Nehu: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Utworzono nową stronę "right|Nehu - duch Ławicy lub duch Sardeli|thumb =Krótko o Nehu= Mniejszy Morski Duch Dziczy był rzadko wspominany w wierzeniach - wskazywał drogę zagubionym, prowadził do celu poszukujących. Nie zapewniał swym wiernym ni sławy ni poklasku, toteż jego kult był stosunkowo nieduży, złożony głównie z osób, które miały odwagę przyznać, że się zgubiły lub tych, którym bezpośrednio ocalił życia. Zwano go duchem-przewodnikiem,…"
 
Nie podano opisu zmian
Linia 2: Linia 2:


=Krótko o Nehu=
=Krótko o Nehu=
Mniejszy Morski Duch Dziczy był rzadko wspominany w wierzeniach - wskazywał drogę zagubionym, prowadził do celu poszukujących. Nie zapewniał swym wiernym ni sławy ni poklasku, toteż jego kult był stosunkowo nieduży, złożony głównie z osób, które miały odwagę przyznać, że się zgubiły lub tych, którym bezpośrednio ocalił życia. Zwano go duchem-przewodnikiem, duchem ławicy. Jedna z jego kapliczek znajduje się 2 godziny drogą morską na zachód od Wybrzeża Krwawej Fali.
Mniejszy Morski Duch Dziczy był rzadko wspominany w wierzeniach - wskazywał drogę zagubionym, prowadził do celu poszukujących. Nie zapewniał swym wiernym ni sławy ni poklasku, toteż jego kult był stosunkowo nieduży, złożony głównie z osób, które miały odwagę przyznać, że się zgubiły lub tych, którym bezpośrednio ocalił życia. Zwano go duchem-przewodnikiem, duchem ławicy. Jedna z jego kapliczek znajduje się 2 godziny drogą morską na zachód od Wybrzeża Krwawej Fali na wyspie zwanej jak on - Nehu.


=Ostatnie wydarzenia=
=Ostatnie wydarzenia=

Wersja z 01:07, 27 mar 2025

Nehu - duch Ławicy lub duch Sardeli

Krótko o Nehu

Mniejszy Morski Duch Dziczy był rzadko wspominany w wierzeniach - wskazywał drogę zagubionym, prowadził do celu poszukujących. Nie zapewniał swym wiernym ni sławy ni poklasku, toteż jego kult był stosunkowo nieduży, złożony głównie z osób, które miały odwagę przyznać, że się zgubiły lub tych, którym bezpośrednio ocalił życia. Zwano go duchem-przewodnikiem, duchem ławicy. Jedna z jego kapliczek znajduje się 2 godziny drogą morską na zachód od Wybrzeża Krwawej Fali na wyspie zwanej jak on - Nehu.

Ostatnie wydarzenia

Nehu przed oczyszczeniem

Nehu mimo swojej łagodnej i nienachalnej natury został dotknięty spaczeniem przez ducha 'Uhane hele i osłabiony. Jego natura uległa zmianie - zamiast prowadzić, zaczął odstraszać i truć, zamiast umykać przed drapieżnikiem, sam rzucał się agresywnie jak rozwścieczona masa glutowatych piranii na kogokolwiek, kto jął zanadto zbliżyć się do miejsca jego spętania - okolic jego własnej kapliczki.


Liga pomogła w rytuale oczyszczenia ducha i jego kapliczki, a Yasar Serif wykonał dla niego nowy pomnik z kamienia. Ligowicze złożyli również ofiarę na jego ołtarzu złożoną z darów wyspy i darów morza. Dzięki temu duch mógł odzyskać choć trochę sił i się z nimi skomunikować. Udało mu się wprowadzić ich w trans, podczas którego odpowiedział na ich pytania.

Kapliczka po renowacji

Przypowieść o Nehu

W zdradliwe wody Trójkąta Zguby wpłynął okręt. Żeglarze na jego pokładzie byli pionierami wśród swych - nie znali tutejszych wód, a zawierzyli mapom, nie znającym zdradliwego prądu ani cieni czających się przy skałach. Okręt lawirował. Morze było coraz bardziej niespokojne - księżyc skrył się za chmurami, a z północy zaczął dąć wicher, przez który trudno było utrzymać nie tylko kurs ale i statek na powierzchni. Pienista woda wlewała się na pokład raz za razem, a w mroku niesposób było dostrzec, czy załoga mknie na otwarte morze, czy za wysoką falą nie skryła się zdradliwa skała.

Gdy nadzieja jęła opuszczać żeglarzy, z głębin wynurzyła się ławica sardeli jaśniejąca niczym lustrzana strzała odbijająca jasną tarczę niewidocznego księżyca. Płynęła w jednym kierunku, tuż przy dziobie statku. Ryby skręcały, zataczały kręgi, raz po raz migocząc w rytmie, który przypominał bicie serca.

Kapitan zrozumiał. "To znak", rzekł, i rozkazał sterować w stronę, którą wskazywały ryby.

Przez całą noc ławica prowadziła ich przez zdradliwe wody, omijając skały, prądy i śmierć. A gdy pierwsze promienie słońca dotknęły oceanu, ryby rozproszyły się, a ich błysk zgasł.

Z pokładu okrętu żeglarze ujrzeli wyspę. Bezpieczna, zielona, pachnąca chlebowcem. Z wdzięcznością padli na kolana i ucałowali ziemię, na której stanęli.

Od tamtej pory mędrcy wysp mówią, że Nehu, duch sardeli, czasem ukazuje się tym, którzy nie wiedzą, gdzie płynąć — nie jako cień, ale jako światło. Mała ryba, która w ławicy staje się gwiazdą w morzu.

— Nieznany

Opis rycin odkrytych w jaskini na wyspie Nehu

I.

Pierwsze malowidło ukazywało jasny błysk w morskich wodach, tuż przy ogromnym okręcie unoszącym się pośród ciężkiej mgły. Choć okolica tonęła w ciemnościach, ten blask przecinał je jak świetlista strzała, wytyczając drogę przez mrok. Przy bliższym przyjrzeniu się widać było, że ów blask tworzyły maleńkie, metalicznie połyskujące punkciki – jakby całe ławice ryb błyszczały i prowadziły ten okręt.


II.

Drugie malowidło przedstawiało mniejsze łodzie, na których pracowali wędkarze. Niektórzy wciągali sieci, inni zarzucali do wody wędki, a dwoje z nich płynęło na stworzeniach przypominających płaszczki unoszące się nad wodą (skimmery), poławiając ryby za pomocą rozciągniętej między sobą sieci. W górze, na tle nieba, widać było srebrzyste zarysy ławic ryb, które jakby czuwały nad zgromadzonymi, przypatrując się ich wysiłkom.


III.

Trzecie malowidło pokazywało postacie odziane w szarosrebrne szaty, zgromadzone wokół sadzawki przed kamiennym ołtarzem. Większość z nich miała ciemną skórę, ale trudno rzec, czy byli ludźmi, czy nornami. Te osoby siedziały w pełnym skupieniu, pogrążone w medytacji – każda z zamkniętymi oczami. Na ołtarzu spoczywała misa, wypełniona czymś trudnym do rozpoznania, być może darami morza oraz kamienna rybia rzeźba, która zdawała się czuwać nad ceremonią.


IV.

Czwarte malowidło przedstawiało tę samą scenerię, lecz tym razem w blasku księżyca, który oświetlał sadzawkę mistycznym, srebrzystym światłem. W wodach sadzawki pojawiały się delikatne zarysy rybek, podobnych do tych z poprzednich obrazów. Osoby, które wcześniej medytowały, teraz rozmawiały, niektórzy dzielili się jedzeniem, inni unosili dłonie i kielichy w toastach. W pobliżu kilku osób pojawiły się półprzezroczyste, srebrzyste sylwetki małych rybek, najwięcej zgromadziło się wokół osoby siedzącej tuż pod ołtarzem – być może szamana.