Vuelxa
| imię: Vuelxa |
| płeć: kobieta |
| rasa: Norn |
| rok urodzenia: 1310AE |
| miejsce urodzenia: Wayfarer Foothills |
| specjalizacja: łowczyni smoków |
CECHY ZEWENĘTRZNE
Vuelxa jest młodziutką Nornką średniego wzrostu. Jak się można spodziewać po jej młodym wieku, ma niemalże dziewczęcą urodę - rysy jej pociągłej twarzy wciąż są łagodne. Uwagę głównie przykuwają jej bardzo długie, proste włosy koloru promienistego blondu, które zaczesuje do tyłu i przytrzymuje na głowie błękitną opaską. Drugą rzeczą,która rzuca się w oczy jest jej niespotykana wśród Nornów spokojna postawa, wydawałoby się - arystokratyczna. Choć nie zawsze tak było. Niegdyś biegała rozczochrana nie przejmując się swoim wyglądem. Można powiedzieć, że była typem człopczycy. W Divinity's Reach musiała zmienić sposób bycia. Z początku niechętnie, z czasem przywykła do zmian i nawet je polubiła. Zrozumiała, że siła, zwinność i chęć przygód mogą iść w parze z dobrymi manierami, schludnym wyglądem i kobiecością. Odkryła także, że bardzo podobają jej się błyskotki z kamieniami szlachetnymi i innymi kryształkami.
DZIECIŃSTWO
Vuelxa, córka myśliwych - Vulpiny i Forexa Beastban'eów była bardzo żywym pacholęciem; niczym promyczek słońca wpadała wszędzie i wszystkich zarażała swoim uśmiechem. Była także bardzo zapatrzona w swoich rodziców, chciała im dorównać, nie, chciała przewyższyć ich legendę. Oni jednak nie podzielali tego entuzjazmu. Wiedząc jak bardzo polowania uzależniają i definiują całą przyszłość Nornów, woleli by ich ukochane dziecko obrało inny kierunek w życiu. Starali się ją zainteresować zielarstwem, opowieściami o szamanach Duchów Dziczy czy temu podobnymi sprawami, lecz ruchliwy berbeć pozostawał nieugięty. Kiedy dziewczynka osiągnęła wiek i wzrost, który jej mama uznała za odpowiedni, otrzymała od niej swój pierwszy łuk - zwykły, drewniany, dostosowany do jeszcze dziecięcych rozmiarów (czyli i tak służyć mógłby dorosłej ludzkiej kobiecie niewysokiego wzrostu), ale JEJ. Nie rozstawała się z nim ani na sekundę. W myślach już wyobrażała siebie wypuszczającą strzały zdolne przebić najgrubszą nawet skórę lub łuski rozmaitych monstrów. Nie omieszkała o swoich marzeniach wspominać rodzicom, przy każdej możliwej okazji oczywiście.
Pierwszy raz na polowanie tata postanowił zabrać ją mniej więcej trzy lata po otrzymaniu łuku. Jego żona, czuwająca nad treningami córki, stwierdziła, że jest ona wystarczająco przygotowana by wziąć udział w łowach na minotaura. Mimo, że była to rutynowa czynność wykonywana przez mężczyzn regularnie w celu zdobycia mięsa, Vuelxa pękała z ekscytacji. Było bowiem coś, co ukrywała przed rodzicami, a jednocześnie bardzo chciała się tym pochwalić. Miała to być niezapomniana dla nich niespodzianka. I była.
<ciąg dalszy nastąpi>