Farrand Humfrey: Różnice pomiędzy wersjami
| Linia 213: | Linia 213: | ||
*'''Porucznik [[Evelyne| Evelyne Mistywolf]]''' - oficer zastępów Seraph, lub jak sama zwykła uważać, "koleżanka po fachu", na którą wpadł karczmie Divinity's Reach kilka dni po opuszczeniu przez niego murów szpitala warowni Ebonhawke. Patrząc przez pryzmat organizacji w jakiej przyszło im działać, żywi ogromny szacunek wobec stopnia oraz jej zasług, jakich dokonała walcząc na ubitych ziemiach mgieł. Z jego obserwacji wynika, że nie jest to osoba, na drodze której powinno się stawać kiedy znajduje się ona w trakcie służby, lub też kiedy jest po kilku głębszych. Bezpruderyjna, zaiste chutliwa nad wszelką miarę, amoralna kobieta dla której nie istnieją wszelakie z dzieleniem z kimś łoża (i ciała) niesnaski. | *'''Porucznik [[Evelyne| Evelyne Mistywolf]]''' - oficer zastępów Seraph, lub jak sama zwykła uważać, "koleżanka po fachu", na którą wpadł karczmie Divinity's Reach kilka dni po opuszczeniu przez niego murów szpitala warowni Ebonhawke. Patrząc przez pryzmat organizacji w jakiej przyszło im działać, żywi ogromny szacunek wobec stopnia oraz jej zasług, jakich dokonała walcząc na ubitych ziemiach mgieł. Z jego obserwacji wynika, że nie jest to osoba, na drodze której powinno się stawać kiedy znajduje się ona w trakcie służby, lub też kiedy jest po kilku głębszych. Bezpruderyjna, zaiste chutliwa nad wszelką miarę, amoralna kobieta dla której nie istnieją wszelakie z dzieleniem z kimś łoża (i ciała) niesnaski. | ||
| Linia 222: | Linia 219: | ||
*'''[[Ylva]]''' - rudowłosa nornka, która praktycznie chwyta się każdej nadarzającej się okazji, by pomóc członkom Ligi. To chyba jedyny taki przypadek, który na jego sarkastyczne uwagi reaguje śmiechem (trudno mu jednak stwierdzić, czy rzeczywiście ją śmieszą, czy też jest to jej sprawdzony sposób zbywanie wszystkich). Początkowo sądził, iż jest to jeszcze kolejna typowa przedstawicielka tej nie stroniącej od wojaczki rasy, która bez odrobiny pomyślunku brnie w stronę wroga, by go pociąć. Swój stosunek do niej zmienił tuz po operacji w lesie Caledon, podczas starcia z koszmarytami, w których postanowiła wyczekać na dogodną okazje do ataku i uderzyli wspólnie. Podejrzewa, że poszła by w najgłębsze odmęty piekieł, gdyby otrzymała taki rozkaz. Oprócz tego, zachowuje się jak na typową norńską kobietę przystało - głośna, nie stroniąca od alkoholu oraz rozmów. | *'''[[Ylva]]''' - rudowłosa nornka, która praktycznie chwyta się każdej nadarzającej się okazji, by pomóc członkom Ligi. To chyba jedyny taki przypadek, który na jego sarkastyczne uwagi reaguje śmiechem (trudno mu jednak stwierdzić, czy rzeczywiście ją śmieszą, czy też jest to jej sprawdzony sposób zbywanie wszystkich). Początkowo sądził, iż jest to jeszcze kolejna typowa przedstawicielka tej nie stroniącej od wojaczki rasy, która bez odrobiny pomyślunku brnie w stronę wroga, by go pociąć. Swój stosunek do niej zmienił tuz po operacji w lesie Caledon, podczas starcia z koszmarytami, w których postanowiła wyczekać na dogodną okazje do ataku i uderzyli wspólnie. Podejrzewa, że poszła by w najgłębsze odmęty piekieł, gdyby otrzymała taki rozkaz. Oprócz tego, zachowuje się jak na typową norńską kobietę przystało - głośna, nie stroniąca od alkoholu oraz rozmów. | ||
| Linia 242: | Linia 236: | ||
*'''[[Katniss Morrison]]''' - cóż, są różni ludzie, są różne, osobliwe charaktery. Jednakże gdyby wziąć na warsztat tę dwójkę, pod względem charakterów pasowaliby do siebie jak pięść do nosa. Pod względem podejścia do służby nawet mniej. Tolerują się chyba tylko i wyłącznie z przymusu, jako że w innych przypadkach najchętniej jedno skoczyłoby bez pomyślunku drugiemu do gardła gdyby nie fakt że operują na tym samym terenie. Z tego też powodu, zdaje się nie lubić kiedy ktoś nieoględnie wypowiada się o tym miejscu. Wciąż jednak pozostaje pytanie, jak ktoś taki jak ona, może nosić na sobie mundur? | *'''[[Katniss Morrison]]''' - cóż, są różni ludzie, są różne, osobliwe charaktery. Jednakże gdyby wziąć na warsztat tę dwójkę, pod względem charakterów pasowaliby do siebie jak pięść do nosa. Pod względem podejścia do służby nawet mniej. Tolerują się chyba tylko i wyłącznie z przymusu, jako że w innych przypadkach najchętniej jedno skoczyłoby bez pomyślunku drugiemu do gardła gdyby nie fakt że operują na tym samym terenie. Z tego też powodu, zdaje się nie lubić kiedy ktoś nieoględnie wypowiada się o tym miejscu. Wciąż jednak pozostaje pytanie, jak ktoś taki jak ona, może nosić na sobie mundur? | ||
| Linia 250: | Linia 242: | ||
*'''[[Ursula Leivelen| Ursula Leivelen]]''' - nornka, o której nawet nasz przenikliwy obserwator nie zdołał zgromadzić wiele informacji (a nawet jeśli, to chyba nie mógłby być ich do końca pewien). Na swój sposób zdaje się łamać wszelakie znane mu norńskie konwencje - stonowana, obyta z zasadami kultury nawet! Potrafi być cierpliwa, co tym bardziej mogłoby być mylne, jeśli spędzi się dużo czasu pośród przedstawicieli owej rasy. Zdecydowanie w jej wyglądzie dominuje styl, który w łóżku zdeprymowałby każdego kochanka. No i ten kruk... | *'''[[Ursula Leivelen| Ursula Leivelen]]''' - nornka, o której nawet nasz przenikliwy obserwator nie zdołał zgromadzić wiele informacji (a nawet jeśli, to chyba nie mógłby być ich do końca pewien). Na swój sposób zdaje się łamać wszelakie znane mu norńskie konwencje - stonowana, obyta z zasadami kultury nawet! Potrafi być cierpliwa, co tym bardziej mogłoby być mylne, jeśli spędzi się dużo czasu pośród przedstawicieli owej rasy. Zdecydowanie w jej wyglądzie dominuje styl, który w łóżku zdeprymowałby każdego kochanka. No i ten kruk... | ||
== Wierzchowce == | == Wierzchowce == | ||
Wersja z 21:29, 19 cze 2018
| Farrand Nicolas Humfrey | |
|---|---|
| Rasa |
Człowiek |
| Wiek |
23 lata (urodzony 169 dnia sezonu Feniksa 1306 AE) |
| Klasa | |
| Alias |
|
| Przynależność |
Seraph
Liga |
| Stopień | |
| Rola w Lidze | Towarzysz |
| Filar | Rozsądek |
| Rodzina |
Ojciec Matka Herbert Humfrey - młodszy brat Siostra |
| Powiązania |
Ksin Vonala - towarzysz z nieistniejącego już oddziału Anika - niegdysiejsza miłość Nisheera - przyjaciółka Zaveba - towarzysz broni |
| Status postaci |
Główna |
"Często przekonuję samego siebie, iż jednak lubię towarzystwo innych ludzi. Wtedy spędzam z nimi odrobinę czasu i przypominam sobie, dlaczego nie."
Cechy wyglądu zewnętrznego
Humfrey jest dość wysokim, mierzącym ok. 189 cm, (co jak na dzisiejsze standardy pośród zastępów Seraphów jest rzadkością) mężczyzną, o kruczoczarnych, wręcz niechlujnie rosnących na jego łepetynie włosach, zazwyczaj przylizanych dzięki noszonemu przez owego jegomościa płytowemu hełmowi, które po zdjęciu go, ma w nawyku roztrzepać na wszystkie możliwe strony. Bądź też czeka na wiatr, który załatwi sprawę za niego... Mało tego! Prawą część jego czoła przysłania bujna grzywka, która co i rusz, nawet podczas wykonywania najprostszych czynności daje mu się we znaki, usilnie próbując wejść do jego oka, dlatego też po dłuższym czasie wewnętrznych dywagacji zarówno na sam fakt jej odrastania, jak i na swoje lenistwo, postanowił, że raz na jakiś czas skróci ją przy lustrze. Sama jego twarz w porównaniu do reszty jego ciała oraz sposobu w jaki zwykł żyć od lat, cudem uniknęła poważniejszych ran tudzież blizn wynikających z takowych (nie mniej i tak od czasu do czasu można dostrzec go z plastrem na którymś z policzków). Choć patrząc przez pryzmat czasu tudzież rodzaju pełnionej przez niego funkcji, zdołała nabrać znacznie dojrzalszych rys, wyprzedzających jego obecny wiek. Jak zostało to już wcześniej nadmienione, jego ciało, mimo nienagannej, umięśnionej sylwetki oraz wyśmienitej tężyzny fizycznej, które w obu przypadkach stara się utrzymywać każdego dnia, w wielu miejscach szpecą blizny, które to zbierał podczas swych niezliczonych wojaży po świecie. Dla niego samego są pamiątkami po stoczonych przezeń bitwach jak i poniekąd przypomnieniem o popełnionych błędach, których dotychczas nie miał okazji usunąć przy pomocy magii. Warto by też nadmienić o jego rozmarzonych, a jednocześnie przenikliwych, niebieskich oczach, które trudno by posądzać choćby o ich odrobinę, pogłębiają jedynie wrażenie, iż jest to człowiek przygniatany niemożliwymi do rozwikłania zawiłościami życia. Co zaś tyczy się jego ubioru... Najczęstszym gościem i wizytówką jego ciała jest posrebrzany pancerz płytowy, zdobiony w wielu miejscach kwiecistym haftem, który otrzymał w chwili promocji na sierżanta, wyróżniając go na tle innych gwardzistów. Co nie znaczy, że od czasu do czasu nie lubi włożyć na siebie czegoś, co nie jest związane z wykonywaną przez niego pracą oraz co w zupełności nie krępuje jego ruchów.
Charakter
Ach, charakter! Farrand jak na ironię losu przystało jest dość... niezwykle aspołeczną osobą. Choć to określenie i tak nie jest w stanie oddać pełnego obrazu sytuacji jego duszyczki. Najogólniej mówiąc, to chodząca sprzeczność, wymieszana na pół z pesymistycznym podejściem do otaczającego go świata. Z pewnością nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt iż po wydarzeniach związanych z jego mimowolnym, rocznym pobytem w szpitalu podyktowanym posłaniem jego szanownej osoby z impetem na pobliski budynek dzięki jednemu z dowódców ugrupowania separatystycznego. Z pogodnego, przykładnego służbą i oddanego sprawie Korony żołnierza, pogrążył się on w otchłań zgorzknienia, samotności, ciągłych kontemplacji a także sarkazmu człowieka. A skoro o sarkazmie mowa, to nie ma chyba w całej armii Seraphów takiego drugiego, który rzucałby owymi uwagami przy każdej nadarzającej się ku temu okazji. Ba! Gdyby nie wartości takie jak żelazna dyscyplina (zasługa jego wuja, który ową rzecz w nim zaszczepił) z pewnością nie miałby większych zahamowań względem swoich bezpośrednich przełożonych. Jako żołnierz będący na służbie Jej Wysokości, nie trawił (i wciąż nie trawi) narzucania nikomu niczego, kto nie znajdował się pod jego rozkazami. Komukolwiek innemu w sumie również, chyba że zostanie w tym kierunku pchnięty... Oprócz tego, Farrand należy do gatunku ludzi którzy wprzódy obserwują, dopiero potem zaczynają podejmować jakiekolwiek działania, co dotychczas pozwalało mu trzymać się na uboczu od problemów oraz ludzi, którzy takowe przejawiali. W sumie, od zwyczajnych ludzi również. Bardzo często w nieuchwytnych momentach zdarza mu się być melancholijnym i czasem rozpamiętywać wszelkie godne wspomnienia sytuacje z przeszłości, za co zwykle się gani, usiłując za wszelką cenę tępić tego typu sentymenty. Wydaje się być zupełnie wyprany z jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Nie uśmiecha się zbyt często, bardziej przywykł do niego zgryźliwy ton oraz wieczny grymas znużenia niż uroczy uśmiech... Jednakże jest pewna różnica w tym, jak ludzie, w tym i on sam siebie postrzega, a jaki jest. Nie taki to bowiem diabeł straszny, jak go malują. Tak naprawdę jest bardzo uprzejmym, obytym z typowo dworską etykietą oraz fundamentalnymi zasadami kultury osobistej młodzieniec, który stara się taki być dla większości osób, w tym dla osób za którymi nie zwykł przepadać, no ale. Przyświeca mu, choć mgliste, poczucie honoru oraz moralności. Jest w pełni świadom tego, iż sam całej Tyrii nie będzie w stanie zbawić, to i tak próbuje próbował nieść pomoc tam gdzie tylko to możliwe, nie bacząc na jakiekolwiek przeciwności które staną na jego drodze. W przerwach w byciu cierpkim, zdarza mu się nawet być ciepłym w stosunku do innych, ale cii....
Umiejętności związane z walką
Jakkolwiek by nie patrzeć na jego roczny pobyt w szpitalu, Humfrey wciąż jest doświadczonym miecznikiem, który w ogniu walki najlepiej czuje się dzierżąc miecz dwuręczny, lub też kombinację w postaci miecza oraz tarczy. Był również szkolony w zakresie strzelania z łuku, lecz porzucił tę broń na rzecz wcześniej wspomnianych. W samej walce stara się być opanowany i czytać uważnie ruchy przeciwnika. Nigdy nie stara się atakować jako pierwszy, ani tym bardziej nie doprowadzać do ostateczności jaką jest walka.
Kiedy dzierży miecz dwuręczny
Gdy dzierży miecz jednoręczny oraz tarczę
Mimo że w walce woli korzystać z tradycyjnego środka zaradczego jakim jest oręż, Nicolas przejawiał również umiejętności w walce wręcz, głownie opierając się na wyprowadzaniu uderzeń w newralgiczne miejsca (nierzadko przesyłając delikatną cząstkę mocy magicznej do swych dłoni, by móc zadać większe obrażenia) a także rzutach.
Umiejętności magiczne wspierające
Umiejętności magiczne ofensywne
Dzienniczek relacji
- Ksin Vonala - popielec, z którym swego czasu służył w ramach kontyngentu wspólnych sił rozjemczych złożonych z ludzi oraz jego pobratymców. Od momentu kiedy to się poznali, to była naprawdę burzliwa znajomość. Obydwoje są zbyt uparci by stwierdzić, że darzą tę drugą zaufaniem i zanadto szczerzy przyznając oraz wytykając sobie niejednokrotnie błędy, które zdarzało się popełniać w przeszłości. Mimo licznych wad jakie otaczają jego kudłatą personę, to w zasadzie jeden z niewielu takich (żywych) charrów, którego obecność zdaje się tolerować. Poza okresowymi szajbami z jego strony oraz próbami sprowadzania go na ziemię, zdarza im się wzajemnie doradzać oraz wspierać się. Obecnie ich relacje poprawiły się, jako że sam Humfrey (na starość zdecydowanie zaczyna mięknąć mu serce) zwykł wyrażać się o nim bardziej jak o swoim przyjacielu, niżli zwyczajowym towarzyszu broni.
- Porucznik Evelyne Mistywolf - oficer zastępów Seraph, lub jak sama zwykła uważać, "koleżanka po fachu", na którą wpadł karczmie Divinity's Reach kilka dni po opuszczeniu przez niego murów szpitala warowni Ebonhawke. Patrząc przez pryzmat organizacji w jakiej przyszło im działać, żywi ogromny szacunek wobec stopnia oraz jej zasług, jakich dokonała walcząc na ubitych ziemiach mgieł. Z jego obserwacji wynika, że nie jest to osoba, na drodze której powinno się stawać kiedy znajduje się ona w trakcie służby, lub też kiedy jest po kilku głębszych. Bezpruderyjna, zaiste chutliwa nad wszelką miarę, amoralna kobieta dla której nie istnieją wszelakie z dzieleniem z kimś łoża (i ciała) niesnaski.
- Aurora Dürerdottir - piekielnie irytująca kobieta, z której "beztroskim" usposobieniem miał wątpliwość spotkać się po raz pierwszy, przy pomocy której udzielił kręgowi Łowców Bestii z ich pierwszym zleceniem. Arogancka, unosząca się wyniosłością i nade wszystko wyszczekana. W jej słowniku zdają się chyba nie figurować najbardziej fundamentalne słowa związane z kulturą osobistą. W związku z ostatnim z zleceniem, w którym to próbował jej pomóc zminimalizować skutki upadku wywołane przez Pajęczycę, omalże nie przedstawiła mu pełnego potoku barwnych wyrażeń, których zapewne nie nauczyła się od matki (chociaż kto wie?). Podczas ferworu walki również nie wydaje się być zbytnio rozgarnięta, napierając bezmyślnie w swoich oponentów, zapewne w myśl tego że rozmiar broni ma znaczenie i że tym faktem uda się jej zdominować każdego.
- Ylva - rudowłosa nornka, która praktycznie chwyta się każdej nadarzającej się okazji, by pomóc członkom Ligi. To chyba jedyny taki przypadek, który na jego sarkastyczne uwagi reaguje śmiechem (trudno mu jednak stwierdzić, czy rzeczywiście ją śmieszą, czy też jest to jej sprawdzony sposób zbywanie wszystkich). Początkowo sądził, iż jest to jeszcze kolejna typowa przedstawicielka tej nie stroniącej od wojaczki rasy, która bez odrobiny pomyślunku brnie w stronę wroga, by go pociąć. Swój stosunek do niej zmienił tuz po operacji w lesie Caledon, podczas starcia z koszmarytami, w których postanowiła wyczekać na dogodną okazje do ataku i uderzyli wspólnie. Podejrzewa, że poszła by w najgłębsze odmęty piekieł, gdyby otrzymała taki rozkaz. Oprócz tego, zachowuje się jak na typową norńską kobietę przystało - głośna, nie stroniąca od alkoholu oraz rozmów.
- Lockey - jeszcze jeden asura, których drogi w ciągu ostatnich dni ciągle krzyżują się nade często w okolicach karczmy w Lost Precipice. Z jego obserwacji jasno wynika, że nie lubi nudy i nie stroni od miodu, którego zapas zdaje się ciągle uzupełniać w swojej manierce. Zdaje się również nie stronić również od walki wręcz, acz chyba nie przepada za większymi skupiskami ludzi. Zaplusował Farrandowi tym, że lubuje się wyłącznie w mieczach dwuręcznych, podczas pewnego wypadu do norńskiej oberży tudzież zawsze przejawia gotowość do tego, by komuś pomóc. Swój chłop.
- Teena Dest - jeśli wspomniana wcześniej śmietanka w postaci Aurory,
Anikioraz Ksina wywoływała by w ludziach tak Farrand odruch nakazujący udać się w kierunku przeciwnym do tego w którym zmierzają oni, tak Teena jest jedną z tych obrzydliwie silących się na to, by zyskać w świecie niepotrzebny rozgłos. Ba, jak by tego było mało, próbuje strugać "tę dobrą, która zawsze doradzi i na każdy temat prawdę powie", niczym wioskowa babcia zielarka. Zdaje się go nie cierpieć, lecz nie byłoby z pewnością to niczym odkrywczym, gdyby i on nie darzył jej podobnym uczuciem. Nie wiedzieć dlaczego, w ostatnim czasie zauważył jakoby chyba się jej zatęskniło za nim i za jego cynicznym usposobieniem, choć sam zachodzi w głowę co mogło być powodem tej empatii...
- Theanarann - kiedy Humfreyowi zdarza się spoglądać w lustra, one doskonale wiedzą jak mu na imię. Dla tego przyjemniaczka zaś, mają nawet więcej niżby on sam w swojej zacietrzewionej główce by przypuszczał - tchórz, złodziej, wichrzyciel, podżegacz, zawadiaka. Epitetów mógłby mnożyć, choć nawet duża ich ilość nie oddała by w pełni obrazu, jakim jest jego obrzydliwa osoba. Widywał on takich jak on na pęczki, głównie na ścieżkach wiodących prosto na szafot, albo do przydrożnego rowu, a Theanarann nie odstaje od nich pod żadnym względem. Nie cierpi go (z wzajemnością), toteż nie kryje się za pogardą, jaką żywi dla jego persony.
- Vyvanse Icesong - ponoć fama głosi, ze wszystkie nornki są twarde jak odpowiednik w postaci pierwiastka męskiego. Nie stronią od gorzałki ani od porządnej rozróby dla samego faktu przeflancowania komuś twarzyczki. Ta jednak, mimo nade luźnego podejścia do wielu spraw, potrafi okazać chęć współpracy oraz niesienia pomocy. Wiele wydarzyło się podczas ostatniego zadania, w którym chyba przeszli przyspieszony kurs poznania się kiedy wspólnie wywalczyli sobie drogę w staciu z... uszkodzonymi zabawkami. W efekcie czego, dowiedzieli się o sobie wielu rzeczy, niż mogłoby się im wydawać. Mimo wulgaryzmów (bo który norn nie stroni od tak dosadnych słów?) uważa ją za osobę godną zaufania, przy której mógłby stanąć do niejednej potyczki jak i rozmowy traktującej o poważniejszych tematach.
- Katniss Morrison - cóż, są różni ludzie, są różne, osobliwe charaktery. Jednakże gdyby wziąć na warsztat tę dwójkę, pod względem charakterów pasowaliby do siebie jak pięść do nosa. Pod względem podejścia do służby nawet mniej. Tolerują się chyba tylko i wyłącznie z przymusu, jako że w innych przypadkach najchętniej jedno skoczyłoby bez pomyślunku drugiemu do gardła gdyby nie fakt że operują na tym samym terenie. Z tego też powodu, zdaje się nie lubić kiedy ktoś nieoględnie wypowiada się o tym miejscu. Wciąż jednak pozostaje pytanie, jak ktoś taki jak ona, może nosić na sobie mundur?
- Jack Trevelyan - powiadają, że piechota Seraph to bractwo. Bractwo zatwardziałych, znienawidzonych przez wszystkich trepów, którzy nauczeni są pić napalm i nigdy nie ustępować pola nikomu. Nawet po honorowym odejściu z wojska, weterani wciąż czują się związani z ludźmi u boku których przyszło im walczyć oraz tymi którzy przyjdą po nich samych. Z początku, kiedy to nasz dumny podoficer piechoty poznał wspomnianego jegomościa, zdawał się zupełnie nie wskazywać by chociaż otarł się podstawowe szkolenie, jakie serwowane jest każdemu, kto będzie przez nie musiał przejść na kilka tygodni przed przystąpieniem do czynnej służby. Początkowe rozmowy nawet wskazywały na to, by w jakikolwiek sposób nie potrafił nawet akceptować czyjegokolwiek rozkazu. Arogancki, pewny siebie... Zdecydowanie materiał do kopania w tyłek na kompanii przez resztę oddziału. Zaplusował mu na chwilę obecną tym, że potrafi sobie poradzić kiedy robi się gorąco. Czas pokaże co będzie dalej.
- Ursula Leivelen - nornka, o której nawet nasz przenikliwy obserwator nie zdołał zgromadzić wiele informacji (a nawet jeśli, to chyba nie mógłby być ich do końca pewien). Na swój sposób zdaje się łamać wszelakie znane mu norńskie konwencje - stonowana, obyta z zasadami kultury nawet! Potrafi być cierpliwa, co tym bardziej mogłoby być mylne, jeśli spędzi się dużo czasu pośród przedstawicieli owej rasy. Zdecydowanie w jej wyglądzie dominuje styl, który w łóżku zdeprymowałby każdego kochanka. No i ten kruk...
Wierzchowce

Fergus - podczas pobytu w Elonie, do dyspozycji Farranda został oddany wierzchowiec, który przez pewien czas nie nosił imienia. Humfrey raczył nadać me je po tym, kiedy to już zdołał nieco lepiej ową gadzinę poznać. Na tle innych z jego pokrętnego gatunku, wyróżniają go wyłącznie krwistoczerwone łuski ciągnące się od jego łba aż po sam ogon. Oprócz tego, brak w nim jakichkolwiek innych cech szczególnych które dotyczyły by jego wyglądu. Z zachowaniem jest zgoła inaczej. Fergus... nie cierpi wszystkich, którzy dosiadają jego grzbietu. Włącznie z wspomnianym rycerzem, choć zdołali po wielu bojach i wspólnych wojażach stworzyć coś na kształt wzajemnej tolerancji. Nie należy on żadną miarą do tych stworzeń, które lubią towarzystwo swoich pobratymców. Wiecznie na nich powarkuje bądź ignoruje, jeśli trafią się takie które to odczują potrzebę zabawy lub uwagi. Czuje się pośród nich nieswojo, wymuszając presję na prowadzącym go, by ten trzymał się od większych stad z daleka. Oprócz tego, zachowuje się jak totalny paranoik, czego najlepszym dowodem jest ciągła oberswacja otoczenia w którym się znajduje. Przez większość czasu, póki nie pójdzie spać jest bardzo czujny; lecz zdaje się nie reagować, dopóki coś, lub ktoś nie raczy go dotknąć. Podczas jazdy zachowuje się jeszcze bardziej nieprzewidywalnie, próbując za wszelką cenę pozbyć się nieznanej osoby która go dosiadła. Nawet dla Farranda, który poświęcił mu sporo czasu w dalszym ciągu potrafi ni stąd ni zowąd zerwać się w jednej chwili do galopu, by kilka chwil później gwałtownie się zatrzymać. Wszystko to jednak zdaje się niknąć, kiedy słyszy odgłosy towarzyszące walce albo widzi jak Humfrey bierze w takowej udział. Wtedy staje się posłuszny, wykonuje większość jego poleceń które mają związek z potyczką.
Odznaczenia
Lista dotychczas nadanych Farrandowi odznaczeń (od najwyższego):
- Rządek pierwszy: Srebrna Gwiazda, Medal Seraph za Wzorową Służbę, Legia Zasługi
- Rządek drugi: Medal Żołnierza, Brązowa Gwiazda, Medal za Rany (nadany dwukrotnie)
- Rządek trzeci: Medal za Osiągnięcia Wojskowe, Gwiazda Askalonu
| Gablota odznaczeń |
|---|
Ciekawostki dotyczące jego osoby
- Nie lubi spożywać alkoholu w czyimś towarzystwie. W szczególności piwa. Stroni również od innych używek. Jednakże dzięki Lockey'owi, po raz pierwszy spróbował wina i o dziwo... przypadło mu do gustu.
- W równym stopniu nie cierpi popielców co i centaurów. Jedynymi znanymi powszechnie przypadkami częściowej tolerancji jest Ksin Vonala i Roa Burzliwy.
- Uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu, w szczególności nad wodospadem Clayent w rodzimym Queensdale. Nie odmawia sobie również pieszych wypraw po Askalońskich lasach.
- Unika nagości w miejscach publicznych. Jak sam twierdzi, nie jest również kompetentny jeśli chodzi o rozmowy natury erotycznej.
- Straszliwy introwertyk.
- Uwielbia smak herbaty oraz mięty, toteż przy każdej sposobności sączy któryś z tych napojów.
- Ostatnie wydarzenia pokazały, że zupełnie nie potrafi tańczyć, szczególnie jeśli paraduje w pełnym rynsztunku. Nie przepada również za klubami oraz innymi takimi przybytkami.
- Mimo iż nigdy nie lubił wojować ze zdobyczną szablą w ręku, tak sprawnie zdaje się nią robić. Udowodnił to sobie podczas pojedynku z Rycerzem Jadu, nie doznając uszczerbku na zdrowiu.
Rzeczy z palca wyssane, plotkami potocznie zwane
Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją! Wszelakie pomysły mile widziane, ja wszystko przyjmę do swego łoża, znaczy się wiadomości!
- Ma emocje bardziej suche od najbardziej zwiędniętego kwiatka. Ale tu się podleje trochę, tam się w lepsza ziemie wsadzi i może całkiem piękny kwiat wyrośnie. - Anika
- Jak na wojskowego, za mało wódki chleje - Evelyne
- Specjalnie odpycha od siebie ludzi, którym mu na nim zależy bo nie chce ich stracić - Teena Dest
- Najlepszym sposobem by przestał smęcić jest wprawienie go w zakłopotanie. Podobno wtedy nieźle się rumieni. (Anonim)
- Jest słodki gry wykrywa szemrane typy, jego oddanie służbie jest godne podziwu. Byłby dobrym kompanem do walki, gdyby nie ślepa praworządność. - Januara
- "Do bólu sztampowy Seraph. Połamałbym go znowu." ~ Gareel Smokebringer
- Przez własny światopogląd nie jest w stanie nawiązać przyjaźni z kimś kto go całkowiecie nie zna. Nawet po przekroczeniu bariery którą roztacza wkoło siebie.. on dalej nie chce wdawać się w bliższe relacje polegające na trosce i wsparciu do jego osoby. To.. przykre - Roa
- "Ciekawy rozmówca. Życzę mu, by jak najmniej wątpił i by nie tracił wiary w swoje umiejętności, aby nie miał już w sobie takiej blokady jak ta, którą miał gdy uczyliśmy się Płomienia Kody." - Nisheera
- "Przypadkiem przyznał się, że nigdy nic z kobietą. A ja akurat pytałam tylko o to, co robi poza przyłażeniem do Ligi i bieganiem z Seraph!" - Vyvanse Icesong
- Ciekawy człowiek, naprawdę. Mimo iż poprzez swój charakterystyczny styl wypowiedzi czasami może wydawać się bardziej oschły niż rzeczywiście jest, to, jak przyjaźni się z Ksinem Vonalą, jak potrafi współpracować w grupie oraz jak umie rzucić trafną uwagą, czy poradą sprawia, że jako ogół prezentuje się jako naprawdę sympatyczna osoba. Dziwi mnie, że tak wielu sądzi inaczej. - Varrus Lockburner
- Uwielbiam gdy się na mnie złości, jest uosobieniem wszystkiego co uwielbiam w ludziach. Najdoskonalszy z doskonałych, najprawszy z prawych, najszlachetniejszy ze szlachetnych, po prostu człowiek jakich uwielbiam - Januara
- "Mógłby się wziąć za dowodzenie. Posłuchałbym go" - Fellaneth
- Debil. Adam
- "Ostatnio przyznał, że chętnie jeździłby ze mną na moim raptorze. Nie sądziłam, że obudziła się w nim taka potrzeba bliskości na tym pustynnym zadupiu" - Vyvanse Icesong
- Nikt nie pamięta jego nazwiska ani pierwszego imienia - Wcale nie Vyvanse
- "Dziewczyny ostatnio mówiły, że ciągle kręcą się przy nim jakieś panny. To już wiem, czemu taki drażliwy niczym chłop, któremu przez całą noc nic nie wyszło. Nawet rankiem...!" - Rhiannon
- "Dobry żołnierz. Walcząc z nim ramię w ramię zawsze czuję się pewnie. Znam go dość długo, jednak to wszystko co mogę o nim powiedzieć. Nie wiem, czy po za poczuciem obowiązku jest w jego osobowości coś więcej." - Teena Dest
- "Mimo niepozornego wyglądu potrafi zaskoczyć. Szczególnie, gdy w swoim arsenale ma reakcje po której czujesz się źle." - Alice Quesperiel
- " Człowiek, którego warto mieć za plecami. Nie jest zbyt rozgadany, aczkolwiek zdaje się próbować przełamywać swój introwertyzm." - Ryan Van Saan
- " Z początku miałam go za modelowego żołnierza - sztywnego i przewidywalnego. Okazuje się jednak, że jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż przypuszczałam. Godny zaufania, zdecydowanie poszłabym za nim w bój." - Irunn Athas
- "Typowy ludzki żołnierz z zasadami na którym można polegać, choć czasami mógłby sobie darować przy mnie tą zasadę ze nie może pic podczas służby "- Szkarłatny Podróżnik
- "Z tego co wiem zniósł o wiele więcej niż inni Ligowicze w Istanie: klątwa, niewola, Palawadan. I choć woli stać na uboczu, w walce z problemami stoi w pierwszej linii." - Roeryn
- "Wybitny, zahartowany na polu bitwy wojak, doskonały towarzysz rozmów wszelakich, ale przede wszystkim przyjaciel. Przyjaciel, u boku którego będę stał dumnie, wspierając go w bojach, które jeszcze nadejdą. Właśnie przez takich ludzki jak Farrand zdarza mi się czasem zatęsknić za starymi czasami w Serpah..." - Jack Trevelyan


















