"Gwiazda Jotuna"
Wprowadzenie
No cześć! Wyszło szydło z worka, co? A raczej anomalia zza bramy. Hmm... no dobra. To teraz uwaga - SPOILEEEEER. To byłem JA! Doczekaliście się nareszcie historii z prawdziwego zdarzenia. Kto by chciał dowiadywać się więcej o jakichś durnotach, gdy może spędzić czas poznając taką osobistość jaką jestem ja? Chyba tylko jakiś totalny głąb. Krajobraz tego całego wątku może nie mogę zaliczyć do moich ulubionych, a i Wam chyba się przejadł ale hej, po tej półrocznej katordze na pustyni wszystko jest od niej lepsze nie? Nie wiem kto w ogóle wymyślił aby Was tak długo trzymać w jednym miejscu. Pewnie jacyś psychopaci. Mam nadzieję, że finał wątku Wam się podobał bo to ja go w całości wyreżyserowałem. No... przynajmniej w dużej części. Jeśli wszystko zależałoby tylko ode mnie, to zabrałbym ze sobą parę osób. Są jednak te głupie zasady tego świata, których nawet i ja nie jestem w stanie złamać. Jakie? O... spokojnie. To, że rozproszyliście anomalię nie znaczy, że przestałem istnieć. Jeszcze będziecie mieli okazję się o nich dowiedzieć nieco więcej.
A teraz? Mam dla Was parę ciekawostek, ploteczek i innych podsumowań.

Rozdział... wszystkie?
Nie liczcie na to, że będę opisywał każde jedno spotkanie i rozwodził się nad tym co zrobiliście, a czego nie. Ten futrzasty jak na jego imię przystało, odwalił za mnie całą brudną robotę. Jeśli chcecie dowiedzieć się co się działo, to męczcie się z jego wypocinami, nie moimi. Klikajcie tu -> Kroniki Bluefire
W tym miejscu chcę Wam jednak poopowiadać parę ciekawostek odnośnie tego wszystkiego co się wydarzyło! Od czego by tu tylko zacząć... może od początku?
Podsumowanie - Początek
A jaki był początek? Długi, bo wiecie od jakiego momentu się to wszystko ciągnęło? Od pierwszego pojawienia się tego starucha w waszej gildii. Więc... to jakieś półtora roku temu? Nawet nie wiem ile. Pamiętajcie, że czas to pojęcie względne, a szczęśliwi go nie liczą! Zgadza się! Wszystko co było miało tag #Sanktuarium Arkany prowadziło właśnie do tego momentu w mniejszym bądź większym stopniu. Zapewne nie pamiętacie już połowy z tego wszystkiego, więc... pozwólcie, że Wam przypomnę.

- Pierwszy Zwój Seerów - O tak... pierwsze zadanie ze staruchem, a tam wielki spoiler, którego pewnie nikt już nie pamięta. Nie dość, że zwój ten jest tym samym, który znaleźliście na Archipelagu Wysp Pierścienia Ognia, to jeszcze na tym evencie mieliście okazję po raz pierwszy zobaczyć mnie! Ci co byli pewnie nie zwrócili na to nawet żadnej uwagi, ale co znajdowało się na ścianie za zwojem? Pięcioramienna Gwiazda z dwoma okręgami w środku!
- Szmaragdowa Kula - To była całkiem fajna przygoda. Wyprawa do plemienia grawli na Frostgorge Sound i kradzież czegoś, co zamknęli głęboko w lodowych jaskiniach. No i nasza pierwsza wspólna zagadka... lodowy labirynt. Kto pamięta jeszcze trasę do przejścia?! PIĘĆ! Coś wam mówi ta cyfra? Co więcej? Kula trafiła do Sanktuarium... a później... pamiętacie gdzie pojawiła się raz jeszcze? W Zaświatach! Na kosturze Króla Frozenwinda! Ciekawe skąd przedmiot z zaświatów znalazł się w posiadaniu grawli, co?
- Glif Ujawnienia - Pierwsza wspólna zabawa ze staruchem w Lost Precipice. Przy waszych ciągłych głowach w chmurach ciężko było przeprowadzić to tak szybko jak być powinno. Ale w końcu nauczyliście się, że wykonanie glifu nie jest proste i nie można nim rzucać jak patykiem psu.
- Wieża Wezyra - Oh... jedna z nielicznych wypraw na Orr. Muszę przyznać, że piękne miejsce i zagadka, która nie została rozwiązana na evencie, a dopiero po nim. Osoba, która ją rozwiązała może czuć się dumna! Tu nawet ja muszę ją pochwalić. A Wy dacie sobie z nią radę? Ha, ha... powodzenia. Orriańskie zagadki są tymi najgorszymi.

- Upiory z domu Castello - Kto nie lubi historii o duchach niech pierwszy rzuci kamieniem. Pamiętacie jeszcze te wszystkie dziwne wydarzenia z rezydencji? Przeklęte duchy dzieci, które nawiedziły rodzinę Castello po kilku pokoleniach? A wszystko przez przeklęty kielich do wina... jak już samo ciśnie się na usta... "Krew za krew, wino za winy". Szkoda, że nie udało Wam się uwolnić tych biednych duszyczek i musieliście je zniszczyć.
- Harnil Pięść Dolyaka - Tu pokazaliście prawdziwy kunszt. Dlaczego pozbyć się ducha krasnoluda, skoro można zabrać go ze sobą? Piękna akcja odzyskania urny, które skończyło się jej rozbiciem. Jak to było? "Niech Twa dusza choć groźna i zimna, żąda krwi jak noc długa i ciemna." Do tego butelka po alkoholu i ta da! Macie własnego ducha krasnoluda. Aż chciałoby się rzec złap je wszystkie! Pamiętacie gdzie jeszcze pojawiło się nawiązanie do Harnila? Ha! Kuźnia Krasnoludów na Desert Highlands. Taka tam statua. Trochę już lat ten staruszek zatem musi mieć na karku.
- Fiolka z wiatrem - Nie ma to jak całkowicie losowe tornado w samym środku siedziby, zgodzicie się ze mną? No pewnie, że tak! Problem tylko jest taki, że po zużyciu fiolki jej ponowne napełnienie nie jest już takie łatwe. No ale z czym nie poradzą sobie te łebskie asury z Metrica Province?
- Treant na Bagnach Wychmiry - Kojarzycie takiego sylvariego z motylem? Dziwny typ... a jeszcze dziwniejsze było pierwsze spotkanie z nim. Zakopany pod ziemią i skuty łańcuchami do podłoża. Wiecie co jest najgorsze? Że on sam sobie to zrobił. Tak... staruszek to rozwiązał jak Wy pognaliście na pustynię. To, że Wy przeżywaliście fajne przygody nie znaczy, że on też nie mógł.
- Fort Koga - Jest takie miejsce na świecie, gdzie duchy pojawiają się i żyją swoim dawnym życiem. Nie, nie Askalon. Nie, nie Ruiny Demetry, Nie... też nie Pozostałości Aurory... Heh. No dobrze, jest sporo takich miejsc w Tyrii, ale jednym z nich jest właśnie Fort Koga. Poszukiwanie skarbów było proste ale i owocne. Kamień Przyzywania. Ktoś wie co to jest?

- Złota Maska - O...nasza pierwsza wspólna mini seria. Pamiętacie jeszcze te opowieści Exaltedów, wizje, poszukiwania dziwnych symboli, trzech fragmentów dysku? Taszczyliście ze sobą ten kawał żelastwa przez połowę Waszej podróży po Elonie tylko po to by ją zostawić i o niej zapomnieć. Przynajmniej odwiedziliście kilka ciekawych miejsc. O tak... tu było tak wiele ciekawych zagadek. To co? Mała powtórka? Nigdy nie poświęcałem tej historii zbyt dużo uwagi, a chyba należałoby. Pamiętacie co ta gadająca złota głowa powiedziała na samym końcu? Hehe... Przepowiednia w cale nie dotyczyła Starożytnych Smoków ani tej brzydkiej latającej jaszczurki.



Ciekawe to były przygody. Dłużyło się to jedynie niemiłosiernie... ale co zrobić. Pamiętacie jeszcze tą małą gierkę z duchem chłopca? Tabula Lusoria? Przegraliście z nim sromotnie, a ile on miał lat? Osiem?! To przecież było identyczne jak kółko i krzyżyk! Ciekawe czy udało Wam się rozwinąć umiejętności gry od ostatniego razu. Sprawdzimy? Kliknijcie tutaj -> Gra Planszowa - Tabula Lusoria
- Rozszalały Dżin - Atar - Skoro byliście w Elonie, musieliście spotkać przynajmniej jednego dżina. Kto by pomyślał, że kradzież jednej monety aż tak go rozzłości. Ciekawe co było w niej takiego specjalnego...
- Lewitujący Pałac - Wyruszając za tą niesforną dziewuchą chyba nikt z Was nie spodziewał się, że skończycie w takim miejscu. Walka z gigantem? Wielki pałac złożony z gwiazd? A wystarczyło jedynie podążać śladami destrukcji.
- Pętla - Kolejna mini seria! Co więcej, nawiązująca do mnie! Ah... Fraktal - Tyria 33... pięknie przedstawiony chaos, do jakiego chciałbym doprowadzić. Skoro doprowadziłem do tego już 33 razy, to oznacza, że chyba nie macie zbyt wielkich szans aby temu zapobiec prawda? A może tym razem coś zmienię... gdy jakiś schemat powtarza się zbyt długo, zaczyna mnie nudzić. Wystarczy o tym. Co chciałem już napisałem. Gdzie? Kliknij tutaj -> "Pętla".
PS. Kojarzycie taką cyferkę 33? Przewija się ona z Wami już od dłuższego czasu. Shadows in Tyria... a nawet wcześniej? Pamiętacie gdzie się pojawiła? Nie? Szkoda, bo tym razem nie podpowiem.
- Tajemnice Jeziora Isenfall - I jeszcze jedna mini seria! Ah... aż czuć było miłość w powietrzu. Tą wymuszoną, ale i tą prawdziwą. No i to właśnie tam po raz pierwszy spotkaliście moje małe dzieło. Vikar i Eona... dwójka kochanków, która znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Lód i Ogień. Coś w tym jest, że przeciwieństwa się przyciągają. Tutaj też nie będę się rozpowiadał. Chcecie wiedzieć więcej? Kliknij tutaj -> "Tajemnice Jeziora Isenfall"
PS. Viiiii! Eeeeee....oooo...
- Głosy - O tej mini serii także nie można zapomnieć. Wszak pojawiliście się w samych zaświatach i powstrzymaliście Dhuuma przed pogrążeniem Tyrii w ciemności. Dalej jestem zdania, że to nie Wasza liga, ale co ja się tam znam. Przynajmniej macie co opowiadać podczas tych wszystkich nudnych posiedzeń w karczmie. O tym też nie będę się rozpisywał. Więcej? Kliknij tutaj -> "Głosy"
No. To wszystko. Nie licząc paru spotkań spontanicznych bądź tych, na które nie chcieliście się wybrać. Wyprawa na Bloodstone Fen po czerwony pyłek, Pomoc Potuliemu ze składnikami na Blask Zintl, poszukiwanie przejętej karawany i dziwna książka, czy wyprawa z Topaz do askalońskich grobowców. Zliczając to wszystko z wątkiem o, którym mowa... popatrzmy. 43! Bądźmy szczerzy, gdyby nie wasza wyprawa na pustynię, byłoby tego znacznie więcej.

Historia sprzed lat
Jak już część z Was wie... to nie pierwszy raz, który postanowiłem się przewietrzyć. Sześć lat temu była jedna taka sytuacja, która pokazała mi... światełko w ciemności, że tak powiem. Gdy cała Tyria rzuciła się na Orr do walki z Zhaitanem ten staruch Robert i jego mała drużyna odnaleźli jedno z moich więzień. Zanim zorientowali się, na co natrafili, pierwszy ze Starożytnych Smoków zginął? I co się wtedy stało? Magia, którą zgromadził rozeszła się po całej Tyrii. Choć skutki nie były aż tak widoczne dla zwykłego oka, jeden ze strumieni uwolnionej magii dotarł do mnie. Ciężko mu się dziwić z uwagi na moją magnetyczną osobowość. Co poradzić. Wracając do tematu - W więzieniu powstała szczelina, przez którą postanowiłem wyjrzeć. Zobaczyłem starucha i jego grupkę. Oczywiście standardowo jak to już w Tyrii bywa z tym czego nie znacie, rzucili się do walki. Musicie popracować nad robieniem pierwszego wrażenia. Oczywiście nie obyło się bez wstęg magii trzaskających we wszystko co popadnie. Ich próby powstrzymania mojej ciekawości oczywiście spełzły na niczym. Dopiero ta sylvari - Aerie znalazła sposób na zepsucie mi zabawy. Poświęciła swoje życie, bym nie mógł zobaczyć większej ilości Tyrii po tych wszystkich latach. Co za okrutność. Przynajmniej zginęła i więcej nie będzie nam już przeszkadzała w zabawie, prawda? Niestety ja utknąłem w więzieniu na kolejne sześć lat. Zostawiłem po sobie przynajmniej ślad w postaci korupcji. Kojarzycie Panią Jeziora Isenfall albo Goliata? Duchy powiązane z magią elementalistów, którymi byli za życia? No to coś podobnego przydarzyło się Topaz oraz Mexxowi. A przynajmniej rozpoczęło się. Tak, czy siak... po tych wszystkich latach Robert zwrócił się właśnie do Was. I kto do tego doprowadził? Dzięki komu możecie przeżywać takie przygody jak wyprawa do Zaświatów, czy zabawa z zagadkami jotunów? Oczywiście, że dzięki mnie.
Wersja skrócona wątku

Robert Blackwell oraz Magister Hannah Palmerston natrafili na ślad wyjątkowej "anomalii magicznej" w Snowden Drifts, uwięzionej za kamienną konstrukcją jotunów - Bramą Jotunów. Bariera, która oddzielała energię zdolną jak się później okazało do korupcji ciała i umysłu słabła, a pozostawiona sama sobie zapewne zostałaby zniszczona. By do tego nie dopuścić Durmand Priory oraz Sanktuarium Arkany postanowiło zadziałać przedwcześnie. W to wszystko dzięki Robertowi, który dobrze wiedział z czym ma do czynienia, wplątana została Liga Sześciu Filarów. Ostatecznie postanowiono otworzyć Bramę Jotunów i ustabilizować energię przy pomocy urządzeń wymyślonych przez Jerri. Aby to zrobić potrzebny był klucz, którego fragmenty rozsiane były po całej Tyrii. Prowadziły do nich symbole wyryte na bramie - wskazówki. Miecz Królów, Światła Hessdallen, "Sala Luster", źródło termalne oraz Kryształowe Serce. Po zebraniu wszystkich fragmentów Brama Jotunów została otwarta, a anomalia ustabilizowana, choć nie zniszczona.
Najważniejsze informacje z kampanii
- W Tyrii znane są 3 moje więzienia. Brama Jotunów i Źródło Jotunów w Snowden Drifts oraz Kamień Jotunów w Dredgehaunt Cliffs.
- Brama Jotunów została otwarta, a energia ustabilizowana choć niezniszczona. Wewnątrz znajduje się sporo kryształów emanujących tą samą energią.
- Więzienie zwane Źródłem Jotunów nie zostało dokładnie zlokalizowane. Wiadomo jedynie, że znajduje się gdzieś pod ziemią w miejscu, gdzie wystąpiła anomalia i najprawdopodobniej zostało uszkodzone. Energia także została ustabilizowana jednak niezniszczona.
- Kamień Jotunów został zapieczętowany dzięki poświęceniu życia przez Aerie sześć lat temu.
- Energia zza Bramy Jotunów jest w stanie zmieniać żywe istoty zależnie od magii, z jakiej korzystają. Przykładami jest Pani Jeziora Isenfall oraz Goliat, którzy dawniej byli nornami elementalistami.
- Określany jestem symbolem pięcioramiennej gwiazdy bądź pięcioramiennej gwiazdy z dwoma okręgami wewnątrz niej.
- W jakiś sposób powiązane ze mną są Zwoje Seerów. Bariera, którą tworzą nie jest jednak w stanie samodzielnie mnie powstrzymać.
- Pierwszy Zwój Seerów został zniszczony. Drugi znajduje się w Sanktuarium Arkany.
W rolach głównych
- Hannah Palmerston jako najbardziej znienawidzona postać naszych czasów.
- Niger Bluefire jako ten od czarnej roboty (tak, kroniki).
- Jerri jako szalona asurka.
- Potuli - jako żaba co zamienia w dzika.
- Robert Blackwell jako dziadek o odmiennym zdaniu.
- Jane Tampler jako więzień polityczny.
- Alaois jako ten nieprzyjemny.
- Topaz jako Topaz.
- Torradr Drakedestroyer jako zbrojmistrz.
- Kurt Icecreator jako nadgorliwy uczeń.
- Helgrim jako randomowy svanir.
- A'art jako niemy strzelec.
- Azara jako biały promyk słońca.
- Forest jako ten od korzonków.
- Lirvonel jako wielka nieobecna.
- Lockey jako dwustrzałowiec.
- Markus jako głośno protestujący.
- Nisheera jako czarnowidz.
- Oberon jako Krwawy Baron.
- Svala jako zaginiona w akcji.
- Varlaarn jako ten co boi się latać.
- Zaveba jako ten wiecznie znudzony.
- No i JA!
Podsumowanie
Jeszcze się zobaczymy.