Harvest: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Nie podano opisu zmian
Nie podano opisu zmian
Linia 350: Linia 350:




 
=Plotki=






[[Kategoria:Karty postaci]]
[[Kategoria:Karty postaci]]

Wersja z 17:11, 22 wrz 2015

Harvest
Rasa

Charr

Płeć

Mężczyzna

Data urodzenia

70 dzień sezonu Latorośli 1305 AE

Klasa

(mechaniczna)

Łowca, Inżynier precyzyjny

Tytuł

brak

Rola w Lidze

Wtajemniczony

Powiązane organizacje

brak

Filar

Determinacja

Znana Rodzina

Maud - partnerka

Status postaci

Główna

Umiejętności

Inżynier precyzyjny - dzięki nauce w fahrarze Żelaznego Legionu Harvest bardzo dobrze radzi sobie z wszelakimi małymi systemami.

Technologia Magiczna - dzięki pracy nad tajnymi projektami asur i popielców, Harvest opanował znajomość asuriańskiej technologii w stopniu wysokim.

Multitechnologia - dzięki dostępowi do różnych technologii Harvest zapoznał się z maszynami Aetherblades, Steam i Watchwork w stopniu zadowalającym.

Obsługa czołgu - dzięki szkoleniu w Forcie Martwego Ostrza Harvest jest w stanie zająć każdą pozycję w czołgu.

Składanie Charrzooki - dzięki pobytowi w Garnizonie Vorgas, Harvest jest w stanie bardzo szybko złożyć charrzookę.

Broń celownicza - dzięki sprawnemu oku, Harvest jest w stanie oddawać celne strzały z broni palnej, zasięgowej, a także miotanej.

Pazury włamywacza - dzięki sprawnym łapom Harvest dobrze radzi sobie z małymi urządzeniami, potrafi także wyłamać proste zamki.

Wyczulony słuch - dzięki rozłożystym uszom, Harvest wyłapuje ciche dźwięki, niestety te głośniejsze bardzo skutecznie go rozpraszają.

Asuriański alfabet - dzięki czasowi spędzonemu na współpracy z Dopp'em, Harvest potrafi czytać asuriańskie pismo.

Ekwipunek

Ekwipunek Harvesta zmienia się wraz z zapotrzebowaniem. Składa się na niego zazwyczaj jeden z jego płaszczy, łuk wraz z kołczanem i potrzebnymi strzałami różnego rodzaju, a także kilka noży do rzucania, których popielec używa w razie niebezpieczeństwa walki w bliskim kontakcie.

Ekwipunek zwykły

  • Zestaw czterech noży do rzucania
  • Długi Łuk Paktu
  • Działo na sieci
  • Kołczan z zapasem na dwadzieścia strzał
  • Fiolka eliksiru zmniejszającego
  • Aqua Breather
  • Woreczek proszku maskującego

Strzały

Aetherized arrow - Strzała statyczna

  • Miniaturowy transformator
  • Metalowy grot z nakładką
  • Druciki mocujące grot

Po trafieniu w cel, druciki mocujące grot wyginają się. Powoduje to zetknięcie się metalowego grotu z transformatorem naładowanym ładunkiem elektrycznym. W ten sposób zamykany jest obwód, a wyładowanie zostaje uwolnione w ugodzony przedmiot bądź przeciwnika. Napięcie w strzale nie jest śmiertelne dla popielca. Jego zadaniem jest ogłuszenie ofiary, jednak efekt porażenia może się zmieniać wraz z gabarytami celu.


Aetherized arrow to jedno z moich dzieł, z których jestem na prawdę dumny. Przenośny transformator jest w stanie wytworzyć ładunek elektryczny w bardzo krótkim czasie. W dodatku przy zagrożeniu ze strony Aurry mogę bez problemu neutralizować jej pociski statyczne. Ten mały szczur na pewno tego nie przewidział.

— Harvest


Technologia Aetherblades została zdobyta przez Harvesta w opuszczonej bazie podniebnych piratów podczas pomocy wojownikom z mgieł.


Steam arrow - Strzała parowa

  • Zbiornik z wodą
  • Grzałki
  • Dysze odprowadzające parę
  • Magnes

Po trafieniu w metalowy przedmiot silny magnes przytrzymuje strzałę. Dzięki szybkiemu nagrzaniu się grzałek woda zaczyna parować. Zwiększone ciśnienie w zbiorniku odsuwa zakładki w dyszach, z których zaczyna wydobywać się gorąca para wodna. Strzała bardzo szybko nagrzewa się i wybucha od zbyt wysokiej temperatury. Można jej używać w celu poparzenia przeciwnika, bądź też jako strzał wybuchowych, czy chwilowe źródło ciepła. Jest ona stworzona na podstawie technologii Steam Creatures. Możliwa jest także detonacja strzały poprzez naciśnięcie odpowiedniego przycisku na łuku Harvesta.


Ta technologia to jedna wielka porażka, brak dobrego chłodzenia powoduje bardzo szybkie przegrzanie się całego mechanizmu. Każda próba stworzenia strzały emitującej parę kończy się jej detonacją. To chyba jedyne jej zastosowanie.

— Harvest


Technologia Steam Creatures została zdobyta przez Harvesta w równoległym wymiarze podczas pomocy mglistym wojownikom.


Nightmare arrow - Strzała z toksyną koszmarytów

  • Szklana fiolka z toksyną koszmarytów
  • Płaski grot obuchowy
  • Detonator

Po trafieniu fiolka ulega zniszczeniu, a cel zostaje oblany toksyną koszmarytów. Opary tej zielonej substancji wpływają na układ nerwowy stworzeń żywych i wywołują uczucie strachu. Strzała może zostać zdetonowana także ręcznie poprzez naciśnięcie odpowiedniego przycisku na łuku Harvesta. W zależności od obszaru na którym rozlała się toksyna, efekt jej działania może być bardziej bądź mniej widoczny.

Działanie toksyny jest uzależnione od indywidualnej siły psychicznej przeciwnika!!!


Nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie zainteresować się alchemią. Babranie się w tych wszystkich fiolkach nigdy nie należało do moich ulubionych. Kto by pomyślał, że w forcie Dworu Koszmaru może znajdować się taki skarb. Dobrze, że postanowiłem oddać tą toksynę do analizy. Dzięki temu teraz znam wszystkie jej składniki.

— Harvest


Technologia toksyny została zdobyta przez Harvesta w jednym z obozów Dworu Koszmaru, z którego grupa Leth mori Aiwe ratowało sylvari z drużyny Ornati Infables biorącej udział w Wielkim Turnieju Technologicznym.


Flare arrow - Strzała z przymocowaną flarą świetlną

  • Czerwona flara świetlna
  • Detonator

Po odpaleniu flary, ta rozbłyskuje czerwonym światłem, a podczas swojego lotu pozostawia za sobą smugę dymu. Flara zostaje odpalona przy trafieniu w cel, bądź poprzez naciśnięcie przycisku aktywującego detonator na łuku Harvesta. Początkowo z urządzenia wydobywa się potężny błysk, następnie lśnienie stopniowo maleje. Strzałę tą można używać w celu oślepienia przeciwnika, zwrócenia na siebie uwagę, bądź stworzenia prowizorycznej zasłony dymnej.


Czerwony błysk, a tak cieszy. Flara jako sygnał kłopotów? To jest już powszechne zastosowanie. Jednak aby zauważyć jej prawdziwy urok trzeba na własne oczy zobaczyć minę bandziora, który właśnie dostał w twarz zwykłą flarą.

— Harvest


Technologia flary została zdobyta przez Harvesta podczas próby odzyskania przez Leth mori Aiwe kryształu zefirytów od Inquest. Została ona "pożyczona" od Sage'a.


Frost arrow - Strzała z płynem zamrażającym

  • Szklana fiolka z płynem zamrażającym
  • Półokrągły grot obuchowy

Po trafieniu fiolka ulega zniszczeniu, a cel zostaje oblany szybko zamarzającą substancją. Płyn zamarza w kilka sekund po zaaplikowaniu na każdej powierzchni. Strzałę tą można używać do przymrażania przeciwników do podłoża, bądź odmrażania poszczególnych części ciała.


Do niedawna bardzo stroniłem od tego całego Stalowego Orła. W końcu to nie moje dzieło, a bardzo długo nie widziałem żadnego sensu we wchodzeniu nawet do tamtejszego warsztatu. Dobrze, że symulacje prowadzone w M.E.S.M-E.R. tej nadąsanej asurki były dla wszystkich chętnych. Po raz kolejny alchemia bardzo miło mnie zaskoczyła.

— Harvest


Technologia płynu zamrażającego została zdobyta przez Harvesta w warsztacie Cienia Stalowego Orła. Została ona "pożyczona" od bractwa.


Branded arrow - Napiętnowana strzała

  • Fragment kryształu stworzonego przez Kralkattorika
  • Regulator magiczny

Po trafieniu kryształ wbija się w cel i przy nieostrożnym wyciągnięciu kryształowego grotu, ten bardzo łatwo się łamie. Pozostawione fragmenciki kryształu bardzo szybko wpływają na postrzelonego, zmieniając go w kryształ. Długość trwania efektu jest uzależniona od fragmentów kryształu pozostałych w ciele. Może on trwać tylko kilka sekund, a także może okazać się to wieczna przemiana.


Bardzo niebezpieczna strzała. Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Skoro Legiony postanowiły zaryzykować i przekazać taką broń mnie, co dostali inni, którzy walczyli z Shaterrem? To bardzo niebezpieczna magia i sam nie wiem czy chcę z nią igrać. Samo przechowywanie czegoś takiego jest niebezpieczne, a co dopiero postrzelenie. Muszę bardzo na to uważać.

— Harvest

Technologia branded została zdobyta przez Harvesta jako nagroda za udział w kampanii Krew i Kryształ. Harvest otrzymuje jedną Branded Arrow pierwszego dnia miesiąca. Aktualnie posiadane Branded Arrow - 3


Charlotta

Charlotta to pięciokilowy pająk Harvesta. Została ona wyszkolona przez koszmarytów i przekazana Lidze do walki z Kari w Kampanii Mgieł. Jest to posłuszny i dość spokojny z zachowania pająk magummiański. Potrafi on wykonywać proste polecenia Harvesta takie jak "zostań", "chodź", "atakuj". Popielec nie nawiązał z nim jakiejś szczególnej więzi, więc bardziej skomplikowane polecenia są trudne do wykonania dla tej pary. Pająk jest w stanie dość dotkliwie pogryźć, wypuścić lepiącą sieć, a także posłać na przeciwników w pobliżu chmurę trującego gazu.

Charakter

Charakter Harvesta zmieniał się już wielokrotnie, dlatego nie można nazwać go stabilną osobowością. Na jego zachowanie w dużej mierze wpływają emocje i przeżycia, które odczuwa w danej chwili. W życiu Hawkeye'a dużą rolę zawsze odgrywała historia, która lubi dać o sobie znać w chwilach złości, zmęczenia, czy niepewności. Sam uważa, że z przeszłością już zdążył sobie poradzić i nie ma ona żadnego wpływu na jego zachowanie. Niestety utrata bandy i przeżycia z Świątyni Błękitnego Płomienia u Płomiennego Legionu wywarły na jego psychice dość duże piętno. Po chwilowej socjalizacji i tymczasowym okiełzaniu swoich negatywnych emocji Harvest ponownie powrócił do swojej niezależności i nieufności. Bardzo łatwo jest go zirytować, często nawet samą rozmową, czy różnicą poglądów, przez co dość łatwo staje się nerwowy. Woli działać w pojedynkę i samemu decydować o tym co robi i czym się zajmuje. Nie lubi rozmawiać o sobie z nieznajomymi i uważa, że w życiu może liczyć na siebie i tylko kilka bliskich sobie osób. Nie potrafi odnaleźć się w większej grupie jaką jest Liga, czy banda. W dodatku Harvest jest bardzo nie ufny, a w stosunku do ludzi potrafi być także agresywny. Na niechęć do ludzi, która na nowo pojawiła się w jego światopoglądzie wpływ miało surowe wychowanie w fahrarze, a także ostatnie wydarzenia w Divinity's Reach oraz widoczna agresja ludzi do charrów.

Wygląd i Tężyzna Fizyczna

Harvest to popielec średniego wzrostu o brązowym futrze z ciemniejszymi cętkami na grzbiecie i jaśniejszym na szyi, klatce piersiowej i brzuchu. Jest dość szczupły w talii i ramionach, choć jego mięśnie są doskonale widoczne nawet pod futrem. Posiada nieco podwyższony kłąb, dzięki czemu sprawia wrażenie wiecznie przygarbionego. Jak na charra ma dość poczciwy wyraz pyska z solidnymi rogami zakrzywionymi w tył łba. Ma przeciętnego rozmiaru zęby i kufę. Posiada białe oczy i wyraźnie większe uszy. Właśnie dzięki nim ma bardzo wrażliwy słuch na wszelakie dźwięki. Jest w stanie usłyszeć ciche szepty, jednak głośniejsze dźwięki są dla niego bardzo nieprzyjemne. Stosunkowo proste i wyrzeźbione plecy kończy ogon z wyraźnie zaznaczoną kitką na końcu. Jego futro jest stosunkowo szorstkie, a grzywa nieco podniszczona przez wieloletnie nakładaną farbę, a także różnego rodzaju gumy do włosów. Warte wspomnienia są także pazury Harvesta. Są one bowiem dłuższe i wytrzymalsze niż u niejednego charra. Popielec nauczył się z nich korzystać i nie sprawiają mu już żadnych problemów.

Ze zmysłów Harvesta najlepiej ukształtował się słuch i to często na nim lubi polegać. Pozostałe zmysły pozostają w popielczej normie. Hawkeye nie jest aż tak silny, czy zwinny jak większość przedstawicieli jego rasy, szczególnie tych z Krwawego Legionu, jednak jest od nich zdecydowanie zręczniejszy i posiada lepszą kondycję dzięki czemu nie męczy się przy długodystansowych biegach.

Historia

Fahrar

Dzień jak każdy inny. Znów idziemy całą grupą, może i rozrabiamy, ale który z naszych największych wojowników taki nie był w młodości? Założę się, że Bhuerer, Fume, Mia, Kyranith, czy nawet sam Smordur tak samo się zachowywali w naszym wieku. Z resztą Primusowie może i mają jakieś swoje "doświadczenie" z poprzednich obowiązków po za Cytadelą, ale z jakiegoś powodu zostali przedzieleni do nas. Dziwne, nie? Skoro, aż tak wspaniale się na wszystkim znają to powinni siedzieć na froncie przy Ebonhawke. A jeżeli nie są aż tak wspaniali to dlaczego mamy się ich słuchać? Proste, nie? Właśnie dlatego dzisiaj mam nieco inne plany od reszty. Jak chcą niech siedzą w tych zapyziałych i zakurzonych ruinach. Ja tam wolę pójść w nieco inną stronę. Założę się, że na obchodach Meatoberfest'u będzie zdecydowanie ciekawiej. Ah, już czuję smak tej pieczonej kiełbasy, smażonej karkówki, grilowanego steku. W końcu będę mógł się nażreć tyle ile będę chciał!

— Harvest

Punch Warband

Punch Warband, nasza jedenastka to ekipa kompletna. Nic dziwnego, że już w Fahrarze trzymaliśmy się razem. Trochę to trwało zanim ustaliliśmy swoją hierarchię. Wiecie jak to jest z kociakami. Każdy z nas miał własne ambicje i potrzeby zaspokojenia chwały. Ostatecznie swoją wartość udowodnił Rusher. Jego chęć to zwycięstwa i mocy zaprowadziła nas tu gdzie jesteśmy. Do garnizonu Vorgas, jednego z ostatnich fortów sił Cytadeli przed Świątynią Płomieni. Okropne miejsce, ale co poradzić. Zajmujemy się obroną fortu, choć czasami walczymy też na froncie. Dobrych wojowników zawsze potrzeba, a nawet krwiści nie mają nieskończenie wielu ludzi.

Ale od początku. Ja jestem Harvest, Hawkeye. Snajper, strzelec, analityk, inżynier precyzyjny. Moją działką są strzelby i broń dalekiego zasięgu. Wymierzenia i wyliczenia to nie problem ze ścisłym umysłem.

Poza mną w warbandzie strzelcami jest jeszcze Erza, Darlock i Heeven. Pierwsza dwójka razem ze mną działa z ukrycia. Trójka snajperów - to jest coś. Szczególne, gdy wróg niczego się nie spodziewa. Padają jak muchy. Heeven jest specjalistą od średniego sprzętu. Posługiwanie się karabinem jak dla mnie jest zbyt dużym marnotrawstwem, ale dla niego widok rozrywanych szczątków ciał jest widocznie przyjemniejszym zajęciem. Krust i Thrack, czyli nasza ciężka broń. Działa i moździerze to ich kochanki. Nic dziwnego. Z taki odrzutem jaki posiadają ich cacuszka, nie jeden żelazny dałby sobie rogi odciąć.

Jako, że naszym zajęciem jest obrona fortu musimy dbać o to, aby te świeczuszki nie zbliżyły się zbytnio w naszych szeregach są także osoby odpowiedzialne za wszelkiego rodzaju pułapki. Ures i Reana, ta para faktycznie zna się na rzeczy. Nie dość, że podkładają miny, to są w stanie wymyślić zdecydowanie wymyślniejsze pułapki.

Ale co to za warbanda, bez szaleńca od wybuchów? My także posiadamy kogoś takiego. Otta i jej pazurki znają się wyśmienicie na każdym rodzaju ładunków wybuchowych. Od granatów, przez dynamit, po bomby domowej roboty. Naprawdę wybuchowa kocica.

Całą jedenastkę uzupełnia Brutus, alchemik, medyk i taktyk. Jego eliksiry nie tylko wprawiają w osłupienie wrogów, a także leczą nasze rany. To on odpowiada za większość planów obrony. Niezła głowa. Szkoda tylko, że słaba gdy chodzi o alkohol.

Teraz znacie już wszystkich, a niedługo nasza warbanda będzie jeszcze sławniejsza. Szykuje się próba przeniesienia frontu wyżej, na północny wschód i znając Rushera będziemy przy tym obecni. To będzie niezapomniana akcja.

— Harvest

Mielizna

Wszystko jebnęło. Nikt nie mógł tego przewidzieć. Szanowana warbanda, inżynierowie z garnizonu Vorgas i co? Co nam z tego zostało?! Cała nasza pieprzona trójka została Scrapper'ami... I tak dobrze, że Bhuer nie mianował nas Gladium. "Z uwagi na sprzyjające wam warunki..." Ha! Sprzyjające warunki! Jak dla mnie mogliśmy wszyscy zdechnąć w tych "warunkach". Do stu duchów askalonu! Mogłem to wszystko od razu rozgryźć. Mogłem przewidzieć, że Rusherowi odbije. Zawsze dążył do potęgi nie zważając na nic.

Ale nie zauważyłem. Sam gnałem w objęcia chwały, jak każdy. Żałuję tego. Ale nie mogę już nic z tym zrobić. Zarówno ja, jak i Krust, i Reana wylądowaliśmy tu. W największym gównie w Cytadeli, w Shallows. Na tej cholernej Mieliźnie, marginesie całego społeczeństwa. Żyjąc w ściekach i pomyjach. Tu rządzi prawo silniejszego. Z nimi już nawet nie rozmawiam. Mogę liczyć tylko na siebie.

— Harvest

Rata Sum

Nadszedł czas aby zadbać trochę o siebie. Ostatnie tygodnie spędziłem na kradzieżach, bójkach i innych sposobach przetrwania. Bycie wyrzutkiem społeczeństwa nie jest niczym łatwym. Szczególnie gdy tytułują cię Scrapper'em. Może i warbanda się nie rozpadła całkowicie, ale nikt z nas nie zamierza już współpracować. Od tamtej pory każdy z nas działa na własną rękę.

Właśnie dlatego dzisiaj jestem w Rata Sum. To miasto... jest... dość znacząco rozwinięte pod względem technologicznym. Muszę przyznać, że robi wrażenie. Może brakuje tu ciężkiego sprzętu, ale asuriańskie zabawki mogą się przydać. Szczególnie mi. W tym mieście sam do niczego bym nie doszedł. Postęp wymaga poświęceń. Współpraca z tym starym nadętym asurą nie była przyjemna, jednak dostarczyła mi informacji i co najważniejsze umożliwiła stworzenie odpowiedniego sprzętu. Elektroniczny monokl "naszego" pomysłu sprawuje się genialnie. Teraz pozostaje mi wyrolować tego dziadka i zgarnąć łup. Już nie mogę się doczekać.

— Harvest

Scarlet

Wszystko poszło jak paliwo z pękniętego zbiornika. Sprzęt jest mój, zgarnąłem całą pulę, a asura został z niczym. Wróciłem na mieliznę i do mojego zajęcia - życia z dnia na dzień. Dzięki monoklowi akcje stały się o wiele prostsze. Wystarczy, że dobrze się ukryję, a technologia pomaga mi w precyzyjnym celowaniu. Zabrałem się nawet za wykonywanie zleceń. Szybka eliminacja to jest to. Nawet nie wiedzą co ich zabija.

Mały problem pojawił się dopiero przy zleceniu na zabicie pewnego grawla... Oczywiście nie zostało ono wypełnione nie przez moje umiejętności, a czynniki zewnętrzne. Ściślej mówiąc Scarlet i bezsensowny atak jej wojsk na Fireheart Rise. Maszyny tej psychopatki spadły z nieba w błyskach błyskawic. Mimo całego burdelu jaki robi ta sylvari jedno trzeba jej przyznać. Wykonała dobrą robotę z tymi bezsensownymi mesmerycznymi ludzkimi robotami. Dlatego takiego łupu nie mogę przegapić. Trzeba będzie uprowadzić jedną z jej zabawek.

— Harvest

Adamantowa Straż

Sprawa z watchknightem Scarlett poszła bardzo szybko. Ludzka technologia okazała się... kto by się spodziewał... banalnie prosta. Zawiodłem się. System bazujący na przekładniach i zębatkach z rdzeniem energetycznym? Byle szczeniak mógł coś takiego wykombinować. Wpadłem jednak na pewien pomysł. Potrzebowałem systemu, który pomógłby mi w szybszym poruszaniu się. Postawiłem na lot. Jednak nie na skrzydła, a ruch wahadłowy. Mechanizmy Scarlet przydały się jedynie do stworzenia systemu ułatwiającego używanie linki.

Jednak dzięki tej zabawce mogłem szybko ewakuować się z mojej pozycji strzeleckiej. Ostatnio przydaje się to bardziej niż się spodziewałem. Po zlikwidowaniu jednego z celów zauważyła mnie Adamantowa straż. Od tego momentu lubią pobawić się ze mną w kotka i myszkę. Bleh, wolałbym być kotkiem, jak natura stworzyła. Dobrze, że nie wiedzą dokładnie kim jestem. Jedyna pozytywna rzecz, która mnie dzięki tym zabawom spotkała - poza samą satysfakcją grania im na nosach - to łuk jednego z dowódców Adamantowych. Jest doskonale wytworzony, co więcej cięciwa na bloczkach ułatwia szybkie jej naciąganie, a co za tym idzie poprawia kąt nachylenia, odległość, prędkość i energię kinetyczną strzały. Kolejna ciekawa zabawka do kompletu.

— Harvest

Leth mori Aiwe

Sytuacja powoli zaczyna wymykać mi się spod kontroli. W razie wpadki... może być dość nieprzyjemnie. Jako Scrapper nie mam żadnej możliwości obrony. Już wcześniej zostałem skazany. Pora pomyśleć o przyszłości, zabezpieczeniu na ciężką chwilę. Opuścić Cytadeli nie zamierzam, zbyt łatwą kasę można tu zyskać, jednak gdyby zająć sobie ciepłą posadę gdzieś indziej? Vigil powinien posiadać swoją własną strukturę sądowniczą... Nie... miałbym ryzykować, że przydzielą mnie gdzieś na zachodzie? Ten cały Mordermoth się obudził i pewnie zaraz ruszą na pomoc Paktowi. Potrzebuję czegoś mniejszego, jednak liczącego się w Tyrii. Jakiejś organizacji, która mogłaby sprzeciwić się Imperatorowi...

W końcu znalazłem moje zabezpieczenie. Leth mori Aiwe, ponoć rozbili jakąś organizację przestępczą, nie pamiętam nazwy. Pewnie mało znacząca. Ważniejsze jest to, że ujawnili parę spisków przetapiaczy złomu. Ciekawe osiągnięcie. Co więcej posiadają oni swoją własną strukturę władzy... I co najważniejsze będąc u nich mogę zachować status najemnika. Jedyny problem to zakres ich działań... wygląda to na organizację dobroczynną, oddaną walce ze złem, czy coś w tym stylu. W domniemaniu "złoci rycerze biednych i uciśnionych". Taa... beznadziejna fucha. Jednak muszę się na nich zdecydować. Potrzebuję kogoś kto potwierdzi moją niewinność, a oni nadadzą się idealnie...

— Harvest

Śmierć

Nie wiem czy to był tylko sen, czy też rzeczywistość. Szczerze? Mam nadzieję, że jednak to pierwsze. Zawsze omijam to całe Divinity's Reach, przeklęte miasto pełne słabych ludzi. Wtedy chcieli iść się napić, a ja postanowiłem zyskać jakieś tam ich zaufanie, więc nie mogłem tak po prostu odmówić. A wystarczyłoby proste słowo "NIE"...

To co się działo dookoła od razu mi się nie spodobało, mgła, tańczące światła, szepty. Na kilometry cuchnęło duchami, w dodatku towarzystwo Kari i jej esencji. To oznaczało tylko kłopoty. Wtedy wszedł ten popielec... od razu wiedziałem, że należy go zabić, tak jak ostatnio, w Askalonie. Sięgnąłem po strzałę z tylko jednym zamiarem. ZABIĆ.

Już miałem wypuścić strzałę, wszystko miałem zaplanowane, miała polecieć w sam środek jego czoła, miał paść od jednego strzału, ale nie mogłem... Nie mogłem i to nie był jakiś nagły atak nostalgii. Po prostu... nie mogłem się ruszyć, ta psiakrew musiała mnie jakoś sparaliżować spojrzeniem, stałem się sztywny jak kamień. Nie mogłem się ruszyć, mówić, nawet mrugnąć. Chyba pierwszy raz czułem się tak bezradny, gdy ktoś się do mnie zbliżył. Nawet w Świątyni Błękitnego Płomienia tak się nie czułem. Tam mogłem się ruszać, a tu po prostu czekałem na to, aż mnie zabije.

Nie wiem jak to opisać... poczułem ostrze na krtani, ciepło mojej krwi, nie mogłem wciągnąć powietrza, dusiłem się, wszędzie zaczęło jaśnieć, wszystko się rozmazało... nie widziałem nic, aby po chwili znów siedzieć przy stoliku we wcześniejszej pozycji. To Kari... ona nie wiem... cofnęła czas? Zaraz znów było podobnie... znów pojawił się popielec, ale tym razem czekaliśmy na niego.

Łatwo jest zabić i równie łatwo można zostać zabitym...

— Harvest

Zemsta

Świątynia Błękitnego Płomienia. Sam nie wiem co sobie myślałem. Z jednej strony nigdy nie chciałem tu wracać, z drugiej... wiedziałem, że właśnie tu znajdę Rushera. Żądza zemsty była zdecydowanie silniejsza. Ledwo wytrzymałem. Zbliżając się do świątyni, widząc błękit ognia buchający z krateru, miałem ochotę zawrócić. Momentalnie wróciły wszystkie wspomnienia, już dawno tak nie cierpiałem. Ból fizyczny nijak się do tego umywał, ale nie mogłem już zawrócić. Mimo tego co tu zaszło, musiałem brnąć w to dalej. Widząc burdel, ciała, wszystkich więźniów ogarnęła mnie złość, ból. Nie wiem jak to wytłumaczyć, po prostu... to było zbyt wiele.

Wtedy chyba przestałem myśleć, a przynajmniej tak mówiła Reana. Prawda jest taka, że myślałem, ale tylko o jednym. O Rusherze. O tym w jaki sposób go zabić, jak zatopić swoje pazury w jego karku. Jedyne co się liczyło to jego śmierć. Dobrze, że byli tam inni. Sam, zapewne zrobiłbym coś co skończyłoby się moją samozagładą. Żałuję jedynie, że to nie ja go zabiłem.

— Harvest

Mgły

Od samego początku widziałem, że z tą Kari jest coś nie tak. Zachowywała się co najmniej jak niedorozwinięte w dodatku chore dziecko. A gdy do tego wszystkiego doszły bohaterskie czarne quaggany zacząłem się zastanawiać, czy to wszystko nie jest jakimś chorym żartem niedopieszczonego mesmera. Niestety okazało się, że to wszystko nie było iluzją. Początkowo sprawę mgieł potraktowałem jak każdą inną. Wyprawa do askalonu z Joru i Desiem była próbą zaaklimatyzowania się w społeczności gildii. Nie sądziłem wtedy, że zyskam wtedy tak wielki sentyment do Mgielnych.

Wyglądało na to, że robili dla Tyrii więcej niż ktokolwiek inny, przez co płacili olbrzymią cenę w postaci piętna, które nosili. Chyba się do nich na swój sposób przywiązałem. Szczególnie po śmierci Joru, a później Henrietty. Już dawno się tak nie czułem jak wtedy. Szczególnie, że nic nie mogłem zrobić. Atello zapłaci za wszystko co zrobił. Powstrzymam go, choćbym miał rzucić się na niego gołymi pięściami.

— Harvest

Zamknięcie

Przez ten miesiąc na prawdę miałem bardzo dużo czasu na przemyślenia. Przez pierwsze dni nie mogłem pogodzić się z tym, co się stało. Nie sądziłem, że tak łatwo będzie można mnie złapać. Sam chciałem wyjść z fortu, a im chyba właśnie o to chodziło. Nie zdążyłem jeszcze dojść do waypointa, gdy poczułem nagłe ukłucie w okolicy kręgosłupa na karku. Nie odwróciłem się nawet aby spojrzeć co mnie trafiło, gdy przed sobą miałem już ciemność, a moje ciało padło bezwładnie na podłogę.

Nawet gdy obudziłem się w tej komórce myślałem, że tym razem umarłem. Było ciemno, zimno, cicho, nieprzyjemnie. Odczuwałem jednak ból, po drodze chyba nie cackali się ze mną. Przynajmniej nie byłem ranny. Nie mniej, zostawili mnie. Samego, obdartego, poniżonego, złapanego. Przychodzili raz na kilka dni, rzucali mi kilka butelek wody, jakąś puszkę z czymś co chyba nawet nie było jedzeniem. Ale musiałem jeść. Przez ten miesiąc byłem sam, całkowicie sam ze swoimi myślami. Z bandy odszedłem na własne życzenie, w bractwie nie było nikogo, kto by się mną zainteresował. Z Reaną i Krust'em także nie utrzymywałem kontaktu. Znikąd nadziei, znikąd pocieszenia. Byłem tylko ja i mój smród.

— Harvest

Róż Grzywy

Znów wszystko się skomplikowało. Nie było mnie miesiąc i przez ten czas zdołałem już niemal całkowicie zniknąć. Bałem się tego, że nikt nie będzie mnie pamiętał, że nikt mnie nie rozpozna, że zostałem uznany za martwego... Teraz żałuję, że tak się nie stało. Gdy tkwiłem w tym zamknięciu, ktoś podszył się pode mnie. Popełnił wiele przestępstw i napsuł resztki mojej reputacji. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że moja grzywa stała się symbolem... symbolem zła, mordu, rzezi niewiniątek. To nie tak miało być, miała być symbolem zupełnie innych wartości.

Rutta Beastroar była członkinią bandy Pięściarzy od samego początku. Rzadko zachowywała powagę, lubiła żartować i dokuczać wszystkim w okół. Niestety, podczas jednego z ataków płomiennych na Exterminus HQ nie miała szczęścia. Umarła. To był dla nas bardzo duży szok, cios z którym bardzo dzieżko było sobie poradzić. Postanowiliśmy, że każdy uczci jej pamięć, że każdy odda jej hołd. Moim symbolem miał być róż przefarbowanej przez nią pewnej nocy w fahrarze grzywy dla zrobienia mi psikusa. Teraz... róż musi zniknąć.

— Harvest

Elektryczne Zagrożenie

W moim życiu ostatnio przybywa jedynie problemów. Gdy dołączyłem do bandy Smoków liczyłem na trochę spokoju, stabilizację życia. Miałem nadzieję, że ucieknę od kłopotów, które zostawiłem na Mieliźnie, jednak z każdym kolejnym zadaniem coraz częściej zastanawiam się, czy to wszystko faktycznie ma sens. Mam wątpliwości i to duże. Powinienem pozostać, a może odejść na stałe? Sam już nie wiem.

Od czasu tego niefortunnego rozkazu w Cytadeli Płomieni, wiedziałem, że Czarna Cytadela nie przejmuje się żołnierzami, że jesteśmy jedynie pionkami w grze, którą prowadzi stolica Askalonu, jednak nie przepuszczałem, że korupcja nawet tam może posunąć się aż tak daleko. Gdy Lecter wyznał nam prawdę o swoim... zadaniu, to słowo chyba będzie najmniej obraźliwe, nie wiedziałem co myśleć. Tak ważne informacje wtłaczane do głów kilku popielców? To musiało się źle skończyć i właśnie to się wydarzyło. Alakatarof. Jeden z eksperymentów Cytadeli, psychopata, który zerwał się z łańcucha i zaczął działać na własną rękę. Nasz fort został zagrożony, dostawy odcięte, my zamiast się rozwijać musimy walczyć o przetrwanie każdego dnia. Pancerz, który być może jest szczytem technologicznym, jednak, to zdecydowana przesada.

— Harvest

Shatter

Pierwszego dnia w Forcie byliśmy światkami ataku Shattera, jednego z poruczników Kralkatorrika. Już wtedy wiedzieliśmy, że to on będzie głównym celem naszego pobytu na tych terenach. Walka nie była łatwa, zaangażowanie się Płomiennych, Renegatów, Separatystów... ich działania nie pomagały, a z każdym dniem ofensywa z Piętna zbliżała się coraz dalej na południe. Kolejne problemy na głowie. Nie dość, że wielkimi krokami zbliżała się kolejna wojna, to nasz Centurion zaczął świrować. Jego "dar" zamienił się w klątwę. Nie wiem co to jest, on sam pewnie też wie tylko tyle, że świeci. Jednak to wygląda jak spaczenie, które pogłębia się z każdą wizytą na Piętnie. Nie rozumiem dlaczego nikt nie widzi w tym problemu, czy zagrożenia. W forcie być może wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do fioletowej latarni, jednak co z innymi? Zagrożenia się eliminuje i mimo, że chwilowo sytuacja jest "stabilna", nie zawaham się chronić tych, na których mi zależy.

Ostateczne starcie zbliżało się wielkimi krokami. Po ataku na Ebonhawke i wielkich zniszczeniach, jakie spowodował smok, wiadomym było, że ostatecznej walki nie da się już dłużej powstrzymywać. Steeleye Span musiało się obronić. Walka przebiegała dobrze, jednak do akcji musiał włączyć się ten elektryczny konstrukt. Nie wiem, dlaczego Cytadela dalej ukrywa jego problem, to zaczyna się robić na prawdę chore. Mimo zwycięstwa, nie czuję się najlepiej. Dzisiaj do naszej bandy po raz pierwszy wtargnęło widmo śmierci. Niegdyś Mimzey'owi udało się przeżyć, dziś Canus poległ w walce. Niech jego dusza odpoczywa w mgłach... Nadszedł czas na zemstę. Shatter niedługo spadnie na ziemię.

— Harvest

Odpowiedzialność

Po raz pierwszy na swoich barkach czuję tak wielki ciężar. Nigdy wcześniej, ani na Mieliźnie, ani podczas służby z Pięściarzami, nawet w Świątyni Błękitnego Płomienia nie czułem się tak obciążony. Mimo wielkiego zwycięstwa jakim było zabicie Shattera, nie potrafię odpocząć, cieszyć się ze wszystkimi. Po prostu... czuję, że to dopiero początek problemów, które muszę rozwiązać.

Elektryczna zbroja, Opętana Kari, Pan Fo, te trzy wielkie sprawy nie dają mi spokoju.Jeśli Cytadela dowie się, że Lecter nie jest już pod kluczem, cała banda zapewne zostanie zabita, a w aktach pojawią się wpisy: "Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach."Kari. Ona zagraża nam wszystkim, mam dużą wiedzę, jestem jedną z osób, które muszą się tym zająć, od których zależą losy tego świata. Nie wiem co będzie gdy zawiodę... zapewne już nic. Istoty z innych wymiarów? Tajemniczy kolekcjoner... Nie wiem dlaczego znów wpakowałem się w kolejne gówno. Więcej kłopotów na głowie i kolejne zmartwienie do kolekcji. Stałem się chyba zbyt prawy, zaczęło mi zależeć, a to źle. Czuję, że jestem w tym wszystkim sam, że nie dam rady udźwignąć odpowiedzialności, która została na mnie zrzucona.

W dodatku Maud...

— Harvest


Plotki