Lyra Dandolos
| Lyra Dandolos | |
|---|---|
| Rasa |
Człowiek |
| Płeć |
Kobieta |
| Wiek |
27 lat |
| Data urodzenia |
1 Feniksa 1308 AE |
| Pseudonim arytstyczny |
Czeczotka |
| Profesja magiczna |
Mesmer |
| Aktualne zajęcie |
Bardka |
| Rola w Lidze |
Towarzysz |
| Filar |
Więzi |
| Powiązania |
Kwintet Capella D'Angelo
Klub wędkarski w Seitung |
| Status postaci |
Próbka głosu w spokojniejszych utworach |
| Stan zdrowia |
Zdrowa |
| Status postaci |
Główna |
Opis ogólny
Lyra "Czeczotka" Dandolos - bardka, poetka, męczydupa, a do tego jeszcze mesmerka, jak zazwyczaj się przedstawia - a jak towarzystwo jest bardzo wysublimowane i wymuskane, to w wyliczance męczydupę zastępuje "multiinstrumentalistka z dekadą doświadczenia na scenie, do usług". To ekspiratka z mocną głową i słabością do hazardu, zakładów i zabawy, zakochana w Lwich Wrotach, muzyce, kartach, kwaśnych drinkach, daniach z makaronem i morzu oraz oceanie. Gdy miała 8 lat w jej ręce wpadł pierwszy instrument - lira, zaiwaniona przez załogę z jednej z "wypraw" - i tak już został, bo Lyra postanowiła zostać artystką, grać i śpiewać i występować i jeszcze dostawać za to oklaski, darmowe jedzenie i oczywiście pieniądze. Poza lirą opanowała grę na kilku różnych instrumentach, m.in. na flecie picolo, harmonijce, harfie oraz ukulele i w średnim stopniu na gitarze, jak również na instrumentach klawiszowych, głównie (i dość często) pianinie - choć z tego instrumentu korzysta zazwyczaj gdy coś komponuje albo gdy ów instrument jest w tawernie lub miejscu w którym Lyra ma występ, przecież nie będzie tachała czegoś tak wielkiego ze sobą. Przybrała pseudonim artystyczny Czeczotka. Niekiedy instrument w dłoniach zamieniała na karty lub kości do gry - hazard, oczywiście umiarkowany był jedną z najważniejszych rozrywek na pokładzie, więc można powiedzieć, że na tym się po prostu wychowała i często, gdy piraci z innych załóg przybijali do brzegu na neutralny grunt by się po prostu pobawić, Lyra pierwsza biegła do stołów karcianych lub konkursów pijackich, obstawiać. Mimo zaskakującego szczęścia w hazardzie, Lyra związała swoją przyszłość z muzyką i najemnictwem (by mieć jeszcze więcej inspiracji do nowych utworów). Od ponad roku jedyne karty, jakie zazwyczaj trzyma w rękach to karty jej specyficznych zaklęć i karty do wróżb.
Wygląd
Czeczotka ma 1.7m wzrostu. Jej skóra zawsze wygląda na muśniętą słońcem. Bardka jest dość zgrabna i porusza się z wdziękiem, zazwyczaj do rytmu muzyki, jeśli jakaś jest słyszalna lub dopasowując się do innych dźwięków otoczenia - szumu fal czy rytmicznej krzątaniny, często niekontrolowanie. Uwielbia się stroić; zazwyczaj chodzi w różach, burgundzie, bieli, brązach, a nawet błękicie - zależnie od zestawu. Ubrania dopasowuje do okazji i miejsca, w którym przyjdzie jej występować, ale zazwyczaj jest to coś dość odkrytego - dziewczyna lubi podkreślać swoją kobiecość. Docenia również różne nakrycia głowy - często swoje stylizacje uzupełnia o kapelusz z dużym rondem i imponującym piórem dopasowanym odcieniem do stroju. Ostatnio dość często ubiera się w kintajskim stylu, doceniając wygodę tych ubrań oraz ich jakość. Nie unika biżuterii, ale nie nosi jej znowu aż tak dużo bez specjalnej okazji - tylko to, co jest dla niej naprawdę ważne. Zazwyczaj na jej szyi można zauważyć aksamitkę z wisiorkiem w kształcie czarnego karcianego listka - pik wykonanym z obsydianu oraz rzemyk z wyrzeźbioną w drewnie lirą. Niezależnie od ubioru i okazji zawsze ma co najmniej jeden kolczyk - zazwyczaj jest to złote kółeczko w lewym uchu, które mimo niepozornych rozmiarów wygląda na dość kosztowne. Bardka czasem ubiera drugi do pary, a czasem nawet więcej i to różnych - sześciokrotnie przekłuła uszy, dzięki czemu może nosić po dwa kolczyki w płatkach obu uszu i po jednym w górnej chrząstce ucha (helix).
Uroda jest kwestią gustu, więc najbezpieczniej rzec, że twarz Lyry jest niebanalna i zapadająca w pamięć. Oczy różanego koloru często uwydatnia mocnym makijażem, jeszcze bardziej podkreślając ich nietypową barwę współgrającą z różowym kolorem jej sięgających ramion włosów, regularnie farbowanych acz na tyle dobrze pielęgnowanych, że próżno szukać po nich jakiś zniszczeń od tych zabiegów. Jej włosy zazwyczaj się kręcą - głównie ze względu na wilgoć w powietrzu Lwich Wrót i bryzę od morza. Nos Lyry jest prosty i dość wąski. Dziewczyna ma pełne usta. Zdecydowanie wyróżniają ją brwi - dość egzotyczne jakby nie patrzeć, bo kierujące się po skosie ku skroniom. Dzięki temu spojrzenie Lyry wydaje się bystrzejsze, a niektóre jej uśmiechy - bardziej przebiegłe i cwane niż dziewczyna by sobie tego życzyła. Lyra nie koryguje ich kształtu w żaden sposób - ba, nawet go podkreśla i czasem nawet zaostrza odpowiednio dobranym makijażem.
Charakter
Dusza towarzystwa - to pierwsze, co może przyjść do głowy komuś, kto próbowałby ją opisać. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, z lekkością wkręca się w tematy nawet jak usłyszy coś piąte przez dziesiąte, zaś jeśli komuś dokucza to najpewniej w żartach - trudno ją do siebie zrazić. Jest dość głośna, zazwyczaj wesoła i wygadana. Sporo się śmieje i chichocze, zazwyczaj jednak jest to śmiech ciepły i dość życzliwy. Nie należy do wstydliwych osób, ale do towarzyskich, sympatycznych, otwartych i na pewno wnoszących trochę kolorytu do towarzystwa - a także opowieści, którymi czasem raczy słuchaczy. Jeśli jednak rozmowa schodzi na tematy, o których nie ma pojęcia to czasem pomędrkuje, ale najczęściej da okazję wygadać się innym, bardziej biegłym - choć jej gadulstwo czasem nie daje jej się zamknąć. Ma dość proste podejście do większości spraw i nie lubi sobie zbyt wiele komplikować. Nie jest perfekcyjnym planistą czy urodzonym strategiem, przynajmniej jeśli nie chodzi o gry karciane, więc podczas wymyślania planu widać po niej czasem zakłopotanie lub niepewność. Mimo tej niepewności jednak chętnie daje się porwać przygodzie i próbuje nowych rzeczy, a w ogniu akcji, gdy nie ma już wyjścia zawierza instynktowi i zazwyczaj wie co robić - a przynajmniej nie plącze się bez sensu pod nogami. Zdarza jej się czasem lekceważyć niebezpieczeństwo w imię przygody - Lyra marzy o tym, by przeżyć na własnej skórze coś epickiego i pięknego, by móc w końcu opowiedzieć coś o swoich przygodach, a nie tylko cudzych. Wie jednak, że bez ryzyka niczego takiego nie dozna - więc prze na przód, z otwartą głową i uśmiechem na ustach, nie wybrzydzając w zleceniach. Posiada sporą odporność na stres i ciężkie zlecenia, tak długo jak w pobliżu ma kogoś bliskiego; zdaje sobie sprawę z wszelkich zagrożeń, mimo że wydaje się być do nich dość lekko nastawiona. Przy gildii wyrobiła sobie nastawienie, że nie ważne co się dzieje, to jednak prędzej czy później jakoś to będzie.
Choć to ekspiratka nie wstydzi się tego, choć wie, że sporo osób mogłoby na nią gorzej patrzeć. Dla niej wstydzić się załogi to jak wstydzić się rodziny. Dzieciństwo na okręcie i dziesięciolecie spędzone w karczmach pełnych ludzi na scenach z innymi grajkami jednak zrobiły jej pewną "krzywdę" - Lyra nie przywykła do samotności i nie przepada za nią, radząc sobie z nią tak dość średnio. Jeśli miałaby sama wykonywać jakąś misję, nie byłaby to dla niej komfortowa sytuacja, a gdyby to było coś bardzo-bardzo ważnego od czego zależą losy grupy... Nie ma opcji, żeby zachowała swoje lekkie nastawienie. Lyra musi mieć kogokolwiek - choćby swoją płaszczkę na podorędziu, choć lepiej by był to ktoś, kto potrafi mówić, żeby był jej raźniej. Dochodzi nawet do tego, że gdy jest sama to z pikowym asem w dłoni pod zaklęciem niewidzialności, niedostrzegalna czuje się znacznie lepiej niż widoczna i czasem nawet tak przemyka pustym traktem lub ciemną uliczką do najbliższego Drogowskazu lub tłumu. Samotność dobrze znosi tylko w mieszkaniu - choć jej mieszkanie znajduje się przy jednej z najbardziej gwarnych ulic Lwich Wrót; lokalizacja ta jest nieprzypadkowa, bowiem drugą rzeczą, która sprawia, że Lyra czuje się niekomfortowo jest cisza. Ale żeby się przyznała komukolwiek do tego co jej dolega? Oj, nigdy w życiu.
Zdarza jej się ściemniać i blefować nie tylko w grach karcianych - potrafi odgrywać rolę. Robi to często nawet w towarzystwie, zazwyczaj z dobrych pobudek, m.in. niekiedy nawet dlatego, że ktoś ją kojarzy, a ona kogoś nie do końca i kupuje sobie w ten sposób czas by jednak sobie przypomnieć - no i po drugie, żeby drugiej osobie nie było przykro. Zresztą, sama nie lubi jak jest niezręcznie. Bywa momentami nieco egocentryczna, zdarza jej się marudzić, jest też irytująca, szczególnie gdy ma ochotę komuś podokuczać, a ktoś nie do końca orientuje się, że nie robi tego na poważnie. Zdarza jej się być wybitnie leniwą, a do tego jest przesądna i czasem za bardzo zawierza wróżbom z kart. Potrafi wyjąć talię do tarota nawet w karczmie i sprawdzić, co jej karty podpowiedzą.
Umiejętności

Lyra jest mesmerką. Jej magia jednak nie zostawia za sobą śladów w postaci motyli - na otwartym morzu trudno o te insekty, więc główne zaklęcia Lyry są w jakiś sposób związane z... kartami. Jej zaklęcia w momencie formowania przyjmują postać półprzejrzystych kart z fioletowym zarysem ich figury lub symbolu. Owe karty po rzuceniu nie są podatne na zwykłe zawirowania wiatru spowodowane ruchem, nie poddają się powietrzu jak robiłyby to ich papierowe odpowiedniki - są jak pociski magiczne.
Lyra opanowała też proste iluzje. Kilku z nich używa dość często.
Dziewczyna posiada również kilka użytecznych umiejętności nieopartych o magię, które wynikają z jej pasji lub przeszłości.

Wyposażenie i stroje


-
Standardowy strój
-
Luźne odzienie podróżne
-
Zestaw codzienny na cieplejszy klimat
-
Strój na bardziej oficjalne występy
-
Jej odzienie na statku
-
Strój zakładany na mniej bezpieczne zadania
Z istotniejszych rzeczy, jakie Lyra nosi przy sobie można wymienić:
- sześciostrzałowy rewolwer, który przewodzi magię oraz zapas amunicji do niego
- "Desafio", szablę należącą niegdyś do Annslaug "Rysy" Jednookiej (przewodzi magię). Szabla została dostosowana do wzrostu kobiety i przeszła renowację w Północnej Kuźni Karaga Krucze Serce. Dodatkowo umieszczono w niej pokryty runami heksagonalny szafir, który pozwala użytkownikowi na pięć sekund przyjąć formę Morskiej Mgły. Zaklęcie ładuje się pół godziny
- talia kart do pokera - kilka kart z talii zawiera w sobie kryształki, które mogą być używane jako przewodniki magiczne
- talia kart tarota
- aksamitkę z czarnym pojedynczym listkiem (pik); niekiedy naszyjnik z lirą
- złoty kolczyk w lewym uchu (co najmniej jeden)
- wykonany z różowego złota zegarek kieszonkowy z grawerem czeczotki (ptaszka) siedzącej na gałęzi; przewodzi magię. Dodatkowo wprawiono w niego lusterko i odpowiednio je zabezpieczono przed rozbiciem
- opcjonalnie: wybrane instrumenty muzyczne
- opcjonalnie: kompas
Środki transportu
Skiff (w Kintaju)
Skiff Lyry przypomina najbardziej standardowe rybackie łodzie, lecz brak na nim czerwonej farby, którą zastąpiono neutralną brązową. Na prawej burcie od szablonu wymalowano białą farbą nazwę skiffa - "Czajka". Na tym skiffie zmieści się góra 6 osób i to na ścisk. Łódź jest regularnie sprzątana. Pod pokładem znajduje się kilka schowków - w nich Lyra zazwyczaj przechowuje mały zapas jedzenia, alkohol, jedną apteczkę, wiadro na ryby oraz ekwipunek wędkarski. [Wkrótce dopiszę więcej informacji]
Nudel (w Kintaju)
Nudel to nowy raptor Lyry, zakupiony pod wpływem chwili i zauroczenia, na szczęście nie tak ślepego, by bardka się o niego nie potargowała solidnie, utargując jeszcze całą uprząż, ale na tyle ślepego, by bardka nie zastanowiła się, czy to dobry wierzchowiec dla początkującej raptorzary. Poetka dopiero się z nim zaznajamia i uczy się na nim jeździć pod okiem instruktora. Nudla, poza smakowitym imieniem wyróżnia jego turkusowe umaszczenie, zielonkawe nieregularne plamy na łuskach na szyi i nakrapiane fioletowopurpurowym kolorem rogi i kolce, a także złote, głębiej osadzone oczy obdarzające świat wzrokiem istoty niegrzeszącej żadną myślą - ale nic bardziej mylnego. Nudla wyróżnia właśnie też charakter - wszystkie rogi i kolce stworzenie ma nie od parady, jest stworzeniem dość gwałtownym i niezależnym, a do tego krzykliwym o wyjątkowo dziwnym repertuarze dźwięków. Obecnie:
- Lyra potrafi utrzymać się w siodle i jechać jeśli Nudel ma dobry humor
- Nudel akceptuje Lyrę w swoim siodle, o ile akceptuje siodło, bo to już zależy od humoru
- Słuchanie jeźdźca - to jedno, posłuchanie - to jednak drugie, nieważne jak głośno jeździec krzyczy
- Wszystko co leży na ziemi, jest wielkości wkładalnej do pyska i odznacza się mocno od otoczenia kolorem bądź zapachem leży wśród zainteresowań Nudla
- Nudel hobbystycznie przegryza większość wędzideł, szczególnie jeśli wędzidło przeszkadza mu w złapaniu ciekawostki znajdującej się na ziemi
- Nudel może być przewożony w skiffie, jeśli na czas podróży zapewni mu się odpowiednią dawkę jedzenia lub coś do gryzienia. W przeciwnym razie element do gryzienia znajdzie sobie sam lub podniesie larmo
WAŻNE: Ostre kolce na grzbiecie Nudla - te na które jeździec mógłby się nadziać podczas szaleńczych biegów - wbrew temu co jest mechanicznie są odpowiednio spiłowane lub tam, gdzie to niemożliwe, osłonięte specjalnymi częściami oporządzenia wierzchowca.
Flauta (w Centralnej Tyrii)
Lyra dosiada płaszczki w kolorze kakaowo-białym; biel występuje w postaci łezkowatych plam ponad ślepiami stworzenia oraz na spodniej części jego ciała. Płetwy stworzenia są nakrapiane niebieskawymi maleńkimi kropeczkami. Rozkład umaszczenia, rozmiar stworzenia, szerokość jego "klatki piersiowej" i charakterystyczny kształt ogona, który swoim wyglądem przypomina bardziej ogon orki czy delfina pozwalają łatwo je dopasować do wzorca gatunku Oceanicznych Szerokoogonów. Płaszczka Lyry nosi wdzięczne imię Flauta, od rodzaju wiatru... A w zasadzie jego braku na morzu. Płaszczka aktualnie ma cztery lata; Lyra przygarnęła ją (a w zasadzie wygrała w pokera i zatrzymała) jak była jeszcze małym skimmerkiem.
Jest to stworzenie zdecydowanie ceniące sobie kontakt z jeźdźcem - często nadstawia grzbiet i płetwy do drapania. Dość aktywne, potrafiące nurkować, aczkolwiek od eksploracji głębin bardziej ceniące sobie zabawę na mieliźnie, najlepiej z innymi skimmerami lub z piłką; a najlepiej to z jednym i drugim. Czasem próbuje gonić ławice ryb i przepędzać je z okolic bliskich powierzchni wody. Najczęściej żywi się rybami, choć jej przysmakiem są wszelkiego rodzaju skorupiaki - głównie dlatego, że Flauta lubi jak coś chrupie. Przepada za muzyką - a jakież ma wyjście, skoro jej właścicielka jest bardką, a Flauta często jest pierwszym słuchaczem nowych tworów dziewczęcia, albo i nawet inspiracją do niektórych kawałków. Płaszczka dobrze sprawdza się jako wierzchowiec - podróżowanie na niej jest przyjemne, żadnych nierówności na drodze nie czuć, a do tego trudno się na niej rozbić, z kolei upadki z wysokości są jej niestraszne - Flauta sobie z wysokościami świetnie radzi. Potrafi też robić beczki, obroty i szybkie zwroty, zaś po tafli wody ślizga się aż miło; wielkie płetwy i szerszy ogon pozwalają jej nadać sobie sporą prędkość na starcie, a później sprawnie manewrować. Na lądzie sprawa ma się inaczej, tam Flauta woli dostojnie sunąć nad powierzchnią ziemi, a na pęd i pośpiech zdobywa się tylko gdy Lyra bardzo nie daje jej spokoju. Nie jest najcichszym wierzchowcem - ma skłonność do burczenia i muczenia i tylko głaskanie po głowie może sprawić, że jednak się zamknie. Czasem ów burczeniem i muczeniem odpowiada Lyrze na różne pytania lub stwierdzenia, jakby prowadziła z nią rozmowę, ale to mało zgodne z prawdą porównanie - po prostu, jak Lyra wydaje dźwięki, to Flauta też.
Co ciekawe, nie zawsze ma na sobie pełne siodło i uprząż - szeroki grzbiet i budowa ciała płaszczki pozwalają jeźdźcowi nawet jeździć na niej na oklep. Reaguje zarówno na komendy słowne jak i na wyuczone gesty jeźdźca. W teorii można ją zostawić w każdej stajni, ale na dłuższy czas lepiej by była to stajnia dostosowana do skimmerów, najlepiej przy morzu, a najlepiej w ogóle by była to znana jej stajnia z wierzchowcami innych członków załogi Lyry. Inaczej może się stać kapryśna i markotna... Chyba że Lyra ją udobrucha... I tu wracamy do tematu skorupiaków i innych przysmaków.
Flauta aktualnie przebywa z załogą Lyry - nie towarzyszy poetce podczas przygód w Kintaju.
Ciekawostki

- Lyra pochodzi z załogi Jolly Jagger Lager. Na pirackim okręcie spędziła swoje całe dzieciństwo - jest córką sternika i pani bosman. Grupa powróciła do Lwich Wrót dopiero na początku 1325 AE i otworzyła pub, w którym Lyra zaczęła występować. Obecnie dziewczyna rzadko wypływa z piratami, zakochana w lądzie i tawernach Lwich Wrót lub przygodach z gildią, aczkolwiek całą załogę traktuje jak rodzinę i to raczej się nie zmieni.
- Poza rozrywkami i nocnym życiem, kocha makaron, mogłaby go jeść do końca życia. Ma też słabość do kwaśnych smaków, najlepiej możliwie jak najmocniej cytrusowych. Lubi mieć parasolki w drinkach. Choć jej ulubione alkohole to rum oraz grog, ostatnio zdarza jej się częściej pijać wino lub testować nowe połączenia.
- Potrafi na poczekaniu wymyśleć piosenkę - szczególnie, gdy może to być satyra lub piosenka prześmiewcza.
- Często stawia sobie lub innym tarota, często szukając odpowiedzi w kartach na różne pytania. Mówi, że jej talia do tarota jest magiczna - ale to bzdura. Czeczotka leje wodę zawodowo i potrafi tak zinterpretować kartę by pasowała do sytuacji. Druga sprawa, że dziewczyna naprawdę wierzy w część swoich wróżb i siłę tych kart - a na pewno zdolność udzielenia jej odpowiedzi.
- Miała pewną słabość do hazardu... Choć nigdy nie przepadała za grą o ogromne pieniądze, uważając ją za bardzo ryzykowną, szczególnie podczas opuszczania tawerny z sakwami wypełnionymi monetami.
- Jest kojarzona w Lwich Wrotach, które są jej domem od prawie dekady - często grywa w tamtejszych pubach ze swoim zespołem Capella D'Angelo, a także solo. Zazwyczaj śpiewa, ale jej głównym instrumentem jest harfa, aczkolwiek Lyra również nauczyła się gry na flecie picolo, harmonijce, lirze, ukulele oraz pianinie.
- Jej mieszkanie znajduje się w ścisłym centrum Lwich Wrót. Wieczorami, jeśli nie ma występów lub nie siedzi w kasynie Lyra przesiaduje na balkonie z widokiem na jedną z najgwarniejszych ulic i grywa na harfie lub lutni, ale nie ma z tego powodu problemów z sąsiadami - dogadała się z nimi, a właściwie to jest z nimi nawet w jednym zespole - poniekąd tak się właśnie poznali, ale to osobna historia.
- Była kojarzona w większości kasyn Lwich Wrót oraz w kasynie w Amnoon jako dość częsty bywalec; na pewno nie gracz za najwyższe stawki, ale ktoś z kim zawsze dobrze się założyć. Obecnie mało kto o niej pamięta - Lyra przestała się tam pojawiać, nawet kilka sezonów przed wyjazdem do Kintaju.
- Nieważne, czy to, z czym się styka to stoisko z rybami niepierwszej świeżości, czy scena wymyślnego morderstwa, czy może pozostałości po imprezowej nocy pod tawerną albo kawałki truchła trupa z Orr, Lyra jest dość odporna na przykre widoki i przykre zapachy. Nie jest oczywiście ich fanką - ale rzadko odwraca wzrok czy zatyka nos w panicznej prędkiej ucieczce przed paskudną wonią, jeśli nie ma takiej potrzeby.
- To, że nie jest aż tak wrażliwa na zapachy i obrzydlistwa nie sprawia, że jest jej wszystko jedno. Wprost przeciwnie - Lyra dba o siebie dość mocno - jej łazienka pełna jest wszelkich specyfików alchemicznych i bardziej naturalnych, nie tylko makijażowych. Lyra zaopatruje się w porządne kremy, zawsze ma zapas chłodnych kompresów na ukrycie zmęczenia. Używa też różnych zapachów - w chłodniejszych sezonach pachnie zazwyczaj jabłkiem i cynamonem, zaś gdy jest ciepło zdarza jej się postawić na zapachy z nutą kokosu lub cytrusów. Jej absolutnym faworytem jest jednak orientalno-owocowa kompozycja z nutami śliwki i czarnego pieprzu.
- Lyra może nie jest mistrzem kucharzenia i gotowania (pomijając makaron, Lyra uważa się za mistrza makaronu), ale za to zdarza jej się piec. Większość jej wypieków jest przełamana wyczuwalną kwaśną owocową nutą, ale przy tym dobrze dopasowaną do smaku wypiekanych łakoci. "Specjalizuje" się w ciastach oraz ciasteczkach z tortami ma jednak różne przeżycia. Swoimi wypiekami zazwyczaj obdarowuje zespół i załogę, choć zdarzają się wyjątki.
- W Kintaju, na wyspie Shing Jea podjęła pracę w dwóch tawernach: zwyklej portowej knajpie "Pod skrzydłem Chidori" i w "Domie Szkarłatu i Bieli" dla znacznie bogatszych tylko kintajskich mieszkańców wyspy, gdzie występuje jako bard co najmniej raz w tygodniu.
- OOC: Pseudonim artystyczny Lyry - Czeczotka pochodzi od nazwy bardzo towarzyskich i rozśpiewanych ptaszków. Nazwisko zaczerpnięto od Nikolaosa Andreasa Dandolos'a, hazardzisty znanego szerzej jako Nick the Greek. Nazwa zespołu do którego należy Lyra? To zwyczajnie przeinaczenie nazwy capelli d'Angelo. Tak, to rodzaj makaronu.
Dziwniejsze przygody Lyry na zleceniach z gildią
- Udawała Szefową Domu Uciech na potrzeby jednego śledztwa. W jej charakteryzacji główne skrzypce grała koloryzacja i ufryzowanie włosów, zainspirowane wyglądem palnika alchemicznego.
- Przywróciła słoneczną pogodę nad Solnym Brzegiem. Po drodze do celu przeżyła krótkie zauroczenie głównym "złym" bandytą, szukała pewnej starej szanty, zaprzyjaźniła się z karczmarką i namiestnikiem, a także poznała tajemnicę cylindra pewnego asura. Chciała też ukraść czaszkę przewodnika z pewnych Ruin z Vabbi i holoprojektor z hologramem roztańczonego norna, ale ciężko by było wynieść obie te rzeczy niepostrzeżenie; jeszcze ciężej się z nich wytłumaczyć.
- Wystraszyła jedno miasteczko w Kessex w ramach pomocy jednemu dworzaninowi Szalonego Króla, pomagając mu się wznieść wyżej w hierarchii, ocalając od zapomnienia i zyskując tym samym wtyki na dworze królewskim. Co z tego, że w akurat TYM dworze królewskim, to przynajmniej jakiś dwór! Do tego zaprzyjaźniła się ze skrzynią-mimikiem z zębami, którą ma nadzieję spotkać ponownie na festiwalu w 1335 AE.
- Podczas eksploracji jednego wraku wraz Czaplą wylądowała półnago przed nieumarłym kapitanem, który wywrócił ich świat do góry nogami kilka razy, za co ukradła mu trąbkę. Świadoma, w jakich ustach ta trąbka była wcześniej, bardzo nie chciała jej używać, wrabiając w te zadanie Kubryka
- Wraz z Araniusem wabiła bandę nieumarłych śpiewając najbardziej sprośne zwrotki Morskich Opowieści. Podziałało! Swoją drogą, dość dziwnie biega się z młodzikiem za rękę, śpiewając o skośnych cyckach kintajek.
- Na zleceniu w Southsun polegającym na pogoni za legendarną bronią kompletnie nieświadomie wepchnęła grupę w pułapkę, ale się opłaciło - bo w tę pułapkę jednak trzeba było wpaść by się czegoś dowiedzieć
- Uwolniła Djinna-strażnika skarbca w jednych krasnoludzkich ruinach. Przedtem jednak opowiedziała mu dość barwnie o tym, jak to Pakt atakował zad Kralkatorrika podczas ostatecznej potyczki ze starożytnym smokiem i jakim Joko był świrem (w tym również o choyach w jego haremie)
- Wzięła udział w lekcji prowadzonej przez Farranda. Od tego czasu rzuciła Dana kilkukrotnie... Na ziemię. Wszak ta lekcja dotyczyła samoobrony, walki bez broni i rozbrajania przeciwnika.
- Zwykła wyprawa po pomidory wraz z Kat i Verą skończyła się nie lada awanturą z młodzieniaszkami zastraszającymi rolników i sprzedawców w celu wymuszenia haraczu. Zwykłe straszenie skończyło się kradzieżą ich butów i uciętym małym palcem jednego z nich.
- Podczas szturmu na kryjówkę kintajskich bandziorów z nieba spadł przed nią mężczyzna (i bolało go jak spadł z nieba, bowiem złamał nogę), a potem krzesło, które wylądowało na Kat. Wszystko to było spowodowane przez pewną sprzątającą popielkę.
Cenne lub/i dziwne przedmioty, zdobyte podczas przygód z gildią


- wygodny fotel, będący podarkiem na Wintersday od pana Instruktora
- zegarek z różowego złota z grawerem czeczotki będący podarkiem na Wintersday od Dana
- żółtoczarny flet ze skarbca w Dzalanie (magiczny, może wezwać raz na dzień rój węży do ataku na dany cel)
- harfa z krasnoludzkiego skarbca, prawdopodobnie wykonana z deldrimoru
- bransoleta z akwamarynem zdolna do zmagazynowania jednego dowolnego zaklęcia (raz na dzień) wykonana przez Araniusa
- "Była to bransoleta wykonana z dziwnego rodzaju złota, ciężko stwierdzić, czy był to po prostu stop o bardzo jasnej barwie, czy było to białe złoto po próbach w kwasie, a może jeden z nowych wynalazków czeladnika. Wiadome było natomiast jedno, był to metal jasny jak letni promień słońca, wypolerowany do tego stopnia, że odbicie było prawdziwsze niż w lustrze. W dodatku można było zauważyć, że bransoleta była opalizowana, odbijała światło pozostawiając na swojej powłoce nieco błękitnego niczym morze błysku. Dzieło można było podzielić na dwa fragmenty. Pierwszy był wykonany z jednego sztywnego fragmentu stopu, miał on kształt łuku krzywizną dopasowany do kobiecego nadgarstka. Drugi fragment dopełniający "koło bransolety" to dobrze wykonany, mocny lecz nadal piękny podwójnie spleciony łańcuszek z zapięciem. Wyglądał naprawdę solidnie, można też było się domyślić, że czeladnik wiedział co robi i testował jego wytrzymałość. Jeśli chodzi o aspekt zdobień, stały fragment grawerowany był płytkim rytem, ilustracje prezentowały delikatne zarysy fal morskich, w połączeniu z odcieniem stopu przynosiły na myśl poranek nad brzegiem wielkiej wody, przy kubku kawy czy herbaty. Na samym środku zarówno pod względem długości jak i wysokości łuku można było zobaczyć akwamaryn lśniący jasnym błękitem, był on w kształcie serca z nałożoną heksagonalną fakturą na jego powierzchni. Co dość nietypowe, kamień ten miał za sobą tło, zeszlifowane na gładko białe tło wyglądem przypominające perły. Miało ono romboidalny kształt, a akwamaryn znajdował się w samym centrum. Dopiero całość - kamień wraz z "płytą tła" zabezpieczony był złotymi ramionami."
- FKFA (fotonowy konwerter fal akustycznych) oraz wzmacniacz WMOR wprost z TechLab Eva do nagrywania dźwięków na osiem różnych ścieżek, zapisu go i odtwarzania. Więcej po otwarciu obrazów z prawej strony.
- Obraz "Dama z Kirinem" pędzla Seon'a Wonga - obraz elementalistki jadącej na Kirinie. Lyra jest w trakcie szukania eksperta, by wycenić obraz. Wstępnie zamierza wpłacić pieniądze po sprzedaży obrazu na poczet gildii.
Marzenia
Choć rzadko o tym mówi komukolwiek, Lyra posiada kilka istotnych celów i marzeń, które bardzo chciałaby zrealizować.
zakup szalenie wygodnego fotela do swojego salonu- marzenie spełnił Farrand Humfrey- zorganizowanie porządnej garderoby w mieszkaniu, tak by jej sypialnia przestała być sypialnograciarnią (lub magiczne wyczarowanie dodatkowego pokoju, choć to niemożliwe)
- stworzenie kolekcji instrumentów muzycznych z różnych stron świata (marzenie w trakcie realizacji). Z bardziej egzotycznych:
- ze skarbca w twierdzy w Dzalanie zabrała żółtoczarny flet sprawiający wrażenie, jakby był pokryty łuską. A do tego wciąż działa! Lyra czasem go ze sobą zabiera pozorując że to tylko niewinna piszczałka - bardka nikomu nie zdradziła sekretu fletu, ale ten instrument pozwala jej raz dziennie wezwać rój węży, by zaatakował wskazany cel.
- z krasnoludzkiego skarbca wzięła przepiękną harfę z krasnoludzkiego stopu. Harfa czeka na odpowiednie struny
załatwienie sobie urządzenia do nagrywania dźwięków by móc później spisywać część niespisanych kompozycji- marzenie spełniła Demiurge Eva- odkupienie mieszkania od sąsiadów piętro niżej, ażeby móc zorganizować sobie tam garderobę i pokoik dla instrumentów
- przygarnięcie papugi i nadanie jej imienia Nababu
- opanowanie nowych magicznych sztuczek - możliwości przekazania swoich kart komuś, przywoływania większej liczby kart "na zapas" i tej bariery odbijającej pociski - ostatnio bardzo spodobało jej się te zaklęcie u jednego strażnika
- przygarnięcie kintajskiego feniksa
Epizod barmański
Lyra, pod czujnym okiem Morgany, zwanej przez nią pieszczotliwie "Morgie" przyuczała się miksowania drinków i szerokopojętej pracy za barem. Nie pobiera za to wynagrodzenia - ot, jest jak studenciak na praktykach, za pozwoleniem aktualnie obsługującej osoby lub niekiedy nawet sama, gdy nie ma nikogo innego poza Nathanem. Nie jest też regularnie, ale jak już jest i trzeba, to chętnie pomaga. Potrafi wykonać większość rzeczy z menu, aczkolwiek jej szeroka znajomość asortymentu i cen za drinki z innych tawern jak i testy z Morganą oczywiście wykonywane po godzinach pozwalają jej na tworzenie czegoś spoza menu. Wtedy Lyra wypowiada wtedy pytająco pięć magicznych słów: "Ulubiony owoc, alkohol i smak?" - a gdy dowie się wszystkiego co trzeba, potrafi mniej więcej wkomponować tę wiedzę w nowopowstałego drinka. Co więcej, Lyra obserwuje klientelę - znając kogoś i jego preferencje lub stan potrafi coś zasugerować.
Na ten moment opanowała następujące drinki:
- Słodko-Kwaśne Orzeźwienie (inna nazwa na specjał Nathana #1 / Zielonego Sylvariego)
- Cytrynowa Laguna
- Banana Manana
- Kolana pszczoły
- Kryteńska namiętność
Inne napoje:
- kawa po turecku (wymaga dodatkowego treningu, ale Lyra poznała podstawowe zasady przyrządzania jej i dostała aprobatę od Khaleda, którego ma za eksperta w tej dziedzinie
Na razie jej nauki są zawieszone. Po pierwsze, Morgie gdzieś przepadła, a po drugie - Lyra na razie skupiła się bardziej na budowaniu swojej marki w Kintaju jako bardki, a nie miksolożki.
Plotki
Coś słyszałeś o tej bardce? Chcesz rozpuścić ciekawą plotkę na temat tej postaci? Usłyszałeś/aś o czymś co dotyczyło właśnie jej? Napisz to!
- "Bardzo dobrze jest mieć kogoś takiego jak Lyra blisko. Miałam ogromne szczęście spotkać ją na swojej drodze za pierwszym razem gdy zawitałam do LA. Zawsze imponowało mi jej pozytywne nastawienie i to jak komfortowo czuła się w miejscach, których nie zna, wśród ludzi, o których nie miała pojęcia. Dalej mi to imponuje i prawdopodobnie nigdy nie przestanie. Do tego ma słowiczy głos. Przecudowny. Rozpływam się za każdym razem gdy go słyszę. Planuję kiedyś zaprosić ją do siebie. Może uda mi się ją namówić, żeby zaśpiewała tylko dla mnie. Właściwie… mam dla ciebie radę. Nie graj z nią w karty. Ani w kości. Nie przeszkadza mi utrata części garderoby, ale coś jest zdecydowanie nie tak." - Kira Sverige
- "Jej osobowość jest prosta, jak konstrukcja chłopskiego cepa. Mimo to odnoszę wrażenie, że za tym może kryć się coś więcej. Wszak bardowie dużo słyszą i mówią. Dalej jednak nie przypominam sobie, aby zagrała cokolwiek w karczmie a mamy niewyjaśnioną tendencję do zjawiania się w niej przeważnie o tej samej porze" - Dan Ian Oscar
- "Lyra to przede wszystkim muzyczna dusza, ale gdybyśmy mieli więcej takich jak ona to liga byłaby jedną z czołowych gildii w Tyrii. Tak wiele potrzeba? Wystarczyło przyjść, powiedzieć w czym jest problem i zaproponować rozwiązanie. Tak jest dużo szybciej i łatwiej niż siedzieć w kącie i marudzić pod nosem." - Markus var Maelius
- "Mam wrażenie, że Lyra lubi być. I do tego lubi być bardzo. Myślę, że to dobra cecha dla artysty. Nie wiem, co mogę o niej więcej powiedzieć. O, na pewno doceniam, że jest lojalna wobec swoich, a że ci swoi to Vera, to... cóż, taktycznie to przemilczę." - Sevill Sierra
- "Ach! O Lyrze chcesz pogadać? Ze mną? A po co to się bawić w takie podchody! Przecież to jedna z najlepszych kompanek do jakiekolwiek rozmowy. Sio! Sam sprawdź... No, ale skoro nalegasz to odpowiem krótko jako, że znam ją od lat. Bardka, Kanciara, Męczydupa i jedna z najlepszych przyjaciół jakichkolwiek miałam!" - Vera Crowley
- "Definitywnie najweselsza osoba w karczmie, od momentu gdy przekracza jej próg. I wcale nie wygląda, jakby wychowywała się z piratami." - Krivvs
- "Nie wiem... ja to chyba poznałam innych piratów. Bo tej to bliżej do wychuchanej szlachcianki z Divinity niż do wprawionej piratki. Co nie zmienia faktu, że nawet normalnie się z nią rozmawia. I nie wiem o co chodzi z tym, że przedstawia się jako Meczydupa, bo też jakoś chyba inną definicję tego słowa znam. Bo ani to nie jest irytujące ani tym bardziej natrętne. Bo ledwo kto co powie, to wychodzi z karczmy." - Mimetka
- "Strasznie gadatliwa i otwarta. Ale gdy trzeba coś wyjaśnić to potrafi streścić wszystko w paru zdaniach i rzeczowo przedstawić sytuację. Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której nie wiesz co dzieje się dookoła, ona zaraz wszystko wytłumaczy." - Korrus
- "Jej wypieki są tak dobre, jak jej śpiew." - Dan Ian Oscar
- "Interesująca mesmerka. Czy któryś z mistrzów-Wirtuozów nie przedostał się do Tyrii i dla niepoznaki miast ciskać sztyletami, uczył jak rzucać magicznymi kartami do gry?" - Zhong-Li
- "Dobre poczucie humoru, niezły styl. Figura całkiem, całkiem, głos jeszcze lepszy. Całokształt jednak psuje jej jedna mocna, zasadnicza wada. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i w mgłach wskazują, że jest już zajęta." - Juan Alvarro Hesus Correira
- "Ostatnia towarzyszka jaką awansowałem. Na przykładzie naszej znajomości widzę jak bardzo się zmieniłem od kiedy przestałem być opiekunem. Nie patrzę już na ludzi przez pryzmat gildii a... własnymi oczami. Lyrę widziałem zawsze jako porządną i rzeczową osobę, dopiero teraz widzę jak bardzo się różnimy. Nie zarzucałbym jej nieszczerości, ale mam wrażenie że jej "ogłada" to sposób na unikanie konfliktów. Mam jedynie nadzieję że jej miłe nastawienie wobec mnie, nie jest spowodowane faktem że zwyczajnie nie chce stanąć po mojej złej stronie, albowiem ją lubię." - Markus var Maelius
- "Wydaje sie być w porządku, oraz idzie z nią porozmawiać. Na pewno robi wyśmienite wypieki!" - Eastia Bloodclaw
- "Nadal mam problem wymówić jej imię, mimo drobnej złośliwości, wydaje się porządną osobą"' - Nassan Bloodclaw

