Veillchen mierzy sobie 1.75m wzrostu, a sylwetkę ma atletyczną. Jego kora jest w kolorze ciemnego fioletu, a nocą raczy intensywnie czerwoną poświatą. Oczy również ma czerwone, tak samo jak i wzory na zdrewniałym ciele. Listki zdobiące jego głowę są w kolorze fioletowym. Do tego są długie i elastyczne na tyle, by sylvari bez problemu mógł związać je w kucyk – co zresztą czasami robi, gdy wybiera się na misję lub karczemne posiedzenia. Jako uszy służą mu... faktycznie uszy, długie i spiczaste, a twarz pooraną ma zadrapaniami i bliznami, dodającymi zawadiackiego uroku.
Charakter
Z wściekłym fiołkiem nie ma żartów.
Veillchenowi nie brak charyzmy. Nie ma najmniejszego problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, a w centrum uwagi czuje się jak ryba w wodzie. Lubi gwiazdorzyć, a już najlepiej w sposób satyryczny. Nie lubi zbytniej powagi, choć nie znaczy to, że w sytuacji tego wymagającej zrobi z siebie pajaca – ma wyczucie taktu i wie, kiedy co wypada, a kiedy nie. Jeśli już wyrwie się z durnotą, to najpewniej z pełną premedytacją i świadomością ewentualnych konsekwencji.
Jako dusza towarzystwa bardzo źle znosi samotność na dłuższą metę. Szybko się przywiązuje, a gdy już kogoś uzna za swojego ziomeczka, nie zawaha się stanąć w jego obronie i wyzwać kogoś na pojedynek w imię ratowania honoru. Pod wpływem emocji może być porywczy, a niestety jest z niego dosyć rozemocjonowany fiołeczek.
Mierzi go sporo rzeczy, a już w szczególności ograniczenie czyjejś wolności. Nie znosi ograniczeń, a jeszcze bardziej nie znosi niesprawiedliwości. Zazwyczaj nie waha się mówić swojego zdania na dany temat, nawet, jeśli grozi to dostaniem po mordzie.
Umiejętności
Sylvari uważa osobiście, że nie został przebudzony do walki, choć nie znaczy to, że jest kompletnie bezbronny. Co więcej! Całkiem sprawnie potrafi posługiwać się sztyletami oraz bić się na pięści. Wprawdzie nie ma konkretnie wyuczonego stylu walki, jednak ma parę w rękach i jest w stanie przy dobrych wiatrach złamać komuś szczękę prawym sierpowym. Jest silny, ma dobrą kondycję, potrafi dobrze pływać oraz sprawnie wychodzi mu wspinanie się po drzewach, linach czy murach. Świetnie unika ciosów, niejednokrotnie używając do tego jednej z dwóch wyuczonych sztuczek magicznych. W walce z przeciwnikiem nie lubi się cackać – jeśli chce kogoś wyeliminować, po prostu skacze mu za plecy i stara się jednym ciosem zabić lub ogłuszyć przeciwnika. Stosuje bardzo niehonorowe sposoby pozbywania się oponentów.
Magiczne sztuczki
Umiejętność
Nazwa
Opis
Krok cienia
Dzięki tej umiejętności Veillchen jest w stanie bardzo sprawnie przeskakiwać z jednego miejsca do drugiego, co często wykorzystuje w swojej niezawodnej taktyce – ucieczce. Poza tym umiejętność ta przydatna jest przy pokonywaniu pomniejszych przepaści, szczelin, czy innych przeszkód na drodze. Przydaje się także i wtedy, gdy chce zaskoczyć przeciwnika i wbić mu nóż w plecy.
Ukrycie w Cieniu
Dzięki tej umiejętności łotrzyk może rozpłynąć się pod płaszczem niewidzialności i ruszyć na zwiady lub przeszpiegi. Krok cienia nie zrzuca z łotrzyka niewidzialności, więc obu tych umiejętności może używać jednocześnie. Niewidzialność znika po tym, jak sylvari zostanie uderzony lub uderzy kogoś innego.
Umiejętności niemagiczne
Umiejętność
Nazwa
Opis
Walka sztyletami
Sylvari już w Gaju uczył się używania tego rodzaju broni i radzi sobie z nimi całkiem nieźle. Prócz atakowania bezpośrednio, potrafi też dobrze nożami rzucać do celu, trafiając zazwyczaj mniej więcej tam, gdzie trafić planował.
Strzelanie z łuku
Veillchen uczył się również strzelania z łuku krótkiego. Nie jest w tym mistrzem i raczej uznać go można za adepta tej sztuki, szczególnie, że zbytnio umiejętności tej nie trenuje. Wie jednak co i jak, więc po dostaniu łuku w dłonie powinien sobie z nim poradzić – a to, jak bardzo celne będą jego strzały to inna bajka.
Broń palna
Ostatnimi czasy sylvari wyposażył się w treningowe pistolety na kulki z farbą, aby trenować posługiwanie się tym rodzajem broni. Idzie mu średnio, jednak trening czyni mistrza! Potrafi obsłużyć pistolety, jednak celność pozostawia wiele do życzenia.
Taniec
Zafascynowany ludzką kulturą sylvari uczył się różnych stylów tańca. Potrafi tańczyć solo, zna także tańce towarzyskie do różnego rodzaju muzyki. Idzie mu to bardzo dobrze, choć tylko po stronie prowadzącej – prowadzony najpewniej zadeptałby partnera do tańca.
Śpiew i gra na instrumentach
Veillchen uważa się za przede wszystkim barda – przez to też ćwiczy śpiew. Oraz granie na instrumentach. Pragnąc być prawdziwym wirtuozem uczy się gry na kilku instrumentach a raz:
Skrzypce – to jego konik. Był skrzypkiem w zespole, obecnie przygrywa na nich na uliczkach miasta, zbierając w ten sposób pieniądze. Gra bardzo dobrze, a do tego widać, że jest skrzypkowym pasjonatem;
Lira – to drugi instrument, na którym gra całkiem dobrze. Do tego jest niewielki i wystarczy znać kilka chwytów, by stworzyć miły dla ucha podkład muzyczny dla bardzich pioseneczek;
Lutnia – to instrument, którym zainteresował się zgoła niedawno i uczy się poznawać poszczególne chwyty. Wiedzę muzyczną chłonie jak gąbeczka, więc nauka idzie mu sprawnie;
Flet – potrafi na nim wygrać bardzo proste melodyjki, nie przykłada specjalnej wagi do tego konkretnego instrumentu.
Krawiectwo
Swoje zapędy artystyczne sylvari wykorzystuje również w krawiectwie. Moda to jego drugie hobby, z którego zresztą czerpie zyski. Veillchen często wykupuje na pchlich targach stare, nieraz poniszczone ubrania i obuwie, by w zaciszu swojej garsoniery naprawić je i upiększyć, dając im drugie, fikuśne życie. Ubrania tak upiększone sprzedaje później na targach. Zajmuje się także najzwyklejszą naprawą przyniesionych do niego rzeczy, jak i może uszyć coś na zamówienie od zera. Dzięki takiemu hobby zna się na tkaninach i skórach.
Wyposażenie
Veillchen nie nosi przy sobie zbyt wielu rzeczy. Zazwyczaj jest to mieszek z monetami, klucze do mieszkania oraz sztylety, tak na wszelki wypadek. Zdarza się, że zabiera ze sobą jakiś instrument, a jeśli musi wybrać się na dłuższą wyprawę, zgarnia ze sobą plecak, do którego wkłada najczęściej termos z herbatą, prowiant, zestaw do szycia, podręczną apteczkę.
Przedmiot
Nazwa
Opis
Ozdobny sztylet
Broń wyglądająca bardziej na ozdobę, niż faktyczną broń. Finezyjnie zdobiona broń wykonana z wysokiej jakości ciemnego drewna oraz ciemnej stali z dodatkowymi, pozłacanymi wstawkami służy bardziej do dźgania, choć poderżnąć nią gardło da się jak najbardziej. Nie przebije się przez grube opancerzenie, jednak w ciało kiepsko chronione wbije się bez większego problemu.
Noże do rzucania
Wsunięte do specjalnych kieszeni w butach – po dwa noże na jeden but. Noże te są przeznaczone specjalnie do rzucania. Nie powinny przebić się przez gruby pancerz, jednak przez cieńsze tkaniny już owszem.
Pistoleciki treningowe
Kolorowe, niepoważne pistolety na kulki z farbą oraz serpentynki i stokrotki. Najpewniej używane przez klaunów w cyrku, teraz służą Veillchenowi do trenowania celności i wkurzania innych. Kulka z farbą, choć zupełnie niegroźna, może pozostawić po sobie bolesny siniak.
Strój najemnika
Jako, że Veillchen wkroczył już w najemniczy świat, musiał wyposażyć się w odpowiedni strój, choć czy aby praktyczny to już inna kwestia. Najmniej praktyczną, ale i najbardziej stylową cechą stroju jest czarny, zdobiony kapelusz z fioletowym piórem. Reszta stroju to połączenie skór i tkanin w taki sposób, by nie krępowały ruchów łotrzyka. Ubranie nie jest wzmacniane żadnymi runami. Podatny na rozdarcia i przebicia, nie krępujący ruchów i nieszeleszczący przy poruszaniu się.
Stroje na różne okazje
Veillchen to strojniś, przez co w swojej szafie ma bardzo wiele różnych strojów. Tanich jak barszcz, za to przerobionych własnoręcznie, by wyglądały ładnie, elegancko, czasami ekscentrycznie. Sylvari lubi się wyróżniać, a strój z pewnością w tym pomaga.
Maski
Fioletowy sylvari lubi od czasu do czasu ubrać na twarz ozdobną maskę. W czasach grania w zespole finezyjna maska i czerwone trzewiki były jego wizerunkiem scenicznym, teraz jest to po prostu przejaw ekscentryczności.
Instrumety
Veillchen posiada ich kilka: skrzypce, lirę, lutnię oraz flet. O wszystkie dba i zniszczenie któegoś z nich najpewniej wywołałoby istny dramatyzm.
Asurańskie radio
Radyjko, trochę przerywa, trochę kiepsko niekiedy gra, jednak gra i robi często za dodatkowy podkład muzyczny do granych przez sylvari melodii.
Świat to jeden wielki teatr, a my jesteśmy jego aktorami.
Ciekawostki
Pachnie fiołkami.
Jest oburęczny, choć prawa jest jego dominującą ręką.
Uważa siebie za poligamistę i poliromantyka, a jego idealną wizją związku byłby związek otwarty. Obecnie jednak wplątał się w relację monogamiczną z pewną mesmerką, której jest wierny. Sam nie jest typem zdradzającym, choć najpewniej zdradzony nie robiłby zbyt wielkich awantur.
O wiele bardziej ceni sobie więź emocjonalną nad więź cielesną. Z tego też powodu nigdy nie zechce się wyciszyć. Nie zrobił tego nawet w momencie, gdy widmo Koszmaru zawisło nad jego fiołkową głową. Przyjął Koszmar świadomie, choć nie do końca radzi sobie z jego działaniem.
Trochę przerażają go niemowlaki i małe dzieci. Jakoś tak, nie potrafi rozgryźć tych kurdupli.
Od kiedy uśmiercił pierwszą osobę, zaczął liczyć, ile żyć ma na sumieniu. Obecnie bilans wynosi 6.
Robert Blackwell to jego osobisty crush. Mógłby słuchać jego wykładów godzinami bez przerwy i bez znudzenia. Nawet nie kryje się z tym, że skacze przy nim niczym fanka przy swoim idolu. Pytanie tylko, ile w tym jest satyry, a ile autentycznego zachwytu.
W swoim krótkim życiu był związany zaledwie z trzema osobami.
O wiele bardziej smakują mu tanie, słodkie wina. Drogie i wytrawne alkohole uważa za zbytni snobizm.
Plotki
"Fioletowy ziomeczek o wielu talentach! Grajek, śpiewak, tancerz no i szwaczka. Do tego wszystkiego chyba także bokser, bo choć jego wygląd może być mylący, tak, jak komuś przyłoży z prawego sierpowego, to nie ma zmiłuj. Muszę przyznać, że całkiem dobrze poradził sobie z pierwszym razem, gdy odebrał komuś życie. Myślałem, że ciężej będzie mu się z tym pogodzić. Nie jestem tylko pewien tego całego koszmaru. To faktycznie było aż tak konieczne? Ah! No i jeszcze jedna ważna rzecz. Chodzą plotki, że ten casanowa wyhodował sobie w spodniach drugi sprzęt. Ciekawe tylko dlaczego." - Alex Salieri
"Głosem, spojrzeniem i zapachem hipnotyzuje. Wbrew pozorom najsłodszy sylvari, jaki chodzi po tym świecie." - Anastasia Yaal
"Podoba mi się jego wewnętrzny rozwój, jaki obserwuję od początku naszej znajomości. Używa głowy do myślenia, co nie jest wcale tak oczywistą umiejętnością. Martwi mnie tylko jego porywczość i mam nadzieję, że nie zaprowadzi go ona do zguby. Szkoda by było." - Dianto