Lyra Dandolos

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Lyra Dandolos
Rasa

Człowiek

Płeć

Kobieta

Wiek

26 lat

Data urodzenia

1 Feniksa 1308 AE

Pseudonim arytstyczny

Czeczotka

Profesja magiczna

Mesmer

Aktualne zajęcie

Bardka

Rola w Lidze

Towarzysz

Filar

Więzi

Powiązania

Kwintet Capella D'Angelo
Załoga Jolly Jagger Lager

Status postaci

Motyw muzyczny

Próbka głosu w spokojniejszych utworach

Próbka głosu z repertuarem Capelli D'Angelo

Motyw bojowy

Status postaci

Główna

Opis ogólny

Lyra "Czeczotka" Dandolos - bardka, poetka, męczydupa, a do tego jeszcze mesmerka, jak zazwyczaj się przedstawia - a jak towarzystwo jest bardzo wysublimowane i wymuskane, to w wyliczance męczydupę zastępuje "multiinstrumentalistka z dekadą doświadczenia na scenie, do usług". To ekspiratka z mocną głową i słabością do hazardu, zakładów i zabawy, zakochana w Lwich Wrotach, muzyce, kartach, kwaśnych drinkach, daniach z makaronem i morzu oraz oceanie. Gdy miała 8 lat w jej ręce wpadł pierwszy instrument - lira, zaiwaniona przez załogę z jednej z "wypraw" - i tak już został, bo Lyra postanowiła zostać artystką, grać i śpiewać i występować i jeszcze dostawać za to oklaski, darmowe jedzenie i oczywiście pieniądze. Poza lirą opanowała grę na kilku różnych instrumentach, m.in. na flecie picolo, harmonijce, harfie oraz ukulele i w średnim stopniu na gitarze, jak również na instrumentach klawiszowych, głównie (i dość często) pianinie - choć z tego instrumentu korzysta zazwyczaj gdy coś komponuje albo gdy ów instrument jest w tawernie lub miejscu w którym Lyra ma występ, przecież nie będzie tachała czegoś tak wielkiego ze sobą. Przybrała pseudonim artystyczny Czeczotka. Niekiedy instrument w dłoniach zamienia na karty lub kości do gry - hazard, oczywiście umiarkowany był jedną z najważniejszych rozrywek na pokładzie, więc można powiedzieć, że na tym się po prostu wychowała i często, gdy piraci z innych załóg przybijali do brzegu na neutralny grunt by się po prostu pobawić, Lyra pierwsza biegła do stołów karcianych lub konkursów pijackich, obstawiać. Trudno się dziwić zatem, że w kasynie pod maską lekkoducha i trzpioty ukrywa się chłodno kalkulujący gracz o pokerowej twarzy, zdolny do najperfidniejszych blefów, jakie widział świat. Na szczęście Czeczotka nie zagląda do kasyn codziennie i rzadko zakłada się na poważnie z przyjaciółmi.

Wygląd

Czeczotka ma 1.7m wzrostu. Jej skóra zawsze wygląda na muśniętą słońcem. Bardka jest dość zgrabna i porusza się z wdziękiem, zazwyczaj do rytmu muzyki, jeśli jakaś jest słyszalna lub dopasowując się do innych dźwięków otoczenia - szumu fal czy rytmicznej krzątaniny, często niekontrolowanie. Uwielbia się stroić; zazwyczaj chodzi w różach, burgundzie, bieli, brązach, a nawet błękicie - zależnie od zestawu. Ubrania dopasowuje do okazji i miejsca, w którym przyjdzie jej występować, ale zazwyczaj jest to coś dość odkrytego - dziewczyna lubi podkreślać swoją kobiecość. Docenia również różne nakrycia głowy - często swoje stylizacje uzupełnia o kapelusz z dużym rondem i imponującym piórem dopasowanym odcieniem do stroju.

Jej twarz również jest niebanalna i ciekawa. Oczy różanego koloru podkreśla często mocnym makijażem, jeszcze bardziej podkreślając ich nietypową barwę współgrającą z różowym kolorem jej sięgających ramion włosów, regularnie farbowanych acz na tyle dobrze pielęgnowanych, że próżno szukać po nich jakiś zniszczeń od tych zabiegów. Jej włosy zazwyczaj się kręcą - głównie ze względu na wilgoć w powietrzu Lwich Wrót i bryzę od morza. Nos Lyry jest prosty i dość wąski. Dziewczyna ma pełne usta. Zdecydowanie wyróżniają ją brwi - dość egzotyczne jakby nie patrzeć, bo kierujące się po skosie ku skroniom. Dzięki temu spojrzenie Lyry wydaje się bystrzejsze, a niektóre jej uśmiechy - bardziej przebiegłe i cwane niż dziewczyna by sobie tego życzyła. Lyra niekoryguje ich kształtu w żaden sposób - ba, nawet go podkreśla i czasem nawet zaostrza odpowiednio dobranym makijażem.


Charakter

Dziewczyna jest przede wszystkim bardzo bezpośrednia. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, z lekkością wkręca się w tematy nawet jak usłyszy coś piąte przez dziesiąte, zaś jeśli komuś dokucza to najpewniej w żartach - trudno ją do siebie zrazić. Jest dość głośna, zazwyczaj wesoła i wygadana. Sporo się śmieje i chichocze, zazwyczaj jednak jest to śmiech ciepły i dość życzliwy. Nie należy do wstydliwych osób, ale do towarzyskich, sympatycznych, otwartych i na pewno wnoszących trochę kolorytu do towarzystwa - a także opowieści, którymi czasem raczy słuchaczy. Jeśli jednak rozmowa schodzi na tematy, o których nie ma pojęcia to czasem pomędrkuje, ale najczęściej da okazję wygadać się innym, bardziej biegłym - choć jej gadulstwo czasem nie daje jej się zamknąć. Ma dość proste podejście do większości spraw i nie lubi sobie zbyt wiele komplikować. Niechęć do komplikowania sobie życia objawia się u niej nie tylko lekkim podejściem - czasem, gdy zaczyna się robić zbyt dziwnie i niezręcznie, a sytuacji nie załagodzi żaden z jej uśmiechów, Lyra po prostu... Wychodzi, żeby nie zaprzątać sobie głowy niczym niepotrzebnym, chyba że to dotyczy zadań - wtedy gdy sprawy, jakimi ma się zająć są za trudne, poddaje się zazwyczaj w pełni cudzym planom. Ona mądrym głowom powie, jakie są jej umiejętności, a to gdzie ją umieszczą w swoich planach to już ich broszka. Nie jest perfekcyjnym planistą czy urodzonym strategiem, przynajmniej jeśli nie chodzi o gry karciane, więc podczas wymyślania planu widać po niej czasem zakłopotanie lub niepewność. Mimo tej niepewności jednak chętnie daje się porwać przygodzie i próbuje nowych rzeczy, a w ogniu akcji, gdy nie ma już wyjścia zawierza instynktowi i zazwyczaj wie co robić - a przynajmniej nie plącze się bez sensu pod nogami. Zdarza jej się czasem lekceważyć niebezpieczeństwo w imię przygody - Lyra marzy o tym, by przeżyć na własnej skórze coś epickiego i pięknego, by móc w końcu opowiedzieć coś o swoich przygodach, a nie tylko cudzych. Wie jednak, że bez ryzyka niczego takiego nie dozna - więc prze na przód, z otwartą głową i uśmiechem na ustach, nie wybrzydzając w zleceniach.


Choć to ekspiratka nie wstydzi się tego, choć wie, że sporo osób mogłoby na nią gorzej patrzeć. Dla niej wstydzić się załogi to jak wstydzić się rodziny. Dzieciństwo na okręcie i dziesięciolecie spędzone w karczmach pełnych ludzi na scenach z innymi grajkami jednak zrobiły jej pewną "krzywdę" - Lyra nie przywykła do samotności i nie przepada za nią, radząc sobie z nią tak dość średnio. Jeśli miałaby sama wykonywać jakąś misję, nie byłaby to dla niej komfortowa sytuacja, a gdyby to było coś bardzo-bardzo ważnego od czego zależą losy grupy... Nie ma opcji, żeby zachowała swoje lekkie nastawienie. Lyra musi mieć kogokolwiek - choćby swoją płaszczkę na podorędziu, choć lepiej by był to ktoś, kto potrafi mówić, żeby był jej raźniej. Dochodzi nawet do tego, że gdy jest sama to z pikowym asem w dłoni pod zaklęciem niewidzialności, niedostrzegalna czuje się znacznie lepiej niż widoczna i czasem nawet tak przemyka pustym traktem lub ciemną uliczką do najbliższego Drogowskazu lub tłumu. Samotność dobrze znosi tylko w mieszkaniu - choć jej mieszkanie znajduje się przy jednej z najbardziej gwarnych ulic Lwich Wrót; lokalizacja ta jest nieprzypadkowa, bowiem drugą rzeczą, która sprawia, że Lyra czuje się niekomfortowo jest cisza. Ale żeby się przyznała komukolwiek do tego co jej dolega? Oj, nigdy w życiu.


Zdarza jej się ściemniać i blefować nie tylko w grach karcianych - potrafi odgrywać rolę. Robi to często nawet w towarzystwie, zazwyczaj z dobrych pobudek, m.in. niekiedy nawet dlatego, że ktoś ją kojarzy, a ona kogoś nie do końca i kupuje sobie w ten sposób czas by jednak sobie przypomnieć - no i po drugie, żeby drugiej osobie nie było przykro. Zresztą, sama nie lubi jak jest niezręcznie. Bywa momentami nieco egocentryczna, zdarza jej się marudzić, jest też irytująca, szczególnie gdy ma ochotę komuś podokuczać, a ktoś nie do końca orientuje się, że nie robi tego na poważnie. Zdarza jej się być wybitnie leniwą, a do tego jest przesądna i czasem za bardzo zawierza wróżbom z kart. Potrafi wyjąć talię do tarota nawet w karczmie i sprawdzić, co jej karty podpowiedzą.


Umiejętności

Lyra jest mesmerką. Jej magia jednak nie zostawia za sobą śladów w postaci motyli - na otwartym morzu trudno o te insekty, więc główne zaklęcia Lyry są w jakiś sposób związane z... kartami. Jej zaklęcia w momencie formowania przyjmują postać półprzejrzystych kart z fioletowym zarysem ich figury lub symbolu. Owe karty po rzuceniu nie są podatne na zwykłe zawirowania wiatru spowodowane ruchem, nie poddają się powietrzu jak robiłyby to ich papierowe odpowiedniki - są jak pociski magiczne.

Sztuczki karciane
♠ Trójka Pik
Spróbuj teraz mnie dogonić!

Trójka pik to tak naprawdę trojaczki - przy rzucie, tworzone są jej dwie kopie, przez co adresat obrywa trzema naraz. Karty są podobne do fantazmalnych broni i ostre - potrafią przeciąć skórę, a do tego przy uderzeniu wybuchają w niewielkim wybuchu. Jeśli celem są nogi, przeciwnik może zostać powalony, jeśli tors - odepchnięty. Rany po nich można porównać do ran po postrzale ze strzelby minus śrut w ranach. Im bliżej przeciwnik, tym gorzej.

♠ Czwórka Pik
Grałeś kiedyś w makao? To wiesz co ich właśnie czeka.

Czwórka to karta unieruchomienia - po trafieniu w cel oplata go półprzejrzystą niczym fantazm fioletowawą siatką, nasuwającą skojarzenie z siecią, w którą łapie się ryby. Siatka nie jest bardziej wytrzymała niż strażniczy łańcuch, aczkolwiek znika po upływie jednej tury.

♠ Dziesiątka Pik
Kiedy masz słabe karty, lepiej na chwilę odpuścić, prawda?

Karta teleportacji - rzucona karta mknie błyskawicznie na miejsce docelowe; gdy dotknie ziemi, Lyra zostanie przeteleportowana w owe miejsce (blink). Może być przywołana na zapas, jeśli Lyra ma jak ją przytrzymać

♠ Walet Pik
...Nie jestem dobra w te plany, ale to ja tu zostawię wejście do portalu, przejdę niewidzialna za linię wroga i zostawię Wam wyjście, co? A wy ich zaskoczycie?

Walet w talii Lyry to karta portalu - karta jest tworzona w dwóch egzemplarzach - pierwszy upada na ziemię tuż pod nogami Lyry, drugi pozostaje w jej dłoni. Mesmerka może się przemieścić i upuścić kartę w wybranym miejscu, formując mesmerski portal istniejący przez 6 sekund.

♠ Dama Pik
Cóż, Dama nie powinna pozwolić podejść za blisko byle komu, a co gorsza dać się dotknąć, co? Żadna ze mnie dama, ale czasem muszę się posiłkować tą kartą bo jestem beznadziejna w walce w kontakcie, tylko nie mów nikomu!

Dama to karta ochrony - karta upada na ziemię tuż pod nogami mesmerki, formując wokół niej niewielką kulistą chaotyczną barierę. Lyra może nią jednak rzucić, aby utworzyć prostokątną barierę w miejscu lądowania karty.

♠ Król Pik
Przeciwników lubię traktować po królewsku, jak na to zasłużą... I to wcale nie oznacza nic dobrego w tym przypadku!

Król stanowi kartę ataku - karta ciśnięta w przeciwników wybucha chaotyczną energią, raniąc ich i oszałamiając - eksplozja ma zasięg 1,2m - im bliżej środka, tym gorzej. Można ją porównać do zwykłego chaotycznego pocisku.

♠ As Pik
Sztuczek karcianych znam kilka, ale as w rękawie jest tylko jeden.

As w rękawie mesmerki to karta niewidzialności - karta rzucona na ziemię okrywa niewidzialnością osoby w promieniu metra od miejsca w którym upadła karta; niewidzialność utrzyma się około 6 sekund. Jeśli karta pozostanie w dłoni Lyry, Lyra może utrzymywać niewidzialność na sobie przez dłuższy czas, zależny od warunków i stopnia jej wyczerpania magicznego. Jedno z ulubionych zaklęć mesmerki.

Joker
Może uda mi się coś dla Ciebie zrobić, tylko się nie ruszaj... Ja po prostu nie miałam zbyt wielu okazji by tego na kimś używać!

Joker to karta "pomniejszego uzdrowienia" - tak jak w makao według niektórych zasad joker neguje wszystkie kary, tak karciany joker Lyry potrafi zanegować część słabszych przypadłości lub je osłabić. Co więcej, zaklęcie służy do nałożenia na cel efekt regeneracji i chociaż tymczasowego załatania jej adresata na kilka chwil, do czasu przybycia normalnego medyka. Służy przede wszystkim do doraźnej pomocy i najlepiej się sprawdza na drobne rany, obtarcia i siniaki. Ta karta w talii umiejętności Lyry jest najświeższa, więc bardka jak już, to używa jej na sobie, a na innych tylko i wyłącznie w momencie gdy nie ma wyjścia i jest jedyną, która może pomóc, by nie wchodzić w paradę osobom z większym doświadczeniem.


Lyra opanowała też proste iluzje. Kilku z nich używa dość często.

Proste iluzje
Sztuka udawania
Nawet małe dzieciaki lubią coś czasem poudawać... Nie sądzisz, że wszyscy jesteśmy w środku jeszcze trochę dziećmi?

Lyra wykorzystuje swoje iluzje głównie do tego, by poprawić swój wygląd, zamaskować plamy z wina na swojej odzieży podczas występów, ukryć swoje zmęczenie albo jako makijaż, kiedy jest za leniwa, by zrobić go sobie sama no i oczywiście do blefowania lub uprzykrzania życia jej przeciwnikom - dla przykładu, potrafi pokryć iluzją granatu kamień podniesiony z ziemi i rzucić nim ze stosownym do okazji okrzykiem, by zasiać zamęt wśród oponentów, czy zatknięty za pasek patyk przemienić na jakiś czas tylko wizualnie w groźnie wyglądający obrzyn by zniechęcić ewentualnych adwersarzy do podchodzenia do niej. Potrafi na pewien czas otoczyć iluzją inną osobę w niewielkim stopniu - zmienić kolor włosów, oczu, ubrań, dodać fałszywy znak szczególny (tatuaż, blizna). Potrafi udawać nie tylko iluzją - role, jakie zostaną przed nią postawione odgrywa dość przekonująco, choć zdarza jej się otrzeć o groteskę.

Pozamagicznie też potrafi wpłynąć na swój wygląd. W mieszkaniu posiada pewien zapas alchemicznych specyfików, farb i przyrządów do stylizacji włosów, a nawet kilka peruk lub doczepianych kosmyków. Jej szafa poza jej najczęstszymi ubiorami zawiera również workowate ciuchy do ukrycia swojej sylwetki czy nawet... męskie ubrania. Lyra jest też naprawdę niezła jeśli chodzi o makijaż - zarówno ten, który ma wyglądać jak makijaż, jak i ten, który ma modyfikować wygląd malowanej osoby, ale nie wyglądać jak makijaż.

Magiczne światło
Wiesz, to trochę głupia historia. Kiedy starsi wysyłali nas do kajut gdy było późno albo gdy morze było niespokojne, czasem zabierali nam nawet lampy, żeby nie kusiło nas zajmowanie się czymkolwiek innym niż spaniem. No to wymyśliłam swoją własną lampę, dzięki której grupa siedmiolatków ze mną na czele mogła rżnąć do późnych godzin w karty. A ten fajerwerk? Postaw mi drinka to Ci opowiem.

Lyra potrafi przywołać na kilka chwil iluzję światła w postaci kulki lub wypuścić z dłoni iluzoryczne bezgłośne fajerwerki, zależy co i jak odległego chce oświetlić. Światło jest fioletoworóżowe, co może być pewną wadą, ale jeśli oświetlenie służy tylko po to by przegonić pająki albo nie spaść ze schodów, spełnia się znakomicie.

Papuga
Zawsze chciałam mieć swoje zwierzątko. Kiedy miałam 12 lat marzyłam o własnym rekinie! Ale szybko mnie sprowadzili na ziemię, bo powiedzieli, że to nie najlepszy pomysł, a w ogóle to już mamy jedno zwierzę i to do tego upiorne ptaszysko naszego bosmana, papugę Nababu. Na początku byłam zła, ale później, podczas abordażu i walki na naszym okręcie, Nababu uratował mi życie - wyleciał wprost na twarz pirata, który się na mnie uwziął i wiesz jak majestatycznie wyglądał? Po tym zrozumiałam - chrzanić rekiny, chcę swojego Nababu! No go sobie upamiętniam w moim zaklęciu.

Lyra formuje iluzję upiornie jaskrawego ptaszyska w odcieniach jadowitego różu i rażącego w oczy błękitu i wypuszcza ją głównie w celu zrobienia zamieszania. Zazwyczaj Lyra kieruje ptaszysko na oczy przeciwników, zazwyczaj ich tym samym oślepiając, gdy ptak zasłania im widok na pole bitki.


Dziewczyna posiada również kilka użytecznych umiejętności nieopartych o magię, które wynikają z jej pasji lub przeszłości.

Zdolności niemagiczne
Strzelanie i broń biała
Można żyć z przestrzelonym kolanem. Ale chyba niezbyt wygodnie i komfortowo, prawda?

Lyra w walce posługuje się głównie rewolwerem. Jej strzały są celne, ale jej celem zazwyczaj jest wyłączenie przeciwnika z dalszej potyczki, a nie morderstwo bez mrugnięcia okiem. Korzysta z sześciostrzałowego rewolweru robionego na zamówienie albo z "torebkowego" damskiego pistoletu dwustrzałowego, bardzo dyskretnego. Opanowała też walkę szablą piracką oraz nożem w stopniu "to ja go dźgnę i raczej trafię, ale co dalej?" - dlatego też nie pcha się do walki w zwarciu, a broń biała służy jej co najwyżej albo jako straszak albo jako ostatnia deska ratunku.

Muzyka
Od dekady występuję na scenach tawern, głównie w Lwich Wrotach! Czasem wynajmują mnie też na prywatne przyjęcia, chociaż nie do końca za tym przepadam. Wolę, gdy inni sami chcą przyjść mnie posłuchać, a nie gdy ktoś decyduje za innych, że inni powinni mnie słuchać. Ale hej, pieniądz się zgadza! Nie powinnam narzekać, nawet gdy jakoś muszę poderwać do tańca trzy tuziny starych pryków arystokratów albo chociaż umilić im jedzenie kotleta!

Dziewczyna jest artystką sceniczną - oficjalnie od ponad dekady, jednak muzyką zajęła się znacznie wcześniej - gra dla innych od ósmego roku życia albo i wcześniej, jeśli doliczymy do tego grę na łyżkach czy perkusji ze skrzyni. Przez całe swoje życie opanowała grę na kilku instrumentach muzycznych (lira, lutnia, harfa, flet piccolo, tamburyn, bębenek, harmonijka, ukulele, gitara, pianino, cymbały, trójkąt), zarówno z nut i ze słuchu, jak również posiadła umiejętność improwizacji muzycznej. Nauczyła się stroić instrumenty, które tego strojenia często wymagają. Potrafi też śpiewać - solo, w zespole, w chórze, acapella, na dwa głosy z inną osobą. Zna wiele szant i pieśni żeglarzy, a także przyśpiewki weselne, karczemne i biesiadne; ma też kilka utworów własnych w swoim dorobku, aczkolwiek wiadomo, lepiej sprzedają się znane i lubiane rzeczy. Ma poczucie rytmu i dobry słuch muzyczny, świetną dykcję, a do tego donośny głos, którym potrafi zarówno śpiewać głośne i wesołe szanty jak i spokojniejsze balladki na jakiś bardziej lub mniej głęboki temat (tylko wtedy śpiewa ciszej i bardziej lirycznie bądź LYRIcznie jak to niektórzy mówią). Posiada sporą lekkość w wymyślaniu zgrabnych rymów i pisaniu piosenek oraz ich komponowaniu.

Hazard i blef
Te kasyna i zakłady? Niegroźne hobby, musisz mi uwierzyć. No, może odrobinkę za bardzo lubię dreszczyk emocji

Umiejętność blefowania, kłamania bez mrugnięcia okiem, zmysł obserwacji i intuicja to cechy, które nabyła dzięki swojemu obliczu hazardzistki. Zna większość gier karcianych i kościanych, a także jest bywalcem kasyn.

Ekspiratka
Na morzu spędziłam 16 lat, mój ojciec jest nawigatorem, zaś matka - bosmanem! To czyni ze mnie tak jakby piracką księżniczkę, czyż nie? *śmiech*

Świetnie radzi sobie z wszelkimi pracami na okręcie oraz z pływaniem na mniejszych łodziach, a także z mniejszymi naprawami na statkach - stara dobra wiedza nie rdzewieje. Potrafi nawigować, a także "zna" morze - w końcu spędziła na nim 16 lat swojego życia. Ma dość mocną głowę do alkoholu i jest dość odporna na stres. Co więcej, poznała język migowy, by móc chociaż gestami porozumiewać się z załogą gdy nie daliby rady się usłyszeć - większość to proste komendy. W pewnym stopniu potrafi też zwyczajny migowy - w załodze Jolly Jagger Lagersów znajdowało się kilku częściowo niesłyszących jak i jeden bez języka.

Jeździectwo i opieka nad wierzchowcami
Wiesz, Flautę to ja sobie wychowałam od maleńkiego tyci-płaszczątka. Wygrałam ją i do tej pory w głowie mi się nie mieści, jak ktoś taki cud mógł postawić w zakładzie!

Nauczyła się jazdy na wierzchowcach - raptorach i skimmerach. Skimmery to jej ulubione wierzchowce - to nimi potrafi się zajmować i ma do nich najlepsze podejście. Traktuje wierzchowce jak kumpli i towarzyszy.

Tarot
Lubię pytać o radę. Czasem pytam kart i wiesz co - tylko nie patrz na mnie dziwnie - one naprawdę pomagają. Chociażby zebrać myśli i spojrzeć na coś inaczej.

Lyra potrafi wróżyć z kart tarota. Często szuka w nich odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości albo próbuje "przygotować się" na przyszłość - czasem nawet pyta karty, czy jakaś znajomość zwiastuje kłopoty. Mnogość interpretacji symboli i jej lekkość w słowie mówionym pomagają jej brzmieć na tyle przekonująco, że mogłaby za to pobierać opłaty, gdyby nie traktowała tego jako hobby lub coś tylko dla siebie.

Wyposażenie i stroje

Desafio
Cenny i ważny zegarek kieszonkowy


Z istotniejszych rzeczy, jakie Lyra nosi przy sobie można wymienić:

  • sześciostrzałowy rewolwer, który przewodzi magię oraz zapas amunicji do niego
  • "Desafio", szablę należącą niegdyś do Annslaug "Rysy" Jednookiej (przewodzi magię). Szabla została dostosowana do wzrostu kobiety i przeszła renowację w Północnej Kuźni Karaga Krucze Serce. Dodatkowo umieszczono w niej pokryty runami heksagonalny szafir, który pozwala użytkownikowi na pięć sekund przyjąć formę Morskiej Mgły. Zaklęcie ładuje się pół godziny
  • talia kart do pokera - kilka kart z talii zawiera w sobie kryształki, które mogą być używane jako przewodniki magiczne
  • talia kart tarota
  • aksamitkę z czarnym pojedynczym listkiem (pik); niekiedy naszyjnik z lirą
  • wykonany z różowego złota zegarek kieszonkowy z grawerem czeczotki (ptaszka) siedzącej na gałęzi; przewodzi magię
  • opcjonalnie: wybrane instrumenty muzyczne

Wierzchowiec

Lyra dosiada płaszczki w kolorze kakaowo-białym; biel występuje w postaci łezkowatych plam ponad ślepiami stworzenia oraz na spodniej części jego ciała. Płetwy stworzenia są nakrapiane niebieskawymi maleńkimi kropeczkami. Rozkład umaszczenia, rozmiar stworzenia, szerokość jego "klatki piersiowej" i charakterystyczny kształt ogona, który swoim wyglądem przypomina bardziej ogon orki czy delfina pozwalają łatwo je dopasować do wzorca gatunku Oceanicznych Szerokoogonów. Płaszczka Lyry nosi wdzięczne imię Flauta, od rodzaju wiatru... A w zasadzie jego braku na morzu. Płaszczka aktualnie ma cztery lata; Lyra przygarnęła ją (a w zasadzie wygrała w pokera i zatrzymała) jak była jeszcze małym skimmerkiem.

Jest to stworzenie zdecydowanie ceniące sobie kontakt z jeźdźcem - często nadstawia grzbiet i płetwy do drapania. Dość aktywne, potrafiące nurkować, aczkolwiek od eksploracji głębin bardziej ceniące sobie zabawę na mieliźnie, najlepiej z innymi skimmerami lub z piłką; a najlepiej to z jednym i drugim. Czasem próbuje gonić ławice ryb i przepędzać je z okolic bliskich powierzchni wody. Najczęściej żywi się rybami, choć jej przysmakiem są wszelkiego rodzaju skorupiaki - głównie dlatego, że Flauta lubi jak coś chrupie. Przepada za muzyką - a jakież ma wyjście, skoro jej właścicielka jest bardką, a Flauta często jest pierwszym słuchaczem nowych tworów dziewczęcia, albo i nawet inspiracją do niektórych kawałków. Płaszczka dobrze sprawdza się jako wierzchowiec - podróżowanie na niej jest przyjemne, żadnych nierówności na drodze nie czuć, a do tego trudno się na niej rozbić, z kolei upadki z wysokości są jej niestraszne - Flauta sobie z wysokościami świetnie radzi. Potrafi też robić beczki, obroty i szybkie zwroty, zaś po tafli wody ślizga się aż miło; wielkie płetwy i szerszy ogon pozwalają jej nadać sobie sporą prędkość na starcie, a później sprawnie manewrować. Na lądzie sprawa ma się inaczej, tam Flauta woli dostojnie sunąć nad powierzchnią ziemi, a na pęd i pośpiech zdobywa się tylko gdy Lyra bardzo nie daje jej spokoju. Nie jest najcichszym wierzchowcem - ma skłonność do burczenia i muczenia i tylko głaskanie po głowie może sprawić, że jednak się zamknie. Czasem ów burczeniem i muczeniem odpowiada Lyrze na różne pytania lub stwierdzenia, jakby prowadziła z nią rozmowę, ale to mało zgodne z prawdą porównanie - po prostu, jak Lyra wydaje dźwięki, to Flauta też.

Co ciekawe, nie zawsze ma na sobie pełne siodło i uprząż - szeroki grzbiet i budowa ciała płaszczki pozwalają jeźdźcowi nawet jeździć na niej na oklep. Reaguje zarówno na komendy słowne jak i na wyuczone gesty jeźdźca. W teorii można ją zostawić w każdej stajni, ale na dłuższy czas lepiej by była to stajnia dostosowana do skimmerów, najlepiej przy morzu, a najlepiej w ogóle by była to znana jej stajnia z wierzchowcami innych członków załogi Lyry. Inaczej może się stać kapryśna i markotna... Chyba że Lyra ją udobrucha... I tu wracamy do tematu skorupiaków i innych przysmaków.


Ciekawostki

Może to przejaw narcyzmu, ale Lyra niedawno zawiesiła w swoim mieszkaniu akwarelkę ze swoim portretem. Akwarelka została nawet oprawiona, ale w dość prostą i skromną srebrną cieniutką ramę. Co ciekawe, Lyra z portretu jest w sukni balowej; a Lyra w takowych nie chadza
  • Lyra pochodzi z załogi Jolly Jagger Lager. Na pirackim okręcie spędziła swoje całe dzieciństwo - jest córką sternika i pani bosman. Grupa powróciła do Lwich Wrót dopiero na początku 1325 AE i otworzyła pub, w którym Lyra zaczęła występować. Obecnie dziewczyna rzadko wypływa z piratami, zakochana w lądzie i rozrywkach nocnych Lwich Wrót, aczkolwiek całą załogę traktuje jak rodzinę.
  • Poza rozrywkami i nocnym życiem, kocha makaron, mogłaby go jeść do końca życia. Ma też słabość do kwaśnych smaków, najlepiej możliwie jak najmocniej cytrusowych. Lubi mieć parasolki w drinkach.
  • Potrafi na poczekaniu wymyśleć piosenkę - szczególnie, gdy może to być satyra lub piosenka prześmiewcza.
  • Często stawia sobie lub innym tarota, często szukając odpowiedzi w kartach na różne pytania. Mówi, że jej talia do tarota jest magiczna - ale to bzdura. Czeczotka leje wodę zawodowo i potrafi tak zinterpretować kartę by pasowała do sytuacji. Druga sprawa, że dziewczyna naprawdę wierzy w część swoich wróżb i siłę tych kart - a na pewno zdolność udzielenia jej odpowiedzi.
  • Ma pewną słabość do hazardu... Choć nie przepada za grą o ogromne pieniądze - nie może aż tak szastać pieniędzmi na zakładach czy w kasynach, fatałaszki same się nie kupią. A jak już o fatałaszkach mowa - kiedy mniej profesjonalne towarzystwo wgapione w jej bardziej odkryte ramiona, ona może być wgapiona w cudze karty. Poza tym, no jaką byłaby artystką sceniczną, gdyby nie lubiła czasem zwracać uwagi?
  • Jest kojarzona w Lwich Wrotach, które są jej domem od prawie dekady - często grywa w tamtejszych pubach ze swoim zespołem Capella D'Angelo, a także solo. Zazwyczaj śpiewa, ale jej głównym instrumentem jest harfa, aczkolwiek Lyra również nauczyła się gry na flecie picolo, harmonijce, lirze, ukulele oraz pianinie.
  • Jej mieszkanie znajduje się w ścisłym centrum Lwich Wrót. Wieczorami, jeśli nie ma występów lub nie siedzi w kasynie Lyra przesiaduje na balkonie z widokiem na jedną z najgwarniejszych ulic i grywa na harfie lub lutni, ale nie ma z tego powodu problemów z sąsiadami - dogadała się z nimi, a właściwie to jest z nimi nawet w jednym zespole - poniekąd tak się właśnie poznali, ale to osobna historia.
  • Jest kojarzona w większości kasyn Lwich Wrót oraz w kasynie w Amnoon jako dość częsty bywalec; na pewno nie gracz za najwyższe stawki, ale ktoś z kim zawsze dobrze się założyć. Ostatnio jednak rzadziej bywa w takich miejscach; góra raz na dwa tygodnie, bardziej skupiając się na muzyce.
  • Nieważne, czy to, z czym się styka to stoisko z rybami niepierwszej świeżości, czy scena wymyślnego morderstwa, czy może pozostałości po imprezowej nocy pod tawerną albo kawałki truchła trupa z Orr, Lyra jest dość odporna na przykre widoki i przykre zapachy. Nie jest oczywiście ich fanką - ale rzadko odwraca wzrok czy zatyka nos w panicznej prędkiej ucieczce przed paskudną wonią, jeśli nie ma takiej potrzeby.
  • To, że nie jest aż tak wrażliwa na zapachy i obrzydlistwa nie sprawia, że jest jej wszystko jedno. Wprost przeciwnie - Lyra dba o siebie dość mocno - jej łazienka pełna jest wszelkich specyfików alchemicznych i bardziej naturalnych, nie tylko makijażowych. Lyra zaopatruje się w porządne kremy, zawsze ma zapas chłodnych kompresów na ukrycie zmęczenia. Używa też różnych zapachów - w chłodniejszych sezonach pachnie zazwyczaj jabłkiem i cynamonem, zaś gdy jest ciepło zdarza jej się postawić na zapachy z nutą kokosu lub cytrusów. Jej absolutnym faworytem jest jednak orientalno-owocowa kompozycja z nutami śliwki i czarnego pieprzu.
  • Lyra może nie jest mistrzem kucharzenia i gotowania (pomijając makaron, Lyra uważa się za mistrza makaronu), ale za to zdarza jej się piec. Większość jej wypieków jest przełamana wyczuwalną kwaśną owocową nutą, ale przy tym dobrze dopasowaną do smaku wypiekanych łakoci. "Specjalizuje" się w ciastach oraz ciasteczkach z tortami ma jednak różne przeżycia. Swoimi wypiekami zazwyczaj obdarowuje zespół i załogę, choć zdarzają się wyjątki.
  • OOC: Pseudonim artystyczny Lyry - Czeczotka pochodzi od nazwy bardzo towarzyskich i rozśpiewanych ptaszków. Nazwisko zaczerpnięto od Nikolaosa Andreasa Dandolos'a, hazardzisty znanego szerzej jako Nick the Greek. Nazwa zespołu do którego należy Lyra? To zwyczajnie przeinaczenie nazwy capelli d'Angelo. Tak, to rodzaj makaronu.


Dziwniejsze przygody Lyry na zleceniach z gildią

  • Udawała Szefową Domu Uciech na potrzeby jednego śledztwa. W jej charakteryzacji główne skrzypce grała koloryzacja i ufryzowanie włosów, zainspirowane wyglądem palnika alchemicznego.
  • Przywróciła słoneczną pogodę nad Solnym Brzegiem. Po drodze do celu przeżyła krótkie zauroczenie głównym "złym" bandytą, szukała pewnej starej szanty, zaprzyjaźniła się z karczmarką i namiestnikiem, a także poznała tajemnicę cylindra pewnego asura
  • Podczas eksploracji jednego wraku wraz Czaplą wylądowała półnago przed nieumarłym kapitanem, który wywrócił ich świat do góry nogami kilka razy, za co ukradła mu trąbkę. Świadoma, w jakich ustach ta trąbka była wcześniej, bardzo nie chciała jej używać, wrabiając w te zadanie Kubryka
  • Wraz z Araniusem wabiła bandę nieumarłych śpiewając najbardziej sprośne zwrotki Morskich Opowieści. Podziałało! Swoją drogą, dość dziwnie biega się z młodzikiem za rękę
  • Uwolniła Djinna-strażnika skarbca w jednych krasnoludzkich ruinach. Przedtem jednak opowiedziała mu dość barwnie o tym, jak to Pakt atakował zad Kralkatorrika podczas ostatecznej potyczki ze starożytnym smokiem i jakim Joko był świrem (w tym również o choyach w jego haremie)

Marzenia

Choć rzadko o tym mówi komukolwiek, Lyra posiada kilka istotnych celów i marzeń, które bardzo chciałaby zrealizować.

  • zakup szalenie wygodnego fotela do swojego salonu
  • zorganizowanie porządnej garderoby w mieszkaniu, tak by jej sypialnia przestała być sypialnograciarnią (lub magiczne wyczarowanie dodatkowego pokoju, choć to niemożliwe)
  • stworzenie kolekcji instrumentów muzycznych z różnych stron świata (marzenie w trakcie realizacji). Z bardziej egzotycznych:
    • ze skarbca w twierdzy w Dzalanie zabrała żółtoczarny flet sprawiający wrażenie, jakby był pokryty łuską. A do tego wciąż działa! Lyra czasem go ze sobą zabiera pozorując że to tylko niewinna piszczałka - bardka nikomu nie zdradziła sekretu fletu, ale ten instrument pozwala jej raz dziennie wezwać rój węży, by zaatakował wskazany cel.
  • załatwienie sobie urządzenia do nagrywania dźwięków by móc później spisywać część niespisanych kompozycji
  • cdn


Plotki

Coś słyszałeś o tej bardce? Chcesz rozpuścić ciekawą plotkę na temat tej postaci? Usłyszałeś/aś o czymś co dotyczyło właśnie jej? Napisz to!

  • "Bardzo dobrze jest mieć kogoś takiego jak Lyra blisko. Miałam ogromne szczęście spotkać ją na swojej drodze za pierwszym razem gdy zawitałam do LA. Zawsze imponowało mi jej pozytywne nastawienie i to jak komfortowo czuła się w miejscach, których nie zna, wśród ludzi, o których nie miała pojęcia. Dalej mi to imponuje i prawdopodobnie nigdy nie przestanie. Do tego ma słowiczy głos. Przecudowny. Rozpływam się za każdym razem gdy go słyszę. Planuję kiedyś zaprosić ją do siebie. Może uda mi się ją namówić, żeby zaśpiewała tylko dla mnie. Właściwie… mam dla ciebie radę. Nie graj z nią w karty. Ani w kości. Nie przeszkadza mi utrata części garderoby, ale coś jest zdecydowanie nie tak." - Kira Sverige
  • "Jej osobowość jest prosta, jak konstrukcja chłopskiego cepa. Mimo to odnoszę wrażenie, że za tym może kryć się coś więcej. Wszak bardowie dużo słyszą i mówią. Dalej jednak nie przypominam sobie, aby zagrała cokolwiek w karczmie a mamy niewyjaśnioną tendencję do zjawiania się w niej przeważnie o tej samej porze" - Dan Ian Oscar
  • "Lyra to przede wszystkim muzyczna dusza, ale gdybyśmy mieli więcej takich jak ona to liga byłaby jedną z czołowych gildii w Tyrii. Tak wiele potrzeba? Wystarczyło przyjść, powiedzieć w czym jest problem i zaproponować rozwiązanie. Tak jest dużo szybciej i łatwiej niż siedzieć w kącie i marudzić pod nosem." - Markus var Maelius
  • "Mam wrażenie, że Lyra lubi być. I do tego lubi być bardzo. Myślę, że to dobra cecha dla artysty. Nie wiem, co mogę o niej więcej powiedzieć. O, na pewno doceniam, że jest lojalna wobec swoich, a że ci swoi to Vera, to... cóż, taktycznie to przemilczę." - Sevill Sierra
  • "Ach! O Lyrze chcesz pogadać? Ze mną? A po co to się bawić w takie podchody! Przecież to jedna z najlepszych kompanek do jakiekolwiek rozmowy. Sio! Sam sprawdź... No, ale skoro nalegasz to odpowiem krótko jako, że znam ją od lat. Bardka, Kanciara, Męczydupa i jedna z najlepszych przyjaciół jakichkolwiek miałam!" - Vera Crowley
  • "Definitywnie najweselsza osoba w karczmie, od momentu gdy przekracza jej próg. I wcale nie wygląda, jakby wychowywała się z piratami." - Krivvs
  • "Nie wiem... ja to chyba poznałam innych piratów. Bo tej to bliżej do wychuchanej szlachcianki z Divinity niż do wprawionej piratki. Co nie zmienia faktu, że nawet normalnie się z nią rozmawia. I nie wiem o co chodzi z tym, że przedstawia się jako Meczydupa, bo też jakoś chyba inną definicję tego słowa znam. Bo ani to nie jest irytujące ani tym bardziej natrętne. Bo ledwo kto co powie, to wychodzi z karczmy." - Mimetka
  • "Strasznie gadatliwa i otwarta. Ale gdy trzeba coś wyjaśnić to potrafi streścić wszystko w paru zdaniach i rzeczowo przedstawić sytuację. Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której nie wiesz co dzieje się dookoła, ona zaraz wszystko wytłumaczy." - Korrus
  • "Jej wypieki są tak dobre, jak jej śpiew." - Dan Ian Oscar