Nisheera: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Linia 81: Linia 81:
Broń nie jest jej niezbędna, by używać magii. Wystarczają jej określone ruchy dłoni oraz skupienie, by kierować przepływem powietrza oraz zmieniać temperaturę substancji, a także otaczać się barierą arkaniczną. Wszystko to opanowała przy swoim poprzednim wymagającym mentorze, Felvindzie. Obecnie kostur stanowi dla niej przedłużenie ręki oraz pomaga jej ukierunkować magię i wykonywać znacznie precyzyjniejsze działania, a także używać bardziej zaawansowanej magii - dzięki niemu Nish potrafi przywoływać wodę oraz lód.
Broń nie jest jej niezbędna, by używać magii. Wystarczają jej określone ruchy dłoni oraz skupienie, by kierować przepływem powietrza oraz zmieniać temperaturę substancji, a także otaczać się barierą arkaniczną. Wszystko to opanowała przy swoim poprzednim wymagającym mentorze, Felvindzie. Obecnie kostur stanowi dla niej przedłużenie ręki oraz pomaga jej ukierunkować magię i wykonywać znacznie precyzyjniejsze działania, a także używać bardziej zaawansowanej magii - dzięki niemu Nish potrafi przywoływać wodę oraz lód.
===Główne i doskonalone===
===Główne i doskonalone===
<br /><br /> '''Leczenie (Dziedzina główna i doskonalona)'''  
'''Leczenie (Dziedzina główna i doskonalona)'''  
<br />*Woda - potrafi sprawnie przywoływać wodę i nasycać ją magią leczniczą. Sylvari ma pełną kontrolę nad wodą, która w przypadku leczenia jest wysycona magią. Sylvari posługując się nią jest w stanie znacząco przyspieszyć poziom regeneracji kości, mięśni i narządów. Im szybciej trzeba coś wyleczyć i im rana jest poważniejsza, tym więcej energii kosztuje leczenie, jednak sylvari jest do tego przyzwyczajona - nabywała doświadczenia w szpitalach polowych, podczas swojej podróży, a przede wszystkim podczas walk Paktu w dżungli. Ze względu na to, że obecnie używa magii tylko do leczenia, wiele trzeba, by ją zmęczyć. Doszła do takiego stopnia zaawansowania, że potrafi nasycić magią leczniczą jednocześnie trzy kule wody i posłać je w trzy różne kierunki. Ponadto w arsenale ma coś jeszcze, czego nikomu jeszcze nie pokazywała...
<br />*Woda - potrafi sprawnie przywoływać wodę i nasycać ją magią leczniczą. Sylvari ma pełną kontrolę nad wodą, która w przypadku leczenia jest wysycona magią. Sylvari posługując się nią jest w stanie znacząco przyspieszyć poziom regeneracji kości, mięśni i narządów. Im szybciej trzeba coś wyleczyć i im rana jest poważniejsza, tym więcej energii kosztuje leczenie, jednak sylvari jest do tego przyzwyczajona - nabywała doświadczenia w szpitalach polowych, podczas swojej podróży, a przede wszystkim podczas walk Paktu w dżungli. Ze względu na to, że obecnie używa magii tylko do leczenia, wiele trzeba, by ją zmęczyć. Doszła do takiego stopnia zaawansowania, że potrafi nasycić magią leczniczą jednocześnie trzy kule wody i posłać je w trzy różne kierunki. Ponadto w arsenale ma coś jeszcze, czego nikomu jeszcze nie pokazywała...
*Inne - Nish zazwyczaj skupiała się na tym, by na polu bitwy stabilizować stan pacjentów za pomocą leków. Czasem do leczenia używa również swojej biegłości w manipulacji temperaturą, by rozluźnić mięśnie, zwęzić naczynia krwionośne, aby zatamować krwotok, ewentualnie przypalić ranę. Niedawno stworzyła prototyp pewnego "narzędzia", na bazie mieszanki kilku technologii, jednak wciąż jest on w fazie testów.
*Inne - Nish zazwyczaj skupiała się na tym, by na polu bitwy stabilizować stan pacjentów za pomocą leków. Czasem do leczenia używa również swojej biegłości w manipulacji temperaturą, by rozluźnić mięśnie, zwęzić naczynia krwionośne, aby zatamować krwotok, ewentualnie przypalić ranę. Niedawno stworzyła prototyp pewnego "narzędzia", na bazie mieszanki kilku technologii, jednak wciąż jest on w fazie testów.
===Poboczne i porzucone===
===Poboczne i porzucone===
'''Woda: Lodowa ofensywa (Dziedzina porzucona)'''  
'''Woda: Lodowa ofensywa (Dziedzina porzucona)'''  

Wersja z 21:03, 29 mar 2016

Nisheera z cyklu świtu
Rasa

Sylvari

Płeć

Kobieta

Data urodzenia

3 lata.
Przebudziła się 56 dnia sezonu latorośli 1325 AE

Klasa

Elementalista

Obecny zawód:

Paktowy instruktor i konstruktor lotni

Rola w Lidze
  • były opiekun filaru Rozwoju
  • obecnie wtajemniczona
Powiązane organizacje
Filar

Rozwój

Znana Rodzina
  • Falkner Smoczyróg (przybrany starszy brat)
  • Felvind (były mentor; obecnie koszmaryta)
  • Roeryn (partner)
Status postaci

Alternatywna

Motyw muzyczny


caption
caption


Nisheera z cyklu świtu – technolog, konstruktor, rysownik, elementalistka lodu, początkujący golemanta i pierwszy (już były) opiekun Filaru Rozwoju Ligi Sześciu Filarów. W przeszłości brała udział w Wielkim Konkursie Technologicznym jako członek załogi mechaników i pilot sondy zwycięskiej drużyny Cienia Stalowego Orła. Choć ma tylko 3 lata sporo podróżowała, a jak wiadomo - podróże kształcą. Z jednej z nich Nish wróciła zdecydowanie dojrzalsza - pracowała w szpitalach polowych po sporych bitwach, które rozegrały się w obrębie Askalonu, a także zwiedziła ziemie nornów, by osiąść na pewien okres czasu wśrod Kodan. Należy do Paktu, nienależąc póki co do żadnego z zakonów. W Pakcie przed walkami na Dragon Stand zajmowała się głównie wdrażaniem i modyfikowaniem wraz z innymi o podobnych zainteresowaniach paktowiczów projektu paktowych lotni i uczeniem pojedynczych osób jak i całych jednostek jak z tych lotni najlepiej korzystać. Wraz z innymi chętnymi stawiła się na Dragon Stand by razem ze wszystkimi dotrzeć do Serca Cierni i przeciwstawić się Starożytnemu Smokowi. Wszystko wskazuje na to, że smok został na dobre pokonany, jednak sylvari ucierpiała podczas bitwy i musi się zregenerować.

Wygląd

Bladolistna szczuplutka sylvari należy do najniższych przedstawicielek swojej rasy. Niektóre z listków otulających jej przedramiona, plecy i uda są nakrapiane niebieskawym kolorem, a jej całe ciało późną porą żarzy się mlecznym blaskiem. Nish posiada kobiece krągłości, które są przez nią eksponowane w mniejszym lub większym stopniu tylko w momencie, gdy sylvari przebywa w miejscu, gdzie jest względnie bezpieczne i może pozbyć się pancerza i ubrać coś lżejszego.

W lekkich, choć trochę obcisłych ubraniach Sheera czuje się trochę swobodniej, niż w swoim cięższym pancerzu, w ogóle nieprzypominającym szat magów, lecz zapewniającym większe bezpieczeństwo. Solidne rękawice, grubo opancerzona góra i asymetryczna wzmacniana metalem spódnica mimo wszystko swoje ważą. Z tego samego powodu obecnie coraz częściej można spotkać i zobaczyć ją w lekkim pancerzu niekrępującym ruchów przystosowanym do uprzęży i lotni. Nishka prawie nigdy nie rozstawała się ze swoim szalem w kolorze purpury. Nosiła go albo na szyi, albo w plecaku ponieważ przedmiot ma dla niej duże znaczenie sentymentalne. W wyniku pewnego wydarzenia i złej decyzji straciła go bezpowrotnie. Te same wydarzenie ma związek z pojawieniem się ośmiu głębokich bruzd na jej plecach, obecnie zlepionych korzeniami połyskującego fioletowo pnącza.

Sheera ma piękny uśmiech, a w nocy jej twarz, oświetlona bladym blaskiem jej liści wygląda naprawdę zjawiskowo. Ma dość duże oczy barwy przydymionego błękitu. Jej pnączaste włosy, zwinięte w intrygujący kok tuż nad jej lewym ramieniem są bardzo zadbane i dobrze nawodnione. W dotyku są dość gładkie i sztywne, a ich końcówki lśnią podobnym do jej ciała blaskiem.


caption
caption


Charakter

Nisheera jest bardzo ciepłą i otwartą osobą. Uwielbia poznawać nowych ludzi i lgnie do towarzystwa, jednak bywają momenty, kiedy musi pobyć sama i pomyśleć w ciszy nad jakimś nowym projektem technologicznym, recepturą leku albo po prostu nad swoim życiem lub najzwyczajniej w świecie pomedytować i poćwiczyć magię, co ostatnio zdarza jej się coraz częściej. Choć sporo przeżyła, wciąż nie zatraciła w pełni swojej ufności względem innych, jednak przygody które miała w poprzednim Bractwie oraz jej samotna wędrówka po kawałku Tyrii wzbudziły w niej bardzo silny instynkt samozachowawczy. Potrafi bardzo przekonująco kłamać, a jej zdolność analitycznego myślenia oraz logika wiele razy uratowały jej skórę. Nish wbrew pozorom jest bardzo dokładna i skrupulatna, w szczególności w kwestii technologii i odpytywania nowicjuszy. Jej upór nie pozwala jej łatwo się poddawać, a lojalność - zdradzić tych, na których jej zależy. Ma silny charakter i potrafi znieść naprawdę wiele. Zdarza jej się wątpić, ale nigdy się nie łamie. Dość twardo trzyma się zasad, jednak w niektórych sytuacjach jest je w stanie na moment odrzucić, by uratować sobie lub w szczególności komuś innemu skórę. Sylvari jest bardzo empatyczna. Uważa, że wszystko ma prawo wzrastać, jednak to, w jakim kierunku dana jednostka się rozwinie definiuje to, jak Nish będzie ją postrzegała. Zdaje sobie sprawę, że ten świat ma zdecydowanie więcej cieni niż blasków, a często biały i czarny to tylko jaśniejszy lub ciemniejszy szary, jednak są pewne rzeczy, których Nish nie wybacza. Do tych rzeczy należy między innymi torturowanie innych albo stwarzanie realnego zagrożenia jej przyjaciołom lub osobom, które nie są w stanie się same obronić. Spokojna liściasta w takich momentach nie panuje do końca nad sobą i często bardzo szybko wyczerpuje swoją moc magiczną na niszczenie, czego później żałuje. Ogromną awersję żywi szczególnie do Koszmarytów przez pewne wydarzenia z przeszłości. Plotki mówią, że jej mentor próbował wciągnąć ją w Koszmar, a jej obecny partner był przez pewien okres czasu więziony w Dworze. Zdarza jej się poddawać swojemu strachowi, działać w gniewie, postępować impulsywnie, a czasem coś udawać. Bywa momentami bardzo gwałtowna, jak morze podczas sztormu, by kilka chwil później zupełnie nieoczekiwanie się uspokoić na długo. Nie jest idealna, jednak ostatnio wydaje się nad sobą zdecydowanie bardziej panować. Sporo myśli i pracuje nad sobą.

Obecnie jej priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa Tyrii, swoim najbliższym i niesienie pomocy każdemu, kto jej potrzebuje. Chętnie i szczerze odpowiada na każde pytanie, choć nigdy nie krzywdzi nikogo ani słowem, ani gestem świadomie, dlatego zdarza jej się ubierać niektóre rzeczy w łagodniejsze słowa. Uwielbia mówić o swoich podróżach, a przy tym jest bardzo skromna. Ostatnio jednak płonie w niej dziwny ogień i widać u niej wyraźną determinację, jednak... Nie wiadomo dlaczego i co ją powoduje. Nish uznała zasadę Rozwoju za tą najważniejszą, ponieważ to chęć doskonalenia siebie uczyniła ją taką osobą, jaką jest teraz - każda zmiana jest przez nią postrzegana jak rozwój w lepszą lub gorszą stronę.



caption
caption


Umiejętności magiczne

Żywiołem wiodącym Sheery jest woda, a po wielu medytacjach wśród kodan jej wachlarz umiejętności w tej dziedzinie znacząco się rozszerzył. Obecna sytuacja na froncie wymusza na niej naukę nowych rzeczy i wymyślania coraz to nowszych rozwiązań i zastosowań swojej magii.

Liściasta opanowała tylko i wyłącznie podstawy tego, co powinien opanować każdy szanujący się elementalista. Jeżeli chodzi o ogień – Nish potrafi wzniecić płomienie tylko, gdy coś podgrzeje, choć częściej kończy się to stopieniem danej substancji. Z magii powietrza „elementalistka” opanowała jedynie kierowanie przepływem niezbyt silnego wiatru, ponadto potrafi ona w krytycznych sytuacjach przywoływać ładunki elektryczne, jednak nie na tyle silne aby kogoś ogłuszyć, a raczej oślepić. Magii ziemi Nish w ogóle nie pojmuje. Broń nie jest jej niezbędna, by używać magii. Wystarczają jej określone ruchy dłoni oraz skupienie, by kierować przepływem powietrza oraz zmieniać temperaturę substancji, a także otaczać się barierą arkaniczną. Wszystko to opanowała przy swoim poprzednim wymagającym mentorze, Felvindzie. Obecnie kostur stanowi dla niej przedłużenie ręki oraz pomaga jej ukierunkować magię i wykonywać znacznie precyzyjniejsze działania, a także używać bardziej zaawansowanej magii - dzięki niemu Nish potrafi przywoływać wodę oraz lód.

Główne i doskonalone

Leczenie (Dziedzina główna i doskonalona)
*Woda - potrafi sprawnie przywoływać wodę i nasycać ją magią leczniczą. Sylvari ma pełną kontrolę nad wodą, która w przypadku leczenia jest wysycona magią. Sylvari posługując się nią jest w stanie znacząco przyspieszyć poziom regeneracji kości, mięśni i narządów. Im szybciej trzeba coś wyleczyć i im rana jest poważniejsza, tym więcej energii kosztuje leczenie, jednak sylvari jest do tego przyzwyczajona - nabywała doświadczenia w szpitalach polowych, podczas swojej podróży, a przede wszystkim podczas walk Paktu w dżungli. Ze względu na to, że obecnie używa magii tylko do leczenia, wiele trzeba, by ją zmęczyć. Doszła do takiego stopnia zaawansowania, że potrafi nasycić magią leczniczą jednocześnie trzy kule wody i posłać je w trzy różne kierunki. Ponadto w arsenale ma coś jeszcze, czego nikomu jeszcze nie pokazywała...

  • Inne - Nish zazwyczaj skupiała się na tym, by na polu bitwy stabilizować stan pacjentów za pomocą leków. Czasem do leczenia używa również swojej biegłości w manipulacji temperaturą, by rozluźnić mięśnie, zwęzić naczynia krwionośne, aby zatamować krwotok, ewentualnie przypalić ranę. Niedawno stworzyła prototyp pewnego "narzędzia", na bazie mieszanki kilku technologii, jednak wciąż jest on w fazie testów.

Poboczne i porzucone

Woda: Lodowa ofensywa (Dziedzina porzucona)
Sylvari potrafi ukierunkować i zamrozić wodę w otoczeniu. Często kształtuje lód w rozmaite bariery, igły albo pociski. Magazynuje ponadto wodę w postaci lodu w swoim kosturze, otrzymanym u Kodan. Siła jej pocisków zależy od ilości energii włożonej w ich wykreowanie oraz od zawartości wody w otoczeniu - gdy jest jej za mało poświęca więcej energii na walkę, gdyż wodę musi przywołać. W wilgotnym środowisku potrafi kształtować wodę w postaci ciekłej lub stałej. Jeżeli odpowiednio mocno się skupi, potrafi uformować kształt, który sobie wyobrazi. Wie, jak utkać lodowy łuk z magii oraz wody w otoczeniu, kiedy ma dostęp do swojego kostura, poza tym potrafi z niego strzelać magicznymi lodowymi bądź wodnymi pociskami. W ten sposób jest jej łatwo ukierunkować swoją magię i zwiększa się jej precyzja, kosztem większego zużycia mocy. Łuk ulega zniszczeniu w momencie, gdy Nish nie ma już siły dłużej go utrzymywać, albo gdy łuk po prostu się przełamie - magia spajająca go również wtedy zostanie zerwana. W przypadku użycia silnego czaru takiego jak grad lodowych strzał łuk niszczy się sam. Po wydarzeniach na Dragon Stand Nisheera używa ofensywnej magii coraz rzadziej, tylko gdy musi. Podczas eventów in game przywołanie łuku trwa jedną turę. Nish jest zdolna do utrzymywania i korzystania z niego przez 3 lub 4 tury, o ile wcześniej nie użyje gradu lodowych strzał. Istnieje możliwość przywołania łuku w jednej turze i w tej samej turze utrata go - następuje to w momencie, w którym Nish przywołuje łuk by utkać z magii grad lodowych strzał.

caption
caption


Woda: Sprawne poruszanie się oraz walka w wodnym środowisku (Dziedzina porzucona)
Drobna istotka w wodzie jest istnym predatorem. Potrafi tworzyć podwodne prądy przyśpieszające, wyskakiwać z wody na wysokość 3 metrów, kierować wodę na przeciwnika w postaci fali, manipulować temperaturą i otulać głowę ochronną warstwą powietrza by nie udusić się. Niestety ma niewiele okazji do walki w wodzie i nie może pokazać wszystkich swoich umiejętności.

Powietrze: Podmuchy wiatru (Dziedzina poboczna i udoskonalona do pożądanego stopnia)
Sheera nauczyła się lepszego operowania magią powietrza, gdy zaczęła testy z lotniami, a pogłębiła swoje umiejętności, gdy została Paktowym instruktorem lotni. Nish potrafi asekurować siebie i do 3 osób naraz odpowiednio przed upadkiem, przywołując po prostu odpowiedni podmuch wiatru. Potrafi też nieznacznie wpłynąć na wiatr, gdy leci na lotni, by łatwiej sterować, szczególnie, gdy musi na przykład kogoś złapać.

Temperatura: Manipulacja (Dziedzina porzucona)
Nish bardzo długo tylko na tym polegała, obecnie jest to dziedzina przez nią używana - manipulacja temperaturą była czymś w rodzaju prekursora do nauki magii wody. Nish miała dość nietypowe podejście do magii żywiołów, gdyż na podstawie wiedzy z książek uznała, że wszystko rozgrzewa się, ponieważ ruchy cząstek stają się szybsze, a oziębia, gdy te cząsteczki zwalniają. Jej magia opierała się głównie na kontroli ruchu cząsteczek w najbliższej okolicy poprzez podgrzewanie ich lub ochładzanie, dzięki czemu nauczyła się ciskać pociski - koncentrując się na temperaturze, potrafiła wpłynąć na przepływ mas powietrza lub wody pod dowolną postacią. Wciąż potrafi ona parzyć przeciwników powietrzem, zamrażać wodę znajdującą się w ich organizmach, jeżeli znajdzie się dostatecznie blisko, atakować ich odłamkami lodu, formować lód w różne kształty ale unika tego, bo obecnie czuje się bardziej technologiem i medykiem.

Temperatura: Częściowa regeneracja energii magicznej (Dziedzina porzucona)
Nisheera potrafi zregenerować niewielką część energii pobierając energię z otoczenia przez pewien okres czasu - energia cieplna jest przekształcana na jej własną. Gdy Nish gromadzi energię wokół niej jest przeraźliwie zimno, poza tym nie potrafi się ona skupić na czymkolwiek innym. Co najważniejsze - sylvari potrafi magazynować tę "obcą" energię tylko przez kwadrans i ani minuty więcej - "obca" energia jest odrzucana przez jej ciało. Obecnie Nish nie ćwiczy tej dziedziny, gdyż to co chciała umieć już umie i używa tego tylko w podbramkowych sytuacjach, na przykład, gdy trzeba kogoś uleczyć, a jej skończyła się energia.

Arkana (Dziedzina porzucona)
Sylvari potrafi przejąć energię kinetyczną pocisków, lecz nie wychodzi jej to zbyt dobrze – bariera w rzeczywistości jest tarczą, która pochłania energię kinetyczna. Niegdyś sylvari czuła przez nią ból jak przez własną skórę, obecnie – prawie wcale. Bariera jednak jest bardzo energożerna – każdy atak, jaki w nią uderzy zabiera sylvari dużo energii. Od kiedy Nish posługuje się biegle lodem, arkaniczna bariera jest dla niej ostatecznością, której użyje tylko odruchowo, gdy poczuje, że nie zdąży wznieść przed sobą lodowej tarczy.


caption
caption


Ograniczenia magii

Nisheera nie spędza całego wolnego czasu na treningach magii, zdecydowanie bardziej pochłania ją technologia, więc z racji rzadkich treningów szybko się męczy, szczególnie gdy używa porzuconych przez siebie rodzajów magii (nie dotyczy leczenia). Jej "odmagicznianie się" może zaskutkować różnymi niezbyt przyjemnymi dolegliwościami.
Decyzja o tym, jaki negatywny efekt wywoła zużycie energii magicznej Nisheery zostaje podjęta przeze mnie na podstawie rzutu kostką K12. W zależności od ilości oczek efekt może być różny. Każdy kolejny użyty czar pogłębia objawy Nisheery i może doprowadzić ją do omdlenia.

  • 1 - 3 Bardzo silne zmęczenie, senność
  • 4 - 6 Halucynacje i zwidy, problemy ze skupieniem się
  • 7 - 9 Silna migrena, dudnienie w głowie, dzwonienie w uszach
  • 10 - 12 Słabość i mrowienie w kończynach, zawroty głowy


Jeżeli chodzi o leczenie, z racji tego, że jest to główna dziedzina magii, na jakiej skupia się Nish, sylvari doskonale wie, jaki jest jej limit. Nie jest żółtodziobem, który wyleczy dwóch pacjentów z powierzchownych ran i leży na plecach, kwicząc z odmagicznienia. Nish znacząco pogłębiła swoje umiejętności, szczególnie podczas pracy w szpitalach polowych, współpracy z Paktem oraz podróży po Tyrii. Nish generalnie nie pada na twarz z przemęczenia i potrafi się zająć rannymi tak, by połączyć i magię i medycynę tradycyjną, by zachować siły na więcej. Pokonanie Mordremotha i uwolnienie jego energii prawdopodobnie dodało jej sił, co właśnie odkrywa.


caption
caption


Inne umiejętności oraz zdolności

  • Nish jest majsterkowiczem i konstruktorem. Potrafi matematykę i uwielbia tworzyć plany nowych urządzeń lub przedmiotów Podróżowała z Falknerem Długorogim przez ponad rok poznając technologię popielców, a starszy inżynier chętnie jej pomagał i odegrał sporą rolę w jej rozwoju. Początkowo jej wiedza z zakresu asuriańskiej technologii była na żałosnym poziomie, jednak Nish nawiązała współpracę z pewną asurka już na początku swojej przygody z Bractwem, jednak przerwała u niej naukę z powodu Turnieju. Podczas Wielkiego Turnieju Technologicznego poszerzyła znacząco swoją wiedzę z zakresu asuriańskiej technologii. Sylvari ponadto potrafi programować i tworzyć golemy od projektu do finału bez ryzyka, że coś jej wybuchnie - wykonuje przed wdrożeniem w życie jakiegoś projektu tyle obliczeń, że minimalizuje ryzyko porażki. Zbyt szanuje wartość części. Ponadto zna się na konstruowaniu pojazdów latających.
  • Potrafi pilotować charrkoptery, Stalowego Orła i czołgi, jednak jest w stanie nauczyć się bardzo szybko prowadzenia dowolnego pojazdu, gdyż ma do tego smykałkę.
  • Podczas podróży i pracy w szpitalach polowych oraz po ziemiach nornów, a także przez czytanie książek o tematyce medycznej Nish poznała dogłębnie anatomię każdej rasy. Potrafi udzielić pomocy, a także wykonywać proste i skomplikowane zabiegi medyczne. Do najtrudniejszych jakie przeprowadziła, była "instalacja" protez, zastępujących nogi pewnej koleżance, usunięcie dużego kryształu z Piętna z ciała najlepszego przyjaciela i "montaż" urządzenia na plecach Illumiego
  • Tworzy leki ze składników naturalnego pochodzenia. Ma szeroką wiedzę z zakresu zielarstwa. Potrafi tworzyć leki pomagające na rany sylvari.
  • Potrafi rzucać granatami. Wprawdzie niezbyt celnie, ale jednak - przynajmniej dotychczas żaden granat nie wybuchł jej w ręce ani nie poraniła nikogo używając tej broni. Obecnie Nish nie używa granatów, ale rozpoznaje wszystkie ich rodzaje.
  • Pięknie rysuje. Potrafi ślicznie ukazać rzeczywistość, zachowując pełen realizm. Jej profesjonalizm widać szczególnie w jej schematach.
  • Obecnie jej największą miłością są lotnie. Nish potrafi się bardzo sprawnie na nich latać i bezpiecznie z nich korzystać oraz je tworzyć. Ponadto była instruktorką Paktową oraz ich konstruktorką, więc zna się na nich doskonale i potrafiłaby najgorszego durnia nauczyć, jak z nich korzystać.


caption
caption


Ekwipunek

Nish zawsze nosi przy sobie:

✦ Lekkie rękawice z kryształami
To innowacja dotycząca "Lotki" - każda z rękawic zawiera w sobie po jednym krysztale energetycznym, połączonym pod rękawicami z jedną kostką antygrawitacyjną, zdolną udźwignąć ciężar niewiele mniejszy niż sylvari. Nish jest w stanie zasilić magią kryształ energetyczny, by kostki antygrawitacyjne spowolniły jej upadek, by Nish mogła się ustawić odpowiednio, aby nie upaść na plecy. Często nie wygląda to ani elegancko, ani dostojnie, ani profesjonalnie, jednak zdaje swój egzamin.
Gogle ochronne
Ciemne szkło z jakiego zostały wykonane chroni Nish od oślepienia promieniami słonecznymi lub magią. Dobrze dopasowane przylegają do twarzy sylvari, dzięki czemu minimalizują podrażnienia oczu spowodowane wiatrem, duszącym dymem a nawet chronią przed obrażeniami mechanicznymi. Pod wodą widoczność również jest w porządku, a woda nie przedostaje się przez gogle do oczu. Nish nosi je albo na oczach albo na czole, czasem zsunie je na szyję... Ale zawsze są z nią.

Jedno z nich:
Kostur Kodan
Miejscami ażurowy kostur wykonany jest z dobrego metalu. Jego wnętrze zazwyczaj wypełnione jest lodem, który na czubku formowany jest w szpikulec jak u dzidy albo przyjmuje kształt halabardy. Nisheera jest w stanie wpływać na jego kształt i używać lodu w nim zgromadzonego do swoich czarów. Kostur, jako przekaźnik magii umożliwia jej używanie większości lodowych ofensywnych umiejętności, a także pozwala efektywniej leczyć sojuszników magią. Nish została obdarowana kosturem przez Kodan, wśród których pokonała niechęć do magii i nauczyła się lepiej kontrolować swoje emocje i nie dawać się ponieść strachowi.
Kostur z Tarir
Otrzymany po obronie Tarir również pomaga jej skupić magię, nawet lepiej niż kostur Kodan. Przypomina jej o bitwie z Mordremami w tym pięknym złotym mieście oraz o wszystkim, czego dowiedziała się od Exaltedów. Nish zabiera go tylko, gdy ma na sobie lekki pancerz.

W zależności od okazji, Nish ubiera albo ciężki pancerz albo lekki pancerz albo to co chce.
Ciężki pancerz chroni ją przed urazami - ciężkie buty sięgające za kolano, podobnie jak ciemna zbroja z kołnierzem są odporne na działanie temperatury, a także chronią przed ostrzami, gdyż metal je tworzący po prostu jest za gruby by go tak po prostu przebić, a wzmacniana metalem spódnica również zapewnia odpowiednią ochronę. W kołnierzu Nish często przechowuje maskę materiałową do ochrony przed pyłem i aparaturę do oddychania pod wodą. W jednym z ciężkich buciorów Nish stworzyła skrytkę na wytrychy.
Lekki pancerz to mobilność i szybkość oraz latanie na lotni - jest on doskonale do niej dostosowany. Lekkie kryształy, które go tworzą pomagają Nish magazynować energię oraz zapewniają pewną ochronę, bo nikt nie chciałby się na nie nabić. Są one również tanie w wymianie, gdyż najczęściej niedobory w pancerzu są uzupełniane zużytymi i przestarzałymi kryształami energetycznymi, których nie dałoby raczej rady wykorzystać w którymkolwiek z najnowszych wynalazków - za mała pojemność.


caption
caption


Pnącze na plecach

caption
caption

Jedni hodują na sobie grzyby, inni kwiaty, z kolei Nish postanowiła wyhodować na swoich plecach połyskujące na fioletowo pnącze. Sylvari niechętnie o tym opowiada, ale pnącze pojawiło się na jej plecach w wyniku trochę eksperymentalnego leczenia jej bardzo głębokich ośmiu bruzd, które pojawiły się na jej plecach po "przesłuchaniu" u Aetherblades. Korzenie pnącza rozciągają się pod skórą sylvari przez całe jej plecy i wiążą ze sobą bruzdy jak w gorsecie. Gdyby nie ten zabieg, sylvari nie mogłaby normalnie funkcjonować przez długi okres czasu. Pnącze pobiera z ciała Nish odpowiednią ilość wody i niewielką ilość magii, by nie zginąć. W zamian za to jest w stanie regenerować bardzo powoli jej plecy, a także, o czym sylvari do końca nie zdaje sobie sprawy inne obrażenia jej ciała. Sheera od dnia, w którym pnącze zaczęło wzrastać czuje się lepiej zarówno na ciele jak i na duszy i wygląda na to, że zżyła się z nowym lokatorem swoich pleców, często zdarza jej się go w roztargnieniu głaskać, choć pnącze jest dość szorstkie i twarde,a miejscami nawet ostre. Nish przez pnacze nie może spać na plecach. Musi także uważać, aby nie upadać na plecy, bo mogłaby się trochę poranić, jednak nie zamierza się pozbywać swojego lokatora. Zresztą przycięte pnącze zawsze odrasta i musiałoby być usunięte szybko i od razu w całości, co byłoby opłakane w skutkach dla jej pleców.


caption
caption


Zawartość toreb i plecaków

Nisheera rzadko kiedy bierze ze sobą medyczną torbę, lecz dwie pozostałe zawsze ma przy sobie.


Medyczna torba

  • łącznie 5 metrów bandaża
  • 3 chusty trójkątne do unieruchamiania kończyn górnych
  • często zastępowane sztyletem nożyczki
  • dwa proste patyki o średnicy ~3 cm i długości 0,4m– unieruchamianie złamanych kończyn
  • jedna para szczelnych skórzanych rękawic
  • zwinięta lina o długości 7m – czasem, gdy Nish nie ma przy sobie plecaka lina jest owinięta wokół jej bioder.
  • manierka z mocnym popielczym alkoholem
  • pudełeczko wypełnione 250g soli trzeźwiących
  • strzykawka z adrenaliną
  • trzy tubki (3 x 60g) maści odkażająco-znieczulającej
  • 6 fiolek mikstury wzmacniającej – mieszanki ziół o działaniu pobudzającym oraz witamin
  • 3 fiolki płynu usypiającego – sam zapach powoduje halucynacje i zawroty głowy, a płyn podany doustnie zwala z nóg.
  • 3 fiolki płynu zwiotczającego mięśnie – działa tylko podany doustnie lub na ranę – zioła w nim zawarte mają właściwości silnie znieczulające oraz paraliżujące.
  • 10 rozmaitych fiolek, które mogą być podawane tylko sylvari; przyspieszają regeneracje zniszczonych tkanek, znieczulają, oczyszczają, odkażają, hamują upływ żywicy z rany zasklepiając ją.



Średnia torba przypięta do pasa z lewej strony

  • kilka przygotowanych kawałków jałowej tkaniny
  • 1 fiolka płynu zwiotczającego mięśnie
  • 1 fiolka płynu usypiającego
  • rolka bandażu – 1,2m x 0,15m
  • buteleczka z mocnym popielczym alkoholem (200ml)

Mała torba przypięta do pasa z prawej strony

  • bukłak z wodą (330ml)
  • 4 fiolki stężonej mikstury o działaniu przeciwbólowym
  • tubka maści odkażającej i przyspieszającej gojenie się ran



caption
caption


Wynalazki Nish


Lotka

caption
caption

"Lotka" w pierwszej wersji w sumie składała się z:

✦ Półprzeźroczystego materiału, przyciętego w odpowiedni kształt, przypominający połowę klepsydry
✦ Mocowań na całej szerokości rąk i nóg
✦ Uprzęży ze spadochronem
✦ Kostek antygrawitacyjnych w rękawicach
✦ Kryształów energetycznych w rękawicach

Elastyczny półprzeźroczysty materiał do złudzenia przypominający ten, z którego często korzystają hylecy jest odpowiednio zabezpieczony przed pękaniem i przed każdym lotem dodatkowo natłuszczany. Materiał "Lotki" rozciąga się na tyle, by umożliwić Nish bezproblemowe podniesienie rąk podczas stania na ziemi. Mocowany jest on do pleców oraz obręczy przy nadgarstkach oraz przy kostkach sylvari. Ponadto sylvari przywiązuje porządnym sznurkiem materiał jeszcze na całej szerokości nóg i rąk. Jej ciało przed otarciami w tych miejscach jest zabezpieczone kilkoma warstwami bandażów, a w przypadku nóg - dodatkowo jeszcze grubszą skórką przy cholewie buta i ochraniaczem pod spodniami. Do stworzenia "Lotki" Nisheerę zainspirowała budowa ciała polatuchów - "latających" gryzoni. Lotka służy Nish do łagodnego opadania na ziemię, po uprzednim dłuższym lub krótszym szybowaniu. Istnieje spory problem, jeżeli chodzi o sterowanie podczas lotu, jednak to kwestia odpowiedniego wiatru, ustawienia się oraz użycia podstaw magii wiatru. Lądowanie też na początku było problematyczne, ale Nish wymyśliła jeszcze spadochron, schowany w liściastej sakiewce na specjalnym pasku, który jest częścią uprzęży, która dobrze przytrzyma ciało sylvari, gdy ta uwolni spadochron. Poza spadochronem do budowy "Lotki" Nish wykorzystała dwie zdolne do uniesienie ciężaru niewiele mniejszego niż ciężar jej ciała kostki antygrawitacyjne, mieszczące się w dłoni, zasilane prostymi kryształami energetycznymi umieszczonymi w rękawicach i połączonymi przewodami z kostkami. Nish potrafi ładować szybko kryształy swoją energią.
Lotka przeszła wiele modyfikacji. Aktualnie jest to lotnia z prawdziwego zdarzenia, której może używać każdy, nie tylko ktoś, kto potrafi naładować sam sobie kryształy energetyczne. Jej aktualna wersja (v.2.2) została wysłana Paktowi. Nish została zaproszona do współpracy przez Pakt i ulepszała lotnie wraz z innymi konstruktorami.


P.I-G.U.Ł.A

caption
caption

Piguła to golem-pielęgniarz - prototyp zaprezentowany przez Nisheerę w Soren Draa. Sylvari nie znalazła sponsorów, mimo początkowego zainteresowania, więc prototyp długo był pierwszym i jedynym egzemplarzem Piguły.

Golem został stworzony, by pomóc w rehabilitacji córki przyjaciela Sylvari, jednak po przeprogramowaniu go golem może spełniać kilka funkcji. Zainstalowano w jego prawej łapie czujnik temperatury. Golem potrafi między innymi:

  • podawać leki o ustalonych godzinach
  • przynosić jeden z przedmiotow w bazie danych pacjentowi, który wyda słowną komendę
  • odnaleźć lekarza na drugim końcu szpitala polowego
  • podnosić, przenosić i pomagać przy asekuracji pacjentów.

Projekt golema był dopieszczany w warsztacie Timbi, w ścisłej współpracy z pewnym asurą. Nish zapytana o niego, mówi o nim jak o wspólniku, który pokazuje jej to i owo i który pomoże jej z papierkową robotą, ale nigdy nie podaje konkretnych danych, bo "nikt w Lidze go nie zna, a Rata Sum też nie jest szczególnie popularny". Obecnie projekt stanowi projekt boczny krewe Praciticalcreators i to na nim Nish się skupia.


caption
caption


Nagrody i cenne przedmioty

Pudełko z próbkami ziół i notatnikiem - Notatnik jest wypełniony alchemicznymi recepturami, gromadzonymi przez całą młodość przez asurkę uwięzioną między Mgłami, a normalnym światem na własne życzenie w wyniku nieudanego eksperymentu. Wśród ziół, poza tymi najpopularniejszymi znajdowały się te najrzadsze. Pudełko ma ogromną wartość dla Nish, bo po pierwsze to prezent - asurka przed śmiercią obdarowała członków Bractwa, którzy dzielnie przychodzili na jej próby i rozwiązywali jej zagadki, a do grona tych osób należała Nisheera, a po drugie - jego zawartość jest dla Nish bezcenna, bo to głównie z tego notatnika nauczyła się ona zielarstwa i medycyny tradycyjnej.

Zasłona niewidzialności - Urządzenie pochodzące prawdopodobnie... od Niebieskich Lwów, albo Trzech Mędrców Rozwagi. Trudno stwierdzić. W każdym razie, energii Czystego Lodu w środku wystarcza na tyle, by 3 razy w ciągu doby rzucić na siebie i sojuszników zasłonę niewidzialności, na max 10 minut. (Skrzydła Alchemii)

Naszyjnik Zefirytów - Ten mały kryształek znaleziono w jednym z wraków w Dry Top. Potrafi świecić niczym złoty promień słońca, powiać przyjemnym wietrzykiem, bądź porazić lekko malutką błyskawicą.(Skrzydła Alchemii)

Kamień z okolic Ley Line - Fragment oderwanej skałki, które zawiera w sobie pełno idealnie okrągłych dziurek. Wystarczy użyć na nim trochę magii, by kamień zaczął zbierać magię z otoczenia. Po 10 minutach potrafi uzbieraną magią naładować wyczerpanego czarownika. Potrafi to jednak zrobić tylko raz na 12 godzin. (Skrzydła Alchemii)

Mikstura rozpuszczająca napiętnowane kryształy - Dziwny dar przekazany jej przez dziwną osobę w szpitalu polowym w Steeleye Span, kiedy jej najlepszy przyjaciel był zagrożony napiętnowaniem. Próbki przekazała Cytadeli, jednak dla siebie zachowała sporo zawartości fiolki do testów. (Krew i Kryształ)

Odbitki planów Falknera - Są tak przechowywane, że nikt poza nią nie jest w stanie ich znaleźć ani do nich dotrzeć, a właściwie to poza popielcem i nią nikt o nich nie wie. Zostały jej podarowane przez niego na przechowanie i na wykorzystanie, gdyż oddelegowano go do transportu surowców w Mgłach, a jak wiadomo Krańce Mgieł nie są najbezpieczniejszym miejscem.


caption
caption


Notatnik postaci

Życiorys

  • 56 dzień sezonu latorośli 1325 AE – Przebudzenie.
    caption
    caption
  • 2 dzień sezonu kolosa 1325 AE – 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – Pobyt w Gaju i trening z Felvindem
  • 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE - Pobyt w Lwich wrotach
  • 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – Pobyt w Czarnej Cytadeli, nauka wśród Żelaznego legionu
  • 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – 43 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Popielców
  • 44 dzień sezonu feniksa 1327 AE – 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Nornów
  • 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Dołączenie do bractwa
  • Wygrana w Turnieju Technologicznym
  • Wintersday 1327 AE - Niesamowity konkurs obrazów na niebie i skandal
  • Pobyt wśród popielców z Posterunku Ostrza Śmierci
  • 44 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 51 dzień sezonu feniksa 1328 AE - Służba w szpitalu polowym w Ebonhawke
  • 53 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 60 dzień sezonu Feniksa 1328 AE - Organizacja szpitala polowego pod Steeleye Span podczas potyczki z Shaterrerem.
  • 61 dzień sezonu feniksa 1328 AE - wyprawa na Ziemie Nornów
  • Podróż na pustynię
  • 18 dzień sezonu latorośli 1328- Odejście z Bractwa
  • 21 dzień sezonu latorośli 1328 - Stworzenie Ligi wraz z tymi, którzy odeszli i objęcie funkcji Opiekunki filaru Rozwoju
  • 30 dzień sezonu kolosa 1328 AE - Związanie się z Paktem
  • 60 dzień sezonu kolosa 1328 AE - Walka oraz pokonanie fizycznej manifestacji głodu Mordremotha; w tym samym dniu Nisheera jak i inni sylvari przestali go również słyszeć.

caption
caption

Nim się zbudzimy, kształtuje nas Sen

Twarz Śniącego rozjaśniona niepewnym uśmiechem. Błękitna cera, która zdaje się połyskiwać zielonkawo i wesołe oczy barwy płatków stokrotek. Sylvari puszcza moją dłoń i biegnie w ciemność, by zniknąć tam na zawsze.

Niepewność i lęk. Rząd plujących pociskami, obsługiwanych przez różne istoty trójnogów ostrzeliwuje mknącą naprzód ciemność. Kilkadziesiąt przepięknych i lśniących w słońcu kształtów porusza się ku walczącym po dywanie nieruchomej ciemności, po plątaninie odrażających kształtów, która upada pod naciskiem ich kół. Niebo zdominowane przez ogromne latające zasilane silnikami owale plujące pociskami w ruchome skrzydlate szkarady... My i nasze maszyny, a wokół wojna i jej żniwo. Przestaję się bać, tak musi być. Jestem… Spokojna, lecz ów spokój to jedynie dziwny stan między euforią, a obrzydzeniem. Już nie słyszę krzyków, nie słyszę pocisków, tylko bicie serca mego wynalazku i w końcu... Cichutkie kliknięcie – wreszcie nadszedł ten moment. Celuję starannie i naciskam spust. Ciemność ustępuje światłu.

Poczułam, że spadam w dół.


Coś pochłania mnie na moment w całości, lecz zarazem koi moje nerwy. Cudownie chłodna woda otula czule moje ciało, powoli wypychając mnie na powierzchnię. To, co zobaczyłam przed chwilą wydaje mi się być jedynie złym snem, więc powolutku dochodzę do siebie. Czuję, że żyję! Czuję ten piękny, słodki zapach powietrza w Gaju!

Chwilę po tym widzę ręce, które gwałtownie wyciągają mnie na brzeg. Już jestem spokojna. Wiem, że będzie dobrze, że nic mi nie grozi.


Będziemy wzrastać, dopóki Koszmar pochłania świat

Przebudziłam się wiele dni temu, a ja czuję, że nie byłam gotowa na to co mnie spotkało. Na początku poznałam Serimona, który wyciągnął mnie z wody i przekazał mi odzienie. Bardzo chciał mi pomóc i pokazać, gdzie co się znajduje, lecz ja nie mogłam skorzystać z jego propozycji - zobaczyłam w oddali ów twarz z mojego Snu. Nieznajomy stał i patrzył wprost na mnie. Nie mogłam pozwolić, by coś o czym śniłam, po prostu mi umknęło! Zakrzyknęłam gromko: – Hej, znam Twoją twarz z mojego Snu! W odpowiedzi uśmiechnął się zupełnie tak samo jak w moim Śnie i odrzekł, że również mnie widział, wiedział, że kiedyś się spotkamy. Podróżowaliśmy po lesie Caledon – ja i on. On walczył z zagrożeniami, jak doświadczony wojownik, a ja stałam zupełnie bezużyteczna z tyłu. Z każdym kolejnym dniem silniej wyczuwałam jego stan – wiedziałam kiedy jest głodny, kiedy zmęczony, kiedy coś go boli. W końcu zaczęłam odczuwać jego emocje, a może… były to także moje emocje? Czułam się zagubiona, nie wiedziałam co się dzieje i co powinnam zrobić. Chciałam… chcieliśmy siebie wzajemnie, a jednocześnie baliśmy się bliskości.

Kiedyś dopadła nas mała grupka świeżych członków Rady Koszmaru i mój towarzysz ruszył do walki. Mimo, że uszliśmy z życiem, chcę o tym zapomnieć, bowiem nigdy wcześniej nie widziałam jak ginie sylvari - choćby i ‘zły’, wciąż pozostaje jednym z nas… Nie przeżyłam tego dobrze.

Po tym wydarzeniu oddaliliśmy się od siebie. Potrzebowałam czasu, musiałam wrócić do Gaju. Wciąż czułam zew mojego Łowu, a mój towarzysz – swojego. Jeden raz, właśnie przy pożegnaniu nasze dłonie się zetknęły. Wtedy poczułam, jak emocje we mnie eksplodują. On prędko spuścił wzrok i puścił moją dłoń. Oddalił się, nie chcąc tego momentu przedłużać. Tak trafiłam do Gaju. Gdy otworzyłam się przed mentorami, pomogli mi zrozumieć mój Dziki Łów i udzielili mi wsparcia. Doradzono mi nawet założenie właśnie tego pamiętnika, gdyż przeszłość potrafi nam dać dobrą lekcję, a dogłębna jej analiza - jeszcze większą. Ponadto pierwszy raz usłyszałam o Pakcie i poczułam, że bardzo chciałabym się stać jego częścią, choćbym miała umrzeć już na pierwszej z bitew. Czterdziestego dnia od mojego przebudzenia zostałam uczennicą elementalisty - jestem pewna, że woda to mój żywioł i chciałabym lepiej pojąć jej istotę.

Och, gdybym ja wiedziała, jak wielki błąd popełniam... Cieszę się, że ten koszmar się skończył. Nie chcę do tego wracać, bo to już naprawdę koniec. Wyrwałam się z dna, odbiłam, bolało. Nie zamierzam do tego wracać. Mam zdecydowanie ważniejsze rzeczy do zrobienia w swoim życiu niż patrzenie wstecz. Było, minęło, rany się zagoją... Chcę odkrywać i poznawać świat... A także wypełnić mój Łów. Naprawdę się cieszę, że mogę i że mniej więcej wiem, jak to zrobić.


Niech Twój Dziki Łów zakończy się sukcesem, a Twa odwaga rozświetli ciemność nocy

Czarna Cytadela. Tu poczułam się jakbym była w domu, takim z prawdziwego zdarzenia. Wprawdzie wcześniej zwiedziłam Lwie Wrota, tak piękne... Ale to nie moja bajka. Popielcy przyjęli mnie bardzo ciepło. Spodziewałam się że będę musiała podglądać ich z ukrycia, lecz na szczęście myliłam się. Gdy tylko dowiedzieli się, co robię i dlaczego chcę to robić, pomogli mi. Niektóre starsze samice nawet traktowały mnie jak własne kocię, ze względu na to, że wydawałam im się drobna i wychudzona – dzięki ich staraniom baaaardzo zasmakowała mi kuchnia popielców. Z roli turysty awansowałam do roli maskotki. Pomagałam inżynierom majsterkując z nimi i włażąc tam gdzie oni nie mogli się zmieścić. Nie mogli pojąć jak jestem w stanie unieść klucz który jest dłuższy niż moja ręka, dlatego byłam też przedmiotem zakładów – popielcy zakładali się między innymi o to, kiedy się poślizgnę albo kiedy się zmęczę. Nie chciałam im dawać satysfakcji i nigdy nie odpuszczałam, nawet gdy byłam wykończona! Praca z maszynami dodawała mi skrzydeł. Gdy wyruszyłam ponownie w podróż, nazwali mnie Swoją Sylvari. Nie mogli w żaden sposób bardziej mnie uszczęśliwić, przez te wszystkie dni traktowałam ich jak własną rodzinę, a teraz mnie uhonorowali takimi słowami. Chciałam zobaczyć jak żyją popielcy poza murami stolicy.

Akurat znajdowałam się w Nolan i zmierzałam do fahraru, gdy zobaczyłam wybiegającego stamtąd nauczyciela. Postanowiłam za nim pobiec, żeby zapytać go czy mogę poobserwować trening kociąt. Popielec zmierzał w stronę askalońskich ruin, zniknął mi z oczu. Cztery łapy to nie dwie… Miałam dziwne przeczucie, że mimo wszystko powinnam za nim pójść. Nauczyciele nie wybiegają z fahraru od tak. Gdy dobiegłam na miejsce zauważyłam nauczyciela pod gruzami krypty. Poczułam gwałtowny przypływ mocy i używając magii rozkruszyłam kamienie. Zadziałałam impulsywnie, nigdy wcześniej tego nie próbowałam, nie ćwiczyłam nawet magii ziemi. Musiałam działać szybko. Dotknęłam jego pyska ręką pokrytą lodowatą wilgocią. Ocknął się, z przerażeniem w oczach. Niestety, nigdzie nie widziałam jego uczniów, o których wspomniał zaraz po przebudzeniu. Wolę nie wiedzieć co czuł, gdy dowiedział się że zginęły. Od tej pory podróżujemy razem. On dostał rozkaz z góry, by spłacić dług, a ja nie chcę zostawiać go samego. Nikt nie chciałby zostać sam w takiej sytuacji. Kto wie, może gdy jego ból osłabnie zostaniemy dobrymi przyjaciółmi?


To, że Sen pokazał Ci Twoje przeznaczenie, oznacza tylko tyle, że częściowo wiesz jak je wypełnić

Podróże z Falknerem tyle mi dały! Już widzę ogromną poprawę w moich projektach i nawet mnie Falkner chwali, chociaż czasem powtarza, że mam pustą głowę, jak tak bardzo chcę wszystkim pomagać podczas naszych podróży, ale jak widzę, że ktoś ma problem to po prostu nie umiem inaczej. Nie i koniec! Chciałabym też zaznaczyć, że pochwała od kogoś z Żelaznego legionu to coś niesamowitego! Cieszę się z tego, nawet jak o tym piszę.

Poza tym... Dołączyliśmy do bractwa. Naprawdę się cieszę, bo to wszystko zapowiada się jak jedna wielka niesamowita przygoda. Nie umiem się doczekać, kiedy poznam wszystkich! Zresztą, podróżowaliśmy z Falknerem po ziemiach nornów i myślę, że bardzo często będę tu wracała, a pobyt w Bractwie przecież nie wyklucza podróży. To naprawdę kochani ludzie, tylko tacy tacy wyrośnięci. Ale przede wszystkim - bardzo ciepli i życzliwi. Wydaje mi się, że wszystkie złe wspomnienia powoli uciekają w cień. Poza tym - Falkner wydaje się być znacznie pogodniejszy. Zaczęłam nawet budowę specjalnego pancerza, bo chodzę jak obdartus. Wyhandlowałam u Skrittów bardzo ciekawy metal, trochę ciężki w obróbce, ale naprawdę porządny i jedyny, na który mnie stać. W końcu kupiłam go za ukształtowany z lodu sopelek i torbę sreberek po czekoladkach. Zobaczymy jak to wyjdzie. W końcu, jak mam wypełniać Łów to musze jakoś wyglądać!


Strach jest silniejszy, gdy nie masz z kim go dzielić

Dużo się dzieje... Moje życie nabiera tempa. Nabieram doświadczenia. Już nie jestem taka beztroska. Wciąż sama się nie obronię, lecz chyba potrafię ratować innych... Zostałam medykiem. Naprawdę przyłożyłam się do nauki i umiem już dość dużo, choć nie umiem leczyć magią. Od kiedy w mojej sakwie znalazła się runa lecząca a na szyi - medalik bractwa otrzymane podczas Inicjacji zmieniłam się. Przestałam myśleć o sobie, zaczęłam myśleć przede wszystkim o innych. Odkrywam cechy swojego charakteru o jakich nie miałam pojęcia. Mam motywację.

Ponownie spotkałam Roeryna. Wiele przeszedł, więc tym bardziej cieszę się z ponownego spotkania. Również dołączył do bractwa.

Mimo tych wszystkich zmian na lepsze, dzieje się również coś, co mnie przeraża. Od kiedy dołączyłam do Drużyny Cienia Stalowego Orła na Wielkim Turnieju Technologicznym, czuję, że dopełnienie mojego Łowu jest coraz bliżej, tym bardziej że kolejna próba będzie się odbywała na ziemiach spaczonych przez smoka. Paraliżuje mnie lęk przed nieznanym, nie wyobrażam sobie życia bez mojego Łowu. Nie sadziłam, że mi się powiedzie, że kiedyś się uwolnię od mojego brzemienia. Felvind zabił moją pewnosć siebie i zachwiał mną mmocno. Niszczenie jego portretów nie pomaga mi, bo tylko sobie przpominam, co kazał mi zrobić i... Jak bardzo odciągał mnie od technologii. Muszę odnaleźć w sobie odwagę, tak jak mówi Falkner - teraz, gdy jestem u celu nie mogę tracić pewności siebie, lecz towarzyszy mi więcej pytań niż odpowiedzi.


Własna ścieżka

Udało się. Po prostu.. udało się. Wygraliśmy Turniej, a mój Łów wypełnił się. Dawno nie czułam takiego spokoju, takiej wolności. Nareszcie mogę się w pełni poświęcić medycynie, choć na pewno nie zrezygnuję z technologii. Cień Stalowego Orła przestał być tylko Cieniem, a Nisheera z cyklu Świtu przestała być tylko Nisheerą z cyklu Świtu. Jednakże... Czuję dziwną pustkę i tęsknotę, gdy tylko pomyślę, że to już koniec tej przygody. Jedno jest pewne – zachowam w sercu wszystkie najpiękniejsze wspomnienia i odwdzięczę się bractwu tak, jak najbardziej będę potrafiła. Moje szczęście nie jest pełne nie tylko przez tęsknotę. Dostałam list od Felvinda. Żadnej treści, tylko słowa. I kiedy tylko pomyślę o tym, co działo się poza turniejem... Śmierć Semepy, ataki na nasz warsztat, podmienione koordynaty bramy asuriańskiej wiodącej nas do rzekomej Komnaty i zasadzka na nas... Panikuję nawet na same wspomnienie zgniatającej mnie ziemi, gdy tylko myślę o Warsztacie.

caption
caption

Minęło dużo czasu od kiedy napisałam tu ostatnie słowa. Trochę się zaplątałam. Ten Nieszczęsny Konkurs Obrazów... Ktoś chce nas wrobić i nie umiemy dociec kto. To, że chciałam pomóc Nicce i dołączyłam do jej drużyny tylko zszargało moje imię. Ale wydarzyła się jedna pozytywna rzecz - na święta od Kag dostałam Niryna, paprotnego szczeniaka. Z Roerynem postanowiliśmy, że aby mój pupil nie był samotny, Roeryn też przygarnie pieska - swoją suczkę nazwał Rora. Jednak... Wszystko zaczęło mnie przerastać, bo nazbierało się tego za dużo, więc uciekłam przed samą sobą do popielczego fortu, w którym mieszkał Falkner i jego fajna banda. Wtedy zaczęłam słyszeć zew. Czułam, że muszę podążać, że oszaleję, jeżeli nie pójdę. Że coś stracę. Czasem kompletnie nie rozumiem siebie i tego co się ze mną stało. Zaczęło się od Ebonhawke. Po tym, jak zaatakował tu Shatterer, potrzebowali medyków. Nigdy nie zapomnę tego, co tam widziałam. Naprawdę myślałam, że nie podołam po tym jak nie udało mi się udzielić pomocy człowiekowi na trakcie kilka minut drogi od bramy. Widziałam, jak porasta go kryształ, a mnie przy tym przerósł strach. Być może dlatego tak ciężko pracowałam w szpitalu polowym w mieście i nie zwiałam, gdy tylko poczułam, że cudzy świat wypada mi z rąk, kiedy nie udawało mi się kogoś uratować. W Steeleye już wiedziałam, że pomoc trzeba dostarczyć na czas. Że nie można zwlekać. Udało mi się namówić trybun Steelgrip aby udostępniła medykom charrkoptery i załogę. Nawet naznaczyli je różową farbą, bo uznali to za dobry znak rozpoznawczy.... Może zainspirował ich szalik w barwie mocnego różku, który nosiłam od chwili opuszczenia fortu. Szal Harvesta. Po tym... Wielu mi dziękowało, a anonimowość stała się ciężka do utrzymania. Naprawdę, prawie się rozkleiłam, gdy musiałam się pożegnać z tamtymi przyjaciółmi. Najcięższym momentem dla mnie było jednak pojawienie się Falknera na moim stole operacyjnym. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się nam nie udało go uratować... Ale wolę o tym nie myśleć, bo wszystko jest dobrze. Bardzo ciepło wspominam podróże po ziemiach nornów i sanktuarium Kodan. Moja magia wody po tym wszystkim stała się zdecydowanie łatwiejsza do kształtowania. Udało mi się osiągnąć wewnętrzną równowagę. Jednak to jest zdecydowanie dłuższa opowieść... Wróciłam do siedziby bractwa tylko po to, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku, bo miałam ruszyć do Metrici, ale Ruatha potrzebowała pomocy, więc zostałam. Ja... Dorosłam. Nie zawaham się. Dojrzałam, w szczególności po Turnieju i po tych podróżach. Jestem... Inną osobą, niż byłam wcześniej, lecz nie żałuję. Boję się tylko, że poniosą mnie nerwy, albo że Roe podąży za mną i jemu się coś stanie...

W Bractwie też się sporo wydarzyło. Juz nie jestem jego częścią i razem z kilkoma osobami rozpoczęłam nowy rozdział w życiu. Wyprawa na Pustynię pokazała nam wszystkim dobitnie, w jakim to wszystko zabrnęło kierunku i cieszę się, że teraz sami kształtujemy naszą przyszłość w oparciu o 6 filarów. Mimetka zasugerowała mnie jako opiekunkę filaru Rozwoju. To było... Naprawdę wzruszające i z dumą przyjęłam te funkcję. Wciąż jest dużo do zrobienia, ale jestem pełna nadziei.

Skupiłam się przez pewien okres czasu na pracy z Ligą. Pracowałam nad lotniami w warsztacie, tworzyłam leki. Wydaje mi się, że byłam dobrym opiekunem dla Ligowiczów, gdy tam byłam... Choć może zbyt emocjonalnie zaangażowanym, to był mój błąd. Prawdopodobnie dalej bym nim była, ale Mordremoth zaczął stanowić poważne zagrożenie dla mojej rasy, o czym dobitnie przekonałam się w dniu, kiedy okazało się, że to sylvari przyczynili się do upadku floty Paktu. Nowe zagrożenie spowodowało, że wolałam się odciąć. Przestałam przychodzić, skupiłam się na pracy, pojawiły się pierwsze lęki. Nie chciałam zrobić krzywdy przyjaciołom, a chciałam pomóc w pokonaniu zagrożenia... Dlatego dołączyłam do Paktu. Pomogłam przy lotniach, wyszkoliłam kilka oddziałów i jednostek w posługiwaniu się nimi. I ruszyłam na front nie mówiąc nikomu. Biłam się w Verdant, odbijałam raz Tarir, ruszyłam na Dragon Stand. Teraz czuję się zniszczona. Zepsuta. Musiałam pozbierać myśli, więc przestałam pokazywać się w Lidze. Rzuciłam się w wir pracy, by zapomnieć...Czuję się weteranem, choć nie służyłam długo, ale walczyłam cały czas. Ze swoimi myślami, z samą sobą, z Mordremothem, który zabijał dawną Nisheerę szepcząc jej o rzeczach, o których ona nigdy by nie pomyślała. Zabił moją pewność siebie. Czy te wszystkie myśli były tylko jego myślami? Kombatantem, który nie ma co ze sobą teraz zrobić. Tęsknię, ale boję się wracać. Jeszcze nie pora...

Co u niej teraz słychać?

Nish po wyleczeniu ran po potyczce pod Sercem Cierni obecnie skupia się przede wszystkim na sobie. Usunęła się z życia Ligi, bo wszystko brała zbyt do siebie i zbyt przeżywała każdą sprawę, brakowało jej dystansu, który usiłowała sobie wpoić wśród Kodan. Pracuje z krewe Practicalcreators, skupiając się przede wszystkim na własnym projekcie i jego realizacja - golemy-pielęgniarze. Wersja podstawowa do asurańskich lecznic została wypuszczona, a Nish realizuje teraz osobiście te mniej uniwersalne zlecenia - golemy, które mają pracować w dżungli mają inny program oraz niektóre części niż te, które sprawdzają się najlepiej na pustyni. Wydaje się być szczęśliwa, mimo, że wciąż nie potrafi wyrzucić z głowy wspomnień o Mordremothu, który odzywał się w jej głowie nieskończenie wiele razy zabijając niemalże jej pewność siebie i siłę woli, która utrzymywała ją przy zdrowych zmysłach tam, w dżungli.


Plotki

Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją!

  • Nish wraz z Roerynem posiada i szkoli parę paprotnych ogarów - Niryna i Rorę. Psy są z nimi mocno zżyte, ale Nish nie zamierza ryzykować życia swoich pupili, więc nie zabiera ich na misje, jednak czasem się nimi zajmuje zabierając je ze sobą do biblioteki Ligi, aby Roeryn miał chwilę oddechu i spokoju
  • Ponoć ostatnio coraz częściej przebywa w Rata Sum. Krewe Practicalcreators dobrze mówi o jej charakterze. Zacięta do pracy jak rasowa asurka.
  • Ponoć w tym Krewe ma romans z asurem w okularach.
  • Ma bardzo dobre wyczucie mody, podobno tak samo dobre jak Mimetka i Meredith, możliwe że ubierają się w tych samych sklepach, albo mają tego samego krawca... Cokolwiek to jest, pewne jest to, że te dziewczyny mają świetny gust.

Historie i opowiadania