"Nomadowie"
Wprowadzenie
Oh jaki to był wspaniały chaos! Kilka dni wyprawy na samym środku pustyni ostatecznie, dzięki Waszemu zachowaniu, zmieniło się w niecałą dobę. Być może to doświadczenie nauczy Was tego, że nie warto bawić się z tym, czego nie rozumiecie? BWAHAHAHA... Nie. Wszyscy dobrze wiemy, że tak się nie stanie. Jesteście zbyt dumni, zbyt pewni siebie. Choć nie zdajecie sobie jeszcze z tego sprawy - wyjątkowi. Właśnie dlatego wciąż będziecie trwali w tej niebezpiecznej, a jakże wspaniałej historii.

Małe Vabbi

Wasza, tym razem mała grupka, wyruszyła na pustynię. Dlaczego? Chyba każdy z Was powinien był dokładnie się nad tym zastanowić. Dlaczego po raz kolejny znaleźliście się tam, gdzie część z Was nie miała żadnego powodu aby się znaleźć? Niematerialna siła, która nieustannie ciągnie Was ku niebezpieczeństwu znów nie zawiodła, prawda? Długa podróż, krótki odpoczynek, zajęcia ze skórowania węgorzy, a następnie podróż do miejsca... specjalnego. Miejsca, w którym granica pomiędzy dwoma światami jest cienka, gdzie przekroczyć linię oddzielającą świat martwych od żywych jest bardzo łatwo.
Wzięliście udział w rytuale. Mam do nich mieszany stosunek. Z resztą ta historia bardzo dobrze to pokazuje. Dwa rytuały, jeden wspaniały, drugi mniej. Przyzwanie duchów. Powiem szczerze, że bardzo mało ambitne zadanie, ale dzięki Wam przeistoczyło się w przyjemny do oglądania z boku spektakl. Gniew, pycha, duma, nieostrożność. To wszystko spowodowało złamanie zasad. I bardzo dobrze! Kto ich w końcu potrzebuje?! Złamanie schematów, brak podporządkowania się do ogólnie istniejących praw magii, natury, społeczeństwa. Nie jest to już Wam obce, prawda? Tak... nie raz już stawaliście się panami prawa.

Jak ktoś kiedyś jednak powiedział - wszystko ma swoje konsekwencje. (Przynajmniej dla Was) Tym razem nie było inaczej. Przerwanie kręgu rytualnego skończyło się wtargnięciem bytu... bądźmy szczerzy, niskich standardów, choć dla Was dość niebezpiecznego. Opętania, coś co nigdy nie wyjdzie z mody. Rozpruwacz to jednak amator. Sprawianie bólu fizycznego i psychicznego poprzez całkowite ubezwłasnowolnienie ofiary jest pójściem na łatwiznę. Skutecznym, ale mało zapierającym dech w piersi. Wynagrodzić to mogą jedynie widoki wykręcającego się na wszystkie strony ludzkiego ciała.
Dla Was rozpoczął się wyścig z czasem. Wasza bezradność była w pewnym sensie nawet urocza. Oczywiście wszystko dobrze się skończyło bo jakby inaczej? Demon został wypędzony, opętany wyszedł z tego wszystkiego bez żadnego szwanku, a Wy zostaliście wyrzuceni z osady. Szczęśliwe zakończenie, do którego już pewnie zdążyliście w tym wszystkim przywyknąć, prawda?
Wersja skrócona wątku

- Małe Vabbi jako osada nomadów na Desert Highlands;
- Udział w rytuale przyzwania duchów;
- Przerwanie kręgu rytualnego, przedostanie się demona do Tyrii i opętanie Markusa;
- Wyprawa do gniazda pustynnych diabłów po kamień rozerwania;
- Użycie miecza Annie oraz kamienia rozerwania do odcięcia i uwięzienia demona;
- Wyproszenie Ligi z osady.
W rolach głównych

- Zekra jako szamanka.
- Jane jako obdarowana prezentem.
- Crystal jako nieprzyłapany złodziej.
- Potuli jako żaba o bardzo wysuszonej skórze.
- Zimma jako postać gościnna.
- Annie jako kobieta o bardzo niskiej temperaturze krwi.
- Brigg jako tester toników.
- Markus jako opętaniec.
- Roeryn jako górnik.