Zina Denarien

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Zina Denarien
Rasa

człowiek

Płeć

K

Wiek

17 lat

Klasa

messmer

Przydomek

brak

Rola w Lidze

rekrut

Filar

brak

Powiązane organizacje

brak

Bliscy

została wydziedziczona.

Status postaci

Alternatywna

Gracz

-


Wygląd

Zina jest niską i drobną dziewczyną o długich, czarnych włosach, które najczęściej ma wysoko upięte. Ubiera się w ubrania, gdzie dominują kolory czarne i czerwone. Na plecach posiada dwanaście długich blizn. Na niewidzących oczach nosi czerwona opaskę, którą sama uszyła.

Charakter

Po ostatnim zakręcie życiowym stałą się zamknięta i skryta w sobie. Jest też mocno zdeterminowana, aby wykuwać swój los własnymi rękami

Umiejętności Bojowe

Jak się skoncentruje potrafi przyzywać klony, ale na razie działają one bardzo krótko. Jako panna z dobrego rodu uczyła się nieco fechtunku. Zwykłego poborowego będzie w stanie zaskoczyć, ale żołnierz czy ktokolwiek doświadczony spokojnie ją pokona. W razie niebezpieczeństwa potrafi teleportować się z dala od zagrożenia.

Umiejętności

- Potrafi bardzo sprawnie liczyć i rachować

- Wie jak prowadzić negocjacje handlowe

- Świetnie szyje

- Potrafi pomagać przy rannych i chorych

Ekwipunek

- Wysłużony, stary miecz.

- Pudełko z nićmi i przyborami do szycia

- Stara księga

Krotka Historia

Czy życie może odwrócić się całkowicie w ciągu paru dni? Przekonałam się o tym doskonale. Bogate życie mnie popsuło. Ciągła zabawa i uciechy cielesne przesłaniały cały mój świat. Wiecznie nieobecni rodzicie stali mi się obcy. Przyjaciół zmieniałam jak rękawiczki, podobnie jak partnerów i partnerki. Jedyne co dawało mi długotrwałą radość to nauka. Przyswajanie wiedzy praktycznej i teoretycznej sprawiało mi radość. Za namową dziadka zmieniłam szkołę i tak zamiast uczyć się ładnie wyglądać poznawałam się jak prowadzić wielkie transakcje handlowe, prowadzić księgi rachunkowe. Stara Gertruda nauczyła mnie dobrze szyć i to tez daje mi radość. Skończyłam szkołę z wyróżnieniem. Potem niepotrzebnie chciałam przeskoczyć przez tą głupią szczelinę, parę osób przybyło mi z pomocą, potem ten pasożyt umysłu, przez którego niewinne temu istoty mogły zostać poszkodowane. Jak tylko doszłam do siebie wymogłam na rodzicach nieco uwagi. Powiedziałam ze szkoła, którą skończyłam była inną niż ta do której mnie posłali, powiedziałam, że zamiast wytaczać procesy powinni najpierw przybyć i się zainteresować co się ze mną dzieje. Policzek wymierzony przez ojca boli mnie do dziś. Gorzkie słowa o tym, że specjalnie się dystansowali, bo miałam zostać wżeniona w inna rodzinę bolały jeszcze bardziej. Widok ojca sięgającego po szpicrutę i pierwszy cios w plecy rozcinający ubranie, szyderczy śmiech matki i pojawiająca się znikąd Cień i jej groźne spojrzenie na moje plecy i rękę ojca. Gorzka informacja, że mnie wydziedziczają i mam się wynosić tak jak stoję była wbita w Dziadka. Tego jestem pewna. Odkąd uwolniono mnie ze szczeliny w domu bywał bardzo rzadko i najczęściej przebywał w swojej pracowni. Służba poinformowana o decyzji odwracała się ostentacyjnie plecami. Za drzwiami spotkałam Alberta, osobistego służącego Dziadka, który łamiąc zasady spakował potrzebne rzeczy do dużego worka podróżnego. Wiem, ze rodzice będą na niego wrzeszczeć, ale nie odważą się nic mu zrobić. Stara Gertruda przekazała mi swoje pudełko na nici. Teraz dostrzegłam, ze to Ona się mną opiekowała przez te wszystkie lata. Podobno chwile po moim odejściu złożyła wypowiedzenie i wróciła do rodzinnej wioski doprowadzona przez Alberta. Wiem, że miała zapewnioną dostatnią pensję teraz i mogła odpocząć w końcu. Na chwile znalazłam schronienie u kogoś bliskiego. Te dwie noce wiele mi dały. Pracuje w sklepie ojca koleżanki ze szkoły i prowadzę mu rachunki. Wieczorami ceruje rzeczy. Może nie są to duże pieniądz do jakiś przywykłam, ale każdy miedziak jest dla mnie wart więcej niż jakakolwiek złota moneta wcześniej. Wśród spakowanych przez Alberta rzeczy znalazłam opakowaną w szary papier stara księgę i listem od Dziadka wsuniętym w pierwsze strony. Stary wolumen był podstawami magii mesmerskiej. Mojej dziedziny traktującej o kontroli nad klonami i fantomami. Już po pierwszych stronach wiem, co robiłam źle do tej pory. Czuję też, że Cień czasem pojawia się przy mnie sprawdzając jak sobie radzę. Przeniosłam się też do karczmy „Pod Egidą”, gdzie zajęłam kąt wspólnej Sali. Sama uszyłam dla siebie położony wprost na ziemi siennik. Wiedziałam, ze muszę utrzymać porządek od samego początku i sama radzić sobie ze wszystkim sama.