Abigail Hawkins
Informacje ogólne
Abigail pochodzi z zapyziałej wiochy na obrzeżach Gendarran, która o dziwo posiada nazwę figurującą w papierach - Zachodnie Windsfield, choć przez lokalnych nazywana jest Wygwizdowem, z uwagi na swoje położenie opodal gór - przez wioskę ciągle przetaczają się wiatry katabatyczne. Tam Abbie dorastała. W jej życiu bardzo długo nic się nie działo - nauczyli ją jak dbać o gospodarstwo, co kiedy siać i jak zajmować się zwierzętami, a do tego jak bronić czysto amatorsko swoich włości. Abbie po tym jak dowiedziała się o revenantach zapragnęła być jedną z nich, a po tym jak podczas Inwazji Joko udowodniła sobie że potrafi i że jest dzielna, postanowiła zostawić dom i dołączyć do Lwiej Gwardii.
Wygląd
Abbie to dziewczyna ze wsi. Po samej jej sylwetce można wywnioskować, że nie jest to panienka ze stolicy, a raczej ktoś kto od młodości musiał pracować fizycznie. Opalenizna, zniszczone dłonie, wyrobione ręce od pracy w polu i nogi od ciągłego chodzenia z obciążeniem i bez. Brak wyczucia stylu, nieco zapadłe policzki, jasnobrązowe, nieco wyblakłe oczy, nijakie brązowe włosy nieco zniszczone na końcach nie czynią z niej kogoś za kim oglądaliby się trzeźwi i niezbyt zdesperowani chłopcy z bogatszych domów, aczkolwiek nie jest nieurodziwa, tylko niezadbana. Piegi na nosie i policzkach, ładnie wykrojone brwi i oczy, niezbyt szerokie pełne usta, delikatnie zadarty nosek dodają jej dziewczęcego uroku, który wystarczyłoby tylko podkreślić.
Osobowość
Prosta, łagodna dziewczyna, która zdaje się jednak być nieco oderwana od rzeczywistości. Chodzi z głową w chmurach, a czasem nawet mówi sama do siebie. Jest dość otwarta, a przy tym ufna i łatwowierna. Nie jest zbyt mądra z uwagi na swoje pochodzenie i brak konkretnego wykształcenia. Abbie próbuje mówić normalnie jak miastowi, ale często w rozmowie wychodzi jej wiejskie pochodzenie - często zdarza jej się dziwnie przeciągać słowa i inaczej akcentować, a co więcej czasem z przyzwyczajenia używa liczby mnogiej zwracając się do jednej osoby - np. "moglibyśta", "a co powieta". W jej słowniku pojawiają się czasem dziwaczne wyrazy wywodzące się z gwary. Ma skłonność do przekręcania nazw i słów, a do tego nie ma głowy do imion. Nie potrafi powściągnąć swoich emocji i jak się cieszy, to mało dyskretnie to pokazuje, jak się wkurza, to od razu po niej widać, a jak nie ogarnia i nie słucha - tego już w ogóle nie potrafi ukryć. Mimo to strach i stres nie paraliżują jej - w zasadzie działają na nią mobilizująco, dlatego na pierwszy rzut oka Abbie zdaje się być naprawdę dzielną i odważną wieśniaczką, która chętnie garnie się do walki. Marzy o tym, by zostać bohaterką i nosić złote jak łany pszenicy zbroje, co częściowo udało jej się już zrealizować - po dołączeniu do Gwardii ma złotą zbroję, tylko jeszcze nie jest bohaterką.
Krótka historia
Abbie była wychowywana przez rodziców, babcię, stryjka, wnuka kuzyna szwagierki dziadka (odległy wujek i zarazem wojskowy), starsze rodzeństwo (3 braci, 1 siostra) i sąsiadki. Rodzina Hawkinsów (podobnoż prapradziadek tresował sokoły, stąd takie nazwisko) para się od trzech pokoleń rolnictwem, a że łatwiej coś ukraść iż wyhodować zapyziała wiocha z dala od głównych traktów bywa miejscem często odwiedzanym przez bandytów, dlatego wnuk kuzyna szwagierki dziadka postawił sobie za punkt honoru nauczyć swoją rodzinę bronić siebie nawzajem i swoich włości. Abigail wyjątkowo chętnie się uczyła walki, zamiast bawić się lalkami ze szmat. Do Wygwizdowa, wróć, Windsfield poza bandytami czasem zapuszczały się czujki centaurów, ale dzięki nadgorliwości wieśniaków te pojedyncze centaury, które przypadkiem gubiły drogę i zahaczały o wioskę lądowały nad ogniskiem. Dzika zwierzyna czasem wychodziła z lasu i atakowała zwierzęta hodowlane i coś trzeba było zrobić z dzikimi osobnikami, które bimbały sobie na obecność siedzib ludzkich. Krótko mówiąc - jak trzeba było, to się wieś skrzykiwała, a Abigail z nimi, więc było gdzie wykorzystać zdobywane umiejętności. Trudno o lepszą motywację by się uczyć, a to że machanie mieczem bardziej jej pasowało niż praca w polu w pełnym słońcu to już druga sprawa.
Nie tylko istoty do przegonienia nawiedzały Zachodnie Windsfield - kilka razy na sezon o miasto zahaczali handlarze, skupujący plony. Wraz z ich wizytą wioskę zasilały nowe plotki i tak się żyło od dnia do dnia. Co roku po zebraniu plonów organizowano festyn, na który do wioski zjeżdżali handlarze z okolic. Nie dość, że przynosili fanty na sprzedaż, to jeszcze ciekawe opowieści, których Abbie uwielbiała słuchać. Traf chciał, że późną jesienią 1328 AE na jeden z takich festynów przybył wędrowny handlarz, który opowiedział mieszkańcom wioski o revenantach; Windsfieldczycy nie dali wiary opowieści, ale Abbie już tak i uprosiła handlarza, by opowiedział jej więcej. Jak się okazało, jeden z tych mgielnych dziwaków akurat był częścią jego eskorty i dziewczyna męczyła go tak długo, póki nie podzielił się konkretnymi wskazówkami. Mocno zainspirowana tym, że siłę można czerpać przez komunikowanie się z jakimś bohaterem postanowiła nauczyć się magii, która wydała jej się idealna dla samouka.

Początki jak to w wiosce bywały trudne. W zasadzie nawet rodzina zaczęła mieć ją za dziwaczkę. Gdy Abbie nawiązała kontakt z legendą - Stefanem Baruchem, było jeszcze trudniej, bowiem czasem zdarzało jej się odpowiedzieć Stefanowi słownie. Co więcej, nowa magia którą zaczęła jawnie pokazywać i ćwiczyć w wiosce nie była czymś, co by podziwiali, a raczej czymś czego nie rozumieli - młoda Hawkinsówna, która to pole miała uprawiać nagle skacze jakby ją sam wicher porwał i zaczyna walczyć jakby ją jaki wojownik szkolił, a nie sama się. Tak Abbie stała się lokalną dziwaczką. I tak by było do dziś, gdyby nie inwazja sił Joko, pojawiających się bez zapowiedzi. Abigail walczyła za wioskę póki istniało ryzyko pojawienia się portali, a potem postanowiła opuścić wioskę, bo - jak jej się zdawało - już prawie była gotowa na pójście w te miejsca, o których zdążyła się dowiedzieć od Stefana.
Zdolności
Młoda i ze wsi, a czegoś starała się nauczyć. Najpierw walki siekierą i mieczem uczył ją wnuk kuzyna szwagierki dziadka od strony ojca, a potem to i owo dotyczącego walki z tarczą wycisnęła od swojej legendy - Stefana Barucha. Ten askaloński wojownik za życia był jednym z tych, którzy eskortowali samego księcia Rurika przez Dreszczogóry. Stefan miał sporo przygód i przeżyć - powiadają, że odegrał rolę w wielu innych ważnych wydarzeniach, powiadają, że m.in. spotkał Glint, walczył z krasnoludami, pomagał Lśniącym Ostrzom. Zwiedził kawał świata, lecz ostatecznie powrócił do Domu. Zginął w 1090 AE podczas Foefire. Abigail nawiązała z nim kontakt mocno zainspirowana opowieścią, którą o nim słyszała. Spodziewała się, że będzie inny, aczkolwiek okazał się być "swój", dzięki czemu aktualnie dobrze jej się współpracuje z legendą - Stefan stanowi dla niej spore wsparcie, nie tylko merytoryczne. Abbie ceni jego prostolinijność i nieowijanie w bawełnę, a co więcej - uważa go za wyjątkowo zabawnego człowieka, choć jego żarty najwyższych lotów nie są. Grunt, że przynajmniej ona je rozumie. Nie próbowała komunikować się z inną legendą.
Niezwiązane z walką

- "Dej temu jeszcze uroś" - wiedza rolnicza Abigail jest na wysokim poziomie. Wychowana na wsi wie, co kiedy rośnie i co jest chwastem, a co nie. Można powiedzieć, że zna się na roślinach i szkodnikach. Potrafiłaby sobie poradzić w polu, gdyby przyszło jej zmienić profesję.
- "Gdzie mie z tym trujokiem" - Abbie zna się na grzybach. Wie, co jest trujące, a co nie i co opłaca się zbierać, a co nie.
- "Uważej na tę lochę z małymi!" - co więcej, revenantka posiada wiedzę o zachowaniu zwierząt leśnych. Wie, które zwierzęta jak wystraszyć albo co robić, gdy spotyka się w lesie dzika lub niedźwiedzia... I nie, nie jest to uciekanie na drzewo.
- Kordonek, pętelka i byle do przodu - szycie jest jej dość mocną stroną. Abbie nie tylko potrafi zaszywać dziury w skarpetach, ale również potrafi dziergać z kolorowego kordonka na szydełku bieliznę, robić szaliki i czapki na drutach czy uszyć spódnicę na maszynie, choć te nowoczesne maszyny do szycia nieco ją przerażają - w domu miała taką starą, wysłużoną
- Wynocha mie z tej kuchni - uważa, że dobrze gotuje. Ale obecnie nie ma kuchni, więc nie może pokazać swoich umiejętności. Potrafi przyrządzić całkiem smaczny posiłek nawet w środku głuchego lasu nad ogniskiem
Wyposażenie


- Pancerz Lwiej Gwardii
- Lżejsze rękawice dające jej większą swobodę ruchów
- Miecz Lwiej Gwardii
- Topór Lwiej Gwardii lub Tarcza Lwiej Gwardii
- Nożyk do grzybów
- Skórzana sakiewka z drobnymi
- Stary, sfatygowany sygnet
- Medalik Melandru
- Dodatkowe wyposażenie w torbie przy pasie:
- dwie pary kajdanek ze stopu pochłaniającego zaklęcia
- gwizdek
- dwie flary do wezwania posiłków
- bloczek do wypisywania mandatów
- szydełko i kordonek
- odznaka Lwiej Gwardii
W cywilu Abbie nosi się w niezbyt drogich ubraniach z drugiej ręki. Zazwyczaj wybiera czarne buty o wyższej cholewie, ciemnoszarą sukienkę, którą urozmaica żółtym gorsetem i żółtymi rękawami. Na rękę zakłada ręcznie robioną bransoletkę z muszelek.
Przebieg służby

Abigail dołączyła do Lwiej Gwardii. Niedawno, już po ukończeniu podstawowego treningu przydzielono ją pod dowództwo Rei Vikander do świeżo uformowanego oddziału. Ma już za sobą ustabilizowanie sytuacji z portalami, kilka interwencji, przesłuchanie i akcję w "Kałamarnicy" Choć nieogarnięta, nie dała jeszcze plamy.
Perki
Wsparcie/prewencja
Plotki
Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją!














