Fyrhein
Wygląd
Fyrhein to średniego wzrostu (177 cm) sylvari o dosyć smukłej budowie ciała. Jego ciemnoszara kora, o zielonkawym odcieniu, wydaje się być nieco zdrewniała, a struktura jego twarzy wygląda nieco jak po jakiś ciężkich przejściach. Czy jednak tak było faktycznie, czy to sama Matka tak go pokarała, to tylko bogowie pewnie wiedzą. Z ciemnym kolorem ciała kontrastują niewątpliwie białe oczy sylvari, które zależnie od światła zdają się przybierać różne odcienie. Fryzurę Fyrheina stanowią długie gałęzie, upstrzone gdzieniegdzie fioletowymi kwiatkami. Wbrew pozorom, gałęzie te są względnie giętkie, mniej więcej jak u młodego drzewka i byle zgniecenie nie jest w stanie ich połamać, choć do najprzyjemniejszych nie należy. Nie są one też nadmiernie czułe, przez co sylvari może nawet nie wyłapać, gdy ktoś lekko je dotknie. Jego ciało zdobią zielone wzory (tudzież wykończenia liści), które jednak na ogół są przykryte strojem. Nocą Fyrhein świeci intensywnie światłem w kolorze chłodnej zieleni.
Charakter

Gdyby zastanowić się nad pytaniem, jaki jest największy problem Fyrheina, odpowiedź byłaby prosta. On sam. Zdecydowaną większość problemów sam sobie wymyśla, podczas gdy normalna osoba nawet nie wpadłaby na takie rzeczy. Bardzo przejmuje się tym, co ktoś sobie pomyśli i układa w głowie różne scenariusze rozwiązań prawie każdej sytuacji. Nie chce nikomu wadzić, ani przeszkadzać, za to lubi się do czegoś przydać. Ma spore problemy z asertywnością, bo przecież odmową mógłby kogoś urazić. Nie jest jednak kompletnie ciepłą kluchą, bo jednocześnie potrafi czasami walczyć o swoje, zwłaszcza, gdy to jego ktoś obraża. Często błądzi we własnej wyobraźni, analizując przeróżne rzeczy, które mogłyby być dla niego inspiracją do pisania. Interesuje się sztuką i wszystkim, co tajemnicze i mistyczne. Nie brak mu determinacji, choć kompletnie nie wierzy we własne możliwości i praktycznie zawsze czuje się gorszy od innych. Nie jest to prawdą, bo posiada jakiś wachlarz umiejętności, jednak jemu zawsze wydaje się to kompletnie niczym. Jest bardzo niedotykalski. Między innymi dlatego wyhodował sobie te gałęzie na głowie, które ułatwiają zachowanie stosownej odległości od innych osobników. Względnie radzi sobie z podawaniem ręki, a nawet z pomocą komuś w chodzeniu, czy przeniesieniu. Czuje się jednak przy tym niezbyt komfortowo, a na wszelkie inne próby dotyku reaguje jak na oparzenie.
Umiejętności
Długo nie był specjalnie zadowolony ze swojego potencjału magicznego. Podczas gdy inni panowali nad żywiołami, czy potrafili tworzyć piękne iluzje, on potrafił jedynie w jakimś stopniu ulepszać swe ciało, nawet nie mając nadmiernego zamiłowania do walki. Już niedługo po przebudzeniu opiekunowie próbowali nauczyć go posługiwania się różnymi broniami, dzięki czemu w dosyć podstawowym stopniu wie, jak używać tarczy, czy miecza. Niestety prędko spodobała mu się najbardziej walka sztyletami, co niespecjalnie komponowało się z jego magią, ani nie było chwalone przez kogokolwiek. Wręcz przeciwnie, częściej spotykało się to z politowaniem, całkiem zresztą słusznym. Fyrhein przegrywał na treningach dosyć często, a mimo tego nie dał się namówić na zmianę broni.
Przez lata udało mu się względnie opanować sztukę walki sztyletami, a może bardziej przetrwania w świecie z takimi umiejętnościami. Z podstawowej magii wojowniczej opanował dotychczas kilka różnych Postaw.
Postawy

Przełom w umiejętnościach magicznych Fyrheina nastąpił w momencie dotarcia do Istanu, gdzie wybrał się na misję ratowania tamtejszego dziedzictwa kulturowego, czyli bibliotek. To właśnie tam odkrył magię spellbreakerów, która od razu wydawała mu się być stworzoną idealnie dla niego. Używanie adrenaliny w zupełnie inny sposób, skupienie, medytacja! Coś zupełnie innego, niż zwyczajna, barbarzyńska walka. Sylvari zawziął się bardzo i znalazł nawet kilku elońskich spellbreakerów, których męczył swą obecnością tak długo, aż zdradzili mu tajniki swej magii. Od tamtej pory (już około dwóch lat), skrupulatnie szlifuje swoje nowe umiejętności, choć do perfekcji niestety jeszcze daleka droga. Zwłaszcza, że jednak stosunkowo łatwo go rozproszyć, o ile tylko przeciwnik wyłapie jak.
Nowa magia umożliwiła mu znaczne rozbudowanie swoich możliwości. Nauczył się kilka nowych umiejętności, nad którymi wciąż pracuje, a dodatkowo wymagają one mocnego skupienia.
Dzięki magii spellbreakera, Fyrhein jest znacznie bardziej czuły na magię i jest w stanie wyczuwać strumienie magii, zbierane do przygotowania czaru. Dzięki temu jest w stanie wyłapać ich słabe punkty, na następnie przerwać zaklęcia, jeszcze zanim one powstaną. Potrafi także niszczyć iluzje, jednak tych nie jest w stanie wyczuć, a jedynie zniszczyć ich efekty.
Wyposażenie
Na co dzień Fyrhein ubiera się bardzo różnie, choć zwykle jego strój zostaje utrzymany w kolorach czerni, zieleni i fioletu. Posiada różne, niekoniecznie dopasowane do siebie części zbroi, zarówno płytowych, jak i roślinnych, które łączy zależnie od swego nastroju. Równie często, co w zbrojach, chodzi w strojach lekkich i nie krępujących ruchów. Zdarza mu się także ubrać elegancko, zwłaszcza, gdy wychodzi na jakieś wydarzenia kulturowe, takie, jak wystawy, czy spektakle teatralne. Jako, że nie jest specjalnie bogaty, ma dosyć umiarkowaną ilość ubrań.
Ciekawostki

- Roztacza wokół siebie intensywną woń tymianku.
- Napisał dwie książki fantastyczne „Postmagia” oraz „Poświaty”. Można je kupić w różnych miejscach Tyrii oraz znaleźć w bibliotekach.
- Pracuje w bibliotece, jednak nie całkowicie na stałe w jednej. Gdy tylko nadarza się okazja, wyrusza do miejsc, gdzie zagrożone są książki, by je ratować! To właśnie w ten sposób trafił do Istanu, gdzie również dosyć często można go spotkać.
- Interesuje się sztuką różnego rodzaju.
- Lubi czerwone, półsłodkie wino oraz... frytki.
- Ma dosyć spory problem z widokiem martwych osób. A gdy te osoby poruszają się, choć nie powinny, to już w ogóle.
- Posiada wiedzę często bezużyteczną, gdyż czyta książki o różnych ciekawostkach, a niekoniecznie o konkretach.
Plotki
- "Czai się ze wszystkim jak spłoszony gołąb w krzakach." - Maghiran
- "Od czasu jak się pierwszy raz spotkaliśmy to zyskał moją sympatię. Jest kreatywną duszą, zamkniętą poniękąd w swojej własnej wyobraźni i ograniczeniach - jak ja! Chce się o niego troszczyć, szczególnie jeśli obok pojawia się jakiś podejrzany nieumarły! Dzięki niemu miałam okazję zobaczyć SMOCZKI, bo gdyby mi o nich nie opowiedział to w życiu bym się nie zdecydowała na próbę ich odzyskania! A jego wykładów na temat fantastyki mogę słuchać i słuchać! Chciałabym je sobie gdzieś nagrać i móc jakoś odtwarzać podczas malowania. Jest inspirujący! I troskliwy, chociaż wciaż nie wiem czy mogę go nawet poklepać uspokakająco po ramieniu..." - Cännäes
- "Ku**a, większej ci*y świat chyba nie widział. Nie da się go dotknąć, nie można słowa złego powiedzieć bo zaraz jedna wielka panika. Nazwanie go babą byłoby obrazą dla wszystkich kobiet w Tyrii. Nosi sukienki i bawi się w ratowanie książek przez wyginięciem. Do tego ma jakieś problemy psychiczne i sądząc po zachowaniu to pewnie jeszcze jest kastratem." - Tango




