Ryan Van Saan

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ryan Van Saan
Rasa

Człowiek

Płeć

Mężczyzna

Wiek

Około 25 lat

Klasa

Revenant

Przydomek

brak

Rola w Lidze

Miecz

Filar

brak

Powiązane organizacje

Liga

Bliscy

brak

Status postaci

Główna

Gracz

-


Wygląd

Wysoki mężczyzna, o ciemnej karnacji, włosach i oczach. Na ciele ma wiele mniejszych, czy większych blizn. Poza tym widać po nim lata odciśnięte na zarabianiu mieczem, przez bardzo umięśnione ciało. Na ramionach nosi wyprawioną wilczą skórę, podbitą od dołu wzmocnioną skórą. Jeśli sytuacja tego wymaga, zakłada w celu osłonięcia twarzy czerwoną chustę. Świetnie chroni przed piaskiem pustyni. Połowa jego torsu jest goła, jednak brzuch oraz podbrzusze ma osłonięte stalą. Spodnie są zrobione na modłe zbroi noszonych swego czasu przez słoneczne włócznie. Całość uzupełniają ciężkie, stalowe buty. Przy pasie ma dwa miecze, również wzorowane na miecze noszone przez słonecznych. Jeden z nich był własnością jego ojca.

Charakter oraz historia

Ryan nie miał łatwego dzieciństwa. Do niedawna nie miał pojęcia kim byli jego rodzice, ani co skłoniło ich do porzucenia dziecka. Z tego powodu nie zna również swojej dokładnej daty urodzenia, stąd trudno mu określić dokładnie swój wiek. Dopiero na krótko przed przybyciem do Elony dowiedział się, iż jego rodzina wywodziła się własnie z tych terenów, a rodzice go nie porzucili - zostali zabici przez kilku bandytów, których nadal pełno w okolicach ludzkiej stolicy.

Jak więc wyglądał los dziecka bez rodziców w tym wspaniałym mieście?

Sierociniec nie jest odpowiedzią na to pytanie. Ryan nie miał tyle szczęścia, czy też według niektórych pecha, aby tam trafić. Zamiast tego wychowywał się bezpośrednio na ulicy. Jako kilkulatek nauczył się polować na szczury, czy podkradać nocą kurczaki z kurnika, za co zresztą niejednokrotnie został ukarany, czasami mocno nieadekwatnie do winy. Potem kiedy trochę podrósł nauczył się okradać przechodniów. Jak dużo innych dzieciaków zauważył również, że największe zarobki oferuje prostytucja. Wielu szanowanych, czy po prostu bogatych starszych mężczyzn korzystało z usług najmłodszych mieszkańców tego zawszonego miejsca. Ryan pod tym względem nie był wyjątkiem. W chwilach desperacji oddawał się po prostu za ciepłą strawę i kąt na noc (szczególnie w wyjątkowo siarczyste mrozy).

To czym się odróżniał na tle innych sierot, było zacięcie. Mimo pokusy, aby wydać oszczędności na resztki kleju szewskiego, czy inne asuriańskie odpady chemiczne, które kosztowały grosze (chociaż oczywiście z ich perspektywy były to krocie). Kupowało je wielu, tylko dla komfortu chwilowej ucieczki od rzeczywistości. Ryan nie raz widział na własne oczy, jak dzieciaki na głodzie były za kolejną dawkę zrobić wszystko (ku uciesze gangów biedoty, które traktowały je jak najtańszą rozrywkę). Każdego miedziaka, którego nie musiał wydać na jedzenie, oszczędzał w tylko sobie znanym schowku. Ostatecznie w wieku czternastu lat udało mu się kupić swój własny miecz.

Kanaxai.

Zardzewiałe ostrze daje mu perspektywy na dołączenie do jednego z gangów. Przez pierwszy rok z tego tytułu stać go na jedzenie, a opcja spania na ulicy zupełnie odpada. Osoby będące nad nim dostrzegły, iż chłopak słucha rozkazów tylko raz, a następnie je wykonuje (nawet jeśli są ku temu jakieś przeszkody). W świecie, gdzie główną siłę gangu stanowiły przećpane nastolatki, mające po prostu broń, on zdaje się być bliższym tym, którzy tą hałastrę ogaraniali. W ramach "awansu" w wieku piętnastu lat staje się sutenerem grupy dzieciaków w wieku sześciu, do trzynastu lat. Handel dzieciakami zdzierżył przez rok. Ostatecznie nie wytrzymał i poderżnął gardło klienta, który oddał jego pociechę stłuczoną tak bardzo, że nie umiała nawet otworzyć oczu. Aby jednak nie trafić w tym wieku do więzienia, które dla osoby jego pokroju najpewniej oznaczałoby śmierć, zdecydował zaszyć się jeszcze głębiej w ulicę. Oznaczało to naturalnie, że teraz nie mógł dobijać targów, niemalże na oczach skorumpowanych Seraphów.

Tym sposobem dostał się na arenę. Walczono tam na gołe pięści (sporadycznie oręż), a walki wcale nierzadko kończyły się tragicznie dla jednej ze stron. Tam też ku zdziwieniu wszystkich (a chyba najbardziej zdziwiony owym faktem był sam Ryan) przetrwał kolejne trzy lata. Zdążył wyrobić sobie opinię osoby, która zdawała się nie dostrzegać ryzyka. Rzucał się bez specjalnego patyczkowania na osobników, z którymi zdrowy rozsądek mówił, że nie miał szans. I prawdopodobnie tylko dlatego tyle na owej arenie wytrzymał. Walczenie z osobą, która znosi kolejne razy jak worek treningowy, ponadto nadal stoi na nogach, a następnie oddaje, wszystko okraszone beznamiętnym wzrokiem, w którym ciężko było dostrzec chociażby cień jakiekolwiek emocji. Stąd też "pieszczotliwy" pseudonim Risen.

Po trzech latach zniknął z dnia na dzień. Zaciągnął się z własnej woli do Szwadronów Śmierci, czy też częściej nazywanych po prostu śmieciami. Były to oddziały złożone ze sprawnych fizycznie więźniów, którzy mogli wybrać służbę zamiast gnicie w więzieniu. Urzędowali na Orr, czyszcząc pozostałości po Zhaitanie, w postaci większych wrogów. Dopiero tam nauczył się naprawdę dobrze radzić sobie z bronią, głównie młotem oraz mieczami. Po kolejnych trzech latach wypłacono mu niemały żołd. Wystarczająco duży, aby po powrocie było go stać na wynajmowanie pokoju w karczmie oraz trzy ciepłe posiłki dziennie, które okazały się być niezwykłą odmianą od wcześniejszych lat. Niespełna kilkanaście miesięcy temu poznał Ligę, chociaż zaciągnąć się do niej zdecydował dopiero po wyprawie do Elony.

Charakter Ryana to dość trudna sprawa. Lata przeżyte w cierpieniu, handlowanie własnym ciałem, a później walka o przetrwanie każdego dnia uczyniły niezwykłe spustoszenie w jego psychice. Mimo to stara się być zawsze pogodnym, wiedząc że aktualnie jest w naprawdę komfortowej sytuacji życiowej. Miewa problemy z empatią, stąd część jego reakcji wydaje się być nieszczera, albo nieco opóźniona. Mimo, że teoretycznie opowiada bez większego problemu o swoich doświadczeniach, o tyle gdzieś to w nim siedzi, powodując, że czasem zwyczajnie znika bez słowa na kilka dni, układając sobie wszystko pod kopułą, żeby nie zwariować.

Umiejętności Bojowe

Kanaxai jest legendą, którego echa słucha Ryan podczas walki.

Umiejętności:

Miecz Ryana z przelaną weń magią człowieka.
  • Demoniczna Magia (pasywnie): Kiedy człowiek decyduje się na poważną walkę, jego blizny, oczy, ręce od nadgarstków po łokcie oraz ostrza obu mieczy, pokrywają się żółto-pomarańczowym, nieco neonowym światłem. Zwiększa to jego siłę fizyczną oraz wytrzymałość na obrażenia. Ponadto Ryan ma lepszy refleks i szybsze ruchy. Każdorazowe trafienie mieczem zwiększa siłę działania oków szaleństwa.
  • <w trakcie tworzenia>

Ekwipunek

  • Dwa miecze wzorowane na mieczach słonecznych włóczni
  • Zbroja
  • Mały plecak, gdzie mieści praktycznie cały swój dobytek
  • Raptor

Plotki/Ciekawostki

-