M.A.N.A.: Różnice pomiędzy wersjami
Zrezygnowano z prowadzenia dokładnych zapisów muzycznych. Dodano odnalezione motywy postaci. Podzielono historię na rozdziały. Dodano nowy rozdział. |
Dodano rozdział "Przysługa Za Przysługę". Uporządkowano motywy postaci. Zmieniono układ okładki. |
||
| Linia 21: | Linia 21: | ||
==Brudna Robota== | ==Brudna Robota== | ||
Liga Sześciu Filarów została poproszona o dość nietypową pomoc przez dość nietypowe osoby. Sporym zbiegiem okoliczności znajomy [[Leillianne]] zasłyszał od niej w ramach kilku plotek o grupie najemniczej, która jest w stanie zająć się każdą, nawet najbrudniejszą robotą. Tak się akurat złożyło, że drogą słowną informacja o Gildii rozeszła się dalej, a kiedy przyjaciółka owego znajomego oraz właśnie on sam stanęli przed doskonałą okazją do zakupu sporej nieruchomości za bezcen, okazało się, że muszą pozbyć się paru brudów. | Liga Sześciu Filarów została poproszona o dość nietypową pomoc przez dość nietypowe osoby. Sporym zbiegiem okoliczności znajomy [[Leillianne]] zasłyszał od niej w ramach kilku plotek o grupie najemniczej, która jest w stanie zająć się każdą, nawet najbrudniejszą robotą. Tak się akurat złożyło, że drogą słowną informacja o Gildii rozeszła się dalej, a kiedy przyjaciółka owego znajomego oraz właśnie on sam stanęli przed doskonałą okazją do zakupu sporej nieruchomości za bezcen, okazało się, że muszą pozbyć się paru brudów. | ||
| Linia 42: | Linia 43: | ||
==Dirty Dancing== | ==Dirty Dancing== | ||
{{Quotation|Taśma #NCOS-2710|'''Męski głos #2:''' Nie nudzi was takie suche opowiadanie faktów? Jakbym znowu czytał te wszystkie książki pisane przez asury uważające się za najinteligentniejsze osoby we wszechświecie, a przecież żadna z nich nawet nie miała styczności z prawdziwą wiedzą. W swojej pysze utwierdziły się w przekonaniu, że nie ma osób mądrzejszych, zaradniejszych i sprawniejszych od nich... a jednak... | {{Quotation|Taśma #NCOS-2710|'''Męski głos #2:''' Nie nudzi was takie suche opowiadanie faktów? Jakbym znowu czytał te wszystkie książki pisane przez asury uważające się za najinteligentniejsze osoby we wszechświecie, a przecież żadna z nich nawet nie miała styczności z prawdziwą wiedzą. W swojej pysze utwierdziły się w przekonaniu, że nie ma osób mądrzejszych, zaradniejszych i sprawniejszych od nich... a jednak... | ||
| Linia 65: | Linia 67: | ||
'''Kobiecy głos #4:''' Że co piłaś z Lunarem?!}} | '''Kobiecy głos #4:''' Że co piłaś z Lunarem?!}} | ||
==Przysługa Za Przysługę== | |||
Minęło trochę czasu od kiedy ostatni raz usłyszeliście od [[Xaxus|Xaxusa]] i jak widać nie przyszło wam dalej nic od niego usłyszeć. Niestety żadne miejsce w Tyrii z jakim ten sylvari miał do czynienia nie wymagało gruntownego sprzątania. Osobiście ja się nie zawiodłem. Dzięki temu mogłem zobaczyć na własne oczy jak radzicie sobie w sytuacji zagrożenia. Gdybym był bardzo szczegółowy, zaznaczyłbym, że tak właściwie wielkiego zagrożenia nie było. Wszak wtargnęliście na czyjąś posesję, a system antywłamaniowy próbował się was pozbyć. Tylko wy jak te natrętne komary, wcale nie chcieliście tak po prostu zrezygnować. Aż w końcu panowie Van Saan i Fyrhein nie wykazali się odrobiną rozumu, po prostu ignorując J4. Ach, gdybyście tylko wcześniej pomyśleli o tym, że nawet R.O.O.M.B.A. ma więcej rozumu niż ta kupa złomu, która wzięła was za szczury. Gdybym projektował golema, który miałby zajmować się również deratyzacją, a ten wykryłby szczury takich rozmiarów jak wy, durny kawał blachy uruchamiał by proces autodestrukcji, a ja szukałbym domu w okolicy, w której nie musiałbym przejmować się takimi widokami. Jak można stworzyć golema, który patrząc na sylwetki ludzi i sylvari przypisuje im plakietkę szczurów? | |||
Nie sądzę jednak by to was interesowało. Po prawdzie sam nie jestem wielkim fanem Klippa i jego wynalazków. Niektórych rzeczy po prostu lubię się dowiadywać. Wiem jednak co was zainteresuje. Odświeżenie wam pamięci, jako że i tak znajdujecie się w tym... ciekawie pustym miejscu. Nie nudzicie się tu, prawda? A zatem, niektórzy z was, konkretnie [[Leillianne]], [[Anastasia Yaal]], [[Forest]], [[Aeshri]], [[Ryan Van Saan]], [[Maghiran]], [[Fyrhein]], [[Kang Gao]] i [[Naerin]] postanowili odpowiedzieć na pierwsze wyzwanie pod którym imiennie podpisała się nasza droga ukochana miłośniczka pizzy [[Mithiniel]]. Wiedzieliście, że to wszystko przez nią? Xaxus chciał samemu sprzątać magazyn. Jednak asurze nie w głowie było zamęczanie przyjaciela. Poza tym, grupa kilku najemników poradziła sobie w niecałe trzy godziny z całym magazynem, a ona dzięki temu mogła rozpocząć badania już kolejnego dnia. Ale, to tylko taka ciekawostka dla was. Pomyślałem, że skoro i tak tu trafiliście... nieważne. Rozumiem doskonale. | |||
''Co się działo dalej proszę pana?'' Słyszę jak pytacie. Albo i nie, może to tylko mój umysł. Natomiast pojawiliście się w dość niewielkim asurańskim miasteczku zwanym Lun Arr. Zawsze zastanawiało mnie jak można nazywać miasto, które posiada własną prywatną [[Akademia Lun Arr|Akademię]] niewielkim. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak niewiele rzeczy jest w stanie faktycznie zachwycić Asury, jednak rozmiar miasta określamy liczbą mieszkańców jak cywilizowane istoty, a nie jego zaawansowaniem technicznym jak jakieś zwierzęta. Bueh. Zbaczam z trasy. Wasza dziewiątka dumnie wkroczyła na teren Akademii w ten dość deszczowy wieczór Sezonu Feniksa. Dość szybko, gdyż z jakiegoś powodu większość z was, tak samo jak i studenci oraz profesorowie, których mijaliście po drodze, nie chciała moknąć. A przecież deszcz jest naturalnym zjawiskiem, przed którym dość łatwo się zabezpieczyć. Dokładnie wiedział o tym Maghiran, który przybył na miejsce z parasolką. Jako jedyny. Udaliście się za Mithiniel, która zaprowadziła was do Biblioteki Akademickiej. Jakiż ten budynek jest cudowny. Tylko aż bije od niego inspiracjami z innych, istniejących zdecydowanie wcześniej bibliotek. Myślałby kto, że asury stawiają na oryginalność. Tam poznaliście jednego z jej pracowników. Konkretnie tego najważniejszego - prowadzącego. Najważniejszego dla każdego ze studentów, pracowników i dla was z perspektywy całej historii oczywiście. Igorra. Czarujący facet. Lekko szowinistyczny, nienawidzący starszych członków społeczeństwa, charakteryzujący się bardzo krótkimi wypowiedziami, uwielbiający wampirów... ale jednak posiadający jakiś... dziwny urok. Urok, którego nie dostrzegły Aeshri, Mithiniel i Anastasia. Nie będę ich jednak za to winił. W końcu to kobiety, w stosunku do których Igorr w tym wypadku wielce czarujący nie był. Miał on jednak pewną umowę ze swoją znajomą, która to wynajęła was, abyście wypełnili jej część, w czasie gdy asura biegała radośnie w chronionym hasłem pomieszczeniu wypełnionym księgami o prastarej magii i seriach klątw. Szeroko opisanych, włącznie z instrukcjami użycia. Czytałem kilka z nich. Osobiście uważam, że skrobanie czyichś zębów pilnikiem do metalu działa zdecydowanie lepiej niż jakakolwiek klątwa... ale może jestem zbyt praktyczny w moich rozwiązaniach. | |||
Tu podzieliliście się na dwie grupy. Jedna, składająca się z Mithiniel i Naerina udała się do pomieszczenia, do którego hasło wymyślał sam Igorr, a brzmiało ono J3-B4N-K0. Czasem jak [[Użytkownik:Lunaris|prądem poraża]] mnie geniusz tego asury. Wiecie, że on i Mithiniel pracowali kiedyś w [[Użytkownik:Tank|tym samym miejscu?]] Oczywiście zanim Igorr odkrył w sobie miłość do książek. Żeby tego było mało, ostatni dzień pracy jednego był pierwszym dniem drugiego. Ale to temat na inną rozmowę. Ważniejsze było co robiła druga grupa, w czasie gdy sylvari i asura szukali odpowiedzi na niezadane pytania. | |||
Druga grupa bowiem z rozkazu o jaśnie wielmożnego bibliotekarza została odesłana do domu Klippa, aby odebrać niezwrócone książki, które wydawały się dość cenne dla Biblioteki. Oczywiście nie były. Cenne były tylko dla Igorra, ze względu na zawartość, ale byliście zbyt zajęci uciekaniem przed J4, żeby zwrócić uwagę na to o czym tak właściwie były książki i co było w środku. Anastasia i Ryan spojrzeli na tytuły i to im wystarczyło. Ludzie. Nigdy was nie zrozumiem. Inne istoty cechuje wrodzona ciekawość. Chęć odkrywania nowego. Może poza charrami, które preferują nowe i nieznane zniszczyć. Ależ ze mnie rasista, prawda? Natomiast ''właśnie, właśnie, kim był J4?'' zapytacie. Prostym golemem zajmującym się pilnowaniem porządku, w czasie gdy Klippa nie było w domu. A nie było go w domu, gdyż nikt z was go nie znalazł. Bo nikomu nie chciało się otwierać drzwi do szafy. Spokojnie [["Pętla"|Tyrii 33]] tam byście nie znaleźli. Jedynie smutnego trupa mykologa amatora. Uczcie się na jego błędach kochani. Nie warto mieć długów. W czasie gdy Anastasia i Ryan dzielnie walczyli ze poszukiwaniami książek w sypialni Klippa, pozostała część drużyny zmagała się z J4, któremu wyraźnie coś odbiło. Nie był trudnym przeciwnikiem. Zajęło wam to może 6 minut. W całym tym zgiełku blisko było aby Forest utracił większość liści po ataku waszej... nazwijmy to... bardzo śmiało kobiecej elementalistki o ciemnej korze, jednak J4 został zneutralizowany. Jedynym faktycznym uszczerbkiem była niewielka dziura na zbroi pana Van Saana, po tym jak jeden z chwytaków J4 trafił mężczyznę w okolice mostka. | |||
A potem nie działo się nic specjalnego. Wróciliście zwrócić książki. Igorr był niepocieszony, bo nie mógł pomęczyć zdecydowanie mniej inteligentniejszej koleżanki, ale przynajmniej zdążył do teatru. Mithiniel natomiast wraz z Naerinem doszli do porozumienia w sprawie M.A.N.Y. Oraz dopuścili się kradzieży. Oczywiście, co muszę przyznać, Naerin wcale nie chciał się na nią zgodzić, a przekonało go jedynie zapewnienie o zwróceniu książek w przeciągu tygodnia, co z resztą Mithiniel zrobiła. Padać wcale nie przestało nawet na sekundę. Jednak Maghiran pozostał suchy przez całość waszego pobytu w Lun Arr. | |||
=Soundtrack= | =Soundtrack= | ||
==Motywy postaci== | ==Motywy postaci== | ||
[[Plik:MIZI_AlbumArt.jpg|thumb|right|700px|Okładka OST]] | |||
1. ? | |||
2. ? | |||
3. ? | |||
4. ? | |||
5. ? | |||
6. Postać nieaktywna | |||
7. ? | |||
8. ? | |||
10. ? | 9. ? | ||
10. ? | |||
11. ? | 11. ? | ||
12. ? | 12. ? | ||
13. ? | |||
14. ? | |||
15. [https://www.youtube.com/watch?v=XSMS74YyN5c Mithiniel] | |||
16. ? | |||
17. ? | |||
18. ? | |||
19. ? | |||
20. ? | |||
21. ? | |||
22. ? | |||
23. ? | |||
24. [https://www.youtube.com/watch?v=w23Y7Z7os94 Teena], [https://www.youtube.com/watch?v=Zenw7iZsmKQ Teena (M.A.N.A.)] | |||
25. ? | |||
26. ? | |||
==Odnalezione Ukryte Utwory== | ==Odnalezione Ukryte Utwory== | ||
1. [https://www.youtube.com/watch?v=T-rNWScOPyc Hidden Club Track] | 1. [https://www.youtube.com/watch?v=T-rNWScOPyc Hidden Club Track] | ||
Wersja z 05:05, 31 paź 2020
Historia

Wprowadzenie
M.A.N.A. - Magia Absorbowana Naturalnymi Aktywnościami
“<Dźwięki uderzającej o siebie porcelany, gwar i niezrozumiałe pojedyncze zdania bliżej niezidentyfikowanych osób.>
Męski głos #1: OK. To co to właściwie jest?
<Głębokie kobiece westchnięcie. Chwila przerwy. Kilkukrotnie powtórzony dźwięk srebra uderzającego o porcelanę.>
Kobiecy głos #1: Sama nie jestem tego pewna. Jakby... wyobraź sobie wyładowanie atmosferyczne, które cechuje niewyczuwalność dla nosiciela i niestandardowa barwa. Bądź też standardowa. W zależności od nosiciela. Nie umiem ci tego lepiej opisać.
<Krótki męski śmiech.>
Męski głos #1: To może narysuj?
— Taśma #PCTE-0001
Brudna Robota
Liga Sześciu Filarów została poproszona o dość nietypową pomoc przez dość nietypowe osoby. Sporym zbiegiem okoliczności znajomy Leillianne zasłyszał od niej w ramach kilku plotek o grupie najemniczej, która jest w stanie zająć się każdą, nawet najbrudniejszą robotą. Tak się akurat złożyło, że drogą słowną informacja o Gildii rozeszła się dalej, a kiedy przyjaciółka owego znajomego oraz właśnie on sam stanęli przed doskonałą okazją do zakupu sporej nieruchomości za bezcen, okazało się, że muszą pozbyć się paru brudów.
Tymi właśnie brudami miała zająć się Liga Sześciu Filarów. Być może niespodziewanie dla nich samych (mimo treści ogłoszenia wywieszonego przez Xaxusa), najemnicy w składzie Charmahrina, Anastasia Yaal, Forest, Aeshri, Annie Goldarrow, Valanassir, Selb Coalgrasp, Nicodemus Riverfall i Vez pojawili się w Akk'man Rakk na południu Metrica Province aby... posprzątać magazyn. W zaledwie kilka godzin naprawili usterkę zasilania światła i uporali się ze wszystkimi skrzyniami wypełniającymi spory budynek, odnajdując w międzyczasie większość własności Powerhouse Krewe ze specjalnie przygotowanej dla nich listy. Co prawda nie obyło się bez zniszczenia dwóch z nich, ale w końcu to nie jest codzienne zdanie dla najemniczej gildii. Szczęśliwie uszkodzenie mienia wliczone było mniej lub więcej w cenę zakupu nieruchomości, przez co nie odbiło się to mocno na portfelach Ligi.
Dodatkowo humory poprawiło pojawienie się nowej właścicielki - Mithiniel dzierżącej stosik kilkunastu pudełek pizzy. Bon appétit! W swoim dość krótkim pobycie zdążyła właściwie odpowiedzieć tylko na dwa pytania - czym właściwie był dziwny zepsuty przedmiot, którego fragment zagarnął dla siebie Nico, oraz co oznacza skrót M.A.N.A. Wcześniej w odpowiedziach wyręczał ją przyjaciel, który cały wieczór spędził na pomocy najemnikom. Kiedy jednak zaczynało robić się już zdecydowanie późno i chłodno, Xaxus i Mithiniel postanowili podziękować Lidze za pomoc, w czasie gdy oni zajęli się zamykaniem nowo nabytego przybytku.
“<Dźwięk potrząsanej skrzynki.>
Kobiecy głos #2: Co to?
Kobiecy głos #3: Nie otwierać. Grozi śmiercią.
<Krótkie szmery. Szelest ubrań. Męskie parsknięcie.>
Męski głos #1: Otwórz i zobacz.
— Taśma #BRRB-0069
Dirty Dancing
“Męski głos #2: Nie nudzi was takie suche opowiadanie faktów? Jakbym znowu czytał te wszystkie książki pisane przez asury uważające się za najinteligentniejsze osoby we wszechświecie, a przecież żadna z nich nawet nie miała styczności z prawdziwą wiedzą. W swojej pysze utwierdziły się w przekonaniu, że nie ma osób mądrzejszych, zaradniejszych i sprawniejszych od nich... a jednak... Cosiek miał sporo racji w tym co mówił. Uważajcie na to, by jego słowa nie stały się prorocze.
— Taśma #NCOS-2710
Pobawiliście się nieco czyszczeniem magazynu. W sumie, kto by pomyślał? Najemnicy, a tak dobrze bawili się ciężką robotą bez użycia broni. Znam takiego, który byłby z was dumny. Albo przynajmniej zaskoczony waszym postępowaniem. Ale może po prostu nie każda misja musi składać się z trzepania innych po mordach. Skoro więc jedna zabawa dobiegła końca nadszedł czas żeby zająć się kolejną. Jakież to szczęście, że nadarzyła się okazja, jakiż pech, że to nie wy mieliście się bawić. W końcu to goście Widoku mieli się dobrze bawić, a jak się okazało nie byłoby gdzie, gdyby nie sprawna interwencja Leillianne, Selba, Anastasii, Cey, Aeshri, Foresta i Annie.
Zastaliście największy klub południowego Rata Sum brudny i zaśmiecony, a zostawiliście... w większości czysty. Dobra robota! Dzięki niezdrowemu zainteresowaniu rozmiarami łazienek pewnej fioletowo-włosej kobiety oraz doskonałemu wyważeniu ciskania szkłem za pomocą podmuchów powietrza waszego druida, piętra numer dwa i trzy dość szybko zostały oczyszczone. Pobojowisko, którym było to miejsce rozpłynęło się w mgnieniu oka. Wielka szkoda, że przypadek rządzi istotą, a jedna różowa istota przez "przypadek" znalazła się tam, gdzie znaleźć się nie powinna. Oczywiście, powinienem być sprawiedliwy i winę przypisać przyjacielowi Mithiniel o wdzięcznym imieniu Marsh, dla którego pogoń za wybranką serca była ważniejsza niż jego dobytek. Z jednej strony bardzo szlachetnie, pochwalam kierunek, który wskazuje jego kompas moralny. Z drugiej strony głupio. Wszyscy wiemy jakie potrafią być asury. Pozostawianie zatem dobytku życia bez opieki brzmi jak wielki błąd. Nawet jeśli naszemu właścicielowi klubu udało się nie tylko przekonać swoją miłość do siebie, ale i... jak to mówicie... "zaliczyć" udany wieczór. A wierzcie mi, musiałem sprawdzić, czy faktycznie Moccha nie postanowiła puścić go z torbami. Serce rośnie, lecz umysł żałuje, gdyż historia potoczyła się przewidywalnie. Marsh zyskał swą miłość, a klubu nikt nie okradł. Jak dobrze, że drzwi na dole były zamknięte. Może dlatego właśnie nikt nie włamał się do środka. A może opinia W.I.T.A.M.a jako doskonałego systemu antywłamaniowego nie była aż tak przereklamowana. Choć wy poznaliście ją z tej gorszej strony, kiedy to kończąc swoje zadania, W.I.T.A.M. powiedział "żegnam" i ku rozpaczy dwóch, a może nawet trzech sylvari wyłączył zasilanie dla całego lokalu. Jaka szkoda!
Osobiście nie uważam, że pozostawienie dolnego piętra było dobrą decyzją. W końcu za coś przyjęliście zapłatę, czyż nie? Nie mogę się jednak na was gniewać. W końcu nie byliście pewni zarobku. Bo choć to Mithiniel była osobą rekrutującą was do tego zadania, to Marsh, miał wam zapłacić. A tego nie było. Mimo doskonałych poszukiwań przeprowadzonych przez Annie. Cóż, na szczęście ta pierwsza z wymienionych asur pojawiła się przed końcem. Nie zapomnę jej miny, kiedy ujrzała Selba z mopem i Foresta przedmuchującego wszystko co wokół. Produktywność zawsze była waszą mocną stroną, jednak przemyślenie tego co robicie... hah... powiedzmy, że nie zawsze. Nic to. Stosiki kartoników z pizzą zostały pochłonięte, klub w większości wyczyszczony, Leillianne znalazła swoje powołanie, a Aeshri poznała nowe miejsce do imprezowania.
“<Głośna klubowa muzyka.>
Kobiecy głos #2: Podoba mi się ten kawałek!
Kobiecy głos #4: Co?!
<Głośna klubowa muzyka.>
Kobiecy głos #2: Mówię, że podoba mi się ten kawałek!
Kobiecy głos #4: Że co piłaś z Lunarem?!
— Taśma #DTDN-1147
Przysługa Za Przysługę
Minęło trochę czasu od kiedy ostatni raz usłyszeliście od Xaxusa i jak widać nie przyszło wam dalej nic od niego usłyszeć. Niestety żadne miejsce w Tyrii z jakim ten sylvari miał do czynienia nie wymagało gruntownego sprzątania. Osobiście ja się nie zawiodłem. Dzięki temu mogłem zobaczyć na własne oczy jak radzicie sobie w sytuacji zagrożenia. Gdybym był bardzo szczegółowy, zaznaczyłbym, że tak właściwie wielkiego zagrożenia nie było. Wszak wtargnęliście na czyjąś posesję, a system antywłamaniowy próbował się was pozbyć. Tylko wy jak te natrętne komary, wcale nie chcieliście tak po prostu zrezygnować. Aż w końcu panowie Van Saan i Fyrhein nie wykazali się odrobiną rozumu, po prostu ignorując J4. Ach, gdybyście tylko wcześniej pomyśleli o tym, że nawet R.O.O.M.B.A. ma więcej rozumu niż ta kupa złomu, która wzięła was za szczury. Gdybym projektował golema, który miałby zajmować się również deratyzacją, a ten wykryłby szczury takich rozmiarów jak wy, durny kawał blachy uruchamiał by proces autodestrukcji, a ja szukałbym domu w okolicy, w której nie musiałbym przejmować się takimi widokami. Jak można stworzyć golema, który patrząc na sylwetki ludzi i sylvari przypisuje im plakietkę szczurów?
Nie sądzę jednak by to was interesowało. Po prawdzie sam nie jestem wielkim fanem Klippa i jego wynalazków. Niektórych rzeczy po prostu lubię się dowiadywać. Wiem jednak co was zainteresuje. Odświeżenie wam pamięci, jako że i tak znajdujecie się w tym... ciekawie pustym miejscu. Nie nudzicie się tu, prawda? A zatem, niektórzy z was, konkretnie Leillianne, Anastasia Yaal, Forest, Aeshri, Ryan Van Saan, Maghiran, Fyrhein, Kang Gao i Naerin postanowili odpowiedzieć na pierwsze wyzwanie pod którym imiennie podpisała się nasza droga ukochana miłośniczka pizzy Mithiniel. Wiedzieliście, że to wszystko przez nią? Xaxus chciał samemu sprzątać magazyn. Jednak asurze nie w głowie było zamęczanie przyjaciela. Poza tym, grupa kilku najemników poradziła sobie w niecałe trzy godziny z całym magazynem, a ona dzięki temu mogła rozpocząć badania już kolejnego dnia. Ale, to tylko taka ciekawostka dla was. Pomyślałem, że skoro i tak tu trafiliście... nieważne. Rozumiem doskonale.
Co się działo dalej proszę pana? Słyszę jak pytacie. Albo i nie, może to tylko mój umysł. Natomiast pojawiliście się w dość niewielkim asurańskim miasteczku zwanym Lun Arr. Zawsze zastanawiało mnie jak można nazywać miasto, które posiada własną prywatną Akademię niewielkim. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak niewiele rzeczy jest w stanie faktycznie zachwycić Asury, jednak rozmiar miasta określamy liczbą mieszkańców jak cywilizowane istoty, a nie jego zaawansowaniem technicznym jak jakieś zwierzęta. Bueh. Zbaczam z trasy. Wasza dziewiątka dumnie wkroczyła na teren Akademii w ten dość deszczowy wieczór Sezonu Feniksa. Dość szybko, gdyż z jakiegoś powodu większość z was, tak samo jak i studenci oraz profesorowie, których mijaliście po drodze, nie chciała moknąć. A przecież deszcz jest naturalnym zjawiskiem, przed którym dość łatwo się zabezpieczyć. Dokładnie wiedział o tym Maghiran, który przybył na miejsce z parasolką. Jako jedyny. Udaliście się za Mithiniel, która zaprowadziła was do Biblioteki Akademickiej. Jakiż ten budynek jest cudowny. Tylko aż bije od niego inspiracjami z innych, istniejących zdecydowanie wcześniej bibliotek. Myślałby kto, że asury stawiają na oryginalność. Tam poznaliście jednego z jej pracowników. Konkretnie tego najważniejszego - prowadzącego. Najważniejszego dla każdego ze studentów, pracowników i dla was z perspektywy całej historii oczywiście. Igorra. Czarujący facet. Lekko szowinistyczny, nienawidzący starszych członków społeczeństwa, charakteryzujący się bardzo krótkimi wypowiedziami, uwielbiający wampirów... ale jednak posiadający jakiś... dziwny urok. Urok, którego nie dostrzegły Aeshri, Mithiniel i Anastasia. Nie będę ich jednak za to winił. W końcu to kobiety, w stosunku do których Igorr w tym wypadku wielce czarujący nie był. Miał on jednak pewną umowę ze swoją znajomą, która to wynajęła was, abyście wypełnili jej część, w czasie gdy asura biegała radośnie w chronionym hasłem pomieszczeniu wypełnionym księgami o prastarej magii i seriach klątw. Szeroko opisanych, włącznie z instrukcjami użycia. Czytałem kilka z nich. Osobiście uważam, że skrobanie czyichś zębów pilnikiem do metalu działa zdecydowanie lepiej niż jakakolwiek klątwa... ale może jestem zbyt praktyczny w moich rozwiązaniach.
Tu podzieliliście się na dwie grupy. Jedna, składająca się z Mithiniel i Naerina udała się do pomieszczenia, do którego hasło wymyślał sam Igorr, a brzmiało ono J3-B4N-K0. Czasem jak prądem poraża mnie geniusz tego asury. Wiecie, że on i Mithiniel pracowali kiedyś w tym samym miejscu? Oczywiście zanim Igorr odkrył w sobie miłość do książek. Żeby tego było mało, ostatni dzień pracy jednego był pierwszym dniem drugiego. Ale to temat na inną rozmowę. Ważniejsze było co robiła druga grupa, w czasie gdy sylvari i asura szukali odpowiedzi na niezadane pytania.
Druga grupa bowiem z rozkazu o jaśnie wielmożnego bibliotekarza została odesłana do domu Klippa, aby odebrać niezwrócone książki, które wydawały się dość cenne dla Biblioteki. Oczywiście nie były. Cenne były tylko dla Igorra, ze względu na zawartość, ale byliście zbyt zajęci uciekaniem przed J4, żeby zwrócić uwagę na to o czym tak właściwie były książki i co było w środku. Anastasia i Ryan spojrzeli na tytuły i to im wystarczyło. Ludzie. Nigdy was nie zrozumiem. Inne istoty cechuje wrodzona ciekawość. Chęć odkrywania nowego. Może poza charrami, które preferują nowe i nieznane zniszczyć. Ależ ze mnie rasista, prawda? Natomiast właśnie, właśnie, kim był J4? zapytacie. Prostym golemem zajmującym się pilnowaniem porządku, w czasie gdy Klippa nie było w domu. A nie było go w domu, gdyż nikt z was go nie znalazł. Bo nikomu nie chciało się otwierać drzwi do szafy. Spokojnie Tyrii 33 tam byście nie znaleźli. Jedynie smutnego trupa mykologa amatora. Uczcie się na jego błędach kochani. Nie warto mieć długów. W czasie gdy Anastasia i Ryan dzielnie walczyli ze poszukiwaniami książek w sypialni Klippa, pozostała część drużyny zmagała się z J4, któremu wyraźnie coś odbiło. Nie był trudnym przeciwnikiem. Zajęło wam to może 6 minut. W całym tym zgiełku blisko było aby Forest utracił większość liści po ataku waszej... nazwijmy to... bardzo śmiało kobiecej elementalistki o ciemnej korze, jednak J4 został zneutralizowany. Jedynym faktycznym uszczerbkiem była niewielka dziura na zbroi pana Van Saana, po tym jak jeden z chwytaków J4 trafił mężczyznę w okolice mostka.
A potem nie działo się nic specjalnego. Wróciliście zwrócić książki. Igorr był niepocieszony, bo nie mógł pomęczyć zdecydowanie mniej inteligentniejszej koleżanki, ale przynajmniej zdążył do teatru. Mithiniel natomiast wraz z Naerinem doszli do porozumienia w sprawie M.A.N.Y. Oraz dopuścili się kradzieży. Oczywiście, co muszę przyznać, Naerin wcale nie chciał się na nią zgodzić, a przekonało go jedynie zapewnienie o zwróceniu książek w przeciągu tygodnia, co z resztą Mithiniel zrobiła. Padać wcale nie przestało nawet na sekundę. Jednak Maghiran pozostał suchy przez całość waszego pobytu w Lun Arr.
Soundtrack
Motywy postaci

1. ?
2. ?
3. ?
4. ?
5. ?
6. Postać nieaktywna
7. ?
8. ?
9. ?
10. ?
11. ?
12. ?
13. ?
14. ?
15. Mithiniel
16. ?
17. ?
18. ?
19. ?
20. ?
21. ?
22. ?
23. ?
24. Teena, Teena (M.A.N.A.)
25. ?
26. ?