"Torri, Mroźny Oddech"

Z L6F
Wersja z dnia 00:35, 9 lis 2018 autorstwa Nish (dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Pieśń została napisana przez Ylię, Chyżą Waderę 57 Sezonu Latorośli 1331 AE po udanym polowaniu na Torriego, szamana Svanirów, który przyczaił się niedaleko kapliczki Ducha Wilka w Wayfarer. Odśpiewana w karczmach i w loży Wilka w Hoelbrak, mogła zostać podłapana przez skaldów.

Treść pieśni

Opodal Serca Wilka za górą i kępą traw
Pojawił się ten, co budzi popłoch i strach
Paskudny Mroźny Oddech Torri, Svanir
Niechze zgnije ta gnida wśród podobnych mu szmir



Ruszyli na łowy bohaterowie z daleka,
Niech ten Torri, śmierdzący na zagładę nie czeka
Wśród nich nornowie, popielcy i reszta
Zgładzić poszli Svanirów niedobrego herszta



Ta wataha - wilków siedem, a każdy z nich inny
Był Alex - człowiek z blasterem, rudy i zwinny
Była Lir - czarna kotka, co władała magią czarną
I Varl co kosą ścinał niejedną głowę marną
Również Markus, człowiek w płycie, rycerz honorowy
Iśi Twardy Czerep, pierwszy łomot spuścić doborowy
Sławna Aurora, Ojcobójczyni ze swoim młotem
I Ylia Chyża Wadera zmieniona w swój wilczy totem
I to wszyscy wszyscy chcący skończyć z szamana żywotem
Do piachu wziąć i posłać tą skończoną miernotę



Pod obozem kanalii wzięli i pomyśleli
Zaraz wiedzieli i plan w mądrych głowach mieli
Ogniem wykurzyć gnoja i totemy obalić
Żeby mieć go w garści i kapliczkę ocalić


Wybiegł Torri, mały, krępy i patrzy wokoło
Pot niepokoju mu wstąpił na oblodzone czoło
Ryczy: "Co wy mie tu chuligany...", a głos mu więźnie w krtani
Kijem w ziemię wali i wtem śnieżyca zagraża kompanii


Lecz upadł totem wroga, a i szaman też związany
Postrzelony i spętany, na sąd watahy skazany
I cóż z tego, że zaklęciem jeszcze rzuca naprędce
Skończy się na łomocie, a nie miłej pogawędce


Lecz nagle on zaskoczył i się lodem otoczył
Wziął i zarósł nim jak bestia; tą przemianą zaskoczył
Smok mu łaski swej dodał, lecz to dla nas było jasne
Żadnej łaski dla gnoja - takie zdanie nasze własne


Z ataków watahy nic już sobie nie robił
Wziął, czarował i atakował, prawie mordy nam obił
W lodzie więził nasze wilki i myślał że wygra
Ale wataha razem silna, zgrana i sprytna


Uwolniliśmy swoich i zgodnie zawyliśmy
A Torri wnet upadł, bo go przewyższyliśmy
Upadł, aż ziemią zatrzęsło, a blask w oczach zgasł
Tak zginął Torri, a wataha uderza w gaz



Niegdyś Torri opowiadał nam o bohaterach
Mówił jak trzeba żyć i o sławy deserach
Był dzielny, choć stary - był kompanem wspaniałym
Mógł być w karczmach i lożach gościem chcianym



Z tego płynie nauka, krótka i prosta
Jak żeś po stronie smoka czeka Cię sroga chłosta
Smok Ci nie da ni sławy, ni siły, ni chwały
Lecz wrogów i kłopotów wór wcale nie mały