Joseph Bleistift
Wygląd
Joe jest wysokim (1.95m) mężczyzną o bardzo bladej cerze. Jest dość dobrze umięśniony i postawny, choć przez ostatni rok nieco schudł. Zazwyczaj ubiera się w czernie i szarości, czasem przełamywane bielą. Lubi nosić kamizelki, koszule, spodnie o prostym kroju, czasami bluzy, zaś jeżeli chodzi o pancerze - muszą być nieutrudniające ruchów i najlepiej, gdy lewa rękawica jest dodatkowo wzmocniona - pan Bleistift tarczy ani drugiej broni nie nosi, a czasem trzeba się zasłonić czymkolwiek. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na dziennikarza ani pisarza, choć to jego główny zawód.
Oczy strażnika są nieco skośne, co może świadczyć o jego kintajskich korzeniach. Dość zaskakującym szczegółem, który również go wyróżnia jest fioletowa barwa jego tęczówek. Ma ciemną oprawę oczu, która dodatkowo podkreśla ten ich rzadziej spotykany kolor, zamiast go przytłumiać. Ma lekko zapadłe policzki i wyraźniej zaznaczone kości policzkowe, zaś kształt swojej szczęki zaznacza odpowiednio przyciętym i zadbanym zarostem, który nadaje mu jeszcze bardziej męskiego wyglądu. Joe jest kruczoczarnym brunetem.
Charakter
Joe to zwykły facet, który sprawia wrażenie potencjalnego dobrego kumpla od piwa, petka i tęgiej rozkminy, o ile nie znajduje się w większym gronie nieznajomych. Zazwyczaj w rozmowie z lekkością lawiruje między tematami, posiadając spore doświadczenie które nabył podczas pracy dla gazety. Przepada za przeprowadzaniem wywiadów, często stara się czytać między wierszami, a także przedstawiać w jak najlepszym świetle różne sytuacje, czy osoby szczególnie gdy pisze go gazety. Wydaje się być dość wyrozumiałą osobą, nienaciskającą na nic, czego druga osoba nie chciałaby mu dać lub przekazać - wyniósł to z domu, wychowywany z trójką rodzeństwa w pełnej rodzinie, jakimś cudem zachowując ze wszystkimi świetny kontakt. Bacznie obserwuje i słucha swoich rozmówców - zawsze stara się poprowadzić rozmowę tak, by zapewnić im jak największy komfort, gdy okoliczności sprzyjają ciągnąc za język albo łagodząc trudne tematy odpowiednio lekką wypowiedzią lub zbiciem pogawędki na inny temat, gdy uzna to za stosowne i konieczne. Potrafi za szybko sobie o kimś wyrobić dobrą opinię, za szybko się czymś zachwycić, a jak już o tym zachwycie mowa - w innych jest w stanie zachwycić go ich pasja, droga jaką obierają i nie potrafi przejść obojętnie obok takich rzeczy, bardzo często próbując się umówić na wywiad, albo chociaż pociągnąć dłużej rozmowę, zachwycony ów blaskiem. Co więcej, choć sprawia wrażenie całkiem wyedukowanego, brak mu dokładnej wiedzy na wiele tematów - czasem wystarczy zadać bardziej szczegółowe pytanie, by go zdemaskować - jak przystało na dziennikarza, potrafi lać wodę zawodowo. Tu coś gdzieś przeczyta, tu coś zapamięta, tu czegoś nie. Niekiedy używa porównań i sformułowań, które można by było zamieścić w książce, a nie w zwykłej rozmowie.
Został bardzo dobrze wychowany - potrafi zachować się w towarzystwie, czasem jednak wpada w pułapkę reguł i wychodzi na sztywniaka, często na siłę poprawny czy mało kontrowersyjny, a do tego z reguły unika przekleństw. Bardzo stara się być dżentelmenem, zdaje sobie sprawę że to może być momentami mocno staroświeckie, więc nawet często sobie z tego żartuje. Jest dość przenikliwy, a także przyzwoity i kulturalny; nawet obrażony postara się zareagować możliwie jak najtaktowniej się da, nie prowokując celowo dalszych zaczepek. Unika pojedynkowania się w celu udowadniania komukolwiek czegoś, głównie z powodu swoich ponadprzeciętnych umiejętności teleportacji, które w jego mniemaniu mogłyby za bardzo przechylać szalę zwycięstwa na jego stronę i sprawiłyby, że pojedynek z honorową potyczką miałby niewiele wspólnego - nie dla pojedynków skupił się na nauce teleportacji a ze znacznie wyższych - ponownie, w jego mniemaniu - pobudek. Gdy się otwiera potrafi pokazać swoją nieco inną stronę - w rzeczywistości jest to ciepły, odpowiedzialny i empatyczny człowiek, którego dość łatwo wpędzić w poczucie winy. Ma dobre serce, może czasem aż za bardzo, ale nie jest miękki (a przynajmniej tak uważa). Często zgrywa większego twardziela niż jest, głównie po to by nie martwić innych, starając się maskować to, co czasem rozgrywa się wewnątrz niego - jeśli coś się z nim dzieje, często ma bardzo neutralną minę i jedynie jego spojrzenie może pokazać, że coś jest nie tak. Zdarza mu się bagatelizować (przynajmniej na głos) swój stan, bo nie chce nikomu robić problemów, nikogo martwić czy dokładać komuś roboty. Woli, by zapamiętano go jako optymistę, więc pozornie prawie wcale się nie łamie, zawsze próbując znaleźć dobrą stronę wszystkiego... A jak nie to chociaż spojrzeć w przyszłość i rozrysować ją w lepszych kolorach, przynajmniej na głos. Lubi się odstresować grając na gitarze lub pisząc coś do szuflady i często zdaje to egzamin. Jeśli sprzyjają temu okoliczności w nowym miejscu często jest niczym turysta, ale na szczęście bardzo respektującym miejsce w którym się znalazł, aczkolwiek nie odmawia sobie okazji do spróbowania czegoś nowego i lokalnego.
W terenie wychodzi na wierzch jego żołnierska przeszłość - Joe myśli taktycznie. Potrafi obmyślać plany, dostosowywać się do cudzych planów i je ulepszać, a do tego nigdy świadomie nie zostawia nikogo w tyle; zazwyczaj wróci po towarzysza albo chociaż sprawdzi, co mogło się stać. Pracując dla Hebanowej Awangardy zyskał wiedzę, jak badać miejsca zbrodni, dość dobrze tropi i wyszukuje ślady, a przynajmniej te związane z działalnością ras rozumnych, na zwierzętach znając się co najwyżej średnio. Cechuje się sporym opanowaniem, dużą cierpliwością i nie lekceważy swoich przeciwników, a także żadnych poszlak, choć wnioski wysnuwa tylko na podstawie tych najistotniejszych. Lubi zadbać o swoje bezpieczeństwo i przygotować się odpowiednio przed zleceniem. Choć w sytuacji krytycznej potrafi stanąć na wysokości zadania i cechuje się sporą odwagą, rozwagą i "chłodną" głową w walce, prywatnie bywa dość płochliwy - bardzo łatwo go zmieszać i zawstydzić. Czasem wydaje się pewny siebie, momentami jednak sprawia wrażenie, że absolutnie w siebie nie wierzy i nie docenia siebie, przez co można odnieść wrażenie, że to tylko fałszywa skromność - pytanie, czy udaje pewność siebie czy jej brak. W pewnych sytuacjach może być najbardziej pewną siebie jednostką, ale zaś w innych wyjątkowo nieśmiałą ciapą, co przy jego aparycji jest po prostu śmieszne.
Umiejętności


Ekwipunek
- Ubranie
- Standardowy wariant: pancerz średniej ciężkości, po zdjęciu naramienników i narzutki zapewniający sporą mobilność, niewskazujący na przynależność do żadnej ze służb i zapewniający większą anonimowość
- Zbroja Hebanowych (umiarkowany klimat): pancerz Hebanowej Awangardy bez oznaczeń jednostki
- Zbroja na chłodniejszy klimat: grubsza przeszywanica, mocniejszy napierśnik
- Lżejsza zbroja na tropikalny klimat - napierśnik stworzony z mniejszych, bardziej ruchomych płytek, ramiona i przedramiona chronione ochraniaczami ze skóry; opcjonalnie ciemne okulary w ramach ochrony przed oślepieniem
- Ubranie codzienne: Bezrękawnik z kapturem albo koszula z kamizelką, zwykłe spodnie i buty; na chłodniejsze dni prosty płaszcz do połowy uda w czarnym lub popielatym kolorze
- Prosty jednoręczny stalowy miecz Hebanowej Awangardy z kryształem w rękojeści, który pełni rolę katalizatora
- Osełka do miecza
- Medalik z wizerunkiem Lyssy (ukryty pod ubraniem) - awaryjny przewodnik magii
- Amulet Ligi z kryształem Więzi u szczytu (ukryty pod ubraniem; ubierany tylko na misje z Ligą)
- Nieśmiertelnik (ukryty pod ubraniem)
- Sakiewka z monetami na Drogowskaz oraz ewentualny nocleg i posiłek
- Notes
- Ołówek (+ 2 zapasowe)
Galeria pancerzy strażnika:
-
Standard
-
Pancerz Awangardy bez oznaczeń jednostki
-
Zimowy wariant
-
Letni wariant (okulary są opcjonalne)
-
Ubranie codzienne
Wierzchowiec
Joseph w dość pokrętny sposób wszedł w posiadanie Warclawa. Stworzenie tylko częściowo jest pokryte ciężkim czarnym pancerzem, zaś w miejscach których pancerz nie osłania widać jego szaroczarne jak pochmurna noc cielsko, którego forma stała się inspiracją dla imienia bestii - Yoru. Oczy stworzenia są w odcieniu głębokiej czerni i nie lśnią.
- Dzięki niepełnemu pancerzowi bestia jest szybsza i zwrotniejsza niż większość Warclawów
- Rodzaj Warclawów, do których przynależy Yoru cechują:
- ogromne rogi idealnie nadające się do inicjacji walki;
- znacznie mocniejsze opancerzenie na czaszce pozwalające na szarżę; osłania zarówno pysk bestii oraz jeźdźców na jego grzbiecie, nawet gdy zwierzę pochyla łeb;
- opancerzone ostre pazury, służące zarówno do stabilizacji podczas biegu jak i do walki;
- brak futra;
- krótsze, niewystające poza pysk zęby;
- niestandardowe ogony; zamiast kończyć się maczugą, są zakończone parą szerokich ostrzy przypominających w swej formie labrys.
Poza ww. Yoru nie różni się szczególnie od innych Warclawów - do bólu posłuszny swojemu złożycielowi, wymagający twardej ręki i dodatkowego treningu twór, zdolny do przewożenia dużych ciężarów, pamiętający zapewne jeszcze potyczki w Mgłach, niedawno ponownie powołany do życia dzięki wysiłkowi uczonych i Josepha. Yoru okazała się (Joe zazwyczaj mówi o niej jak o kotce, z uwagi na wizualny brak pewnych części ciała) być dość spokojnym wierzchowcem, acz czujnym ceniącym drzemkę równie mocno co porządny wysiłek fizyczny, bardzo rzadko nadstawiającym nawet z łaską łeb czy grzbiet do głaskania - lepiej jej do tego nie przymuszać, szczególnie jak nie ma Joego w okolicy by nad nią zapanował. Dopiero pod opieką Josepha przekonuje się do nieco mniej obfitującego w bitwy świata, nawet się w nim odnajdując. Joe również sporo się jeszcze przy nim uczy, by móc lepiej wykorzystywać jego potencjał; póki co dwójka nieźle ze sobą całkiem nieźle współpracuje, jeśli chodzi o jazdę oraz wymijanie przeszkód w pełnym pędzie, skoki i gwałtowne manewry, ale wciąż ma dużo do nadrobienia jeśli chodzi o walkę - na razie osobno walczą znacznie lepiej i nie wiadomo, czy tak nie pozostanie - mają nieco inne metody, bowiem Yoru znacznie efektywniej poluje zamiast pakować się w samo serce potyczki.
Warclaw Joego towarzyszył mu podczas jego przydziału w Oku Północy i na akcjach, na które wysyłany był strażnik przed pokonaniem Jormaga i Primordusa przez siły Paktu oraz sojuszników owianego legendą i tajemnicą przywódcy Dragons' Watch. Obecnie, kiedy Joe już nie ma żadnych zobowiązań wojskowych i zaczął prowadzić spokojniejszy tryb życia, Yoru towarzyszy mu podczas treningów, prozdrowotnych "przebieżek" czy podczas wędrówek górskich, a także w życiu codziennym, na tyle na ile to możliwe - Joe to prawdopodobnie jedyny w Ebonhawke pisarz, który na spotkania z wydawcą dojeżdża na maszynie do zabijania z Mgieł, która kompletnie zasymilowała się z centralną Tyrią i pogodziła się z brakiem walk.
Ciekawostki
- Woli zdrobnienie od swojego pełnego imienia - zupełnie inaczej brzmi Joe - bardziej adekwatnie do jego wieku, a zupełnie inaczej Joseph - od razu nasuwa skojarzenie z wąsatym grubszym facetem po 50-tce
- Blinksem nazywali go na podwórku, w wojsku, a czasem nawet tak wołają na niego w redakcji i wydawnictwie. Zresztą, nie spotkał jeszcze nikogo kto zdołałby zapamiętać za pierwszym razem jego nazwisko i nie dość, że dobrze je wymówić to jeszcze je dobrze zapisać (nie licząc rodziny)
- W dokumentach figuruje jako Joseph Jomei Eldwin Bleistift
- Ma dobry kontakt z najbliższą rodziną. Jego rodzina jest w komplecie i mieszka w Ebonhawke
- Jego matka jest autorką serii kryminałów "Jadeit", których akcja jest osadzona w Kintaju w latach 1048 AE - 1108 AE. Ich głównym bohaterem jest fikcyjna postać - Eldwin z domu Brauer, początkowo ciekawski podróżnik i uczeń, a następnie ktoś, kogo współcześnie można by określić mianem detektywa. Książek jest 10 i każda traktuje o innym śledztwie, do tego wydano też 2 tomy opowiadań, w każdym po 6 krótszych spraw detektywa
- Joe nie jest przesadnie religijny, jednak nosi przy sobie medalik z wizerunkiem Lyssy i to jej imienia najczęściej wzywa. Jak niektórzy mogli się już zorientować, medalik służy Joemu za zapasowy przewodnik magii
- Jeszcze gdy był dzieckiem uparł się, że będzie "teleportaczem" i praktycznie niczego innego nie chciał trenować, ale ostatecznie poznał nieco więcej zaklęć. Nie zmienia to faktu, że to na teleportacje kładł największy nacisk już od samego początku i można powiedzieć, że osiągnął poziom bliski mistrzostwu... Albo jest najbardziej upośledzonym ze wszystkich strażników, bo ani łańcuchów nie zrobi, ani konstruktów ze światła, ani pułapek, ani znaków, ani medytacji, ani konsekracji, ani niczego wymagającego na dystans, ani mantr, ani barier (poza cnotą), ani porządnego leczenia, a tych nowych profesji to nigdy nie próbował, nie wspominając o tym, że jego umiejętności z zakresu krzyków (zna tylko jeden) i duchowych konstruktów (również zna tylko jeden; chyba że liczymy duchowe ręce formowane na chwilę) są poniżej wszelkiej krytyki
- Jego ulubione zaklęcie to teleportacja
- Służył w Hebanowej Awangardzie przez 4 lata do 1328 AE, przez pierwsze trzy sezony jako śledczy, a później jako strażnik patrolujący miasto i członek zespołu interwencyjnego. Po przelocie Shatterera nad miastem zrezygnował z aktywnej służby, ale pozostał mu z tych czasów pancerz, już bez oznaczeń jednostki, a także przydatne umiejętności i kilka znajomości. Z Awangardą rozstał się w przyjaźni. Pod koniec 1333 AE zdecydował się jednak ponownie nawiązać z nimi współpracę i wrócić, ale tylko do oddziału reagującego na zagrożenia ze strony Primordusa. Oddział był odpowiedzialny konkretnie za ewakuację ludności z zagrożonych terenów. W ramach współpracy Joseph stacjonował w Eye of the North i ruszał na wszystkie akcje, do których angażowany w godzinach jego warty był jego oddział. Po pokonaniu Jormaga i Primordusa oddział został przeniesiony w stan uśpienia, a Joe na własne życzenie wykreślił się z wojska definitywnie.
- Unika barów w Ebonhawke - zapytany dlaczego, odpowie że jak już idzie się napić do baru, to chce mieć święty spokój
- ...Ale zawsze i nie wszystkich. Joe jest fanem amatorskiego karaoke, tańca i muzyki (głównie jazzowej). Jeśli klub albo bar wydaje się być przyzwoity, ma muzykę w jego guście, jest klimatycznie oświetlony i organizuje wieczory karaoke lub taneczne, Joejoe prawdopodobnie go odwiedzi
- Matka zaszczepiła w nim zainteresowanie nie tylko literaturą, ale też Kintajem. Joe gromadzi książki, artykuły, pieśni, a nawet wiersze związane z Kurzickami. Być może naiwnie wierzy, że jego kintajscy przodkowie to Kurzickowie. Co więcej, od 1334 AE pisze własną książkę.
- Pracuje jako dziennikarz nie tylko dla Kuriera Ebonhawke - swoje artykuły sprzedaje czasem Sezonownikowi Divinity's, Kryminalnej Piątce (zmyśla krótkie i lekkie kryminały), pisał dla "Czempiona" (gazeta o zdrowiu i ćwiczeniach fizycznych) i zdarzyło mu się napisać krótką serię artykułów dla "Psychologii". Jeśli chodzi o powieści - dopiero kończy swoją pierwszą książkę-kryminał, osadzony w dzisiejszej Tyrii. Póki książka nie została wydana wydawnictwo nie przekazuje więcej szczegółów.
- Mieszkał na ulicy Jastrzębiego Serca 4a/12 w mieszkaniu na czwartym piętrze z widokiem na centralny plac Ebonhawke, jakby się tak wychylić mocno przez okno. To małe mieszkanie, ale gustownie urządzone i z balkonem. Co więcej, dbał o nie - u niego zawsze było bardzo czysto. Mieszkanie jest wynajmowane - aktualnie ma dość skromnych i mało problematycznych lokatorów, a Joe ma dodatkowy zysk. Wszak mieszkanie jest w świetnej lokalizacji w samym centrum miasta, a cała kamienica została wyremontowana też od zewnątrz, to prawie jak nowy lokal. Sam strażnik na razie mieszka w zachodniej części miasta i ma dość nietypowego współlokatora pod swoją opieką.
- W innym uniwersum (Polska 2020) Joe nazywałby się Józef Ołówek
- Przez jakiś czas jego inspiracją i źródłem tematów była gildia
- Czasem pisze do szuflady. Tak się składa, że poza amatorską poezją czy prozą, są to czasem bardzo osobiste rzeczy, których nikomu nie pokaże. Jego szuflady często mają podwójne dno, jakby strażnik był paranoikiem, że ktoś kiedyś to przeczyta. A może już tak się kiedyś zdarzyło?
- Jego życie prywatne jest owiane tajemnicą; ale Joe na palcu nosi prostą obrączkę.
Plotki
Coś Ci się obiło o uszy?
- " Nie dość, ze kulturalny, uzdolniony kulinarnie, z wyczuciem gustu, uprzejmy i dżentelmen... a tych to jak z świecą szukać. Do tego zawsze miło mi się z nim rozmawia. Może odrobinkę mi marudzi o odpoczynku, ale na to też są sposoby. Naprawdę, większość facetów w lidze... i nie tylko w niej, powinna sie uczuć od niego jak powinien się mężczyzna zachowywać. Już od początku złapałam z nim świetny kontakt a to zdecydowanie sprzyja długiej przyjaźni." - Annie Goldarrow
- "Muszę przyznać, że to całkiem interesujący człowiek. Odniosłem wrażenie, że ze wszystkich przedstawicieli prawa, których znam, to właśnie on jest tym najbardziej sztywnym, a to dosyć spore wyzwanie. Co więcej, to właśnie on postanowił zrezygnować ze służby, co jest tym bardziej zaskakujące. Szkoda, że nie udało nam się porozmawiać dłużej, ale być może jeszcze nadarzy się okazja." - Flo
- "Apetyczny." - Alice Quesperiel
- "Z początku byłem nieco zaskoczony jego życzliwością i otwartością propozycji, którą mi złożył, właściwie ledwo mnie znając, ale chyba zaczynam powoli rozumieć, że Joseph po prostu taki właśnie jest. Łączą nas pewne podobieństwa, a dzieli zapewne więcej kontrastów, zaczynając na dbałości o wygląd i zdecydowanie nie kończąc na umiejętnościach pisarskich, ale jeśli spojrzeć na to głębiej, to w sumie nie są takie istotne - w końcu rozmawia mi się z nim wyjątkowo... łatwo, nawet kiedy tematy niekoniecznie takie są. Nie wiem, czy to przez jego usposobienie, ale... mam dobre przeczucia co do rozwoju tej znajomości, chociaż dopiero się przecież zaczyna. Chociaż może to wszystko przez tą opowieść o pierożkach." - Kerrian
- "Bać się homosiów... serio? Jakby po prostu nie lubił, to dobra, ale żeby Annie musiała go ratować przed podrywem? Serio? W którym miejscu... naprawdę, co Annie w nim widzi? Bo ja widzę... nudziarza. Ciotę. Nie wiem, nie wiem, ledwo daję radę go tolerować, już sama obecność mnie irytuje. Tak, jestem zazdrosny, tak, toleruję go tylko ze względu na Annie." - Sevill Sierra
- "Powiedzieć, że średnio za nim przepadam, to jakby nic nie powiedzieć. Podkradł dziewczynę mojemu kumplowi, a do tego zachowuje się jak cnotka niewydymka. Owszem, jest przystojny, ale na tym koniec atrakcyjności, przynajmniej według mnie. Nie mam pojęcia, jakim cudem był modelem z taką pewnością siebie. Do tego boi się gejów? Przyznaję, że dla mnie to idealny motyw do żartów, zwłaszcza, że on chłonie je jak gąbka. Czy widzę szanse na to, żeby go polubić? Jeśli nie będzie mnie ignorował, to może przynajmniej jakoś się dogadamy." - Reino Ukai
- "Joe w swojej normalności jest wbrew pozorom powiewem świeżego powietrza w gildii, utwierdza mnie w fakcie że nie jesteśmy cyrkiem dziwadeł. Dobry człowiek, były żołnierz, dziennikarz i interesuje się Kintajem. Do tego podobnno jest razem z Annie. Dobrze dla niej, dla ich obojga." - Markus var Maelius
- "Mamy wspólnie kawał przeżytej historii, od dziecka aż po czasy obecne. Nie sądziłem, że znów na siebie trafimy i to jeszcze jako współzawodnicy grający do tej samej ligowej bramki." - Dan Ian Oscar
- "Joe Joe! Joe Joe! Joe Joe! Woo! Kocham jego imię. Jest takie super. A wiesz co jest lepsze niż jego imię? On sam! Super gość! Ma ładną buzię i fajnie się z nim rozmawia. Jest… taki swobodny nie? Mam znajomą, która lubi mówić o takich osobach „dobra morda”. Ale morda to chyba nieładne słowo, prawda? Hmmm… To dobra buzia!" - Leillianne
- "Zgadza się, Ishelyo. Uwierzyłabyś mi, gdybyś go poznała. Joe jest wyjątkowo utalentowanym osobnikiem, z którym nie tylko przyjemnie się rozmawia, ale również doskonale jest móc po prostu na niego spojrzeć. Bo jest na co. Hipnotyzujące fioletowe oczy… ta cudna ostra zarośnięta broda… silne bicepsy… i ten jego doskonały tyłek. Jest trochę płochliwy. Wiesz kogo mi przypomina? Mhm, dokładnie. Po dziś dzień nie rozumiem co takiego widzi we mnie, chcąc prowadzić ze mną wywiad. Poważnie. Ze mną. Mhm. Nublar, tak myślę. Kiedy? Prawdopodobnie nigdy. Nie… po prostu… wydaje mi się, że nie byłam do końca fair wobec niego… mógł poczuć się dość... niekomfortowo." - Kira Sverige
- "I znowu będziesz mnie dziewczyno męczyć o tego jej faceta. Co ci mam powiedzieć?! Tak, gadaliśmy. Tak. Co? Tak. Tak. Słuchaj, powiem ci inaczej. Wypiliśmy razem… pogadaliśmy razem. Chcesz się czegoś o nim dowiedzieć, to jego pytaj. Esh, nie jestem wredny. Facet ma sporo za sobą. Facet ma sporo na sobie i facet będzie mieć sporo przed sobą. Lubię go. Lubię go od sekundy gdy go poznałem. Także to jest coś… nowego, nie? Nie twierdzę, że to jest coś... co on będzie trzymał przed tobą w ukryciu, ale… po prostu nie mogę ci o nim nic powiedzieć głębszego niż to, że to równy gość. Jestem mu chociaż tyle winien." - Brigg Havgaard
- "Dziękuję, Joe." - Tracey Aaron Nikol-Kovač
- "Z perspektywy czasu to... muszę po prostu przyznać, że zazdrościłem mu. Tak cholernie zazdrościłem tego, co miał, kim był, jak wyglądał, co osiągnął. Byłem zazdrosny, że Annie wybrała jego, byłem zazdrosny, jak otrzymał amulet, byłem zazdrosny do tego stopnia, że skręcało mnie w środku na sam jego widok. Byłem zazdrosny, że nigdy nie będę taki jak on. Ale... ostatecznie muszę mu chyba jednak podziękować, bo gdyby nie ta niezdrowa, jednostronna rywalizacja, nie wiem, czy dotarłbym do punktu, w którym jestem teraz i czy dostrzegłbym prawdziwy skarb, który miałem na wyciągnięcie ręki." - Sevill Sierra














