"Sztuczne Ognie"
Wprowadzenie
Kintajski Nowy Rok! Kolejne bezwartościowe święto, którego sensu nie potrafię zrozumieć. Nowy rok według Waszego kalendarza rozpoczął się już dobre 30 dni tamu, a Wy świętujecie go dopiero teraz. Jesteście bardzo rozrywkowi jak na istoty o tak krótkim okresie życia. Wszystko wskazuje jednak na to, że wiąże się z tym wydarzeniem jakaś dziwna i dla Was stara tradycja. Macie sporo legend i opowiastek, których sens zaciera się podczas przemijania kolejnych pokoleń, ale chyba nie spodziewaliście się spotkać TEGO w Garenhoff?

Sztuczne Ognie
Wieczór jak każdy inny - z uwagi na małą różnorodność atrakcji - spędzony w karczmie. Przynajmniej do czasu, gdy pojawił się ten Staruch. Jak zawsze jego pojawienie się oznacza - trzeba coś zrobić. Nie zastanawialiście się jeszcze nad tym? Ile okazji mieliście z nim od tak po prostu porozmawiać? Napić się piwa? Gdy tylko się pojawia, wraz z nim przychodzi problem, który należy rozwiązać. Tym razem oczywiście nie było inaczej. Co więcej nie powiedział Wam nawet w czym tkwi problem. Po prostu przerwał Wasz spokojny wieczór i wysłał na drugi koniec Kryty. Za łatwo dajecie się rozstawiać po kątach. Kiedyś się to na Was zemści.
Na miejscu tak jak zawsze. Chaos, lamenty, dużo ludzi, którzy nie potrafią nic zrobić i Wy - Ci, którzy muszą rozwiązywać problemy za innych. Nooo... nie do końca. Przynajmniej tym razem Seraph faktycznie stanęli na wysokości zadania. Dziwnie było zobaczyć zwykłych żołnierzy, którzy faktycznie robią coś więcej po za byciem mięsem armatnim, prawda? Większym zaskoczeniem mogły być dla Was jednak stworzenia, które zaatakowały wioskę. Najprościej było opisać je mianem lwów, choć nie do końca tak było. W końcu były od nich prawie trzy razy większe, a w dodatku wszystkie Wasze ataki zwyczajnie przez nie przechodziły. Jak myślicie, skąd one w ogóle wzięły się w wiosce?

Pewnie nigdy się tego nie dowiecie, ale do Lwich Wrót zmierzała pewna kintajska szkatułka. Statek nie dotarł do poru. Rozbił się u wybrzeży Kryty. Szkatułka została zniszczona, a z jej wnętrza uciekły więzione tam wcześniej demony. Ktoś najwyraźniej nie zna się na odpowiednim zabezpieczaniu starych i niebezpiecznych artefaktów.
W Garenhoff poruszaliście się bardzo... na ślepo. Nie znaliście miasta, nie wiedzieliście, gdzie mogą ukrywać się ludzie, a mimo to postanowiliście pomóc. BEZINTERESOWNIE. Połowa Waszej gildii zapewne dostałaby zawału gdyby to usłyszała. A propos zawału. Koniec końców to Wy przysporzyliście go demonom. Nigdy nie słyszeliście, że zwierzęta boją się głośnych eksplozji? Co prawda to nie były zwierzęta, ale wyglądały jak one. Zakończenie było jak dla mnie mocno oklepane. Wielki pokaz fajerwerków, który odstraszył niezniszczalne demony z powrotem do morza. Trzeba przyznać, że te kintajskie demony nie należą do najodważniejszych.
W rolach głównych
Robert Blackwell jako dostawca fajerwerków.
Sierżant Truck jako koordynator ewakuacji.
Annie Goldarrow jako poszukiwacz kosza na śmieci.
Markus var Maelius jako cny rycerz.
Matt Stryker jako wybawca marynarzy.
Morrigan Wraith jako piekarz.
Legenda o Nian
“W czasach gdy Kaineng było jeszcze małą wioską, nadmorski, kintajskie osady co roku w tym samym okresie nawiedzane były przez bezwzględne i głodne bestie. Przypominające wyglądem lwy - demony Nian. Nian wyłaniały się z morza w poszukiwaniu pożywienia. Niszczyły wioski, wyjadały zapasy, a gdy tych było za mało zjadały i mieszkańców. Choć osadnicy próbowali walczyć Nian nie dało się pokonać ani stalą, ani magią. Co roku więc mieszkańcy udawali się w góry by przeczekać atak demonów, a następnie wrócić i odbudować swoje domostwa. Wszystko zmieniło się, gdy do Kaineng przybył pewien stary mężczyzna. W przeciwieństwie do osadników nie uciekał. Pozostał w wiosce. Przystroił wszystkie domy czerwonymi materiałami, a w oknach wystawił palące się świece. Stawił czoła Nian, które dzięki trzaskom płonących pali bambusa - pierwszym, prowizorycznym fajerwerkom, przepędził z powrotem do morza. Od tego czasu mieszkańcy kontynuowali tą tradycję i po dzień dzisiejszy przystrajają domy w czerwone materiały oraz lampiony, a także hałasują przy pomocy rozmaitych sztucznych ogni. Wszystko po to by odpędzić czające się w morskiej toni Nian oraz by zapewnić sobie szczęście i dobrobyt na następny rok.
— Legenda o Nian