Mirra Sanshou: Różnice pomiędzy wersjami
Utworzono nową stronę "{|border="2" cellpadding="2" cellspacing="0" align="right" style="font-size:11px; margin-left:10px;" |- ! style="background:#FFD77A; font-size:15px; padding:8px;" colspa..." |
Nie podano opisu zmian |
||
| Linia 48: | Linia 48: | ||
Alternatywna | Alternatywna | ||
|} | |} | ||
=''Kwiat Pomarańczy''= | |||
[[Plik:Kwiat Pomarańczy.jpg|thumb|right|Kwiat Pomarańczy]] | |||
''W ciepłe popołudnie jak to w ogrodzie rzadko było cicho jak dzisiaj. To miejsce zazwyczaj było pełne radości o tej pory, którą przynosiły ze sobą krzyki i śmiechy bawiących się dzieci. Gdy upały mijały, ogrodnik codziennie rozkładał się przy niewielkiej drewnianej budce w jednym z krańców ogrodu. Nie była to solidna konstrukcja. Zwyczajne dębowe deski zbite w niewielką kanciapę pośrodku ogrodu z serduszkiem wyciętym na drzwiach. To tu przechowywane były wszystkie donice, konewki, nasiona, nawozy, narzędzia ogrodnicze. Nawet stare taczki znalazły tutaj swoje miejsce. Minęło już sporo czasu odkąd ostatni raz były używane. Ogród w swojej świetności trwa tu już od kilku ładnych lat i przez ten czas niewiele się zmienił. Nie musiał się zmieniać. Wszystko było idealne, a codzienne porządki robione w ogrodzie przez pana Davis'a sprawiały, że każdy z domowników rezydencji mógł cieszyć się tym wspaniałym miejscem.'' | |||
''Naprzeciwko fontanny dzisiaj rozłożyła się pani Sanshou. Bianca, jak wolała by do niej się zwracano, bardzo często tu przesiadywała. Jak wszyscy członkowie jej rodziny, bardzo lubiła to miejsce. To tutaj mogła odpocząć, oddać się swoim własnym myślom, odpocząć, a także otworzyć się na świat, który tak bardzo kochała uwieczniać na płótnie. Założyła nogę na nogę, odetchnęła delikatnie, wypuszczając powietrze ze swoich ust i odłożyła porcelanową filiżankę z czerwoną herbatą doprawioną syropem z czarnego bzu na talerzyk na stoliczku obok niej. Nachyliła się lekko do przodu, odrywając plecy od oparcia obitego poduszką z kwiatowymi wzorami i sięgnęła po paletę i pędzel. Chwyciła je w swoje zgrabne, blade dłonie i przechyliła głowę by zerknąć na to, co znajduje się za sztalugą z przygotowanym czystym płótnem, stojącą przed nią. Uśmiechnęła się promiennie i delikatnym swoim narzędziem malarskim przystąpiła do pracy. Przesunęła pędzlem kilka razy, a później przygryzła jego końcówkę by zastanowić się nad dalszymi jego posunięciami. Wiedziała jak wyglądać ma obraz, który właśnie zaczynała malować. Już wyobraziła go sobie w swojej głowie, teraz wystarczyło jedynie przelać myśli i uczucia na płótno. Już miała zaczynać tworzyć kolejne wzory farbą gdy do jej krzesła dopadła mała Mirra.'' | |||
''Kilkuletnia dziewczynka zacisnęła swoje małe rączki na podłokietniku drewnianego krzesła swojej mamy i oparła bródkę na swoich dłoniach, przekrzywiając delikatnie swoją główkę z uśmiechem. Brązowe oczka z iskierkami radości wpatrzone były w mamę, a jasno-brązowe włoski opadały jej z grzywką na czoło. Zawiesiła się na rączkach przy krześle szczęśliwa, że może pochwalić się nową fryzurą. Bianca od razu odłożyła narzędzia na stolik i powolnym ruchem dłoni zasłoniła sobie oczy, podglądając spomiędzy palców na swoją córeczkę. - '''Już wszystko gotowe? Mogę już patrzeć?''''' | |||
''- '''<span style="color:#FFD77A">Tak.</span>''' - Mirra zachichotała i uśmiechnęła się szerzej. '' | |||
''- '''No to chodź i mi się pokaż.''' - Kobieta odsłoniła oczy i chwyciła dziewczynkę by usadzić ją sobie na kolanach. Poprawiła białą sukienkę gdy ta lekko się zawinęła i przyjrzała się swojej pociesze dokładnie z każdej strony. Chwyciła jej główkę delikatnie w dłonie i złożyła matczyny pocałunek na jej czółku. - '''Wyglądasz ślicznie Kwiatuszku.''' '' | |||
''- '''<span style="color:#FFD77A">Prawda?!</span>''' - Dziewczynka ucieszyła się ogromnie i chwyciła mamusię za szyję. - '''<span style="color:#FFD77A">Maya potrafi wspaniale obcinać nożyczkami, wiesz? Kiedyś sama tak będę potrafiła obcinać innych! Też chcę potrafić robić fryzury. Myślisz, że będzie chciała mnie nauczyć?</span>''' - Bianca zaśmiała się cicho i pogładziła policzek córeczki bardzo delikatnie. '' | |||
''- '''Na pewno kochanie. Musisz po prostu ją poprosić, a jestem pewna, że z przyjemnością się zgodzi. Wyglądasz na prawdę pięknie mój Kwiatuszku.''' - Mała Mirra znów zachichotała i obejrzała się za siebie na sztalugę. Bardzo lubiła wszystkie malunki mamy i zawsze bardzo chętnie jej pomagała, pozując czy po prostu dotrzymując towarzystwa podczas jej pracy. '' | |||
''- '''<span style="color:#FFD77A">Co dzisiaj malujesz?</span>''' - Zapytała zaciekawiona i zamachała nóżkami, wracając spojrzeniem do mamy. - Bianca uśmiechnęła się do niej i wskazała na kwitnące drzewo pomarańczy przed sobą. Białe rozetki płatków kwiatów wspaniale prezentowały się na tle zielonych, pełnych liści. Było jeszcze za wcześnie na owoce, jednak widok kwitnącego drzewa przy fontannie napawał malarkę wielką radością. - '''<span style="color:#FFD77A">To drzewko? Bardzo ładne.</span>''' - Mirra uśmiechnęła się szeroko, pokazując ząbki i zahuśtała się na boki delikatnie na kolanach matki. - '''<span style="color:#FFD77A">Zobaczysz, kiedyś razem będziemy malowały. Zostanę malarką tak samo jak Ty.</span>''' '' | |||
''- '''Dopiero kiedyś?''' - Mama zaśmiała się cicho i pogładziła swoje dziecko po główce. - '''A co Ty na to byś zaczęła już dzisiaj ze mną malować?''' '' | |||
''- '''<span style="color:#FFD77A">Na prawdę?!</span>''' - W oczkach dziewczynki zatańczyły iskierki. Uśmiechnęła się szeroko i chwyciła mamę w talli. - '''<span style="color:#FFD77A">Myślisz, że mogę?</span>''''' | |||
''- '''Oczywiście Kwiatuszku.''' - Sięgnęła po dwa kwiatki, które leciały niesione przez wiatr w ich stronę. Niewielkie kwiaty pomarańczy z pobliskiego drzewa musiały odpaść przy silniejszym podmuchu. Włożyła jeden z nich za ucho swojej córeczki, a drugi podała jej do rączek. Uśmiechnęła się ciepło i pocałowała w nosek. - '''Na pewno świetnie sobie poradzisz.''''' | |||
=''Wygląd''= | |||
=''Charakter''= | |||
=''Umiejętności''= | |||
Wersja z 21:23, 14 sty 2016
| Mirra Sanshou | |
|---|---|
| Rasa |
Człowiek |
| Płeć |
Kobieta |
| Wiek |
25 lat |
| Klasa |
Elementalista |
| Tytuł |
Kwiat Pomarańczy |
| Rola w Lidze |
brak |
| Powiązane organizacje |
brak |
| Filar |
brak |
| Znana Rodzina |
|
| Status postaci |
Alternatywna |
Kwiat Pomarańczy

W ciepłe popołudnie jak to w ogrodzie rzadko było cicho jak dzisiaj. To miejsce zazwyczaj było pełne radości o tej pory, którą przynosiły ze sobą krzyki i śmiechy bawiących się dzieci. Gdy upały mijały, ogrodnik codziennie rozkładał się przy niewielkiej drewnianej budce w jednym z krańców ogrodu. Nie była to solidna konstrukcja. Zwyczajne dębowe deski zbite w niewielką kanciapę pośrodku ogrodu z serduszkiem wyciętym na drzwiach. To tu przechowywane były wszystkie donice, konewki, nasiona, nawozy, narzędzia ogrodnicze. Nawet stare taczki znalazły tutaj swoje miejsce. Minęło już sporo czasu odkąd ostatni raz były używane. Ogród w swojej świetności trwa tu już od kilku ładnych lat i przez ten czas niewiele się zmienił. Nie musiał się zmieniać. Wszystko było idealne, a codzienne porządki robione w ogrodzie przez pana Davis'a sprawiały, że każdy z domowników rezydencji mógł cieszyć się tym wspaniałym miejscem.
Naprzeciwko fontanny dzisiaj rozłożyła się pani Sanshou. Bianca, jak wolała by do niej się zwracano, bardzo często tu przesiadywała. Jak wszyscy członkowie jej rodziny, bardzo lubiła to miejsce. To tutaj mogła odpocząć, oddać się swoim własnym myślom, odpocząć, a także otworzyć się na świat, który tak bardzo kochała uwieczniać na płótnie. Założyła nogę na nogę, odetchnęła delikatnie, wypuszczając powietrze ze swoich ust i odłożyła porcelanową filiżankę z czerwoną herbatą doprawioną syropem z czarnego bzu na talerzyk na stoliczku obok niej. Nachyliła się lekko do przodu, odrywając plecy od oparcia obitego poduszką z kwiatowymi wzorami i sięgnęła po paletę i pędzel. Chwyciła je w swoje zgrabne, blade dłonie i przechyliła głowę by zerknąć na to, co znajduje się za sztalugą z przygotowanym czystym płótnem, stojącą przed nią. Uśmiechnęła się promiennie i delikatnym swoim narzędziem malarskim przystąpiła do pracy. Przesunęła pędzlem kilka razy, a później przygryzła jego końcówkę by zastanowić się nad dalszymi jego posunięciami. Wiedziała jak wyglądać ma obraz, który właśnie zaczynała malować. Już wyobraziła go sobie w swojej głowie, teraz wystarczyło jedynie przelać myśli i uczucia na płótno. Już miała zaczynać tworzyć kolejne wzory farbą gdy do jej krzesła dopadła mała Mirra.
Kilkuletnia dziewczynka zacisnęła swoje małe rączki na podłokietniku drewnianego krzesła swojej mamy i oparła bródkę na swoich dłoniach, przekrzywiając delikatnie swoją główkę z uśmiechem. Brązowe oczka z iskierkami radości wpatrzone były w mamę, a jasno-brązowe włoski opadały jej z grzywką na czoło. Zawiesiła się na rączkach przy krześle szczęśliwa, że może pochwalić się nową fryzurą. Bianca od razu odłożyła narzędzia na stolik i powolnym ruchem dłoni zasłoniła sobie oczy, podglądając spomiędzy palców na swoją córeczkę. - Już wszystko gotowe? Mogę już patrzeć?
- Tak. - Mirra zachichotała i uśmiechnęła się szerzej.
- No to chodź i mi się pokaż. - Kobieta odsłoniła oczy i chwyciła dziewczynkę by usadzić ją sobie na kolanach. Poprawiła białą sukienkę gdy ta lekko się zawinęła i przyjrzała się swojej pociesze dokładnie z każdej strony. Chwyciła jej główkę delikatnie w dłonie i złożyła matczyny pocałunek na jej czółku. - Wyglądasz ślicznie Kwiatuszku.
- Prawda?! - Dziewczynka ucieszyła się ogromnie i chwyciła mamusię za szyję. - Maya potrafi wspaniale obcinać nożyczkami, wiesz? Kiedyś sama tak będę potrafiła obcinać innych! Też chcę potrafić robić fryzury. Myślisz, że będzie chciała mnie nauczyć? - Bianca zaśmiała się cicho i pogładziła policzek córeczki bardzo delikatnie.
- Na pewno kochanie. Musisz po prostu ją poprosić, a jestem pewna, że z przyjemnością się zgodzi. Wyglądasz na prawdę pięknie mój Kwiatuszku. - Mała Mirra znów zachichotała i obejrzała się za siebie na sztalugę. Bardzo lubiła wszystkie malunki mamy i zawsze bardzo chętnie jej pomagała, pozując czy po prostu dotrzymując towarzystwa podczas jej pracy.
- Co dzisiaj malujesz? - Zapytała zaciekawiona i zamachała nóżkami, wracając spojrzeniem do mamy. - Bianca uśmiechnęła się do niej i wskazała na kwitnące drzewo pomarańczy przed sobą. Białe rozetki płatków kwiatów wspaniale prezentowały się na tle zielonych, pełnych liści. Było jeszcze za wcześnie na owoce, jednak widok kwitnącego drzewa przy fontannie napawał malarkę wielką radością. - To drzewko? Bardzo ładne. - Mirra uśmiechnęła się szeroko, pokazując ząbki i zahuśtała się na boki delikatnie na kolanach matki. - Zobaczysz, kiedyś razem będziemy malowały. Zostanę malarką tak samo jak Ty.
- Dopiero kiedyś? - Mama zaśmiała się cicho i pogładziła swoje dziecko po główce. - A co Ty na to byś zaczęła już dzisiaj ze mną malować?
- Na prawdę?! - W oczkach dziewczynki zatańczyły iskierki. Uśmiechnęła się szeroko i chwyciła mamę w talli. - Myślisz, że mogę?
- Oczywiście Kwiatuszku. - Sięgnęła po dwa kwiatki, które leciały niesione przez wiatr w ich stronę. Niewielkie kwiaty pomarańczy z pobliskiego drzewa musiały odpaść przy silniejszym podmuchu. Włożyła jeden z nich za ucho swojej córeczki, a drugi podała jej do rączek. Uśmiechnęła się ciepło i pocałowała w nosek. - Na pewno świetnie sobie poradzisz.
