Lyra Dandolos
| Rasa |
Człowiek |
|---|---|
| Płeć |
Kobieta |
| Wiek |
31 lat |
| Data urodzenia |
1 Feniksa 1308 AE |
| Pseudonim arytstyczny |
Czeczotka |
| Profesja magiczna |
Mesmer |
| Aktualne zajęcie |
Bardka |
| Rola w Lidze |
Towarzysz |
| Filar |
Więzi |
| Powiązania |
Kwintet Capella D'Angelo
Klub wędkarski w Seitung |
| Motywy muzyczne i głos | |
| Status postaci |
Główna |
| Gracz | |
Opis ogólny
Lyra "Czeczotka" Dandolos - bardka, poetka, a do tego jeszcze mesmerka, jak z reguły się przedstawia na pierwszym spotkaniu - a jak towarzystwo jest bardzo wysublimowane i może być jej potencjalnym "partnerem biznesowym", to do wyliczanki dokłada "multiinstrumentalistka z dekadą doświadczenia na scenie, do usług". To ekspiratka z mocną głową, zakochana w Lwich Wrotach, muzyce, kartach, kwaśnych drinkach, daniach z makaronem i morzu oraz oceanie. Gdy miała 8 lat w jej ręce wpadł pierwszy instrument - lira, zaiwaniona przez załogę z jednej z "wypraw" - i tak już został, bo Lyra postanowiła zostać artystką, grać i śpiewać i występować i jeszcze dostawać za to oklaski, darmowe jedzenie i oczywiście pieniądze. Poza lirą opanowała grę na kilku różnych instrumentach, m.in. na flecie picolo, harmonijce, harfie oraz ukulele i w średnim stopniu na gitarze, jak również na instrumentach klawiszowych, głównie (i dość często) pianinie - choć z tego instrumentu korzysta zazwyczaj gdy coś komponuje albo gdy ów instrument jest w tawernie lub miejscu w którym Lyra ma występ, przecież nie będzie tachała czegoś tak wielkiego ze sobą. Przybrała pseudonim artystyczny Czeczotka. Niekiedy instrument w dłoniach zamieniała na karty lub kości do gry - hazard, oczywiście umiarkowany był jedną z najważniejszych rozrywek na pokładzie, więc można powiedzieć, że na tym się po prostu wychowała i często, gdy piraci z innych załóg przybijali do brzegu na neutralny grunt by się po prostu pobawić, Lyra pierwsza biegła do stołów karcianych lub konkursów pijackich, obstawiać. Mimo zaskakującego szczęścia w hazardzie, Lyra związała swoją przyszłość z muzyką i najemnictwem, by mieć jeszcze więcej inspiracji do nowych utworów i czasem wiedzieć o czym śpiewa - wszak często jej publika to łowcy nagród, poszukiwacze przygód i marynarze, którzy niejeden port zwiedzili. Od ponad roku jedyne karty, jakie zazwyczaj trzyma w rękach to karty jej zaklęć - Lyra opracowała swoje podejście do magii mesmerskiej, manifestując magię w łatwych do rzucenia i przechowania kartach.
Wygląd
Czeczotka ma 1.7m wzrostu. Jej skóra zawsze wygląda na muśniętą słońcem. Bardka jest dość zgrabna i porusza się z wdziękiem, zazwyczaj do rytmu muzyki, jeśli jakaś jest słyszalna lub dopasowując się do innych dźwięków otoczenia - szumu fal czy rytmicznej krzątaniny, z reguły niekontrolowanie. Uwielbia się stroić na występy; zazwyczaj chodzi w różach, burgundzie, bieli, brązach, a nawet granatach i błękicie. Jeśli chodzi o jej garderobę poza sceną, ubrania dopasowuje do okazji i miejsca, w którym przyjdzie jej występować. Docenia również różne nakrycia głowy - często swoje stylizacje uzupełnia o kapelusz z dużym rondem i imponującym piórem dopasowanym odcieniem do stroju. Na zlecenia najemnicze zaczęła zakrywać część twarzy maską, by ukrywać swoje cechy szczególne na wszelki wypadek, gdyby misja miała się zrobić nieciekawa i zagrażająca jej artystycznemu wizerunkowi. Nie unika biżuterii i z reguły nosi tylko to, co jest dla niej naprawdę ważne - niestety, tych "naprawdę ważnych" jest dość sporo. Zazwyczaj na jej szyi można zauważyć aksamitkę z wisiorkiem w kształcie czarnego karcianego listka - pik wykonanym z obsydianu oraz rzemyk z wyrzeźbioną w drewnie lirą. Niezależnie od ubioru i okazji zawsze ma co najmniej jeden kolczyk - zazwyczaj jest to złote kółeczko w lewym uchu, które mimo niepozornych rozmiarów wygląda na dość kosztowne. Bardka czasem ubiera drugi do pary, a czasem nawet więcej i to różnych - sześciokrotnie przekłuła uszy, dzięki czemu może nosić po dwa kolczyki w płatkach obu uszu i po jednym w górnej chrząstce ucha (helix).
Uroda jest kwestią gustu, więc najbezpieczniej rzec, że twarz Lyry jest niebanalna i zapadająca w pamięć. Oczy różanego koloru często uwydatnia mocnym makijażem, jeszcze bardziej podkreślając ich nietypową barwę współgrającą z różowym kolorem jej sięgających ramion włosów, regularnie farbowanych acz na tyle dobrze pielęgnowanych, że próżno szukać po nich jakiś zniszczeń od tych zabiegów. Jej włosy się same skręcają - głównie ze względu na wilgoć w powietrzu Lwich Wrót i bryzę od morza, lecz poetka ujarzmia swoje niesforne loki odpowiednimi olejkami, dzięki czemu udaje jej się bez przesadnego wysiłku układać je w fale (i, co najważniejsze mniej męczyć się przy ich czasaniu). Nos Lyry jest prosty i dość wąski. Dziewczyna ma pełne usta. Zdecydowanie wyróżniają ją brwi - dość egzotyczne jakby nie patrzeć, bo kierujące się po skosie ku skroniom. Dzięki temu spojrzenie Lyry wydaje się bystrzejsze, a niektóre jej uśmiechy - bardziej przebiegłe i cwane niż dziewczyna by sobie tego życzyła. Lyra nie koryguje ich kształtu w żaden sposób - ba, nawet go podkreśla i czasem nawet zaostrza odpowiednio dobranym makijażem.
Charakter
Dusza towarzystwa - to pierwsze, co może przyjść do głowy komuś, kto próbowałby ją opisać. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, z lekkością wkręca się w tematy nawet jak usłyszy coś piąte przez dziesiąte, zaś jeśli komuś dokucza to najpewniej w żartach - trudno ją do siebie zrazić. Jest dość głośna, zazwyczaj wesoła i wygadana. Sporo się śmieje i chichocze, zazwyczaj jednak jest to śmiech ciepły i dość życzliwy. Nie należy do wstydliwych osób, ale do towarzyskich, sympatycznych, otwartych i na pewno wnoszących trochę kolorytu do towarzystwa - a także opowieści, niekoniecznie prawdziwych, którymi czasem raczy słuchaczy. Jeśli jednak rozmowa schodzi na tematy, o których nie ma pojęcia to czasem pomędrkuje, ale najczęściej da okazję wygadać się innym, bardziej biegłym - choć jej gadulstwo czasem nie daje jej się zamknąć.
Dzieciństwo na okręcie i dziesięciolecie spędzone w karczmach pełnych ludzi na scenach z innymi grajkami jednak zrobiły jej pewną "krzywdę" - Lyra nie przywykła do samotności i nie przepada za nią, radząc sobie z nią tak dość średnio. Lyra musi mieć kogokolwiek - choćby wierzchowca na podorędziu, choć lepiej by był to ktoś, kto potrafi mówić, żeby było jej raźniej. Sama ze sobą czuje się na tyle niepewnie, że kiedyś, gdy miała skądś wracać całkiem sama pustą aleją lub uliczką potrafiła przez nią przejść tylko z pikowym asem w dłoni pod zaklęciem niewidzialności, niedostrzegalna - dziś na szczęście jest już znacznie z nią lepiej pod tym kątem, ale i tak - dalej samotność dobrze znosi tylko w mieszkaniu. Jej główne mieszkanie znajduje się przy jednej z najbardziej gwarnych ulic Lwich Wrót; lokalizacja ta jest nieprzypadkowa, bowiem drugą rzeczą, która sprawia, że Lyra czuje się niekomfortowo jest cisza. Poetka ma również inne przywary. Bywa momentami nieco egocentryczna. Często najpierw widzi tylko swoje cierpienie, nie zwracając na początku uwagi na to, że może inni mają gorzej - wyjątek to osoby najbliższe, ale często i tak początkowo zamiast myśleć nad problemem to biadoli. Zdarza jej się marudzić, jest też irytująca, gdy nie ma nastroju i nie chce jej się udawać dobrego humoru. Zdarza jej się być wybitnie leniwą, a był czas że pory jej pobudek powoli stawały się legendarne w gildii. Ściemnia i blefuje nie tylko w grach karcianych - potrafi odgrywać rolę. Robi to często nawet w towarzystwie. Głównie ze względu na to, że z każdym kolejnym rokiem jej wesołość nieodwracalnie gdzieś wyparowuje coraz bardziej, zastępowana... Zmęczeniem, frustracją i rozczarowaniem. "Bohaterstwo" okazało się nie być tą z tych wesołych opowieści, a niewesołe opowieści nie cieszą się powodzeniem i oklaskami, więc nie można być autentycznym na scenie. Nowe piosenki zanim się przyjmą, już ustępują miejsca starym, sprawdzonym, więc Lyra artystycznie też tkwi w pewnym pełnym frustracji zawieszeniu. A koncertowanie co 2-3 dni, znikanie na całe weekendy już po dekadzie takiego życia bardzo ją męczy, tym bardziej, że i poza sceną trzeba być Czeczotką, rozmawiać ze stałymi słuchaczami, ustalać kolejne występy z właścicielami tawern... Tylko po to, by często grać do kotleta, wprawdzie za grubszą gotówkę, ale wciąż - zdegradowana do roli pobocznej rozrywkodawczyni, a nie głównej gwiazdy, wizjonerki. Uśmiech Lyry i śmiech są coraz częściej tymi wymuszonymi, a różowe czeczotkowe włosy coraz częściej są skrywane pod iluzją lub kapturem, by nie napatoczyć się na nikogo i by nie musieć czytać o sobie w brukowcu Lwich Wrót zmyślonych plotek. Ale żeby przyznała się komukolwiek do tego co jej tak naprawdę dolega? Oj, nigdy w życiu. Lyra to Czeczotka, rozśpiewany ptaszek o niebywałej energii na scenie, Lyra to uśmiech od ucha do ucha i pogoda ducha, Lyra to bajarka i bajerka, poezja i muzyka, ogromne poczucie humoru i nie lada wdzięk - a przynajmniej takie opracowała sobie oblicze. Nie marudy wystraszonej samotnością, ciszą i plotkami z brukowców, która nie osiągnęła więcej niż odśpiewywanie jednych i tych samych szant od dekady; nie zmęczonej życiem kobiety przed 30, która powoli traci perspektywy, pomysły i plan na dalszy rozwój i przyszłość inną niż rychłe zapomnienie, ledwo zejdzie ze sceny.
Nie jest perfekcyjnym planistą czy urodzonym strategiem, przynajmniej jeśli nie chodzi o gry karciane, więc podczas wymyślania planu widać po niej czasem zakłopotanie lub niepewność. Mimo tej niepewności jednak chętnie daje się porwać przygodzie i próbuje nowych rzeczy, a w ogniu akcji, gdy nie ma już wyjścia zawierza instynktowi i zazwyczaj wie co robić - a przynajmniej nie plącze się bez sensu pod nogami. Zdarza jej się czasem lekceważyć niebezpieczeństwo w imię przygody - Lyra marzyła o tym, by przeżyć na własnej skórze coś epickiego i pięknego, by móc w pieśniach lub opowieściach chwalić się swoimi przygodami, a nie tylko cudzymi dokonaniami, odtwarzając znane i lubiane pieśni. Wiedziała jednak, że bez ryzyka niczego takiego nie dozna - więc parła na przód, z otwartą głową i uśmiechem na ustach, nie wybrzydzając w zleceniach. Dziś przez takie podejście więcej straciła niż zyskała... Obecnie tylko niebezpieczeństwo podnosi jej adrenalinę na tyle, że ma wrażenie że znowu odżyła, chociaż na chwilę. To, co ją naprawdę może dotknąć, to krzywda najbliższych jej osób, mniej przejmuje się sobą niż nimi. Myślała, że posiada sporą odporność na stres i ciężkie zlecenia, tak długo jak w pobliżu ma kogoś bliskiego. Dziś wie, że każdy ma swój limit - ona już swoje poznała. Również poznała limity swojej cierpliwości. Pozornie wydaje się mieć bardzo lekkie nastawienie do tego, co może ją spotkać, ale w rzeczywistości im bardziej się stresuje, tym więcej papla, często przez to starając się załagodzić stres innych. Po tylu sezonach roboty najemniczej dla Ligi, wyrobiła sobie nastawienie, że nie ważne co się dzieje, to jednak prędzej czy później jakoś to będzie. A raczej - że gorzej niż w 1335 AE nie będzie.
Umiejętności


Wyposażenie


Lyra stara się dopasowywać swój ekwipunek do zadań w jakich bierze udział, dlatego jej przyodziewek może być różny. Dziewczyna nie nosi pancerzy - chyba że lekkie skórzane napierśniki lub sprytnie wszyte w odpowiedne między warstwy materiałów jej ubrań ochraniacze, podobne do tych, z których korzystają czasem zawodnicy wyścigów żuków, dlatego ciężko w jednym akapicie pokryć wszystkie warianty. Bardka nosi biżuterię, na którą z reguły składają się: złote lub srebrne kolczyki-kółka w obu uszach, aksamitka z czarnym pojedynczym listkiem (karciany pik); niekiedy srebrny naszyjnik z lirą - te przedmioty nie pełnią żadnej dodatkowej funkcji i nie mają sporej wartości na rynku.
Jeśli chodzi o bronie i przewodniki magiczne, poetka zabiera co najmniej jedno lub dwa z nich:
- sześciostrzałowy rewolwer, który przewodzi magię oraz zapas amunicji do niego
- "Desafio", szablę należącą niegdyś do Annslaug "Rysy" Jednookiej (przewodzi magię). Szabla została dostosowana do wzrostu kobiety i przeszła renowację w Północnej Kuźni Karaga Krucze Serce. Dodatkowo umieszczono w niej pokryty runami heksagonalny szafir, który pozwala użytkownikowi na pięć sekund przyjąć formę Morskiej Mgły. Zaklęcie ładuje się pół godziny
- wachlarz z ukrytymi ostrzami, przewodzący magię (pamiątka ze zleceń w Kintaju)
- kusza pistoletowa - zabierana tam, gdzie pistolet narobiłby za dużo hałasu
Czasem Lyra zabiera ze sobą awaryjne przewodniki magii, na wypadek gdyby została rozbrojona:
- talia kart do pokera - kilka kart z talii zawiera w sobie kryształki, które mogą być używane jako przewodniki magiczne
- wykonany z różowego złota zegarek kieszonkowy z grawerem czeczotki (ptaszka) siedzącej na gałęzi, prezent od Dana na pierwsze Wintersday odkąd się zakumplowali. Dodatkowo wprawiono w niego lusterko i odpowiednio je zabezpieczono przed rozbiciem
- rzadko: kolczyk w kształcie skrzydła z wprawionym weń z rubelitem
Nie samą walką człowiek, a w szczególności bard żyje, więc poza ww. Lyra często ma przy sobie:
- talię kart tarota
- wybrane instrumenty muzyczne, jeśli nie zanosi się na zlecenie
- ołówek
- notes pełen nowych rymów, na szybko spisywanych melodii i nut, a także terminów jej występów lub innych planów
- sznurówki
- igłę i nitkę, jakby jej odzież wymagała natychmiastowej naprawy
- kilka frotek
- wybrane kosmetyki do makijażu
- scyzoryk, którego najczęściej wykorzystywanym narzędziem jest otwieracz do wina
- zapalniczka lub zapałki
Dziwniejsze przygody Lyry na zleceniach z gildią
- Udawała Szefową Domu Uciech na potrzeby jednego śledztwa. W jej charakteryzacji główne skrzypce grała koloryzacja i ufryzowanie włosów, zainspirowane wyglądem palnika alchemicznego.
- Przywróciła słoneczną pogodę nad Solnym Brzegiem. Po drodze do celu przeżyła krótkie zauroczenie głównym "złym" bandytą, szukała pewnej starej szanty, zaprzyjaźniła się z karczmarką i namiestnikiem, a także poznała tajemnicę cylindra pewnego asura. Chciała też ukraść czaszkę przewodnika z pewnych Ruin z Vabbi i holoprojektor z hologramem roztańczonego norna, ale ciężko by było wynieść obie te rzeczy niepostrzeżenie; jeszcze ciężej się z nich wytłumaczyć.
- Wystraszyła jedno miasteczko w Kessex w ramach pomocy jednemu dworzaninowi Szalonego Króla, pomagając mu się wznieść wyżej w hierarchii, ocalając od zapomnienia i zyskując tym samym wtyki na dworze królewskim. Co z tego, że w akurat TYM dworze królewskim, to przynajmniej jakiś dwór! Do tego zaprzyjaźniła się ze skrzynią-mimikiem z zębami, którą ma nadzieję spotkać ponownie na festiwalu w 1335 AE.
- Podczas eksploracji jednego wraku wraz z Czaplą wylądowała półnago przed nieumarłym kapitanem, który wywrócił ich świat do góry nogami kilka razy, za co ukradła mu trąbkę. Świadoma, w jakich ustach ta trąbka była wcześniej, bardzo nie chciała jej używać, wrabiając w te zadanie Kubryka
- Wraz z Araniusem wabiła bandę nieumarłych śpiewając najbardziej sprośne zwrotki Morskich Opowieści. Podziałało! Swoją drogą, dość dziwnie biega się z młodzikiem za rękę, śpiewając o skośnych cyckach kintajek.
- Na zleceniu w Southsun polegającym na pogoni za legendarną bronią kompletnie nieświadomie wepchnęła grupę w pułapkę, ale się opłaciło - bo w tę pułapkę jednak trzeba było wpaść by się czegoś dowiedzieć
- Uwolniła Djinna-strażnika skarbca w jednych krasnoludzkich ruinach. Przedtem jednak opowiedziała mu dość barwnie o tym, jak to Pakt atakował zad Kralkatorrika podczas ostatecznej potyczki ze starożytnym smokiem i jakim Joko był świrem (w tym również o choyach w jego haremie)
- Wzięła udział w lekcji prowadzonej przez Farranda. Od tego czasu rzuciła Dana kilkukrotnie... Na ziemię. Wszak ta lekcja dotyczyła samoobrony, walki bez broni i rozbrajania przeciwnika.
- Zwykła wyprawa po pomidory wraz z Kat i Verą skończyła się nie lada awanturą z młodzieniaszkami zastraszającymi rolników i sprzedawców w celu wymuszenia haraczu. Zwykłe straszenie skończyło się kradzieżą ich butów i uciętym małym palcem jednego z nich.
- Podczas szturmu na kryjówkę kintajskich bandziorów z nieba spadł przed nią mężczyzna (i bolało go jak spadł z nieba, bowiem złamał nogę), a potem krzesło, które wylądowało na Kat. Wszystko to było spowodowane przez pewną sprzątającą popielkę.
- W Kaineng miała sporo przygód - ratowała budki z jedzeniem przed kappami, ganiała po magazynach i walczyła z przeciwnikami o ksywkach, jakich nie powstydziliby się zwolennicy zajmowania najciemniejszych kątów w tawernach. Zaprzyjaźniła się z tengu, będącym zwolennikiem rozweselających mieszanek ziołowych przyjmowanych w nadmiarze w formie pitnej, a także z Tengu, który walki kończył jednym ciachnięciem oraz z dziewczyną szukającą mamy i taty, czy detektywem, który w trakcie ich ostatniej wspólnej misji - czego Lyra nie wie, tylko się może domyślać - modlił się za nią (i resztę). Przeżyła również chwile wielkiego gniewu i determinacji, ciężkie poranki w kuchni, przyspieszony kurs pielęgniarstwa, wybuchy golemów i technologii i dużo występów w "Harmonii", dzięki którym mogła odłożyć sporą sumę poza zyskiem ze zleceń najemniczych. Pomiędzy tym wszystkim znalazł się też czas na treningi z zakresu barierowania z Markusem. Jednak akcją, którą Lyra jednak zapamiętała najsilniej i najmocniej, była sytuacja w której podczas jednej misji ona i część grupy została uśpiona i wywieziona wgłąb Starego Kaineng. Całe szczęście, ze trafili wtedy na Nikę, ducha, który kręcił się po tych ruinach. Nika pokazała im kilka sztuczek, jak przemieszczać się wśród umarłych tak, by do nich nie dołączyć i zaprowadziła ich do łodzi, którą mogli bezpieczniej uciec do miasta. Lyra nigdy by nie pomyślała, że kiedykolwiek pozna taką "żywą" legendę. Gdy jej umysł zaczął wypierać te wspomnienie, wpisując je pod efekt uboczny toksyny, jaką ich potraktowano, Lyra podczas ostatniego zadania w Kaineng ujrzała ją ponownie. Duch był świadkiem wielkiego zakończenia wszystkich ligowych (i nie tylko) problemów w tym danym momencie.
- Poza wtykami na dworach królewskich (punkt o Szalonym Królu, ale to dalej jakiś dwór i jakiś król!) Lyra ma też wtyki w świecie maszyn. Ostatnio miała okazję gawędzić z łodzią z kurzickowym akcentem o imieniu Kurt, należącą do Hana So. Co jeszcze dziwniejsze, chwilę przed jej rozmową z łodzią, jej Dan - ten sam Dan, który niegdyś pracował na dworach i obracał się wśród arystokracji - próbował wkręcić Kurta, że przyszedł do niego po wódkę.
Cenne lub/i dziwne przedmioty, zdobyte podczas przygód z gildią


- wygodny fotel, będący podarkiem na Wintersday od pana Instruktora
- zegarek z różowego złota z grawerem czeczotki będący podarkiem na Wintersday od Dana
- żółtoczarny flet ze skarbca w Dzalanie (magiczny, może wezwać raz na dzień rój węży do ataku na dany cel)
- harfa z krasnoludzkiego skarbca, prawdopodobnie wykonana z deldrimoru
- lutnia kurzicków. Lyra każdemu zaiteresowanemu wkręca, że to jedynie replika inspirowana tym najbardziej muzykalnym z dawnych rodów, lecz prawda została między nią i Danem, który sprezentował jej instrument - to najprawdziwsza lutnia dzieła Lutgardisów, zabrana ze Zbrojowni Vasburgów.
- nuty i słowa pieśni Kurzicków - Markus var Maelius spędził kilka dni w klasztorze, by przepisać nuty z zachowanych w Zbrojowni ksiąg i podarować kajet z nimi Lyrze
- flet poprzeczny, wykonany przez Lutgardisów z drzewoskały, podarowany jej przez Merę od tak, w barze w Lwich Wrotach. Instrument wymagał wymiany płytki ustnikowej i korka, bowiem te części były ze zwykłego drewna, ale nic więcej nie uległo uszkodzeniu mimo upływu lat. Początkowo poetka chciała jedynie odnowić instrument dla strażnika i mu go oddać, ale Mera jasno powiedział, że ma to potraktować jako prezent. Za co? Ciężko rzec.
- kolczyki wykonane z platyny - bogato zdobione, długie i zwisające. Kolczyki w swoim kształcie przypominają ptasie skrzydło z którego na łańcuszku z najdłuższego z piór zwisał oprawiony w romboidalną oprawę różowy kamyk, prawdopodobnie rubelit. Kamyki szlachetne w biżuterii mogą posłużyć jako awaryjne przewodniki magiczne na jedno-dwa zaklęcia. Lyra dostała je od Dana.
- runa aury ognia
- bransoleta z akwamarynem zdolna do zmagazynowania jednego dowolnego zaklęcia (raz na dzień) wykonana przez Araniusa
- "Była to bransoleta wykonana z dziwnego rodzaju złota, ciężko stwierdzić, czy był to po prostu stop o bardzo jasnej barwie, czy było to białe złoto po próbach w kwasie, a może jeden z nowych wynalazków czeladnika. Wiadome było natomiast jedno, był to metal jasny jak letni promień słońca, wypolerowany do tego stopnia, że odbicie było prawdziwsze niż w lustrze. W dodatku można było zauważyć, że bransoleta była opalizowana, odbijała światło pozostawiając na swojej powłoce nieco błękitnego niczym morze błysku. Dzieło można było podzielić na dwa fragmenty. Pierwszy był wykonany z jednego sztywnego fragmentu stopu, miał on kształt łuku krzywizną dopasowany do kobiecego nadgarstka. Drugi fragment dopełniający "koło bransolety" to dobrze wykonany, mocny lecz nadal piękny podwójnie spleciony łańcuszek z zapięciem. Wyglądał naprawdę solidnie, można też było się domyślić, że czeladnik wiedział co robi i testował jego wytrzymałość. Jeśli chodzi o aspekt zdobień, stały fragment grawerowany był płytkim rytem, ilustracje prezentowały delikatne zarysy fal morskich, w połączeniu z odcieniem stopu przynosiły na myśl poranek nad brzegiem wielkiej wody, przy kubku kawy czy herbaty. Na samym środku zarówno pod względem długości jak i wysokości łuku można było zobaczyć akwamaryn lśniący jasnym błękitem, był on w kształcie serca z nałożoną heksagonalną fakturą na jego powierzchni. Co dość nietypowe, kamień ten miał za sobą tło, zeszlifowane na gładko białe tło wyglądem przypominające perły. Miało ono romboidalny kształt, a akwamaryn znajdował się w samym centrum. Dopiero całość - kamień wraz z "płytą tła" zabezpieczony był złotymi ramionami."
- FKFA (fotonowy konwerter fal akustycznych) oraz wzmacniacz WMOR wprost z TechLab Eva do nagrywania dźwięków na osiem różnych ścieżek, zapisu go i odtwarzania. Więcej po otwarciu obrazów z prawej strony.
- Obraz "Dama z Kirinem" pędzla Seon'a Wonga - obraz elementalistki jadącej na Kirinie. Lyra jest w trakcie szukania eksperta, by wycenić obraz. Wstępnie zamierza wpłacić pieniądze po sprzedaży obrazu na poczet gildii.
Środki transportu
Skiff (w Kintaju)
Skiff Lyry przypomina najbardziej standardowe rybackie łodzie. Spodnią część łodzi pomalowano neutralną brązową farbą, z kolei relingi, pozostawiono w odcieniu jasnoturkusowym jak w większości kintajskich łodzi. Na prawej burcie od szablonu wymalowano białą farbą nazwę skiffa - "Czajka". Na tym skiffie zmieści się góra 6 osób i to na ścisk. Łódź jest regularnie sprzątana. Pod pokładem znajduje się kilka schowków - w nich Lyra zazwyczaj przechowuje mały zapas jedzenia, alkohol, jedną apteczkę, wiadro na ryby oraz ekwipunek wędkarski albo przewozi swoje instrumenty albo raptora. Aktualnie skiff jest rozładowany i umieszczony w magazynie w Przystani w zatoce Kuang.
Nudel
Nudel to raptor Lyry, zakupiony w Kintaju pod wpływem chwili i zauroczenia, na szczęście nie tak ślepego, by bardka się o niego nie potargowała solidnie, utargując jeszcze całą uprząż, ale na tyle ślepego, by bardka nie zastanowiła się, czy to dobry wierzchowiec dla początkującej raptorzary. Poetka długo się z nim zaznajamiała i uczyła się na nim jeździć pod okiem instruktora. Nudla, poza smakowitym imieniem wyróżnia jego wielkość, bo to duży raptorzy chłopak, turkusowe umaszczenie, zielonkawe nieregularne plamy na łuskach na szyi i nakrapiane fioletowopurpurowym kolorem rogi i kolce, a także złote, głębiej osadzone oczy obdarzające świat wzrokiem istoty niegrzeszącej żadną myślą - ale nic bardziej mylnego. Nudla wyróżnia właśnie też charakterek - wszystkie rogi i kolce stworzenie ma nie od parady, jest stworzeniem dość gwałtownym i niezależnym, a do tego krzykliwym o wyjątkowo dziwnym repertuarze dźwięków.
Obecnie:
- Lyra potrafi utrzymać się w siodle i jechać niezależnie od humoru Nudla
- Nudel akceptuje Lyrę w swoim siodle, o ile akceptuje siodło, bo to już zależy od humoru, bo jak Lyra patrzy, jest najgrzeczniejszym Nudlem świata
- Słuchanie jeźdźca - to jedno, posłuchanie - to jednak drugie, nieważne jak głośno jeździec krzyczy, chyba że to Lyra, to jednak posłuchać wypada
- Wszystko co leży na ziemi, jest wielkości wkładalnej do pyska i odznacza się mocno od otoczenia kolorem bądź zapachem leży wśród zainteresowań Nudla, chyba że Lyra jest w zasiegu wzroku
- Nudel hobbystycznie przegryza większość wędzideł, szczególnie jeśli wędzidło przeszkadza mu w złapaniu ciekawostki znajdującej się na ziemi, dlatego ma uprząż bez wędzidła i reaguje na to, którą nogą Lyra bardzie go dociska gdy jadą
- Nudel może być przewożony w skiffie lub innym środku transportu, jeśli na czas podróży zapewni mu się odpowiednią dawkę jedzenia lub coś do gryzienia. W przeciwnym razie element do gryzienia znajdzie sobie sam lub podniesie larmo
WAŻNE: Ostre kolce na grzbiecie Nudla - te na które jeździec mógłby się nadziać podczas szaleńczych biegów - wbrew temu co jest mechanicznie są odpowiednio spiłowane lub tam, gdzie to niemożliwe, osłonięte specjalnymi częściami oporządzenia wierzchowca.
Nudel posiada kilka umiejętności.
- To raptor szkolony do walki, dlatego szpony, jego masa, obkolcowany ogon i zębiska, a nawet ten wyjątkowy wrzask to jego główne bronie. Nudel nie boi się hałasów, błysków czy zagrożeń, nawet większych od niego. Szarża, ogłuszający wrzask, atak ogonem czy ugryzienie to najlepsza odpowiedź na wszystko co mu nie pasuje, ale na szczęście rozumie komendy takie jak stop.
- Jako że Nudel jest raptorem, potrafi skakać bardzo daleko, jak na raptora przystało i odległości się nie boi. Jego susy są imponujące i szybkie. Nie jest to może teleportacja, ale Nudel mógłby brać udział w zawodach raptorzych atletów i nie zająłby ostatniego miejsca.
- Nudel jako tako odnajduje się ciągnąc wóz. Nie jest to jego ulubione zajęcie, ale da radę, w razie czego uciągnąć coś na kółkach. Nie jest powiedziane że w chwili zagrożenia nie zrobi czegoś durnego jak pakowanie się w walkę, jak nie będzie widział Lyry.
- Potrafi się ukryć. Tropić Lyrę utrzymując dystans nawet większy niż 100 m, zanieruchomieć czy nawet wpakować w najgorsze bagniska i zarośla na komendę "Ukryj się".
- Nudel jest gadem toteż ma gadzie zmysły. Potrafi w pewnym stopniu wyczuwać zagrożenia i dawać o nich znać jeźdźcowi. Najczęściej upiornym wrzaskiem lub odwracając łeb w stronę jeźdźca powarkując, czasem strosząc wszystkie swoje kolce ale zawsze jakoś.
Flauta (w Centralnej Tyrii)
Lyra dosiada płaszczki w kolorze kakaowo-białym; biel występuje w postaci łezkowatych plam ponad ślepiami stworzenia oraz na spodniej części jego ciała. Płetwy stworzenia są nakrapiane niebieskawymi maleńkimi kropeczkami. Rozkład umaszczenia, rozmiar stworzenia, szerokość jego "klatki piersiowej" i charakterystyczny kształt ogona, który swoim wyglądem przypomina bardziej ogon orki czy delfina pozwalają łatwo je dopasować do wzorca gatunku Oceanicznych Szerokoogonów. Płaszczka Lyry nosi wdzięczne imię Flauta, od rodzaju wiatru... A w zasadzie jego braku na morzu. Płaszczka aktualnie ma cztery lata; Lyra przygarnęła ją (a w zasadzie wygrała w pokera i zatrzymała) jak była jeszcze małym skimmerkiem. Jest to stworzenie zdecydowanie ceniące sobie kontakt z jeźdźcem - często nadstawia grzbiet i płetwy do drapania. Dość aktywne, potrafiące nurkować, aczkolwiek od eksploracji głębin bardziej ceniące sobie zabawę na mieliźnie, najlepiej z innymi skimmerami lub z piłką; a najlepiej to z jednym i drugim. Czasem próbuje gonić ławice ryb i przepędzać je z okolic bliskich powierzchni wody. Najczęściej żywi się rybami, choć jej przysmakiem są wszelkiego rodzaju skorupiaki - głównie dlatego, że Flauta lubi jak coś chrupie. Przepada za muzyką - a jakież ma wyjście, skoro jej właścicielka jest bardką, a Flauta często jest pierwszym słuchaczem nowych tworów dziewczęcia, albo i nawet inspiracją do niektórych kawałków. Płaszczka dobrze sprawdza się jako wierzchowiec - podróżowanie na niej jest przyjemne, żadnych nierówności na drodze nie czuć, a do tego trudno się na niej rozbić, z kolei upadki z wysokości są jej niestraszne - Flauta sobie z wysokościami świetnie radzi. Potrafi też robić beczki, obroty i szybkie zwroty, zaś po tafli wody ślizga się aż miło; wielkie płetwy i szerszy ogon pozwalają jej nadać sobie sporą prędkość na starcie, a później sprawnie manewrować. Na lądzie sprawa ma się inaczej, tam Flauta woli dostojnie sunąć nad powierzchnią ziemi, a na pęd i pośpiech zdobywa się tylko gdy Lyra bardzo nie daje jej spokoju. Nie jest najcichszym wierzchowcem - ma skłonność do burczenia i muczenia i tylko głaskanie po głowie może sprawić, że jednak się zamknie. Czasem ów burczeniem i muczeniem odpowiada Lyrze na różne pytania lub stwierdzenia, jakby prowadziła z nią rozmowę, ale to mało zgodne z prawdą porównanie - po prostu, jak Lyra wydaje dźwięki, to Flauta też. Co ciekawe, nie zawsze ma na sobie pełne siodło i uprząż - szeroki grzbiet i budowa ciała płaszczki pozwalają jeźdźcowi nawet jeździć na niej na oklep. Reaguje zarówno na komendy słowne jak i na wyuczone gesty jeźdźca. W teorii można ją zostawić w każdej stajni, ale na dłuższy czas lepiej by była to stajnia dostosowana do skimmerów, najlepiej przy morzu, a najlepiej w ogóle by była to znana jej stajnia z wierzchowcami innych członków załogi Lyry. Inaczej może się stać kapryśna i markotna... Chyba że Lyra ją udobrucha... I tu wracamy do tematu skorupiaków i innych przysmaków. Flauta aktualnie przebywa z załogą Lyry - nie towarzyszy poetce podczas przygód w Kintaju.
Ciekawostki

- Lyra pochodzi z załogi Jolly Jagger Lager. Na pirackim okręcie spędziła swoje całe dzieciństwo - jest córką nawigatora i pani bosman. Grupa powróciła do Lwich Wrót dopiero na początku 1325 AE i otworzyła pub, w którym Lyra zaczęła występować. Obecnie dziewczyna rzadko wypływa z piratami, zakochana w lądzie i tawernach Lwich Wrót lub przygodach z gildią, aczkolwiek całą załogę traktuje jak rodzinę i to raczej się nie zmieni.
- Poza rozrywkami i nocnym życiem, kocha makaron, mogłaby go jeść do końca życia. Ma też słabość do kwaśnych smaków, najlepiej możliwie jak najmocniej cytrusowych. Choć jej ulubione alkohole to rum oraz grog, ostatnio zdarza jej się częściej pijać wino lub testować nowe połączenia.
- Potrafi na poczekaniu wymyśleć piosenkę - szczególnie, gdy może to być satyra lub piosenka prześmiewcza.
- Często stawia sobie lub innym tarota, często szukając odpowiedzi w kartach na różne pytania. Mówi, że jej talia do tarota jest magiczna - ale to bzdura. Czeczotka leje wodę zawodowo i potrafi tak zinterpretować kartę by pasowała do sytuacji. Druga sprawa, że dziewczyna naprawdę wierzy w część swoich wróżb i siłę tych kart - a na pewno zdolność udzielenia jej odpowiedzi.
- Miała pewną słabość do hazardu... Choć nigdy nie przepadała za grą o ogromne pieniądze, uważając ją za bardzo ryzykowną, szczególnie podczas opuszczania tawerny z sakwami wypełnionymi monetami.
- Jest kojarzona i dość rozpoznawalna w Lwich Wrotach, które są jej domem od prawie dekady - często grywa w tamtejszych pubach ze swoim zespołem Capella D'Angelo, a także solo. Zazwyczaj śpiewa, ale jej głównym instrumentem jest lira, aczkolwiek Lyra również nauczyła się gry na flecie picolo, harmonijce, harfie, ukulele oraz pianinie.
- Ze swoim zespołem niegdyś sporo podróżowała - na początku, zanim zyskali swoją popularność podróżowali po wioskach i miasteczkach Gendarran od festynu do festynu, z jednej zabawy na drugą, a niekiedy nawet wesela, budując w ten sposób sieć kontaktów gotowych ich polecić. Teraz, już po dekadzie improwizowane "trasy koncertowe" nie stanowią ich głównego źródła zarobku, zespół nawiązał stałą współpracę z kilkoma miejscami, ale wciąż kilka razy do roku, jak poniesie ich fantazja potrafią pojawić się gdzieś niezapowiedziani.
- Lyra od swojego ojca nauczyła się tego, co niezbędne w jego profesji nawigatora - zna położenie gwiazd i gwiazdozbiorów na niebie, potrafi czytać i kopiować mapy oraz ma do nich dobrą pamięć - choć najbardziej zapamiętuje rozłożenie cieków wodnych, jezior czy mórz, plaż i portów.
- Jej mieszkanie znajduje się w ścisłym centrum Lwich Wrót. Wieczorami, jeśli nie ma nic innego do roboty Lyra przesiaduje na balkonie z widokiem na jedną z najgwarniejszych ulic i grywa na harfie lub lutni, ale nie ma z tego powodu problemów z sąsiadami - dogadała się z nimi, a właściwie to jest z nimi nawet w jednym zespole - poniekąd tak się właśnie poznali, ale to osobna historia.
- Była kojarzona w większości kasyn Lwich Wrót oraz w kasynie w Amnoon jako dość częsty bywalec; na pewno nie gracz za najwyższe stawki, ale ktoś z kim zawsze dobrze się założyć. Obecnie mało kto o niej pamięta - Lyra przestała się tam pojawiać, nawet kilka sezonów przed wyjazdem do Kintaju.
- Nieważne, czy to, z czym się styka to stoisko z rybami niepierwszej świeżości, czy scena wymyślnego morderstwa, czy może pozostałości po imprezowej nocy pod tawerną albo kawałki truchła trupa z Orr, Lyra jest dość odporna na przykre widoki i przykre zapachy. Nie jest oczywiście ich fanką - ale rzadko odwraca wzrok czy zatyka nos w panicznej prędkiej ucieczce przed paskudną wonią, jeśli nie ma takiej potrzeby.
- To, że nie jest aż tak wrażliwa na zapachy i obrzydlistwa nie sprawia, że jest jej wszystko jedno. Wprost przeciwnie - Lyra dba o siebie dość mocno - jej łazienka pełna jest wszelkich specyfików alchemicznych i bardziej naturalnych, nie tylko makijażowych. Lyra zaopatruje się w porządne kremy, zawsze ma zapas chłodnych kompresów na ukrycie zmęczenia. Używa też różnych zapachów - w chłodniejszych sezonach pachnie zazwyczaj jabłkiem i cynamonem, zaś gdy jest ciepło zdarza jej się postawić na zapachy z nutą kokosu lub cytrusów. Jej absolutnym faworytem jest jednak orientalno-owocowa kompozycja z nutami śliwki i czarnego pieprzu.
- Lyra może nie jest mistrzem kucharzenia i gotowania (pomijając makaron, Lyra uważa się za mistrza makaronu), ale za to zdarza jej się piec. Większość jej wypieków jest przełamana wyczuwalną kwaśną owocową nutą, ale przy tym dobrze dopasowaną do smaku wypiekanych łakoci. "Specjalizuje" się w ciastach oraz ciasteczkach z tortami ma jednak różne przeżycia. Swoimi wypiekami zazwyczaj obdarowuje zespół i załogę, choć zdarzają się wyjątki.
- W Kintaju, na wyspie Shing Jea podjęła pracę w dwóch tawernach: zwyklej portowej knajpie "Pod skrzydłem Chidori" i w "Domie Szkarłatu i Bieli" dla znacznie bogatszych tylko kintajskich mieszkańców wyspy, gdzie jakiś czas występowała jako bard co najmniej raz w tygodniu; niestety, gdy Liga przeniosła się do Kaineng, Lyra zawiesiła na jakiś czas występy w obu tych miejscach, żeby grywać w stolicy w "Harmonii" na Placu Lutgardisów. Po wszystkim Lyra z uwagi na zamiłowanie do portowych tawern blisko morza wróciła do sporadycznego występowania w "...Chidori", ale przeniosła swoją działalność artystyczną spowrotem do Lwich Wrót od kiedy można swobodnie podróżować na kontynent portalem z Arborstone.
- Lyra z tawernami ma jeszcze więcej wspólnego, niż występowanie w nich czy picie piwa - jeszcze przed wyjazdem do Kaineng w 1334 AE pod czujnym okiem Morgany, przyuczyła się miksowania drinków i szerokopojętej pracy za barem, w czym na pewno pomogło jej pogodne usposobienie i otwartość na innych. Lyra potrafi wykonać najpopularniejsze drinki i kilka autorskich (a raczej takich, których nigdzie nie znalazła, a jej "dobrze smakowały" podczas testów). W Kintaju, kiedy spora część Ligowiczy zatęskniła za kuchnią z kontynentu (a pan Wang zwęszył sposób na większe obroty tawerny na wyspie), Lyra wraz z wcześniej wspomnianą barmanką i ze wsparciem gildii opracowała menu "Północnej Bryzy" i podarowała kintajczykom część znanych na kontynencie przepisów, które o dziwo, się przyjęły. Poza barami i jadłodajniami, tawerny to też często kawiarnie - a dzięki Khaledowi Lyra nauczyła się wykonywać znośną kawę po elońsku. Lyra nie zamierza jednak zmieniać ścieżki kariery, chociaż jeśli jest potrzeba okazjonalnie może pomóc w organizacji jakiś wydarzeń od "kuchni strony" (lub baru).
- Lyra ma: raptora Nudla, płaszczkę Flautę i skiffa Czajkę.
- Poetka uczyła się sztuki kintajskich wirtuozów. Podstawy poznała w klasztorze Shing Jea, by potem z powodzeniem zaadaptować wirtuozerską technikę zbierania ostrzy - w jej przypadku kart - by ulepszyć własną technikę walki i swoje zaklęcia. Poetka zamiast przywoływać karty o konkretnym działaniu najpierw tworzy je jako „puste” i dopiero rzucając je z własnej ręki nasyca je konkretnym efektem. Karty zamiast unosić się nad jej głową formują się przy jej pasie w specjalnej „Ładownicy” nie zwracając aż tak bardzo uwagi.
W związku z tym, zaadaptowała również wirtuozerskie zaklęcia służące do gromadzenia ostrzy – w tym przypadku kart.
- Lyra w 1334 AE wyruszyła do Orr. Poświęciła tam czas na badanie Orriańskich „syren”, dzięki czemu udało jej się pojąć naturę wplatania melodii w zaklęcia. Ostatnie niezbyt obfite w pracę najemniczą sezony (1337AE) i brak większych sukcesów na polu artystycznym sprawiły, że Lyra, by nie stać w miejscu rzuciła się w wir eksploracji tej dziedziny magii. To co opracowała, to tylko krztyna tego, jakie możliwości miałaby w Orr, ale i tak, w jej skromnej opinii są one warte wypróbowania na większym gronie niż tylko jej zespół czy Dan.
- OOC: Pseudonim artystyczny Lyry - Czeczotka pochodzi od nazwy bardzo towarzyskich i rozśpiewanych ptaszków. Nazwisko zaczerpnięto od Nikolaosa Andreasa Dandolos'a, hazardzisty znanego szerzej jako Nick the Greek. Nazwa zespołu do którego należy Lyra? To zwyczajnie przeinaczenie nazwy capelli d'Angelo. Tak, to rodzaj makaronu.
Formularz rekrutacyjny
“Imię i nazwisko: Lyra Dandolos
Wiek: 26 lat
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Powiązane organizacje: Załoga Jolly Jagger Lager, kwintet Capella D'Angelo
Umiejętności związane z walką: magia mesmerska, strzelectwo (broń krótka)
Umiejętności niezwiązane z walką: żeglarstwo, znajomość gier karcianych, gra na instrumentach (harfa, flet, lira, lutnia, harmonijka, ukulele), śpiew
Powód dołączenia do Ligi Sześciu Filarów: możliwość uczestniczenia w zadaniach, urozmaicenie
Adres korespondencyjny: Lwie Wrota, aleja Morska 4/12
Osoba rekrutująca: Selb Coalgrasp
— Formularz spisany podczas dołączania do gildii fabularnie, 89 Feniksa 1334.
Plotki
Coś słyszałeś o tej bardce? Chcesz rozpuścić ciekawą plotkę na temat tej postaci? Usłyszałeś/aś o czymś co dotyczyło właśnie jej? Napisz to!
- "Bardzo dobrze jest mieć kogoś takiego jak Lyra blisko. Miałam ogromne szczęście spotkać ją na swojej drodze za pierwszym razem gdy zawitałam do LA. Zawsze imponowało mi jej pozytywne nastawienie i to jak komfortowo czuła się w miejscach, których nie zna, wśród ludzi, o których nie miała pojęcia. Dalej mi to imponuje i prawdopodobnie nigdy nie przestanie. Do tego ma słowiczy głos. Przecudowny. Rozpływam się za każdym razem gdy go słyszę. Planuję kiedyś zaprosić ją do siebie. Może uda mi się ją namówić, żeby zaśpiewała tylko dla mnie. Właściwie… mam dla ciebie radę. Nie graj z nią w karty. Ani w kości. Nie przeszkadza mi utrata części garderoby, ale coś jest zdecydowanie nie tak." - Kira Sverige
- "Jej osobowość jest prosta, jak konstrukcja chłopskiego cepa. Mimo to odnoszę wrażenie, że za tym może kryć się coś więcej. Wszak bardowie dużo słyszą i mówią. Dalej jednak nie przypominam sobie, aby zagrała cokolwiek w karczmie a mamy niewyjaśnioną tendencję do zjawiania się w niej przeważnie o tej samej porze" - Dan Ian Oscar
- "Lyra to przede wszystkim muzyczna dusza, ale gdybyśmy mieli więcej takich jak ona to liga byłaby jedną z czołowych gildii w Tyrii. Tak wiele potrzeba? Wystarczyło przyjść, powiedzieć w czym jest problem i zaproponować rozwiązanie. Tak jest dużo szybciej i łatwiej niż siedzieć w kącie i marudzić pod nosem." - Markus var Maelius
- "Mam wrażenie, że Lyra lubi być. I do tego lubi być bardzo. Myślę, że to dobra cecha dla artysty. Nie wiem, co mogę o niej więcej powiedzieć. O, na pewno doceniam, że jest lojalna wobec swoich, a że ci swoi to Vera, to... cóż, taktycznie to przemilczę." - Sevill Sierra
- "Ach! O Lyrze chcesz pogadać? Ze mną? A po co to się bawić w takie podchody! Przecież to jedna z najlepszych kompanek do jakiekolwiek rozmowy. Sio! Sam sprawdź... No, ale skoro nalegasz to odpowiem krótko jako, że znam ją od lat. Bardka, Kanciara, Męczydupa i jedna z najlepszych przyjaciół jakichkolwiek miałam!" - Vera Crowley
- "Definitywnie najweselsza osoba w karczmie, od momentu gdy przekracza jej próg. I wcale nie wygląda, jakby wychowywała się z piratami." - Krivvs
- "Nie wiem... ja to chyba poznałam innych piratów. Bo tej to bliżej do wychuchanej szlachcianki z Divinity niż do wprawionej piratki. Co nie zmienia faktu, że nawet normalnie się z nią rozmawia. I nie wiem o co chodzi z tym, że przedstawia się jako Meczydupa, bo też jakoś chyba inną definicję tego słowa znam. Bo ani to nie jest irytujące ani tym bardziej natrętne. Bo ledwo kto co powie, to wychodzi z karczmy." - Mimetka
- "Strasznie gadatliwa i otwarta. Ale gdy trzeba coś wyjaśnić to potrafi streścić wszystko w paru zdaniach i rzeczowo przedstawić sytuację. Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której nie wiesz co dzieje się dookoła, ona zaraz wszystko wytłumaczy." - Korrus
- "Jej wypieki są tak dobre, jak jej śpiew." - Dan Ian Oscar
- "Interesująca mesmerka. Czy któryś z mistrzów-Wirtuozów nie przedostał się do Tyrii i dla niepoznaki miast ciskać sztyletami, uczył jak rzucać magicznymi kartami do gry?" - Zhong-Li
- "Dobre poczucie humoru, niezły styl. Figura całkiem, całkiem, głos jeszcze lepszy. Całokształt jednak psuje jej jedna mocna, zasadnicza wada. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i w mgłach wskazują, że jest już zajęta." - Juan Correira
- "Ostatnia towarzyszka jaką awansowałem. Na przykładzie naszej znajomości widzę jak bardzo się zmieniłem od kiedy przestałem być opiekunem. Nie patrzę już na ludzi przez pryzmat gildii a... własnymi oczami. Lyrę widziałem zawsze jako porządną i rzeczową osobę, dopiero teraz widzę jak bardzo się różnimy. Nie zarzucałbym jej nieszczerości, ale mam wrażenie że jej "ogłada" to sposób na unikanie konfliktów. Mam jedynie nadzieję że jej miłe nastawienie wobec mnie, nie jest spowodowane faktem że zwyczajnie nie chce stanąć po mojej złej stronie, albowiem ją lubię." - Markus var Maelius
- "Wydaje sie być w porządku, oraz idzie z nią porozmawiać. Na pewno robi wyśmienite wypieki!" - Eastia Bloodclaw
- "Nadal mam problem wymówić jej imię, mimo drobnej złośliwości, wydaje się porządną osobą"' - Nassan Bloodclaw
- "Lyra, mam wrażenie że to taka starsza siostra, której nie mam. A czasem matkuje naszej grupie. Dobra kucharka, w końcu można komuś popatrzyć się na ręce gdy gotuje. Dobra współlokatorka, nawet jeśli miewa wene na brzdąkanie, idzie do tego przywyknąć." - Kat Hinata
- "Można z nią iść w ciemno na zlecenia. Jej kolekcja kart znajdzie coś na każdego. Partnerka do picia, czy to umeshu czy herbaty, zależy od humoru i na co chcemy narzekać. Jednocześnie potrafi sprawdzić się jako sumienie naszej grupy." - Eris Neve
- "Absolutny chaos." - Mercifal
- "Czasem coś pitoli na tej swojej lirze, ale przyjemnie posłuchać, dać jej odpowiednie narzędzie a napięcie spada do zera. " - Isa Lian





