Joseph Bleistift

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Joseph Bleistift
Rasa

Człowiek

Płeć

Mężczyzna

Data urodzenia

30 lat. Urodzony 22 dnia sezonu Feniksa 1305 AE

Klasa

Strażnik

Miejsce pobytu

Seitung

Pseudonimy
  • Joe Blinks
  • Joejoe
Powiązania

Hebanowa Awangarda (kiedyś)

Rola w Lidze

-

Filar

Kiedyś Więzi

Aktualne zajęcie

Aklimatyzacja w Seitung

Bliscy
  • Henrik (ojciec, 60 l.) - emerytowany kapitan u Hebanowych
  • Orimi (matka, 55 l.) - powieściopisarka
  • Jonathan (starszy brat, 34 l.) - sierżant Hebanowych
  • Isabelle (starsza siostra, 31 l.) - poetka
  • Ulrica (młodsza siostra 27 l.) - zwiadowca Hebanowych
Motyw muzyczny

Zwyczajny

Głos

Próbka głosu

Status postaci

Alternatywna

Wygląd

Joe jest wysokim (1.95m) mężczyzną o bardzo bladej cerze, nasuwającej skojarzenie z kurzickami. Jest dość postawny, choć przez ostatni rok nieco schudł. Zazwyczaj ubiera się w czernie i szarości, czasem przełamywane innym przygaszonym kolorem, bądź bielą. Wybiera proste ubrania, dostosowując je do panującej lokalnej mody, głównie po to, by nie rzucać się w oczy bardziej niż powinien, zaś jeżeli chodzi o pancerze - muszą być nieutrudniające ruchów z uwagi na sposób walki mężczyzny. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na kogoś kto na chleb zarabia reportażem, czy prozą - po prawdzie Joe w życiu więcej narobił się we wojsku.

Oczy strażnika są nieco skośne, co dodatkowo może świadczyć o jego kintajskich korzeniach. Dość zaskakującym szczegółem, który również go wyróżnia jest fioletowa barwa jego tęczówek. Ma ciemną oprawę oczu, która dodatkowo podkreśla ten ich rzadziej spotykany kolor, zamiast go przytłumiać. Ma lekko zapadłe policzki i wyraźniej zaznaczone kości policzkowe, zaś kształt swojej szczęki zaznacza odpowiednio przyciętym i zadbanym zarostem, który nadaje mu męskiego wyglądu. Jeśli o przycinaniu mowa - skronie coraz starszego strażnika już zaczęły się srebrzyć, dlatego brunet swoje włosy goli w tych obszarach i nad karkiem w myśl zasady "boki krótko", zaś pozostałe zapuścił i spina je z tyłu głowy.


Charakter

Joe był znany ze swojej otwartości i lekkości w rozmowie z innymi. Potrafił się odnaleźć w różnym towarzystwie, choć z reguły trzymał się na uboczu. Uchodził za dobrze wychowanego. Rozmowę, szczególnie na potrzeby wszelkich wywiadów potrafił prowadzić tak, by jego rozmówca czuł się dobrze, a pogawędka szła gładko. Często używał porównań, które można by było prędzej umieścić w powieści, niż w rozmowie w tawernie. W jego życiorysie pozornie brak tragedii, a jego rodzina jest pełna, utrzymuje z nim kontakt. Czemu zatem bardziej-dziennikarz pchał się do wojska, a doświadczony-wojskowy - potem do dziennikarstwa i prozy? Dlaczego szukał dreszczyku emocji w gildii najemniczej przed laty? Czemu cofa się z jednego do drugiego, a z drugiego do trzeciego by wrócić do pierwszego? Co się stało, że znów opuścił Ebonhawke i ruszył w podróż do odległego kontynentu? I skąd nagle obrączka na jego małym palcu prawej ręki?

Joe na zadane pytania odpowie wymijająco. Po prawdzie już dziś niewiele mówi o sobie - znacznie więcej słucha, czasem pyta, najwięcej jednak zapisuje w notatniku, gdy nikt nie patrzy, przelewając myśli na papier, czasem puszczając je z dymem w płomieniach pieca lub ogniska, gdy jego nowe pomysły nie sprostają jego oczekiwaniom po ich wyartykułowaniu. Z pozoru może to wyglądać to trochę tak, jakby emocje i serce zachowywał tylko na potrzeby pisania kolejnych rozdziałów, a nie dla innych - Joe trzyma innych na dystans - przez ostatnie sezony spoważniał, stał się też znacznie chłodniejszy i surowszy, zarówno w życiu prywatnym, jak i w magii. To, że nieco się wycofał nie wpłynęło na jego podejście zakute w nim przez lata pracy dla Awangardy - strażnik ma przede wszystkim chronić, siebie i innych. Joe doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mimo tego dystansu potrafi wciąż zaangażować się w różne sprawy i zadania, jeśli jego umiejętności mogą być wykorzystane i sprawdzone.

Umiejętności

Maszyna do pisania Joego, którą otrzymał z okazji Ligowego Wintersday 1333. Piękna, z posrebrzanymi przyciskami, a do tego z jego inicjałami. Zajmuje honorowe miejsce na biurku w domu pisarza
Wieczne pióro wraz z wymiennymi stalówkami, otrzymane jako anonimowy prezent z okazji Wintersday 1333. Wykonany ze srebra bardzo estetyczny zestaw zajmuje honorowe miejsce na biurku lub w biurze pisarza. Po pracy zestaw zawsze jest czyszczony na błysk
Cnoty strażnicze
Dyscyplina - "dyscyplina w stosunku do siebie jest warunkiem codziennego postępu".

Uaktywniona pozwala na wykonanie błyskawicznego ataku lub kontry ze strony Joego - prędkość jego ataku i jego siła chwilowo wzrasta. Istnieje szansa, że precyzyjny atak po uaktywnieniu tej cnoty będzie w stanie rozbić bądź naruszyć magiczne bariery.

Wytrwałość - "wszystko jest trudne, zanim stanie się proste".

Uaktywniona na chwilę nakłada na strażnika i jego sojuszników zaklęcie znacznego zwiększenia prędkości poruszania się (super-speed).

Roztropność - "odpowiedzialność - za siebie i innych".

Uaktywniona pozwala Joemu na interwencję - szybką teleportację przed zagrożonego stronnika, połączoną z zaklęciem egidy na strażnika i chronionego stronnika.

Umiejętności magiczne
Teleportacja - Joe wyspecjalizował się z zakresu teleportacji na tyle, że potrafi wykonać nawet dwie (lub trzy) na turę. W zasadzie ten mężczyzna nawet po mieście porusza się czasem "blinkując", gdy jest mniejszy ruch, skąd wziął się jego pseudonim, którego używa niekiedy zamiennie z nazwiskiem. Teleportacje go nie męczą w znaczący sposób - to była dziedzina, na jaką postawił największy nacisk praktycznie od czasu, gdy był dzieciakiem i opanował szeroki zakres ich zastosowań - wszak nie służą tylko do ucieczki; Joseph traktuje je jak zaklęcie użytkowe. Opanował następujące sztuczki:
  • Teleportacja z obrotem - Joe potrafi się obrócić w trakcie teleportacji, by móc ustawiać lepiej do przeciwnika
  • Teleportacja z egidą - potrafi otoczyć się egidą i teleportować zaraz po tym by wykonać szybki atak (w ciągu jednej tury), co jest u niego częstą praktyką
  • Teleportacja z rozbrojeniem/obezwładnieniem - dzięki odebranemu w Awangardzie szkoleniu potrafi teleportować się do wroga by odpowiednim uderzeniem spróbować go zmusić do wypuszczenia broni albo ogłuszyć rękojeścią miecza, jeśli przeciwnik nie nosi hełmu
  • Seria trzech teleportacji - Joe naśladując Revenantów skaczących przez Mgły jest w stanie wykonać serię trzech błyskawicznych teleportacji z miejsca na miejsce, przy okazji wykonując cięcia lub pchnięcia mieczem
  • Niwelowanie skutków upadku - strażnik niczym szakal może tuż przed spotkaniem z ziemią teleportować się na ziemię by uniknąć obrażeń
  • Wyjście z pułapki* - Joe może się wyteleportować np. z wody, błota, z dziury (*pod warunkiem, że nie jest unieruchomiony (więzy, kajdany, łańcuchy) i nic go nie trzyma)
  • Teleportacja na krawędź - strażnik może się teleportować na krawędź. Nieważne, czy to balkon, czy to mocna gałąź, czy skrawek klifu - jeśli będzie za co się złapać lub na czym stanąć, Joe da radę
  • Teleportacja z wybiciem się - strażnik może się wybić wyżej z wykorzystaniem pomocy sojuszników czy swojego zaklęcia świetlistej ręki - a później, już po wybiciu się już w powietrzu przenieść się w miejsce w zasięgu wzroku i zaklęcia - zazwyczaj używa tej kombinacji by dostać się na powierzchnię czegoś, co gorzej widział z poziomu podłoża
  • Teleportacja przez przeszkodę - jeśli widzi dokładnie miejsce, w które zamierza się przenieść (i nie jest ono za np. szkłem), Joe potrafi się tam przenieść - dotyczy też przemieszczania się na drugą stronę rzeki albo przepaści, pod warunkiem, że zasięg zaklęcia na to pozwoli. Co więcej, strażnik może teleportować się na krawędź przeszkody, podciągnąć się, wybrać kolejne miejsce i teleportować się dalej
  • Teleportacja z drugą osobą - każda forma teleportacji z drugą osobą pochłania co najmniej 2,5 razy więcej energii niż standardowa, co i tak nie jest tragicznym wynikiem. Joe zawdzięcza swoją wydolność bardzo wysokiemu poziomowi umiejętności z zakresu teleportacji. Aby teleportacja się powiodła, Joe musi mieć kontakt fizyczny z przenoszonym... I nie dotyczy to tylko i wyłącznie sojuszników.
  • Teleportacja połączona z manifestacją świetlistego ostrza - Joe potrafi teleportować się i już mieć gotową do ataku broń, nawet tę świetlistą - często teleportacja zachodzi równo z pchnięciem. Używanie teleportacji następującym tuż po niej z zaklęciem manifestacji jest dla niego jak najbardziej osiągalne.
Niezachwiana wiara - będąc pewnym swoich przekonań, użytkownik może zresetować czas odnowy jednej swojej cnoty - umiejętność poznana i wyćwiczona pod okiem Timona Bargiego von Bumpstaffer, nauczyciela strażników z Akademii.
Manifestacja światła - zaklęcie posiada dwa warianty. W obu przypadkach światło jest manifestowane na krótką chwilę, dzięki czemu nie jest aż magiożerne i nie wymaga takiego skupienia.

- Ręka - możliwości: odepchnięcie, przyciągnięcie, chwyt, blok.

Joe potrafi uformować sobie na moment świetliste przedłużenie ręki (zasięg około 2m; ręka może być też grubsza). Duchowa ręka jest tworem w swojej naturze podobnym do strażniczych łańcuchów, z tą różnicą, że należy do bardziej użytkowych zaklęć z nieco szerszym zakresem zastosowań, ale krótszym czasem trwania. Najprościej interpretować ją po prostu jak dodatkową rękę, pojawiającą się na sekundę-dwie w określonym celu. Zazwyczaj ów celem jest przyciągnięcie adresata zaklęcia bliżej, odepchnięcie go, wywrócenie go, przyjęcie ataku na konstrukt, a nie na twarz, przedłużenie ciosu pięści bez potrzeby podchodzenia do przeciwnika w zasięg jego pięści, a nawet wykorzystanie duchowej kończyny do przemieszczania się i akrobacji, m.in. podciągnięcia się wyżej, ułatwienia wspinaczki na przeszkody, wybicia się wyżej. Zaklęcie szybkie i sytuacyjne, nie jest unieruchomieniem, ponieważ znika po sekundzie-dwóch.

- Ostrze - możliwości: atak z zaskoczenia, rzut.

Joe potrafi manifestować konstrukt ze światła w lewej ręce w formie miecza bądź sztyletu albo na swojej prawdziwej broni, przedłużając ją podczas wykonywania pchnięcia, by zaskoczyć oponenta, który nie odsunie się na bezpieczną odległość. Jeśli konstrukt jest tworzony jako osobny oręż, Joe zamiast atakować z bliska, może nim po prostu cisnąć (świadomie bądź nie zgapiając od pewnego znajomego mesmera). Świetlisty konstrukt nadaje się do parowania ataków, ale wytrzymałością ustępuje rzecz jasna rękawicom Joego czy jego normalnemu mieczowi.

Umiejętności niemagiczne
Walka mieczem jednoręcznym - jako nastolatek był trenowany przez ojca i wujostwo, udoskonalił swoją technikę władania mieczem podczas kilkuletniej służby w Hebanowej Awangardzie. Strażnik zazwyczaj stawia na szybkie ataki i dużą prędkość poruszania się, zgrywając swój fechtunek z teleportacjami.
Walka wręcz - potrafi szybko obezwładniać, wie gdzie uderzyć by nie uczynić trwałej krzywdy, ale skutecznie wyłączyć z walki, potrafi również szybko sprowadzać do parteru i unieruchamiać, by skuć delikwenta. Joe z powodzeniem łączy walkę wręcz z teleportacjami.
Siła, wytrzymałość - zna się na treningu siłowym i wytrzymałościowym, wie jak ćwiczyć i jak dbać o kondycję. Najczęściej biega oraz wykonuje ćwiczenia podchodzące pod zaawansowaną kalistenikę
Pisarstwo - matka zaszczepiła w nim miłość do literatury, zatem Joe jest bardzo oczytany i posiada duży zasób słów. Całkiem nieźle pisze - nie chodzi tu tylko o charakter pisma, ale też o sam sposób formułowania zdań. Zdarza mu się pisać ambitniejsze rzeczy do szuflady, a niegdyś pisał na zlecenie do gazet artykuły różnej maści - wywiady, reportaże lub nawet krótkie historie. Zdarzało mu się też korykować teksty po ich pierwotnych autorach na zlecenie przed drukiem w dużych nakładach.
Edukacja i doświadczenie w z zakresu śledztw - jest wyedukowany - uczęszczał do zwykłej szkoły, a potem rozwijał swoją wiedzę czytając różne książki. Najczęściej nie było mu po drodze z książkami naukowymi, ale za to bardzo lubi książki historyczne i powieści. Joe długo pasjonował się kuchnią i aktywnościami fizycznymi.

Jeśli chodzi o aspekt detektywistyczny - pracował jako śledczy dla Hebanowych. Dodatkowo, podczas swojego epizodu w Lidze zajmował się głównie śledztwami. Joe to jeden z tych, który na potrzeby sytuacji potrafi np. gadać jak bandzior, śmierdzieć jak bandzior, a nawet myśleć jak bandzior jak będzie miał czas się przygotować, by po infiltracji wrócić do bycia "dziękuję-dzieńdobry-przepraszam-miłegodnia" Joe Blinksem. Zna się na tropieniu i wynajdywaniu poszlak. Ma znajomości wśród niektórych organizacji - głównie przez swoje wojskowe pochodzenie, bądź przez to, że jego kumple z dzieciństwa rozeszli się po świecie

Ekwipunek

  • Jeden bądź dwa miecze jednoręczne wykonane z orichalcum przez Karaga Kruczeserce, noszone z lewej strony.
    • Szczegóły: Wewnątrz nich spoczywają wyższe inskrypcje zapewniające przyrost: siły, precyzji oraz zajadłości. W odróżnieniu od ich kintajskich odpowiedników, te modele zostały dostosowane bezpośrednio pod upodobania Joego, by zapewnić mu wygodę w specyficznym dla niego stylu walki. Magiczne oręże pozwalają na asystę przepustowości energii, co oznacza bardziej ergonomiczną i szybszą walkę. Co za tym idzie - mniejszy koszt zaklęć i ich szybsza realizacja. Ponadto w każdym z tych mieczy znajduje się kieszeń na ulepszenie, bądź pieczęć.
  • Osełka do miecza
  • Medalik z wizerunkiem Lyssy (ukryty pod ubraniem) - awaryjny przewodnik magii
  • Amulet Ligi z kryształem Więzi u szczytu (ukryty pod ubraniem; ubierany tylko na misje z Ligą)
  • Nieśmiertelnik (ukryty pod ubraniem)
  • Sakiewka z monetami na Drogowskaz oraz ewentualny nocleg i posiłek
  • Notes
  • Ołówek (+ 2 zapasowe)
  • Rzadko - prosty jednoręczny stalowy miecz Hebanowej Awangardy z kryształem w rękojeści, który pełni rolę katalizatora

Wierzchowiec

Yoru i Joe

Josephowi, jeśli okazja na to pozwala towarzyszy jeden wierzchowiec - Warclaw. Stworzenie tylko częściowo jest pokryte ciężkim czarnym pancerzem, zaś w miejscach których pancerz nie osłania widać jego szaroczarne jak pochmurna noc cielsko, którego forma stała się inspiracją dla imienia bestii - Yoru. Oczy stworzenia są w odcieniu głębokiej czerni i nie lśnią.

  • Dzięki niepełnemu pancerzowi bestia jest szybsza i zwrotniejsza niż większość Warclawów
  • Rodzaj Warclawów, do których przynależy Yoru cechują:
    • ogromne rogi idealnie nadające się do inicjacji walki;
    • znacznie mocniejsze opancerzenie na czaszce pozwalające na szarżę; osłania zarówno pysk bestii oraz jeźdźców na jego grzbiecie, nawet gdy zwierzę pochyla łeb;
    • opancerzone ostre pazury, służące zarówno do stabilizacji podczas biegu jak i do walki;
    • brak futra;
    • krótsze, niewystające poza pysk zęby;
    • niestandardowe ogony; zamiast kończyć się maczugą, są zakończone parą szerokich ostrzy przypominających w swej formie labrys.

Poza ww. Yoru nie różni się szczególnie od innych Warclawów - do bólu posłuszny swojemu złożycielowi, wymagający twardej ręki i dodatkowego treningu twór, zdolny do przewożenia dużych ciężarów, pamiętający zapewne jeszcze potyczki w Mgłach, niedawno ponownie powołany do życia dzięki wysiłkowi uczonych i Josepha. Yoru okazała się (Joe zazwyczaj mówi o niej jak o kotce, z uwagi na wizualny brak pewnych części ciała) być dość spokojnym wierzchowcem, acz czujnym ceniącym drzemkę równie mocno co porządny wysiłek fizyczny, prawie nigdy nie nadstawiającym nawet z łaską łba czy grzbietu do głaskania - lepiej jej do tego nie przymuszać, szczególnie jak nie ma Joego w okolicy by nad nią zapanował. Joe i Yoru dobrze ze sobą współpracują, jeśli chodzi o jazdę oraz wymijanie przeszkód w pełnym pędzie, skoki i gwałtowne manewry, ale wciąż mają dużo do nadrobienia jeśli chodzi o walkę - na razie osobno walczą znacznie lepiej i nie wiadomo, czy tak nie pozostanie - mają nieco inne metody, bowiem Yoru znacznie efektywniej poluje zamiast pakować się w samo serce potyczki.

Ciekawostki

  • Woli zdrobnienie od swojego pełnego imienia i tak też się przedstawia.
  • Blinksem nazywali go na podwórku, w wojsku, a czasem nawet tak wołają na niego w redakcji i wydawnictwie. Zresztą, nie spotkał jeszcze nikogo kto zdołałby zapamiętać za pierwszym razem jego nazwisko i nie dość, że dobrze je wymówić to jeszcze je dobrze zapisać (nie licząc rodziny)
  • W dokumentach figuruje jako Joseph Jomei Eldwin Bleistift. Pierwsze imię i nazwisko strażnika wskazują jasno na jego askalońskie pochodzenie, z kolei drugie i trzecie imię mają związek z historią jego rodziny od strony matki, która jest w połowie kintajką (i, prawdopodobnie w piątej wodzie po kisielu Kurziczką)
  • Ma dobry kontakt z najbliższą rodziną. Jego rodzina jest w komplecie i mieszka w Ebonhawke
  • Jego matka jest autorką serii kryminałów "Jadeit", których akcja jest osadzona w Kintaju w latach 1048 AE - 1108 AE. Ich głównym bohaterem jest fikcyjna postać - Eldwin z domu Brauer, początkowo ciekawski podróżnik i uczeń, a następnie ktoś, kogo współcześnie można by określić mianem detektywa. Książek jest 10 i każda traktuje o innym śledztwie, do tego wydano też 2 tomy opowiadań, w każdym po 6 krótszych spraw detektywa
  • Joe nie jest przesadnie religijny, jednak nosi przy sobie medalik z wizerunkiem Lyssy i to jej imienia najczęściej wzywa. Jak niektórzy mogli się już zorientować, medalik służy Joemu za zapasowy przewodnik magii
  • Jeszcze gdy był dzieckiem uparł się, że będzie "teleportaczem" i praktycznie niczego innego nie chciał trenować, ale ostatecznie poznał nieco więcej zaklęć. Nie zmienia to faktu, że to na teleportacje kładł największy nacisk już od samego początku i można powiedzieć, że osiągnął poziom bliski mistrzostwu... Albo jest najbardziej upośledzonym ze wszystkich strażników, bo ani łańcuchów nie zrobi, ani pułapek, ani znaków, ani medytacji, ani konsekracji, ani krzyków, ani duchowych tworów, ani niczego wymagającego na dystans, ani mantr, ani barier, ani leczenia, a tych nowych profesji to nigdy nie próbował.
  • Jego ulubione zaklęcie to teleportacja
  • Służył w Hebanowej Awangardzie przez 4 lata do 1328 AE, przez pierwsze trzy sezony jako śledczy, a później jako strażnik patrolujący miasto i członek zespołu interwencyjnego. Po przelocie Shatterera nad miastem zrezygnował z aktywnej służby, ale pozostał mu z tych czasów pancerz, już bez oznaczeń jednostki, a także przydatne umiejętności i kilka znajomości. Z Awangardą rozstał się w przyjaźni. Pod koniec 1333 AE zdecydował się jednak ponownie nawiązać z nimi współpracę i wrócić, ale tylko do oddziału reagującego na zagrożenia ze strony Primordusa. Oddział był odpowiedzialny konkretnie za ewakuację ludności z zagrożonych terenów. W ramach współpracy Joseph stacjonował w Eye of the North i ruszał na wszystkie akcje, do których angażowany w godzinach jego warty był jego oddział. Po pokonaniu Jormaga i Primordusa oddział został przeniesiony w stan uśpienia, a Joe na własne życzenie wykreślił się z wojska definitywnie.
  • Matka zaszczepiła w nim zainteresowanie nie tylko literaturą, ale też Kintajem. Joe gromadzi książki, artykuły, pieśni, a nawet wiersze związane z Kurzickami.
  • Pracował jako dziennikarz nie tylko dla Kuriera Ebonhawke - swoje artykuły sprzedawał czasem Sezonownikowi Divinity's, Kryminalnej Piątce (zmyślał krótkie i lekkie kryminały), pisał dla "Czempiona" (gazeta o zdrowiu i ćwiczeniach fizycznych) i zdarzyło mu się napisać krótką serię artykułów dla "Psychologii". Jeśli chodzi o powieści - od 1334 AE pisze własną książkę - nie samą wojaczką człowiek żyć może, szczególnie gdy wybija w kalendarzu 30 rok od dnia urodzin. Podobno poszedł nieco w ślady swojej matki i jego książka miała być kryminałem, osadzonym w dzisiejszej Tyrii i mocno inspirowanym jego doświadczeniami z pracy dla Awangardy czy krótkiego epizodu z jedną gildią. Póki książka nie została wydana wydawnictwo nie przekazuje więcej szczegółów.
  • Mieszkał na ulicy Jastrzębiego Serca 4a/12 w mieszkaniu na czwartym piętrze z widokiem na centralny plac Ebonhawke, jakby się tak wychylić mocno przez okno. To małe mieszkanie, ale gustownie urządzone i z balkonem. Co więcej, dbał o nie - u niego zawsze było bardzo czysto. Mieszkanie jest wynajmowane - aktualnie ma dość skromnych i mało problematycznych lokatorów, a Joe ma dodatkowy zysk. Wszak mieszkanie jest w świetnej lokalizacji w samym centrum miasta, a cała kamienica została wyremontowana też od zewnątrz, to prawie jak nowy lokal. Aktualnie, póki Joe jest poza miastem, mieszkaniem opiekuje się jego rodzina (i to jego rodzina zgarnia opłaty od lokatorów)
  • W innym uniwersum (Polska 2020) Joe nazywałby się Józef Ołówek
  • Przez jakiś czas jego inspiracją i źródłem tematów była gildia
  • Czasem pisywał do szuflady. Tak się składa, że poza amatorską poezją czy prozą, są to czasem bardzo osobiste rzeczy, których nikomu nie pokaże. Jego szuflady często mają podwójne dno, jakby strażnik był paranoikiem, że ktoś kiedyś to przeczyta. A może już tak się kiedyś zdarzyło?
  • Jego życie prywatne jest owiane tajemnicą; ale Joe na palcu nosi prostą obrączkę.

Plotki

Coś Ci się obiło o uszy?

  • "Mamy wspólnie kawał przeżytej historii, od dziecka aż po czasy obecne. Nie sądziłem, że znów na siebie trafimy i to jeszcze jako współzawodnicy grający do tej samej ligowej bramki." - Dan Ian Oscar
  • "Apetyczny." - Alice Quesperiel
  • "Joe w swojej normalności jest wbrew pozorom powiewem świeżego powietrza w gildii, utwierdza mnie w fakcie że nie jesteśmy cyrkiem dziwadeł. Dobry człowiek, były żołnierz, dziennikarz i interesuje się Kintajem." - Markus var Maelius

Archiwum

  • " Nie dość, ze kulturalny, uzdolniony kulinarnie, z wyczuciem gustu, uprzejmy i dżentelmen... a tych to jak z świecą szukać. Do tego zawsze miło mi się z nim rozmawia. Może odrobinkę mi marudzi o odpoczynku, ale na to też są sposoby. Naprawdę, większość facetów w lidze... i nie tylko w niej, powinna sie uczuć od niego jak powinien się mężczyzna zachowywać. Już od początku złapałam z nim świetny kontakt a to zdecydowanie sprzyja długiej przyjaźni." - Annie Goldarrow
  • "Muszę przyznać, że to całkiem interesujący człowiek. Odniosłem wrażenie, że ze wszystkich przedstawicieli prawa, których znam, to właśnie on jest tym najbardziej sztywnym, a to dosyć spore wyzwanie. Co więcej, to właśnie on postanowił zrezygnować ze służby, co jest tym bardziej zaskakujące. Szkoda, że nie udało nam się porozmawiać dłużej, ale być może jeszcze nadarzy się okazja." - Flo
  • "Z początku byłem nieco zaskoczony jego życzliwością i otwartością propozycji, którą mi złożył, właściwie ledwo mnie znając, ale chyba zaczynam powoli rozumieć, że Joseph po prostu taki właśnie jest. Łączą nas pewne podobieństwa, a dzieli zapewne więcej kontrastów, zaczynając na dbałości o wygląd i zdecydowanie nie kończąc na umiejętnościach pisarskich, ale jeśli spojrzeć na to głębiej, to w sumie nie są takie istotne - w końcu rozmawia mi się z nim wyjątkowo... łatwo, nawet kiedy tematy niekoniecznie takie są. Nie wiem, czy to przez jego usposobienie, ale... mam dobre przeczucia co do rozwoju tej znajomości, chociaż dopiero się przecież zaczyna. Chociaż może to wszystko przez tą opowieść o pierożkach." - Kerrian
  • "Bać się homosiów... serio? Jakby po prostu nie lubił, to dobra, ale żeby Annie musiała go ratować przed podrywem? Serio? W którym miejscu... naprawdę, co Annie w nim widzi? Bo ja widzę... nudziarza. Ciotę. Nie wiem, nie wiem, ledwo daję radę go tolerować, już sama obecność mnie irytuje. Tak, jestem zazdrosny, tak, toleruję go tylko ze względu na Annie." - Sevill Sierra
  • "Powiedzieć, że średnio za nim przepadam, to jakby nic nie powiedzieć. Podkradł dziewczynę mojemu kumplowi, a do tego zachowuje się jak cnotka niewydymka. Owszem, jest przystojny, ale na tym koniec atrakcyjności, przynajmniej według mnie. Nie mam pojęcia, jakim cudem był modelem z taką pewnością siebie. Do tego boi się gejów? Przyznaję, że dla mnie to idealny motyw do żartów, zwłaszcza, że on chłonie je jak gąbka. Czy widzę szanse na to, żeby go polubić? Jeśli nie będzie mnie ignorował, to może przynajmniej jakoś się dogadamy." - Reino Ukai
  • "Joe Joe! Joe Joe! Joe Joe! Woo! Kocham jego imię. Jest takie super. A wiesz co jest lepsze niż jego imię? On sam! Super gość! Ma ładną buzię i fajnie się z nim rozmawia. Jest… taki swobodny nie? Mam znajomą, która lubi mówić o takich osobach „dobra morda”. Ale morda to chyba nieładne słowo, prawda? Hmmm… To dobra buzia!" - Leillianne
  • "Zgadza się, Ishelyo. Uwierzyłabyś mi, gdybyś go poznała. Joe jest wyjątkowo utalentowanym osobnikiem, z którym nie tylko przyjemnie się rozmawia, ale również doskonale jest móc po prostu na niego spojrzeć. Bo jest na co. Hipnotyzujące fioletowe oczy… ta cudna ostra zarośnięta broda… silne bicepsy… i ten jego doskonały tyłek. Jest trochę płochliwy. Wiesz kogo mi przypomina? Mhm, dokładnie. Po dziś dzień nie rozumiem co takiego widzi we mnie, chcąc prowadzić ze mną wywiad. Poważnie. Ze mną. Mhm. Nublar, tak myślę. Kiedy? Prawdopodobnie nigdy. Nie… po prostu… wydaje mi się, że nie byłam do końca fair wobec niego… mógł poczuć się dość... niekomfortowo." - Kira Sverige
  • "I znowu będziesz mnie dziewczyno męczyć o tego jej faceta. Co ci mam powiedzieć?! Tak, gadaliśmy. Tak. Co? Tak. Tak. Słuchaj, powiem ci inaczej. Wypiliśmy razem… pogadaliśmy razem. Chcesz się czegoś o nim dowiedzieć, to jego pytaj. Esh, nie jestem wredny. Facet ma sporo za sobą. Facet ma sporo na sobie i facet będzie mieć sporo przed sobą. Lubię go. Lubię go od sekundy gdy go poznałem. Także to jest coś… nowego, nie? Nie twierdzę, że to jest coś... co on będzie trzymał przed tobą w ukryciu, ale… po prostu nie mogę ci o nim nic powiedzieć głębszego niż to, że to równy gość. Jestem mu chociaż tyle winien." - Brigg Havgaard
  • "Dziękuję, Joe." - Tracey Aaron Nikol-Kovač
  • "Z perspektywy czasu to... muszę po prostu przyznać, że zazdrościłem mu. Tak cholernie zazdrościłem tego, co miał, kim był, jak wyglądał, co osiągnął. Byłem zazdrosny, że Annie wybrała jego, byłem zazdrosny, jak otrzymał amulet, byłem zazdrosny do tego stopnia, że skręcało mnie w środku na sam jego widok. Byłem zazdrosny, że nigdy nie będę taki jak on. Ale... ostatecznie muszę mu chyba jednak podziękować, bo gdyby nie ta niezdrowa, jednostronna rywalizacja, nie wiem, czy dotarłbym do punktu, w którym jestem teraz i czy dostrzegłbym prawdziwy skarb, który miałem na wyciągnięcie ręki." - Sevill Sierra