Lyra Dandolos: Różnice pomiędzy wersjami

Z L6F
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Linia 371: Linia 371:
[[Plik:LyraBottom.png|800px|center]]
[[Plik:LyraBottom.png|800px|center]]


[[Kategoria:Karty postaci]]
[[Kategoria:Karty postaci]][[Kategoria:Ludzie]][[Kategoria:Mesmer]]

Wersja z 22:05, 22 lip 2024

Rasa

Człowiek

Płeć

Kobieta

Wiek

27 lat

Data urodzenia

1 Feniksa 1308 AE

Pseudonim arytstyczny

Czeczotka

Profesja magiczna

Mesmer

Aktualne zajęcie

Bardka

Rola w Lidze

Towarzysz

Filar

Więzi

Powiązania

Kwintet Capella D'Angelo
Załoga Jolly Jagger Lager

Klub wędkarski w Seitung

Status postaci

Motyw muzyczny

Próbka głosu w spokojniejszych utworach

Próbka głosu z repertuarem Capelli D'Angelo

Status postaci

Główna

Gracz

Nish

Opis ogólny

Lyra "Czeczotka" Dandolos - bardka, poetka, a do tego jeszcze mesmerka, jak z reguły się przedstawia na pierwszym spotkaniu - a jak towarzystwo jest bardzo wysublimowane i może być jej potencjalnym "partnerem biznesowym", to do wyliczanki dokłada "multiinstrumentalistka z dekadą doświadczenia na scenie, do usług". To ekspiratka z mocną głową, zakochana w Lwich Wrotach, muzyce, kartach, kwaśnych drinkach, daniach z makaronem i morzu oraz oceanie. Gdy miała 8 lat w jej ręce wpadł pierwszy instrument - lira, zaiwaniona przez załogę z jednej z "wypraw" - i tak już został, bo Lyra postanowiła zostać artystką, grać i śpiewać i występować i jeszcze dostawać za to oklaski, darmowe jedzenie i oczywiście pieniądze. Poza lirą opanowała grę na kilku różnych instrumentach, m.in. na flecie picolo, harmonijce, harfie oraz ukulele i w średnim stopniu na gitarze, jak również na instrumentach klawiszowych, głównie (i dość często) pianinie - choć z tego instrumentu korzysta zazwyczaj gdy coś komponuje albo gdy ów instrument jest w tawernie lub miejscu w którym Lyra ma występ, przecież nie będzie tachała czegoś tak wielkiego ze sobą. Przybrała pseudonim artystyczny Czeczotka. Niekiedy instrument w dłoniach zamieniała na karty lub kości do gry - hazard, oczywiście umiarkowany był jedną z najważniejszych rozrywek na pokładzie, więc można powiedzieć, że na tym się po prostu wychowała i często, gdy piraci z innych załóg przybijali do brzegu na neutralny grunt by się po prostu pobawić, Lyra pierwsza biegła do stołów karcianych lub konkursów pijackich, obstawiać. Mimo zaskakującego szczęścia w hazardzie, Lyra związała swoją przyszłość z muzyką i najemnictwem, by mieć jeszcze więcej inspiracji do nowych utworów i czasem wiedzieć o czym śpiewa - wszak często jej publika to łowcy nagród, poszukiwacze przygód i marynarze, którzy niejeden port zwiedzili. Od ponad roku jedyne karty, jakie zazwyczaj trzyma w rękach to karty jej zaklęć - Lyra opracowała swoje podejście do magii mesmerskiej, manifestując magię w łatwych do rzucenia i przechowania kartach.

Wygląd

Czeczotka ma 1.7m wzrostu. Jej skóra zawsze wygląda na muśniętą słońcem. Bardka jest dość zgrabna i porusza się z wdziękiem, zazwyczaj do rytmu muzyki, jeśli jakaś jest słyszalna lub dopasowując się do innych dźwięków otoczenia - szumu fal czy rytmicznej krzątaniny, z reguły niekontrolowanie. Uwielbia się stroić na występy; zazwyczaj chodzi w różach, burgundzie, bieli, brązach, a nawet granatach i błękicie. Jeśli chodzi o jej garderobę poza sceną, ubrania dopasowuje do okazji i miejsca, w którym przyjdzie jej występować. Docenia również różne nakrycia głowy - często swoje stylizacje uzupełnia o kapelusz z dużym rondem i imponującym piórem dopasowanym odcieniem do stroju. Na zlecenia najemnicze zaczęła zakrywać część twarzy maską, by ukrywać swoje cechy szczególne na wszelki wypadek, gdyby misja miała się zrobić nieciekawa i zagrażająca jej artystycznemu wizerunkowi. Nie unika biżuterii i z reguły nosi tylko to, co jest dla niej naprawdę ważne - niestety, tych "naprawdę ważnych" jest dość sporo. Zazwyczaj na jej szyi można zauważyć aksamitkę z wisiorkiem w kształcie czarnego karcianego listka - pik wykonanym z obsydianu oraz rzemyk z wyrzeźbioną w drewnie lirą. Niezależnie od ubioru i okazji zawsze ma co najmniej jeden kolczyk - zazwyczaj jest to złote kółeczko w lewym uchu, które mimo niepozornych rozmiarów wygląda na dość kosztowne. Bardka czasem ubiera drugi do pary, a czasem nawet więcej i to różnych - sześciokrotnie przekłuła uszy, dzięki czemu może nosić po dwa kolczyki w płatkach obu uszu i po jednym w górnej chrząstce ucha (helix).

Uroda jest kwestią gustu, więc najbezpieczniej rzec, że twarz Lyry jest niebanalna i zapadająca w pamięć. Oczy różanego koloru często uwydatnia mocnym makijażem, jeszcze bardziej podkreślając ich nietypową barwę współgrającą z różowym kolorem jej sięgających ramion włosów, regularnie farbowanych acz na tyle dobrze pielęgnowanych, że próżno szukać po nich jakiś zniszczeń od tych zabiegów. Jej włosy się same skręcają - głównie ze względu na wilgoć w powietrzu Lwich Wrót i bryzę od morza, lecz poetka ujarzmia swoje niesforne loki odpowiednimi olejkami, dzięki czemu udaje jej się bez przesadnego wysiłku układać je w fale (i, co najważniejsze mniej męczyć się przy ich czasaniu). Nos Lyry jest prosty i dość wąski. Dziewczyna ma pełne usta. Zdecydowanie wyróżniają ją brwi - dość egzotyczne jakby nie patrzeć, bo kierujące się po skosie ku skroniom. Dzięki temu spojrzenie Lyry wydaje się bystrzejsze, a niektóre jej uśmiechy - bardziej przebiegłe i cwane niż dziewczyna by sobie tego życzyła. Lyra nie koryguje ich kształtu w żaden sposób - ba, nawet go podkreśla i czasem nawet zaostrza odpowiednio dobranym makijażem.

Charakter

Dusza towarzystwa - to pierwsze, co może przyjść do głowy komuś, kto próbowałby ją opisać. Łatwo nawiązuje nowe znajomości, z lekkością wkręca się w tematy nawet jak usłyszy coś piąte przez dziesiąte, zaś jeśli komuś dokucza to najpewniej w żartach - trudno ją do siebie zrazić. Jest dość głośna, zazwyczaj wesoła i wygadana. Sporo się śmieje i chichocze, zazwyczaj jednak jest to śmiech ciepły i dość życzliwy. Nie należy do wstydliwych osób, ale do towarzyskich, sympatycznych, otwartych i na pewno wnoszących trochę kolorytu do towarzystwa - a także opowieści, niekoniecznie prawdziwych, którymi czasem raczy słuchaczy. Jeśli jednak rozmowa schodzi na tematy, o których nie ma pojęcia to czasem pomędrkuje, ale najczęściej da okazję wygadać się innym, bardziej biegłym - choć jej gadulstwo czasem nie daje jej się zamknąć. Ma dość proste podejście do większości spraw i nie lubi sobie zbyt wiele komplikować. Nie jest perfekcyjnym planistą czy urodzonym strategiem, przynajmniej jeśli nie chodzi o gry karciane, więc podczas wymyślania planu widać po niej czasem zakłopotanie lub niepewność. Mimo tej niepewności jednak chętnie daje się porwać przygodzie i próbuje nowych rzeczy, a w ogniu akcji, gdy nie ma już wyjścia zawierza instynktowi i zazwyczaj wie co robić - a przynajmniej nie plącze się bez sensu pod nogami. Zdarza jej się czasem lekceważyć niebezpieczeństwo w imię przygody - Lyra marzy o tym, by przeżyć na własnej skórze coś epickiego i pięknego, by móc w pieśniach lub opowieściach chwalić się swoimi przygodami, a nie tylko cudzymi dokonaniami, odtwarzając znane i lubiane pieśni. Wie jednak, że bez ryzyka niczego takiego nie dozna - więc prze na przód, z otwartą głową i uśmiechem na ustach, nie wybrzydzając w zleceniach. Posiada sporą odporność na stres i ciężkie zlecenia, tak długo jak w pobliżu ma kogoś bliskiego; zdaje sobie sprawę z wszelkich zagrożeń, mimo że wydaje się być do nich dość lekko nastawiona - to pozory, bo im bardziej się stresuje, tym więcej papla, często przez to starając się załagodzić stres innych. Po tylu sezonach roboty najemniczej dla Ligi, wyrobiła sobie nastawienie, że nie ważne co się dzieje, to jednak prędzej czy później jakoś to będzie.


Choć to ekspiratka nie wstydzi się tego, choć wie, że sporo osób mogłoby na nią gorzej patrzeć. Dla niej wstydzić się załogi to jak wstydzić się rodziny. Dzieciństwo na okręcie i dziesięciolecie spędzone w karczmach pełnych ludzi na scenach z innymi grajkami jednak zrobiły jej pewną "krzywdę" - Lyra nie przywykła do samotności i nie przepada za nią, radząc sobie z nią tak dość średnio. Jeśli miałaby sama wykonywać jakąś misję, nie byłaby to dla niej komfortowa sytuacja, a gdyby to było coś bardzo-bardzo ważnego od czego zależą losy grupy... Nie ma opcji, żeby zachowała swoje lekkie nastawienie. Lyra musi mieć kogokolwiek - choćby swoją płaszczkę na podorędziu, choć lepiej by był to ktoś, kto potrafi mówić, żeby był jej raźniej. Dochodziło nawet do tego, że gdy była sama to z pikowym asem w dłoni pod zaklęciem niewidzialności, niedostrzegalna czuła się znacznie lepiej niż widoczna i czasem nawet tak przemykała pustym traktem lub ciemną uliczką do najbliższego Drogowskazu lub tłumu - dziś na szczęście jest już znacznie z nią lepiej. Samotność dobrze znosi tylko w mieszkaniu - jej główne mieszkanie znajduje się przy jednej z najbardziej gwarnych ulic Lwich Wrót; lokalizacja ta jest nieprzypadkowa, bowiem drugą rzeczą, która sprawia, że Lyra czuje się niekomfortowo jest cisza. Ale żeby się przyznała komukolwiek do tego co jej dolega? Oj, nigdy w życiu. Dlatego też poetka wydaje się bardzo dobrze czuć w głośnym Kaineng, w kwaterach wspólnych albo w kuchni, pełnej różnych dźwięków, szczególnie gdy Lyra coś pichci.


Zdarza jej się ściemniać i blefować nie tylko w grach karcianych - potrafi odgrywać rolę. Robi to często nawet w towarzystwie, zazwyczaj z dobrych pobudek, m.in. niekiedy nawet dlatego, że ktoś ją kojarzy, a ona kogoś nie do końca i kupuje sobie w ten sposób czas by jednak sobie przypomnieć - no i po drugie, żeby drugiej osobie nie było przykro. Zresztą, sama nie lubi jak jest niezręcznie. Bywa momentami nieco egocentryczna, zdarza jej się marudzić, jest też irytująca, szczególnie gdy ma ochotę komuś podokuczać, a ktoś nie do końca orientuje się, że nie robi tego na poważnie. Zdarza jej się być wybitnie leniwą, a pory jej pobudek chyba powoli stają się legendarne.


Umiejętności

Lyra jest mesmerką. Jej magia jednak nie zostawia za sobą śladów w postaci motyli - główne zaklęcia Lyry są w jakiś sposób związane z... kartami. Jej zaklęcia w momencie formowania przyjmują postać półprzejrzystych kart z fioletowym zarysem ich figury lub symbolu. Mesmerka opracowała tę sztukę łącząc swoje zaklęcia ze szkoleniem wirtuozo.

  • Karty działają podobnie do noży wirtuozo, choć w odróżnieniu do adeptów tej profesji Lyra może zostawiać swoje karty w różnych miejscach w pobliżu tak jak w przypadku kotwic magicznych (lub Przygotowań charakterystycznych dla złodziejskiej sztuki).
  • Niektóre karty Lyry mogą mieć 3 sposoby użycia - rzut, utrzymywanie lub detonacja.
  • Rzut karty pozwala na uwolnienie zaklęcia zmagazynowanego w karcie w miejscu trafienia. Przy dużym skupieniu Lyra może próbować cisnąć kartą bez używania ręki, na podobnej zasadzie jak Wirtuozi robią to ze swoimi nożami.
  • Utrzymywanie karty pozwala na podtrzymanie i kontrolę zaklęcia wokół Lyry; wymaga kontaktu karta-ręka.
  • Detonacja karty działa podobnie jak rzut, niemniej wymaga wcześniejszego fizycznego umieszczenia karty w wybranym miejscu oraz możliwości pstryknięcia palcami w celu ich detonacji.
  • Karty Lyry mogą być formowane na zapas i unosić się w zasięgu jej ręki, podobnie jak noże Wirtuozów albo mogą zostać fizycznie gdzieś umieszczone.
  • Lyra może utrzymać jednocześnie pięć kart naraz
  • Mechanika: w jednej turze MG Lyra może wykonać jedną z trzech akcji
    • stworzenie i zmagazynowanie dwóch kart
    • stworzenie jednej karty i wykorzystanie jej
    • wykorzystanie dwóch wcześniej zmagazynowanych kart
  • Lyra nie utrzyma zmagazynowanych kart dłużej niż 3 tury więc docelowo nigdy nie będzie miała ich więcej niż 5


Rewers "Spodziewałeś się zwykłego papierka, ale to był nóż Dio! A tak dokładniej to karta nim zainspirowana."

"Rewers" to tak naprawdę pusta karta, która działa jak zwykły nóż jak ten formowany przez wirtuozów - jest ostra, szybka i cienka, a łatwo ją zlekceważyć. Lyra opracowała ją zainspirowana jednym z ulubionych zaklęć swojego chłopaka, a dopracowała gdy przyswajała podstawy profesji wirtuozo. Karta może być złapana w dłoń przez Lyrę i użyta jak ostrze, lecz trzeba uważać, by się nią nie zaciąć podczas posługiwania lub mieć dobre rękawice - być może to jest powód, dla którego wirtuozowie postanowili tworzyć swoją amunicję w postaci sztyletów, a nie innych, prostszych form.

♠ Trójka Pik "Po trzykroć przerąbane."

Trójka pik to tak naprawdę trojaczki - przy rzucie lub aktywacji, tworzone są jej dwie kopie, przez co adresat obrywa trzema naraz. Karty są podobne do fantazmalnych broni i ostre - potrafią przeciąć skórę, a do tego przy uderzeniu wybuchają w mniejszej eksplozji magicznej. Jeśli celem są nogi, przeciwnik może zostać powalony, jeśli tors - odepchnięty. Rany po nich można porównać do ran po postrzale ze strzelby minus śrut w ranach (lecz za to plus eksplozja). Im bliżej przeciwnik, tym gorzej dla niego.

♠ Czwórka Pik "Znasz zasady makao? To wiesz co ich właśnie czeka."

Czwórka to karta unieruchomienia - po trafieniu w cel oplata go półprzejrzystą niczym fantazm fioletowawą siatką, nasuwającą skojarzenie z siecią, w którą łapie się ryby. Siatka nie jest bardziej wytrzymała niż strażniczy łańcuch, aczkolwiek znika po upływie jednej tury.

♠ Dziesiątka Pik "Kiedy masz słabe karty, lepiej na chwilę odpuścić."

Karta teleportacji - rzucona karta mknie błyskawicznie na miejsce docelowe; gdy dotknie ziemi, Lyra zostanie przeteleportowana w owe miejsce (blink).

♠ Walet Pik "Plany... Jeśli chcecie się tam dostać wszyscy naraz i najlepiej niezauważeni mam na to kartę - portal. Tylko ktoś musi przemknąć z tą kartą na miejsce... Co, czy możemy ją wystrzelić harpunem? Oj, wierz mi, próbowałam, nie chcę tego powtarzać."

Walet w talii Lyry to karta portalu - karta jest tworzona w dwóch egzemplarzach - pierwszy upada na ziemię tuż pod nogami Lyry, drugi pozostaje w jej dłoni. Mesmerka może się przemieścić i upuścić kartę w wybranym miejscu, formując mesmerski portal istniejący przez kilka sekund.

♠ Dama Pik "Zaczęło się od "nie pozwolę do siebie podejść nikomu niepowołanemu", a skończyło się na wzorowej ochronie siebie i innych. Dzięki wsparciu Markusa i sezonach częstych wspólnych ćwiczeń odblokowałam potencjał tej karty, tak że mogłabym się z niejednym strażnikiem zakładać, czyja bariera więcej wytrzyma. Na całe szczęście skończyłam z zakładami."

Dama to karta ochrony - Lyra może nią rzucić, aby utworzyć kulistą barierę w miejscu lądowania karty albo, co zdarza się częściej, Lyra może utrzymać ją na ręce i uformować wokół siebie barierę. Przytrzymując kartę, może ją odbudowywać wtłaczając w nią więcej magii do pewnego stopnia lub wpłynąć na jej formę albo lekko ją przesuwać. Zaklęcie te było najintensywniej trenowanym przez mesmerkę czarem.

♠ Król Pik "Gdy mówię, że traktuję przeciwników po królewsku to wcale nie oznacza nic dobrego w tym przypadku. Powiem krótko - raz, a porządnie."

Król stanowi kartę ataku - karta ciśnięta w przeciwników wybucha energią podobnie jak detonowane przez innych mesmerów klony. Eksplozja rani ich i oszałamia; ma zasięg 1,2m - im bliżej środka, tym gorzej.

♠ As Pik "Sztuczek karcianych znam kilka, ale as w rękawie jest tylko jeden."

As w rękawie mesmerki to karta niewidzialności - karta rzucona na ziemię okrywa niewidzialnością osoby w promieniu metra od miejsca w którym upadła karta; niewidzialność utrzyma się około 6 sekund. Jeśli karta pozostanie w dłoni Lyry, Lyra może utrzymywać niewidzialność na sobie przez dłuższy czas, zależny od warunków i stopnia jej wyczerpania magicznego. Jest to jedno z ulubionych zaklęć mesmerki.

Joker "Karta, która w makao zastępuje każdą inną, niweluje wszystkie kary u mnie tylko może delikatnie złagodzić krzywdę. Po użyciu i tak skonsultuj się z lekarzem, alchemikiem, uzdrowicielem lub farmaceutą."

Joker to karta "pomniejszego uzdrowienia" - tak jak w makao według niektórych zasad joker neguje wszystkie kary, tak karciany joker Lyry potrafi zanegować część słabszych przypadłości lub je osłabić. Co więcej, zaklęcie służy do nałożenia na cel efekt regeneracji i chociaż tymczasowego załatania jej adresata na kilka chwil, do czasu przybycia normalnego medyka. Służy przede wszystkim do doraźnej pomocy i najlepiej się sprawdza na drobne rany, obtarcia i siniaki. Z barda ciężko zrobić medyka, więc Lyra używa jej na innych tylko i wyłącznie w momencie gdy nie ma wyjścia i jest jedyną, która może pomóc, by nie wchodzić w paradę osobom z większym doświadczeniem.


Lyra opanowała też proste iluzje oraz inne aspekty magii mesmerskiej. Kilku z nich używa dość często.

Sztuka udawania "Nawet małe dzieciaki lubią coś czasem poudawać... Nie sądzisz, że wszyscy jesteśmy w środku jeszcze trochę dziećmi?"

Lyra wykorzystuje swoje iluzje głównie do tego, by poprawić bądź zmienić w pewnym stopniu swój wygląd, zamaskować plamy z wina na swojej odzieży podczas występów, ukryć swoje zmęczenie albo jako makijaż, kiedy jest za leniwa, by zrobić go sobie sama no i oczywiście do blefowania lub uprzykrzania życia jej przeciwnikom - dla przykładu, potrafi pokryć iluzją granatu kamień podniesiony z ziemi i rzucić nim ze stosownym do okazji okrzykiem, by zasiać zamęt wśród oponentów, czy zatknięty za pasek patyk przemienić na jakiś czas tylko wizualnie w groźnie wyglądający obrzyn by zniechęcić ewentualnych adwersarzy do podchodzenia do niej. Potrafi na pewien czas otoczyć iluzją inną osobę w niewielkim stopniu - zmienić kolor włosów, oczu, ubrań, dodać fałszywy i rzucający się w oczy znak szczególny (tatuaż, blizna). Potrafi udawać nie tylko iluzją - role, jakie zostaną przed nią postawione odgrywa dość przekonująco, choć zdarza jej się otrzeć o groteskę.

Pozamagicznie też potrafi wpłynąć na swój wygląd. W mieszkaniu posiada pewien zapas alchemicznych specyfików, farb i przyrządów do stylizacji włosów, a nawet kilka peruk lub doczepianych kosmyków. Jej szafa poza jej najczęstszymi ubiorami zawiera również workowate ciuchy do ukrycia swojej sylwetki czy nawet... męskie ubrania. Lyra jest też naprawdę niezła jeśli chodzi o makijaż - zarówno ten, który ma wyglądać jak makijaż, jak i ten, który ma modyfikować wygląd malowanej osoby, ale nie wyglądać jak makijaż. Aktualnie bardzo dba o to, by jej praca jako bard nie cierpiała przez jej działalność najemniczą, zatem z reguły na misje z Ligą stara się zamaskować swój wygląd na tyle, by ktoś postronny w dzielnicach w których występowała nie mógł jej rozpoznać na pierwszy rzut oka.

Magiczne światło "Wiesz, to trochę głupia historia. Kiedy starsi wysyłali nas do kajut gdy było późno albo gdy morze było niespokojne, czasem zabierali nam nawet lampy, żeby nie kusiło nas zajmowanie się czymkolwiek innym niż spaniem. No to wymyśliłam swoją własną lampę, dzięki której grupa siedmiolatków ze mną na czele mogła rżnąć do późnych godzin w karty. A ten fajerwerk? Postaw mi drinka to Ci opowiem."

Lyra potrafi przywołać na kilka chwil iluzję światła w postaci kulki lub wypuścić z dłoni iluzoryczne bezgłośne fajerwerki, zależy co i jak odległego chce oświetlić. Światło jest fioletoworóżowe, co może być pewną wadą, ale jeśli oświetlenie służy tylko po to by przegonić pająki albo nie spaść ze schodów, spełnia się znakomicie.

Papuga "Zawsze chciałam mieć swoje zwierzątko. Kiedy miałam 12 lat marzyłam o własnym rekinie! Ale szybko mnie sprowadzili na ziemię, bo powiedzieli, że to nie najlepszy pomysł, a w ogóle to już mamy jedno zwierzę i to do tego upiorne ptaszysko naszego bosmana, papugę Nababu. Na początku byłam zła, ale później, podczas abordażu i walki na naszym okręcie, Nababu uratował mi życie - wyleciał wprost na twarz pirata, który się na mnie uwziął i wiesz jak majestatycznie wyglądał? Po tym zrozumiałam - chrzanić rekiny, chcę swojego Nababu! No go sobie upamiętniam w moim zaklęciu."

Lyra formuje iluzję upiornie jaskrawego ptaszyska w odcieniach jadowitego różu i rażącego w oczy błękitu i wypuszcza ją głównie w celu zrobienia zamieszania. Zazwyczaj Lyra kieruje ptaszysko na oczy przeciwników, zazwyczaj ich tym samym oślepiając, gdy ptak zasłania im widok na pole bitki. Z Ligą użyła tego zaklęcia może ze 2 razy, ale wciąż go nie zapomniała.

Wirtuozka "Zaczęłam się tego uczyć, bo chciałam zrozumieć, jak przechowywać karty na zapas. A skończyło się tak, że Johanna i jej pomagier wychodzili z siebie, a mi te noże prawie nie wychodziły. Nie wiem, jak zdałam ten egzamin kończący kurs..."

Poetka uczyła się sztuki kintajskich wirtuozów. Udało jej się zakończyć fakultet w Klasztorze; na ten moment potrafi uformować jedno mesmerskie ostrze wirtuozów i utrzymywać je przy sobie póki jest na nim skupiona, manipulować jego ustawieniem i ułożeniem, a także nim rzucić. Poetka posiada jednak swoje przyzwyczajenia i z reguły zamiast noża formuje zaostrzoną kartę, przypominającą jej standardowe zaklęcia. Nauka podstaw nowej profesji pomogła jej w ulepszeniu jej własnych zaklęć.


Dziewczyna posiada również kilka użytecznych umiejętności nieopartych o magię, które wynikają z jej pasji lub przeszłości.

Strzelanie i broń biała "Można żyć z przestrzelonym kolanem. Ale chyba niezbyt wygodnie i komfortowo, prawda?"

Lyra w walce posługuje się głównie rewolwerem. Jej strzały są celne, ale jej celem zazwyczaj jest wyłączenie przeciwnika z dalszej potyczki, a nie morderstwo bez mrugnięcia okiem. Korzysta z sześciostrzałowego rewolweru robionego na zamówienie albo z "torebkowego" damskiego pistoletu dwustrzałowego, bardzo dyskretnego. Opanowała też walkę szablą piracką oraz nożem w stopniu "to ja go dźgnę i raczej trafię, ale co dalej?" - dlatego też nie pcha się do walki w zwarciu, a broń biała służy jej co najwyżej albo jako straszak albo jako ostatnia deska ratunku, ewentualnie jako zapasowy przewodnik magii.

Kiedy trzeba działać cicho, Lyra na zlecenie do walki na dystans zabierze małą kuszę pistoletową - to najnowsza broń w jej arsenale, lecz Lyra z uwagi na swoje doświadczenie z pistoletami radzi sobie z nią bardzo dobrze. Na wszelki wypadek na takie zlecenia zabiera też przewodzący magię wachlarz z ostrzami, sprezentowany jej na jedno ze zleceń w Nowym Kaineng.

Muzyka "Od dekady występuję na scenach tawern, głównie w Lwich Wrotach! Czasem wynajmują mnie też na prywatne przyjęcia, chociaż nie do końca za tym przepadam. Wolę, gdy inni sami chcą przyjść mnie posłuchać, a nie gdy ktoś decyduje za innych, że inni powinni mnie słuchać. Ale hej, pieniądz się zgadza! Nie powinnam narzekać, nawet gdy jakoś muszę poderwać do tańca trzy tuziny starych pryków arystokratów albo chociaż umilić im jedzenie kotleta!"

Dziewczyna jest artystką sceniczną - oficjalnie od ponad dekady, jednak muzyką zajęła się znacznie wcześniej - gra dla innych od ósmego roku życia albo i wcześniej, jeśli doliczymy do tego grę na łyżkach czy perkusji ze skrzyni. Przez całe swoje życie opanowała grę na kilku instrumentach muzycznych (lira, lutnia, harfa, flet piccolo, tamburyn, bębenek, harmonijka, ukulele, gitara, pianino, cymbały, trójkąt), zarówno z nut i ze słuchu, jak również posiadła umiejętność improwizacji muzycznej. Nauczyła się stroić instrumenty, które tego strojenia często wymagają. Potrafi też śpiewać - solo, w zespole, w chórze, acapella, na dwa głosy z inną osobą. Zna wiele szant i pieśni żeglarzy, a także przyśpiewki weselne, karczemne i biesiadne; ma też kilka utworów własnych w swoim dorobku, aczkolwiek wiadomo, lepiej sprzedają się znane i lubiane rzeczy. Ma poczucie rytmu i dobry słuch muzyczny, świetną dykcję, a do tego donośny głos, którym potrafi zarówno śpiewać głośne i wesołe szanty jak i spokojniejsze balladki na jakiś bardziej lub mniej głęboki temat (tylko wtedy śpiewa ciszej i bardziej lirycznie bądź LYRIcznie jak to niektórzy mówią). Posiada sporą lekkość w wymyślaniu zgrabnych rymów i pisaniu piosenek oraz ich komponowaniu. Zagłębiła się w sztukę kintajską, próbując łączyć ją na potrzeby niektórych występów ze swoim regularnym repertuarem.

Hazard i blef "Te kasyna i zakłady? Niegroźne hobby z przeszłości, musisz mi uwierzyć. No, może odrobinkę za bardzo lubiłam wtedy dreszczyk emocji"

Umiejętność blefowania, kłamania bez mrugnięcia okiem, zmysł obserwacji i intuicja to cechy, które nabyła dzięki swojemu obliczu hazardzistki. Zna większość gier karcianych i kościanych, a bowiem była bywalcem kasyn. Dziś to tylko pieśń przeszłości, która przyniosła jej więcej problemów niż pożytku.

Ekspiratka "Na morzu spędziłam 16 lat, mój ojciec jest nawigatorem, zaś matka - bosmanem! To czyni ze mnie tak jakby piracką księżniczkę, czyż nie? *śmiech*"

Świetnie radzi sobie z wszelkimi pracami na okręcie oraz z pływaniem na mniejszych łodziach, a także z mniejszymi naprawami na statkach - stara dobra wiedza nie rdzewieje. Ojciec początkowo przygotowywał ją do tego, by przejęła jego rolę na statku pewnego dnia, więc dzięki niemu Lyra potrafi nawigować, orientuje się w mapach, potrafi je czytać i przerysowywać, a także trochę "zna" morze - w końcu spędziła na nim 16 lat swojego życia. Ma dość mocną głowę do alkoholu i jest dość odporna na stres. Co więcej, poznała język migowy, by móc chociaż gestami porozumiewać się z załogą gdy nie daliby rady się usłyszeć - większość to proste komendy. W pewnym stopniu potrafi też zwyczajny migowy - w załodze Jolly Jagger Lagersów znajdowało się kilku częściowo niesłyszących jak i jeden bez języka.

Jeździectwo i opieka nad wierzchowcami "Wiesz, Flautę to ja sobie wychowałam od maleńkiego tyci-płaszczątka. Wygrałam ją i do tej pory w głowie mi się nie mieści, jak ktoś taki cud mógł postawić w zakładzie! [...] A Nudel to w ogóle, miłość od pierwszego wejrzenia. Szkoda że jednostronna - i tą jedną stroną jestem ja. Ale pracujemy nad tym!"

Nauczyła się jazdy na wierzchowcach - raptorach i skimmerach. Skimmery to jej ulubione wierzchowce - to nimi potrafi się zajmować i ma do nich najlepsze podejście. Odebrała też szkolenie z zakresu opieki na raptorach i jazdy na nich a także pracowała kilka tygodni dorywczo dla firmy Xi zajmującej się raptorami transportowymi w Seitung. Traktuje wierzchowce jak kumpli i towarzyszy.

Tarot "Lubię pytać o radę. Czasem pytam kart i wiesz co - tylko nie patrz na mnie dziwnie - one naprawdę pomagają. Chociażby zebrać myśli i spojrzeć na coś inaczej."

Lyra potrafi wróżyć z kart tarota. Często szuka w nich odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości albo próbuje "przygotować się" na przyszłość - czasem nawet pyta karty, czy jakaś znajomość zwiastuje kłopoty. Mnogość interpretacji symboli i jej lekkość w słowie mówionym pomagają jej brzmieć na tyle przekonująco, że mogłaby za to pobierać opłaty, gdyby nie traktowała tego jako hobby lub coś tylko dla siebie.

Wyposażenie

Desafio
Cenny i ważny zegarek kieszonkowy

Lyra stara się dopasowywać swój ekwipunek do zadań w jakich bierze udział, dlatego jej przyodziewek może być różny. Dziewczyna nie nosi pancerzy - chyba że lekkie skórzane napierśniki lub sprytnie wszyte w odpowiedne między warstwy materiałów jej ubrań ochraniacze, podobne do tych, z których korzystają czasem zawodnicy wyścigów żuków, dlatego ciężko w jednym akapicie pokryć wszystkie warianty. Bardka nosi biżuterię, na którą z reguły składają się: złote lub srebrne kolczyki-kółka w obu uszach, aksamitka z czarnym pojedynczym listkiem (karciany pik); niekiedy srebrny naszyjnik z lirą - te przedmioty nie pełnią żadnej dodatkowej funkcji i nie mają sporej wartości na rynku.

Jeśli chodzi o bronie i przewodniki magiczne, poetka zabiera co najmniej jedno lub dwa z nich:

  • sześciostrzałowy rewolwer, który przewodzi magię oraz zapas amunicji do niego
  • "Desafio", szablę należącą niegdyś do Annslaug "Rysy" Jednookiej (przewodzi magię). Szabla została dostosowana do wzrostu kobiety i przeszła renowację w Północnej Kuźni Karaga Krucze Serce. Dodatkowo umieszczono w niej pokryty runami heksagonalny szafir, który pozwala użytkownikowi na pięć sekund przyjąć formę Morskiej Mgły. Zaklęcie ładuje się pół godziny
  • wachlarz z ukrytymi ostrzami, przewodzący magię (pamiątka ze zleceń w Kintaju)
  • kusza pistoletowa - zabierana tam, gdzie pistolet narobiłby za dużo hałasu


Czasem Lyra zabiera ze sobą awaryjne przewodniki magii, na wypadek gdyby została rozbrojona:

  • talia kart do pokera - kilka kart z talii zawiera w sobie kryształki, które mogą być używane jako przewodniki magiczne
  • wykonany z różowego złota zegarek kieszonkowy z grawerem czeczotki (ptaszka) siedzącej na gałęzi, prezent od Dana na pierwsze Wintersday odkąd się zakumplowali. Dodatkowo wprawiono w niego lusterko i odpowiednio je zabezpieczono przed rozbiciem
  • rzadko: kolczyk w kształcie skrzydła z wprawionym weń z rubelitem


Nie samą walką człowiek, a w szczególności bard żyje, więc poza ww. Lyra często ma przy sobie:

  • talię kart tarota
  • wybrane instrumenty muzyczne, jeśli nie zanosi się na zlecenie
  • ołówek
  • notes pełen nowych rymów, na szybko spisywanych melodii i nut, a także terminów jej występów lub innych planów
  • sznurówki
  • igłę i nitkę, jakby jej odzież wymagała natychmiastowej naprawy
  • kilka frotek
  • wybrane kosmetyki do makijażu
  • scyzoryk, którego najczęściej wykorzystywanym narzędziem jest otwieracz do wina
  • zapalniczka lub zapałki

Dziwniejsze przygody Lyry na zleceniach z gildią

  • Udawała Szefową Domu Uciech na potrzeby jednego śledztwa. W jej charakteryzacji główne skrzypce grała koloryzacja i ufryzowanie włosów, zainspirowane wyglądem palnika alchemicznego.
  • Przywróciła słoneczną pogodę nad Solnym Brzegiem. Po drodze do celu przeżyła krótkie zauroczenie głównym "złym" bandytą, szukała pewnej starej szanty, zaprzyjaźniła się z karczmarką i namiestnikiem, a także poznała tajemnicę cylindra pewnego asura. Chciała też ukraść czaszkę przewodnika z pewnych Ruin z Vabbi i holoprojektor z hologramem roztańczonego norna, ale ciężko by było wynieść obie te rzeczy niepostrzeżenie; jeszcze ciężej się z nich wytłumaczyć.
  • Wystraszyła jedno miasteczko w Kessex w ramach pomocy jednemu dworzaninowi Szalonego Króla, pomagając mu się wznieść wyżej w hierarchii, ocalając od zapomnienia i zyskując tym samym wtyki na dworze królewskim. Co z tego, że w akurat TYM dworze królewskim, to przynajmniej jakiś dwór! Do tego zaprzyjaźniła się ze skrzynią-mimikiem z zębami, którą ma nadzieję spotkać ponownie na festiwalu w 1335 AE.
  • Podczas eksploracji jednego wraku wraz z Czaplą wylądowała półnago przed nieumarłym kapitanem, który wywrócił ich świat do góry nogami kilka razy, za co ukradła mu trąbkę. Świadoma, w jakich ustach ta trąbka była wcześniej, bardzo nie chciała jej używać, wrabiając w te zadanie Kubryka
  • Wraz z Araniusem wabiła bandę nieumarłych śpiewając najbardziej sprośne zwrotki Morskich Opowieści. Podziałało! Swoją drogą, dość dziwnie biega się z młodzikiem za rękę, śpiewając o skośnych cyckach kintajek.
  • Na zleceniu w Southsun polegającym na pogoni za legendarną bronią kompletnie nieświadomie wepchnęła grupę w pułapkę, ale się opłaciło - bo w tę pułapkę jednak trzeba było wpaść by się czegoś dowiedzieć
  • Uwolniła Djinna-strażnika skarbca w jednych krasnoludzkich ruinach. Przedtem jednak opowiedziała mu dość barwnie o tym, jak to Pakt atakował zad Kralkatorrika podczas ostatecznej potyczki ze starożytnym smokiem i jakim Joko był świrem (w tym również o choyach w jego haremie)
  • Wzięła udział w lekcji prowadzonej przez Farranda. Od tego czasu rzuciła Dana kilkukrotnie... Na ziemię. Wszak ta lekcja dotyczyła samoobrony, walki bez broni i rozbrajania przeciwnika.
  • Zwykła wyprawa po pomidory wraz z Kat i Verą skończyła się nie lada awanturą z młodzieniaszkami zastraszającymi rolników i sprzedawców w celu wymuszenia haraczu. Zwykłe straszenie skończyło się kradzieżą ich butów i uciętym małym palcem jednego z nich.
  • Podczas szturmu na kryjówkę kintajskich bandziorów z nieba spadł przed nią mężczyzna (i bolało go jak spadł z nieba, bowiem złamał nogę), a potem krzesło, które wylądowało na Kat. Wszystko to było spowodowane przez pewną sprzątającą popielkę.
  • W Kaineng miała sporo przygód - ratowała budki z jedzeniem przed kappami, ganiała po magazynach i walczyła z przeciwnikami o ksywkach, jakich nie powstydziliby się zwolennicy zajmowania najciemniejszych kątów w tawernach. Zaprzyjaźniła się z tengu, będącym zwolennikiem rozweselających mieszanek ziołowych przyjmowanych w nadmiarze w formie pitnej, a także z Tengu, który walki kończył jednym ciachnięciem oraz z dziewczyną szukającą mamy i taty, czy detektywem, który w trakcie ich ostatniej wspólnej misji - czego Lyra nie wie, tylko się może domyślać - modlił się za nią (i resztę). Przeżyła również chwile wielkiego gniewu i determinacji, ciężkie poranki w kuchni, przyspieszony kurs pielęgniarstwa, wybuchy golemów i technologii i dużo występów w "Harmonii", dzięki którym mogła odłożyć sporą sumę poza zyskiem ze zleceń najemniczych. Pomiędzy tym wszystkim znalazł się też czas na treningi z zakresu barierowania z Markusem. Jednak akcją, którą Lyra jednak zapamiętała najsilniej i najmocniej, była sytuacja w której podczas jednej misji ona i część grupy została uśpiona i wywieziona wgłąb Starego Kaineng. Całe szczęście, ze trafili wtedy na Nikę, ducha, który kręcił się po tych ruinach. Nika pokazała im kilka sztuczek, jak przemieszczać się wśród umarłych tak, by do nich nie dołączyć i zaprowadziła ich do łodzi, którą mogli bezpieczniej uciec do miasta. Lyra nigdy by nie pomyślała, że kiedykolwiek pozna taką "żywą" legendę. Gdy jej umysł zaczął wypierać te wspomnienie, wpisując je pod efekt uboczny toksyny, jaką ich potraktowano, Lyra podczas ostatniego zadania w Kaineng ujrzała ją ponownie. Duch był świadkiem wielkiego zakończenia wszystkich ligowych (i nie tylko) problemów w tym danym momencie.
  • Poza wtykami na dworach królewskich (punkt o Szalonym Królu, ale to dalej jakiś dwór i jakiś król!) Lyra ma też wtyki w świecie maszyn. Ostatnio miała okazję gawędzić z łodzią z kurzickowym akcentem o imieniu Kurt, należącą do Hana So. Co jeszcze dziwniejsze, chwilę przed jej rozmową z łodzią, jej Dan - ten sam Dan, który niegdyś pracował na dworach i obracał się wśród arystokracji - próbował wkręcić Kurta, że przyszedł do niego po wódkę.

Cenne lub/i dziwne przedmioty, zdobyte podczas przygód z gildią

Techlabowy opis wzmacniacza
Techlabowy opis FKFA
  • wygodny fotel, będący podarkiem na Wintersday od pana Instruktora
  • zegarek z różowego złota z grawerem czeczotki będący podarkiem na Wintersday od Dana
  • żółtoczarny flet ze skarbca w Dzalanie (magiczny, może wezwać raz na dzień rój węży do ataku na dany cel)
  • harfa z krasnoludzkiego skarbca, prawdopodobnie wykonana z deldrimoru
  • lutnia kurzicków. Lyra każdemu zaiteresowanemu wkręca, że to jedynie replika inspirowana tym najbardziej muzykalnym z dawnych rodów, lecz prawda została między nią i Danem, który sprezentował jej instrument - to najprawdziwsza lutnia dzieła Lutgardisów, zabrana ze Zbrojowni Vasburgów.
  • nuty i słowa pieśni Kurzicków - Markus var Maelius spędził kilka dni w klasztorze, by przepisać nuty z zachowanych w Zbrojowni ksiąg i podarować kajet z nimi Lyrze
  • flet poprzeczny, wykonany przez Lutgardisów z drzewoskały, podarowany jej przez Merę od tak, w barze w Lwich Wrotach. Instrument wymagał wymiany płytki ustnikowej i korka, bowiem te części były ze zwykłego drewna, ale nic więcej nie uległo uszkodzeniu mimo upływu lat. Początkowo poetka chciała jedynie odnowić instrument dla strażnika i mu go oddać, ale Mera jasno powiedział, że ma to potraktować jako prezent. Za co? Ciężko rzec.
  • kolczyki wykonane z platyny - bogato zdobione, długie i zwisające. Kolczyki w swoim kształcie przypominają ptasie skrzydło z którego na łańcuszku z najdłuższego z piór zwisał oprawiony w romboidalną oprawę różowy kamyk, prawdopodobnie rubelit. Kamyki szlachetne w biżuterii mogą posłużyć jako awaryjne przewodniki magiczne na jedno-dwa zaklęcia. Lyra dostała je od Dana.
  • runa aury ognia
  • bransoleta z akwamarynem zdolna do zmagazynowania jednego dowolnego zaklęcia (raz na dzień) wykonana przez Araniusa
    • "Była to bransoleta wykonana z dziwnego rodzaju złota, ciężko stwierdzić, czy był to po prostu stop o bardzo jasnej barwie, czy było to białe złoto po próbach w kwasie, a może jeden z nowych wynalazków czeladnika. Wiadome było natomiast jedno, był to metal jasny jak letni promień słońca, wypolerowany do tego stopnia, że odbicie było prawdziwsze niż w lustrze. W dodatku można było zauważyć, że bransoleta była opalizowana, odbijała światło pozostawiając na swojej powłoce nieco błękitnego niczym morze błysku. Dzieło można było podzielić na dwa fragmenty. Pierwszy był wykonany z jednego sztywnego fragmentu stopu, miał on kształt łuku krzywizną dopasowany do kobiecego nadgarstka. Drugi fragment dopełniający "koło bransolety" to dobrze wykonany, mocny lecz nadal piękny podwójnie spleciony łańcuszek z zapięciem. Wyglądał naprawdę solidnie, można też było się domyślić, że czeladnik wiedział co robi i testował jego wytrzymałość. Jeśli chodzi o aspekt zdobień, stały fragment grawerowany był płytkim rytem, ilustracje prezentowały delikatne zarysy fal morskich, w połączeniu z odcieniem stopu przynosiły na myśl poranek nad brzegiem wielkiej wody, przy kubku kawy czy herbaty. Na samym środku zarówno pod względem długości jak i wysokości łuku można było zobaczyć akwamaryn lśniący jasnym błękitem, był on w kształcie serca z nałożoną heksagonalną fakturą na jego powierzchni. Co dość nietypowe, kamień ten miał za sobą tło, zeszlifowane na gładko białe tło wyglądem przypominające perły. Miało ono romboidalny kształt, a akwamaryn znajdował się w samym centrum. Dopiero całość - kamień wraz z "płytą tła" zabezpieczony był złotymi ramionami."
  • FKFA (fotonowy konwerter fal akustycznych) oraz wzmacniacz WMOR wprost z TechLab Eva do nagrywania dźwięków na osiem różnych ścieżek, zapisu go i odtwarzania. Więcej po otwarciu obrazów z prawej strony.
  • Obraz "Dama z Kirinem" pędzla Seon'a Wonga - obraz elementalistki jadącej na Kirinie. Lyra jest w trakcie szukania eksperta, by wycenić obraz. Wstępnie zamierza wpłacić pieniądze po sprzedaży obrazu na poczet gildii.


Ciekawostki

Może to przejaw narcyzmu, ale Lyra ma w swoim mieszkaniu swój portret wykonany akwarelami. Akwarelka została nawet oprawiona, ale w dość prostą i skromną srebrną cieniutką ramę. Po dbałości o szczegóły można by pomyśleć, że obraz to prezent od jakiegoś fana, tylko dlaczego Lyra jest na nim w białej eleganckiej sukni?
  • Lyra pochodzi z załogi Jolly Jagger Lager. Na pirackim okręcie spędziła swoje całe dzieciństwo - jest córką nawigatora i pani bosman. Grupa powróciła do Lwich Wrót dopiero na początku 1325 AE i otworzyła pub, w którym Lyra zaczęła występować. Obecnie dziewczyna rzadko wypływa z piratami, zakochana w lądzie i tawernach Lwich Wrót lub przygodach z gildią, aczkolwiek całą załogę traktuje jak rodzinę i to raczej się nie zmieni.
  • Poza rozrywkami i nocnym życiem, kocha makaron, mogłaby go jeść do końca życia. Ma też słabość do kwaśnych smaków, najlepiej możliwie jak najmocniej cytrusowych. Choć jej ulubione alkohole to rum oraz grog, ostatnio zdarza jej się częściej pijać wino lub testować nowe połączenia.
  • Potrafi na poczekaniu wymyśleć piosenkę - szczególnie, gdy może to być satyra lub piosenka prześmiewcza.
  • Często stawia sobie lub innym tarota, często szukając odpowiedzi w kartach na różne pytania. Mówi, że jej talia do tarota jest magiczna - ale to bzdura. Czeczotka leje wodę zawodowo i potrafi tak zinterpretować kartę by pasowała do sytuacji. Druga sprawa, że dziewczyna naprawdę wierzy w część swoich wróżb i siłę tych kart - a na pewno zdolność udzielenia jej odpowiedzi.
  • Miała pewną słabość do hazardu... Choć nigdy nie przepadała za grą o ogromne pieniądze, uważając ją za bardzo ryzykowną, szczególnie podczas opuszczania tawerny z sakwami wypełnionymi monetami.
  • Jest kojarzona i dość rozpoznawalna w Lwich Wrotach, które są jej domem od prawie dekady - często grywa w tamtejszych pubach ze swoim zespołem Capella D'Angelo, a także solo. Zazwyczaj śpiewa, ale jej głównym instrumentem jest lira, aczkolwiek Lyra również nauczyła się gry na flecie picolo, harmonijce, harfie, ukulele oraz pianinie.
  • Ze swoim zespołem niegdyś sporo podróżowała - na początku, zanim zyskali swoją popularność podróżowali po wioskach i miasteczkach Gendarran od festynu do festynu, z jednej zabawy na drugą, a niekiedy nawet wesela, budując w ten sposób sieć kontaktów gotowych ich polecić. Teraz, już po dekadzie improwizowane "trasy koncertowe" nie stanowią ich głównego źródła zarobku, zespół nawiązał stałą współpracę z kilkoma miejscami, ale wciąż kilka razy do roku, jak poniesie ich fantazja potrafią pojawić się gdzieś niezapowiedziani.
  • Lyra od swojego ojca nauczyła się tego, co niezbędne w jego profesji nawigatora - zna położenie gwiazd i gwiazdozbiorów na niebie, potrafi czytać i kopiować mapy oraz ma do nich dobrą pamięć - choć najbardziej zapamiętuje rozłożenie cieków wodnych, jezior czy mórz, plaż i portów.
  • Jej mieszkanie znajduje się w ścisłym centrum Lwich Wrót. Wieczorami, jeśli nie ma nic innego do roboty Lyra przesiaduje na balkonie z widokiem na jedną z najgwarniejszych ulic i grywa na harfie lub lutni, ale nie ma z tego powodu problemów z sąsiadami - dogadała się z nimi, a właściwie to jest z nimi nawet w jednym zespole - poniekąd tak się właśnie poznali, ale to osobna historia.
  • Była kojarzona w większości kasyn Lwich Wrót oraz w kasynie w Amnoon jako dość częsty bywalec; na pewno nie gracz za najwyższe stawki, ale ktoś z kim zawsze dobrze się założyć. Obecnie mało kto o niej pamięta - Lyra przestała się tam pojawiać, nawet kilka sezonów przed wyjazdem do Kintaju.
  • Nieważne, czy to, z czym się styka to stoisko z rybami niepierwszej świeżości, czy scena wymyślnego morderstwa, czy może pozostałości po imprezowej nocy pod tawerną albo kawałki truchła trupa z Orr, Lyra jest dość odporna na przykre widoki i przykre zapachy. Nie jest oczywiście ich fanką - ale rzadko odwraca wzrok czy zatyka nos w panicznej prędkiej ucieczce przed paskudną wonią, jeśli nie ma takiej potrzeby.
  • To, że nie jest aż tak wrażliwa na zapachy i obrzydlistwa nie sprawia, że jest jej wszystko jedno. Wprost przeciwnie - Lyra dba o siebie dość mocno - jej łazienka pełna jest wszelkich specyfików alchemicznych i bardziej naturalnych, nie tylko makijażowych. Lyra zaopatruje się w porządne kremy, zawsze ma zapas chłodnych kompresów na ukrycie zmęczenia. Używa też różnych zapachów - w chłodniejszych sezonach pachnie zazwyczaj jabłkiem i cynamonem, zaś gdy jest ciepło zdarza jej się postawić na zapachy z nutą kokosu lub cytrusów. Jej absolutnym faworytem jest jednak orientalno-owocowa kompozycja z nutami śliwki i czarnego pieprzu.
  • Lyra może nie jest mistrzem kucharzenia i gotowania (pomijając makaron, Lyra uważa się za mistrza makaronu), ale za to zdarza jej się piec. Większość jej wypieków jest przełamana wyczuwalną kwaśną owocową nutą, ale przy tym dobrze dopasowaną do smaku wypiekanych łakoci. "Specjalizuje" się w ciastach oraz ciasteczkach z tortami ma jednak różne przeżycia. Swoimi wypiekami zazwyczaj obdarowuje zespół i załogę, choć zdarzają się wyjątki.
  • W Kintaju, na wyspie Shing Jea podjęła pracę w dwóch tawernach: zwyklej portowej knajpie "Pod skrzydłem Chidori" i w "Domie Szkarłatu i Bieli" dla znacznie bogatszych tylko kintajskich mieszkańców wyspy, gdzie jakiś czas występowała jako bard co najmniej raz w tygodniu; niestety, gdy Liga przeniosła się do Kaineng, Lyra zawiesiła na jakiś czas występy w obu tych miejscach, żeby grywać w stolicy w "Harmonii" na Placu Lutgardisów. Po wszystkim Lyra z uwagi na zamiłowanie do portowych tawern blisko morza wróciła do sporadycznego występowania w "...Chidori", ale przeniosła swoją działalność artystyczną spowrotem do Lwich Wrót od kiedy można swobodnie podróżować na kontynent portalem z Arborstone.
  • Lyra z tawernami ma jeszcze więcej wspólnego, niż występowanie w nich czy picie piwa - jeszcze przed wyjazdem do Kaineng w 1334 AE pod czujnym okiem Morgany, przyuczyła się miksowania drinków i szerokopojętej pracy za barem, w czym na pewno pomogło jej pogodne usposobienie i otwartość na innych. Lyra potrafi wykonać najpopularniejsze drinki i kilka autorskich (a raczej takich, których nigdzie nie znalazła, a jej "dobrze smakowały" podczas testów). W Kintaju, kiedy spora część Ligowiczy zatęskniła za kuchnią z kontynentu (a pan Wang zwęszył sposób na większe obroty tawerny na wyspie), Lyra wraz z wcześniej wspomnianą barmanką i ze wsparciem gildii opracowała menu "Północnej Bryzy" i podarowała kintajczykom część znanych na kontynencie przepisów, które o dziwo, się przyjęły. Poza barami i jadłodajniami, tawerny to też często kawiarnie - a dzięki Khaledowi Lyra nauczyła się wykonywać znośną kawę po elońsku. Lyra nie zamierza jednak zmieniać ścieżki kariery, chociaż jeśli jest potrzeba okazjonalnie może pomóc w organizacji jakiś wydarzeń od "kuchni strony" (lub baru).
  • Lyra ma: raptora Nudla, płaszczkę Flautę i skiffa Czajkę.
  • OOC: Pseudonim artystyczny Lyry - Czeczotka pochodzi od nazwy bardzo towarzyskich i rozśpiewanych ptaszków. Nazwisko zaczerpnięto od Nikolaosa Andreasa Dandolos'a, hazardzisty znanego szerzej jako Nick the Greek. Nazwa zespołu do którego należy Lyra? To zwyczajnie przeinaczenie nazwy capelli d'Angelo. Tak, to rodzaj makaronu.

Formularz rekrutacyjny

Imię i nazwisko: Lyra Dandolos

Wiek: 26 lat

Rasa: Człowiek

Płeć: Kobieta

Powiązane organizacje: Załoga Jolly Jagger Lager, kwintet Capella D'Angelo

Umiejętności związane z walką: magia mesmerska, strzelectwo (broń krótka)

Umiejętności niezwiązane z walką: żeglarstwo, znajomość gier karcianych, gra na instrumentach (harfa, flet, lira, lutnia, harmonijka, ukulele), śpiew

Powód dołączenia do Ligi Sześciu Filarów: możliwość uczestniczenia w zadaniach, urozmaicenie

Adres korespondencyjny: Lwie Wrota, aleja Morska 4/12

Osoba rekrutująca: Selb Coalgrasp

— Formularz spisany podczas dołączania do gildii fabularnie, 89 Feniksa 1334.


Plotki

Coś słyszałeś o tej bardce? Chcesz rozpuścić ciekawą plotkę na temat tej postaci? Usłyszałeś/aś o czymś co dotyczyło właśnie jej? Napisz to!

  • "Bardzo dobrze jest mieć kogoś takiego jak Lyra blisko. Miałam ogromne szczęście spotkać ją na swojej drodze za pierwszym razem gdy zawitałam do LA. Zawsze imponowało mi jej pozytywne nastawienie i to jak komfortowo czuła się w miejscach, których nie zna, wśród ludzi, o których nie miała pojęcia. Dalej mi to imponuje i prawdopodobnie nigdy nie przestanie. Do tego ma słowiczy głos. Przecudowny. Rozpływam się za każdym razem gdy go słyszę. Planuję kiedyś zaprosić ją do siebie. Może uda mi się ją namówić, żeby zaśpiewała tylko dla mnie. Właściwie… mam dla ciebie radę. Nie graj z nią w karty. Ani w kości. Nie przeszkadza mi utrata części garderoby, ale coś jest zdecydowanie nie tak." - Kira Sverige
  • "Jej osobowość jest prosta, jak konstrukcja chłopskiego cepa. Mimo to odnoszę wrażenie, że za tym może kryć się coś więcej. Wszak bardowie dużo słyszą i mówią. Dalej jednak nie przypominam sobie, aby zagrała cokolwiek w karczmie a mamy niewyjaśnioną tendencję do zjawiania się w niej przeważnie o tej samej porze" - Dan Ian Oscar
  • "Lyra to przede wszystkim muzyczna dusza, ale gdybyśmy mieli więcej takich jak ona to liga byłaby jedną z czołowych gildii w Tyrii. Tak wiele potrzeba? Wystarczyło przyjść, powiedzieć w czym jest problem i zaproponować rozwiązanie. Tak jest dużo szybciej i łatwiej niż siedzieć w kącie i marudzić pod nosem." - Markus var Maelius
  • "Mam wrażenie, że Lyra lubi być. I do tego lubi być bardzo. Myślę, że to dobra cecha dla artysty. Nie wiem, co mogę o niej więcej powiedzieć. O, na pewno doceniam, że jest lojalna wobec swoich, a że ci swoi to Vera, to... cóż, taktycznie to przemilczę." - Sevill Sierra
  • "Ach! O Lyrze chcesz pogadać? Ze mną? A po co to się bawić w takie podchody! Przecież to jedna z najlepszych kompanek do jakiekolwiek rozmowy. Sio! Sam sprawdź... No, ale skoro nalegasz to odpowiem krótko jako, że znam ją od lat. Bardka, Kanciara, Męczydupa i jedna z najlepszych przyjaciół jakichkolwiek miałam!" - Vera Crowley
  • "Definitywnie najweselsza osoba w karczmie, od momentu gdy przekracza jej próg. I wcale nie wygląda, jakby wychowywała się z piratami." - Krivvs
  • "Nie wiem... ja to chyba poznałam innych piratów. Bo tej to bliżej do wychuchanej szlachcianki z Divinity niż do wprawionej piratki. Co nie zmienia faktu, że nawet normalnie się z nią rozmawia. I nie wiem o co chodzi z tym, że przedstawia się jako Meczydupa, bo też jakoś chyba inną definicję tego słowa znam. Bo ani to nie jest irytujące ani tym bardziej natrętne. Bo ledwo kto co powie, to wychodzi z karczmy." - Mimetka
  • "Strasznie gadatliwa i otwarta. Ale gdy trzeba coś wyjaśnić to potrafi streścić wszystko w paru zdaniach i rzeczowo przedstawić sytuację. Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której nie wiesz co dzieje się dookoła, ona zaraz wszystko wytłumaczy." - Korrus
  • "Jej wypieki są tak dobre, jak jej śpiew." - Dan Ian Oscar
  • "Interesująca mesmerka. Czy któryś z mistrzów-Wirtuozów nie przedostał się do Tyrii i dla niepoznaki miast ciskać sztyletami, uczył jak rzucać magicznymi kartami do gry?" - Zhong-Li
  • "Dobre poczucie humoru, niezły styl. Figura całkiem, całkiem, głos jeszcze lepszy. Całokształt jednak psuje jej jedna mocna, zasadnicza wada. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i w mgłach wskazują, że jest już zajęta." - Juan Correira
  • "Ostatnia towarzyszka jaką awansowałem. Na przykładzie naszej znajomości widzę jak bardzo się zmieniłem od kiedy przestałem być opiekunem. Nie patrzę już na ludzi przez pryzmat gildii a... własnymi oczami. Lyrę widziałem zawsze jako porządną i rzeczową osobę, dopiero teraz widzę jak bardzo się różnimy. Nie zarzucałbym jej nieszczerości, ale mam wrażenie że jej "ogłada" to sposób na unikanie konfliktów. Mam jedynie nadzieję że jej miłe nastawienie wobec mnie, nie jest spowodowane faktem że zwyczajnie nie chce stanąć po mojej złej stronie, albowiem ją lubię." - Markus var Maelius
  • "Wydaje sie być w porządku, oraz idzie z nią porozmawiać. Na pewno robi wyśmienite wypieki!" - Eastia Bloodclaw
  • "Nadal mam problem wymówić jej imię, mimo drobnej złośliwości, wydaje się porządną osobą"' - Nassan Bloodclaw
  • "Lyra, mam wrażenie że to taka starsza siostra, której nie ma. A czasem matkuje naszej grupie. Dobra kucharka, w końcu można komuś popatrzyć się na ręce gdy gotuje. Dobra współlokatorka, nawet jeśli miewa wene na brzdąkanie, idzie do tego przywyknąć." - Kat Hinata
  • "Można z nią iść w ciemno na zlecenia. Jej kolekcja kart znajdzie coś na każdego. Partnerka do picia, czy to umeshu czy herbaty, zależy od humoru i na co chcemy narzekać. Jednocześnie potrafi sprawdzić się jako sumienie naszej grupy." - Eris Neve