Joseph Bleistift
| Joseph Bleistift | |
|---|---|
| Rasa |
Człowiek |
| Płeć |
Mężczyzna |
| Data urodzenia |
28 lat. Urodzony 22 dnia sezonu Feniksa 1305 AE |
| Klasa |
Strażnik |
| Miejsce pobytu |
Divinity's Reach (Zachodnia Dzielnica, dom nr. 44) |
| Pseudonimy |
|
| Powiązania |
|
| Rola w Lidze |
Kompan |
| Źródło zarobku |
|
| Filar |
Brak |
| Rodzina |
|
| Motyw muzyczny | |
| Status postaci |
Alternatywna |
Wygląd
Joe jest wysokim (1.95m) mężczyzną o bardzo bladej cerze. W oczy rzuca się jego nienaganna sylwetka i imponująca muskulatura, nie stwarzająca jednak wrażenia "przepakowania", a odpowiedniego "przypakowania", z rozwagą i głową - widać po nim, że po prostu dba o siebie, a nie jest jakimś wyczynowym kulturystą. Zazwyczaj ubiera się w czernie i szarości, czasem przełamywane bielą. Lubi nosić kamizelki, koszule, spodnie o prostym kroju, czasami bluzy, zaś jeżeli chodzi o pancerze - muszą być dopasowane, nieutrudniające ruchów i najlepiej, gdy lewa rękawica jest dodatkowo wzmocniona - pan Bleistift tarczy ani drugiej broni nie nosi, a czasem trzeba się zasłonić czymkolwiek. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na dziennikarza, ale pozory mylą.
Oczy strażnika są nieco skośne, co może świadczyć o jego kintajskich korzeniach. Dość zaskakującym szczegółem, który również go wyróżnia jest fioletowa barwa jego tęczówek. Ma ciemną oprawę oczu, która dodatkowo podkreśla ten ich rzadziej spotykany kolor, zamiast go przytłumiać. Ma lekko zapadłe policzki i wyraźniej zaznaczone kości policzkowe, zaś kształt swojej szczęki zaznacza odpowiednio przyciętym i zadbanym zarostem, który nadaje mu jeszcze bardziej męskiego wyglądu.
Charakter
Joe jest bratem, synem, partnerem, kumplem, dżentelmenem, dziennikarzem, żołnierzem, najemnikiem. Role, które pełni lub pełnił przenikają się i rzutują w pewien sposób na jego charakter - albo to właśnie jego charakter pozwala mu pełnić je wszystkie. To zwykły facet, który sprawia wrażenie potencjalnego dobrego kumpla od piwa, petka (ale tylko dla towarzystwa i sporadycznie) i tęgiej rozkminy, o ile nie znajduje się w większym gronie nieznajomych. Zazwyczaj w rozmowie z lekkością lawiruje między tematami, posiadając spore doświadczenie które nabył podczas pracy dla gazety. Przepada za przeprowadzaniem wywiadów, często stara się czytać między wierszami, a także przedstawiać w jak najlepszym świetle różne sytuacje, czy osoby szczególnie gdy pisze go gazety. Wydaje się być dość wyrozumiałą osobą, nienaciskającą na nic, czego druga osoba nie chciałaby mu dać lub przekazać - wyniósł to z domu, wychowywany z trójką rodzeństwa w pełnej rodzinie, jakimś cudem zachowując ze wszystkimi świetny kontakt. Potrafi za szybko sobie o kimś wyrobić opinię, za szybko się czymś zachwycić, a jak już o tym zachwycie mowa - w innych jest w stanie zachwycić go ich pasja, droga jaką obierają i nie potrafi przejść obojętnie obok takich rzeczy, bardzo często próbując się umówić na wywiad, albo chociaż pociągnąć dłużej rozmowę, zachwycony ów blaskiem. Co więcej, choć sprawia wrażenie całkiem wyedukowanego, brak mu dokładnej wiedzy na wiele tematów - czasem wystarczy zadać bardziej szczegółowe pytanie, by go zdemaskować - jak przystało na dziennikarza, potrafi lać wodę zawodowo. Tu coś gdzieś przeczyta, tu coś zapamięta, tu czegoś nie. Często używa porównań, które można by było zamieścić w książce, a nie w zwykłej rozmowie.
Został bardzo dobrze wychowany - potrafi zachować się w towarzystwie, dość elastycznie się do niego dopasowując, czasem jednak wpada w pułapkę reguł i wychodzi na sztywniaka, często na siłę poprawny czy mało kontrowersyjny, a do tego unika przekleństw. Bardzo stara się być dżentelmenem, zdaje sobie sprawę że to może być momentami mocno staroświeckie, więc nawet często sobie z tego żartuje. Jest dość przenikliwy, bystry i uważny, a także uprzejmy i kulturalny; nawet obrażony postara się zareagować możliwie jak najtaktowniej się da, nie prowokując celowo dalszych zaczepek. Unika pojedynkowania się w celu udowadniania komukolwiek czegoś, głównie z powodu swoich ponadprzeciętnych umiejętności teleportacji, które w jego mniemaniu mogłyby za bardzo przechylać szalę zwycięstwa na jego stronę i sprawiłyby, że pojedynek z honorową potyczką miałby niewiele wspólnego - nie dla pojedynków skupił się na nauce teleportacji a ze znacznie wyższych - ponownie, w jego mniemaniu - pobudek. Gdy się otwiera potrafi pokazać swoją nieco wrażliwszą stronę. Ma dobre serce, może czasem aż za bardzo, ale nie jest miękki (a przynajmniej tak uważa). Często zgrywa twardziela, głównie po to by nie martwić innych, starając się maskować to, co czasem rozgrywa się wewnątrz niego. Woli, by zapamiętano go jako optymistę, więc pozornie prawie wcale się nie łamie, zawsze próbując znaleźć dobrą stronę wszystkiego... A jak nie to chociaż spojrzeć w przyszłość i rozrysować ją w lepszych kolorach, przynajmniej na głos.
W terenie myśli taktycznie. Potrafi obmyślać plany, dostosowywać się do cudzych planów i je ulepszać, a do tego nigdy świadomie nie zostawia nikogo w tyle; zazwyczaj wróci po towarzysza albo chociaż sprawdzi, co mogło się stać. Pracując dla Hebanowej Awangardy zyskał wiedzę, jak badać miejsca zbrodni, dość dobrze tropi i wyszukuje ślady, a przynajmniej te związane z działalnością ras rozumnych, na zwierzętach znając się co najwyżej średnio. Cechuje się sporym opanowaniem, dużą cierpliwością i nie lekceważy swoich przeciwników, a także żadnych poszlak, choć wnioski wysnuwa tylko na podstawie tych najistotniejszych. Lubi zadbać o swoje bezpieczeństwo i przygotować się odpowiednio przed zleceniem. Choć w sytuacji krytycznej potrafi stanąć na wysokości zadania i cechuje się sporą odwagą, rozwagą i "chłodną" głową w walce, prywatnie bywa dość płochliwy - bardzo łatwo go zmieszać i zawstydzić. Czasem wydaje się pewny siebie, momentami jednak sprawia wrażenie, że absolutnie w siebie nie wierzy i nie docenia siebie, przez co można odnieść wrażenie, że to tylko fałszywa skromność - pytanie, czy udaje pewność siebie czy jej brak. W pewnych sytuacjach może być najbardziej pewną siebie jednostką, ale zaś w innych wyjątkowo nieśmiałą ciapą, co przy jego aparycji jest po prostu śmieszne.
Umiejętności


Ekwipunek
- Ubranie
- Standardowy wariant: pancerz średniej ciężkości, po zdjęciu naramienników i narzutki zapewniający sporą mobilność, niewskazujący na przynależność do żadnej ze służb i zapewniający większą anonimowość
- Zbroja Hebanowych (umiarkowany klimat): pancerz Hebanowej Awangardy bez oznaczeń jednostki
- Zbroja na chłodniejszy klimat: grubsza przeszywanica, mocniejszy napierśnik
- Lżejsza zbroja na tropikalny klimat - napierśnik stworzony z mniejszych, bardziej ruchomych płytek, ramiona i przedramiona chronione ochraniaczami ze skóry; opcjonalnie ciemne okulary w ramach ochrony przed oślepieniem
- Ubranie codzienne: Bezrękawnik z kapturem albo koszula z kamizelką, zwykłe spodnie i buty; na chłodniejsze dni prosty płaszcz do połowy uda w czarnym lub popielatym kolorze
- Prosty jednoręczny stalowy miecz Hebanowej Awangardy z kryształem w rękojeści, który pełni rolę katalizatora
- Osełka do miecza
- Medalik z wizerunkiem Lyssy (ukryte pod ubraniem) - awaryjny przewodnik magii
- Nieśmiertelnik (ukryty pod ubraniem)
- Sakiewka z monetami na Drogowskaz oraz ewentualny nocleg i posiłek
- Notes
- Ołówek (+ 2 zapasowe)
Galeria pancerzy strażnika:
-
Standard
-
Pancerz Awangardy bez oznaczeń jednostki
-
Zimowy wariant
-
Letni wariant (okulary są opcjonalne)
-
Ubranie codzienne
Wierzchowiec
Joseph w dość pokrętny sposób wszedł w posiadanie Warclawa. Stworzenie tylko częściowo jest pokryte ciężkim czarnym pancerzem, zaś w miejscach których pancerz nie osłania widać jego szaroczarne jak pochmurna noc cielsko, którego forma stała się inspiracją dla imienia bestii - Yoru. Oczy stworzenia są w odcieniu głębokiej czerni i nie lśnią.
- Dzięki niepełnemu pancerzowi bestia jest szybsza i zwrotniejsza niż większość Warclawów
- Rodzaj Warclawów, do których przynależy Yoru cechują:
- ogromne rogi idealnie nadające się do inicjacji walki;
- znacznie mocniejsze opancerzenie na czaszce pozwalające na szarżę; osłania zarówno pysk bestii oraz jeźdźców na jego grzbiecie, nawet gdy zwierzę pochyla łeb;
- opancerzone ostre pazury, służące zarówno do stabilizacji podczas biegu jak i do walki;
- brak futra;
- krótsze, niewystające poza pysk zęby;
- niestandardowe ogony; zamiast kończyć się maczugą, są zakończone parą szerokich ostrzy przypominających w swej formie labrys.
Poza ww. Yoru nie różni się szczególnie od innych Warclawów - do bólu posłuszny swojemu złożycielowi, wymagający twardej ręki i dodatkowego treningu twór, zdolny do przewożenia dużych ciężarów, pamiętający zapewne jeszcze potyczki w Mgłach, niedawno ponownie powołany do życia dzięki wysiłkowi uczonych i Josepha. Jest to nie do końca nadający się do głaskania przez jakąkolwiek obcą osobę szorstki i chłodny kocur, który dopiero pod wpływem Josepha przekonał się do nieco mniej obfitującego w bitwy świata. Joe również sporo się jeszcze przy nim uczy, by móc lepiej wykorzystywać jego potencjał; póki co dwójka zaczyna ze sobą całkiem nieźle współpracować, jeśli chodzi o jazdę oraz wymijanie przeszkód w pełnym pędzie, skoki i gwałtowne manewry, ale wciąż ma dużo do nadrobienia jeśli chodzi o walkę - na razie osobno walczą znacznie lepiej i nie wiadomo, czy tak nie pozostanie.
Warclaw Joego towarzyszy mu podczas jego zmiany w Oku Północy i na akcjach, na które wysyłany jest strażnik, a poza służbą rezyduje pod domem, w którym aktualnie mieszka Joe i to właśnie strażnik dba o kota, co mocno wpływa na ich więź - spędzają ze sobą naprawdę sporo czasu, a Yoru towarzyszy mu też podczas treningów, prozdrowotnych "przebieżek" czy podczas wędrówek górskich. W pomieszczeniu, w którym przebywa znajduje się jeszcze dodatkowo drapak, by kot miał jak dbać o swoje pazury bez ryzyka dla ścian.
Ciekawostki
- Woli zdrobnienie od swojego pełnego imienia - zupełnie inaczej brzmi Joe - bardziej adekwatnie do jego wieku, a zupełnie inaczej Joseph - od razu nasuwa skojarzenie z wąsatym grubszym facetem po 50-tce
- Blinksem nazywali go na podwórku, w wojsku, a czasem nawet tak wołają na niego w redakcji. Zresztą, nie spotkał jeszcze nikogo kto zdołałby zapamiętać jego nazwisko i nie dość, że dobrze je wymówić to jeszcze je dobrze zapisać (nie licząc rodziny)
- Ma dobry kontakt z najbliższą rodziną. Jego rodzina jest w komplecie i mieszka w tym samym mieście. Tak, naprawdę nie jest sierotą z dramatem w tle
- Jego matka jest autorką serii kryminałów "Jadeit", których akcja jest osadzona w Kintaju w latach 1048 AE - 1108 AE. Ich głównym bohaterem jest fikcyjna postać - Eldwin z domu Brauer, początkowo ciekawski podróżnik i uczeń, a następnie ktoś, kogo współcześnie można by określić mianem detektywa. Książek jest 10 i każda traktuje o innym śledztwie, do tego wydano też 2 tomy opowiadań, w każdym po 6 krótszych spraw detektywa.
- Joe nie jest przesadnie religijny, jednak nosi przy sobie medalik z wizerunkiem Lyssy
- Jeszcze gdy był dzieckiem uparł się, że będzie "teleportaczem" i praktycznie niczego innego nie chciał trenować, ale ostatecznie poznał nieco więcej zaklęć. Nie zmienia to faktu, że to na teleportacje kładł największy nacisk już od samego początku i można powiedzieć, że osiągnął poziom bliski mistrzostwu... Albo jest najbardziej upośledzonym ze wszystkich strażników, bo ani łańcuchów nie zrobi, ani konstruktów ze światła, ani pułapek, ani znaków, ani medytacji, ani konsekracji, ani niczego wymagającego na dystans, ani mantr, ani barier (poza cnotą), ani leczenia, a tych nowych profesji to nigdy nie próbował, nie wspominając o tym, że jego umiejętności z zakresu krzyków (zna tylko jeden) i duchowych konstruktów (również zna tylko jeden) są poniżej wszelkiej krytyki
- Jego ulubione zaklęcie to teleportacja
- Służył w Hebanowej Awangardzie przez 4 lata do 1328 AE, przez pierwsze trzy sezony jako śledczy, a później jako strażnik patrolujący miasto i członek zespołu interwencyjnego. Po przelocie Shatterera nad miastem zrezygnował z aktywnej służby, ale pozostał mu z tych czasów pancerz, już bez oznaczeń jednostki, a także przydatne umiejętności i kilka znajomości. Z Awangardą rozstał się w przyjaźni. Pod koniec 1333 AE zdecydował się jednak ponownie nawiązać z nimi współpracę i wrócić, ale tylko do oddziału reagującego na zagrożenia ze strony Primordusa. Oddział jest odpowiedzialny konkretnie za ewakuację ludności z zagrożonych terenów. W ramach współpracy Joseph stacjonuje w Eye of the North w godzinach 7 - 16 i rusza na wszystkie akcje, do których angażowany w tych godzinach jest jego oddział
- Ostatnio przyznał się, że w 1328 AE zrezygnował ze służby dla Awangardy po tym, jak musiał wyciągać ludzi spod gruzowisk przez trzy doby bez przerwy i niejednokrotnie podejmować decyzje kto powinien zostać ocalony, a kto nie, a dla kogo nie ma już nadziei, a jego osądy nieczęsto pokrywały się z tymi narzuconymi przez sztywne rozkazy
- Unika barów w Ebonhawke - zapytany dlaczego, odpowie że jak już idzie się napić do baru, to chce mieć święty spokój
- ...Ale zawsze i nie wszystkich. Joe jest fanem amatorskiego karaoke, tańca i muzyki (głównie jazzowej). Jeśli klub albo bar ma muzykę w jego guście, jest klimatycznie oświetlony i organizuje wieczory karaoke lub taneczne, Joejoe prawdopodobnie go odwiedzi, prawdopodobnie nie sam.
- Matka zaszczepiła w nim zainteresowanie nie tylko literaturą, ale też Kintajem. Joe gromadzi książki, artykuły, pieśni, a nawet wiersze związane z Kurzickami. Być może naiwnie wierzy, że jego kintajscy przodkowie to Kurzickowie
- W "Czempionie" (nakład Ebonhawke) pisze głównie artykuły na temat ćwiczeń i diety, czasem występując na grafikach na których prezentuje kolejne kroki wykonywania danego ćwiczenia (również fechtunku), od wielkiego dzwona do publikacji dając coś, o czym uzna że warto napisać
- Trudno się tego dowiedzieć, ale jego obecność w prasie nie ogranicza się tylko do bycia dziennikarzem (od autorki karty: "stalkerów" zapraszam na discordowy priv)
- Mieszkał sam na ulicy Jastrzębiego Serca 4a/12 w mieszkaniu na czwartym piętrze z widokiem na centralny plac Ebonhawke, jakby się tak wychylić mocno przez okno. To małe mieszkanie, ale gustownie urządzone i z balkonem. Co więcej, dbał o nie - u niego zawsze było bardzo czysto. Kamienica jednak aktualnie podlega remontowi, dlatego strażnik na razie mieszka w Divinity's Reach.
- W innym uniwersum (Polska 2020) Joe nazywałby się Józef Ołówek
- Obecnie jego inspiracją i źródłem tematów jest gildia
- Czasem pisze do szuflady. Tak się składa, że poza amatorską poezją czy prozą, są to czasem bardzo osobiste rzeczy, których nikomu nie pokaże. Jego szuflady często mają podwójne dno, jakby strażnik był paranoikiem, że ktoś kiedyś to przeczyta. A może już tak się kiedyś zdarzyło?
Plotki
Coś Ci się obiło o uszy?
- " Nie dość, ze kulturalny, uzdolniony kulinarnie, z wyczuciem gustu, uprzejmy i dżentelmen... a tych to jak z świecą szukać. Do tego zawsze miło mi się z nim rozmawia. Może odrobinkę mi marudzi o odpoczynku, ale na to też są sposoby. Naprawdę, większość facetów w lidze... i nie tylko w niej, powinna sie uczuć od niego jak powinien się mężczyzna zachowywać. Już od początku złapałam z nim świetny kontakt a to zdecydowanie sprzyja długiej przyjaźni." - Annie Goldarrow
- "Muszę przyznać, że to całkiem interesujący człowiek. Odniosłem wrażenie, że ze wszystkich przedstawicieli prawa, których znam, to właśnie on jest tym najbardziej sztywnym, a to dosyć spore wyzwanie. Co więcej, to właśnie on postanowił zrezygnować ze służby, co jest tym bardziej zaskakujące. Szkoda, że nie udało nam się porozmawiać dłużej, ale być może jeszcze nadarzy się okazja." - Flo
- "Apetyczny." - Alice Quesperiel
- "Z początku byłem nieco zaskoczony jego życzliwością i otwartością propozycji, którą mi złożył, właściwie ledwo mnie znając, ale chyba zaczynam powoli rozumieć, że Joseph po prostu taki właśnie jest. Łączą nas pewne podobieństwa, a dzieli zapewne więcej kontrastów, zaczynając na dbałości o wygląd i zdecydowanie nie kończąc na umiejętnościach pisarskich, ale jeśli spojrzeć na to głębiej, to w sumie nie są takie istotne - w końcu rozmawia mi się z nim wyjątkowo... łatwo, nawet kiedy tematy niekoniecznie takie są. Nie wiem, czy to przez jego usposobienie, ale... mam dobre przeczucia co do rozwoju tej znajomości, chociaż dopiero się przecież zaczyna. Chociaż może to wszystko przez tą opowieść o pierożkach." - Kerrian














