Ryan Van Saan

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ryan Van Saan
Rasa

Człowiek

Płeć

Mężczyzna

Data urodzenia

Około dwudziestu pięciu lat

Klasa

Revenant

Zawód

Najemnik

Rola w Lidze

Rekrut

Powiązane organizacje

Liga Sześciu Filarów

Filar

Brak

Znana Rodzina

Brak

Status postaci

Główna


Zbierałeś kiedyś zęby połamanymi palcami?

— Ryan Van Saan


♪Children of the night♪

Wygląd

Miecze zdobyte podczas jednego zlecenia. Przekute z ostrza dwuręcznego, na dwa jednoręczne.

Wysoki mężczyzna, o ciemnej karnacji, włosach i oczach. Na ciele ma wiele mniejszych, czy większych blizn. Poza tym widać po nim lata odciśnięte na zarabianiu mieczem, przez wyraźnie wyrobione mięśnie. Nie tylko mięśnie zdradzają jego pochodzenie - tak samo niezliczoną ilość razy łamany nos, który przez to jest dość zniekształcony. Od powrotu z pustyni na jego całej ręce i barku można dostrzec zawiły tatuaż, który jest osobliwą pamiątką z pustyni.

Zazwyczaj można spotkać go w dwóch rodzajach ubrań. Pierwszy zestaw to frak, zakupiony w Amnoon. Mężczyzna początkowo niechętnie w nim chodził, acz jest on zdecydowanie wygodniejszy, niźli pełna zbroja. Sam frak ma ciemnobrązowy kolor, do tego ciemne spodnie i buty oraz stonowanie złote dodatki, sprawiają, iż można pomyśleć, że jest stałym bywalcem różnorakich bankietów. Ostatnimi czasy jednak nosi go bardzo rzadko.

Drugi zestaw to ciężka zbroja płytowa, która stała się jego drugą skórą, szczególnie po powrocie do zarabiania mieczem. Jego klatkę piersiową chroni wzmacniana kolczuga, którą łączą skórzane pasy. Najlżejszym elementem są spodnie, które zapewniają dużą swobodę w poruszaniu się człowiekowi, dopełniają je mocne paski. Revenant przypina do nich miecze, nóż oraz okazjonalnie hełm, kiedy nie nosi go na głowie. Buty oraz rękawice są pełnoprawnymi atrybutami każdego szanującego się "blaszaka". Ciężkie, płytowe, idealnie chroniące kończyny człowieka. Zarówno buty, jak i rękawice są wysokie, sięgają kolejno do kolan i łokci. Naramienniki oraz hełm pewnie mogłyby zostać podciągnięte o metaforę jego charakteru. Dla Ryana przede wszystkim sprawdzają się w walce. Duża ilość rogów i kolców pomaga mu w walce bezpośredniej, gdzie każdy cios przeciwnika może okazać się dla agresora potencjalnie niebezpieczny. Całości dopełnia czarna peleryna z szarymi pasami. Podobno zbroję tę lubi na tyle, że ma jej kilka kopii w domu - na wszelki wypadek, czyli czekanie, aż oryginał odbierze od płatnerza w razie problemów.

Nieodłączonym elementem garderoby są dwa miecze, wzorowane na oręż noszony przez słonecznych. Jeden z nich był własnością jego ojca. Aktualnie jednak zostały one zastąpione przez szerokie, złotawe ostrza. Ciężki miecz zdecydowanie bardziej pasuje do jego stylu walki, niż delikatniejsze oręże, którym walczyli słoneczni. Po misji, gdzie udał się wraz z Ligą do siedziby pewnej nekromantki, przekuł zdobyty na miejscu miecz dwuręczny na coś dostosowanego pod siebie, po utracie własnych ostrzy w walce z opętanym bloodstonem wojownikiem. Kto wie, może w końcu tym razem ostrza zostaną z nim faktycznie na dłuższy okres czasu?

Revenant ma jeszcze drugi zestaw, równie ciężkiej zbroi. Używa jej głównie przy treningach, ale w razie potrzeby nie będzie miał problemu z walczeniem w nim. Ryan nie lubi jej z racji trochę zbyt dużej... Reprezentatywności. Ciemnokrwiste wstawki, długa półpeleryna z metalowych płytek i wysoki hełm ze skrzydłami. Jest bardzo charakterystyczna, jednak wykonana przez mistrza w swoim fachu. Dzięki temu człowiek może pozostać w niej cichy, na tyle na ile da się być cichym w spasowanej zbroi płytowej. Jednak jej głównym zadaniem jest ochrona ciała revenanta, co idzie jej doskonale.

Charakter oraz historia

Ryan nie miał łatwego dzieciństwa. Do niedawna nie miał pojęcia kim byli jego rodzice, ani co skłoniło ich do porzucenia dziecka. Z tego powodu nie zna również swojej dokładnej daty urodzenia, stąd trudno mu określić dokładnie swój wiek. Dopiero na krótko przed przybyciem do Elony dowiedział się, iż jego rodzina wywodziła się własnie z tych terenów, a rodzice go nie porzucili - zostali zabici przez kilku bandytów, których nadal pełno w okolicach ludzkiej stolicy.

Jak więc wyglądał los dziecka bez rodziców w tym wspaniałym mieście?

Sierociniec nie jest odpowiedzią na to pytanie. Ryan nie miał tyle szczęścia, czy też według niektórych pecha, aby tam trafić. Zamiast tego wychowywał się bezpośrednio na ulicy. Jako kilkulatek nauczył się polować na szczury, czy podkradać nocą kurczaki z kurnika, za co zresztą niejednokrotnie został ukarany, czasami mocno nieadekwatnie do winy. Potem kiedy trochę podrósł nauczył się okradać przechodniów. Jak dużo innych dzieciaków zauważył również, że największe zarobki oferuje prostytucja. Wielu szanowanych, czy po prostu bogatych starszych mężczyzn korzystało z usług najmłodszych mieszkańców tego zawszonego miejsca. Ryan pod tym względem nie był wyjątkiem. W chwilach desperacji oddawał się po prostu za ciepłą strawę i kąt na noc (szczególnie w wyjątkowo siarczyste mrozy).

To czym się odróżniał na tle innych sierot, było zacięcie. Mimo pokusy, aby wydać oszczędności na resztki kleju szewskiego, czy inne asuriańskie odpady chemiczne, które kosztowały grosze (chociaż oczywiście z ich perspektywy były to krocie). Kupowało je wielu, tylko dla komfortu chwilowej ucieczki od rzeczywistości. Ryan nie raz widział na własne oczy, jak dzieciaki na głodzie były za kolejną dawkę zrobić wszystko (ku uciesze gangów biedoty, które traktowały je jak najtańszą rozrywkę). Każdego miedziaka, którego nie musiał wydać na jedzenie, oszczędzał w tylko sobie znanym schowku. Ostatecznie w wieku czternastu lat udało mu się kupić swój własny miecz.

Tagachi.

Zardzewiałe ostrze daje mu perspektywy na dołączenie do jednego z gangów. Przez pierwszy rok z tego tytułu stać go na jedzenie, a opcja spania na ulicy zupełnie odpada. Osoby będące nad nim dostrzegły, iż chłopak słucha rozkazów tylko raz, a następnie je wykonuje (nawet jeśli są ku temu jakieś przeszkody). W świecie, gdzie główną siłę gangu stanowiły przećpane nastolatki, mające po prostu broń, on zdaje się być bliższym tym, którzy tą hałastrę ogaraniali. W ramach "awansu" w wieku piętnastu lat staje się sutenerem grupy dzieciaków w wieku sześciu, do trzynastu lat. Handel dzieciakami zdzierżył przez rok. Ostatecznie nie wytrzymał i poderżnął gardło klienta, który oddał jego pociechę stłuczoną tak bardzo, że nie umiała nawet otworzyć oczu. Aby jednak nie trafić w tym wieku do więzienia, które dla osoby jego pokroju najpewniej oznaczałoby śmierć, zdecydował zaszyć się jeszcze głębiej w ulicę. Oznaczało to naturalnie, że teraz nie mógł dobijać targów, niemalże na oczach skorumpowanych Seraphów.

Tym sposobem dostał się na arenę. Walczono tam na gołe pięści (sporadycznie oręż), a walki wcale nierzadko kończyły się tragicznie dla jednej ze stron. Tam też ku zdziwieniu wszystkich (a chyba najbardziej zdziwiony owym faktem był sam Ryan) przetrwał kolejne trzy lata. Zdążył wyrobić sobie opinię osoby, która zdawała się nie dostrzegać ryzyka. Rzucał się bez specjalnego patyczkowania na osobników, z którymi zdrowy rozsądek mówił, że nie miał szans. I prawdopodobnie tylko dlatego tyle na owej arenie wytrzymał. Walczenie z osobą, która znosi kolejne razy jak worek treningowy, ponadto nadal stoi na nogach, a następnie oddaje, wszystko okraszone beznamiętnym wzrokiem, w którym ciężko było dostrzec chociażby cień jakiekolwiek emocji. Stąd też "pieszczotliwy" pseudonim Risen.

Po trzech latach zniknął z dnia na dzień. Zaciągnął się z własnej woli do Szwadronów Śmierci, czy też częściej nazywanych po prostu śmieciami. Były to oddziały złożone ze sprawnych fizycznie więźniów, którzy mogli wybrać służbę zamiast gnicie w więzieniu. Urzędowali na Orr, czyszcząc pozostałości po Zhaitanie, w postaci większych wrogów. Dopiero tam nauczył się naprawdę dobrze radzić sobie z bronią, głównie młotem oraz mieczami. Po kolejnych trzech latach wypłacono mu niemały żołd. Wystarczająco duży, aby po powrocie było go stać na wynajmowanie pokoju w karczmie oraz trzy ciepłe posiłki dziennie, które okazały się być niezwykłą odmianą od wcześniejszych lat. Niespełna kilkanaście miesięcy temu poznał Ligę, chociaż zaciągnąć się do niej zdecydował dopiero po wyprawie do Elony.

Po tym, jak Liga zakończyła działalność na terenie Elony, a wszystko zdawało się iść ku dobremu, człowiek raz jeszcze zniknął bez słowa. Wtedy też rozeszły się jego ścieżki z Irunn, o której nie słyszał od tego czasu. W tym czasie wrócił do Divinity's Reach, gdzie nawiązał nie do końca zgodne z literą prawa interesy z przyjacielem z dzieciństwa - Artemem. Dzięki temu wyrobił sobie dużo wpływów wśród lokalnych Seraphów. Jednak wbrew pozorom nie jest to wpływ pozytywny, poprzez wysławienie się odwagą czy praworządnością, a poprzez naciski w postaci różnorakich haków na ich osoby, podrobionych dowodów czy zwyczajnego zastraszenia celującego w rodzinę. Przez rok działalności z lokalnymi gangami, zdążył sobie wystosować naprawdę dużą siatkę powiązań, które lubi wykorzystywać. Nawet pojawienie się Gareela, szalonego popielca, nie zdołało zaburzyć tej swoistej, wypracowanej siłą symbiozy ze stróżami prawa. Aktualnie działa już bardziej legalnie, przynajmniej na papierze, a jeśli ktoś chciałby znaleźć na niego haka musi liczyć się z dużymi trudnościami. Prawnymi - z powodu prawnika, któremu Ryan nie żałuje grosza i poza prawnymi - w postaci samego revenanta, który nie lubi kiedy ktoś grzebie na jego podwórku.

Charakter Ryana to dość trudna sprawa. Lata przeżyte w cierpieniu, handlowanie własnym ciałem, a później walka o przetrwanie każdego dnia uczyniły niezwykłe spustoszenie w jego psychice. Mimo to stara się być zawsze pogodnym, wiedząc że aktualnie jest w naprawdę komfortowej sytuacji życiowej. Miewa problemy z empatią, stąd część jego reakcji wydaje się być nieszczera, albo nieco opóźniona. Mimo, że teoretycznie opowiada bez większego problemu o swoich doświadczeniach, o tyle gdzieś to w nim siedzi, powodując, że czasem zwyczajnie znika bez słowa na kilka dni, układając sobie wszystko pod kopułą, żeby nie zwariować. Poza tym jest też dosyć agresywny, a większość konfliktów woli rozwiązywać siłowo. Jeśli ktoś mu raz nie spasuje, to ciężko mu się przemóc do takiej osoby, ale wobec "swoich" jest lojalny, aż po grób.

Umiejętności bojowe

Shiro jest legendą, którego echa słucha Ryan podczas walki.

Umiejętności:

  • Naznaczenie zabójcy: Ryan oznacza swój cel, tworząc delikatną więź. Po rzuceniu tego zaklęcia jest w stanie dostrzec ruchy przepływu magii, kiedy jego ofiara stara się ukryć w cieniu bądź pomiędzy klonami.
Miecze pojawiające się za plecami Ryana.
  • Echo Śmierci: Ryan pokrywa swoją aktualną broń zielonkawą poświatą (musi mieć do tego broń w rękach). Sześć kolejnych uderzeń wykrada część życia przeciwnika, oddając je Ryanowi.
  • Akrobata Mgieł (pasywnie): Skoki przez Mgłę kosztują go mniej energii, dodatkowo po wyskoczeniu z nich następny atak Ryana jest nie do zablokowania, a obrażenia z tego ataku są nieznacznie większe, niż przy zwykłym trafieniu.
  • Miecze Zdrajcy: Z pleców Ryana wyłania się do pięciu mieczy, którymi może walczyć bez trzymania ich w dłoniach. Jednak każdy ruch miecza zdrajcy musi sobie wyobrazić, więc przy walce wszystkimi pięcioma nie może się praktycznie skupić na walce fizycznymi mieczami. Na miecze zdrajcy NIE może nałożyć efektu echa śmierci.


Drugą legendą z którą Ryan połączył się już podczas pobytu w Elonie jest Generał Morgahn. Na jego rzecz zupełnie zrezygnował z wachlarza umiejętności proponowanych przez Kanaxaia, skupiając się tylko na jego echu, czerpiąc czasem korzyści z nauk czerpanych od Shiro Tagachiego. Na chwilę obecną podczas samotnych treningów udało mu się uzyskanie wachlarza umiejętności bazujących na umiejętnościach Renegadów. Wojownicy są przyzywani przez Ryana przy pomocy okrzyków.

  • Zneutralizować maga! - Ryan przyzywa ducha Kourańskiego maga z berłem, który będzie starał się wystrzelić pocisk łamiący zaklęcie.
  • Tarcze w górę! - Przyzwanie Kouriańskiego tarczownika z odpowiednikiem Scutum do osłonięcia w walce wskazanego przez Ryana celu, bądź zaatakowania przeciwnika tarczą. Wezwany wojownik nie posiada innego uzbrojenia.
  • Szarża! - Przyzwanie Kourańskiego piechura z mieczem do walki.
  • Potrzebny medyk! - Przez revenanta zostaje przyzwany Kouriański medyk. Jest on w stanie wyleczyć słabsze i średnie obrażenia bądź podtrzymać kogoś przy życiu przy ranach cięższych.
  • Za Krainę Złotego Słońca! - Ryan poświęca większość swojej energii na przyzwanie czterech duchów, które atakują jego cel, starając się osłonić revenanta, jeśli ten jest w złym stanie. Jest to dwóch mieczników oraz dwóch tarczowników.



Poza tym używa jeszcze autorskiego wykorzystania swojej magii, niezwiązanego z legendą z którą jest połączony w danym momencie. Wykorzystując kryształ w łańcuszku na prawej ręce jako formy katalizatora, przywołuje on łuk, będący manifestacją jego energii. Dalej ćwiczy walkę tym niecodziennym rozwiązaniem, dlatego póki co wachlarz umiejętności z tym związany jest bardzo szczątkowy, w zasadzie ograniczający się jedynie do podstawowego ataku.

Łuk używany przez człowieka.
  • Pocisk - Czysta magia, w kształcie strzały. Posiada zbliżone do niej właściwości, tj. może przebić się przez lżejsze pancerze, niekoniecznie jednak przez zbroje płytowe. Tak samo jak zwykły odpowiednik może zostać zniesiona przez wiatr, czy odbita. Ale wygląda fajniej.

Umiejętności niemagiczne

W trakcie burzliwej przeszłości Ryan nabył kilka niezbędnych umiejętności, które pozwoliły mu przeżyć.

  • Bijatyka - Jest naprawdę wprawnym pięściarzem, posługującym się w walce bezpośredniej całym ciałem. Pamiętaj młody. Każde sto kopnięć w ten pachołek, to kruszenie kości. Skruszony piszczel staje się twardszy, a tobie kiedyś to może uratować życie.
  • Żelazny żołądek - Jedzenie wielu, naprawdę dziwnych rzeczy, pozwala mu aktualnie pochłonąć wszystko, co nie jest trujące. Zdaje się też nigdy nie krzywić, bez względu na to co je. Kiedy twoim ostatnim posiłkiem od pięciu dni jest powietrze, nadgnite zwłoki gołębia, zakopane w błocie potrafią stać się prawdziwym rarytasem.
  • Przesłuchiwanie - Kiedy wszedł w struktury gangu, czasami sytuacja wymagała przekonanie kogoś do powiedzenia czegoś, czego bardzo nie chciał zdradzać. Ryan dzięki temu wie gdzie nacisnąć, żeby bolało. Większość debili myśli, że o, utniesz gościowi palca, a ten już wszystko ci wyśpiewa. Pomyśl tylko, ilu nerwów wtedy go pozbawiasz. Da się zrobić znacznie gorsze rzeczy przy pomocy nawet regularnie kapiącej wody.
  • Tropienie - Nauczył się tego na Orr. Czasem kupa błota w jednym miejscu wcale nie jest wynikiem padającego deszczu. Ty patrz! Ale śmieszna dziura. Tylko kto robiłby dziury na śroaaAAAAa..!
  • Jazda na raptorze - Umiejętność którą rozwija odkąd w jego ręce dostał się własny raptor. Panuje nad nim już naprawdę dobrze. Tylko czemu żresz muchy? Ja na twoim miejscu jadłbym dziki.
  • Jazda na jackalu - Od wyjazdu z enklawy Djinnów spędza na nim przynajmniej godzinę dziennie. Przez ten czas zdążył się naprawdę przyzwyczaić do zwierzęcia (tworu?), który jest już dla niego niczym przedłużenie własnych nóg. To co dostałem za kontrakty to jackal… Chyba... Albo coś w ten deseń na pewno.

Słabości

  • Agresja: Ryan bierze wszystko na chłopską logikę. Jeśli ktoś się z nim nie zgadza, to można to zmienić jeśli człowiek pokaże mu swoją przewagę fizyczną. Logiczne, nie?
  • Dominacja dyskusyjna: Mężczyzna ma problemy z przyjęciem do wiadomości zdania kogoś innego. Nawet jeśli wie, że się myli, będzie próbował dowieść swojej tezy.
  • Dziury kulturowe: Ulica nie za dobrze uczy jakiejkolwiek kultury. Pod tym względem Ryan jest samoukiem, jednak nadal nie rozumie on idei kryjącej się za malowaniem obrazów, czy pisaniem poematów. Nie rozumie też zupełnie wartości zabytków.
  • Nawyki najemnicze: Więźniów uczono dyscypliny wojskowej batem. Każda kradzież była równa śmierci - złodzieja wyrzucano w nocy z obozu, dając mu kilkanaście minut na wyjście poza zasięg strzał wartowników. Mając racje żywnościowe na jeden dzień, mógł wrócić dopiero po tygodniu. Ryan nie poznał nikogo, komu ta sztuka by się udała. Stąd tak silnie zakorzeniony w nim strach przed ruszaniem czegokolwiek z grobów, przeciwników, czy pałaców.
  • Huśtawki emocjonalne: Przez dość niespokojne dzieciństwo, Ryan nie do końca radzi sobie ze wszystkimi swoimi emocjami. Kiedy coś wzburzy go zbyt mocno, na przemian stara się być praktycznie neutralny, by zaraz wybuchnąć furią, którą hamuje po kilku chwilach. To samo tyczy się uczuć pokroju smutku, zazdrości, czy strachu.
  • Katowanie ciała: Wynika z jego pobytu na arenie i huśtawek. Radzi sobie z nadmiarem emocji poprzez wykańczające organizm ćwiczenia, wychodząc z założenia, że nie emocje nie będą mącić mu myśli jeśli tylko doprowadzi się do stanu, kiedy myśleć nie ma już sił.
    Ryan oraz Anastasia by Erza.

Majątek

  • Dwa miecze - Jeden z nich jest spadkiem rodzinnym, który zdołał odnaleźć Ryan. Miecze jego ojciec posiadał dwa, jednakże drugi z nich został połamany. Dlatego mężczyzna zdecydował się wykuć drugi na zamówienie, odtwarzając idealną kopię pierwszego miecza.
  • Zbroja - Element stroju Ryana, który swego czasu się dużo zmieniał. Ostateczny kształt przybrała niedawno i póki co nic nie wskazuje na to, aby miał ją zmieniać.
  • Frak - Nabył go w Amnoon. Podobno coraz chętniej w nim wychodzi, stosując go jako zamiennik za zbroję.
  • Kompas - Nieco inny od innych, ale sprawny.
  • Mały plecak (będący aktualnie jukami) - Mieści w nim podręczny dobytek na wyprawy. Jest to porządna skórzana robota. Kupiony przed wyprawą do Orr, miał go tam cały czas. Niektóre elementy naprawiał ręcznie, niektóre naprawiał u kaletnika, jednak sam kształt plecaka się nie zmienił. Pewne jest, że mężczyzna nie chciałby się z nim rozstawać za nic.
  • Raptor - Ryan nie zdecydował się jeszcze jak nazwać gada. Czarne łuski i znamiona w kolorze brudnej kości, układające się nieco w kształt szkieletu. Według handlarza jest to efekt zamierzony już przy hodowli owych bestii, a Ryan nie ma powodu aby w to nie wierzyć, tym bardziej mając na uwadze, że na chwilę obecną wszystko co do raptora okazuje się być prawdą. Jest szybki, posłuszny, silny i nauczony słuchania, więc nie traci koncentracji z powodu pierdół.
  • Sakiewka - Ciężka od monet, którymi mężczyzna chętnie rzuca.
  • Konto bankowe - Założył je, kiedy dostał pierwszą prawdziwą gotówkę w DR. Trzyma tam nadal ponad trzy czwarte żołdu z Orr, trzymając pieniądze na czarną godzinę. Aktualnie jest bardzo pełne w złoto. Poza tym papiery na nieruchomości i wszelkiego rodzaju umowy, które zapewniają mu duży przypływ gotówki.
  • Jackal - Odebrał go za kontrakty zdobyte na wyprawie w Istanie. Zdecydowanie różni się od innych, przede wszystkim dziewięcioma ogonami oraz normalnym futrem. Przyzywają go dzwonki na szyi Ryana, nie runa.
  • Kastet - Ukryty w bransolecie kastet, jest podarunkiem który dostał podczas świąt od któregoś z Ligowiczy. Wygląda jak zwykła bransoleta, jednak wystarczy ją delikatnie nacisnąć i naciągnąć, aby mieć bardzo efektywny kastet. Bardzo łatwy do ukrycia pod frakiem.

Plotki

  • "Potrafi myśleć wielotorowo. Choć nie miał sposobności widzieć tych umiejętności podczas bitwy, tak po zwyczajnych pogawędkach potrafi rozpatrzyć pozornie błahą pod wieloma kątami." - Humfrey
  • "Nie wiem, co mam o nim myśleć, szczególnie po jego ostatnich wybrykach. Ale... Nieważne, jakoś trzymam się na uboczu, nie odczuwam potrzeby przebywania w jego pobliżu. Tym bardziej, że pali. Dużo pali. A mnie to wk... denerwuje." - Jakiś random
  • "Odkąd nazwał mnie kwiatkiem, może się spodziewać "zbłąkanej" kuli podczas walki." - Zaveba
  • "Mój ulubiony ligowicz." - Irunn
  • "Ciekawi mnie jak by się sprawdził w Priory.'" - Alice Quesperiel
  • "Ryan? Nie, nie widziałem. Nie, nie słyszałem. Nie wiem, nie znam go wcale. Nie było mnie tam, spałem." - Adam
  • "Kiedy cenisz czyjeś życie ponad swoje..." - Anastasia Yaal
  • "Całkiem niezłe ciacho, a w dodatku dobrze walczy. Trochę narwany, ale to wcale nie jest w jego przypadku negatywem." - Katniss
  • "Spodziewałam się, że wśród najemników spotkam prostaków i on udowodnił, że się nie myliłam." - Christine Anna Sassa
  • "To jedna z tych osób której w przeszłości wsadzono bardzo długi kij w dupe i nie potrafi sobie go wyciągnąć. " - Nassan
  • "To ja jeszcze nic o nim nie mówiłem? Nie wierzę. No to tego. To typ, z którym... ciężko mi współpracować. Zachowuje się po prostu jak buc, chociaż swoją robotę robi dobrze, to muszę powiedzieć obiektywnie. Swoją drogą naprawdę nie wiem, co Ana w nim widzi. Nie, nie jestem zazdrosny, to po prostu... ciekawość. Mam wrażenie, że ten gość wydobył z niej całą patusiarskość, jaką w sobie miała i to chyba niezbyt dobrze. No ale cóż, może prywatnie jest milszy." - Veillchen
  • "Lubię go, bo jest chłopakiem Any. Poza tym to go za bardzo nie znam. Ale w tajemnicy Ci powiem, że wydaje mi się, że on chce być jak Adam, chociaż trochę mu jeszcze brakuje. Mimo wszystko chciałabym go poznać lepiej, może kompletnie się mylę. No bo co ja tam wiem? " - Sekki
  • "Prosty, nie zadający pytań, dobrze walczący. Idealny materiał na narzędzie dla innych, jedyne co go może ochronić to jego zachowanie i temperament ale są i tacy co potrafią dobrze to wykorzystać lub ominąć." - Tehned
  • "Ryan... Po pewnym czasie zaczynam coraz bardziej doceniać jego samorealizację. Chęć niezależności i zabezpieczenia, by przeszłość go nie dogoniła. Przez to stał się silny i rzadko pokazuje, co w nim tak serio siedzi. I wiesz co? Za to go uwielbiam. I wiesz co kiedyś usłyszałam od jednego starego mistrza miecza? Że jak ma się umierać, to najlepiej to robić w czyichś ramionach. I chcę, żeby to były jego ramiona." - Anastasia Yaal
  • "Pewnie uważałbym go za dobre narzędzie, gdybym nie uważał go za dobrego przyjaciela. Jego talent do wkurwiania wszystkich wokoło jest godny uznania i zaskakuje nawet mnie." - Adam