Farrand Humfrey: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Loghain (dyskusja | edycje)
Loghain (dyskusja | edycje)
Nie podano opisu zmian
Linia 47: Linia 47:
|-
|-
! style="background:#6699cc;padding-left:7px; line-height:100%;" align="left" |Rola w Lidze
! style="background:#6699cc;padding-left:7px; line-height:100%;" align="left" |Rola w Lidze
| style="background:#6699cc;padding-left:5px;" | Kompan
| style="background:#6699cc;padding-left:5px;" | Towarzysz
|-
|-
! style="background:#ffffff;padding-left:7px;" align="left" |Filar
! style="background:#ffffff;padding-left:7px;" align="left" |Filar
| style="background:#ffffff;padding-left:5px;" | -
| style="background:#ffffff;padding-left:5px;" | Rozsądek
|-
|-
-
-

Wersja z 18:59, 29 mar 2021

-
Farrand Nicolas Humfrey
Rasa

Człowiek

Wiek

27 lat (urodzony 169 dnia sezonu Feniksa 1306 AE)

Klasa

Strażnik

Alias
  • Chaos (znak wywoławczy)
  • Alpha 2-1
  • Apex
  • Rycerzyk - z nadania przez Vyvanse
  • Nico - jak wyżej
Przynależność

Seraph

  • Upadli Aniołowie (do niedawna)

Liga

Stopień

Sierżant

Rola w Lidze Towarzysz
Filar Rozsądek
Rodzina

Ojciec

Matka

Herbert Humfrey - młodszy brat

Siostra

Powiązania

Mirien Rose - pani jego serca

Flo La Duca - przyjaciel

Airra Mortanius Tsero - towarzysz broni

Ksin Vonala - towarzysz z nieistniejącego już oddziału

Anika - niegdysiejsza miłość

Zaveba - towarzysz broni

Jack Trevelyan‎‎ - serdeczny druh i przyjaciel

Status postaci

Główna



Denial



"Często przekonuję samego siebie, iż jednak lubię towarzystwo innych ludzi. Wtedy spędzam z nimi odrobinę czasu i przypominam sobie, dlaczego nie."



Cechy wyglądu zewnętrznego

Humfrey jest dość wysokim, mierzącym ok. 189 cm (co jak na dzisiejsze standardy pośród zastępów Seraphów jest rzadkością) mężczyzną, o kruczoczarnych, wręcz niechlujnie rosnących na jego łepetynie włosach, zazwyczaj przylizanych dzięki noszonemu przez owego jegomościa płytowemu hełmowi, które po zdjęciu go, ma w nawyku roztrzepać na wszystkie możliwe strony. Bądź też czeka na wiatr, który załatwi sprawę za niego... Mało tego! Prawą część jego czoła przysłania bujna grzywka, która co i rusz, nawet podczas wykonywania najprostszych czynności daje mu się we znaki, usilnie próbując wejść do jego oka, dlatego też po dłuższym czasie wewnętrznych dywagacji zarówno na sam fakt jej odrastania, jak i na swoje lenistwo, postanowił, że raz na jakiś czas skróci ją przy lustrze. Sama jego twarz w porównaniu do reszty jego ciała oraz sposobu w jaki zwykł żyć od lat, cudem uniknęła poważniejszych blizn. Choć patrząc przez pryzmat czasu tudzież rodzaju pełnionej przez niego funkcji, zdołała nabrać znacznie dojrzalszych rys, wyprzedzających jego obecny wiek. Jak zostało to już wcześniej nadmienione, jego ciało, mimo nienagannej, umięśnionej sylwetki oraz wyśmienitej tężyzny fizycznej, które w obu przypadkach stara się utrzymywać każdego dnia, w wielu miejscach szpecą blizny, które to zbierał podczas swych niezliczonych wojaży po świecie. Dla niego samego są pamiątkami po stoczonych przezeń bitwach jak i poniekąd przypomnieniem o popełnionych błędach, których dotychczas nie miał okazji usunąć przy pomocy magii. Warto by też nadmienić o jego rozmarzonych, a jednocześnie przenikliwych, niebieskich oczach, które trudno by posądzać choćby o ich odrobinę, pogłębiają jedynie wrażenie, iż jest to człowiek przygniatany niemożliwymi do rozwikłania zawiłościami życia. Co zaś tyczy się jego ubioru... Najczęstszym gościem i wizytówką jego ciała jest posrebrzany pancerz płytowy, zdobiony w wielu miejscach kwiecistym haftem, który otrzymał w chwili promocji na sierżanta, wyróżniając go na tle innych gwardzistów. Co nie znaczy, że od czasu do czasu nie lubi włożyć na siebie czegoś, co nie jest związane z wykonywaną przez niego pracą oraz co w zupełności nie krępuje jego ruchów.

Charakter

Ach, charakter! Farrand jak na ironię losu przystało jest dość... niezwykle aspołeczną osobą. Najogólniej mówiąc, to chodząca sprzeczność, wymieszana na pół z pesymistycznym podejściem do otaczającego go świata. Z pogodnego, przykładnego służbą i oddanego sprawie Korony żołnierza, w trakcie swej służby pogrążył się on w otchłań zgorzknienia oraz samotności. Wtedy kiedy może sobie na to pozwolić, nie szczędzi sarkastycznych uwag. I nie ma chyba w całej armii Seraph takiego drugiego, który rzucałby owymi uwagami przy każdej nadarzającej się ku temu okazji. Ba! Gdyby nie wartości takie jak żelazna dyscyplina i powściągliwość, z pewnością nie miałby większych zahamowań względem swoich bezpośrednich przełożonych. Jako żołnierz będący na służbie Jej Wysokości, nie trawił (i wciąż nie trawi) narzucania nikomu niczego, kto nie znajdował się pod jego rozkazami. Oprócz tego, Farrand należy do gatunku ludzi którzy wprzódy obserwują, dopiero potem zaczynają podejmować jakiekolwiek działania, co dotychczas pozwalało mu trzymać się na uboczu od problemów oraz ludzi, którzy takowe przejawiali. W sumie, od zwyczajnych ludzi również. Bardzo często w nieuchwytnych momentach zdarza mu się być melancholijnym i czasem rozpamiętywać wszelkie godne wspomnienia sytuacje z przeszłości, za co zwykle się gani, usiłując za wszelką cenę tępić tego typu sentymenty. Wydaje się być zupełnie wyprany z jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Nie uśmiecha się zbyt często, bardziej przywykł do niego zgryźliwy ton oraz wieczny grymas znużenia niż uroczy uśmiech... Jednakże jest pewna różnica w tym, jak ludzie, w tym i on sam siebie postrzega, a jaki jest faktycznie. Nie taki to bowiem diabeł straszny, jak go malują... W gruncie rzeczy jest bardzo uprzejmym, obytym z typowo dworską etykietą oraz zasadami kultury osobistej młodzieńcem, który stara się taki być dla większości osób, w tym także dla tych, za którymi nie zwykł przepadać. Przyświeca mu, choć mgliste, poczucie honoru oraz moralności. Jest w pełni świadom tego iż sam całej Tyrii nie będzie w stanie zbawić, to i tak będzie próbował nieść pomoc tam gdzie tylko to możliwe, nie bacząc na cokolwiek co stanie na jego drodze. W przerwach w byciu cierpkim, zdarza mu się nawet być ciepłym w stosunku do innych, ale mało kto, kto miał sposobność go poznać, mógłby o tym pamiętać.

Umiejętności związane z walką

Nawet roczny pobyt w szpitalu nie był w stanie sprawić, że Humfrey mógł zapomnieć o całej wiedzy jaką nabył podczas całej swojej służby. Lata spędzone na różnych polach bitew sprawiły, że miał sposobność doskonalić rzemiosło wojenne w kontaktach bojowych z wieloma rasami. Z kolei zaowocowało to tym, że potrafi błyskawicznie dostosować się do niemal każdej potyczki. W ogniu walki najlepiej czuje się dzierżąc miecz dwuręczny, lub też kombinację w postaci miecza oraz tarczy. Był również szkolony w zakresie strzelania z łuku, lecz porzucił tę broń na rzecz wcześniej wspomnianego oręża. Mimo że podczas większości starć woli korzystać z tradycyjnego środka zaradczego jakim jest dobrze zahartowany i naostrzony miecz, Nicolas przejawiał również umiejętności w walce wręcz. Głownie opierając się na wyprowadzaniu uderzeń w newralgiczne miejsca (nierzadko wspomagając się energią magiczną w swych dłoniach, by dzięki temu móc zadać większe obrażenia) bądź rzutach.


Przy czym nigdy nie stara się atakować jako pierwszy, ani tym bardziej nie doprowadzać do ostateczności jaką jest walka.


Kiedy dzierży miecz dwuręczny

Treść
Humfrey dzięki przeniesieniu porcji swojej energii do miecza dwuręcznego, wykonuje kilka obrotów w miejscu jednocześnie uwalniając ją, co w następstwie może zadać poważne obrażenia wrażej jednostce która znajdzie się w jego zasięgu. Ów atak potrafi przełamać blok lub też zmusić co mocniejszych wrogów do defensywy. Obracając ostrza, w/w energia jest bardzo widoczna w postaci niebieskiego powidoku. Skuteczność tego ataku jest zależna od ilości energii, jaką weń Farrand włoży. Kiedy ma jej nadmiar, potrafi bez problemów ciąć przez pancerze, a tym samym pozbawiać kończyn.
Wypowiedziawszy uprzednio inkantację, Farrand przebija mieczem ziemię, tworząc wokół siebie strefę która po zbliżeniu się z nieprzyjazną istotą natychmiast wznieca nań ogień. Umiejętność ta również jest podyktowana przez energię magiczną oraz jej ilość, jaką postanowi wykorzystać do jej użycia. W przypadku osób przewyższających jego posturę (oraz tych równej jemu) jest w stanie przenieść atak do jej wnętrza, wywołując również obrażenia magiczne.
Wykonując obrót, potrafi on wysłać cztery łańcuchy w wybranych przezeń kierunkach, spętując wrogów i tym samym dając mu możliwość przyciągnięcia ich. W porównaniu do poprzednich umiejętności, nie wymaga ona dużych nakładów energii magicznej do wyrzucenia łańcuchów/obiektów oraz przyciągania ich. Może również wykorzystywać go do przyciągania przedmiotów, na których pozostawiony jest specjalny symbol.
Jest to połączenie skoku z użyciem energii magicznej oraz niezwykle precyzyjnego cięcia w momencie lądowania na odległość nie mniejszą niż na wyciągnięcie ostrza. Jeżeli Humfrey uzna iż będzie musiał skorzystać z pomocy magii, uwolni ją w momencie cięcia, wywoła błysk, który będzie mógł oślepić oponenta, ale również sojuszników. Głównie jednak, korzysta z tego jako możliwości skrócenia dystansu lub odstąpienia od wroga.
Kumulując energię magiczną w dłoni w której aktualnie dzierżona jest klinga, Farrand jest w stanie zadać serię dziesięciu błyskawicznych pchnięć, wręcz niemożliwych do uniknięcia w walce w zwarciu. Siłę owego ataku może on dowolnie wzmacniać przy pomocy dostępnej na jego podorędziu energii magicznej.
Wykonawszy zamach znad głowy, w momencie cięcia energia skumulowana w ostrzu jest uwalniana, tworząc dużą falę zdolną przepołowić wroga, jeśli ten będzie się znajdował na linii po której będzie ona zmierzać. Z tego też względu, jest nie jest ona zbyt często przez niego praktykowana. Drugim zaś mankamentem jest to iż jej skuteczność jest podyktowana od włożonej weń energii magicznej oraz faktu iż przy odpowiednio dużej jej ilości wywołuje duże spustoszenie w otoczeniu.


Gdy dzierży miecz jednoręczny oraz tarczę


Treść
Jeden z bardziej wyczerpujących ataków, z których korzysta rzadko, zważywszy na fakt iż częściej zwykł korzystać z mieczy dwuręcznych. Dzierżąc miecz jednoręczny, pokrywa swe ciało delikatną powłoką magiczną, tym samym teleportując się w pobliże wroga i tnąc go, jednocześnie oznaczając i uwalniając wokół wroga tę samą strefę, z tym samym efektem jak przy korzystaniu z miecza dwuręcznego. Przy przebiciu, może przenieść go do ciała wroga, czyniąc mu jeszcze większe obrażenia.
Przekierowując energię magiczną do ostrza, Humfrey wykonuje serię cięć, które są w stanie przebijać się przez lecące ku niemu pociski. Głównie jednak służy mu za atak, którego przeciwnikowi trudno jest uniknąć, gdy ten znajduje się blisko niego.
Wznosząc tarczę ku górze, jest w stanie uwolnić energię magiczną pozwalającą mu utworzyć na niewielkim obszarze barierę, będącą w stanie pochłaniać wszelakie pociski miotane. Zważywszy jednak na wysokie zużycie energii magicznej, Farrand zdaje się niezbyt często na niej polegać, starając się zwyczajowo nią parować ciosy.

Umiejętności magiczne wspierające

Treść
Rozpościerając ręce w przeciwnych kierunkach, Farrand jest w stanie ustabilizować ścianę zdolną odbić jakikolwiek pocisk wymierzony czy to w niego, czy też w jego towarzyszy. Czas jej trwania jest zależny od rezerw energii magicznej jaką w danej chwili dysponuje.


Wyciągając obie dłonie przed siebie, lub dotykając delikatnie podłoża, może on uformować barierę o promieniu do 10 metrów, chroniącą jego oraz osoby które podówczas pod nią się znajdą. Wrogowie którzy będą próbowali ją przekroczyć zostaną natychmiast wyparci za nią, podczas gdy wszelakie pociski będą przez nią wchłaniane. Umiejętność ściśle związana z aktualnym poziomem zgromadzonej energii magicznej.
Podobnie jak w przypadku umiejętności związanej z mieczem, tak i tutaj Humfrey otacza się delikatną magiczną powłoką po czym znika, pozostawiając po sobie pozostałość w postaci rozpływającej się w powietrzu energii magicznej, by po chwili pojawić się w danym miejscu i w zależności od działań, pochwycić kogoś i zniknąć lub też wyprowadzić serię ciosów. Na obecnym etapie, jest zdolny blinknąć dwukrotnie w krótkim odstępie czasowym.
Formując cząsteczki magii na powierzchni swego pancerza, możliwym staje się zatrzymanie lub zmniejszenie skutków co silniejszych ataków wymierzonych ku jego osobie. Efekt ten działa tak długo aż energia magiczna skondensowana na nim samym zostaje rozproszona przy sukcesywnym trafieniu go.

Umiejętności magiczne ofensywne

Treść
Wykonawszy odpowiedni gest rękoma, stabilizowany jest świetlny filar, zdolny dotkliwie przypalić istoty zrodzone z mroku jak i wszelaką materię organiczną w jego zasięgu. Sama próba przestąpienia przez niego w momencie ustawienia go przy pełnym zasobie energii magicznej, będzie dla nieszczęśnika równoznaczna z obróceniem go w proch.
Składając obie dłonie na dowolnej, trwałej powierzchni i wysyłając ku niej energię magiczną, Farrand jest w stanie w nieznacznej odległości od swej osoby ulokować ścianę najeżoną magicznymi ostrzami, powodującymi rany cięte tudzież krwawienie przy próbie przestąpienia przez nią. Alternatywną wersja tej techniki jest wystrzelenie czterech magicznych halabard umiejscowionych pod konkretnym wrogiem.
Robiąc w powietrzu zamach mieczem, wystrzeliwany jest strumień magicznych płomieni, który jest w stanie otoczyć cel a następnie uwięzić go w jego wnętrzu. Z racji tego iż jest to płomień magiczny, Humfrey może dowolnie modyfikować jego rozmiar, mogąc spopielić wroga w jego wnętrzu.
Skupiając swoją energię magiczną w dowolnym punkcie, tworzony jest pal, którym Humfrey przy pomocy energii magicznej jest w stanie dowolnie manipulować. Standardowo jest on na tyle duży, co w połączeniu z dużą prędkością może on posłać przeciwnika o posturze norna lub nieco większego odeń ku tyłowi lub zwyczajnie go przewrócić. W momencie rzutu, może również rozszczepiać je na dziesiątki mniejszych, zdolnych psuć zwarte szyki lub przygniatać wrogów do ścian czy tez innych obiektów.
Za pomocą energii magicznej Farrand może zmienić energię magiczną w niebieski płomień, tworząc tym samym wokół niego krąg ognia, dotkliwie paląc oponenta który się w nim znajdzie. Mało tego, płomienie nie znikają dopóki nie skończy mu się energia magiczna lub sam nie postanowi ich zeń zdjąć. W ostatnim czasie wykazał o wiele lepszą manipulację ową umiejętnością, tworząc strumień płomieni, którym to jest zdolny podpalać wrogów bez uprzedzania ich o stawianym okręgu.

Pozostałe umiejętności magiczne

Treść
Jako strażnik, Humfrey potrafi czerpać energię magiczną z otaczającego go świata. Dotychczas zwykł robić to wyłącznie, znajdując się w całkowitym bezruchu oraz skupieniu. Co nie oznacza, iż podczas walki stanowi to dla niego problem. Wówczas jednak, nie jest to tak efektywne.
Krótkotrwałe, acz gwałtowne wzmocnienie organizmu. Korzystając z energii magicznej na własnych mięśniach, jest w stanie przyspieszyć reakcje organizmu oraz znacząco poprawić siłę, kosztem uszkodzeń włókien mięśniowych przy nadmiernym jej używaniu. Towarzyszyć temu zwykła energia magiczna, która przybiera postać błękitnych błyskawic w różnych częściach jego ciała.


Pozostałe umiejętności

Treść
Bo kimże byłby żołnierz, gdyby nie potrafił posługiwać się bronią palną? Choć u Seraph wciąż szczególny nacisk zwykło się kłaść na walkę w zwarciu, tak strzelectwo zaczyna być coraz popularniejsze pośród rekrutów. Zdawszy sobie sprawę, że współczesne pole walki coraz częściej zdobywa się przy pomocy broni palnej, Farrand podjął szkolenie w zakresie obsługi karabinów. W trakcie trwania kilkusezonowego szkolenia, opanował m.in: postawy strzeleckie, dobywanie broni, prowadzenie ognia podczas poruszania się, kontrolę odrzutu jak i wszystkim tym, co pozwoli mu zminimalizować ryzyko oberwania podczas sytuacji ogniowych.
Granaty są dla wszystkich tych, którzy widząc nadlatujący odłamkowy myślą: "Ale po co mu ta limonka?" oraz dla tych, którzy rozszarpani szrapnelami wołają "Po co była mi ta myśl?" Podstawowe szkolenie Seraph, oprócz obycia z bronią białą jak i palną, uczy rekrutów jak najskuteczniej wykorzystywać granaty różnej maści w szerokim wachlarzu sytuacji. Bo jak głosi wojskowa anegdota: "po wyciągnięciu zawleczki pan granat przestaje być Twoim przyjacielem".
Robić mieczem to nie to samo, co walczyć z użyciem pięści. W przypadku miecza, zawsze trzyma się oponenta na stosowny dystans. Sprawa ma się zgoła inaczej, kiedy trzeba zacisnąć pięści i dać komuś w ryło i samemu przy tym nie dać go obić sobie. Choć na takiego nie wygląda, Farrand miał swój udział w niejednej karczemnej burdzie. Oczywiście, do najbardziej do chwalebnych rzeczy one nie należały, tak okazały się być impulsem do nauki walki w zwarciu. Swój styl walki zwykł praktykować w oparciu o uderzenia w newralgiczne miejsca oraz rzuty.
Farrand od zawsze uwazał, że pancerz płytowy jest jak jego druga skóra. Nie sposób mu zliczyć wszystkich sytuacji, w których gdyby nie on, nadawałby się tylko do grobu. Choć szkolenie Seraph nie pozwoliło mu w żaden sposób zniwelować wad wynikających z ich wysokiej wagi, tak nauczył się manewrować w nich do tego stopnia, by nie tracić równowagi podczas walki czy biegu i rozkładać jego ciężar na ciele tak, by nie dawał się we znaki podczas przemarszu.

Umiejętności pasywne

Treść
Powszechnie wiadomo, że nie istnieje złoty środek na stres. Czynniki stresujące bywają różne. Różnie też są odbierane przez każdą istotę. Dla jednych coś, co wydaje się być błahe, dla innych okazuje sie być wyzwaniem. Jeszcze przed wyruszeniem do Elony, Humfrey potrafił radzić sobie ze stresem. Tę sztukę opanował jeszcze podczas swojej służby w Krycie, ale podróż z Ligą na pustynię, a do tego niewola w Palawadanie, sprawiły że teraz nie łatwo jest go złamać. W przypadku wątpliwości, należy pytać Qadira.
Dla wielu, kondycja jest miarą tego jak długo ciało będzie w stanie prowadzić wysiłek fizyczny a także jego intensywność z równoczesnym utrzymaniem odporności na zmęczenie. Po Seraph zwykło oczekiwać się szczytowej formy fizycznej i nie inaczej jest w przypadku Farranda. Jednakże wyprawa do Elony pokazała, że to co prezentował dotychczas okazało się być niewystarczające w skrajnie niesprzyjającym, pustynnym otoczeniu. Mając tego świadomość, po powrocie zaczął przesuwać granice własnej wytrzymałości fizycznej do tego stopnia, iż obecnie jest w stanie zrobić znacznie więcej niż przeciętny żołnierz: czy to pokonując większe dystanse, czy walczyć dłużej bez wyraźnych oznak zmęczenia. Koniec końców, jako jeden z niewielu ukończył morderczy kurs Rangera.

Oporządzenie


Trident to średniej wielkości plecak szturmowy. Przestronny, wykonany z zastosowaniem wytrzymałych materiałów i zapewniający wygodę noszenia, plecak ten błyskawicznie zyskał uznanie ze strony wojska. System nośny plecaka to został opracowany przez Seraph i to on odróżnia ten plecak najbardziej od szerokiej gamy innych spośród tego rodzaju. Składa się z miękko wyściełanych, podszytych siatką dystansową i ergonomicznie wyprofilowanych szelek połączonych ze sobą w górnej części sporym płatem materiału, podszytego siatką dystansową, pozwalającą na szybkie zakładanie oraz zdejmowanie go. W swej pomysłowości, Seraph dołączyło także pas biodrowy oraz usztywnienie, pozwalające dopasować plecak do sylwetki użytkownika. Sam w sobie plecak ten zawiera 34 litry całkowitej pojemności, a dzięki trójzamkowemu otwarciu, pozwala na szybki i łatwy dostęp do spakowanego sprzętu, podczas gdy całość tworzą tzw. "widełki". Wnętrze plecaka, oprócz głównej komory, posiada dużą kieszeń z regulowanymi pasami podtrzymującymi oraz dwie wewnętrzne kieszenie boczne, zapinane na zamki błyskawiczne. Również na zewnątrz, posiada on zewnętrzny system taśm, dzięki czemu można powiększyć go o dodatkowe kieszenie. Wszystko to sprawia, iż jest to doskonały wybór do wielogodzinnych wędrówek na zewnątrz. Lub przenoszenia sporej ilości łupu.





Pełnowartościowa racja żywnościowa obmyślona przez armię Seraph. Opakowanie składa się z trzech części i zostało zaprojektowane tak, by przetrwało najcięższe warunki. Przeznaczona do użycia w warunkach polowych, gdy nie ma dostępu do zaplecza gastronomicznego. Zawiera śniadanie, obiad i kolację w jednym wraz z szeregiem innych produktów żywieniowych oraz napojów, by zapewniały organizmowi wszystkie niezbędne minerały oraz składniki odżywcze. Można spożywać na zimno, ale smakuje lepiej jeśli podgrzeje się je przy pomocy ognia.





Sterylny wstrzykiwacz jednorazowego użytku z dawką alchemicznego środka przeciwbólowego, stanowiący część polowego wyposażenia personelu wojskowego, służący do natychmiastowej redukcji bólu. W medycynie klinicznej uznawany jest za najlepszy środek uśmierzający ból, znajdując zastosowanie w leczeniu ran. Jak inne pochodne specyfiki, oddziałuje on bezpośrednio na ośrodkowy układ nerwowy i uśmierza ból w niemal natychmiastowym tempie. Najlepszym sposobem użycia jest wstrzykiwać w ramię bądź udo.





Gaza opatrunkowa, służąca do tamowania krwawienia i ochrony przed zakażeniem ran.





Nieśmiertelnik służy do identyfikacji rannych bądź zabitych podczas działań bojowych. Na ogół na blasze wytłaczane są dane identyfikujące konkretnego żołnierza. Krytańskie nieśmiertelniki zawierają kilka dodatkowych informacji, takich jak: imię, nazwisko, numer identyfikacyjny a także grupę krwi.






Dziennik w skórzanej oprawie zawierający kilka osobistych wpisów a także kilka narysowanych na szybko map. Nie posiada zbyt wielkiej wartości, ale zawsze można nim dorzucić do ognia.


Opancerzenie


Regulaminowy pancerz wydawany siłom Seraph w ramach standardowego wyposażenia. Płytowe elementy pokrywają najważniejsze części ciała użytkownika, począwszy od wzmacnianego napierśnika, przez elementy będące spoiwem dla wazniejszych jego części, na butach skończywszy. Każdy żołnierz zdaje sobie sprawę, że ochrona stóp jest kluczowym elementem przetrwania. Dlatego też owe obuwie posiada grube podeszwy, wkładki w rejonie kostki, żeliwne obcasy, stalowe cholewki oraz podwójnie zamykane sprzączki. Całość zapewnia znakomitą ochronę przed obrażeniami siecznymi oraz umiarkowaną przed obuchowymi. Jest również w stanie zatrzymać część pocisków małokalibrowych produkcji ludzkiej. Drogi w produkcji, jednak na tyle skuteczny, by jego właściciela omijać z daleka.



Spersonalizowany zestaw pancerza do użytkowania w klimacie umiarkowanym, utrzymany w tonacji pustynnej, pozwalający użytkującemu na zachowanie najwyższej możliwej mobilności. W jego skład wchodzi wykonana na zamówienie kamizelka typu III, zdolna zatrzymać pociski karabinowe produkcji ludzkiej kalibru 7.62. Na wewnętrzną część składa się mithril, który, w przypadku uszkodzenia można zastąpić innym. Zawiera siedem ładownic, z czego trzy z nich zaprojektowane zostały z myślą o przenoszeniu pojemniejszych magazynków, dwie na magazynki standardowe, a także dwie na pozostałe przedmioty. Rękawice zabezpieczają dłonie nie tylko przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, ale chronią także dłonie przed otarciami i skaleczeniami, a dzięki dopasowaniu, nie utrudniają wykonywania precyzyjnych czynności i spełniają swe fundamentalne zadanie - zapewniają kontrolę chwytu. Stanowią również broń samą w sobie, dzięki zewnętrznej warstwie żelaza zakrywającej niemalże całą dłoń. Zaostrzone zakończenia znakomicie spełniają się przy przebijaniu odsłoniętych patrii ciała bądź kawałków tkanin. I jak w przypadku każdego rodzaju pancerza, obuwie stanowi jego nieodzowny element. Dostosowane do każdego, bardziej wymagającego środowiska Tyrii, zachowują równowagę pomiędzy mobilnością a właściwościami ochronnymi.


Przekrój ładownic


Uzbrojenie

M1A



Zmodyfikowana wersja podstawowego karabinu piechoty M14A1. Dzięki zastosowaniu lżejszych materiałów stworzonych z kompozytów sztucznych, udało się odciążyć broń wymieniając drewnianą kolbę na tę o niemal identycznych kształtach. Broń ta w odróżnieniu od swego pierwowzoru posiada także nieco dłuższą lufę o średnicy 420mm, co zwiększa jej skuteczny zasięg rażenia aż do 700 metrów. Nie mniej brak zainstalowanych nań przyrządów pozwalających na skuteczne prowadzenie ognia na dalekie odległości oraz ich określenia, przekreśla jej szanse na strzelanie wyborowe. Domyślnie M14A1, podobnie jak ten konkretny egzemplarz, M1A, zostały zaprojektowane w jako karabiny samopowtarzalne z wykorzystaniem zasilenia magazynkowego. Te z kolei mogą mieścić w sobie dwadzieścia pocisków kalibru 7.62x51. Z racji posiadania tylko jednej, wbudowanej domyślnie szyny mieszczącej się między ryglem a tłumikiem płomieni, można zamontować wyłącznie jeden przyrząd celowniczy. Karabin ten również nadaje się do prowadzenia operacji w których wymagane jest zachowanie ciszy poprzez nasadzenie na lufę tłumika dźwięku.

  • Nazwa: M1A
  • Waga:4,2 kg
  • Tryb ognia: pojedyńczy
  • Kaliber: 7.62x51
  • Efektywny zasięg: 700 metrów (przy użyciu odpowiedniej optyki)


Nodachi Asayake


Raz na wiele pokoleń zdarza się, iż ktoś potrafi wykuć oręż niemal doskonały. Choć klingi tego typu są stosunkowo rzadko spotykane na polach bitew przez trudności wykucia jak i zahartowania tak długich ostrzy. Od strony technicznej, miecz ów mierzy sobie 1,2 metra, z czego samo ostrze stanowi większą część (90cm) całego oręża, podczas gdy na rękojeść składa się jego reszta. Kiedy się je dobędzie, zewnętrzną część ostrza zdobią inskrypcje wyżłobione po całej długości, głoszące: "Zawsze musi być ktoś, kto wzniesie broń przeciwko ciemności. To jest właśnie sednem prawdziwego wojownika i jednoczącej więzi, która zamieni noc w dzień". Zmianie ulega wówczas energia, która wręcz rozbrzmiewa wewnątrz, dając poczucie bezkresnej i przytłaczającej mocy. Kiedy nie jest dobyta, klinga delikatnie wibruje w dotyku osób które mają ją w dłoniach lecz uspokaja się dopiero w dłoniach strażników. ). Historia która wiąże się z tym mieczem, podobnie jak i sam fakt skąd tak cudacznie zakrzywione ostrze mogło znaleźć się na terytorium Askalonu pozostają dla obecnego właściciela tajemnicą. Broń ta bowiem została odnaleziona przez Ksina Vonalę podczas wspólnej tułaczki po świecie wraz z Seraphem. Nieznana także pozostawała mu jego nazwa, dlatego też postanowił, że ochrzci ostrze mianem Asayake. W jezyku kintajskim, oznacza ono "Poranny Blask".

  • Długość: 1,2 metra (90 cm ostrze, 30cm rękojeść)
  • Waga: 3,5 kg
  • Tworzywo: stal


Dzienniczek relacji








  • Adam - To bardzo dziwna relacja. Wszystko wskazuje na to, że Adam nie lubi Farranda, a na dodatek wykorzystuje każdą okazję, by móc zabawić się jego kosztem. A przynajmniej próbuje, bo Farrand nigdy nie pozostaje mu dłużny. Od czasu do czasu, ich sprzeczki potrafią się zmienić w sarkastyczną, acz poważną pogawędkę, w trakcie której czasem nawet się ze sobą zgadzają.





Zaginieni w odmętach czasu

  • Roa - tak jakby samego Vonali brakowało, tak drogi Humfreya oraz Rauela zdołały się zejść wielokrotnie. Ciężka to tedy do określenia relacja. Między tą dwójką tyle się zmieniło, że nie można tego zawrzeć w jednym słowie. Na zmianę za sobą przepadali i nienawidzili, irytowali i bez skrępowań gawędzili. Już sam początek ich znajomości zaczął się dziwnie, kiedy to spotkał go w oberży pod Lion's Arch, w której to Rauel wziął Humfreya za zwyczajnego separatystę. Takie początki na ogół nie rokują zbyt dobrze, lecz ostatecznie chyba wypracowali coś na gruncie wzajemnej tolerancji oraz współpracy.


  • Theo Aethermancer - asura, z którym po raz pierwszy spotkał się podczas zlecenia przyjętego przez Ligę na terytorium Szkarłatnego Wschodu. Spotkanie to nie należało do najbardziej przyjemnych, jako że niechcący zdołał przeładować jednego z ich golemów, którego wybuch posłał naszego żołnierza na ścianę, przyprawiając go o kilka dodatkowych siniaków. Później zaś zdołał przetransportować go do lecznicy, w której wywiązała się między nimi dość przyjacielska pogawędka. Niepoprawny idealista, który chciałby patrząc przez ów pryzmat, zmieniać świat na lepsze, wciągnąć wszystkich ludzi w swoje pomysły niezależnie od tego, czy są oni do niego przyjaźnie nastawieni, czy nie.


  • Anika - przepełniona optymizmem (jak by tego mu do szczęścia brakowało...) sylvari, których drogi skrzyżowały się tuż po przeprowadzonej operacji na terenie laboratorium Inquestu. Pomimo strzępienia przez nią języka, co do korzystania z energii magicznej w miejscach niestabilnych, nie usłuchał jej, przez co naraził cały oddział na niebezpieczeństwo, stawiając w płomieniach okolicę w której się znajdowali. Targanego przez wyrzuty sumienia jak i narastającą w nim bezsilną złość, próbowała podnieść go na duchu, nie odnosząc przy tym jednak zamierzonego skutku. Zadaje diabelnie dużo pytań, do których on nie jest przyzwyczajony. Ilekroć by gdzieś nie polazł lub czegoś nie zrobił, ta zawsze znajdzie sposobność by wytknąć mu kilka rzeczy, związanych z jego zachowaniem. To druga po Vonali osoba, z którą najczęściej w ostatnim czasie zwykł spędzać swój wolny czas niezależnie od tego, czy by tego chciał czy też nie. Uparta jak diabli, ale nie mniej niż on sam, czego wyraz daje minimum trzy razy podczas jednej z ich rozmów. Sam nawet nie wie jak to się stało, że zaczął darzyć ją miłością. Na chwilę obecną jednak, to jedna z niewielu osób, której udaje się z powodzeniem stopić jego na pozór lodowate serce samą swoją obecnością.


  • Katniss Morrison - cóż, są różni ludzie, są różne, osobliwe charaktery. Jednakże gdyby wziąć na warsztat tę dwójkę, pod względem charakterów pasowaliby do siebie jak pięść do nosa. Pod względem podejścia do służby nawet mniej. Tolerują się chyba tylko i wyłącznie z przymusu, jako że w innych przypadkach najchętniej jedno skoczyłoby bez pomyślunku drugiemu do gardła gdyby nie fakt że operują na tym samym terenie. Z tego też powodu, zdaje się nie lubić kiedy ktoś nieoględnie wypowiada się o tym miejscu. Wciąż jednak pozostaje pytanie, jak ktoś taki jak ona, może nosić na sobie mundur?


  • Ylva - rudowłosa nornka, która praktycznie chwyta się każdej nadarzającej się okazji, by pomóc członkom Ligi. To chyba jedyny taki przypadek, który na jego sarkastyczne uwagi reaguje śmiechem (trudno mu jednak stwierdzić, czy rzeczywiście ją śmieszą, czy też jest to jej sprawdzony sposób zbywanie wszystkich). Początkowo sądził, iż jest to jeszcze kolejna typowa przedstawicielka tej nie stroniącej od wojaczki rasy, która bez odrobiny pomyślunku brnie w stronę wroga, by go pociąć. Swój stosunek do niej zmienił tuz po operacji w lesie Caledon, podczas starcia z koszmarytami, w których postanowiła wyczekać na dogodną okazje do ataku i uderzyli wspólnie. Podejrzewa, że poszła by w najgłębsze odmęty piekieł, gdyby otrzymała taki rozkaz. Oprócz tego, zachowuje się jak na typową norńską kobietę przystało - głośna, nie stroniąca od alkoholu oraz rozmów.


  • Vyvanse Icesong - ponoć fama głosi, ze wszystkie nornki są twarde jak odpowiednik w postaci pierwiastka męskiego. Nie stronią od gorzałki ani od porządnej rozróby dla samego faktu przeflancowania komuś twarzyczki. Ta jednak, mimo nade luźnego podejścia do wielu spraw, potrafi okazać chęć współpracy oraz niesienia pomocy. Wiele wydarzyło się podczas ostatniego zadania, w którym chyba przeszli przyspieszony kurs poznania się kiedy wspólnie wywalczyli sobie drogę w staciu z... uszkodzonymi zabawkami. W efekcie czego, dowiedzieli się o sobie wielu rzeczy, niż mogłoby się im wydawać. Mimo wulgaryzmów (bo który norn nie stroni od tak dosadnych słów?) uważa ją za osobę godną zaufania, przy której mógłby stanąć do niejednej potyczki jak i rozmowy traktującej o poważniejszych tematach.


  • Porucznik Evelyne Mistywolf - oficer zastępów Seraph, lub jak sama zwykła uważać, "koleżanka po fachu", na którą wpadł karczmie Divinity's Reach kilka dni po opuszczeniu przez niego murów szpitala warowni Ebonhawke. Patrząc przez pryzmat organizacji w jakiej przyszło im działać, żywi ogromny szacunek wobec stopnia oraz jej zasług, jakich dokonała walcząc na ubitych ziemiach mgieł. Z jego obserwacji wynika, że nie jest to osoba, na drodze której powinno się stawać kiedy znajduje się ona w trakcie służby, lub też kiedy jest po kilku głębszych. Bezpruderyjna, zaiste chutliwa nad wszelką miarę, amoralna kobieta dla której nie istnieją wszelakie z dzieleniem z kimś łoża (i ciała) niesnaski.


  • Aurora Dürerdottir - piekielnie irytująca kobieta, z której "beztroskim" usposobieniem miał wątpliwość spotkać się po raz pierwszy, przy pomocy której udzielił kręgowi Łowców Bestii z ich pierwszym zleceniem. Arogancka, unosząca się wyniosłością i nade wszystko wyszczekana. W jej słowniku zdają się chyba nie figurować najbardziej fundamentalne słowa związane z kulturą osobistą. W związku z ostatnim z zleceniem, w którym to próbował jej pomóc zminimalizować skutki upadku wywołane przez Pajęczycę, omalże nie przedstawiła mu pełnego potoku barwnych wyrażeń, których zapewne nie nauczyła się od matki (chociaż kto wie?). Podczas ferworu walki również nie wydaje się być zbytnio rozgarnięta, napierając bezmyślnie w swoich oponentów, zapewne w myśl tego że rozmiar broni ma znaczenie i że tym faktem uda się jej zdominować każdego.


  • Lockey - jeszcze jeden asura, których drogi w ciągu ostatnich dni ciągle krzyżują się nade często w okolicach karczmy w Lost Precipice. Z jego obserwacji jasno wynika, że nie lubi nudy i nie stroni od miodu, którego zapas zdaje się ciągle uzupełniać w swojej manierce. Zdaje się również nie stronić również od walki wręcz, acz chyba nie przepada za większymi skupiskami ludzi. Zaplusował Farrandowi tym, że lubuje się wyłącznie w mieczach dwuręcznych, podczas pewnego wypadu do norńskiej oberży tudzież zawsze przejawia gotowość do tego, by komuś pomóc. Swój chłop.


  • Theanarann - kiedy Humfreyowi zdarza się spoglądać w lustra, one doskonale wiedzą jak mu na imię. Dla tego przyjemniaczka zaś, mają nawet więcej niżby on sam w swojej zacietrzewionej główce by przypuszczał - tchórz, złodziej, wichrzyciel, podżegacz, zawadiaka. Epitetów mógłby mnożyć, choć nawet duża ich ilość nie oddała by w pełni obrazu, jakim jest jego obrzydliwa osoba. Widywał on takich jak on na pęczki, głównie na ścieżkach wiodących prosto na szafot, albo do przydrożnego rowu, a Theanarann nie odstaje od nich pod żadnym względem. Nie cierpi go (z wzajemnością), toteż nie kryje się za pogardą, jaką żywi dla jego persony.

Odznaczenia

W ciągu jego kariery wojskowej, Humfrey otrzymał następujące odznaczenia: Srebrna Gwiazda, Medal Seraph za Wzorową Służbę, Legia Zasługi, Medal żołnierza Brązowa Gwiazda, Medal za Rany (nadany dwukrotnie), Medal Pochwalny, Medal za Osiągnięcia Wojskowe, Medal za Dobre Sprawowanie (nadany czterokrotnie), Medal Departamentu Seraph za Obronę (nadany trzykrotnie wraz z dwiema brązowymi gwiazdami), Gwiazda Askalonu, Odznaczenie piechoty za walkę, Odznaka Rangera, Odznaka Sił Specjalnych Seraph.


Ciekawostki dotyczące jego osoby

  • Nie lubi spożywać alkoholu w czyimś towarzystwie. W szczególności piwa. Stroni również od innych używek. Jednakże dzięki Lockey'owi, po raz pierwszy spróbował wina i o dziwo... przypadło mu do gustu.
  • W równym stopniu nie cierpi popielców co centaurów. Jedynymi znanymi powszechnie przypadkami częściowej tolerancji jest Ksin Vonala.
  • Uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu, w szczególności nad wodospadem Clayent w rodzimym Queensdale. Nie odmawia sobie również pieszych wypraw po Askalońskich lasach.
  • Unika nagości w miejscach publicznych. Jak sam twierdzi, nie jest również kompetentny jeśli chodzi o rozmowy natury erotycznej.
  • Nieuleczalny introwertyk.
  • Uwielbia smak herbaty oraz mięty toteż przy każdej sposobności sączy któryś z tych napojów.
  • Ostatnie wydarzenia pokazały, że zupełnie nie potrafi tańczyć, szczególnie jeśli paraduje w pełnym rynsztunku. Nie przepada również za klubami oraz podobnymi miejscami schadzek.
  • Na prawym nadgarstku posiada bliznę w postaci skarabeusza. Jest to pamiątka po klątwie której uświadczył podczas pobytu z Ligą w Elonie.

Rzeczy z palca wyssane, plotkami potocznie zwane

Znasz ciekawą plotkę? Napisz ją! Wszelakie pomysły mile widziane, ja wszystko przyjmę do swego łoża, znaczy się wiadomości!

  • Ma emocje bardziej suche od najbardziej zwiędniętego kwiatka. Ale tu się podleje trochę, tam się w lepsza ziemie wsadzi i może całkiem piękny kwiat wyrośnie. - Anika
  • Jak na wojskowego, za mało wódki chleje - Evelyne
  • Specjalnie odpycha od siebie ludzi, którym mu na nim zależy bo nie chce ich stracić - Teena Dest
  • Najlepszym sposobem by przestał smęcić jest wprawienie go w zakłopotanie. Podobno wtedy nieźle się rumieni. (Anonim)
  • Jest słodki gry wykrywa szemrane typy, jego oddanie służbie jest godne podziwu. Byłby dobrym kompanem do walki, gdyby nie ślepa praworządność. - Januara
  • "Do bólu sztampowy Seraph. Połamałbym go znowu." ~ Gareel Smokebringer
  • Przez własny światopogląd nie jest w stanie nawiązać przyjaźni z kimś kto go całkowiecie nie zna. Nawet po przekroczeniu bariery którą roztacza wkoło siebie.. on dalej nie chce wdawać się w bliższe relacje polegające na trosce i wsparciu do jego osoby. To.. przykre - Roa
  • "Ciekawy rozmówca. Życzę mu, by jak najmniej wątpił i by nie tracił wiary w swoje umiejętności, aby nie miał już w sobie takiej blokady jak ta, którą miał gdy uczyliśmy się Płomienia Kody." - Nisheera
  • "Przypadkiem przyznał się, że nigdy nic z kobietą. A ja akurat pytałam tylko o to, co robi poza przyłażeniem do Ligi i bieganiem z Seraph!" - Vyvanse Icesong
  • Ciekawy człowiek, naprawdę. Mimo iż poprzez swój charakterystyczny styl wypowiedzi czasami może wydawać się bardziej oschły niż rzeczywiście jest, to, jak przyjaźni się z Ksinem Vonalą, jak potrafi współpracować w grupie oraz jak umie rzucić trafną uwagą, czy poradą sprawia, że jako ogół prezentuje się jako naprawdę sympatyczna osoba. Dziwi mnie, że tak wielu sądzi inaczej. - Varrus Lockburner
  • Uwielbiam gdy się na mnie złości, jest uosobieniem wszystkiego co uwielbiam w ludziach. Najdoskonalszy z doskonałych, najprawszy z prawych, najszlachetniejszy ze szlachetnych, po prostu człowiek jakich uwielbiam - Januara
  • "Mógłby się wziąć za dowodzenie. Posłuchałbym go" - Fellaneth
  • "Debil" - Adam
  • "Ostatnio przyznał, że chętnie jeździłby ze mną na moim raptorze. Nie sądziłam, że obudziła się w nim taka potrzeba bliskości na tym pustynnym zadupiu" - Vyvanse Icesong
  • Nikt nie pamięta jego nazwiska ani pierwszego imienia - Wcale nie Vyvanse
  • "Dziewczyny ostatnio mówiły, że ciągle kręcą się przy nim jakieś panny. To już wiem, czemu taki drażliwy niczym chłop, któremu przez całą noc nic nie wyszło. Nawet rankiem...!" - Rhiannon
  • "Dobry żołnierz. Walcząc z nim ramię w ramię zawsze czuję się pewnie. Znam go dość długo, jednak to wszystko co mogę o nim powiedzieć. Nie wiem, czy po za poczuciem obowiązku jest w jego osobowości coś więcej." - Teena Dest
  • "Mimo niepozornego wyglądu potrafi zaskoczyć. Szczególnie, gdy w swoim arsenale ma reakcje po której czujesz się źle." - Alice Quesperiel
  • " Człowiek, którego warto mieć za plecami. Nie jest zbyt rozgadany, aczkolwiek zdaje się próbować przełamywać swój introwertyzm." - Ryan Van Saan
  • " Z początku miałam go za modelowego żołnierza - sztywnego i przewidywalnego. Okazuje się jednak, że jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż przypuszczałam. Godny zaufania, zdecydowanie poszłabym za nim w bój." - Irunn Athas
  • "Typowy ludzki żołnierz z zasadami na którym można polegać, choć czasami mógłby sobie darować przy mnie tą zasadę ze nie może pic podczas służby "- Szkarłatny Podróżnik
  • "Z tego co wiem zniósł o wiele więcej niż inni Ligowicze w Istanie: klątwa, niewola, Palawadan. I choć woli stać na uboczu, w walce z problemami stoi w pierwszej linii." - Roeryn
  • "Wybitny, zahartowany na polu bitwy wojak, doskonały towarzysz rozmów wszelakich, ale przede wszystkim przyjaciel. Przyjaciel, u boku którego będę stał dumnie, wspierając go w bojach, które jeszcze nadejdą. Właśnie przez takich ludzki jak Farrand zdarza mi się czasem zatęsknić za starymi czasami w Serpah..." - Jack Trevelyan
  • "Stali blask / obowiązek i honor / dobry czytelnik" - Ursula Leivelen
  • "Zachowuje się jakby żołnierz w służbie Królowej był jakąś kompletnie obcą istotą, ale żołnierze to nie maszyny, to też tylko ludzie." - Markus var Maelius
  • "Przyszedł pomóc? Przyszedł. Nie narzekał? Nie narzekał! Po prostu wpadł i zrobił, co zrobić trzeba było. Jestem mu serio wdzięczny i zapewniam, ze zapamiętam jego pomoc." - Veillchen
  • "Nigdy nie zapomnę pomocy, jaką mnie obdarzył. Kto by pomyślał, że trafię na kogoś, kto aż tak zaangażuje się w mój problem. Tylko... no właśnie. Mam wrażenie, że próbując wyciągnąć mnie z bagna, w które brnęłam, w pewnym momencie sam do niego skoczył i zaczął w nie brnąć szybciej ode mnie. Chcę to zrobić po swojemu, a z całym segmentem Seraph na plecach może nie być tak łatwo jak mi się wydawało. Nie mogę dopuścić do tego, by znaleźli go przede mną." - Avis Lainley
  • "NAPRAWDĘ, to facet którego nie rozumiem! Walczy kataną... W PEŁNEJ PŁYCIE albo innej puszce. Przecież mój mistrz mi mówił, że katana i ciężka zbroja to głupie połączenie, a mój mistrz jest nawet mądry. I ten. On. Farrand, co go nie rozumiem. Przychodzi na festyn z darmowym żarciem, wódką, tańcami, śpiewami, parkietem, pełnym pięknych pań... Żeby PIĆ WODĘ. ZWYKŁĄ WODĘ. I siedzieć na dupie okutej płytą! To nie tak, że plotkami odgrywam się za to, że nie chciał ze mną tańczyć na wiejskiej imprezie, tego kwiatu to pół światu, ale noooo chciałabym go zrozumieć po co robi pewne rzeczy, to wszystko!" - Aeshri
  • "Nikt nigdy nie zrobił dla mnie tak wiele w tak krótkim czasie. Konkretnie w sekundę albo i dwie, choć nie to jest istotne. Zaryzykował własnym życiem, by ocalić moje, choć... to jego życie jest zdecydowanie więcej warte. Na samą myśl, że mógłby zginąć, jest mi tak... źle. Trudno mi to opisać, a wydaje mi się, że dysponuję całkiem sporym zasobem słów." - Flo
  • "Kiedyś bym powiedział, żę to nudny służbista i kij w dupie numer jeden w lidze. Teraz w porównaniu z niektórymi, to on jest ochlejmorda i dusza towarzystwa. Może przesadzam, ale przynajmniej można na nim polegać. " - Znowu Adam
  • "Jedno muszę mu przyznać, w pierdoleniu elaboratów radzi sobie nieźle." - Sevill Sierra
  • "Cholera, zaczęłam kibicować jego szczęściu. Chyba się sta- dojrzewam." - Alice Quesperiel
  • "Dzienny rytuał pracy, nużący rytm zwany życiem po stracie, został przerwany, kiedy tylko zaczęliśmy współpracować, topniejąc powoli niczym okruch lodu w zaciśniętej dłoni. Czy to przeznaczenie przyciągnęło nas ku sobie? Nie. Do tego trzeba czegoś więcej … prawdziwej miłości. W jego ramionach prawie umarłam, powracając do życia i poznając na nowo co to troska i czułość, a jego spokojne, a zarazem przenikliwe, niebieskie oczy stały się dla mnie wszystkim." - Mirien Rose
  • "A wiesz, że Farrand jest inny? Nie to co... cała ta reszta waszych służb czy jak tam nazywacie Seraph. Normalnie powiedziałbym ci, że nic mnie on nie obchodzi. Ale to byłoby kłamstwo i doskonale to widać. Jest... no nie wiem. Po prostu jest inny. Ma facet swój rozum, ma swój honor, ma szacunek do siebie i do innych. Robi to za co mu płacą i to co uważa za słuszne. Nie musi nad tym dużo myśleć, także może wiesz... może doświadczenie jednak nie jest takie ważne jak mówią? Młodziak, a wie co robić. Wie jak walczyć. To dziwne, ale po prostu dobrze mi się z nim gada. Zabrzmię jak wielki tchórz teraz, ale to jest pierwszy Seraph przy którym czuję się tak, jak czuć się powinien zwykły obywatel przy każdym Seraphie. Bezpiecznie. Dobry facet i tyle. A że ma odznakę... no wiesz. Perfekcyjnym być nie można." - Brigg Havgaard