Draconisa
| Drathea 'Draconisa' Lightproclaim | |
|---|---|
| Rasa |
Charr |
| Płeć |
Samica |
| Wiek |
25 lat |
| Klasa |
Guardian |
| Tytuł |
Lightbringer (unika) |
| Rola w Lidze |
Sojusznik |
| Powiązane organizacje |
Blood Legion Dragon Nexus Order of Whispers (Keeper) |
| Filar |
... |
| Znana Rodzina |
- Ojciec: mówi do niego 'Sir' - Matka † - Babka † |
| Relacje |
• Miłość: - Obecnie: zakochana (Darrth) - Dawniej zdrajcę jej bandy • Przyjaciele: - Drzuma - Maisha † • Wrogowie: - Zdrajca - Smoki - Flame Legion |
| Status postaci |
Alternatywna (Główna 2) |
Nazewnictwo


Imię i nazwisko. Przy narodzinach nazwana Drathea. Należała do "Light Warband" i stąd: Lightproclaim. Od pewnego czasu prawie w ogóle nie przyznaje się na głos, jak się nazywa.
Pseudonim. Draconisa to główny przydomek, jaki otrzymała i jakim się posługuje. Naturalnie w skrócie można ją też wołać: Dracona, Draco, czy Drath, jeśli zaufa komuś i powierzy mu swe imię.
Tytuły/Łatki. Lightbringer - Niosąca światło. Nazwało ją tak kiedyś kilka osób po dołączeniu do Szeptu, ale głównie wołała ją tak zmarła przyjaciółka. Jednak zdaniem Draco jest to jeden fałsz. Nie afiszuje się, więc z tą "łatką" obrońcy uciśnionych.
Wygląd

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, to brak grzywy - jakiejkolwiek. Nie ma na głowie ani jednego włoska - nie mówimy tu o futrze naturalnie. Jeśli chodzi bowiem o futro to ma puszyste i białe, w czarne, tygrysie pasy. Jeśli zaś chodzi o sylwetkę Draco... cóż. 209 centymetrów wzrostu i masywna budowa samca. Ma szerokie bary, wielkie łapsa, długi ogon i konkretnych rozmiarów rogi... gdyby nie dość dziecinny i mocno dziewczęcy pysio, mogłaby spokojnie uchodzić za samca. Na rogach ma bandaże, które zasłaniają miejsce spawania rogów, których o mały włos nie straciła w walce z Ognistym Legionem. Pazury są bardzo długie i ostre... Draco nie lubi ich ścierać i skracać, bo kiedyś wojownicy Ognistego Legionu połamali jej wszystkie pazury i pamięta ten ból do dzisiaj. Tylko jej ogon dobrze się trzyma - nie licząc może śladów ugryzień w kilku miejscach.
Charakter
Bardzo spokojna i pokojowa, inteligentna osóbka, która nigdy nie postępuje pochopnie. Brzmi bardzo nie-charrowo, prawda? Ale taka właśnie jest. Głównie dlatego, że jej mentorem nie był charr, a sylvari. No i miała jeszcze nauczyciela asurę. Jest zdecydowanie bardziej typem myśliciela, niż żądnego krwi wojownika. Draco przysięgała bronić niewinnych i pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia, a także dać z siebie wszystko dla legionu, gdy dostała swą zbroję, młot i tarczę od ojca... należały do jej babci, która była równie wielka jak ona i zasłynęła jako zaciekła wojowniczka. I chociaż wiele się od tamtego momentu zmieniło, to nadal ma duże poczucie odpowiedzialności i gdy już zacznie walczyć - nie lęka się niczego. A co uległo zmianie? Otóż złamano ducha i serce młodej marzycielki, która pragnęła pójść w ślady babci, być dumą ojca oraz dowodzić swej Bandzie. Która pragnęła tego od kociaka, gdy wszyscy ciągle jej dokuczali, wyśmiewali się - czy to z racji na jej rozmiar, czy na to kto ją wychowuje... że ciągle przesiaduje u babci, albo że jej ojciec nie ma dla niej czasu. Teraz to pełna poczucia winy i niewierząca w siebie, złamana samica, która najchętniej schowałaby się wśród małych kociąt i unikała świata. Ale czego się dziwić. Żyjąc wśród innych ras nasłuchała się na swój temat, Ognisty Legion ciągle łamał jej ducha, a zdrajca w Bandzie dobił wiarę w zaufanie i w nią samą.
Zajęcia
Miała zostać Primusem, ale niestety nadal wysyłają ją na front i każą pozostawać w terenie. Toteż na chwilę obecną jej głównym zajęciem jest służba legionowi. I być może, gdy już skończy się jej "służba" i odpłaci za problemy jakie narobili jej podwładni... dostanie robotę Primusa. Niemniej ciężko być charrem w pojedynkę. Ciężko być kotem, który jest samotnym wilkiem, gdyż cała jego Banda została wymordowana, zniknęła albo są to zdrajcy, za których czyny musi płacić każdego dnia. No i jakby tego było mało musi, co jakiś czas zdobywać informacje dla Orderu Szeptów (Order of Whispers) - po pewnym czasie miała być zabójcą, ale w końcu udało jej się przeskoczyć w rolę Opiekuna.
Umiejętności Bojowe
Bardzo dobrze włada młotem, a także mieczem i tarczą. Babka nauczyła ją nawet sztuczek w postaci przywołania tarczy lub miecza itp. Jest bardzo silna i zwinna, ale bywa też nieco ciapą i woli jednak stać i myśleć niż nawalać się, drapać i gryźć.
Umiejętności niemagiczne
Umiejętności magiczne
Posiadane sygnety
Umiejętności zwykłe

| Skill | Brak zdolności | Niska zdolność | Średnia zdolność | Wysoka zdolność | Mistrzowskie |
|---|---|---|---|---|---|
Ekwipunek

Uzbrojenie
| Zbroja babki | Zbroja legionu | Tarcza ojca |
|---|---|---|
| Miecz sylvari | Młot ojca | Wodna włócznia | Wodny trójząb | Berło życia |
|---|---|---|---|---|
Mikstury
| Salamandra | Nagonka | Kieł demona |
|---|---|---|
Inne przedmioty
| Mięsko | Mocne piwo | Bukłak wody |
|---|---|---|
| Ogień alchemiczny | Oliwa do lampy |
|---|---|
| Krzesiwo | Młotek | Zioła | Osełka | Proch |
|---|---|---|---|---|
| Latarnia | Bandaże | Resztki flagi | Długa lina | Kilka map |
|---|---|---|---|---|
Religia i Filozofia
“Jeśli jest tam ktoś ważny, ktoś kto mógłby coś zmienić, to czy naprawdę zrobiłby dla nasz wszystko byśmy go czcili?
— Stosunek Draco do wiary
Wierząca? Ani troszeczkę. Nawet z nauczaniem Sylvari i Asury, ich skrupulatnym objaśnieniom i próbom zaszczepieniom wiary w cokolwiek - nie udało się... tak jak uczono ją w fahrar, gdy była kociakiem. Są to naturalnie głosy jej niewierzącego 'ja', które czasem marzy o tym by jakaś wyższa siła zeszła, kopnęła ją w zadek i pokazała że istnieje, cofając czas albo zmieniając pewne rzeczy w przeszłości.
“Jeśli chciałby aby w niego wierzyć, udowodniłby swe istnienie.
— Draco o sile wyższej
Jeśli zaś chodzi o jej filozofię i sposób patrzenia na świat... Jest słaba i chociaż jest świetnym strategiem, zna się na psychologii i ogólnie jest bardzo inteligentna, to mimo wszystko boi się tych, którzy silnie wierzą w coś albo mają tego rodzaju nadzwyczajne spojrzenie na świat. Czemu? Bo ona tego nie ma, nie rozumie, nie widzi... a jak czegoś nie znamy - boimy się tego. Jedyne, co wie, to że musi odpłacić legionowi za jej Bandę, odzyskać dobre imię dla ojca i udowodnić, że zasługuje na zbroję babki... i postarać się by żadna Banda nigdy nie przeszła przez coś takiego, jak jej własna.
Krótka Historia

Naturalnie zaraz po narodzinach mała Draco trafiła do pobliskiego fahrar. Nie miała okazji poznać matki, bo ta bodajże zginęła, albo zaginęła, albo kto ją tam wie. Z kolei dla ojca była ważnym celem - miał tylko ją... z powodu ran odniesionych w trakcie poważnej walki, nie mógł już mieć dzieci. Drathea dobrze się sprawowała, a i Primus w ich fahrar była całkiem spoko. Kociaki ją lubiły, a przede wszystkim lubiły Dratheę, która zawsze wszystko wiedziała i była największa.
Pewnego dnia Primus się nie pojawiła... w jej miejscu pojawił się ktoś inny. Czuć go było krwią. Nieco później dorośli znaleźli Primus martwą - została brutalnie zamordowana, ale widać było, że walczyła dzielnie do ostatnich chwil, by obronić kociąt. Ale kociakom nic się nie stało. Tylko Draco zniknęła. Porwał ją wysłannik Ognistego Legionu. Dlaczego? Bo na ich ogromnie długiej liście "rzeczy do zrobieni, osób do zabicia, przedmiotów do zdobycia itp." znajdowała się też broń, w której posiadaniu był ojciec małej. Nie była to zwykła broń, a potężny przedmiot przyzywający widmowe zastępy łuków, armie mieczy i całe watahy młotów. No i gdzieś na tej długiej liście był taki mały punkcik na temat zdobycia tej broni. Tak więc została porwana, ale ekipa ratunkowa z tatuśkiem na czele szybko ruszyła śladami sprawcy. Drathea niewiele pamięta z miejsca, gdzie ją trzymano... działy się tam tak straszne rzeczy, że po prosty wyparła to z pamięci, gdy jej bojowy duch został stłamszony i złamany. Najbliższym wspomnieniem są wielkie łapy ojca, który wyniósł ją z mroku na światło dzienne. Nie była pewna, ale chyba przytulił ją do siebie... a może tylko przytrzymał by nie spadła, gdy dawał ją komuś do potrzymania? Nie była pewna.
Ta sytuacja sprawiła, że tata Draco zrozumiał, iż nie mógł trzymać córki tak blisko wrogów. Jako dziecko była zbyt łatwym celem, który z drugiej strony stawiał też jego jako łatwy cel - a na narażanie legionu nie mógł pozwolić. Dlatego zrobił coś, co jego zdaniem było jedynym, logicznym wyjściem z sytuacji - wysłał córkę do Rata Sum. Miała tam mieszkać w swoim małym, "własnym fahrar" - opiekowali się nią jeden charr, jeden sylvari i jedna asura. Była to ogromnie dziwna kombinacja. Charr nadzorował jak się sprawuje i zdawał tatuśkowi raport, sylvari szkolił małą, a asura odpowiadała za naukę. Wiadomym było, że Draco wyrastała w bardzo nietypowym dla charra środowisku i wychowywano ją również bardzo... specyficznie.
Gdy nieco podrosła, Drath zaczęła coraz częściej wspominać zabitego Primusa. Podziwiała fakt, że był w stanie walczyć za nich do końca. Wtedy też zdała sobie sprawę, że właśnie to chciałaby robić - opiekować się i uczyć młode pokolenia... nie chciała przelewać krwi na polu walki. Uważała, że się nie nadaje... bała się na samą myśl o Ognistym Legionie. Ale chciała zdobyć się na odwagę by móc kiedyś bronić kociąt z równym uporem, co jej były Primus. Oczywiście jej nauczycielka asura często tłumaczyła, że nie może dawać się pokonać swoim lękom... że nałożyła jako dziecko na siebie blokadę i mimo wielkiej budowy jest teraz delikatna i słaba jak małe kocię, którym wtedy była. No ale Draco nie jest w stanie nic zrobić. Przyparta do muru walczy, ale woli unikać przelewu krwi - pomyśleć, porozmawiać itp.
W dniu, gdy miała wracać do Black Citadel była ze swoim instruktorem sylvari w lesie niedaleko miasta asury. Byli po niewielkim treningu i właśnie zmierzali na miejsce spotkania, skąd miała wyruszać. Wtedy to zostali zaatakowani. Zasadzka, zaskoczenie i przewaga wroga. Zostali uwięzieni w ciemnej jaskini nieopodal... jakaś stara kopalnia sądząc po maszynach, które tam stały. Porwali ich szpiedzy Ognistego Legionu. Połamali jej pazury depcząc po łapach i śmiejąc się z jej pisków. Sytuacja miała się powtórzyć. Potrzebowali tylko Dratheę, a nie sylvari. Znów ktoś miał z jej powodu zginąć. Nie mogła tego znieść. Oprawcy nie zdawali sobie sprawy, że łańcuchy na obu łapach to za mało by powstrzymać ją, gdy wpadła w szał. Wielkie ciało szarpało się. Coś gruchnęło, ale z dzikim rykiem nadal się szarpała, aż wyrwała łańcuchy ze ściany. Chwyciła pierwszą broń, jaką miała pod ręką - okazał się nią miecz sylvari, którego jednak nigdzie nie widziała. Potem pamięta tylko ryki, warknięcia, zapach krwi i uczucie mokrej posoki spływającej po jej futrze. Ale nie udało jej się na czas. Dotarła do sylvari, w momencie, gdy on właśnie konał. Dał jej swój miecz i kazał wracać do miasta, dodał też, że powinna w siebie wierzyć... że ma w sobie ogrom siły i potencjału na wspaniałego wojownika. Następnie wydał ostatnie tchnienie.
“Skoro tak im zależy na znalezieniu mnie, to nie poddadzą się łatwo... myślą, że jestem słabym ogniwem, które łatwo zniszczyć. I dobrze. Niech próbują. Wyjdę im na przeciw
— Draco o Ognistym Legionie
Powrót Draco do Rata Sum wywołał poruszenie. Samica szła cała we krwi, ze zmarłym sylvari na łapach. Miała pusty wzrok i miecz instruktora przy pasie. Eskorta charrów z Black Citadel natychmiast ruszyła przeczesywać teren w poszukiwaniu innych zwiadowców Ognistego Legionu. Kilka charrów zaczęło szeptać, że może to kiepski pomysł, że może powinni ją lepiej ukryć. Drathea ryknęła na nich i rzuciła hełmem jednego z wojaków Ognistego Legionu prosto pod ich nogi. "Skoro tak im zależy na znalezieniu mnie, to nie poddadzą się łatwo... myślą, że jestem słabym ogniwem, które łatwo zniszczyć. I dobrze. Niech próbują. Wyjdę im na przeciw" powiedziała warcząc. Miała dość potężnych broni, układów, bronienia jej i chowania. Wyjdzie im na przeciw. Chociaż była pewna, że nie ma szans i bała się bo uważała się za nazbyt słabą.
Stanęło, więc na tym, że wróciła do Black Citadel. Ojcu zaimponowały jej ostatnie czyny, ale nie przywitał jej osobiście. Natomiast spotkała towarzyszy ze swojego dawnego fahrar. Wszyscy ją pamiętali i szybko znów była lubiana, gdy razem trenowali. Była w ich oczach dobrym przyjacielem, lojalnym wojownikiem i wspaniałym dowódcą. I wtedy stworzyli własną Bandę, na której czele postawili Draco. Głównym argumentem było to, że jako jedyna nie leciała nigdy na oślep i umiała pomyśleć, ocenić, a dopiero potem reagować. Wciąż wprawdzie byli "nowym mięsem" i dopiero się uczyli. Ojciec Drathei odpowiadał za nich. Naturalnie, więc córka nigdy nie mówiła do niego "tato", a jedynie "Sir". Nie czuła się też zobligowana do jakichkolwiek uczuć w jego stronę. Była wdzięczna za to, że przyszła na świat, ale to wszystko.
To była ich pierwsza "poważniejsza" misja. Wprawdzie nie miało to być nic trudnego i mieli wrócić szybko i bez szwanku do domu. Ale niestety... mieli w swych szeregach zdrajcę. Zadaniem było pomóc górnikom w niedalekiej kopalni, gdzie doszło do małego zawału. Kopalnia była ogromnie istotna i mieli ją doprowadzić do stanu używalności pomagając górnikom. Ale na miejscu okazało się, że nie ma tam górników. Tylko Ognisty Legion. I znów obraz zamglony, dźwięki wygłuszone... Draco nie do końca była pewna, co się dzieje. Ale nigdy nie zapomni strachu w oczach jej towarzyszy... i mimo, iż starali się być dzielni to ogrom wroga dał im do zrozumienia, że wpadli całkiem poważnie. Ale najbardziej w pamięć wwiercił jej się obraz jej przyjaciela - samca, którego uwielbiała i darzyła wielkim uczuciem - jak z poczuciem winy na pysku wycofywał się pomiędzy wojowników Ognistego Legionu, którzy poklepywali go i mówili do niego po imieniu. Resztki wiary i zaciekłości jakie w sobie miała zaczęły pękać i rozpadać się. Zdradził ich. Tyle razy mówił, że powinna mu ufać, gdy mówi jej że jest wspaniała i silna. Ufać?! Zdradził ją!
Tuż za jej plecami dobiegały właśnie posiłki w postaci jej ojca i dwóch wojowników, którzy mieli nadzorować misję. Tatulek coś krzyknął. Rozpoczęła się walka. Draco nie była nawet pewna, kiedy dołączyła wymachując mieczem sylvari wściekła i rozgoryczona zarazem. Krew lała się wszędzie, strzępki futra pokrywały ziemię. Krzyki. Strach. Śmierć. W pewnym momencie ujrzała na ziemi ciało martwej samicy z jej Bandy. Była bardzo mała i delikatna, ale zawsze ją rozbawiała i potrafiła słuchać. Drathea myślała o niej, jak o przyjaciółce. Maisha leżała bez życia, a brązowe futro w białe łaty było pokryte krwią. Niegdyś roześmiany pysk wykrzywiony w grymasie strachu i wściekłości zarazem. Były jedynymi samicami w Bandzie. Jej ukochana przyjaciółka. Ale Draco nie miała czasu na rozpacz. Zauważyła, że ostrze miecza Maishy wskazuje na jakieś urządzenie nieco dalej pod ścianą. Nawet po śmierci, samica próbowała wspomóc przyjaciółkę. Wysadzi kopalnię wraz z Ognistym Legionem, który się tu okopał.
Nie było łatwo ale w końcu dopadła do maszyny, kilka przycisków i pochodnia wystarczyły. Wszyscy spanikowali i zaczęli uciekać - także Ognisty Legion. Draco z mieczem schowanym, rzuciła się w kierunku wyjścia taranując wielkim cielskiem wrogów i robiąc drogę dla towarzyszy, aby mogli uciec. Kamienie zaczęły walić się, z góry, gdy pierwszy wybuch zatrząsł kopalnią. Ktoś ją odepchnął... czy to był zdrajca z jej Bandy? Nie wiedziała, bo po chwili ktoś ciągnął ją za łapę. Ojciec. Ciągnął ją, bo ledwo miała siłę sama utrzymać się w biegu na łapach. Krzyczał, że musi się stąd wydostać. Na zewnątrz już czekały posiłki z legionu i rozbrajały tych wojowników Ognistego Legionu, którzy wybiegli z kopalni żywi. Ojciec był kilka kroków przed nią, ciągnąc ją za sobą, gdy... wielka eksplozja wstrząsnęła całą kopalnią. Drathea poczuła gorąco, a potem... ciemność.
Obudziła się w centrum medycznym. Nie wiedziała ile czasu minęło, ale chyba dużo. Medyk powiedział jej, że wybuch rozszarpał jej zbroję na plecach, stopił metal i rzucił nią o kamienie. W wyniku tego zdarzenia otrzymała poważną ranę i poparzenia na plecach. Kawałki metalu na zawsze wtopiły się w ciałom, a futro prawie w ogóle nie odrastało, a jeśli już to przerzedzone. Natomiast rogi miała połamane. Podobno ojciec siedział całą noc próbując je "poskładać". Nie obyło się bez metalu i gwoździ, które skryto pod bandażami. Niemniej to, że przeżyła było cudem. Opowiedziano jej, że niemal wszyscy członkowie Ognistego Legionu zginęli, albo zostali złapani, ale zdrajcy nie odnaleziono - mógł zbiec. Jeśli zaś chodzi o jej Bandę... Tylko ona i dwójka charrów przeżyli. Jeden stracił łapę i władzę w nogach, a drugi stracił rozum, miał paranoję, koszmary, próby samobójcze. Innymi słowy - Bandy już nie było. Kopalni również. Obwiniano ich za porażkę, ale też jej ojca. Legion zdecydował, że obowiązkiem Draco jest zapolować na zdrajcę by chociaż odrobinę odpłacić za porażkę i wyrządzone szkody. Ostatnie spotkanie z tatuśkiem też było krótkie. Dał jej zbroję babki Drathei, ale potem musiał wrócić na front, walczyć za legion, ale i w celu oczyszczenia imienia. Oprócz zbroi była też tarcza i młot. Piękne i niebezpieczne zdaniem Draco.
Czas zaleczył większość ran. Ale blizny na ciele i duszy pozostały. Ruszyła polować na zdrajcę. Nie mówiła o bólu... ani o tym, co ją spotkało. Musiała wytrwać w piekle pełnym krwi i przemocy, mając nadzieję, że kiedyś w końcu zostanie Primusem albo po prostu zginie - bo jakżeby inaczej? Jest słaba i do niczego... inaczej to wszystko by się nie stało.
Mocne i Słabe strony

Plusy postaci:
+ Inteligentna, chociaż sama nie jest tego świadoma. Po prostu, gdy sytuacja tego wymaga odzywa się - i tak się składa, że mówi ważne i często mądre rzeczy (ale powiedz jej to, a się zdziwi i parsknie pod nosem rozbawiona)
+ Świetny strateg - uczyła się już od swojej babci, zwłaszcza psychologii, by móc przewidywać, co zrobi przeciwnik
+ Bezwarunkowe odruchy.. w sytuacji zagrożenia reaguje w sposób adekwatny do sytuacji bez zastanowienia
+ Mimo, iż zawsze była kiepskim wojakiem, to bardzo dobrze opanowała posługiwanie się mieczem i tarczą oraz młotem... "duch" babci wiecznie jej towarzyszy (jej słowa i siniaki od niej xD)
Minusy postaci:
- Nie wierzy w nic i w nikogo... nie ma żadnej filozofii i wiary w cokolwiek. Czuje się zdradzona i samotna, jakby była zupełnie sama, a w mroku nic jej nie towarzyszy.
- Nigdy nie pasowała do otoczenia i czuła się wśród innych charrów obco. Zawsze dawano jej do zrozumienia, że jest jakby inna albo dziwna. Przez to nie wierzy w siebie, uważa się za niegodną bycia charrem, za słabą i zbędną... Za kogoś kogo można spokojnie zastąpić (dlatego też nie wierzy w bycie inteligentną itp.)
- Nie wie czy byłaby w stanie zabić lub poświęcić kogoś bliskiego - nawet zdrajcę. Tak często wmawiano jej, że jest słaba i beznadziejna, że nie wie czy miałaby dość siły.
- Brakuje jej czasów w fahrar... chciałaby zostać Primusem tak szybko jak to tylko możliwe i uniknąć kłopotów, dorosłych charrów i potyczek... W towarzystwie dzieci czuje się pewniej i byłaby dla nich lepsza niż inni byli dla niej... Dlatego też często woli się poddać, lub szuka drogi do bycia Primusem w obawie przed poważniejszymi obowiązkami, którym przecież nie sprosta skoro jest taka 'beznadziejna'.
Zachowanie
• Znajdujesz potężną broń:
Zostawia ją... wystarczy jej potężnych broni w życiu...
• Znajdujesz sakiewkę z pieniędzmi:
Nie należy do niej, plus nie chce problemów albo jakichś pechowych monet, więc zostawia je tam gdzie je znalazła.
• Znajdujesz jedzenie:
Zje jeśli to mięso i nie jest trujące... jeśli nie mięso lub zatrute to zostawia.
• Znajdujesz pułapkę:
Obchodzi ją z daleka - nie wierzy by mogła rozbroić coś takiego...
• Znajdujesz zwłoki:
Grzebie szybko zwłoki i prędko odchodzi... no chyba, że zobaczy ślady Ognistego Legionu.
• Znajdujesz podejrzany zwój:
Zostawia go - nie zna się na nich i nie umie z nich korzystać, no i mogą być niebezpieczne takie przedmioty.
Znajomości
• Lockey. Neutralnie. Poznany w trakcie wizyty w siedzibie L6F.
• Ylva. Neutralnie. Poznana w trakcie wizyty w siedzibie L6F.
• Nisheera. Neutralnie. Poznana w trakcie wizyty w siedzibie L6F.
• Darrth. Pozytywnie. Poznany w trakcie wizyty w siedzibie L6F. Długo rozmawiali
• ...
Plotki
Brak...
Ciekawostki

• Ulubione trunki: Stein of Hearty Ale
• Ulubione jedzenie: Roasted Meaty Sandwich
• Ulubiona pogoda i pora roku: Zima - ból w plecach jest o wiele słabszy wtedy
• Ulubiony kolor: Niebieski
















































