"Tohora"

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wprowadzenie

Historia jedynie dla wybrańców - tych, którzy postanowili poświęcić trochę czasu, zdrowia i nerwów. Z takimi miejscami jak to, w którym wtedy się znaleźli zawsze trzeba uważać. W końcu... wszyscy dobrze wiemy jak one wyglądają, a jednak jednocześnie udajemy, że nigdy tam wcześniej nie zawitał, prawda? Wiem, brzmi to głupio, ale prawda ma już tak w zwyczaju. No ale skoro w Elonie żyje sobie plemię popielców - hipisów, to czy nornowie sławiący morskie Duchy Dziczy wydają się aż tak dziwne? No właśnie. Stąd więc ta mała grupka niemająca absolutnie żadnych sensownych powodów na uczestnictwo w tej przygodzie, wybrała się na "mały" rejs "wielką" Flotą.

Rozdział 1 - Trening

Zanim przejdę do wątpliwej jakości opowieści, pewnie chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej. Dziś w takim razie może zacznę od samego początku? I tak nikt z Was nie będzie zawracał sobie tym wszystkim głowy, więc... taka mała niespodzianka z moich osobistych archiwów.

40 lat wstecz

Flota po raz kolejny od bardzo dawna przybiła do Lwich Wrót. Nornowie jak mieli w zwyczaju, ponownie nie mieli zagościć tu zbyt długo, więc córki Kahuny plemienia Wieloryba Keanu postanowiły wykorzystać dostępny im czas na małe zwiedzanie. To jest ich pierwszy raz w tym pirackim mieście i choć obowiązywał je zakaz od ojca, perspektywa zwiedzania czegoś tak odmiennego od codziennego pokładu wygrała. Dwie dziewczynki wymknęły się podczas przeładunku i ruszyły ku zatłoczonym uliczkom portu. Obie psotne, obie rezolutne, obie ciekawe otaczającego je świata. Najlepsze przyjaciółki na zawsze. Jeden malutki kramik z ozdobami szczególnie rzucił im się w oczy. Wiele błyskotek, których nigdy nie widziały na oczy. To właśnie tutaj pośród tych wszystkich przedmiotów znalazły się dwa skarby, które na zawsze odmieniły ich życie. Dwa kolorowe kamyczki. Topaz i Beryl.

— Archiwa

Baner Tohory - Adventure

Flota - cztery statki, cztery Duchy Morza, czterech Kahunów i cztery różne poglądy na świat. Ta grupa przemierzających morza Tyrii nornów po raz kolejny zawitała do Lwich Wrót. Choć brzmi to bardzo interesująco... zaznaczę już na wstępie, że wielu z nich to rasiści i osoby dyskryminujące istoty na stałe żyjące na lądzie. Wspaniałe towarzystwo! Gdzie w tym wszystkim znalazła się nasza mała grupka? Cóż. Kojarzycie tą nornkę, która zazwyczaj stoi jak słup soli i pokazuje okejki? No właśnie. Okazuje się, że to wcale nie jest randomowa nornka bez żadnego pomysłu na życie. Pochodzi ona właśnie z Floty, a co więcej stara się o to aby zostać następnym kapitanem jednego ze statków. Przy takim podejściu do życia i relacji międzyludzkich chyba idealnie nadawałaby się do roli kotwicy. Tak więc ta nornka, po latach rozłąki z rodziną, postanowiła wykorzystać okazję i dokończyć proces zostania następcą kapitana, jednak aby to uczynić musiała posiadać własną "załogę". I tu... oczywiście wybór padł na "wybrańców".

Plan statku plemienia Wieloryba.

Życie we Flocie jak każdy "ziemianin" Wam powie... do łatwych nie należy. Jeśli ktoś ma słaby żołądek, nie przepada za rybami będącymi głównym rodzajem żywności, bądź nie potrafi pływać i miga się od prac fizycznych, zdecydowanie powinien pozostać na lądzie. Albo nie. Niech się wybierze w taką podróż. Może to skłoni go zmiany swojego bezsensownego życia. Nasza mała załoga miała przed sobą wizję kilku dni spędzonych na pełnym morzu, oraz wzięcie udział w Próbach Morza - czterech próbach, po jednym od Kahuny każdego ze statków we Flocie, od których przejścia zależy dokończenie procesu wyboru na następcę Kahuny. Pojawił się jednak mały problem. Część osób z załogi nigdy wcześniej nie była na morzu dłużej niż dzień, a w próbach musieli wykazać się umiejętnościami charakterystycznymi dla mieszkańców Floty. Ups. Obowiązkowe było więc "małe" szkolenie.

Łódź ekspedycyjna Floty.

Trening składał się z wielu różnych zadań. Niektórych ciekawszych, innych nieco mniej. Podstawowymi umiejętnościami, którymi musieli popisywać wszyscy nornowie we Flocie była umiejętność jazdy na skimmerach. Wiecie tych wielkich stworzeniach, które nie potrafiły się zdecydować, czy chcą być ptakami, czy rybami. Wymieniając dalej... hmmm. A niech będzie. Wiecie jaki jest najbardziej popularny sport pośród mieszkańców Floty? Wspinaczka po masztach na czas. Przy niektórych wspinających się osobach zdecydowanie było co obserwować z dołu. Po za tym nie mogło się także obyć bez nauki technik łowieckich wykorzystywanych w tutejszych plemionach. Kto z Was nie chciałby popływać łódką rybacką i nauczyć się zarzucać sieci? Pogoń skimmerem za ławicą ryb na płyciznach? Bajka. Możliwość obserwowania swoich ofiar w pościgu prosto w Twoje sidła... khkm. We Flocie po za wspinaczką na maszty praktykowany jest jeszcze jeden sport. (W zasadzie to dwa, ale zaliczane do jednej grupy.) Słyszeliście kiedyś o windsurfingu albo kitesurfingu? Nie? W takim razie musicie tego spróbować. Możliwość okiełznania zarówno wody, jak i wiatru. Akrobacje w powietrzu... zawrotna prędkość. To dopiero była zabawa. Nie dla wszystkich, ale jednak. Od razu można było rozpoznać kto ma talent, a kto nie.

Rozdział 2 - Próby Morza

Łódź rybacka Floty.

Jak to się mówi - Nauka nigdy nie idzie w las. Jestem w stu procentach pewien, że jakaś nauka kiedyś odwiedziła jakiś las, ale mniejsza z tym. Po treningu nasza mała załoga została postawiona przed czterema próbami. Każda z nich od innego Kahuny statku Floty, sprawdzająca inne wartości umiejętności i tak dalej i tak dalej. Rozumiecie ideę mam nadzieję.

Na pierwszy ogień poszło złowrogie, brutalne, promujące siłowe rozwiązania plemię Rekina. Zadanie było banalnie proste w swojej trudności. "Zanurkujcie, zabijcie bestię z jaskini i przynieście mi jej głowę." Po tych osiłkach raczej nie można było spodziewać się niczego oryginalnego czy wymyślnego. Sam potwór jednak... nie był miłym pieszczochem. (Nie nie była to karka) Choć nasza mała załoga została wręcz porażona wspaniałością podwodnej istoty, niestety musiała zakończyć jej żywot. Trzeba przyznać Wam wszystkim, że w zabijaniu jesteście mistrzami. Muszę to wykorzystać kiedyś przeciwko Wam. Wiecie - zabijecie kogoś kogo lepiej było nie zabijać... ale ćśś... spoilery.

Druga próba pochodziła od lekkoduchów z plemienia Meduzy. Ci oczywiście nie mogli wpaść na nic prostego. Musieli pokomplikować sytuację tak bardzo, że szkoda strzępić sobie język. Najważniejsze informacje są takie, że nasza załoga musiała zdobyć cztery flagi. Dwie podczas patrolu linii brzegowej pobliskiej wyspy na skimmerach i dwie zrywane podczas akrobacji na desce do kitsurfingu. Ostatecznie wszystkie cztery flagi musiały zostać zawieszone po jednej na każdym ze statków Floty. Warto tu odnotować, że dzięki zadziwiającym umiejętnościom jednego z członków załogi mało nie brakowało do tego aby został plamą na pokładzie.

Kelpia

Trzecia próba zawiodła grupkę do tradycjonalistów i rasistów z plemienia Żółwia. To zadanie było znacznie... cięższe. Wyobraźcie sobie, że znajdujecie się na głębokości kilkuset metrów, gdzie dookoła Was nie ma nic poza ciemnością, woda praktycznie miażdży Wasze ciała, a Wy do tego wszystkiego nie macie żadnego aparatu do oddychania pod wodą. Ekscytujące prawda!? Jak zwykle w takich sytuacjach... całą zabawę zepsuła pewna elementalistka, której nie będę wskazywał palcami. (Wcale nie dlatego, że ich nie mam) Choć zadanie z założenia wymagało nurkowania na znaczną głębokość pośród rekinów z wzajemnym wymienianiem się bronią oraz maską tlenową... bąble powietrza dookoła głów były oszustwem, które znacznie wszystko ułatwiło.

Ostatnia z prób została wydana przez podróżników z plemienia Wieloryba. Jak na poszukiwaczy nowych łowisk przystało, zadanie obejmowało podróż łodzią ekspedycyjną na wyspę zaznaczoną na mapie i zabranie stamtąd ukrytej figurki. Nie była to przyjemna podróż. Ekspedycja trwająca dwa dni, bez przestrzeni do rozprostowania kości, na pełnym morzu pełnym niebezpieczeństw niejednego mogłaby pozbawić chęci do życia. Łodzie choć przystosowane do nornów, mogły się wydawać nieco małe. W tym wszystkim oczywiście nie mogło zabraknąć karek. Zgadnijcie gdzie była ukryta figurka. Tak jest - w jednym z ich gniazd. Na nieszczęście dla nas, nie wiem dlaczego, załoga uznała że budzenie ich ze snu to zły pomysł.

Koniec końców, wszystkie próby zostały zakończone pomyślnie. Ale, ale... nie wspomniałem jeszcze o rzeczy dość ważnej. Widzicie... podczas prób nie było tak "łatwo". Odcinane liny, potwory morskie nasyłane na naszą załogę i inne próby zaprzepaszczenia szans na pomyślne przejście zadań było chlebem powszednim. Pewnej nornce... niezbyt podobało się to, że nasza załoga podeszła do Prób Morza. Oczywiście, tak jak zawsze, wszystko dobrze się skończyło. Aż chce mi się rzygać.

Wersja skrócona wątku

Czym była Tohora? Imieniem. A w perspektywie wydarzeń? Przygodą na pełnym morzu pełną czarnoskórych nornów, ryb, słonej wody i bezsennych nocy. Nasza załoga z całą pewnością po tym wszystkim przez kilka następnych dni nie miała zamiaru wychodzić z łóżka.

W rolach głównych



Podsumowanie

Kolejny wątek, w którym mnie zabrakło. Ale spokojnie... jeszcze się mnie doczekacie. A gdy nadejdzie ta chwila, będziecie jej bardzo żałować.