Anemone

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Anemone
Plik:Anemone.jpeg
Rasa

Sylvari

Płeć

kobieta

Wiek

obudzona podczas Cyklu Zmierzchu, 1326AE

Klasa

łowca

Przydomek

-

Rola w Lidze

-

Filar

-

Powiązane organizacje

-

Bliscy

Adonidae (siostra bliźniaczka)

Status postaci

Główna

Gracz

-


Fizjonomia

Anemone jest niewysoką, drobną Sylvari, która przeciętnego wzrostu człekowi sięga do szyi. Charakteryzuje się dość popularnym wśród jej rasy biało-żółtawym kolorem kory porośniętej w wielu miejscach delikatnymi, lancetowatymi listkami. Po zmroku jej ciało żarzy się seledynową poświatą, która nie jest jednak tak intensywna jak u większości jej pobratymców. Jest to również cecha, która odróżnia ją od jej siostry-bliźniaczki.

Delikatnie zadarty nos, obuła twarz, duże usta o znacznie bardziej wydatnej dolnej wardze. Duże oczy o kształcie migdałów i intensywnie zielonym kolorze zawsze bacznie obserwują otoczenie i zdradzają wrodzoną ciekawość świata ich posiadaczki. To wszystko otoczone burzą delikatnych łodyg, powyginanych tak by swobodnie rozrastać się nad plecami Sylvari. Spośród owych odpowiedników włosów wyrastają drobne, białe kwiaty którym zawdzięcza swe imię. Anemone oznacza bowiem zawilca.

Jej krok jest sprężysty, nie szczędzi energii opowiadając a jej słowom zawsze towarzyszy bogata gestykulacja. Szczególnie w słoneczne dni wprost tryska energią i całe szczęście, gdyż wszyscy jej podopieczni wymagają sporo uwagi.

Początki

Anemone wraz z siostrą bliźniaczką współdzieliły Sen. Przed wybudzeniem były świadome siebie nawzajem a ich poszczególne sny złączyły się w jeden, pozostawiając sylvari skłócone względem tego, która część należy do której. Tak to bowiem z bliźniętami bywa, że mają spory problem z poczuciem własności. Los chciał, że obie odczuły szczególną więź z częścią snu przedstawiającą Moa. Siostry zajęły się więc oswajaniem i tresowaniem tych dużych ptaków a cel, który mógł je pojednać na całe życie stał się sprawą sporną. Bo przecież to właśnie ona śniła o Moa i to ona zna się lepiej na tym jak je karmić i których sztuczek uczyć jako pierwszych i każdy by wiedział, że małe moa można karmić tylko orzeszkami a nie nachosami a skoro siostra tego nie wie, to tylko dowód na to, że to nie był jej sen. Adonidae i Anemone zamieszkały więc z dala od siebie i poświęciły znaczną część swego życia na zgłębianiu wiedzy o moa by udowodnić swoją rację. Oczywiście w ich Śnie były też inne, znacznie ciekawsze wskazówki, jednak obie całkiem skutecznie je ignorują. Zamieszkały więc na dwóch różnych końcach lasu Caledon i tam zaczęły toczyć swój poświęcony troszczeniu się o zwierzęta żywot.

Przebudzenie Anemone miało miejsce niedługo po pokonaniu Zhaitana, tak więc początki jej życia były pozbawiona większych trosk. W Tyrii panowało poczucie nowej nadziei, które pozwalało młodej Sylvarii prowadzić raczej beztroski żywot. Podróżowała niewiele, głównie w po Maguumie starając się dowiedzieć jak najwięcej o tresurze i oswajaniu bestii a także by poznać wszystkie gatunki moa. Rzadko stawiała swe stopy w miastach ludzi, peszył ją bowiem tłok i jej własna odmienność.

Częstszym gościem zdawała się być u Asur, nie tylko ze wzglądu na pobliskość zamieszkanych przez obie rasy terenów, ale także przez to jak znakomitymi badaczami jest pochodząca z podziemi rasa. Choć Anemone umiała uszanować ich wiedzę nigdy nie umiała w pełni zaufać rasy wynalazców. Młoda Sylvari dostrzegała, że uważają się oni za lepszych i inne stworzenia, szczególnie te uważane za nierozumne umieli wykorzystywać do swych celów w mało humanitarny sposób.

Nauki Ventariego, tak bliskie sercu Dziecięciu Drzewa kazały jej głęboko wierzyć w to, że wszystkie istoty zasługują na życie jak i swą wolność. Podczas trenowania swych podopiecznych nigdy nie używała przemocy, podobnie czyniła też względem innych istot napotykanych na drodze swego życia. Naturalnie świat był niebezpieczny, więc umiała się bronić przy pomocy swego wiernego łuku, czy krótkiego sztyletu, jednak broń była absolutną ostatecznością.

Złote Miasto i dalej

Doskonale pamięta dzień w którym po raz pierwszy usłyszała głos Mordremotha. Ten strach, który towarzyszył jej w tej chwili był czymś co kompletnie odmieniło jej życie. Choć doskonale wiedziała, że nie jest materiałem na wojownika i nie umie zbyt wiele, to nie mogła stać obojętna wobec zniszczenia, które siał smok. Jego głos kusił, obiecywał wyjątkowo proste rozwiązanie, jednak Ane stawiała opór. Był to pierwszy raz, kiedy tak naprawdę znalazła zrozumienie ze swoją siostrą i wspólnie pokrzepiały swych pobratymców, wspierały ich do walki ze smokiem. Wtedy też Anemone uświadomiła sobie jak wielkim skarbem dla każdej istoty jest rodzina jak i... przyjaciel. Wiele z wychodowanych przez nią moa znalazło w tamtym czasie nowy dom u samotnych przedstawicieli jej rasy. Ptasi kompani stali się kimś o kogo nowi właściciele musieli się troszczyć i to pomagało im przeciwstawiać się smokowi.

Kiedy Trahearne złożył swą ofiarę by wraz z Commanderem ostatecznie pokonać Mordremotha i największe zagrożenie przeminęło Anemone zebrała w sobie całą odwagę jaką posiadała i ruszyła do Złotego Miasta, by tam nieść pomoc w jedyny sposób jaki umiała. Wraz ze swym wiernym stadkiem moa znalazła na jakiś czas nowy dom i pomagała wyplenić resztki smoczej zarazy i przywrócić stabilność miastu Wyniesionych. To właśnie tam spotkała i oswoiła swego najbardziej zaufanego podopiecznego - niebieskiego samczyka moa zwącego się Dodo.

Spędziwyszy pół roku w Złotym Mieście wróciła odmieniona pod wieloma względami. Nie bała się już ruszać w nieznane, sięgać dalej i zrozumiała, że tresowanie moa nie jest jej jedynym celem w życiu. Dlatego też kiedy kłopoty ponownie dosięgnęły świata Tyrii a droga ku pustyni została otwarta Sylvari wraz ze swoim wiernym stadkiem wyruszyła by zobaczyć ile będzie w stanie zdziałać.

Charakter

Anemone jest istotą niezwykle prostolinijną. Zresztą co tu się dziwić, skoro większość swego życia spędziła wśród zwierząt? Nie potrafi kłamać i w sposób charakterystyczny dla swej rasy nie potrafi ugryźć się w język nim coś powie. Sama rzadko czuje się urażona czyimiś słowami a więc nie rozumie dlaczego jej słowa mogą przez innych zostać odebrane jako niestosowne. Lubi spotykać nowych ludzi gdyż intryguje ją czego może się od nich dowiedzieć i nauczyć. Rozmawia więc sporo i dobierając rozmówców nie patrzy na ich status społeczny czy pochodzenie. Nie wpadłaby nawet na to, że można na kogoś innego spojrzeć z góry lub jako gorszego od siebie. Nie oznacza to jednak, że toleruje wszystko. Przeraża ją agresja i dlatego też stroni od przemocy. Kłamstwo jest w jej oczach czymś niezrozumiałym i powodującym dziwnie nieprzyjemne ukłucie gdzieś w środku.

Jak większość Sylvari czuje wyjątkową empatię względem swej rasy i lubi być blisko "swoich". Jej wrażliwość nie jest obojętna też innym rasom, którym chętnie niesie pomoc jak tylko umie najlepiej. Dużo się śmieje i zawsze stara zachować pozytywne spojrzenie na świat. Unika jednak tłumów i ucieka przed nimi w stronę natury. Jej ciekawość sięga bowiem dalej niż tylko rzeczy ożywione - zawsze intryguje ją to co znajdzie za rogiem, co przyniesie jutro jak i niezbadane piękno natury.

Je niewiele, zazwyczaj zadowalając się roślinnymi produktami. Dlatego też sporo czasu spędza na zewnątrz, w ciepłych miejscach gdzie może zdobyć choć część swej energii prosto od słońca. Nie przepada więc za górami a mała ilość spędzonego tam czasu oznacza, że czuje się nieco nieswojo w towarzystwie Nornów, których nawyków i kultury nie miała okazji dobrze poznać.

Stadko

Dodo - Niebieski samiec moa, który twarzyszy Sylvari praktycznie cały czas. Przebyli razem szmat świata i ufają sobie w zupełności. Niezwykle obważny, praktycznie we wszystkim widzi zagrożenie i z dumą przyjmuje je "na klatę". Uwielbia nachosy.

Stanley - Pochodzący z Shiverpeaks samczyk białego moa, dość mało użyteczny w walce a tym mniej jako atrakcja towarzyska. Anemone zabrała go od karczmarza, który poił i karmił malca wątpliwym wyborem pokarmu co skutkuje jego poważnymi problemami z trawieniem.

Malinka - Pochodząca z Fields of Ruin samiczka czerwonego moa. Anemone twierdzi jakoby miała zmysł inżyniera i tworzyła wynalazki z patyków i piór Dodo, ciężko jednak wierzyć na słowo.

Gilda - Najmłodsza z gromadki, mająca zaledwie kilka tygodni samiczka różowego Moa. Zazwyczaj przesiaduje w kieszeni Anemonki i dziobie ją po palcach, myśląc, że to orzeszki.


Umiejętności

Jako, że stroni od walki zna jedynie podstawy walki wręcz lub sztyletem. Ostrze służy jej bowiem głównie do przygotowywania nowych zabawek dla jej podopiecznych lub cięcia opatrunków, jeśli są akurat potrzebne.

Zdecydowanie lepiej jej idzie strzelanie z łuku. Wbrew pozorom jakie stwarzają jej drobne ciałko ma w sobie sporo krzepy i naciągnięcie długiego łuku nie jest dla niej problemem. Strzela celnie i szybko, jednak stroni od tego kiedy tylko może.

Z łatwością obłaskawia zwierzęta, zdaje się doskonale rozumieć co dzieje się w ich wnętrzu i z odpowiednim nastawieniem podejść do każdego z nich. Szczególnie dobrze zna się na moa oraz ptakach, których treningiem pała się od młodości. To właśnie głównie na nich polega kiedy czeka ją walka - ich ostre jak brzytwa dzioby oraz długie szpony ruszają do boju kiedy trenerka wpadnie w tarapaty.

Doskonale pływa.

Ekwipunek

-Prosty, materiałowy plecak w którym nosi zapas żywności, sakwę pełną orzeszków, dodatkowe odzienie oraz kilka monet.

-Krótki sztylet o roślinnych motywach.

-Zdobiony piórami łuk.

Plotki/Ciekawostki

- Jest istotą... nieuświadomioną. Wydaje jej się, że Moa podobnie jak Sylvari rodzą się z drzewa albo wyrastają kuperkami do góry z grządek. A jeśli chodzi o inne rasy to pewnie jest z nimi tak samo.

- Nie pija alkoholu oraz nie stosuje innych używek.

- W swym śnie widziała Exaltedów i choć się do tego otwarcie nie przyzna, to właśnie to skłoniło ją by ruszyć do Tariru po obudzeniu Mordremotha. Poruszając ten temat najprawdopodobniej usłyszy się jedynie wiązankę argumentów sugerujących, że w jej śnie wszystko co nie Moa należy do siostry.