Veillchen
“Jeśli piętnujesz Koszmarytów samemu z premedytacją ignorując niektóre zasady z Tablic – nie różnisz się niczym od tych, z którymi walczysz.
— Veillchen
| Veillchen | |
|---|---|
| Rasa |
Sylvari |
| Płeć |
Mężczyzna |
| Data przebudzenia |
31 dzień sezonu Feniksa 1326 AE (8 lat) |
| Klasa |
Złodziej (Daredevil) |
| Cykl |
Południe |
| Połączenie ze Snem |
Połączony z Koszmarem |
| Pseudonimy |
Fiołeczek, Fiołek |
| Powiązane organizacje |
|
| Relacje |
|
| Lokacja |
Dreszczogóry |
| Stan zdrowia |
Zdrowy |
| Status postaci |
Alternatywna |
| Motyw muzyczny | |
| Próbka głosu | |
Wygląd

Veillchen mierzy sobie 1.75m wzrostu, a sylwetkę ma atletyczną. Jego kora jest w kolorze ciemnego fioletu, a nocą raczy intensywnie czerwoną poświatą. Oczy również ma czerwone, tak samo jak i wzory na zdrewniałym ciele. Listki zdobiące jego głowę są w kolorze atramentowym, choć nocą, gdy sylvari świeci czerwienią, listki wydają się fioletowe. Do tego są długie i elastyczne na tyle, by sylvari bez problemu mógł związać je w kucyk – co zresztą czasami robi, gdy wybiera się na misję lub karczemne posiedzenia. Jako uszy służą mu... faktycznie uszy, długie i spiczaste, a twarz pooraną ma zadrapaniami i bliznami, dodającymi zawadiackiego uroku. Zdarza się, że pod wpływem nagłego zdenerwowania czy przerażenia listki na jego głowie się stroszą, zaś gdy ma podły humor, mogą wydać się wręcz zwiędłe. W kwestii ubioru, sylvari zdecydowanie lubi się wyróżniać, co czasami zdarza mu się podkreślać krzykliwymi kolorami. Uwielbia łączyć ze sobą gryzące się barwy, szczególnie wściekłą czerwień z intensywnym fioletem. Często stroi się w różne, często własnoręcznie szyte, stroje, nie widząc problemu w dziwacznych wstawkach typu ogromne poroża czy ozdobne maski. Trudno jest go czymś zaskoczyć i najpewniej wciśnie się nawet w najbardziej przypałową rzecz, jaką dostanie w ręce. Na misje stara się ubierać tak, by nie zaplątać się jednak w swoich własnych ubraniach, do tego od jakiegoś czasu dobiera odcienie czerni i szarości, może po to, by wyglądać bardziej złodupczo - kto tam wie, co piszczy w fiołkowej łepetynie.
Charakter

Veillchenowi nie brak charyzmy. Nie ma najmniejszego problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, a w centrum uwagi czuje się jak ryba w wodzie. Lubi gwiazdorzyć, a już najlepiej w sposób satyryczny. Nie lubi zbytniej powagi, choć nie znaczy to, że w sytuacji tego wymagającej zrobi z siebie pajaca – ma wyczucie taktu i wie, kiedy co wypada, a kiedy nie. Jeśli już wyrwie się z durnotą, to najpewniej z pełną premedytacją i świadomością ewentualnych konsekwencji. Jako dusza towarzystwa bardzo źle znosi samotność na dłuższą metę. Szybko się przywiązuje, a gdy już kogoś uzna za swojego ziomeczka, nie zawaha się stanąć w jego obronie i wyzwać kogoś na pojedynek w imię ratowania honoru. Pod wpływem emocji może być porywczy, a niestety jest z niego dosyć rozemocjonowany fiołeczek. Mierzi go sporo rzeczy, a już w szczególności ograniczenie czyjejś wolności. Nie znosi ograniczeń, a jeszcze bardziej nie znosi niesprawiedliwości. Zazwyczaj nie waha się mówić swojego zdania na dany temat, nawet, jeśli grozi to dostaniem po mordzie. Jako przyjaciel Veillchen jest oddany i czasem bywa wręcz nadopiekuńczy, co może krępować lub nawet irytować na dłuższą metę. Jako priorytet traktuje uszczęśliwienie bliskich sobie osób i wiele jest w stanie poświęcić dla innych. Gdy jednak ktoś zalezie mu za skórę, potrafi być naprawdę opryskliwy i wredny.
Umiejętności
Sylvari uważa osobiście, że nie został przebudzony do walki, choć nie znaczy to, że jest kompletnie bezbronny. Co więcej! Całkiem sprawnie potrafi posługiwać się sztyletami oraz bić się na pięści. Szkoli się z boksu oraz sztuk magii daredevilów, dzięki czemu jest w stanie przy dobrych wiatrach złamać komuś szczękę prawym sierpowym. Jest silny, ma dobrą kondycję, potrafi dobrze pływać oraz sprawnie wychodzi mu wspinanie się po drzewach, linach czy murach. Świetnie unika ciosów, niejednokrotnie używając do tego jednej z dwóch świetnie wyuczonych sztuczek magicznych. W walce z przeciwnikiem nie lubi się cackać – jeśli chce kogoś wyeliminować, po prostu skacze mu za plecy i stara się jednym ciosem zabić lub ogłuszyć przeciwnika. Stosuje bardzo niehonorowe sposoby pozbywania się oponentów. Od jakiegoś czasu stosuje codzienne treningi o poranku, wkład którego wchodzi: rozciąganie się, bieg na trzy kilometry po śnieżnym terenie Dreszczogór, seria przysiadów, seria pompek, seria brzuszków, seria podciągania się oraz ćwiczenia siłowe. Dzięki temu sylvari wyrabia w sobie kondycję, wytrzymałość oraz siłę fizyczną.
Magiczne sztuczki

Umiejętności niemagiczne
Wyposażenie
Veillchen nie nosi przy sobie zbyt wielu rzeczy. Zazwyczaj jest to mieszek z monetami, klucze do mieszkania oraz sztylety, tak na wszelki wypadek. Zdarza się, że zabiera ze sobą jakiś instrument, a jeśli musi wybrać się na dłuższą wyprawę, zgarnia ze sobą plecak, do którego wkłada najczęściej termos z herbatą, prowiant, zestaw do szycia, podręczną apteczkę. Ostatnimi czasy nosi przy sobie mieszek z różnymi herbatami, głównie melisą, jednak przezornie nosi także inne ziołowe lub owocowe herbaty.
| Przedmiot | Nazwa | Opis |
|---|---|---|
|
Ozdobny sztylet |
Broń wyglądająca bardziej na ozdobę, niż faktyczną broń. Finezyjnie zdobiony sztylet wykonany z wysokiej jakości ciemnego drewna oraz ciemnej stali z dodatkowymi, pozłacanymi wstawkami służy bardziej do dźgania, choć poderżnąć nim gardło da się jak najbardziej. Nie przebije się przez grube opancerzenie, jednak w ciało kiepsko chronione wbije się bez większego problemu. |
|
Noże do rzucania |
Wsunięte do specjalnych kieszeni w butach – po dwa noże na jeden but. Noże te są przeznaczone specjalnie do rzucania. Nie powinny przebić się przez gruby pancerz, jednak przez cieńsze tkaniny już owszem. |
|
Fikuśne pistolety |
Kolorowe, niepoważne pistolety niegdyś na kulki z farbą oraz serpentynki i stokrotki. Najpewniej używane przez klaunów w cyrku, teraz służą Veillchenowi jako niebezpieczna broń. Model ten został przerobiony, by mógł wystrzelić zwykłe pociski. Pistolety posiadają trzy lufy, z czego to z tej środkowej - największej - wystrzeliwana jest amunicja ostra Z dwóch pozostałych - po lewej i po prawej stronie - wystrzeliwują serpentynki, konfetti,brokat czy sztuczne kwiatki - dodające niepozornego charakteru kolorowym broniom. |
|
Strój najemnika |
Jako, że Veillchen wkroczył już w najemniczy świat, musiał wyposażyć się w odpowiedni strój, choć czy aby praktyczny to już inna kwestia. Najmniej praktyczną, ale i najbardziej stylową cechą stroju jest czarny, zdobiony kapelusz z fioletowym piórem. Reszta stroju to połączenie skór i tkanin w taki sposób, by nie krępowały ruchów łotrzyka. Ubranie nie jest wzmacniane żadnymi runami. Podatny na rozdarcia i przebicia, nie krępujący ruchów i nieszeleszczący przy poruszaniu się. |
|
Stroje na różne okazje |
Veillchen to strojniś, przez co w swojej szafie ma bardzo wiele różnych strojów. Tanich jak barszcz, za to przerobionych własnoręcznie, by wyglądały ładnie, elegancko, czasami ekscentrycznie. Sylvari lubi się wyróżniać, a strój z pewnością w tym pomaga. |
|
Maski |
Fioletowy sylvari lubi od czasu do czasu ubrać na twarz ozdobną maskę. W czasach grania w zespole finezyjna maska i czerwone trzewiki były jego wizerunkiem scenicznym, teraz jest to po prostu przejaw ekscentryczności. |
|
Instrumety |
Veillchen posiada ich kilka: skrzypce, lirę, lutnię oraz flet. O wszystkie dba i zniszczenie któregoś z nich najpewniej wywołałoby istny dramatyzm. Dodatkowo posiada także elektryczne skrzypce, które świecą podczas grania na różne kolory. Skrzypce dostał od Any, a ich cena jest wielką tajemnicą, jednak wiadomo, że najpewniej są cholernie drogie. |
|
Asurańskie radio |
Radyjko, trochę przerywa, trochę kiepsko niekiedy gra, jednak gra i robi często za dodatkowy podkład muzyczny do granych przez sylvari melodii. |

Wierzchowiec

Bażant to kolorowy i bardzo śpiewny gatunek raptora. Tę atramentową kukawkę o wściekle czerwonych zakończeniach piórek Veillchen adoptował w Rezerwacie Nublar w obecności Kiry oraz Naerthaxem, z którym to owy rezerwat odwiedzał. Wierzchowiec jest żywiołowy, bardzo lubi długie spacery i bieganie po pobliskich lasach. Lubi gdakać i świergotać, wydaje się bardzo rozmownym wierzchowcem. Nie ma problemu z noszeniem siodła, jak i jeźdźca, którego stara się nie zrzucić. Najbardziej lubi drapanie po długiej szyi, jednak gdy ktoś zbyt natrętnie gładzi pod piórka, to zaczyna dziobać.
Nie można powiedzieć, żeby zwierzak był zaniedbany. Fiołek specjalnie dla Bażanta zorganizował małe oczko wodne z podgrzewaną wodą, by zwierzak mógł bezproblemowo utrzymywać higienę swoich piór. Dodatkowo jest zabierany na częste spacery i przejażdżki, a obok domu posiada własną mini stajnię z gniazdkiem, wodopojem i korytkiem na jedzenie. Najbardziej lubi wcinać pstrągi świeżo złowione w pobliskim jeziorze. Lubi też owoce i warzywa, a jak nikt nie patrzy, to z apetytem porwie w dziób kilka frytek.
Zdecydowanie nie jest to wierzchowiec bojowy, a wierzchowiec-pupil, który przewieźć może, ale zdecydowanie bardziej woli pozostawać w towarzystwie jeźdźca, niż tkwić samotnie w stajni pod karczmą.
Ciekawostki
- Pachnie fiołkami.
- Jest oburęczny, choć prawa jest jego dominującą ręką.
- Uważa siebie za poligamistę i poliromantyka, a jego idealną wizją związku byłby związek otwarty. Potrafi jednak wytrwać w relacji monogamicznej, gdy naprawdę mu zależy. Sam nie jest typem zdradzającym, choć najpewniej zdradzony nie robiłby zbyt wielkich awantur.
- O wiele bardziej ceni sobie więź emocjonalną nad więź cielesną. Z tego też powodu nigdy nie zechce się wyciszyć. Nie zrobił tego nawet w momencie, gdy widmo Koszmaru zawisło nad jego fiołkową głową. Przyjął Koszmar świadomie, choć nie do końca radzi sobie z jego działaniem.
- Trochę przerażają go niemowlaki i małe dzieci. Jakoś tak, nie potrafi rozgryźć tych kurdupli.
- Od kiedy uśmiercił pierwszą osobę, zaczął liczyć, ile żyć ma na sumieniu. Obecnie bilans wynosi 7.
- Robert Blackwell to jego osobisty crush. Mógłby słuchać jego wykładów godzinami bez przerwy i bez znudzenia. Nawet nie kryje się z tym, że skacze przy nim niczym fanka przy swoim idolu. Pytanie tylko, ile w tym jest satyry, a ile autentycznego zachwytu.
- W swoim krótkim życiu był związany zaledwie z czterema osobami.
- O wiele bardziej smakują mu tanie, słodkie wina. Drogie i wytrawne alkohole uważa za zbytni snobizm.
- Obecnie zamieszkał w małym, drewnianym, piętrowym domku z ogródkiem w mniej ośnieżonej części Dreszczogór. Mieszka tam z Naerthaxem, za którego pieniądze domek został nabyty. Dla bezpieczeństwa jako adres korespondencyjny podaje nadal oberżę "W paszczy wilka", skąd odbiera co jakiś czas pocztę.
- Podjął się pracy w Domu mody Oswald na stanowisku szwacza. Pracuje pięć dni w tygodniu w godzinach od 07:00 do 15:00, za co dostaje całkiem dobre wynagrodzenie.
Arty
Plotki
- "Fioletowy ziomeczek o wielu talentach! Grajek, śpiewak, tancerz no i szwaczka. Do tego wszystkiego chyba także bokser, bo choć jego wygląd może być mylący, tak, jak komuś przyłoży z prawego sierpowego, to nie ma zmiłuj. Muszę przyznać, że całkiem dobrze poradził sobie z pierwszym razem, gdy odebrał komuś życie. Myślałem, że ciężej będzie mu się z tym pogodzić. Nie jestem tylko pewien tego całego koszmaru. To faktycznie było aż tak konieczne? Ah! No i jeszcze jedna ważna rzecz. Chodzą plotki, że ten casanowa wyhodował sobie w spodniach drugi sprzęt. Ciekawe tylko dlaczego." - Alex Salieri
- "Głosem, spojrzeniem i zapachem hipnotyzuje. Wbrew pozorom najsłodszy sylvari, jaki chodzi po tym świecie." - Anastasia Yaal
- "Podoba mi się jego wewnętrzny rozwój, jaki obserwuję od początku naszej znajomości. Używa głowy do myślenia, co nie jest wcale tak oczywistą umiejętnością. Martwi mnie tylko jego porywczość i mam nadzieję, że nie zaprowadzi go ona do zguby. Szkoda by było." - Dianto
- "Bardzo... osobliwy i bezpośredni sylvari. Niektórzy przedstawiciele tej rasy chyba zawsze będą dla mnie zagadką. Mam tylko nadzieję, że jego zachwyty to tylko żarty." - Robert Blackwell
- "Niby pomagał wyciągnąć mnie i resztę z... tamtego miejsca, ale... mam co do niego bardzo mieszane uczucia." - Weendie
- "Widzę osobę, która podkuliła skrzydła i zakuła je łańcuchami przeszłości. Liczę, że szybko nadejdzie dzień w którym zerwie te łańcuchy." - Annie Goldarrow
- "Nie wiem nawet, co mógłbym o nim powiedzieć, by było to wystarczająco trafne. Niby znamy się praktycznie od przebudzenia, co właściwie z przerwą daje jakieś pięć lat, a i tak wciąż mnie zaskakuje. Jest tak bardzo emocjonalny, bywa wybuchowy, a do tego niesamowicie troskliwy. Trochę za nim nie nadążam. Wiem na pewno, że jest dla mnie bardzo ważny i chciałbym dać mu to, czego ode mnie oczekuje, choć... nie wiem, czy potrafię." - Naerthax
- "Poproszony, by opowiedzieć coś o sobie wyznał, że ma dwa penisy, Lilka mi świadkiem! Trochę się martwiłam, bo nie wiedziałam, czy się chwali, czy żali i nie zareagowałam chyba najlepiej... A potem się dowiedziałam od jego eks, że mnie okłamał. Tak, naprawdę nie mam lepszych tematów do plotkowania z innymi babami!" - Aeshri
- "Przynajmniej nie jesteś psychopatą." - Kira Sverige
- "To nie tak, że to były Any. Po prostu ma problemy z walką, mówię to całkiem obiektywnie!" - Ryan Van Saan
- "Dał mi inspiracje na herbatę! Ale ogólnie dobrze jest mieć w gronie znajomych kogoś z tych bardziej przyziemnych by przypomnieć sobie, że życie to nie tylko wyścig szczurów w pogoni za tajemnicami." - Tehned











