Larissa Baerdottir

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
▹ Rasa

ᚸ Norn

▹ Płeć

♀️ Kobieta

▹ Wiek

◔ 25 lat (31 Fen. 1309 AE)

▹ Profesja

➶ Łowca

▹ Zawód

★ Szaman

▹ Rola w Lidze
  • Brak
▹ Filar

✼ Brak

▹ Rodzina
  • Dromund (Przyjaciel)
  • Karag Katlinsson (Kompan)
▹ Powiązania
  • Hoelbrak
  • Loża Niedźwiedzia
  • Szamani
▹ Wyznanie

☫ Niedźwiedzi Duch Dziczy

▹ Wzrost

⇕ 2,69 m

▹ Waga

⛰ 80 kg

▹ Status

♚ Główna postać


ᛃ Wygląd

Stałam przed lustrem nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Moja twarz, zwykle umorusana od ciężkiej pracy dziś wyglądała całkiem inaczej. Moje oczy w kolorze zieleni okalały długie rzęsy, przyciemnione za pomocą farb, których zwykle używano do malowania szamańskich wzorów. Również moje usta, pełne, jednak nie za duże zyskały więcej koloru, były niemalże barwy krwi, nie zaś jak zawsze, szkarłatu upolowanej zwierzyny.

- Wyglądasz przepięknie – zawołała moja matka, która dzisiaj cały dzień chodziła rozanielona. W końcu ślub pierworodnej córki jest wielkim wydarzeniem w jej życiu.

Nie byłam ani trochę bliska jej humoru. Dla mnie ten dzień oznaczał koniec wolności, koniec dzieciństwa i tych najwspanialszych młodych lat. Mimo, że byłam zaledwie dwudziestolatką, czułam się o wiele starzej. Czułam wiszącą nade mną odpowiedzialność, która miała mieć swój początek w dzisiejszym rytuale.

Gdybym jeszcze wychodziła za mąż z miłości… W moich rodzinnych okolicach graniczyłoby to z cudem. Jesteśmy biedną rodziną, więc musiano mnie wydać za mężczyznę z bardziej znanej loży tak, bym miała – jak to określała moja matka – lepsze życie. Wszystkie te myśli ciążyły na mnie bardzo i sprawiały, że z trudem było mi się uśmiechać. Jednak by nie zawieść rodziców wywoływałam na twarzy uśmiech, choć po moich oczach było dokładnie widać, że nie jestem szczęśliwa.

- Chodź tutaj, musimy ujarzmić Twoje włosy – powiedziała matka, wołając w tym samym momencie moją młodszą siostrę, a zarazem najlepszą moją przyjaciółkę – Lucy.

- Witaj – uśmiechnęła się do mnie szeroko. Z charakterystycznym entuzjazmem rozłożyła na pobliskim stole kilka ozdób. Nie były to klejnoty, ale robione ręcznie, skromne przypinki i grzebienie do włosów. – Popatrz tylko! Udało mi się znaleźć grzebyczek, którym możemy spiąć Ci włosy. Jest śliczny, wykonał go nasz najlepszy rzemieślnik, jak widzisz ma kształt ważki, której skrzydła są zrobione z prawdziwego kryształu. -

- Z kryształu? – Zdziwiłam się i szybko dopytałam – Ile pieniędzy na to wydałaś? -

- Haha, wiedziałam, że tak zareagujesz. To nie kryształ, tylko zwykłe szkło. Ale przyznaj, że jest piękny! - Odpowiedziała Lucy z szerokim uśmiechem na licu.

- Tak, jest bardzo ładny! – Uśmiechnęłam się słabo. Lucy wydawała się tego nie zauważyć, zajęta już układaniem moich długich, jasnych włosów. – Czy nie możesz zawiązać mi kucyka na boku i ułożyć grzywkę tak, jak zawsze to robisz? -

- O nie, nie, nie! To jest WYJĄTKOWY dzień, a ty masz olśniewać! Jesteś piękna, dziś musisz wyglądać niezwykle. -

- Niezwykle… - Powtórzyłam cicho i znów wpatrzyłam się w lustro stojące przede mną. Zawsze marzyłam, że nie tylko będę niezwykle wyglądać, ale także się tak czuć. Że poślubię kogoś kogo kocham. Jednak mogłam zapomnieć o swoich marzeniach. One dziś umrą. Cóż, nie pozostało mi nic innego jak wpatrywać się w lustro. Przyjrzałam się sobie dokładnie: delikatne rysy twarzy, duże oczy, zgrabny nos. Faktycznie, nie każda Nornka może się pochwalić taką urodą.

- Skończone – Powiedziała Lucy, wpinając w moje włosy ostatnią szpilkę. Faktycznie wyglądałam zupełnie inaczej niż zwykle. Nie wiem czy ładniej. Po prostu inaczej.

- Przyszedł czas na suknię! – Zaśpiewała moja matka, po czym przyniosła moje odzienie. Zwykłam nosić skórzaną tunikę i spodnie w kolorach brązu i zieleni z czerwonymi akcentami. Dziś jednak nie wchodziło to w grę. Suknia była skromna, za co byłam matce wdzięczna. Już sam makijaż i ozdoba we włosach były dla mnie przepychem, co dopiero, gdyby wystroili mnie w jakiś jedwab. Zanim jednak założyłam suknię, zdjęłam zwykłe ubrania i przez chwilę przyglądałam się swojemu ciału. Było ono równie zgrabne jak twarz. Pełne piersi, delikatnie jak na Nornkę zarysowane ramiona i tors, Wyraźne wcięcie w talii i długie nogi. To właśnie cała ja. Już tylko pozostało założyć suknię i wyjść w ostatnią drogę jako samotna dziewczyna. Od dzisiaj miałam już nigdy nie być sama. Z jednej strony było to dobre. Stabilny mąż to stabilne życie. Jednak czułam jakbym traciła coś bardzo cennego. Czy naprawdę znajdę w sobie tyle siły, by uspokoić zbuntowane serce i przystąpić do tego ślubu?

ᛃ Charakter

Aspiruje do tytułu Szamana w Loży Niedźwiedzia. Interesuje się tajnikami magii natury oraz naukami duchów dziczy. Stara się odnajdywać w świecie Tyrii tajemnice oraz niewyjaśnione zjawiska, które budzą w niej zachwyt. Pomimo młodego wieku wykazuje się ogromną ciekawością na otaczający ją świat oraz aktywną chęć odkrywania go. Jej szamańska natura oraz nornska krew popychają ją ku stawianiu czoła niebezpieczeństwom oraz motywują do odkrywania tajemnic, zarówno tych magicznych, jak i historycznych w Tyrii. Jest zarówno wrażliwą i pełną empatii osobą, jak i silną oraz waleczną. Nie potrafi podejmować decyzji będąc w niezgodzie ze sobą i swoimi uczuciami oraz kieruje się intuicją.

ᛃ Umiejętności Bojowe

- Do opisania

ᛃ Ekwipunek

- Mój łuk jest jak przedłużenie rąk - uśmiechnęłam się - Podarował mi go mój ojciec, który był łowcą. Czuję często, że nie jest to tylko broń, lecz coś więcej. Nie ruszam się bez niego - Pogładziłam łęczysko mojego niemego towarzysza - Kołczan natomiast podarowała mi matka, w dniu moich dwudziestych urodzin. Te dwie rzeczy miały być moim posagiem. Finalnie nie doszło do ślubu, ale broń pozostała ze mną - westchnęłam cicho - chodźmy już spać, jutro przed nami długa droga. - Posiedzę jeszcze chwilę przy ognisku. Połóż się w namiocie, jeśli chcesz - odpowiedział Karag. - Dobrze. Nie mogłam zasnąć przez większość nocy. Wróciły do mnie wspomnienia związane z przedmiotami, o których dziś mówiłam. Tak mało mi zostało. Łuk to najcenniejsza rzecz, którą posiadałam. Co jeszcze miało jakąkolwiek wartość? Skórzany płaszcz, spodnie oraz gorset, zużyte i poprzecierane? A może znoszone buty? Przez chwilę dopadła mnie nostalgia. Po prostu tęskniłam za domem. Jednak, dom jaki znałam przestał istnieć. Pozostało mi liczyć na tego siedzącego przed namiotem Norna, którego praktycznie nie znałam i mieć nadzieję, że przeżyję oraz nauczę się szamaństwa. Mimo, że położenie, w którym się znajdowałam nie były sprzyjające, nie rozpaczałam. Cieszyłam się, że nie jestem sama.

ᛃ Plotki/Ciekawostki

Nie lubi pająków. Marzy o podróżowaniu po krainach Tyrii, choć młodość spędziła jedynie w swojej wiosce. Na prawej ręce nosi ulubioną bransoletę, której nie zdjęła nigdy. Dużo czyta, prowadzi notatki, pisze o otaczającym ją świecie. Twierdzi, że pisanie jest łatwiejsze niż mówienie. Bardzo dba o swoich bliskich, bardziej lubi dawać prezenty i pomagać niż otrzymywać podarunki i wsparcie. Czasami gubi się w przestrzeni i czasie, ze względu na to, że ma bogaty świat wewnętrzny.