Melody Falk
| Melody Nneka Jacqueline Dahl-Falk | |
|---|---|
| Rasa |
Człowiek |
| Płeć |
Kobieta |
| Data urodzenia |
23 lata. Urodzona 17 dnia sezonu Zefira 1305 AE |
| Klasa |
Mesmer |
| Obecny zawód: |
Kierownik perfumerii Mimetki |
| Rola w Lidze |
Wtajemniczona |
| Powiązane organizacje |
Kompania Czarnego Lwa (były kurier) |
| Filar | |
| Znana Rodzina |
|
| Status postaci |
Główna |
Wygląd

Menja to dość wysoka i zgrabna blondynka o różnobarwnych oczach – jej prawe oko jest intensywnie zielone, lewe z kolei blado fioletowe. Defekt ten utrzymuje się od urodzenia i jeszcze do niedawna był powodem wstydu Melody, a zarazem jej inspiracją do nauki sztuki iluzji. Włosy czesze w bardzo ładnego i wygodnego koka. Na lewym biodrze ma wytatuowaną nutkę. Uwielbia czuć się elegancko i dostojnie, dlatego zazwyczaj tak się ubiera. Bardzo często chodzi w szpilkach, bo uważa je za swoje najstabilniejsze buty. Kto wie, może jest tak faktycznie, bowiem nie złamała jeszcze nigdy, na żadnej misji z ligą obcasa. Rzadko kiedy się maluje. Jak już, to podkreśla jedynie nieznacznie górna powiekę blado-fioletowym cieniem ciemniejszym o kilka tonów od skóry. Uważa, że nie musi się malować, bo jak poznała Jamesa, to była niepomalowana, a takie jej się ciacho trafiło.
Charakter
Przede wszystkim Melody jest bardzo rodziną i ciepłą osobą. Marzy o tym, aby odtworzyć potęgę swojego rodu, jednak jest zupełnie nieuleczalnie bezpłodna o czym nie wie prawie nikt poza Jamesem, Mimetką i Ziną, choć ta ostatnia dowiedziała się przez przypadek. Jej ród kiedyś był ogromny, obecnie zostało przy życiu niewielu jego członków, ale dziewczyna zna większość rodzinnych historii i legend, choć czasem zdarza jej się pomylić. Melody bardzo docenia bliskich. Względem nich jest miła, pełna zrozumienia i szczera. Mówi to co myśli, to jak czuje, chętnie doradza, w szczególności w spawach sercowych. Bardzo przejmuje się tym, co spotyka jej przyjaciół i bardzo chce wszystkim pomóc, bo nie lubi jak dzieje się im krzywda, ale stara się nie pokazywać tego po sobie, aby nie martwili się, ze ona się martwi. Menja lubi dużo wiedzieć, uwielbia plotki i pogaduszki, ale nie jest wścibska i nigdy na nikogo nie naciska. Mocno kocha swojego partnera i nie zamieniłaby go na nic innego. Bywa głupiutka i naiwna, a zarazem - jest bardzo wojownicza i odważna. Nie wiadomo co dzieje się pod jej kopułą, ale jej iluzje wskazują na to, że jest niezwykle kreatywna. Mało co jest ją w stanie zdziwić, a kiedy już ją coś mocno zdziwi ma skłonność do zawieszania się, aby spróbować ogarnąć daną rzecz rozumem. Oczywiście, nie dotyczy to spraw związanych z handlem, ekonomią i biurokracją. W tym Melody odnajduje się bardzo dobrze. Co ważne dba o dobre stosunki z innymi... Z prawie wszystkimi innymi. Już unika bezsensownego strzelania focha, ceni szczerą rozmowę, najlepiej przy winie albo dobrym obiedzie i zazwyczaj szczerze mówi co jej na serduchu leży. W skrajnych przypadkach, kiedy uzna kogoś za niegodnego poświecenia chwili będzie udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku i w ciszy będzie gardziła daną osobą. Nauczyła się żyć skromnie, ale ma dość stabilną sytuacje finansową, a to jak na razie jej wystarcza, bo stać ją na wszystkie jej zachcianki, których nie jest dużo - na czynsz za mieszkanie, na jedzenie, wino oraz ubrania ma pieniądze, poza tym jest całkowicie niezależna finansowo od partnera i potrafi utrzymać mieszkanie, w którym mieszka obecnie pięciu ludzi. Bardzo cieszy się, że pracuje dla innych, bo przynajmniej widzi sens i cel swojej pracy. Wie, że ma do czego wracać. Lubi dobrą zabawę, dobry seks, dobre jedzenie i dobre czerwone wino, jeżeli jest okazja aby się napić. Jak każda typowa kobieta ma skłonność do mylenia kiernków. Bywa roztrzepana, ale kiedy robi się niebezpiecznie i poważnie jest bardzo ostrożna. Stara się przede wszystkim odwracać uwagę przeciwników, aby jej przyjaciele mogli się wykazać. Menja nie bohaterzy niepotrzebnie. Lubi mieć wszystko podane na tacy, jest dość prosta i mówi to, co jej ślina na język przyniesie jak się zdenerwuje albo rozplotkuje na dobre. Najłatwiej ją wkurzyć robiąc krzywdę komuś, na kim jej zależy, podrywając jej męża albo sugerując otwarcie, ze jest głupia, kiedy akurat mówi mądrze. Nie lubi też być spławiana, kiedy chce dowiedzieć się o czymś więcej.
Umiejętności magiczne
Jej zdolności magiczne nie pozwalają jej na zabicie kogokolwiek, chyba że zmusi klona, aby ten zepchnął kogoś z klifu albo rzuci w kogoś na przykład nożem schowanym pod iluzją poduszki. Menja nie lubi przemocy, chyba, że ma do czynienia z kimś, kto lubi przemoc. Czasem przemoc jest lekarstwem na przemoc. Melody skupia się głównie na obronie i osłonie, a także na wprowadzeniu chaosu na polu walki w szeregach przeciwnika, co czyni z niej niezłe wsparcie. Jeżeli chodzi o wyczerpanie magiczne - nie widziano jej, aby ledwo stała na nogach po użyciu magii, choć bywa mocno zmęczona - nie zdaje sobie sprawy jak duży zasób mocy posiada. Co najwyżej złości się niemożebnie i potrzebuje więcej kalorii albo ma zadyszkę.
Co Menja potrafi?
Dodatkowe informacje: Klon zazwyczaj rozmawia (wtedy stanowi coś w rodzaju echa Menji), odwraca uwagę, ewentualnie wykonuje proste czynności takie jak odciąganie kogoś z pola walki albo sprzątanie. Kopię można od oryginału można odróżnić tylko na podstawie tęczówek o tej samej barwie, gdyż nauczyła się go przywoływać jeszcze jako dziecko, a wtedy wyobrażała sobie siebie z jednakowymi oczami. Klon nie posiada broni, chyba że mu się ją wręczy, albo uda mu się coś złapać po drodze, ale wtedy musi być kontrolowany przez Menję w pełni.
Dodatkowa sztuczka: Zamiana miejscami - Gwałtowna zamiana miejscami z klonem. Proces szybki, zabiera Menji dużo energii, ale pozwala jej szybko przenieść się w inne miejsce. Jest jedno ale - gdyby Menja wykonała kilka zamian pod rząd, to by miała zadyszkę jak po wbiegnięciu po schodach z kanapą na plecach na 9 piętro i potrzebowałaby dużo czekolady, aby się nie złościć. Używane zazwyczaj, gdy dziewczyna chce czegoś uniknąć, albo po prostu zwiać, ewentualnie zająć czymś przeciwnika. Jest materialny, ale to twór magiczny - jest delikatny, więc nie wytrzyma więcej niż jednego ataku. Taki przywołany na szybko klon stoi nieruchomo i przyjmuje na siebie uderzenie, ewentualnie odwraca uwagę.
Dodatkowe informacje: Często "udaje" piasek bądź kamienie. Menja najczęściej używa iluzji po to, aby skłonić przeciwników do ucieczki - nieszkodliwe kule ognia, fałszywa aura z płomieni, psy balthazara, zmiana swojego wyglądu na awatar melandru czy nawet lecący w stronę wroga łeb orriańskiej ryby mogą naprawdę przestraszyć. Ostatnio hitem wśród jej iluzji są ogniste trąby powietrzne elementalisty. Jeżeli jednak nie skupi się dostatecznie, z jej kuli ognia może się zrobić grillowany karp. Często praktykuje nakładanie iluzji powietrza lub otoczenia, która działa jak iluzja niewidzialności. Jej iluzje nigdy nie wyrządzą nikomu poważnej krzywdy, poza ewentualnymi urazami psychicznymi - w końcu ktoś, kto zamiast swojej ręki zobaczy ociekający krwią kikut może poczuć się bardzo nieswojo, mimo że czuje swoją rękę. Chce się przekonać do tego, by w swoje iluzje tchnąć pod koniec ich żywota trochę magii, by ich rozbicie mogło oślepić rozbłyskiem światła.
![]() |
Chaos - Menja potrafi nieświadomie tylko jedno zaklęcie z tej dziedziny. Nie przyznaje się do tego otwarcie, ale wyznaje boginię wody, iluzji i piękna - Lyssę. Wzywając ją i jej energię słowami "Niech Lyssa Cię zmyli!", potrafi wpłynąć na siebie oraz przeciwnika. Zasięg umiejętności jest dość spory, wróg nie musi być na wyciągnięcie ręki. Efekt modlitwy nie jest zazwyczaj przyjemny dla przeciwnika, a w przypadku Menji - albo coś przyjemnego się dla niej dzieje, albo nic[1]. Modlitwa może nie zostać w ogóle wysłuchana, a efekty oraz długość ich trwania różnią się, więc nie można przewidzieć co się stanie. |
Dodatkowe informacje: Co do samej "Modlitwy" - mimo, że wzywana jest Lyssa, z racji tego, że bogowie nie odzywają się od tysiąca lat, Modlitwa w rzeczywistości jest zaklęciem z dziedziny magii Chaosu, nie do końca świadomie poznanym przez Menję.
Możliwe negatywne efekty dla oponenta: Krwawienie, Oślepienie, Podpalenie, Zmrożenie, Okaleczenie, Strach, Konfuzja, Unieruchomienie, Zatrucie, Wrażliwość, Osłabienie (1,5-8s)
Możliwe pozytywne efekty dla Menji lub osoby o którą Menja się "pomodli": Egida, Furia, Siła, Ochrona, Regeneracja, Stabilność, Odwet, Zwinność, Wigor (czas: 3-6s)
Z kolei jeżeli mowa o samym czystym chaosie - Menja trochę brzydzi się tej dziedziny magii, woli mieć wszystko co się dzieje pod kontrolą.
Czego nie potrafi, a co chciałaby umieć?
- Teleportacja - Menja usiłuje zamieniać klona miejscem z innym przedmiotem lub osobą, która jest od niej oddalona o kilka kroków. Dotychczas udało jej się przeteleportować w taki sposób durszlak, miskę z makaronem, szczurka mamy, buta Jamesa i pierniczki babci oraz Jamesa... Choć przez to ostatnie jej partner wylądował na dachu ich domu, więc coś poszło nie tak. Wkurza ją fakt, że musi przywołać tego klona, jakby nie mogła po prostu zamienić ze sobą miejscem dwóch przedmiotów, dlatego straciła cierpliwość póki co.
- Defensywa - Od początku roku 1329 AE Menja działa w tym kierunku. Potrafi nasycić przedmioty swoją magią, która jest dość dzika i nie do końca ukierunkowana, ale ma to niewiele wspólnego z tym, co Menja chce osiągnąć. Mesmerka wciąż próbuje utwardzać jedną iluzję tak, by mogła jej posłużyć jako tarcza, którą można odepchnąć wrogów, ale... Dziewczyna powoli zaczyna rozumieć, że to bez sensu, że jest jej potrzebny dobry przewodnik magii albo coś, dzięki czemu uda jej się to kontrolować, a już na pewno normalna, wytrzymała tarcza, która nie powygina się pod wpływem jaj magii.
- Iluzje dźwiękowe - Czasem coś jej w tej dziedzinie wyjdzie, a czasem nie. Jak bardzo się skupi uda jej się stworzyć iluzję dźwięku na niewielkim, ściśle określonym obszarze. Kobieta dąży do tego, by obszar ten rozszerzyć znacząco i nauczyć się imitacji trochę bardziej niż trąbka czy odgłos pękającej folii bąbelkowej przerażających dźwięków. Niestety brakuje czasu na treningi.
- Tykanie zegara - co to jest i jak tego użyć? Czy to użyteczne, czy powinna udać się do psychologa? Menja chciałaby mniej niewiadomych w tej sprawie.
- Bariery - Menja zazdrości Januarze feedbacka. Jednak kiedy dowiedziała się, ze Januara opiera to na magii chaosu Menja kompletnie straciła chęć do nauki.
- Więcej klonów! - niewykonalne, już próbowała, straciła zapał, co nie zmienia faktu, że chciałaby.
- Większe jebudu z iluzji! - Melody opiera swoją magię na iluzjach, ale nie robią one nikomu krzywdy. Gdyby tak je jednak zdetonować w kłujące odłamki półmaterialnego lustra... Za trudne, za skomplikowane, na treningi potrzeba dużo czekolady.
- Wzmocnienie broni swoją magią - ma za sobą pierwsze próby. Różny skutek, nie poddaje się.
Umiejętności niemagiczne
- Dzięki swoim rodzicom jest dobrze wyedukowana. Zna się na rynku, księgowości i prowadzeniu biznesu, ponadto bardzo interesowała się psychologią i psychiatrią
- Choć na to nie wygląda, bardzo często obserwuje zachowanie innych i analizuje je, często wypatrując oznak zdenerwowania, towarzyszącym kłamstwom i niedopowiedzeniom. Melody nie da się łatwo zwieść - lekkie drżenie rąk, nerwowe uciekanie wzrokiem, napięte mięśnie twarzy... Wszystko to jest przez nią wyłapywane. Niekiedy zwykłe spojrzenie, rzucone na szybko pozwala jej przewidzieć ruch przeciwnika podczas walki.
- Potrafi utrzymać miecz, ale mistrzem fechtunku nie jest, a wręcz tego fechtunku unika. Potrafi komuś nieodpowiedzialnemu i nieostrożnemu zrobić krzywdę, a nawet sparować atak, jednakże z racji swojej wręcz dziewczęcej delikatności i słabości nie poradzi sobie z kimś, kto walczy dobrze
- Jest kontaktowa i szybko stara się odnaleźć wspólny język z tymi, z którymi się spotyka, co czyni ją niezłym sprzedawcą, choć z racji swojego wykształcenia byłaby lepszym ekonomistą
- Naprawdę kreatywna i dość inteligentna, co między innymi widać po jej iluzjach, a także po samej rozmowie. Lubi planować
- Potrafi pływać, wspinać się na drzewa, wyszukiwać szybko kryjówki. Nie boi się ubrudzić, nawet w szpilkach
- Potrafi walczyć pistoletem i łopatą. Do dziś nie wiadomo, dlaczego takie połączenie.
Ekwipunek

Dom Menji
Położony w dzielnicy Salma dwupiętrowy apartament jest utrzymany w czystości i w porządku. Na parterze znalazła się kuchnia, jadalnia i łazienka, pierwsze piętro to salon z odpowiednią ilością kanap i stołów, z kolei na drugim znajduje się pokój z dużym dwuosobowym łóżkiem oraz garderoba. Co ciekawe, w kuchni znajduje się klapa prowadząca do piwnicy. W piwnicy znalazł się warsztat Jamesa oraz sypialnia przyszłych małżonków. Jego charakterystyczną cechą jest wydrapany na drzwiach wejściowych napis: "Tu nie ma Spaghetti".
Domownicy
Na chwilę obecną:
- Menja - pracuje, zarabia i utrzymuje mieszkanie. Cieszy się z dużej ilości domowników, bo przynajmniej ma po co zarabiać.
- James
- Illumi
Desio- obecnie w domu mieszka córka Desia.- Francesca(mama Menji) - prawdziwa pani domu - sprząta, gotuje, pierze, prasuje i to właśnie dzięki niej w domu zawsze jest obiad i czysto. Do tego bywa mądra. Tematem tabu jest jednak jej wkrótce były mąż, ojciec Menji. Poza tym jest kompletnie nieszkodliwa, wie kiedy się usunąć, a kiedy podsłuchiwać. Podobno ma romans z sąsiadem.
Gdyby się uprzeć i porozkładać więcej kanap, w mieszkaniu Menji mogłoby nocować jeszcze 5 osób, ale to już jest absolutny limit. Czynsz trochę kosztuje, ale zarobki Menji wystarczają. Na czarną godzinę na nagłe wypadki dziewczyna ma odłożone pieniądze.
Pełna wersja historii
Melody przyszła na świat obrzydliwie bogatej arystokratycznej rodzinie parającej się również lichwą i prowadzącej liczne interesy. Aby było jeszcze bardziej arystokratycznie nadano jej trzy różne imiona, ponieważ każdy członek rodziny miał swoją wizję jak ma wyglądać pierwsze i jedyne dziecko Francesci Antoniny Megan Grashiny Pusshunter i Adama Johna Dahl. Od dziecka wpajano jej tajniki etykiety, a zasady savoir-vivre miała tak wyryte w pamięci, że mogła recytować je o dowolnej porze dnia i nocy. Interesowała się tym, czym chcieli rodzice - ekonomią, polityką, psychologią, miała również nauczyciela-mesmera, ponieważ jej rodzicom było wstyd z powodu jej różnokolorowych oczu i chcieli, aby nauczyła się to zakrywać. Melody za swoje kieszonkowe przekupiła go, by nauczył ją czegoś więcej - opłaciło się, nauczyła się tworzenia zaawansowanych iluzji i własnych kopii. Wyrobiła w sobie pewną charyzmę oraz opanowała sztukę perswazji, wykształcił się u niej również bardzo silny charakter i nerwy ze stali, tak niezbędne do tego, by efektywnie prowadzić interesy i nie bać się ryzykować. Oczywiście z czasem to wszystko później prawie że zanikło. Wszystko wskazywało na to, że Melody będzie idealną kandydatką do przejęcia interesu swojego ojca jeżeli nie urodzi mu się syn, ale dziewczyna została nagle wydziedziczona po wielkiej aferze związanej ze ślubem. Otóż ojciec zamierzał ją wydać za kogoś z wyższych sfer po to, aby zagwarantować sobie poważnego wspólnika - w końcu teścia lepiej nie oszukiwać. Szesnastoletnia Melody jak każda pyskata i rozpieszczona panna nie zgodziła się wyjść za obleśnego, grubego pięćdziesięciolatka, a jej ojciec nie przyjmował odmowy, więc dziewczyna uknuła plan w który wciągnęła swoją służkę - na dzień ceremonii po prostu nałożyła na służkę iluzję siebie, a sama wraz z kilkoma sukniami i swoją biżuterią uciekła z domu, bo w końcu okres buntu i tak dalej. Prawda wyszła na jaw w trakcie wesela, gdyż Melody nie była doświadczonym mesmerem, a efekt był łatwy do przewidzenia - kontrakt zerwano, córkę marnotrawną wydziedziczono, a służkę publicznie ścięto. Skandal na całą stolicę. Dumna Melody wcale nie zamierzała wracać do domu i błagać o przebaczenie, bo w końcu to ona była poszkodowaną. Przynajmniej tak to widziała. Bardzo podobało jej się to, że zrobiła coś wbrew swoim rodzicom, choć w stolicy tak bardzo śmierdziało i było na tyle niebezpiecznie, że spieniężyła trochę biżuterii i zabezpieczyła resztę majątku zakopując go gdzieś w Queensdale. Nastolatka nie snuła się długo po stolicy bez zajęcia - zadbana, czyściutka i samotna była wręcz jak magnes na kłopoty. Najpierw znalazł ją ojciec, który usiłował ją jeszcze namówić na powtórkę tego nieszczęsnego ślubu, po czym, przy kolejnej odmowie oznajmił jej, że nie ma już czego szukać w domu rodzinnym i ma nie przedstawiać się nazwiskiem, bo on kogoś wynajmie i ją uciszą. Następne obrabowano ją i zrobiono jej krzywdę. Jakby tego było mało, po wszystkim pomoc zaoferował jej alfons z dzielnicy Ossan. Prowadził mniej znany dom rozpusty i potrzebował kelnerki, a jemu Melody już nie odmówiła. Przez dwa lata dziewczyna pracowała całkiem przyzwoicie nie robiąc nic zbereźnego. Ot, bardziej rozebrana niż ubrana z twarzą zakrytą bardzo gustowną maską kursowała między barem a klientami. Czasem zdarzało jej się doradzać alfonsowi w sprawach finansowych i marketingowych, dzięki czemu burdel stawał się nieco bardziej rozpoznawalny, a dzienny zysk wzrósł o 15%. Melody przesiąknęła bardzo atmosferą tego miejsca, zupełnie zatracając poczucie tego co przystoi kobiecie, a co nie. Zależało jej na pieniądzach na własne mieszkanie, więc gdy tylko poczuła się na siłach dała sobie wytatuować lewe biodro, przefarbowała włosy na lawendowy i dołączyła do grona kurtyzan jako Muza, a maski prawie w ogóle nie zdejmowała - tajemniczość dodawała jej seksapilu zdaniem alfonsa, a mężczyźni lubili odkrywać tajemnice. Miał racje, bowiem różne plotki krążyły wśród stałych bywalców i każdy chciał te pogłoski sprawdzić na własne oczy, więc bywały dni, kiedy Muza nie opuszczała w ogóle sypialni - wielu płaciło ogromne sumy by zobaczyć, czy naprawdę jest tak śliczna jak mówią, czy jej oczy są zielone czy bardziej fioletowe, czy jej tatuaż to jedna nutka czy może cała ich gama, a jak tam to jaki to utwór. Klientów bardzo interesowała odpowiedź na pytanie, czy naprawdę jest tylko jedna Muza, bo niektórzy mówili, że widzieli dwie naraz. Paradoksalnie dzięki tej otoczce tajemnicy udało jej się wyrwać z burdelu. Pewnego dnia tajemnicę Muzy postanowiły odkryć naraz dwie bardzo znaczące osobistości - jej ojciec i wujek. Melody skorzystała z okazji i zaproponowała im układ - milczenie za luksusowe mieszkanie w dzielnicy Salma. W końcu wieść o tym, że córka szanownego pana Dahl się puszcza za pieniądze wywołałaby niemały skandal, podobnie jak wieść o tym, że panowie Dahl chodzą do burdelu, nie wspominając o tym, że mieli zamiar zapłacić Melody, która, choć wydziedziczona, wciąż jest z ich krwi. Nawet nie próbowali się targować. Mieszkanie zostało kupione, a Melody znalazła pracę jako kurier i zaczęła przedstawiać się swoim trzecim imieniem albo zlepkiem wszystkich trzech - Menja. Obecnie stara się choć trochę ustatkować, w czym pomaga jej włóczykij o imieniu James oraz praca w sklepie Mimetki, ponieważ z pracy kuriera dziewczyna zrezygnowała. Pół roku temu wydarzyło się coś naprawdę dziwnego - w jednym momencie odnalazła trzech swoich kuzynów z rodziny od strony matki w jednym miejscu. Nie dotrzymała za bardzo warunków układu z tatą i wujkiem, bo cała ta sytuacja zainspirowała ją do wygadania się kuzynom i Jamesowi ze swojej historii, ale kto by się tym tak przejmował - mieszkanie i tak było jej, a ta czwórka osób była tymi, którym zaufała. Jakoś dziwnie zbiegło się to z wydarzenie z opłakanym w skutkach atakiem serca u jej "ojca", o którym usłyszała, więc tym bardziej była spokojna. Melody wróciła do przedstawiania się wszystkimi imionami, ponieważ obecnie nie boi się odrzucenia i wie, że mieszkania już nie straci. Nikt poza Jamesem nie poznał jej historii, choć i przed nim zataiła wiele, bo po prostu nie chce do tego wracać. Teraz, kiedy ma być żoną jest wyraźnie zaniepokojona i nie wie, czy sobie poradzi, bo nigdy nie miała żadnego wzoru do naśladowania. Teraz Menja jest szefową perfumerii Mimetki i chce utrzymać interes tak, by jej przyjaciółka miała do czego wracać. Mimo to Menja zaczyna wątpić w to, że kiedykolwiek coś takiego nastąpi. Po ślubie przyjęła drugie nazwisko - nazwisko Jamesa. Co ciekawe jednym z prezentów ślubnych jakie dostała było wycofanie wydziedziczenia przez jej ojca, zatem... Menja znów jest szlachcianką i nie wiedząc, czy śmiać się czy płakać póki co ma to gdzieś. Nigdy nie przykuwała dużej uwagi do swojego statusu społecznego, jednak czuje się nieco bezpieczniej - sytuacja finansowa młodego małżeństwa jest w miarę stabilna, a wielki dom w dzielnicy Ossan być może kiedyś stanie się ich własnością.
Plotki i fakty
Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją!
♬ Jej matka jest siostrą ojca Desiliusa Juana Hose Marii Pusshuntera i Illumiego Davia Hose Marii Pusshuntera, którzy są członkami Ligi Sześciu Filarów, a zarazem jej bliskimi kuzynami.
♭ James jest dla niej najważniejszą osobą w życiu. Po tym jest jej matka oraz Mimetka, potem kuzyni będący w Lidze i Emhyr, później Liga, ale nie wszyscy, następnie przyjaciele z przeszłości. Reszta jej nie obchodzi, lub obchodzi ją na tyle mało, że nie warto ich wymieniać.
♪ Jej mężem jest James. Już jest pewna, że kocha go straszliwie, a wszystkich potencjalnych adoratorów informuje, że jest mężatką opowiadajac ciepło o swoim mężu, ewentualnie straszy swoimi rybimi iluzjami, a w skrajnych przypadkach słownie i odważnie daje im oficjalnego kosza.
♭ Nie dołączyła do Bractwa, ale dołączyła do Ligi, głównie ze względu na Jamesa, Mimetkę, Illumiego i Desia. Teraz strasznie lubi prawie wszystkich.
♪ Zrobiłaby prawie wszystko dla kuzynów, choć nie potrafi zdecydować, który jest najfajniejszy.
♫ Podobno jednym z powodów, dla którego pomagała Mimetce w remoncie perfumerii była chęć zyskania u niej zniżki na perfumy. Dopiero później szczerze polubiła dziewczynę i nawet zaczęła się z nią solidaryzować, jak baba z babą. Rzuciła robotę kurierki i zaczęła pracować u Mimi w tym czystym i pachnącym świecie perfum. Obecnie pełni tymczasowo funkcję kierownika sklepu i wszystko ogarnia. Ma do pomocy jedną pracownicę oraz swoją matkę. Zdarza jej się czasem zamknąć w małym laboratorium i wymyślać nowe linie perfum. Czasem pracuje nad nowymi recepturami w domu, ale nie jest to dla niej całe życie, a raczej coś, co robi z nudów.
♭ Nie lubi nadętych arystokratów. Uważa, że od pieniędzy przewraca się w głowie i dupie, ale mimo wszystko zawsze lepiej umierać w otoczeniu brylantów niż w otoczeniu krowich placków, tyle że nie można być osobą, która "sra wyżej niż siedzi"
♪ Kiedyś chciała otworzyć własny gabinet psychologiczno-psychiatryczny, ale nie korci jej otwieranie własnego biznesu, bo wie, że wtedy zeżarłby ją stres. Teraz, po tylu sezonach prowadzenia perfumerii jest uodporniona na stres związany z pracą, ale marzenia z przeszłości porzuciła. Teraz stresuje się tylko tym, co czasem robi Liga i co dzieje się z jej bliskimi.
♫ Trochę zaczyna się uodparniać na alkohol i ma mocniejsza głowę niż kiedyś. Kufel piwa tu, szklanka brandy tam... Ale tylko gdy jest okazja i nigdy przed pracą. Naprawdę, nie ma z alkoholem żadnego problemu.
♬ Uwielbia smak lukrecji, herbaty anyżowej oraz czerwonego wina, chociaż nie pogardzi też soczystym krwistym stekiem.
♭ Boi się duchów i ciemności w samotności, ale nikt o tym nie wie. Nie przepada też za wysokością, zwłaszcza kiedy musi biegać tuż przy przepaści.
♫ Ostatnio jej lewe ramie zaczyna się nieznacznie powiększać, a mięśnie rysują się już na nim tak, jak na prawym. Co ciekawe dziewczyna wydaje się mocno pracować nad całą swoją sylwetka, bo jej całe ciało jest trochę twardsze w dotyku. Menja naprawdę ćwiczy!
♪ Floriana skrycie uważa ją za piękną kobietę.









