Pielgrzym: Różnice pomiędzy wersjami
Kronika do eventu |
Nie podano opisu zmian |
||
| Linia 3: | Linia 3: | ||
{{Quotation||Gdy istańscy astronomowie dostrzegają na niebie nową kometę, rodzi się wątpliwość: to dobry znak, czy zły omen?}} | {{Quotation||Gdy istańscy astronomowie dostrzegają na niebie nową kometę, rodzi się wątpliwość: to dobry znak, czy zły omen?}} | ||
Motyw przewodni przygody: https://www.youtube.com/watch?v=TM_w2dAtFSg | '''Motyw przewodni przygody: [https://www.youtube.com/watch?v=TM_w2dAtFSg ♫♫♫]''' | ||
'''[https://l6f.eu/forum/index.php?topic=2119.0 Link do ogłoszenia na forum]''' | |||
= Wprowadzenie = | = Wprowadzenie = | ||
W Elonie Gwiazdy to poważna sprawa. Szczególnie takie sunące po niebie. Gdy Aziza i inni badacze z Astralarium zauważyli na niebie nową kometę, natychmiast postanowili przyjrzeć się sprawie. | [https://www.youtube.com/watch?v=hCHWZ8LviWs ♫♫♫] | ||
W Elonie Gwiazdy to poważna sprawa. Szczególnie takie sunące po niebie, które tradycyjnie zwiastują ważne wydarzenia. Gdy Aziza i inni badacze z Astralarium zauważyli na niebie nową kometę, natychmiast postanowili przyjrzeć się sprawie. Niestety, aby dokładnie zgłębić sprawę trzeba było wyruszyć w teren, a stali bywańcy Istańskich bibliotek nie pałali entuzjazmem na myśl o takiej wyprawie. Na sczęście mogli poprosić o pomoc Ligę. Za pośrednictwem Irunn szybko zebrała się wesoła kompania gotowa służyć pomocą przy badaniach. Lyra, Dan, Isa i Korrus wraz z Irunn stawili się rano w Astralarium, gdzie na własne oczy mogli ujrzeć kometę przez potężny teleskop obserwatorium (i/lub dowiedzieć się, czym w ogóle taka kometa jest). Owszem, kometa była, ale póki nie wyglądała zbyt efektownie – ot, srebrna plamka na nieboskłonie. | |||
Po tym przyspieszonym kursie astronomii nadszedł czas na zaznajomienie się z planem działania i poznanie drugiej (a właściwie trzeciej) półkuli mózgu całej obserwacji – Hizzy. Plan nie był specjalnie skomplikowany – kometa miała niedługo minąć Tyrię i zacząć się oddalać, więc był to ostatni dzwonek na dokonanie dokładnych pomiarów jej toru lotu. W tym celu należało ustawić specjalne aparaty w kilku miejscach na Kryształowej Pustyni, a reszta miała w zasadzie wydarzyć się sama. Po szybkim szkoleniu z działania instrumentów i komunikatorów drużyna opuściła Astralarium i drogowskazem skoczyła do Amnoon, gdzie czekał na nich ich transport wraz z całym wyposażeniem. | Po tym przyspieszonym kursie astronomii nadszedł czas na zaznajomienie się z planem działania i poznanie drugiej (a właściwie trzeciej) półkuli mózgu całej obserwacji – Hizzy. Plan nie był specjalnie skomplikowany – kometa miała niedługo minąć Tyrię i zacząć się oddalać, więc był to ostatni dzwonek na dokonanie dokładnych pomiarów jej toru lotu. W tym celu należało ustawić specjalne aparaty w kilku miejscach na Kryształowej Pustyni, a reszta miała w zasadzie wydarzyć się sama. Po szybkim szkoleniu z działania instrumentów i komunikatorów drużyna opuściła Astralarium i drogowskazem skoczyła do Amnoon, gdzie czekał na nich ich transport wraz z całym wyposażeniem. | ||
= Pustynia = | = I - Pustynia = | ||
[https://www.youtube.com/watch?v=c2w_PT4mW-0 ♫♫♫] | |||
Ligowicze spodziewali się co najwyżej załadowanych górą juków raptorów. Czekała ich natomiast niespodzianka (czy miła czy nie – tu zdania są podzielone) w postaci trzech żuków z dwuosobowymi lewitującymi siodłami. W tym momencie w naszej wesołej kompanii doszło do schizmy. O ile Lyra i Dan byli raczej pozytywnie nastawieni do krągłych stawonogów, tak Korrus, a już szczególnie Isa, niespecjalnie chcieli mieć z nimi do czynienia. Motywacja w postaci braku alternatywnego środka transportu była jednak na tyle silna, że (z pewnym oporem) udało się uformować trzy załogi: pierwszego, czarnego żuka, z którym de facto zdążyła nawiązać nić porozumienia, prowadziła Lyra, do której dołączyła (dalej niechętna) Isa. Drugi, brązowy owad poniósł na swym siodle Dana w roli kierowcy i Korrusa jako jego plecaka. Trzecim, białym, powoziła Irunn, robiąca jako przewodniczka całej grupy. Po krótkim szkoleniu, gdy Dan i Lyra czuli się pewnie za wodzami, piątka awanturników, znaczy młodszych astronomów, wyruszyła na wschód. | |||
Po pewnym czasie drużyna dotarła do pierwszego wyznaczonego przez zespół naukowy miejsca. Była to wysoka skała na wschód od Świątyni Kormir, przypominająca szeroki słup o ściętym czubie. Pierwotny plan zakładał wspinaczkę, ale sprytni (i leniwi) Ligowicze szybko wymyślili alternatywę – wyczarowana przez Lyrę karta z portalem pofrunęła w górę na wietrze, którym kierowała Isa. Elementalistka wprawnie pokierowała ją na szczyt skały, nie dając się pokonać pustynnemu powietrzu. Tym samym praktycznie bez wysiłku cała załoga dostała się na szczyt skały i mogła przystąpić do uruchamiania pierwszego z urządzeń. | |||
Po kilku chwilach spędzonych na siłowaniu się z techniką (jak się okazuje, zdjęcie osłony z obiektywu jest niezbędnym elementem obsługi każdego systemu optycznego), pierwszy aparat został pomyślnie zainstalowany i po otrzymaniu potwierdzenia z astralarium można było ruszać dalej. Po zejściu na ziemię i paru chwilach odpoczynku cała piątka była gotowa do dalszej drogi, tym razem na południe, w stronę dorzecza Elonu. | |||
W miarę zbliżania się do rzeki jazda stawała się coraz mniej uciążliwa, a powietrze przyjemniejsze. Nie wiadomo kiedy wydmy ustąpiły namorzynom i jasnym skałom porośniętym bujną roślinnością. Jedna z nich była kolejnym punktem obserwacyjnym. Na szczęscie tym razem odbyło się bez wspinaczki – na górę wprowadziła ścieżka, wąska, ale wystarczająco szeroka dla żuków. Jedynym potencjalnym problemem mogły być wszechobecne jacarandy i kryjące się wśród zarośli ibogi. Dla większości grupy było to pierwsze spotkanie z tymi parszywymi stworzeniami, ale wszystkim udało się zachować zimną krew i nie sprowokować agresywnej flory i fauny. Po przejściach z pierwszym urządzeniem rozstawienie drugiego było dziecinnie proste. Potem pozostało już tylko czekać na kosmiczne widowisko. Słońce chyliło się ku zachodowi, w sam raz na podziwianie komety przecinającej w oddali wschodnie niebo. Nastrój wręcz wakacyjny, gdyby nie nagła utrata łączności z Istanem, włosy stające dęba od elektryczności w powietrzu i złowroga purpurowa łuna na wchodzie... | |||
= II - Pogoń = | |||
TODO | |||
= III - Nieproszeni goście = | |||
TODO | TODO | ||
= | = Epilog = | ||
TODO | TODO | ||
Wersja z 16:32, 5 sie 2024

“Gdy istańscy astronomowie dostrzegają na niebie nową kometę, rodzi się wątpliwość: to dobry znak, czy zły omen?
—
Motyw przewodni przygody: ♫♫♫
Wprowadzenie
W Elonie Gwiazdy to poważna sprawa. Szczególnie takie sunące po niebie, które tradycyjnie zwiastują ważne wydarzenia. Gdy Aziza i inni badacze z Astralarium zauważyli na niebie nową kometę, natychmiast postanowili przyjrzeć się sprawie. Niestety, aby dokładnie zgłębić sprawę trzeba było wyruszyć w teren, a stali bywańcy Istańskich bibliotek nie pałali entuzjazmem na myśl o takiej wyprawie. Na sczęście mogli poprosić o pomoc Ligę. Za pośrednictwem Irunn szybko zebrała się wesoła kompania gotowa służyć pomocą przy badaniach. Lyra, Dan, Isa i Korrus wraz z Irunn stawili się rano w Astralarium, gdzie na własne oczy mogli ujrzeć kometę przez potężny teleskop obserwatorium (i/lub dowiedzieć się, czym w ogóle taka kometa jest). Owszem, kometa była, ale póki nie wyglądała zbyt efektownie – ot, srebrna plamka na nieboskłonie.
Po tym przyspieszonym kursie astronomii nadszedł czas na zaznajomienie się z planem działania i poznanie drugiej (a właściwie trzeciej) półkuli mózgu całej obserwacji – Hizzy. Plan nie był specjalnie skomplikowany – kometa miała niedługo minąć Tyrię i zacząć się oddalać, więc był to ostatni dzwonek na dokonanie dokładnych pomiarów jej toru lotu. W tym celu należało ustawić specjalne aparaty w kilku miejscach na Kryształowej Pustyni, a reszta miała w zasadzie wydarzyć się sama. Po szybkim szkoleniu z działania instrumentów i komunikatorów drużyna opuściła Astralarium i drogowskazem skoczyła do Amnoon, gdzie czekał na nich ich transport wraz z całym wyposażeniem.
I - Pustynia
Ligowicze spodziewali się co najwyżej załadowanych górą juków raptorów. Czekała ich natomiast niespodzianka (czy miła czy nie – tu zdania są podzielone) w postaci trzech żuków z dwuosobowymi lewitującymi siodłami. W tym momencie w naszej wesołej kompanii doszło do schizmy. O ile Lyra i Dan byli raczej pozytywnie nastawieni do krągłych stawonogów, tak Korrus, a już szczególnie Isa, niespecjalnie chcieli mieć z nimi do czynienia. Motywacja w postaci braku alternatywnego środka transportu była jednak na tyle silna, że (z pewnym oporem) udało się uformować trzy załogi: pierwszego, czarnego żuka, z którym de facto zdążyła nawiązać nić porozumienia, prowadziła Lyra, do której dołączyła (dalej niechętna) Isa. Drugi, brązowy owad poniósł na swym siodle Dana w roli kierowcy i Korrusa jako jego plecaka. Trzecim, białym, powoziła Irunn, robiąca jako przewodniczka całej grupy. Po krótkim szkoleniu, gdy Dan i Lyra czuli się pewnie za wodzami, piątka awanturników, znaczy młodszych astronomów, wyruszyła na wschód.
Po pewnym czasie drużyna dotarła do pierwszego wyznaczonego przez zespół naukowy miejsca. Była to wysoka skała na wschód od Świątyni Kormir, przypominająca szeroki słup o ściętym czubie. Pierwotny plan zakładał wspinaczkę, ale sprytni (i leniwi) Ligowicze szybko wymyślili alternatywę – wyczarowana przez Lyrę karta z portalem pofrunęła w górę na wietrze, którym kierowała Isa. Elementalistka wprawnie pokierowała ją na szczyt skały, nie dając się pokonać pustynnemu powietrzu. Tym samym praktycznie bez wysiłku cała załoga dostała się na szczyt skały i mogła przystąpić do uruchamiania pierwszego z urządzeń.
Po kilku chwilach spędzonych na siłowaniu się z techniką (jak się okazuje, zdjęcie osłony z obiektywu jest niezbędnym elementem obsługi każdego systemu optycznego), pierwszy aparat został pomyślnie zainstalowany i po otrzymaniu potwierdzenia z astralarium można było ruszać dalej. Po zejściu na ziemię i paru chwilach odpoczynku cała piątka była gotowa do dalszej drogi, tym razem na południe, w stronę dorzecza Elonu.
W miarę zbliżania się do rzeki jazda stawała się coraz mniej uciążliwa, a powietrze przyjemniejsze. Nie wiadomo kiedy wydmy ustąpiły namorzynom i jasnym skałom porośniętym bujną roślinnością. Jedna z nich była kolejnym punktem obserwacyjnym. Na szczęscie tym razem odbyło się bez wspinaczki – na górę wprowadziła ścieżka, wąska, ale wystarczająco szeroka dla żuków. Jedynym potencjalnym problemem mogły być wszechobecne jacarandy i kryjące się wśród zarośli ibogi. Dla większości grupy było to pierwsze spotkanie z tymi parszywymi stworzeniami, ale wszystkim udało się zachować zimną krew i nie sprowokować agresywnej flory i fauny. Po przejściach z pierwszym urządzeniem rozstawienie drugiego było dziecinnie proste. Potem pozostało już tylko czekać na kosmiczne widowisko. Słońce chyliło się ku zachodowi, w sam raz na podziwianie komety przecinającej w oddali wschodnie niebo. Nastrój wręcz wakacyjny, gdyby nie nagła utrata łączności z Istanem, włosy stające dęba od elektryczności w powietrzu i złowroga purpurowa łuna na wchodzie...
II - Pogoń
TODO
III - Nieproszeni goście
TODO
Epilog
TODO
Wystąpili
Gracze:
Irunn Athas (GM)
NPC:
Gość specjalny: