Kerrian: Różnice pomiędzy wersjami
Nie podano opisu zmian |
|||
| Linia 165: | Linia 165: | ||
* Unosi się od niego delikatny zapach róży, który dość ciężko wyczuć, gdyż z łatwością znika przytłoczony innymi zapachami. | * Unosi się od niego delikatny zapach róży, który dość ciężko wyczuć, gdyż z łatwością znika przytłoczony innymi zapachami. | ||
* Wydaje się być zafascynowany Kintajem. | * Wydaje się być zafascynowany Kintajem. | ||
* Co wieczór | * Co wieczór wznosi toast ku czci Mistrza Togo. Pierwotnie robił to kuflem jasnego piwa, ale ostatnio przerzucił się na zieloną herbatę. | ||
* Niegdyś nawiązał kontakt z Legendą Shiro Tagachiego, ale nie przypadli sobie do gustu. | * Niegdyś nawiązał kontakt z Legendą Shiro Tagachiego, ale nie przypadli sobie do gustu. | ||
* Zdaje się unikać mówienia o szczegółach swojego odejścia od Wardenów. | * Zdaje się unikać mówienia o szczegółach swojego odejścia od Wardenów. | ||
Wersja z 01:35, 29 sie 2020
Wygląd
Kerrian jest całkiem wysoką sadzonką, ale zdecydowanie nie jest potężnej budowy, jego sylwetkę można określić mianem dość przeciętnej. Ma jasną, intensywnie żółtą korę, która miejscami przechodzi w delikatne, jakby różane płatki o nieco jaśniejszej barwie. Spora kumulacja tych niewielkich płatków pokrywa jego szyję, ale pojawiają się też one na jego ciele w innych, zdawałoby się dość losowych, miejscach. Największa ich liczba pokrywa plecy sylvari w dość losowym wzorze. W ciemności spod płatków i liści składających się na jego korę wydobywa się jasne, różowe światło.
Z jego głowy spływa kaskada przypominających witki płaczącej wierzby liści w kolorze akwamaryny; sylvari czasem je splata w mniej lub bardziej niechlujną konstrukcję. Oprócz całkiem długiego nosa bardzo charakterystycznym dla jego twarzy jest także wzór, który płatki tworzą wokół jego jasnych, niebieskich oczu - zdają się przypominać kształtem maskę niby-sowy.
Najczęściej można go spotkać w jego przetartym, niegdyś zapewne całkiem ładnym czerwono-złotym płaszczu, a obecnie mocno podniszczonym, szczególnie przy potarganych krawędziach. Podobnie ma się sprawa z jego nieodłącznym słomianym, stożkowym kapeluszem - i ten jest wyraźnie nadgryziony przez deszcz, słońce i wiatr.
Charakter
Kerrian wydaje się być osobą w większości opanowaną i nieulegającą jakimkolwiek emocjom, włączając w to także te pozytywne. Zdarza mu się unieść kąciki ust w cieniu uśmiechu, spojrzeć nieco prosząco czy zdziwić się odrobinę, ale reszta mimiki zdaje się być poza jego zasięgiem. Jeśli da się poznać po nim jakieś większe zainteresowanie, to zdecydowanie kryje się ono w jego głosie i gestach. Z tego też powodu zdaje się nie do końca potrafić wczuwać w bieżące emocje innych, traktując je chłodno, logicznie i dość przedmiotowo, jakby te miały przypisaną odgórnie jakąś definicję. Zdaje się mieć świadomość, czym uczucia są i jak wyglądają z pierwszej osoby, ale obchodzi się z nimi jak z niechcianym balastem.
Mimo tego wszystkiego nie ma jednak oporów przed nawiązywaniem nowych znajomości i rozmawianiem nawet na te bardziej wstydliwe tematy, przy których jego opanowanie zdaje się być wręcz atutem. Chętnie uzupełnia swoje braki wiedzy, pyta o opinię innych, a także plotkuje - lubi wiedzieć, co w trawie piszczy, chociaż do nachalnego wścibstwa mu daleko. Z ochotą także wymienia się doświadczeniami i dyskutuje, jeśli temat jest głębszy niż potańcówka w Lwich Wrotach - bo jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju imprezy, zdaje się być fanem podpierania ścian i osobą ogólnie mało rozrywkową w popularnym znaczeniu słowa ‘rozrywka’. Nawet jeśli chce opowiedzieć jakiś żart w celu rozbawienia kogoś, to ten zwykle zdaje się nawet nie brzmieć jako taki i nie osiąga zamierzonego celu.
Szczególnie że już na pierwszy rzut oka zdaje się być osobą poważną - głównie przez powściągliwą mimikę - a dłuższy kontakt z nim pozwala dostrzec jego emocjonalną dojrzałość, którą w sporej części zawdzięcza naukom Mistrza Togo. Nie ma problemów z przyznaniem się do błędu i uznaniem czyjegoś podejścia za odpowiedniejsze, jeśli argumenty będą za tym przemawiały. Bywa dość naiwny w kwestiach, w których nie ma doświadczenia, uznając przekazywane mu informacje za prawdziwe, jeśli nie dostrzeże w nich żadnych błędów logicznych. Często pokazuje także nadmierny konformizm i pasywność, poddając się kierownictwu grupy i ulegając propozycjom innych. Pozostają jednak pewne sfery, przy których zawzięcie trzyma się swojej drogi i przekonań.
Sylvari stara się wyrażać się otwarcie, by dało się zrozumieć jego intencje mimo ograniczonej mimiki, a także dąży do ukształtowania w sobie cnoty szczerości. Z tego też względu, kiedy już się odzywa, stara się mówić prawdę, a jeśli nie jest to możliwe albo tego nie chce, zostawia swoją opinię dla siebie albo zataja część faktów, nie chcąc kłamać. Jest to jedna z cech, które wciąż próbuje w sobie ukształtować, od kiedy postanowił kroczyć ścieżką prawości i dobra. Dąży w pierwszej kolejności do doskonalenia siebie, wierząc, że w tylko ten sposób będzie mógł odcisnąć pozytywne piętno na otaczającym go świecie, kiedy sam pozbędzie się swoich wad, ale niektóre rzeczy wciąż potrafią zaburzyć jego wypracowany balans. Kilka osób zdązyło już być świadkami tego, iż jedną z tych rzeczy są prawdopodobnie Koszmaryci.
Kerrian nie stroni od próbowania nowych rzeczy - nieistotne, czy jest to gra na instrumentach, walka innym rodzajem broni czy prosta czynność przy gospodarstwie - i chętnie się uczy, poszukując tego, co da mu poczucie spełnienia. Zdecydowanie wyżej ceni sferę duchową ponad materialną, praktykując minimalizm i starając się nie gromadzić zbędnych przedmiotów. Mimo tego, okazuje spore przywiązanie do swojego słomkowego kapelusza, zwykle tłumacząc je przed sobą niezbędnością nakrycia głowy w różnych warunkach pogodowym, ale w istocie przedmiot po prostu wiele dla niego znaczy. Niewielką wagę przywiązuje do wyglądu swojego lub innych - najważniejsze to być czystym, przez co wciąż chodzi w wyraźnie poszarpanym płaszczu, póki ten spełnia swoją rolę.
Ma bardzo dobrą pamięć i, choć stara się z tym walczyć, na długo zapamiętuje pierwsze wrażenie, jakie ktoś na nim wywarł, nawet jeśli ten się zrehabilituje zaraz potem. Na długo zachowuje także wszelkie urazy i złe słowa, nawet jeśli te zdają się po nim spływać jak rosa po liściach. Zwykle ma problem na odpowiedzenie na owe i milczy, lecz nie po to, by je zbyć - zwyczajnie zastanawia się, co w takiej sytuacji powinien zrobić, nie dodając samemu do pieca. Nie są to jedyne momenty takiego wahania. Te zdarzają się wtedy, gdy otrzymuje sprzeczne informacje, zaproszenie gdzieś czy podarek, a także w obliczu wyboru - czy zabijać, czy nie. Kiedy ma styczność z istotą świadomą i żywą, preferuje oddanie takiej jednostki w ręce sprawiedliwości niżeli dokonywanie samosądu. W sytuacjach zagrożenia, kiedy nie ma wielkiego wyboru, Kerrian zakończy życie, jednakże to odbija się potem na nim poczuciem winy, które dręczy go całkiem długo. Jego podejście jest zupełnie inne, kiedy na jego drodze stają pomioty smoków, żywiołaki czy konstrukty - tu wahania z jego strony nie idzie znaleźć.

Umiejętności Magiczne
Magia Mgieł
Relacje: bardzo dobre
Kerrian traktuje go jak swojego nauczyciela i kompas moralny, stara się podążać za jego wskazówkami. Pełnymi garściami czerpie też z mocy, którą Legenda się z nim dzieli.
Wołanie do Wymiaru Dusz (pasywne)
Mistrz Togo był za życia nie tylko wspaniałym nauczycielem, ale także rytualistą - połączenie z nim pozwala Kerrianowi na przyzywanie ech dusz na wzór tych przywoływanych niegdyś przez samego Togo. Echa mają na celu wykonanie konkretnego zadania, po czym znikają - chyba że revenant świadomie zdecyduje się je utrzymywać, to jednak wyczerpuje powoli zasoby jego mocy.
Umiejętności Niemagiczne
Bojowe
Walka bronią białą - Kerrian jest świetnym szermierzem. Swoje podstawy zdobywał za czasów przynależności do Wardenów, a z czasem coraz bardziej doskonalił tą sztukę.
Szuka wachlarza - Drugą bronią sylvari jest metalowy wachlarz, którym ten posługuje się bardzo zręcznie. Służy mu zarówno jako focus, jak i bezpośrednia broń w walce. Zwykle wykorzystuje ją do oślepiania i rozpraszania przeciwnika, czasem do zbijania nadchodzących ataków.
Inne
Wyciszenie - Sylvari regularnie praktykuje medytację w różnych celach, zarówno skupienia myśli, wyciszenia emocji, jak i dla czystej przyjemności. Znalezienie się w tym innym wymiarze sam na sam ze swoimi myślami to dla niego chleb codzienny.
Nerwy ze stali - Poza byciem osobą dość powściągliwą z natury, sylvari z biegiem lat i treningów staje się coraz bardziej niewzruszony. Nie odwraca wzroku na widok krwi, zwłok czy innych paskudnych widoków, a w sytuacjach stresowych i zaskakujących zachowuje zimną krew. Ciężko go także przestraszyć.
Jak kamień - Kerrian potrafi zasnąć praktycznie wszędzie. Hałas? Nierówna i twarda powierzchnia? Pozycja stojąca? Żaden problem, wystarczy tylko zamknąć oczy... I odpłynął.

Ekwipunek

Bronie

Kaineng - Nowe ostrze spod młota Fellanetha wykonane z barwionego na czerwono orichalcum, skutkujące w wysokiej wytrzymałości klingi. Broń jest lekko zakrzywiona, podobnie jak jej poprzedniczka, odpowiednio wyważona i lżejsza niż można się spodziewać po jej wyglądzie ze względu na rękojeść z antycznego drewna. Kaineng w starokintajskim oznacza "cesarza".

Metalowy wachlarz - Wykonany z barwionego na czarno mithrilu, wygląda na nowszy niż większość przedmiotów w posiadaniu Kerriana. Nie ma na nim żadnych wzorów, jednakże tu i ówdzie widać kilka rys, płytszych lub głębszych, jakby wachlarz zablokował coś o ostrej krawędzi.
Stary zakrzywiony miecz - Szabla o złotej rękojeści i niezłej jakości stalowym ostrzu. Podobnie jak płaszcz, przedmiot ten nosi ślady wyraźnego użytkowania na przestrzeni lat. Od jakiegoś czasu głównie ogląda wnętrze szafy.
Inne
Skórzany płaszcz - Utrzymany w kolorach czerwieni i bordo, a także wzmacniany dodatkowymi warstwami skóry, sięga Kerrianowi do kolan. Został wykonany przez Annie, która właściwie mu go sprezentowała.
Wysłużony płaszcz - Niegdyś zapewne piękne, złoto-czerwone i zdobione ubranie, obecnie poprzecierane i postrzępione na krawędziach. Chyba tylko pierwotna dobra jakość wykonania i materiału trzyma jeszcze ten kawałek szmaty we względnej całości.
Koszule - Dobrze skrojone i dopasowane koszule, sugerujące przy dotknięciu swoje wykonanie z drogiego materiału, w kolorach: czarnym, białym i morskiej zieleni. Zostały mu sprezentowane przez Annie.
Słomkowy kapelusz - Szeroki, stożkowy i podniszczony. Posiada sznureczki, które można zawiązać sobie pod brodą, żeby kapelusz nie spadł przy poruszaniu lub silniejszym powiewie wiatru. Mimo wysłużenia, wciąż względnie dobrze chroni właściciela przed słońcem czy deszczem.
Sakiewka - Niewielki woreczek w kolorze przybrudzonego bordo, w którym zazwyczaj równie niewiele się znajduje. Choć ostatnimi czasy jest tego nieco więcej.
Ciekawostki
- Unosi się od niego delikatny zapach róży, który dość ciężko wyczuć, gdyż z łatwością znika przytłoczony innymi zapachami.
- Wydaje się być zafascynowany Kintajem.
- Co wieczór wznosi toast ku czci Mistrza Togo. Pierwotnie robił to kuflem jasnego piwa, ale ostatnio przerzucił się na zieloną herbatę.
- Niegdyś nawiązał kontakt z Legendą Shiro Tagachiego, ale nie przypadli sobie do gustu.
- Zdaje się unikać mówienia o szczegółach swojego odejścia od Wardenów.
- Do jego ulubionych dźwięków należy dźwięk padającego deszczu.
- Zaczął naukę gry na skrzypcach u Annie i nawet nie szło mu najgorzej, jednak po jakimś czasie zrezygnował, nieprzekonany do tego instrumentu.
- Nie jada mięsa.
Timeline
- 81 dzień sezonu Latorośli 1321 AE - Przebudzenie
- ??? 1322 AE - dołączenie do Wardenów
- ??? 1326 AE - opuszczenie Wardenów
- 54 dzień sezonu Feniksa 1332 - dołączenie do Ligi Sześciu Filarów
Historie i opowiadania
- Jak dwie krople - o relacji nawiązywanej z Nisaiem.
Plotki
- "Gdy się pojawił pierwszy raz w naszej karczmie, szczerzę myślałam, że jemu lekarz od problemów z głową jest potrzebny. Siedział i gadał sam do siebie i jeszcze wznosił toast do Mistrza. Teraz mi głupio, że tak pomyślałam. Jest to miły Sylvari z niezwykłą legendą, Mistrza Togo. Liczę, że jego przygoda z naszą gildią nie będzie chwilowa i gdzieś w tych swoich podróżach o których opowiada, jednak znajdzie miejsce, by nazywać naszą szaloną grupkę przyjaciółmi... czy nawet i rodziną." - Annie Goldarrow
- "Na Matkę, ileż on zadaje tych pyyytań. Aaaaaaaaa. Straszne! Brakuje mu chyba tego pierwiastka szaleństwa i wskakiwania w nieznane. Adrenalina! Dopiero wtedy czuje się, że się żyje. Może to dlatego on jest taki martwy w środku?" - Veillchen
- "Osobowości ma w sobie tyle ile jest wody na najsuchszej pustyni. Nadaje się za to idealnie do dwóch rzeczy. Próby zmiany tematu i pomocy z bezsennością. Mógłbym się założyć, że wystarczyłoby z nim spędzić jedynie kilka minut, a problemy z zasypianiem same by zniknęły." - Tango

