Nisheera: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Lazarus (dyskusja | edycje)
Lazarus (dyskusja | edycje)
Nie podano opisu zmian
Linia 389: Linia 389:
* ''Nie jest sztywna jak na medyka, fajnie się z nią gada no i ten żywiołak... Zazdroszczę'' - [[Quir Dreamcreator]]
* ''Nie jest sztywna jak na medyka, fajnie się z nią gada no i ten żywiołak... Zazdroszczę'' - [[Quir Dreamcreator]]
* ''Ukochana istota, taka dobra, miła, silna, no przykład siostry idealnej. Nawet przymyka oko na niektóre sprawy! Niby sztywna, ale nie sztywna! Taka no Nisha po prostu!'' - [[Januara]]
* ''Ukochana istota, taka dobra, miła, silna, no przykład siostry idealnej. Nawet przymyka oko na niektóre sprawy! Niby sztywna, ale nie sztywna! Taka no Nisha po prostu!'' - [[Januara]]
* ''Parę razy przy jej lecznicy widać było [[Ver | Czarnego kota w czerwonej pelerynce]], ale czy to prawda?''


==Historie i opowiadania==
==Historie i opowiadania==

Wersja z 13:18, 12 mar 2017

Nisheera z cyklu świtu
Rasa

Sylvari

Płeć

Kobieta

Data urodzenia

4 lata.
Przebudziła się 56 dnia sezonu latorośli 1325 AE

Klasa

Elementalista

Poprzednie zajęcie:

Paktowy instruktor i konstruktor lotni

Rola w Lidze
  • zwierzchnik Kręgu Medyków
  • były opiekun filaru Rozwoju
  • obecnie towarzyszka
Powiązane organizacje
Filar

Rozwój

Najbliżsi
Status postaci

Główna


Motyw muzyczny


Nisheera z cyklu świtu – pierwszy (już były) opiekun Filaru Rozwoju Ligi Sześciu Filarów, obecnie towarzyszka oraz zwierzchniczka kręgu Medyków poświęcająca się pracy w lecznicy w Lost Precipice. Pracoholiczka, która nie potrafi leniuchować. W przeszłości brała udział w Wielkim Konkursie Technologicznym jako członek załogi mechaników i pilot sondy zwycięskiej drużyny Cienia Stalowego Orła. Choć ma tylko 4 lata sporo podróżowała, a jak wiadomo - podróże kształcą. Z jednej z nich Nish wróciła zdecydowanie dojrzalsza - pracowała w szpitalach polowych po sporych bitwach, które rozegrały się w obrębie Askalonu, a także zwiedziła ziemie nornów, by osiąść na pewien okres czasu wśród Kodan. Należy do Paktu, nienależąc póki co do żadnego z zakonów. W Pakcie przed walkami na Dragon Stand zajmowała się głównie wdrażaniem i modyfikowaniem wraz z innymi o podobnych zainteresowaniach Paktowiczów projektu paktowych lotni i uczeniem pojedynczych osób jak i całych jednostek jak z tych lotni najlepiej korzystać. Wraz z innymi chętnymi stawiła się na Dragon Stand by razem ze wszystkimi dotrzeć do Serca Cierni i przeciwstawić się Starożytnemu Smokowi. Smok umarł, jednak Nish zmieniła się. W wyniku tych wydarzeń Nisheera porzuciła doskonalenie magii ofensywnej i od teraz używa magii zgodnie z własnym sumieniem, tylko po to, by leczyć i wspierać, chyba, ze nie ma innego wyjścia.

Wygląd

Bladolistna sylvari należy do najniższych przedstawicielek swojej rasy. Niektóre z listków otulających jej przedramiona, plecy i uda są nakrapiane niebieskawym kolorem, a jej całe ciało późną porą żarzy się mlecznym blaskiem. Nish posiada kobiece krągłości, które są przez nią eksponowane w mniejszym lub większym stopniu tylko w momencie, gdy sylvari przebywa w miejscu, gdzie jest względnie bezpieczne i może pozbyć się pancerza i ubrać coś lżejszego. W lekkich, choć trochę obcisłych ubraniach Sheera czuje się trochę swobodniej, niż w swoim cięższym pancerzu, w ogóle nieprzypominającym szat magów, lecz zapewniającym większe bezpieczeństwo. Solidne rękawice, grubo opancerzona góra i asymetryczna wzmacniana metalem spódnica mimo wszystko swoje ważą. Nishka prawie nigdy nie rozstawała się ze swoim szalem w kolorze purpury. Nosiła go albo na szyi, albo w plecaku ponieważ przedmiot miał dla niej duże znaczenie sentymentalne. W wyniku pewnego wydarzenia i złej decyzji straciła go bezpowrotnie. Te same wydarzenie ma związek z pojawieniem się ośmiu głębokich bruzd na jej plecach.

Sheera ma piękny uśmiech, a w nocy jej twarz, oświetlona bladym blaskiem jej liści wygląda naprawdę zjawiskowo. Ma dość duże oczy barwy przydymionego błękitu. Jej pnączaste włosy, zwinięte w kok tuż nad jej lewym ramieniem są bardzo zadbane i dobrze nawodnione. W dotyku są dość gładkie i sztywne, a ich końcówki lśnią podobnym do jej ciała blaskiem.


Charakter

Gdyby ktoś miał opisać ją w pięciu słowach wystarczyłyby powiedzieć: nauka, technologia, podróże, medycyna, magia. Właśnie to najlepiej definiuje Nisheerę i miało największy wpływ na to, kim ona teraz jest i jaka jest.

To bardzo ciepła i otwarta osoba, która przede wszystkim jest bardzo wyrozumiała. Od zawsze interesowała ją nauka i poznawanie świata, dlatego uwielbia też poznawać nowych ludzi i lgnie do towarzystwa, jednak bywają momenty, kiedy musi pobyć sama i pomyśleć w ciszy nad jakimś nowym projektem technologicznym, recepturą leku albo po prostu nad swoim życiem lub najzwyczajniej w świecie pomedytować. Jest bardzo bystra i analizuje wszystko, co ją zaciekawi. Zwraca uwagę na wiele szczegółów, które są pomijane przez innych. Choć sporo przeżyła, wciąż nie zatraciła w pełni swojej ufności względem innych, jednak przygody które miała w poprzednim Bractwie oraz jej samotna wędrówka po kawałku Tyrii wzbudziły w niej bardzo silny instynkt samozachowawczy. Nish jest bardzo dokładna i skrupulatna, w szczególności w kwestii technologii oraz medycyny. Jej upór nie pozwala jej łatwo się poddawać, a lojalność - zdradzić tych, na których jej zależy. Ma silny charakter i potrafi znieść naprawdę wiele. Zdarza jej się wątpić, ale nigdy się nie łamie. Dość twardo trzyma się zasad. Sylvari jest bardzo empatyczna. Uważa, że wszystko ma prawo wzrastać, jednak to, w jakim kierunku dana jednostka się rozwinie definiuje to, jak Nish będzie ją postrzegała. Zdaje sobie sprawę, że ten świat ma zdecydowanie więcej cieni niż blasków, a często biały i czarny to tylko jaśniejszy lub ciemniejszy szary. Nie ma istot idealnych, więc często leczy nawet wrogów - daje niemalże każdemu choć jedną szansę na poprawę.

Chętnie i szczerze odpowiada na każde pytanie, choć nigdy nie krzywdzi nikogo ani słowem, ani gestem świadomie, dlatego zdarza jej się ubierać niektóre rzeczy w łagodniejsze słowa. Uwielbia mówić o swoich podróżach i pasjach, zachowuje się trochę jak nauczycielka, która bardziej przekazuje mądrość - przechwałki nigdy nie leżały w jej intencjach. Nish uznała zasadę Rozwoju za tą najważniejszą, ponieważ to chęć doskonalenia siebie uczyniła ją taką osobą, jaką jest teraz - każda zmiana jest przez nią postrzegana jak rozwój w lepszą lub gorszą stronę. Zdarzało jej się poddawać swojemu strachowi, działać w gniewie, postępować impulsywnie, a czasem coś udawać. Bywała momentami bardzo gwałtowna, jak morze podczas sztormu, by kilka chwil później zupełnie nieoczekiwanie się uspokoić na długo. Po wydarzeniach w dżungli i psychicznej regeneracji zyskała nad sobą pełną kontrolę. Teraz jest dość pewna siebie i swojego miejsca w drużynie, zna swoje słabe i mocne strony, działa bardzo rozważnie i jest zawsze bardzo skupiona i spokojna.



caption
caption


Magia i medycyna

Sylvari kiedyś miała ogromne problemy z zaakceptowaniem siebie jako maga, ponieważ magia od zawsze kojarzyła się jej z jej mentorem, który próbował ją wciągnąć w koszmar. Zawsze ciągnęło ją do technologii ze względu na swój Łów. Gdy stała się częścią Bractwa zdecydowała się chronić innych, więc nauczyła się medycyny tradycyjnej. Ostatecznie po wypełnieniu swojego Łowu Nish zrozumiała, że nie może zamykać się na pewne możliwości i zdecydowała się wrócić do magii. Jej żywiołem wiodącym jest woda, a po wielu medytacjach wśród kodan jej wachlarz umiejętności w tej dziedzinie znacząco się rozszerzył. Ponadto gdy dołączyła do Paktu to front wymusił na niej naukę nowych rzeczy i wymyślania coraz to nowszych rozwiązań i zastosowań swojej magii. Po pokonaniu smoka Nish zrezygnowała z doskonalenia magii ofensywnej i skupiła się tylko na leczeniu. Sylvari potrafi sprawnie przywoływać i kontrolować wodę oraz nasycać ją magią leczniczą. Im szybciej trzeba coś wyleczyć i im rana jest poważniejsza, tym więcej energii kosztuje leczenie, jednak sylvari jest do tego przyzwyczajona - nabywała doświadczenia w szpitalach polowych, podczas swojej podróży, a przede wszystkim podczas walk Paktu w dżungli. Ze względu na to, że obecnie używa magii głównie do leczenia, wiele pacjentów i szybkich akcji trzeba, by ją zmęczyć.


Wsparcie

Wodny żywiołak przywoływany przez Nish
  • przywoływanie wody i nasycanie jej magią leczniczą - sylvari na polu bitwy jest w stanie aktywnie zaleczać rany odniesione przez sojuszników - Nish jest w stanie znacząco przyspieszyć poziom regeneracji kości, mięśni i narządów, a także minimalizować odczuwanie bólu i oczyszczać rany. Zazwyczaj pociski z leczniczym ładunkiem formuje w kulę, którą łatwo jest jej posłać w sojusznika. To podstawa jej działania jako uzdrowicielki.
  • przywołanie żywiołaka wody za pomocą glifu. Żywiołak mógł już zostać zaobserwowany przez ligowiczy. Nish przywołuje go codziennie po kilka razy i stara się wydłużać czas utrzymywania go pod swoją kontrolą. Ma on około 2 metrów wzrostu i poza tym, że leczy efektywniej niż Nish, może zachowywać się jak strumień wody pod ciśnieniem. Żywiołak żywi się głównie magią Nish oraz próbuje pobierać tą od której aż wręcz kipi Tyryjska atmosfera. Każde polecenie, jakie sylvari mu wyda kosztuje ją energię i wymaga skupienia. Rozpada się, gdy magia przestaje go utrzymywać w Tyrii albo gdy zostaną mu zadane poważniejsze obrażenia lub gdy sylvari go po prostu odeśle. Aktualnie żywiołak stanowi prawą rękę sylvari, gdy rannych jest więcej lub gdy pojawi się ktoś z bardzo poważnymi obrażeniami.
  • asekuracja siebie i do 2 osób naraz odpowiednio przed upadkiem, przywołując po prostu odpowiedni podmuch wiatru.
  • nieznacznie wpływanie na wiatr, podczas lotu na lotni, by łatwiej sterować, szczególnie, gdy trzeba na przykład kogoś złapać
  • opanowanie na polu bitwy i w szpitalach polowych
  • biegłość w manipulacji temperaturą, by rozluźnić mięśnie, zwęzić naczynia krwionośne, aby zatamować krwotok, ewentualnie przypalić ranę
  • znajomość anatomii każdej rasy
  • udzielanie pierwszej pomocy
  • wykonywanie prostych jak i skomplikowanych zabiegów medycznych. Do najtrudniejszych jakie przeprowadziła, była "instalacja" protez, zastępujących nogi pewnej koleżance, usunięcie dużego kryształu z Piętna z ciała najlepszego przyjaciela i "montaż" urządzenia na plecach Illumiego
  • tworzenie leków ze składników naturalnego pochodzenia. Ma szeroką wiedzę z zakresu zielarstwa. Potrafi tworzyć leki pomagające na rany sylvari
  • posługiwanie się autorskim MedBlasterem - prototyp wciąż w fazie testów
  • otulanie głowy ochronną warstwą powietrza, by nie udusić się we wodzie
  • obsługa i serwis golemów-pielęgniarzy jej autorskiego projektu.


Ofensywa

  • kontrola temperatury na niewielkim obszarze
  • przywoływanie małego ładunku elektrycznego
  • zamrażanie wody w otoczeniu. Kształtowanie lodu
  • stworzenie lodowego łuku z magii oraz wody w otoczeniu - potrafi z niego strzelać magicznymi lodowymi bądź wodnymi pociskami. Jest jej łatwo ukierunkować swoją magię i zwiększa się jej precyzja, kosztem większego zużycia mocy
  • sprawne poruszanie się oraz walka w wodnym środowisku
  • kontrola wody, która znajduje się w jej zasięgu - formowanie jej w pociski, wywoływanie fal czy użycie jej jak bicza nie stanowi dla niej problemu.


Defensywa

  • arkaniczna bariera - tarcza, która pochłania energię kinetyczną. Bariera jest bardzo energożerna – każdy atak, jaki w nią uderzy zabiera sylvari dużo energii
  • kształtowanie lodu i wody w tarczę lub barierę


77 dnia Sezonu Kolosa 1329 AE Nisheera dzięki naukom Kodan wraz z kilkoma innymi członkami gildii nauczyła się korzystać z Płomienia Kody



caption
caption


Technologia i nauka

Nish jest majsterkowiczem i konstruktorem. Uwielbia tworzyć plany nowych urządzeń lub przedmiotów, ale wykonuje przed wdrożeniem w życie jakiegoś projektu tyle obliczeń, że minimalizuje ryzyko porażki. Zbyt szanuje wartość części, ponieważ kiedyś miała ogromne problemy ze zdobyciem pieniędzy na realizację większości ze swoich pomysłów. Jej przygoda z technologią zaczęła się od tego, że ruszyła do Czarnej Cytadeli i o dziwo została wpuszczona na warsztat, gdzie popielcy nie traktowali jej poważnie, ale pozwolili jej się przyglądać. Nie zatrzymała się tam na długo, gdyż rozpoczęła się jej podróż po Askalonie i Dreszczogórach. Podróżowała wtedy z Falknerem Długorogim przez ponad rok poznając technologię popielców, a starszy inżynier chętnie jej pomagał i odegrał sporą rolę w jej rozwoju. Początkowo jej wiedza z zakresu asuriańskiej technologii była na żałosnym poziomie, jednak Nish nawiązała współpracę z pewną asurka już na początku swojej przygody z Bractwem, jednak przerwała u niej naukę z powodu Turnieju. Podczas Wielkiego Turnieju Technologicznego poszerzyła znacząco swoją wiedzę z zakresu asurańskiej technologii. Szczególnie dzięki Turniejowi zna się na konstruowaniu pojazdów latających, gdyż w tworzeniu Stalowego Orła brała udział od samego początku. Po turnieju skupiła się na magii, jednak warto wspomnieć, że potrafi pilotować charrkoptery, Stalowego Orła i popielcze czołgi. Tworzenie projektów ułatwia jej umiejętność rysowania - Nish ma do tego talent. Potrafi ślicznie ukazać rzeczywistość, zachowując pełen realizm. Ma świetną wyobraźnię przestrzenną. Obecnie jej największą miłością są lotnie. Nish potrafi się bardzo sprawnie na nich latać i bezpiecznie z nich korzystać oraz je tworzyć. Ponadto była instruktorką Paktową oraz ich konstruktorką, więc zna się na nich doskonale i potrafiłaby najgorszego durnia nauczyć jak się lata, aby nie spaść. Obecnie w jej życiu znów jest BUM na technologię - pracuje w warsztacie krewe Practicalcreators, gdzie dzięki pomocy Boba i współpracownika oraz książek potrafi programować i tworzyć golemy od projektu do finału bez ryzyka, że coś jej wybuchnie.

Pakt, podróże, Turniej, własne obserwacje, pomoc Falknera... W sumie w swoim życiu zetknęła się z wieloma technologiami. Obecnie ma mało czasu na swoją największą pasję, jednak w wolnej chwili lubi złapać za narzędzia i stworzyć coś użytecznego.


Wynalazki


Lotka v.1.0 i jej późniejsze modyfikacje

caption
caption

"Lotka" w pierwszej wersji w sumie składała się z:
► Półprzeźroczystego materiału, przyciętego w odpowiedni kształt, przypominający połowę klepsydry
► Mocowań na całej szerokości rąk i nóg
► Uprzęży ze spadochronem
► Kostek antygrawitacyjnych w rękawicach
► Kryształów energetycznych w rękawicach

Elastyczny półprzeźroczysty materiał do złudzenia przypominający ten, z którego często korzystają hylecy jest odpowiednio zabezpieczony przed pękaniem i przed każdym lotem dodatkowo natłuszczany. Materiał "Lotki" rozciąga się na tyle, by umożliwić Nish bezproblemowe podniesienie rąk podczas stania na ziemi. Mocowany jest on do pleców oraz obręczy przy nadgarstkach oraz przy kostkach sylvari. Ponadto sylvari przywiązuje porządnym sznurkiem materiał jeszcze na całej szerokości nóg i rąk. Jej ciało przed otarciami w tych miejscach jest zabezpieczone kilkoma warstwami bandażów, a w przypadku nóg - dodatkowo jeszcze grubszą skórką przy cholewie buta i ochraniaczem pod spodniami. Do stworzenia "Lotki" Nisheerę zainspirowała budowa ciała polatuchów - "latających" gryzoni. Lotka służyła Nish do łagodnego opadania na ziemię, po uprzednim dłuższym lub krótszym szybowaniu. Nish wymyśliła jeszcze spadochron, schowany w liściastej sakiewce na specjalnym pasku, który jest częścią uprzęży, która dobrze przytrzyma ciało sylvari, gdy ta uwolni spadochron. Poza spadochronem do budowy "Lotki" Nish wykorzystała dwie zdolne do uniesienie ciężaru niewiele mniejszego niż ciężar jej ciała kostki antygrawitacyjne, mieszczące się w dłoni, zasilane prostymi kryształami energetycznymi umieszczonymi w rękawicach i połączonymi przewodami z kostkami. Nish potrafi ładować szybko kryształy swoją energią.
Lotka przeszła wiele modyfikacji. Aktualnie jest to lotnia z prawdziwego zdarzenia, której może używać każdy, nie tylko ktoś, kto potrafi naładować sam sobie kryształy energetyczne. Jej przedostatnia wersja (v.2.2) została wysłana Paktowi. Nish została zaproszona do współpracy przez Pakt i ulepszała lotnie wraz z innymi konstruktorami. Obecna Lotka Nish to lotnia, którą można złożyć w wachlarz i pozaginać tak, że zajmuje bardzo niewiele miejsca, przy czym jest bardzo lekka. Nie jest opatentowana przez Nish - sylvari zrobiła ten egzemplarz tylko dla siebie, by zawsze mieć ją przy sobie.


P.I-G.U.L.A

caption
caption

Piguła to golem-pielęgniarz - prototyp został zaprezentowany przez Nisheerę w Soren Draa. Sylvari nie znalazła sponsorów, mimo początkowego zainteresowania, więc prototyp długo był pierwszym i jedynym egzemplarzem Piguły. Golem został stworzony, by pomóc w rehabilitacji córki przyjaciela Sylvari, jednak po przeprogramowaniu go golem może spełniać kilka funkcji. Zainstalowano w jego prawej łapie czujnik temperatury. Potrafi m.in. :
► podawać leki o ustalonych godzinach
► przynosić jeden z przedmiotow w bazie danych pacjentowi, który wyda słowną komendę
► odnaleźć lekarza na drugim końcu szpitala polowego
► podnosić, przenosić i pomagać przy asekuracji pacjentów. ... i wiele innych. Projekt golema był dopieszczany w warsztacie Timbi. Patent został w rękach krewe po odejściu Nisheery. Więcej o golemach i całej sprawie można znaleźć w osobnym artykule na wiki.


MedBlaster

caption
caption

"Broń" wciąż jest w fazie testów, póki co Nish nikomu o tym nie opowiadała. Wielu inżynierów wpadło pewnie na podobny pomysł kiedyś i mają swoje patenty, lecz MedBlaster to osobisty projekt Nish nie wzorowany na czyimkolwek projekcie. Jest to szalona mieszanka kilku technologii - popielczej, ludzkiej i hyleków. MedBlaster to... mała naręczna wyrzutnia strzykawek i szklanych fiolek. Prawdopodobnie będzie wyrzucać:
► stymulanty
► trucizny paraliżujące
► mikstury o różnym działaniu

Prace nad stworzeniem MedBlastera do użytku własnego sylvari zostały jednak zawieszone po stworzeniu prototypu - Nish nie ma czasu go dopracować.


caption
caption


Podróże

Mapa podróży - kliknij, by powiększyć

Nisheera swoje umiejętności wymienione wyżej kształtowała głównie podczas podróży. Ciężko jest jej usiedzieć na miejscu. Na mapce z boku zaznaczony kolorami miejsca w których była - każdy kolor jest związany z pierwszą jej wizytą w danym miejscu.

Najpierw podróżowała po Gaju oraz w obrębie lasu Caledon, była zawsze bardzo ciekawska. Udało jej się zaprzyjaźnić z hylekami-handlarzami, którzy pokazali jej tylko mały zalążek alchemii, ale nie mogła się z nimi długo przyjaźnić, ponieważ nie podobało się to jej mentorowi. Gdy uwolniła się od nauczyciela, ruszyła do Lwich wrót, a następnie do Czarnej Cytadeli. To był pierwszy etap jej podróży (żółty kolor). Drugi etap rozpoczął się dla niej, gdy poznała Falknera. Z popielcem przemierzała Askalon oraz część Dreszczogór i starała się pomagać po drodze komu się da, a także uczyć technologii od starszego przewodnika (pomarańczowy kolor). Następnym etapem w jej życiu było Bractwo. Jako gildia najemnicza wykonywali dużo zleceń w różnych częściach Tyrii (czerwony kolor). Wielu z nich Nish nie zdążyła się przyjrzeć porządnie. Najlepszą okazją do poznania Tyrii dla niej w tej gildii był Wielki Konkurs Technologiczny, którego konkurencje rozgrywały się w bardzo niebezpiecznych miejscach. Po Turnieju i kilku przygodach Nish nie umiała sobie znaleźć miejsca, więc ruszyła pomagać w lecznicy popielcom z bandy Smoka, wśród której miała wielu przyjaciół. Szukała sensu i celu ciężko pracując, gdy nad Ebonhawke przeleciał Shatterer. Nish wiedziała, że musi tam ruszyć. Zabrała purpurowy szalik Harvesta, którym zakrywała twarz, przyjęła pseudonim Unda by nikt nie pytał jej o Turniej. Zaczęła leczyć. I tak spod szpitala polowego w Ebonhawke ruszyła pod Steeleye. Ze Steeleye wybrała się w podróż po Dreszczogórach, po tych bezpieczniejszych miejscach, gdzie jeszcze nie była wciąż lecząc po Drodze tych, którzy pomocy wymagali i zmierzała w stronę kodańskiego sanktuarium, w którym osiadła na pewien czas, by następnie ruszyć do Metrici na pomoc swojemu przyjacielowi. Później, gdy wróciła do Bractwa zabrała się z resztą na pomoc żywiołakowi Ruathy, Bobowi prosto na... Kryształową pustynię (kolor fioletowy). Miejsca w których była później to miejsca, które odwiedziła po stworzeniu Ligi Sześciu Filarów. Misje z Ligą oraz udział w ofensywie Paktu w dżungli pozwoliły jej zobaczyć jeszcze więcej (kolor błękitny). Ze względu na swoją pracę oraz na ilośc odbytych podróży, Nish wie dość dużo o Tyrii i o tym, czego się można spodziewać po danym regionie. W niektórych miejscach wciąż ma przyjaciół wśród różnych ras - m.in. hyleków z Metrici i kodan z sanktuarium wysuniętego najbardziej na południe.

Ekwipunek

Nish zawsze nosi przy sobie:

✦ Lekkie rękawice z kryształami
To innowacja dotycząca "Lotki" - każda z rękawic zawiera w sobie po jednym krysztale energetycznym, połączonym pod rękawicami z jedną kostką antygrawitacyjną, zdolną udźwignąć ciężar niewiele mniejszy niż sylvari. Nish jest w stanie zasilić magią kryształ energetyczny, by kostki antygrawitacyjne spowolniły jej upadek, by Nish nie ucierpiała tak bardzo. Rękawice ostatnio przeszły małą modyfikację - niepozorne nieruchome obręcze z kryształkami, które znajdują się na wysokości nadgarstków na rękawicach zostały wzbogacone o specjalne kamienie ukryte w wewnętrznej części bransoletek. Kamienie te przekształciły obręcze w fokusy, pozwalające Nish na rzucanie prostych zaklęć, takich jak jak formowanie lodu, przywołanie podmuchu wiatru albo zaleczanie płytkich ran bez dużych strat w energii. Każde zaklęcie wymaga gestykulacji po to, by odpowiednio pokierować magią.
Gogle ochronne
Ciemne szkło z jakiego zostały wykonane chroni Nish od oślepienia promieniami słonecznymi lub magią. Dobrze dopasowane przylegają do twarzy sylvari, dzięki czemu minimalizują podrażnienia oczu spowodowane wiatrem, duszącym dymem a nawet chronią przed obrażeniami mechanicznymi. Pod wodą widoczność również jest w porządku, a woda nie przedostaje się przez gogle do oczu. Nish nosi je albo na oczach albo na czole, czasem zsunie je na szyję... Ale zawsze są z nią.
✦ Lotnia
Sylvari lubi mieć ją zawsze przy sobie, nie ważne co się dzieje - nie ubrałaby jej tylko na wesele i do eleganckiej sukienki, choć nie wiadomo, może by gdzieś ją schowała. Lotnia Nish zajmuje bardzo mało miejsca. Sylvari jest w stanie ją złożyć jak harmonijkę, potem jeszcze zgiąć dwukrotnie, dzięki czemu zajmuje tyle samo miejsca co złożony wachlarz do ręki. Zainstalowano w niej mechanizm, który pozwoli jej się szybko rozłożyć. Lotnia jest mimo tego wszystkiego bardzo lekka, wcale nie utrudnia Nish poruszania się.
✦ Amulet Ligi i kamień z okolic Leylines na szyi

Jedno z nich:
Kostur Kodan
Miejscami ażurowy kostur wykonany jest z dobrego metalu. Jego wnętrze zazwyczaj wypełnione jest lodem, który na czubku formowany jest w szpikulec jak u dzidy albo przyjmuje kształt halabardy. Nisheera jest w stanie wpływać na jego kształt i używać lodu w nim zgromadzonego do swoich czarów. Kostur, jako przekaźnik magii umożliwia jej używanie większości lodowych ofensywnych umiejętności, a także pozwala efektywniej leczyć sojuszników magią. Nish została obdarowana kosturem przez Kodan, wśród których pokonała niechęć do magii i nauczyła się lepiej kontrolować swoje emocje i nie dawać się ponieść strachowi.
Kostur z Tarir
Otrzymany po obronie Tarir również pomaga jej skupić magię, nawet lepiej niż kostur Kodan. Przypomina jej o bitwie z Mordremami w tym pięknym złotym mieście oraz o wszystkim, czego dowiedziała się od Exaltedów. Nish zabiera go tylko, gdy ma na sobie lekki pancerz. Kostur ten może być używany jak dzida.
Aktualnie kostur znajduje się w rękach Caeli - Nish pożyczyła jej go na czas rekonwalescencji.

Jeżeli zapowiada się na to, że będzie niebezpiecznie, Nish ubiera albo ciężki pancerz albo lekki pancerz.
Ciężki pancerz chroni ją przed urazami - ciężkie buty sięgające za kolano, podobnie jak ciemna zbroja z kołnierzem są odporne na działanie temperatury, a także chronią przed ostrzami, gdyż metal je tworzący po prostu jest za gruby by go tak po prostu przebić, a wzmacniana metalem spódnica również zapewnia odpowiednią ochronę. W kołnierzu Nish często przechowuje maskę materiałową do ochrony przed pyłem i aparaturę do oddychania pod wodą. W jednym z ciężkich buciorów Nish stworzyła skrytkę na wytrychy. Pancerz jednak jest dość ciężki i spowalnia sylvari, jednak bardzo dobrze ją zabezpiecza.
Lekki pancerz to mobilność i szybkość oraz latanie na lotni - jest on doskonale do niej dostosowany. Lekkie kryształy, które go tworzą pomagają Nish magazynować energię oraz zapewniają pewną ochronę, bo nikt nie chciałby się na nie nabić. Są one również tanie w wymianie, gdyż najczęściej niedobory w pancerzu są uzupełniane zużytymi i przestarzałymi kryształami energetycznymi, których nie dałoby raczej rady wykorzystać w którymkolwiek z najnowszych wynalazków - za mała pojemność. Sylvari jednak może magazynować w nich część energii na czarną godzinę.


caption
caption




Zawartość toreb i plecaków
Nisheera rzadko kiedy bierze ze sobą medyczną torbę, lecz dwie pozostałe zawsze ma przy sobie.


Medyczna torba

  • łącznie 5 metrów bandaża
  • 3 chusty trójkątne do unieruchamiania kończyn górnych
  • często zastępowane sztyletem nożyczki
  • dwa proste patyki o średnicy ~3 cm i długości 0,4m– unieruchamianie złamanych kończyn
  • jedna para szczelnych skórzanych rękawic
  • zwinięta lina o długości 7m – czasem, gdy Nish nie ma przy sobie plecaka lina jest owinięta wokół jej bioder.
  • manierka z mocnym popielczym alkoholem
  • pudełeczko wypełnione 250g soli trzeźwiących
  • strzykawka z adrenaliną
  • trzy tubki (3 x 60g) maści odkażająco-znieczulającej
  • 6 fiolek mikstury wzmacniającej – mieszanki ziół o działaniu pobudzającym oraz witamin
  • 3 fiolki płynu usypiającego – sam zapach powoduje halucynacje i zawroty głowy, a płyn podany doustnie zwala z nóg.
  • 3 fiolki płynu zwiotczającego mięśnie – działa tylko podany doustnie lub na ranę – zioła w nim zawarte mają właściwości silnie znieczulające oraz paraliżujące.
  • 10 rozmaitych fiolek, które mogą być podawane tylko sylvari; przyspieszają regeneracje zniszczonych tkanek, znieczulają, oczyszczają, odkażają, hamują upływ żywicy z rany zasklepiając ją.



Średnia torba przypięta do pasa z lewej strony

  • kilka przygotowanych kawałków jałowej tkaniny
  • 1 fiolka płynu z substancją paraliżującą
  • 1 fiolka płynu usypiającego
  • rolka bandażu – 1,2m x 0,15m
  • buteleczka z mocnym popielczym alkoholem (200ml)

Mała torba przypięta do pasa z prawej strony

  • bukłak z wodą (250ml)
  • 4 fiolki stężonej mikstury o działaniu przeciwbólowym
  • opatrunki dla sylvari
  • tubka maści odkażającej i przyspieszającej gojenie się ran lub maści na oparzenia (w zależności od terenu w jaki udaje się Nish)
  • małe pudełeczko z solami trzeźwiącymi



caption
caption



Zdobyte i posiadane cenne przedmioty

  • Pudełko z próbkami ziół i notatnikiem - Notatnik jest wypełniony alchemicznymi recepturami, gromadzonymi przez całą młodość przez asurkę uwięzioną między Mgłami, a normalnym światem na własne życzenie w wyniku nieudanego eksperymentu. Wśród ziół, poza tymi najpopularniejszymi znajdowały się te najrzadsze. Pudełko ma ogromną wartość dla Nish, bo po pierwsze to prezent - asurka przed śmiercią obdarowała członków Bractwa, którzy dzielnie przychodzili na jej próby i rozwiązywali jej zagadki, a do grona tych osób należała Nisheera, a po drugie - jego zawartość jest dla Nish bezcenna, bo to głównie z tego notatnika nauczyła się ona zielarstwa i medycyny tradycyjnej.
  • Zasłona niewidzialności - Urządzenie pochodzące prawdopodobnie... od Niebieskich Lwów, albo Trzech Mędrców Rozwagi. Trudno stwierdzić. W każdym razie, energii Czystego Lodu w środku wystarcza na tyle, by 3 razy w ciągu doby rzucić na siebie i sojuszników zasłonę niewidzialności, na max 10 minut. (Skrzydła Alchemii)
  • Naszyjnik Zefirytów - Ten mały kryształek znaleziono w jednym z wraków w Dry Top. Potrafi świecić niczym złoty promień słońca, powiać przyjemnym wietrzykiem, bądź porazić lekko malutką błyskawicą.(Skrzydła Alchemii)
  • Kamień z okolic Ley Line - Fragment oderwanej skałki, które zawiera w sobie pełno idealnie okrągłych dziurek. Wystarczy użyć na nim trochę magii, by kamień zaczął zbierać magię z otoczenia. Po 10 minutach potrafi uzbieraną magią naładować wyczerpanego czarownika. Potrafi to jednak zrobić tylko raz na 12 godzin. (Skrzydła Alchemii)
  • Mikstura rozpuszczająca napiętnowane kryształy - Dziwny dar przekazany jej przez dziwną osobę w szpitalu polowym w Steeleye Span, kiedy jej najlepszy przyjaciel był zagrożony napiętnowaniem. Próbki przekazała Cytadeli, jednak dla siebie zachowała sporo zawartości fiolki do testów. (Krew i Kryształ)
  • Odbitki planów Falknera - Są tak przechowywane, że nikt poza nią nie jest w stanie ich znaleźć ani do nich dotrzeć, a właściwie to poza popielcem i nią nikt o nich nie wie. Zostały jej podarowane przez niego na przechowanie i na wykorzystanie, gdyż oddelegowano go do transportu surowców w Mgłach, a jak wiadomo Krańce Mgieł nie są najbezpieczniejszym miejscem. Teraz, gdy Falkner powrócił Nish zachowała je z wielkiego sentymentu. Są one dla niej również niesamowitym źródłem dodatkowej wiedzy.
  • Łuk z kryształem, dzięki któremu użytkownik sam może kształtować pociski magią - prezent od January. Pociski wypuszczane przez Nisheerę są wodne albo lodowe. Wodne mogą odpychać wroga lub wspomóc cel, jeżeli niosą ze sobą zaklęcie regeneracji. Lodowe zaś służą do robienia krzywdy. Nisheera może sprawić, że lodowy pocisk rozpadnie się na grad małych lodowych igiełek po trafieniu. Aktualnie przedmiot jest traktowany jak zabawka do treningu - wszak medyk, który mierzy do pacjenta z łuku prędzej wzbudzi lęk niż zaufanie.



caption
caption


Życiorys

  • 56 dzień sezonu latorośli 1325 AE – Przebudzenie.
    caption
    caption
  • 2 dzień sezonu kolosa 1325 AE – 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – Pobyt w Gaju i trening z Felvindem
  • 74 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE - Pobyt w Lwich wrotach
  • 88 dzień sezonu feniksa 1326 AE – 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – Pobyt w Czarnej Cytadeli, nauka wśród Żelaznego legionu
  • 50 dzień sezonu latorośli 1326 AE – 43 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Popielców
  • 44 dzień sezonu feniksa 1327 AE – 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Podróże po ziemiach Nornów
  • 76 dzień sezonu feniksa 1327 AE – Dołączenie do bractwa
  • Wygrana w Turnieju Technologicznym
  • Wintersday 1327 AE - Niesamowity konkurs obrazów na niebie i skandal
  • Pobyt wśród popielców z Posterunku Ostrza Śmierci
  • 44 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 51 dzień sezonu feniksa 1328 AE - Służba w szpitalu polowym w Ebonhawke
  • 53 dzień sezonu feniksa 1328 AE - 60 dzień sezonu Feniksa 1328 AE - Organizacja szpitala polowego pod Steeleye Span podczas potyczki z Shaterrerem.
  • 61 dzień sezonu feniksa 1328 AE - wyprawa na Ziemie Nornów
  • Podróż na pustynię
  • 18 dzień sezonu latorośli 1328- Odejście z Bractwa
  • 21 dzień sezonu latorośli 1328 - Stworzenie Ligi wraz z tymi, którzy odeszli i objęcie funkcji Opiekunki filaru Rozwoju
  • 30 dzień sezonu kolosa 1328 AE - Związanie się z Paktem
  • 60 dzień sezonu kolosa 1328 AE - Walka oraz pokonanie fizycznej manifestacji głodu Mordremotha; w tym samym dniu Nisheera jak i inni sylvari przestali go również słyszeć.
  • 90 dzień Sezonu Feniksa 1329 AE - Atak na siedzibę Ligi - zdecydowany powrót sylvari do Ligi. 4 dnia sezonu Larotośli Nish rezygnuje z pracy w krewe Practicalcreators i przenosi się do lecznicy Ligi na stałe.

Historia

caption
caption

Nim się zbudzimy, kształtuje nas Sen

Twarz Śniącego rozjaśniona niepewnym uśmiechem. Błękitna cera, która zdaje się połyskiwać zielonkawo i wesołe oczy barwy płatków stokrotek. Sylvari puszcza moją dłoń i biegnie w ciemność, by zniknąć tam na zawsze.

Niepewność i lęk. Rząd plujących pociskami, obsługiwanych przez różne istoty trójnogów ostrzeliwuje mknącą naprzód ciemność. Kilkadziesiąt przepięknych i lśniących w słońcu kształtów porusza się ku walczącym po dywanie nieruchomej ciemności, po plątaninie odrażających kształtów, która upada pod naciskiem ich kół. Niebo zdominowane przez ogromne latające zasilane silnikami owale plujące pociskami w ruchome skrzydlate szkarady... My i nasze maszyny, a wokół wojna i jej żniwo. Przestaję się bać, tak musi być. Jestem… Spokojna, lecz ów spokój to jedynie dziwny stan między euforią, a obrzydzeniem. Już nie słyszę krzyków, nie słyszę pocisków, tylko bicie serca mego wynalazku i w końcu... Cichutkie kliknięcie – wreszcie nadszedł ten moment. Celuję starannie i naciskam spust. Ciemność ustępuje światłu.

Poczułam, że spadam w dół.


Coś pochłania mnie na moment w całości, lecz zarazem koi moje nerwy. Cudownie chłodna woda otula czule moje ciało, powoli wypychając mnie na powierzchnię. To, co zobaczyłam przed chwilą wydaje mi się być jedynie złym snem, więc powolutku dochodzę do siebie. Czuję, że żyję! Czuję ten piękny, słodki zapach powietrza w Gaju!

Chwilę po tym widzę ręce, które gwałtownie wyciągają mnie na brzeg. Już jestem spokojna. Wiem, że będzie dobrze, że nic mi nie grozi.

Będziemy wzrastać, dopóki Koszmar pochłania świat

Przebudziłam się wiele dni temu, a ja czuję, że nie byłam gotowa na to co mnie spotkało. Na początku poznałam Serimona, który wyciągnął mnie z wody i przekazał mi odzienie. Bardzo chciał mi pomóc i pokazać, gdzie co się znajduje, lecz ja nie mogłam skorzystać z jego propozycji - zobaczyłam w oddali ów twarz z mojego Snu. Nieznajomy stał i patrzył wprost na mnie. Nie mogłam pozwolić, by coś o czym śniłam, po prostu mi umknęło! Zakrzyknęłam gromko: – Hej, znam Twoją twarz z mojego Snu! W odpowiedzi uśmiechnął się zupełnie tak samo jak w moim Śnie i odrzekł, że również mnie widział, wiedział, że kiedyś się spotkamy. Podróżowaliśmy po lesie Caledon – ja i on. On walczył z zagrożeniami, jak doświadczony wojownik, a ja stałam zupełnie bezużyteczna z tyłu. Z każdym kolejnym dniem silniej wyczuwałam jego stan – wiedziałam kiedy jest głodny, kiedy zmęczony, kiedy coś go boli. W końcu zaczęłam odczuwać jego emocje, a może… były to także moje emocje? Czułam się zagubiona, nie wiedziałam co się dzieje i co powinnam zrobić. Chciałam… chcieliśmy siebie wzajemnie, a jednocześnie baliśmy się bliskości.

Kiedyś dopadła nas mała grupka świeżych członków Rady Koszmaru i mój towarzysz ruszył do walki. Mimo, że uszliśmy z życiem, chcę o tym zapomnieć, bowiem nigdy wcześniej nie widziałam jak ginie sylvari - choćby i ‘zły’, wciąż pozostaje jednym z nas… Nie przeżyłam tego dobrze.

Po tym wydarzeniu oddaliliśmy się od siebie. Potrzebowałam czasu, musiałam wrócić do Gaju. Wciąż czułam zew mojego Łowu, a mój towarzysz – swojego. Jeden raz, właśnie przy pożegnaniu nasze dłonie się zetknęły. Wtedy poczułam, jak emocje we mnie eksplodują. On prędko spuścił wzrok i puścił moją dłoń. Oddalił się, nie chcąc tego momentu przedłużać. Tak trafiłam do Gaju. Gdy otworzyłam się przed mentorami, pomogli mi zrozumieć mój Dziki Łów i udzielili mi wsparcia. Doradzono mi nawet założenie właśnie tego pamiętnika, gdyż przeszłość potrafi nam dać dobrą lekcję, a dogłębna jej analiza - jeszcze większą. Ponadto pierwszy raz usłyszałam o Pakcie i poczułam, że bardzo chciałabym się stać jego częścią, choćbym miała umrzeć już na pierwszej z bitew. Czterdziestego dnia od mojego przebudzenia zostałam uczennicą elementalisty - jestem pewna, że woda to mój żywioł i chciałabym lepiej pojąć jej istotę.

Och, gdybym ja wiedziała, jak wielki błąd popełniam... Cieszę się, że ten koszmar się skończył. Nie chcę do tego wracać, bo to już naprawdę koniec. Wyrwałam się z dna, odbiłam, bolało. Nie zamierzam do tego wracać. Mam zdecydowanie ważniejsze rzeczy do zrobienia w swoim życiu niż patrzenie wstecz. Było, minęło, rany się zagoją... Chcę odkrywać i poznawać świat... A także wypełnić mój Łów. Naprawdę się cieszę, że mogę i że mniej więcej wiem, jak to zrobić.

Niech Twój Dziki Łów zakończy się sukcesem, a Twa odwaga rozświetli ciemność nocy

Czarna Cytadela. Tu poczułam się jakbym była w domu, takim z prawdziwego zdarzenia. Wprawdzie wcześniej zwiedziłam Lwie Wrota, tak piękne... Ale to nie moja bajka. Popielcy przyjęli mnie bardzo ciepło. Spodziewałam się że będę musiała podglądać ich z ukrycia, lecz na szczęście myliłam się. Gdy tylko dowiedzieli się, co robię i dlaczego chcę to robić, pomogli mi. Niektóre starsze samice nawet traktowały mnie jak własne kocię, ze względu na to, że wydawałam im się drobna i wychudzona – dzięki ich staraniom baaaardzo zasmakowała mi kuchnia popielców. Z roli turysty awansowałam do roli maskotki. Pomagałam inżynierom majsterkując z nimi i włażąc tam gdzie oni nie mogli się zmieścić. Nie mogli pojąć jak jestem w stanie unieść klucz który jest dłuższy niż moja ręka, dlatego byłam też przedmiotem zakładów – popielcy zakładali się między innymi o to, kiedy się poślizgnę albo kiedy się zmęczę. Nie chciałam im dawać satysfakcji i nigdy nie odpuszczałam, nawet gdy byłam wykończona! Praca z maszynami dodawała mi skrzydeł. Gdy wyruszyłam ponownie w podróż, nazwali mnie Swoją Sylvari. Nie mogli w żaden sposób bardziej mnie uszczęśliwić, przez te wszystkie dni traktowałam ich jak własną rodzinę, a teraz mnie uhonorowali takimi słowami. Chciałam zobaczyć jak żyją popielcy poza murami stolicy.

Akurat znajdowałam się w Nolan i zmierzałam do fahraru, gdy zobaczyłam wybiegającego stamtąd nauczyciela. Postanowiłam za nim pobiec, żeby zapytać go czy mogę poobserwować trening kociąt. Popielec zmierzał w stronę askalońskich ruin, zniknął mi z oczu. Cztery łapy to nie dwie… Miałam dziwne przeczucie, że mimo wszystko powinnam za nim pójść. Nauczyciele nie wybiegają z fahraru od tak. Gdy dobiegłam na miejsce zauważyłam nauczyciela pod gruzami krypty. Poczułam gwałtowny przypływ mocy i używając magii rozkruszyłam kamienie. Zadziałałam impulsywnie, nigdy wcześniej tego nie próbowałam, nie ćwiczyłam nawet magii ziemi. Musiałam działać szybko. Dotknęłam jego pyska ręką pokrytą lodowatą wilgocią. Ocknął się, z przerażeniem w oczach. Niestety, nigdzie nie widziałam jego uczniów, o których wspomniał zaraz po przebudzeniu. Wolę nie wiedzieć co czuł, gdy dowiedział się że zginęły. Od tej pory podróżujemy razem. On dostał rozkaz z góry, by spłacić dług, a ja nie chcę zostawiać go samego. Nikt nie chciałby zostać sam w takiej sytuacji. Kto wie, może gdy jego ból osłabnie zostaniemy dobrymi przyjaciółmi?

To, że Sen pokazał Ci Twoje przeznaczenie, oznacza tylko tyle, że częściowo wiesz jak je wypełnić

Podróże z Falknerem tyle mi dały! Już widzę ogromną poprawę w moich projektach i nawet mnie Falkner chwali, chociaż czasem powtarza, że mam pustą głowę, jak tak bardzo chcę wszystkim pomagać podczas naszych podróży, ale jak widzę, że ktoś ma problem to po prostu nie umiem inaczej. Nie i koniec! Chciałabym też zaznaczyć, że pochwała od kogoś z Żelaznego legionu to coś niesamowitego! Cieszę się z tego, nawet jak o tym piszę.

Poza tym... Dołączyliśmy do bractwa. Naprawdę się cieszę, bo to wszystko zapowiada się jak jedna wielka niesamowita przygoda. Nie umiem się doczekać, kiedy poznam wszystkich! Zresztą, podróżowaliśmy z Falknerem po ziemiach nornów i myślę, że bardzo często będę tu wracała, a pobyt w Bractwie przecież nie wyklucza podróży. To naprawdę kochani ludzie, tylko tacy tacy wyrośnięci. Ale przede wszystkim - bardzo ciepli i życzliwi. Wydaje mi się, że wszystkie złe wspomnienia powoli uciekają w cień. Poza tym - Falkner wydaje się być znacznie pogodniejszy. Zaczęłam nawet budowę specjalnego pancerza, bo chodzę jak obdartus. Wyhandlowałam u Skrittów bardzo ciekawy metal, trochę ciężki w obróbce, ale naprawdę porządny i jedyny, na który mnie stać. W końcu kupiłam go za ukształtowany z lodu sopelek i torbę sreberek po czekoladkach. Zobaczymy jak to wyjdzie. W końcu, jak mam wypełniać Łów to musze jakoś wyglądać!

Strach jest silniejszy, gdy nie masz z kim go dzielić

Dużo się dzieje... Moje życie nabiera tempa. Nabieram doświadczenia. Już nie jestem taka beztroska. Wciąż sama się nie obronię, lecz chyba potrafię ratować innych... Zostałam medykiem. Naprawdę przyłożyłam się do nauki i umiem już dość dużo, choć nie umiem leczyć magią. Od kiedy w mojej sakwie znalazła się runa lecząca a na szyi - medalik bractwa otrzymane podczas Inicjacji zmieniłam się. Przestałam myśleć o sobie, zaczęłam myśleć przede wszystkim o innych. Odkrywam cechy swojego charakteru o jakich nie miałam pojęcia. Mam motywację.

Ponownie spotkałam Roeryna. Wiele przeszedł, więc tym bardziej cieszę się z ponownego spotkania. Również dołączył do bractwa.

Mimo tych wszystkich zmian na lepsze, dzieje się również coś, co mnie przeraża. Od kiedy dołączyłam do Drużyny Cienia Stalowego Orła na Wielkim Turnieju Technologicznym, czuję, że dopełnienie mojego Łowu jest coraz bliżej, tym bardziej że kolejna próba będzie się odbywała na ziemiach spaczonych przez smoka. Paraliżuje mnie lęk przed nieznanym, nie wyobrażam sobie życia bez mojego Łowu. Nie sadziłam, że mi się powiedzie, że kiedyś się uwolnię od mojego brzemienia. Felvind zabił moją pewnosć siebie i zachwiał mną mmocno. Niszczenie jego portretów nie pomaga mi, bo tylko sobie przpominam, co kazał mi zrobić i... Jak bardzo odciągał mnie od technologii. Muszę odnaleźć w sobie odwagę, tak jak mówi Falkner - teraz, gdy jestem u celu nie mogę tracić pewności siebie, lecz towarzyszy mi więcej pytań niż odpowiedzi.

Własna ścieżka

Udało się. Po prostu.. udało się. Wygraliśmy Turniej, a mój Łów wypełnił się. Dawno nie czułam takiego spokoju, takiej wolności. Nareszcie mogę się w pełni poświęcić medycynie, choć na pewno nie zrezygnuję z technologii. Cień Stalowego Orła przestał być tylko Cieniem, a Nisheera z cyklu Świtu przestała być tylko Nisheerą z cyklu Świtu. Jednakże... Czuję dziwną pustkę i tęsknotę, gdy tylko pomyślę, że to już koniec tej przygody. Jedno jest pewne – zachowam w sercu wszystkie najpiękniejsze wspomnienia i odwdzięczę się bractwu tak, jak najbardziej będę potrafiła. Moje szczęście nie jest pełne nie tylko przez tęsknotę. Dostałam list od Felvinda. Żadnej treści, tylko słowa. I kiedy tylko pomyślę o tym, co działo się poza turniejem... Śmierć Semepy, ataki na nasz warsztat, podmienione koordynaty bramy asuriańskiej wiodącej nas do rzekomej Komnaty i zasadzka na nas... Panikuję nawet na same wspomnienie zgniatającej mnie ziemi, gdy tylko myślę o Warsztacie.

caption
caption

Minęło dużo czasu od kiedy napisałam tu ostatnie słowa. Trochę się zaplątałam. Ten Nieszczęsny Konkurs Obrazów... Ktoś chce nas wrobić i nie umiemy dociec kto. To, że chciałam pomóc Nicce i dołączyłam do jej drużyny tylko zszargało moje imię. Ale wydarzyła się jedna pozytywna rzecz - na święta od Kag dostałam Niryna, paprotnego szczeniaka. Z Roerynem postanowiliśmy, że aby mój pupil nie był samotny, Roeryn też przygarnie pieska - swoją suczkę nazwał Rora. Jednak... Wszystko zaczęło mnie przerastać, bo nazbierało się tego za dużo, więc uciekłam przed samą sobą do popielczego fortu, w którym mieszkał Falkner i jego fajna banda. Wtedy zaczęłam słyszeć zew. Czułam, że muszę podążać, że oszaleję, jeżeli nie pójdę. Że coś stracę. Czasem kompletnie nie rozumiem siebie i tego co się ze mną stało. Zaczęło się od Ebonhawke. Po tym, jak zaatakował tu Shatterer, potrzebowali medyków. Nigdy nie zapomnę tego, co tam widziałam. Naprawdę myślałam, że nie podołam po tym jak nie udało mi się udzielić pomocy człowiekowi na trakcie kilka minut drogi od bramy. Widziałam, jak porasta go kryształ, a mnie przy tym przerósł strach. Być może dlatego tak ciężko pracowałam w szpitalu polowym w mieście i nie zwiałam, gdy tylko poczułam, że cudzy świat wypada mi z rąk, kiedy nie udawało mi się kogoś uratować. W Steeleye już wiedziałam, że pomoc trzeba dostarczyć na czas. Że nie można zwlekać. Udało mi się namówić trybun Steelgrip aby udostępniła medykom charrkoptery i załogę. Nawet naznaczyli je różową farbą, bo uznali to za dobry znak rozpoznawczy.... Może zainspirował ich szalik w barwie mocnego różku, który nosiłam od chwili opuszczenia fortu. Szal Harvesta. Po tym... Wielu mi dziękowało, a anonimowość stała się ciężka do utrzymania. Naprawdę, prawie się rozkleiłam, gdy musiałam się pożegnać z tamtymi przyjaciółmi. Najcięższym momentem dla mnie było jednak pojawienie się Falknera na moim stole operacyjnym. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby się nam nie udało go uratować... Ale wolę o tym nie myśleć, bo wszystko jest dobrze. Bardzo ciepło wspominam podróże po ziemiach nornów i sanktuarium Kodan. Moja magia wody po tym wszystkim stała się zdecydowanie łatwiejsza do kształtowania. Udało mi się osiągnąć wewnętrzną równowagę. Jednak to jest zdecydowanie dłuższa opowieść... Wróciłam do siedziby bractwa tylko po to, aby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku, bo miałam ruszyć do Metrici, ale Ruatha potrzebowała pomocy, więc zostałam. Ja... Dorosłam. Nie zawaham się. Dojrzałam, w szczególności po Turnieju i po tych podróżach. Jestem... Inną osobą, niż byłam wcześniej, lecz nie żałuję. Boję się tylko, że poniosą mnie nerwy, albo że Roe podąży za mną i jemu się coś stanie...

W Bractwie też się sporo wydarzyło. Juz nie jestem jego częścią i razem z kilkoma osobami rozpoczęłam nowy rozdział w życiu. Wyprawa na Pustynię pokazała nam wszystkim dobitnie, w jakim to wszystko zabrnęło kierunku i cieszę się, że teraz sami kształtujemy naszą przyszłość w oparciu o 6 filarów. Mimetka zasugerowała mnie jako opiekunkę filaru Rozwoju. To było... Naprawdę wzruszające i z dumą przyjęłam te funkcję. Wciąż jest dużo do zrobienia, ale jestem pełna nadziei.

Skupiłam się przez pewien okres czasu na pracy z Ligą. Pracowałam nad lotniami w warsztacie, tworzyłam leki. Wydaje mi się, że byłam dobrym opiekunem dla Ligowiczów, gdy tam byłam... Choć może zbyt emocjonalnie zaangażowanym, to był mój błąd. Prawdopodobnie dalej bym nim była, ale Mordremoth zaczął stanowić poważne zagrożenie dla mojej rasy, o czym dobitnie przekonałam się w dniu, kiedy okazało się, że to sylvari przyczynili się do upadku floty Paktu. Nowe zagrożenie spowodowało, że wolałam się odciąć. Przestałam przychodzić, skupiłam się na pracy, pojawiły się pierwsze lęki. Nie chciałam zrobić krzywdy przyjaciołom, a chciałam pomóc w pokonaniu zagrożenia... Dlatego dołączyłam do Paktu. Pomogłam przy lotniach, wyszkoliłam kilka oddziałów i jednostek w posługiwaniu się nimi. I ruszyłam na front nie mówiąc nikomu. Biłam się w Verdant, odbijałam raz Tarir, ruszyłam na Dragon Stand. Teraz czuję się zniszczona. Zepsuta. Musiałam pozbierać myśli, więc przestałam pokazywać się w Lidze. Rzuciłam się w wir pracy, by zapomnieć...Czuję się weteranem, choć nie służyłam długo, ale walczyłam cały czas. Ze swoimi myślami, z samą sobą, z Mordremothem, który zabijał dawną Nisheerę szepcząc jej o rzeczach, o których ona nigdy by nie pomyślała. Zabił moją pewność siebie. Czy te wszystkie myśli były tylko jego myślami? Kombatantem, który nie ma co ze sobą teraz zrobić. Tęsknię, ale boję się wracać. Jeszcze nie pora...

Co u niej teraz słychać?

Zrezygnowała z pracy w krewe, by niemalże zamieszkać w siedzibie Ligi - teraz, gdy ma zmienniczkę spędza tu około 15 godzin dziennie, głównie w Lecznicy albo z Ligą, gdy większa grupka idzie gdzieś, gdzie może być niebezpiecznie, a Nish nie ma pod opieką pacjenta w bardzo poważnym stanie. Pozostałe godziny spędza w Gaju, pracując nad nowym projektem technologicznym, który nie jest bardzo wymagający. Codziennie o świcie wychodzi ze swoim partnerem Roerynem i dwoma psiakami - Nirynem i Rorą na długi spacer.

Plotki

Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją!

  • Nish wraz z Roerynem posiada i szkoli parę paprotnych ogarów - Niryna i Rorę. Psy są z nimi mocno zżyte, ale Nish nie zamierza ryzykować życia swoich pupili, więc nie zabiera ich na zadania z Ligą, jednak psiaki zabiera do lecznicy, jeżeli może, a przede wszystkim minimum raz dziennie chodzi z nimi na dłuższy spacer po Gaju i bezpieczniejszych rejonach lasu Caledon.
  • Ponoć kiedyś często przebywała w Rata Sum. Krewe Practicalcreators dobrze mówi o jej charakterze. Zacięta do pracy jak rasowa asurka.
  • Ponoć w tym Krewe miała romans z asurem w okularach. Tak przynajmniej mówili.
  • Ma bardzo dobre wyczucie mody, podobno tak samo dobre jak Mimetka i Meredith, możliwe że ubierają się w tych samych sklepach, albo mają tego samego krawca... Cokolwiek to jest, pewne jest to, że te dziewczyny mają świetny gust.
  • "To jeden z tych uzdrowicieli, którzy by ostatnią kroplę potu oddali na uleczenie wroga. Z jednej strony to szlachetne, z drugiej to dawanie szansy w ciemno" - Ylva
  • Anika inspiruje się jej spokojną aurą.
  • Sprawia wrażenie naprawdę miłej i przyjacielskiej sylvari. Widać, że angażuje się w rozmowę, wykazując autentyczne zainteresowanie prowadzoną rozmową. - Varrus Lockburner
  • Ona śpi? Przecież nie zdarzyło mi się jeszcze nie widzieć jej na nogach - Roa Burzliwy
  • Jest dla mnie jak Matka, taka druga. Wiecie co mam na myśli - Sessentetiss
  • Nie jest sztywna jak na medyka, fajnie się z nią gada no i ten żywiołak... Zazdroszczę - Quir Dreamcreator
  • Ukochana istota, taka dobra, miła, silna, no przykład siostry idealnej. Nawet przymyka oko na niektóre sprawy! Niby sztywna, ale nie sztywna! Taka no Nisha po prostu! - Januara
  • Parę razy przy jej lecznicy widać było Czarnego kota w czerwonej pelerynce, ale czy to prawda?

Historie i opowiadania