Kerrian
Wygląd
Kerrian jest całkiem wysoką sadzonką, ale zdecydowanie nie jest potężnej budowy, jego sylwetkę można określić mianem dość przeciętnej. Ma jasną, intensywnie żółtą korę, która miejscami przechodzi w delikatne, jakby różane płatki o nieco jaśniejszej barwie. Spora kumulacja tych niewielkich płatków pokrywa jego szyję, ale pojawiają się też one na jego ciele w innych, zdawałoby się dość losowych, miejscach. Największa ich liczba pokrywa plecy sylvari w dość losowym wzorze. W ciemności spod płatków i liści składających się na jego korę wydobywa się jasne, różowe światło.
Z jego głowy spływa kaskada przypominających witki płaczącej wierzby liści w kolorze akwamaryny; sylvari czasem je splata w mniej lub bardziej niechlujną konstrukcję. Oprócz całkiem długiego nosa bardzo charakterystycznym dla jego twarzy jest także wzór, który płatki tworzą wokół jego jasnych, niebieskich oczu - zdają się przypominać kształtem maskę niby-sowy.
Najczęściej można go spotkać w jego przetartym, niegdyś zapewne całkiem ładnym czerwono-złotym płaszczu, a obecnie mocno podniszczonym, szczególnie przy potarganych krawędziach. Podobnie ma się sprawa z jego nieodłącznym słomianym, stożkowym kapeluszem - i ten jest wyraźnie nadgryziony przez deszcz, słońce i wiatr.
Charakter
Kerrian zdaje się być osobą w większości opanowaną i nieulegającą specjalnie emocjom, a przynajmniej na to wskazywałaby jego przez większość czasu obojętna twarz. Coraz częściej jednak zdarza mu się uzewnętrznić jakąś emocję za pomocą mimiki - są to jednak nadal dość nieintensywne ekspresje, wśród których zdaje się królować łagodny uśmiech. Zupełnie jakby własnoręcznie postawiona przez niego lodowa ściana odrobinę się nadtopiła od kiedy ten dołączył do Ligi. Większość spraw związanych z głębszymi emocjami wciąż traktuje jednak ze sporym dystansem, nieszczególnie chcąc się w nie mieszać, w takiej izolacji znajdując na swój sposób spokój.
Mimo tego wszystkiego nie ma jednak oporów przed nawiązywaniem nowych znajomości, a tematy zbyt intymne po prostu zbywa krótką, ogólnikową odpowiedzią lub milczeniem. Chętnie jednak prowadzi konwersacje, z których może wynieść jakąś wiedzę, nawet jeśli ostatecznie są to tylko plotki o tym, co działo się w ostatnim czasie - lubi wiedzieć, co w trawie piszczy, chociaż do specjalnego wścibstwa mu daleko; stara się zachowywać taktownie i szanować prywatność innych, tego samego oczekując od innych. Nie ma nic przeciwko wymianie doświadczeniami, jednakże jeśli postawić go w pozycji, w której to on konkretnie miałby kogoś nauczać, sylvari staje się dość niepewny - nie uważa się za osobę właściwą do sprawowania stanowiska nauczyciela, bo przecież "praktycznie nic nie wie". Samemu zaś za to całkiem mocno zdaje się opierać na swoim Mentorze i Legendzie jednocześnie; być może właśnie przez ten kontrast revenant zdaje się tracić wiarę w to, co już wie i umie, kiedy przychodzi do przekazywania wiedzy innym.
Jeśli jednak pominąć ten mały mankament, Kerrian sporo wyniósł z relacji z Mistrzem Togo, włączając w to jego emocjonalną dojrzałość i pewną powagę, z którą sylvari podchodzi do życia, a której wrażenie zdaje się potęgować jego brak rozrywkowości i powściągliwa mimika. Nie ma problemów z przyznaniem się do błędu i uznaniem czyjegoś podejścia za odpowiedniejsze, jeśli argumenty będą za tym przemawiały. Bywa dość naiwny w kwestiach, w których nie ma doświadczenia, uznając przekazywane mu informacje za prawdziwe, jeśli nie dostrzeże w nich żadnych błędów logicznych. Czasem okazuje także nadmierny konformizm i pasywność, a czasem zadaje zbyt wiele pytań, jeśli coś nie do końca pasuje do jego wizji świata. Zwykle poddaje się kierownictwu grupy, jednakże respektując przy tym własne, niepisane zasady i trzymając się swoich przekonań, nawet jeśli nie jest to łatwe. Wierzy, że podążając swoją ścieżką może odcisnąć pozytywne piętno na otaczającym go świecie. Jego droga prowadzi głównie przez doskonalenie siebie i wypracowywanie odpowiedniego balansu, który sylvari zdaje się w pewnym stopniu już posiadać, ale wciąż istnieją rzeczy, które potrafią zachwiać jego równowagą. Kilka osób zdążyło już być świadkami tego, iż jedną z tych rzeczy są prawdopodobnie Koszmaryci.
Kerrian nie stroni od próbowania nowych rzeczy - nieistotne, czy jest to gra na instrumentach, walka innym rodzajem broni czy prosta czynność przy gospodarstwie - i chętnie się uczy, poszukując tego, co da mu poczucie spełnienia. Zdecydowanie wyżej ceni sferę duchową ponad materialną, praktykując minimalizm i starając się nie gromadzić zbędnych przedmiotów. Mimo tego, okazuje spore przywiązanie do swojego słomkowego kapelusza, zwykle tłumacząc je niezbędnością nakrycia głowy w różnych warunkach pogodowym, ale w istocie przedmiot po prostu wiele dla niego znaczy. Niewielką wagę przywiązuje do wyglądu swojego lub innych - przez co wciąż chodzi w wyraźnie poszarpanym płaszczu, póki ten spełnia swoją rolę, nawet mimo posiadania innych ubrań.
Ma bardzo dobrą pamięć, choć czasem dość wybiórczą - lepiej zapamiętuje wiedzę książkową czy doświadczenia niż mało istotne detale rozmów - jeśli pominąć pierwsze wrażenie, jakie ktoś na nim wywarł. Sylvari stara się z tym walczyć, szczególnie jeśli jego odczucia były negatywne, wiedząc z własnego doświadczenia, że ocenianie kogoś po okładce jest niewłaściwe. Mimo swojej dobrej woli, na długo zachowuje także wszelkie urazy, nawet jeśli powierzchownie te zdają się po nim spływać jak rosa po liściach. W takich sytuacjach nie szuka jednak zemsty, zadowalając się chłodnym obejściem czy zwyczajnym ignorowaniem osoby u jego źródła. W żadnym wypadku nie zabije także w odwecie, nieważne jak ciężkie byłoby przewinienie. Kiedy ma styczność z istotą świadomą i żywą, wierzy, a może raczej chce wierzyć, że istnieje dla niej szansa na zmianę swojego postępowania i woli oddać taką jednostkę w ręce sprawiedliwości niżeli dokonać samosądu. Jest to także jeden z powodów, przez które ogólnie unika zadawania śmierci, jeśli nie jest to konieczne - nie obejmuje to jednak sytuacji ekstremalnych, a także pomiotów i zwolenników smoków, żywiołaków czy konstruktów.

Umiejętności Magiczne
Magia Mgieł
Relacje: bardzo dobre
Kerrian traktuje go jak swojego nauczyciela i kompas moralny, stara się podążać za jego wskazówkami. Pełnymi garściami czerpie też z mocy, którą Legenda się z nim dzieli.
Wołanie do Wymiaru Dusz (pasywne)
Mistrz Togo był za życia nie tylko wspaniałym nauczycielem, ale także rytualistą - połączenie z nim pozwala Kerrianowi na przyzywanie ech dusz na wzór tych przywoływanych niegdyś przez samego Togo. Echa mają na celu wykonanie konkretnego zadania, po czym znikają - chyba że revenant świadomie zdecyduje się je utrzymywać, to jednak wyczerpuje powoli zasoby jego mocy.
Umiejętności Niemagiczne
Bojowe
Walka bronią białą - Kerrian jest świetnym szermierzem. Swoje podstawy zdobywał za czasów przynależności do Wardenów, a z czasem coraz bardziej doskonalił tą sztukę.
Szuka wachlarza - Drugą bronią sylvari jest metalowy wachlarz, którym ten posługuje się bardzo zręcznie. Służy mu zarówno jako focus, jak i bezpośrednia broń w walce. Zwykle wykorzystuje ją do oślepiania i rozpraszania przeciwnika, czasem do zbijania nadchodzących ataków.
Inne
Wyciszenie - Sylvari regularnie praktykuje medytację w różnych celach, zarówno skupienia myśli, wyciszenia emocji, jak i dla czystej przyjemności. Znalezienie się w tym innym wymiarze sam na sam ze swoimi myślami to dla niego chleb codzienny.
Nerwy ze stali - Poza byciem osobą dość powściągliwą z natury, sylvari z biegiem lat i treningów staje się coraz bardziej niewzruszony. Nie odwraca wzroku na widok krwi, zwłok czy innych paskudnych widoków, a w sytuacjach stresowych i zaskakujących zachowuje zimną krew. Ciężko go także przestraszyć.
Jak kamień - Kerrian potrafi zasnąć praktycznie wszędzie. Hałas? Nierówna i twarda powierzchnia? Pozycja stojąca? Żaden problem, wystarczy tylko zamknąć oczy... I odpłynął.

Ekwipunek

Bronie

Kaineng - Nowe ostrze spod młota Fellanetha wykonane z barwionego na czerwono orichalcum, skutkujące w wysokiej wytrzymałości klingi. Broń jest lekko zakrzywiona, podobnie jak jej poprzedniczka, odpowiednio wyważona i lżejsza niż można się spodziewać po jej wyglądzie ze względu na rękojeść z antycznego drewna. Kaineng w starokintajskim oznacza "cesarza".

Metalowy wachlarz - Wykonany z barwionego na czarno mithrilu, wygląda na nowszy niż większość przedmiotów w posiadaniu Kerriana. Nie ma na nim żadnych wzorów, jednakże tu i ówdzie widać kilka rys, płytszych lub głębszych, jakby wachlarz zablokował coś o ostrej krawędzi.
Stary zakrzywiony miecz - Szabla o złotej rękojeści i niezłej jakości stalowym ostrzu. Podobnie jak płaszcz, przedmiot ten nosi ślady wyraźnego użytkowania na przestrzeni lat. Od jakiegoś czasu głównie ogląda wnętrze szafy.
Inne
Skórzany płaszcz - Utrzymany w kolorach czerwieni i bordo, a także wzmacniany dodatkowymi warstwami skóry, sięga Kerrianowi do kolan. Został wykonany przez Annie, która właściwie mu go sprezentowała.
Wysłużony płaszcz - Niegdyś zapewne piękne, złoto-czerwone i zdobione ubranie, obecnie poprzecierane i postrzępione na krawędziach. Chyba tylko pierwotna dobra jakość wykonania i materiału trzyma jeszcze ten kawałek szmaty we względnej całości.
Koszule - Dobrze skrojone i dopasowane koszule, sugerujące przy dotknięciu swoje wykonanie z drogiego materiału, w kolorach: czarnym, białym i morskiej zieleni. Zostały mu sprezentowane przez Annie.
Słomkowy kapelusz - Szeroki, stożkowy i podniszczony. Posiada sznureczki, które można zawiązać sobie pod brodą, żeby kapelusz nie spadł przy poruszaniu lub silniejszym powiewie wiatru. Mimo wysłużenia, wciąż względnie dobrze chroni właściciela przed słońcem czy deszczem.
Sakiewka - Niewielki woreczek w kolorze przybrudzonego bordo, w którym zazwyczaj równie niewiele się znajduje. Choć ostatnimi czasy jest tego nieco więcej.
Flet - prosty, wykonany z bambusa instrument, u końca którego zawiązana jest ozdobna czerwona tasiemka. Jakość wykonania zostawia trochę do życzenia, część dźwięków wydawanych przez instrument nie jest zbyt czysta. Kerrian posiada do niego także drewniane pudełko, na którym wyryte są bardziej lub mniej losowe zawijasy.
Melodie z Krainy Smoków - niewielki i podniszczony tomik zawierający nuty do różnych piosenek i melodii, które podobno pochodzą z Kintaju.
Ciekawostki
- Unosi się od niego delikatny zapach róży, który dość ciężko wyczuć, gdyż z łatwością znika przytłoczony innymi zapachami.
- Wydaje się być zafascynowany Kintajem.
- Co wieczór wznosi toast ku czci Mistrza Togo. Pierwotnie robił to kuflem jasnego piwa, ale ostatnio przerzucił się na zieloną herbatę.
- Niegdyś nawiązał kontakt z Legendą Shiro Tagachiego, ale nie przypadli sobie do gustu.
- Zdaje się unikać mówienia o szczegółach swojego odejścia od Wardenów.
- Do jego ulubionych dźwięków należy dźwięk padającego deszczu.
- Zaczął naukę gry na skrzypcach u Annie i nawet nie szło mu najgorzej, jednak po jakimś czasie zrezygnował, nieprzekonany do tego instrumentu.
- Nie jada mięsa.
Timeline
- 81 dzień sezonu Latorośli 1321 AE - Przebudzenie
- ??? 1322 AE - dołączenie do Wardenów
- ??? 1326 AE - opuszczenie Wardenów
- 54 dzień sezonu Feniksa 1332 - dołączenie do Ligi Sześciu Filarów
Historie i opowiadania
- Jak dwie krople - o relacji nawiązywanej z Nisaiem.
Plotki
- "Gdy się pojawił pierwszy raz w naszej karczmie, szczerzę myślałam, że jemu lekarz od problemów z głową jest potrzebny. Siedział i gadał sam do siebie i jeszcze wznosił toast do Mistrza. Teraz mi głupio, że tak pomyślałam. Jest to miły Sylvari z niezwykłą legendą, Mistrza Togo. Liczę, że jego przygoda z naszą gildią nie będzie chwilowa i gdzieś w tych swoich podróżach o których opowiada, jednak znajdzie miejsce, by nazywać naszą szaloną grupkę przyjaciółmi... czy nawet i rodziną." - Annie Goldarrow
- "Na Matkę, ileż on zadaje tych pyyytań. Aaaaaaaaa. Straszne! Brakuje mu chyba tego pierwiastka szaleństwa i wskakiwania w nieznane. Adrenalina! Dopiero wtedy czuje się, że się żyje. Może to dlatego on jest taki martwy w środku?" - Veillchen
- "Osobowości ma w sobie tyle ile jest wody na najsuchszej pustyni. Nadaje się za to idealnie do dwóch rzeczy. Próby zmiany tematu i pomocy z bezsennością. Mógłbym się założyć, że wystarczyłoby z nim spędzić jedynie kilka minut, a problemy z zasypianiem same by zniknęły." - Tango

