedy się zmęczę. Nie chciałam im dawać satysfakcji i nigdy nie odpuszczałam, nawet gdy byłam wykończona! Praca z maszynami dodawała mi skrzydeł. Gdy wyruszyłam ponownie w podróż, nazwali mnie Swoją Sylvari. Nie mogli w żaden sposób bardziej mnie uszczęśliwić, przez te wszystkie dni traktowałam ich jak własną rodzinę, a teraz mnie uhonorowali takimi słowami. Chciałam zobaczyć jak żyją popielcy poza murami stolicy.
Akurat znajdowałam się w Nolan i zmierzałam do fahraru, gdy zobaczyłam wybiegającego stamtąd nauczyciela. Postanowiłam za nim pobiec, żeby zapytać go czy mogę poobserwować trening kociąt. Popielec zmierzał w stronę askalońskich ruin, zniknął mi z oczu. Cztery łapy to nie dwie… Miałam dziwne przeczucie, że mimo wszystko powinnam za nim pójść. Nauczyciele nie wybiegają z fahraru od tak. Gdy dobiegłam na miejsce zauważyłam nauczyciela pod gruzami krypty. Poczułam gwałtowny przypływ mocy i używając magii rozkruszyłam kamienie. Zadziałałam impulsywnie, nigdy wcześniej tego nie próbowałam, nie ćwiczyłam nawet magii ziemi. Musiałam działać szybko. Dotknęłam jego pyska ręką pokrytą lodowatą wilgocią. Ocknął się, z przerażeniem w oczach. Niestety, nigdzie nie widziałam jego uczniów, o których wspomniał zaraz po przebudzeniu. Wolę nie wiedzieć co czuł, gdy dowiedział się że zginęły. Od tej pory podróżujemy razem. On dostał rozkaz z góry, by spłacić dług, a ja nie chcę zostawiać go samego. Nikt nie chciałby zostać sam w takiej sytuacji. Kto wie, może gdy jego ból osłabnie zostaniemy dobrymi przyjaciółmi?
To, że Sen pokazał Ci Twoje przeznaczenie, oznacza tylko tyle, że częściowo wiesz jak je wypełnić
Podróże z Falknerem tyle mi dały! Już widzę ogromną poprawę w moich projektach i nawet mnie Falkner chwali, chociaż czasem powtarza, że mam pustą głowę, jak tak bardzo chcę wszystkim pomagać podczas naszych podróży, ale jak widzę, że ktoś ma problem to po prostu nie umiem inaczej. Nie i koniec! Chciałabym też zaznaczyć, że pochwała od kogoś z Żelaznego legionu to coś niesamowitego! Cieszę się z tego, nawet jak o tym piszę.
Poza tym... Dołączyliśmy do bractwa. Naprawdę się cieszę, bo to wszystko zapowiada się jak jedna wielka niesamowita przygoda. Nie umiem się doczekać, kiedy poznam wszystkich! Zresztą, podróżowaliśmy z Falknerem po ziemiach nornów i myślę, że bardzo często będę tu wracała, a pobyt w Bractwie przecież nie wyklucza podróży. To naprawdę kochani ludzie, tylko tacy tacy wyrośnięci. Ale przede wszystkim - bardzo ciepli i życzliwi. Wydaje mi się, że wszystkie złe wspomnienia powoli uciekają w cień. Poza tym - Falkner wydaje się być znacznie pogodniejszy. Zaczęłam nawet budowę specjalnego pancerza, bo chodzę jak obdartus. Wyhandlowałam u Skrittów bardzo ciekawy metal, trochę ciężki w obróbce, ale naprawdę porządny i jedyny, na który mnie stać. W końcu kupiłam go za ukształtowany z lodu sopelek i torbę sreberek po czekoladkach. Zobaczymy jak to wyjdzie. W końcu, jak mam wypełniać Łów to musze jakoś wyglądać!
Strach jest silniejszy, gdy nie masz z kim go dzielić
Dużo się dzieje... Moje życie nabiera tempa. Nabieram doświadczenia. Już nie jestem taka beztroska. Wciąż sama się nie obronię, lecz chyba potrafię ratować innych... Zostałam medykiem. Naprawdę przyłożyłam się do nauki i umiem już dość dużo, choć nie umiem leczyć magią. Od kiedy w mojej sakwie znalazła się runa lecząca a na szyi - medalik bractwa otrzymane podczas Inicjacji zmieniłam się. Przestałam myśleć o sobie, zaczęłam myśleć przede wszystkim o innych. Odkrywam cechy swojego charakteru o jakich nie miałam pojęcia. Mam motywację.
Ponownie spotkałam Roeryna. Wiele przeszedł, więc tym bardziej cieszę się z ponownego spotkania. Również dołączył do bractwa.
Mimo tych wszystkich zmian na lepsze, dzieje się również coś, co mnie przeraża. Od kiedy dołączyłam do Drużyny Cienia Stalowego Orła na Wielkim Turnieju Technologicznym, czuję, że dopełnienie mojego Łowu jest coraz bliżej, tym bardziej że kolejna próba będzie się odbywała na ziemiach spaczonych przez smoka. Paraliżuje mnie lęk przed nieznanym, nie wyobrażam sobie życia bez mojego Łowu. Nie sadziłam, że mi się powiedzie, że kiedyś się uwolnię od mojego brzemienia. Felvind zabił moją pewnosć siebie i zachwiał mną mmocno. Niszczenie jego portretów nie pomaga mi, bo tylko sobie przpominam, co kazał mi zrobić i... Jak bardzo odciągał mnie od technologii. Muszę odnaleźć w sobie odwagę, tak jak mówi Falkner - teraz, gdy jestem u celu nie mogę tracić pewności siebie, lecz towarzyszy mi więcej pytań niż odpowiedzi.
Własna ścieżka
Udało się. Po prostu.. udało się. Wygraliśmy Turniej, a mój Łów wypełnił się. Dawno nie czułam takiego spokoju, takiej wolności. Nareszcie mogę się w pełni poświęcić medycynie, choć na pewno nie zrezygnuję z technologii. Cień Stalowego Orła przestał być tylko Cieniem, a Nisheera z cyklu Świtu przestała być tylko Nisheerą z cyklu Świtu. Jednakże... Czuję dziwną pustkę i tęsknotę, gdy tylko pomyślę, że to już koniec tej przygody. Jedno jest pewne – zachowam w sercu wszystkie najpiękniejsze wspomnienia i odwdzięczę się bractwu tak, jak najbardziej będę potrafiła. Moje szczęście nie jest pełne nie tylko przez tęsknotę. Dostałam list od Felvinda. Żadnej treści, tylko słowa. I kiedy tylko pomyślę o tym, co działo się poza turniejem... Śmierć Semepy, ataki na nasz warsztat, podmienione koordynaty bramy asuriańskiej wiodącej nas do rzekomej Komnaty i zasadzka na nas... Panikuję nawet na same wspomnienie zgniatającej mnie ziemi, gdy tylko myślę o Warsztacie.

Minęło dużo czasu od kiedy napisałam tu ostatnie słowa. Trochę się zaplątałam. Ten Nieszczęsny Konkurs Obrazów... Ktoś chce nas wrobić i nie umiemy dociec kto. To, że chciałam pomóc Nicce i dołączyłam do jej drużyny tylko zszargało moje imię. Ale wydarzyła się jedna pozytywna rzecz - na święta od Kag dostałam Niryna, paprotnego szczeniaka. Z Roerynem postanowiliśmy, że aby mój pupil nie był samotny, Roeryn też przygarnie pieska - swoją suczkę nazwał Rora. Jednak... Wszystko zaczęło mnie przerastać, bo nazbierało się tego za dużo, więc uciekłam przed samą sobą do popielczego fortu, w którym mieszkał Falkner i jego fajna banda. Wtedy zaczęłam słyszeć zew. Czułam, że muszę podążać, że oszaleję, jeżeli nie pójdę. Że coś stracę. Czasem kompletnie nie rozumiem siebie i tego co się ze mną stało. Zaczęło się od Ebonhawke. Po tym, jak zaatakował tu Shatterer, potrzebowali medyków. Nigdy nie zapomnę tego, co tam widziałam. Naprawdę myślałam, że nie podołam po tym jak nie udało mi się udzielić pomocy człowiekowi na trakcie kilka minut drogi od bramy. Widziałam, jak porasta go kryształ, a mnie przy tym przerósł strach. Być może dlatego tak ciężko pracowałam w szpitalu polowym w mieście i nie zwiałam, gdy tylko poczułam, że cudzy świat wypada mi z rąk, kiedy nie udawało mi się kogoś uratować. W Steeleye już wiedziałam, że pomoc trzeba dostarczyć na czas. Że nie można zwlekać. Udało mi się namówić trybun Steelgrip aby udostępniła medykom charrkoptery i załogę. Nawet naznaczyli je różową farbą, bo uznali to za dobry znak rozpoznawczy.... Może zainspirował ich szalik w barwie mocnego różku, który nosiłam od chwili opuszczenia fortu. Szal Harvesta. Po tym... Wielu mi dziękowało, a anonimowość stała się ciężka do utrzymania. Naprawdę, prawie się rozkleiłam, gdy musiałam się pożegnać z tamtymi przyjaciółmi. Najcięższym momentem dla mnie było jednak pojawienie się Falknera na moim stole operacyjnym. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się nam nie udało go uratować... Ale wolę o tym nie myśleć, bo wszystko jest dobrze. Bardzo ciepło wspominam podróże po ziemiach nornów i sanktuarium Kodan. Moja magia wody po tym wszystkim stała się zdecydowanie łatwiejsza do kształtowania. Udało mi się osiągnąć wewnętrzną równowagę. Jednak to jest zdecydowanie dłuższa opowieść... Wróciłam do siedziby bractwa tylko po to, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku, bo miałam ruszyć do Metrici, ale Ruatha potrzebowała pomocy, więc zostałam. Ja... Dorosłam. Nie zawaham się. Dojrzałam, w szczególności po Turnieju i po tych podróżach. Jestem... Inną osobą, niż byłam wcześniej, lecz nie żałuję. Boję się tylko, że poniosą mnie nerwy, albo że Roe podąży za mną i jemu się coś stanie...
W Bractwie też się sporo wydarzyło. Juz nie jestem jego częścią i razem z kilkoma osobami rozpoczęłam nowy rozdział w życiu. Wyprawa na Pustynię pokazała nam wszystkim dobitnie, w jakim to wszystko zabrnęło kierunku i cieszę się, że teraz sami kształtujemy naszą przyszłość w oparciu o 6 filarów. Mimetka zasugerowała mnie jako opiekunkę filaru Rozwoju. To było... Naprawdę wzruszające i z dumą przyjęłam te funkcję. Wciąż jest dużo do zrobienia, ale jestem pełna nadziei.
