Connie Brando

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Rasa

Człowiek

Płeć

Kobieta

Znana jako

Constance Brando (wg. dokumentów)

"Młoda" (w poprzednim towarzystwie)

Data urodzenia

13 Zefira 1313

Wiek

23 lata

Profesja magiczna

Revenant

Aktualne zajęcie

Walka na pięści (zarobkowo)

Treningi na Ligowej arenie

Rola w Lidze

Rekrut

Filar

-

Rodzina i powiązania

rodzina w Claypool; rodzice i ósemka rodzeństwa

Motyw muzyczny

Zwyczajny

Bojowy

Wzrost

Waga

1,82m

71kg

Status postaci

Alternatywna

Ogólne informacje

Constance Brando pochodzi z obrzeży Claypool. Jej rodzina para się rolnictwem i sadownictwem, zaś najwięcej ich zbiorów stanowią winogrona, których głównym nabywcą jest klasztor Eldvin w Queensdale, a mimo to w domu nigdy się nie przelewało. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest nałóg alkoholowy ojca, a drugim fanatyzm religijny matki, na które idzie największy procent zysków generowanych przez farmę. Trzecim - liczebność domowników, bowiem rodzina Brando ma za dużo gęb do wyżywienia. Poza Constance mają jeszcze ósemkę innych dzieci, z których większość siłą rzeczy musi im pomagać w pracy na polu już od najmłodszych lat. Constance nie należy do tego grona - dziewczyna prędko wyfrunęła z domu rodzinnego, szukać szczęścia na własną rękę. Podpytując o Connie w jej rodzinnych stronach od jednych można by się było dowiedzieć, że pracuje jako najemny miecz i czasem wysyła rodzinie pieniądze, od innych - że wypięła się na rodzinę, a od jeszcze innych usłyszeć opowieść, że nie dziwi się młodej, że zwiała przy pierwszej lepszej okazji od ojca pijusa i matki dewotki. W każdej z tych plotek będzie jakieś ziarno prawdy. Connie na pewno niechętnie wraca myślą, czy słowem (a co dopiero stopą) do domu rodzinnego, wiec trudno ją namówić na zwierzenia.

Connie nieco ponad dekadę swojego życia spędziła wśród bandytów, należąc do jednej z grup działających na terenie Kessex - Brisban - w bardzo młodym wieku (12 lat) wpadła "w złe towarzystwo" i zdecydowała postawić te towarzystwo wyżej niż własną rodzinę. Bandyci "zaopiekowali" się nią, "wychowali" ją, także to od nich zaczerpnęła wzorce i sposoby radzenia sobie z problemami, zachowanie. Szacunek wybijała sobie pięściami, pałką czy kijem podczas "robót" lub nielegalnych walk na arenach, stając się z czasem jedną z najczęściej wystawianych przez grupę zawodniczek. Niestety wszystko co dobre się kończy i jej grupa rozpadła się całkiem niedawno, a Connie została na lodzie, na szczęście dla niej bez listu gończego, zatem dziewczyna mogła zacząć od "zera".

Obecnie Connie regularnie poszukuje różnych wyzwań - łapie się pracy wszelakiej i wyzywa na pojedynki każdego z kim miałaby ochotę powalczyć. To dla niej najlepszy i najszybszy sposób na naukę i rozrywkę.

Wygląd

Connie jest dość wysoką (182 cm) młodą krytenką o karmelowej skórze. Dość postawna i umięśniona, najczęściej chodzi w pancerzach z elementami skórzanymi, kolczymi, a nawet płytowymi. Jej ubiór rzuca się w oczy, bowiem wszystkie części jej zbroi wyglądają, jakby należały do innego kompletu, różniąc się między sobą materiałami, z których zostały wykonane, jak i kolorem, a do tego wyglądają na regularnie naprawiane bądź "ulepszane" o dodatkowe elementy, nie zawsze najlepszej jakości.

Ma kruczoczarne kręcone włosy, które z reguły ścina na równo z podbródkiem i zaczesuje wszystkie w górę, upinając je tak, że jej fryzura przypomina irokeza z kilkoma kosmykami opadającymi na jej czoło. Ciemna oprawa oczu i makijaż wykonany ciemnym barwnikiem rozprowadzonym tak, by nieco "przydymił" jej powieki podkreśla kolor tęczówek Connie - jasnobrązowy, wpadający w bursztynowy. Brwi dziewczyny pasują do jej twarzy i ogólnej stylówki - są ciemne, nieco szersze z wyraźnie zarysowanym i ostrzejszym łukiem. Mocno zarysowana szersza szczęka nadaje jej twarzy lekko kwadratowy kształt, a krzywy od kilku nienajlepiej zaleczonych złamań nos i szersze ale niezbyt pełne wargi sprawiają, że Connie na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia ślicznej i uroczej dwudziestolatki. Na drugi rzut oka również - jest chłopczycą, a do tego zarabiającą na chleb spuszczaniem łomotu. Widać to zarówno w jej postawie jak i chodzie, a także w manierach. Łatwiej wyobrazić sobie Connie sprzedającą komuś lewego sierpowego czy żłopiącą piwo w tawernie i spluwającą na podłogę gęstą śliną, niż w zwiewnej sukience, częstującą się różowym makaronikiem na przyjęciu.

Często na jej ciele można zaobserwować siniaki albo bandaże, a niekiedy nawet opuchliznę czy podbite oko. Urazy nie są jej obce, a gdyby akurat udało się ją spotkać względnie całą, blizny mogą o tym poświadczyć. Connie bowiem ma kilka blizn, ale tylko w przedniej części ciała - jak to określa, nie szpeci jej żadne piętno tchórza. Do jej "bliźnianych trofeów" należy m.in. zagłębienie po kuli pistoletowej w lewym boku, kilka blizn po pazurach na prawym biodrze, podłużna blizna od cięcia na lewym ramieniu, dość widoczna przez kiepskie zszycie swego czasu blizna na łuku brwiowym, naderwany płatek prawego ucha czy ślady po wygojonym poparzeniu na prawym przedramieniu, które wyglądają, jakby ktoś złapał ją za przedramię rozpaloną rękawicą i przytrzymał przez chwilę. Connie nie odczuwa żadnego dyskomfortu z powodu owych blizn - wszystko wcześniej wymienione się dobrze wygoiło, tylko ślad pozostał.

Jeśli mowa o innych znakach szczególnych - Connie ma kilka tatuaży, ale kiepskiej jakości. Są to 3 kropki na dłoni między kciukiem a palcem wskazującym prawej dłoni, układające się w kształt trójkąta, a także dwa ptaki w locie (albo dwie odwrócone trójki) na prawym ramieniu oraz dwa prawdopodobnie kintajskie symbole na wewnętrznej stronie lewego przedramienia, które wyglądają jakby ktoś rysował je na Connie po ciemku słabym tuszem, przez co ciężko się zorientować, co mogą one oznaczać, nawet znając kintajskie pismo.

Charakter

...Narwana i wybuchowa. To pierwsze, co mogłoby się nasunąć osobom, które miały okazję ją obserwować z boku. Prostolinijna i spontaniczna - tak określiliby ją Ci, którzy mieli okazję się z nią lepiej poznać. Pewna siebie, uparta, zuchwała - tak powiedziałaby sama o sobie, gdyby ktoś kazał jej opisać siebie w 3 słowach. W rzeczywistości Connie jest po prostu szczeniarą, która ciągle szuka okazji by się wykazać, powalczyć, komuś lub czemuś spuścić z reguły zasłużony łomot, nie boi się niczego, nie ukrywa za bardzo niczego, a szczególnie emocji, zaś większość skomplikowanych spraw lubi rozwiązywać najprościej jak się da. Najlepiej przemocą. Mimo bojowego usposobienia i nastawienia nie jest jednak żądna krwi - do tej pory jej życie polegało w głównej mierze na walkach i rewanżach, zatem jej bronie i techniki walki służą do wykluczania z walki, co nie znaczy że Connie nie potrafi spuścić łomotu tak, by efekt był natychmiastowy i permanentny. Szybko traci cierpliwość do tego stopnia, że potrafi zacząć realizować własny plan, którym jest brak planu i szarża naprzód z dziwnym okrzykiem, jak zwykł to robić jej legendarny kompan, Kilroy Stonekin. Właściwie to on aktualnie ma największy wpływ na nią.

Connie jest specyficzną kobietą. W jednym momencie może wparować do tawerny i wyzwać na walkę na pięści losową osobę, która spojrzy na nią "krzywo" albo "ma jakiś problem", zaś po wszystkim z tą samą osobą może wychylać kufel piwa za kuflem piwa i traktować ją jak starego dobrego przyjaciela i papla bez opamiętania o różnych wyczynach czy pojedynkach z przeszłości. Bez czytania między wierszami i dłuższej obserwacji trudno powiedzieć o Connie coś więcej - to pozornie tak naprawdę wszystko, co ją tworzy i charakteryzuje.

Umiejętności bojowe

Walka na pięści Connie jest pięściarką. Głównie walczyła z mężczyznami, więc w walce w klinczu lub w parterze z reguły przez wagę i kobiecą budowę ciała miewała problemy przeciwko cięższym przeciwnikom, dlatego jej ulubionym sposobem walki była walka w stójce. Z reguły starała się kierować zasadą - unikaj zwarcia i uderzaj. Ma bardzo mocną gardę, świetną pracę nóg, a do tego jest ponadprzeciętnie odporna na ból i ogłuszenia przez swoją bokserską przeszłość. Zna różne chwyty i dźwignie, a do tego wie jak z większości z nich się wywinąć - poznała słabe punkty każdego popularniejszego "trzymania". Kiedy pięści i kopniaki nie wystarczają, Connie ma jeszcze jedną tajną broń - uderzenie z dyni, którym nie raz nie dwa wywalczyła sobie zwycięstwo.

Na ubitej ziemi bez broni w rękach Connie może wykorzystać magię mgieł (oraz swojej legendy) do tego by wzmocnić swoje ciało tak, by uniknąć poważniejszych zwichnięć lub złamań - działa to bardziej jak amortyzacja, intuicyjna słaba punktowa bariera. Przykładowo solidna lepa przez nią sprzedana w cudzy metalowy hełm nie połamie jej palców i nadgarstka, a uderzenie z dyni - nie sprawi, że Connie sama się wyeliminuje z walki zalewając się krwią.


Pałki i maczugi Nieczęsto zdarza się, że pięści zdadzą egzamin przeciwko przeciwnikom o większym zasięgu. Connie nauczyła się zatem walki brońmi obuchowymi, zaś do jej ulubionych należą jednoręczne pałki lub tonfy. Nie ma tu większej filozofii - Connie dosłownie potrafi kogoś solidnie spałować. Jej obecna ulubiona zdobyczna pałka to kintajska broń dodatkowo wzbogacona o moduł pozwalający czasem kogoś porazić prądem przy uderzeniu.

Sięgając po moc Mgieł, Connie potrafi wyskoczyć na dalszy dystans w przód i przy lądowaniu uwolnić falę energii w stożku na półtora metra przed siebie. Atak może nie tylko zadać obrażenia, ale i pozbawić na chwilę lub dłużej przeciwnika ducha walki (zastraszenie).


Walka kijem Kiedy wrogów kupa, dłuższa broń jest dobrym pomysłem, przynajmniej według revenantki. Connie wybrała długi wzmocniony kij. Zapewnia jej zasięg, nie waży tak dużo, jest dobrze wyważony, a do tego ułatwia akrobacje, uniki i różne sposoby na zaskoczenie przeciwnika, a czasem można walnąć i dwóch naraz.

Magia Mgieł pozwala Connie wydłużyć tę broń na żądanie bez zwiększania jej wagi. Oczywiście jest to efekt chwilowy, zaś wizualnie przypomina duchowy zarys, trochę jak u innych revenantów podczas przywołania broni.

Legenda

Gdyby spytać kogoś niezbyt obytego o opis krasnoluda, zapytany najprawdopodobniej rozrysuje słowami obraz pijanego awanturnika, pędzącego na oślep do bitwy, wykrzykującego dziwaczny okrzyk bojowy i walczącego na śmierć i życie z powodu odwiecznych uraz, niespłaconych długów lub rodowych wendet. Kilroy Stonekin jest właśnie takim "sztampowym" krasnoludem. Weteran bitew przeciwko Stone Summit i kampani w Sorrow's Furnance, Kilroy wsławił się nie tylko wśród swoich, lecz i wśród ludów północy.

Jak dziewczyna ze wsi Claypool opanowała magię revenantów i nawiązała kontakt z Kilroyem?

Właśnie przez bandziorską akcję. Po obrobieniu jednego transportu przy podziale łupów Connie upodobała sobie jedyną błyskotkę w całej dostępnej puli - zawieszony na łańcuszku kawałek dziwnego metalu, który wydawał się być prawie nienaruszony zębem czasu. Błyskotka nie była śliczna, ale nie tylko Connie wpadła ona w oko - dziewczyna musiała sobie ją wywalczyć. Miała wtedy 15 lat i niezbyt duże doświadczenie w pojedynkach, ale udało jej się. Jej zapalczywość, postawa i werwa zwróciła uwagę jednego ze świeższych członków bandy, który był revenantem i w ten sposób Connie zyskała pierwszego mentora magii. Gdzie w tym wszystkim Kilroy? Okazało się, że banda obrobiła transport jakiegoś kolekcjonera antyków, a amulet, który trafił się Connie był wykonany ze stali deldrimorskiej i prawdopodobnie należał do Kilroya - lub został wykonany z czegoś co należało do tego krasnoluda, dlatego nawiązanie z nim kontaktu za sprawą amuletu, obracanego podświadomie w palcach podczas medytacji poszło jej gładko.

Connie nie chwali się wszem i wobec, że zaiwaniła amulet i że uczył ją bandzior. Prędzej zdawkowo opowie o tym, że...

To były czasy, kiedy zaczęli się pojawiać już revenanci, więc niemagiczna znudzona Connie nie miała większych problemów na jednego z nich trafić, dowiedzieć się co i jak i spróbować się nauczyć. Koniec końców gdy Connie zgodnie z zaleceniami medytowała poszukując własnej legendy, hałaśliwy i porywczy krasnolud "sam ją znalazł". Connie, która wtedy była początkującą pięściarką szybko złapała z nim wspólny język i nie potrzebowała nigdy dodatkowej drugiej legendy.

Umiejętności:

"Kiiiiillroooooy Stoooonekiiiiin!" Connie przywołuje wspomnienie najsłynniejszego z okrzyków Kilroya - który wykrzykiwał swoje miano, gdy ruszał w bój. Kiedy Connie zakrzyknie tak jak i on niegdyś, będzie w stanie zdjąć negatywne przypadłości z siebie i swoich sojuszników, a także przyspieszyć swoje ruchy.
Szarża Connie przywołuje wspomnienie Kilroya Stonekina o masakrze w Sorrow's Furnace, kiedy to krasnolud ze wsparciem garstki sojuszników wyrąbywał sobie drogę do Gulnara Irontoe biegnąc po prostu przed siebie. Revenantka przyspiesza swój krok by błyskawicznie skracać dystans do swoich przeciwników. Jej szarża może zostać zakończona w zależności od dzierżonej broni (bądź jej braku) uderzeniem z dyni, wpadnięciem z bara lub atakiem bronią z góry.
Szał Connie przywołuje wspomnienie gniewu i wściekłości Kilroya Stonekina na samą myśl o Gulnarza Irontoe, odpowiedzialnemu za śmierć jego kamratów i rodziny.

Jej ataki znacząco zyskują na sile kosztem obrony - dziewczyna jest nastawiona tylko na ofensywę. Jeśli Connie została zraniona podczas Szału, pod koniec nakładany jest na nią efekt regeneracji.

Odwet Na skraju sił, przy poważniejszych ranach lub chwilę przed sromotną klęską Connie przywołuje wspomnienie Kilroya Stonekina, chcącego pomścić swoich bliskich, którzy zginęli z rąk Stone Summit. W zależności od powagi obrażeń kobiety albo sama Connie zyska natychmiastowy zastrzyk sił, energii i wigoru, a jej ból zostanie tymczasowo uśmierzony, by mogła podnieść się i kontynuować walkę (góra przez 2 tury) albo zamiast niej do walki zostanie przywołana tymczasowo projekcja samego Kilroya.
Samołatanie Connie przywołuje wspomnienie umiejętności Kilroya, pozwalających mu miażdżyć czaszki i odbierać długi szybciej nawet po urazach z poprzedniego spuszczania łomotu, a co najważniejsze - nie musieć nikogo się prosić o pomoc i przyznawać do zebrania bęcków. Ta umiejętność to leczenie, bowiem poza wojaczką Kilroy również znał niektóre czary mnichów. Connie utrzymuje, że leczenie lepiej "wchodzi", gdy nie jest trzeźwa i dobrze poje - i w istocie, jak podczas walki jej "pasywna" regeneracja jest niezauważalna, to jak siądzie w tawernie i jeszcze do tego zamówi piwo i michę porządnej potrawki, siniaki i stłuczenia na jej ciele dosłownie znikają coraz bardziej z minuty na minutę.

Ekwipunek

Aktualnie Connie nosi elońską zbroję łuskową z płytkami wykonanymi ze stopu miedzi i czarnej stali, mithrillowe taszki osadzone na czerwonym wzmocnionym materiale, bordowe spodnie ze skórzanymi ochraniaczami, skórzane buty ze stalowymi "noskami" i sprytnie wszytym stalowym szkielecie w materiał, otwarty hełm wykonany z kilku metalów i wołowej utwardzonej skóry, kolcze rękawice wyglądające jak pozbawione koloru rękawice Lwiej Gwardii, lekko zmodyfikowane, by mogły przewodzić magię oraz naramienniki skórzane, z których jeden jest ozdobiony futrem. Czasem zamiast zbroi zakłada ciężkie buciory "ozdobione" łańcuchami, spodnie w nie wpuszczone i jakąś koszulkę, z reguły ciemną, a na górę narzuca skórzany dłuższy płaszcz (albo i nie).

Wszystko wymienione jest zdobyczne i tylko co najwyżej przerobione, by pasowało na Connie.

Na jej bronie składa się solidnie wzmocniony dwuręczny kij wykonany na kształt Bo, a także jadeitowa pałka do pacyfikacji produkcji Xunlai Jadeit.

Ciekawostki

⊗ Lubi walczyć na arenach, zarówno legalnych jak i tych mniej legalnych - o tych drugich się nie mówi głośno. Najbardziej przepada za walką na pięści, ale jeśli zasady walki dopuszczają użycie broni i magii, Connie stawia na dość prostą i efektywną w jej rękach broń - pałkę z modułem paraliżującym jeśli jej przeciwnik walczy w zwarciu, a kij, jeśli z dystansu lub czeka ją walka z kilkoma przeciwnikami naraz. Magię ogranicza z reguły do minimum, dzięki temu jej walki trzymają w napięciu

⊗ Niektórzy jej znajomi żartują, że jej zaimki to Chcesz/Łomot

⊗ Ma ogromny apetyt - przez to, że dużo się rusza, ma spore zapotrzebowanie na jedzenie i to wysokobiałkowe. Kiedy siada w knajpie, czasem zamawia tyle ile nie powstydziłaby się zamówić nornka

⊗ Ma też mocny łeb. Może to przez Kilroya, może to już jej przyzwyczajenie organizmu, ale bardzo trudno po niej zauważyć objawy upojenia. Łeb ma też mocny, jak uderza kogoś z dyni - mała szansa że i ją zamroczy

⊗ Najwięcej w swoim życiu nawalczyła się samymi pięściami w półdystansie. Jeśli boks istniałby w Tyrii jako dyscyplina sportowa, Connie wpadałaby pod wagę średnią.

⊗ Connie stara się mieć dobrą relację ze swoją legendą. Zdarza jej się nawet przerywać rozmowę z kimś innym żeby to zrobić - z czapy bez zapowiedzi potrafi powiedzieć "Cze-aj", zatkać jedno ucho, jakby dociskała do niego komunikator i zacząć gadać z krasnoludem w głowie... na głos

Plotki i opinie

Opinie

Plotki