"Torri, Mroźny Oddech"

Z L6F
Wersja z dnia 00:54, 27 sie 2018 autorstwa Nish (dyskusja | edycje) (Utworzono nową stronę "Pieśń została napisana przez Ylię, Chyżą Waderę 57 Sezonu Latorośli 1331 AE. Odśpiewana w karczmach i w loży Wilka w Hoelbrak, mogła zosta...")
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Pieśń została napisana przez Ylię, Chyżą Waderę 57 Sezonu Latorośli 1331 AE. Odśpiewana w karczmach i w loży Wilka w Hoelbrak, mogła zostać podłapana przez skaldów.

Treść pieśni

Opodal Serca Wilka za górą i kępą traw Pojawił się ten, co budzi popłoch i strach Paskudny Mroźny Oddech Torri, Svanir Niechze zgnije ta gnida wśród podobnych mu szmir



Ruszyli na łowy bohaterowie z daleka, Niech ten Torri, śmierdzący na zagładę nie czeka Wśród nich nornowie, popielcy i reszta Zgładzić poszli Svanirów niedobrego herszta



Ta wataha - wilków siedem, a każdy z nich inny Był Alex - człowiek z blasterem, rudy i zwinny Była Lir - czarna kotka, co władała magią czarną I Varl co kosą ścinał niejedną głowę marną Również Markus, człowiek w płycie, rycerz honorowy Iśi Twardy Czerep, pierwszy łomot spuścić doborowy Sławna Aurora, Ojcobójczyni ze swoim młotem I Ylia Chyża Wadera zmieniona w swój wilczy totem I to wszyscy wszyscy chcący skończyć z szamana żywotem Do piachu wziąć i posłać tą skończoną miernotę



Pod obozem kanalii wzięli i pomyśleli Zaraz wiedzieli i plan w mądrych głowach mieli Ogniem wykurzyć gnoja i totemy obalić Żeby mieć go w garści i kapliczkę ocalić


Wybiegł Torri, mały, krępy i patrzy wokoło Pot niepokoju mu wstąpił na oblodzone czoło Ryczy: "Co wy mie tu chuligany...", a głos mu więźnie w krtani Kijem w ziemię wali i wtem śnieżyca zagraża kompanii


Lecz upadł totem wroga, a i szaman też związany Postrzelony i spętany, na sąd watahy skazany I cóż z tego, że zaklęciem jeszcze rzuca naprędce Skończy się na łomocie, a nie miłej pogawędce


Lecz nagle on zaskoczył i się lodem otoczył Wziął i zarósł nim jak bestia; tą przemianą zaskoczył Smok mu łaski swej dodał, lecz to dla nas było jasne Żadnej łaski dla gnoja - takie zdanie nasze własne


Z ataków watahy nic już sobie nie robił Wziął, czarował i atakował, prawie mordy nam obił W lodzie więził nasze wilki i myślał że wygra Ale wataha razem silna, zgrana i sprytna


Uwolniliśmy swoich i zgodnie zawyliśmy A Torri wnet upadł, bo go przewyższyliśmy Upadł, aż ziemią zatrzęsło, a blask w oczach zgasł Tak zginął Torri, a wataha uderza w gaz



Niegdyś Torri opowiadał nam o bohaterach Mówił jak trzeba żyć i o sławy deserach Był dzielny, choć stary - był kompanem wspaniałym Mógł być w karczmach i lożach gościem chcianym



Z tego płynie nauka, krótka i prosta Jak żeś po stronie smoka czeka Cię sroga chłosta Smok Ci nie da ni sławy, ni siły, ni chwały Lecz wrogów i kłopotów wór wcale nie mały